Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1166 postów 19628 komentarzy

Czy salonka prezydenta została rozerwana w powietrzu?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dyskusja na temat przyczyn i okoliczności "katastrofy" tupolewa w Smoleńsku trwa w najlepsze i możemy spodziewać się, że będzie trwała jeszcze bardzo długie lata.

Zespół Parlamentarny Antoniego Macierewicza przygotował nowy materiał dotyczący rzekomej katastrofy Tu-154M 101. W portalu  wPolityce.pl  szef ZP przedstawia nieznane dotąd fakty, które miałyby wzmacniać hipotezę wybuchów w locie:

"wPolityce.pl:  Zaprezentował pan zdjęcia prezydenckiej salonki z rządowego tupolewa, który uległ katastrofie w Smoleńsku. Na zdjęciach wskazał pan miejsca zwęglenia i stopienia, a także zaznaczył rozrzut, jakiego doznały poszczególne fragmenty. Czego to dowodzi? Jaka jest waga tych obserwacji?

Antoni Macierewicz:  To jest dowód rozstrzygający sprawę rozerwania salonki przez wybuch w powietrzu. Mamy na to dowód. Przyznali to również eksperci Donalda Tuska, którzy po zapoznaniu się z tym materiałem powiedzieli, że wiedzą, że był wybuch… Zapomnieliśmy o tym powiedzieć przez cztery lata, a teraz mówią, że wiedzą, a wybuch miał już miejsce na ziemi. To jednak nie jest prawdą. Cała burta, od której oderwana została część z okienkami nad fotelem Prezydenta RP jest w ogóle nie opalona. Tam nigdy nie było ognia. A części od burty oderwane są zwęglone, są osmalone, noszą ślady silnego działania ognia.

Co oderwało się od burty?

AM:  Od burty odrzucone zostały okienka. Również, w kierunku na południe, odrzucona została kanapa z salonki Prezydenta RP. To wszystko nie daje się inaczej wytłumaczyć niż tym, że salonka została rozerwana w powietrzu. Nie ma innego wytłumaczenia".

Zespół Macieja Laska zareagował natychmiast na powyższe nowości. W portalu  onet.pl  czytamy:

"- Po przed­sta­wie­niu ko­lej­nych nie­praw­dzi­wych teo­rii przez grupę Ma­cie­re­wi­cza uzna­li­śmy, że po­win­ni­śmy przy­po­mnieć przy­czy­ny i spro­sto­wać nie­któ­re in­for­ma­cje. By­li­śmy świad­ka­mi wielu po­li­tycz­nych de­kla­ra­cji, ale żadna z pre­zen­to­wa­nych teo­rii nie zo­sta­ła po­par­ta ma­te­ria­łem do­wo­do­wym – po­wie­dział dr Ma­ciej Lasek, roz­po­czy­na­jąc kon­fe­ren­cję tuż po kon­fe­ren­cji ze­spo­łu An­to­nie­go Ma­cie­re­wi­cza.

Lasek uznał za nie­praw­dzi­we twier­dze­nia ze­spo­łu Ma­cie­re­wi­cza. Na dzi­siej­szym po­sie­dze­niu ze­spo­łu par­la­men­tar­ne­go, ba­da­ją­ce­go przy­czy­ny ka­ta­stro­fy smo­leń­skiej, ogło­szo­no, że w sa­lo­ni­ku pre­zy­denc­kie­go Tu-154 do­szło do eks­plo­zji. (...) Lasek od­niósł się rów­nież do zdjęć przed­sta­wio­nych przez Ma­cie­re­wi­cza. - Zdję­cia, o któ­rych mówił Ma­cie­re­wicz, trud­no jest umiej­sco­wić w ma­te­ria­le do­wo­do­wym. We­dług niego, są to ramki okien. Je­że­li ma to być ele­ment sa­lon­ki, to nie można sobie wy­obra­zić, by wy­buch nie uszko­dził po­zo­sta­łych okien w sa­lon­ce i ramy drzwi. Ci­śnie­nie nie dzia­ła wy­biór­czo na jedno okno – po­wie­dział. (...)

Zde­men­to­wa­no też tezę, ja­ko­by sa­mo­lot zo­stał spro­wa­dzo­ny przez ro­syj­skich kon­tro­le­rów na bar­dzo małą wy­so­kość, a gdy za­ło­ga do­strze­gła zie­mię, pró­bo­wa­ła wy­rwać sa­mo­lot z pu­łap­ki i wtedy na­stą­pił wy­buch. W oświad­cze­niu pod­kre­ślo­no, że ro­syj­scy kon­tro­le­rzy nie wy­da­li zgody na zni­ża­nie sa­mo­lo­tu po­ni­żej 100 m, ani na lą­do­wa­nie. "Nie ma żad­nych do­wo­dów na wy­buch w sa­mo­lo­cie, co po­twier­dza­ją za­rów­no wy­ni­ki ana­liz ko­mi­sji Mil­le­ra, jak rów­nież osta­tecz­na opi­nia bie­głych Cen­tral­ne­go La­bo­ra­to­rium Kry­mi­na­li­stycz­ne­go Po­li­cji spo­rzą­dzo­na na po­le­ce­nie pro­ku­ra­tu­ry woj­sko­wej" - pod­kre­śli­li eks­per­ci.

Przy­po­mnie­li też, że szcząt­ki nie noszą śla­dów eks­plo­zji; dźwięk wy­bu­chu nie zo­stał za­pi­sa­ny przez re­je­stra­tor roz­mów; re­je­stra­to­ry nie wy­ka­za­ły skoku ci­śnie­nia; przed punk­tem zde­rze­nia sa­mo­lo­tu z zie­mią nie było szcząt­ków z wnę­trza ka­dłu­ba; na skrzy­dle nie ma osma­leń cha­rak­te­ry­stycz­nych dla wy­bu­chu w tym miej­scu; zaś roz­rzut szcząt­ków sa­mo­lo­tu jest ty­po­wy dla zde­rze­nia z zie­mią".

Tak więc dyskusja na temat przyczyn i okoliczności "katastrofy" tupolewa w Smoleńsku trwa w najlepsze i możemy spodziewać się, że będzie trwała jeszcze bardzo długie lata. Gdy nie ma się dostępu do smoleńskiego szmelcu, zwanego wrakiem Tu-154M 101, można snuć przeróżne historie i legendy, łącznie z brzozą i wybuchami w locie. Gdy przeróżni "eksperci" pracują na kopiach kopii sfabrykowanych zapisów, będą snute li tylko niezliczone fantastyczne teorie.

Zespół Laska i ZP Macierewicza są jak dwie strony tej samej fałszywej monety. Istnieją po to, by przedstawiać swe nieprawdziwe teorie i kłócić się (lub pozorować kłótnie), kierując uwagę na siebie i swoje bajki, niemające wiele wspólnego z wydarzeniami 09 - 10 kwietnia 2010 roku.

Inż. Krzysztof Cierpisz odnosi się krytycznie do nowych rewelacji w portalu  gazetawarszawska.com, link: http://gazetawarszawska.com/2014/04/11/katastrofa-smolenska-samolot-blizniak/  - publikując fragmenty swych z 16 oraz 29 kwietnia 2010r:

Katastrofa smoleńska: samolot bliźniak

Poniżej przypominany stary tekst z:  zamach.eu, gdzie zainicjowano hipotezy wybuchowe, które doprowadzić miały do rozbicia  się tupolewa. Hipotezy te (oraz inne) szybko zostały odrzucone, jako sprzeczne ze stanem faktycznym.

Materiał ten zainspirował jednak oszustwa i krętactwa: Macierewicza, Biniendy, Nowaczyka, Szuladzińskiego   i Jørgensen´a, aby wymienić tylko głównych siewców kłamstwa smoleńskiego.

Text opublikowano 16 kwietnia 2010 roku.

(–) Red. GW

=====================

Prezydent Kaczyński  i wszyscy inni znajdujący się na pokładzie samolotu lecącego na uroczystości katyńskie nie zginął w samolocie, który rozbił się kolo lotniska w Smoleńsku – jak to pokazano całemu światu ale w innym miejscu. W Smoleńsku rozbił się samolot bliźniak. Bliźniak ten był pusty – bez pasażerów i załogi.

Przypuszczalnie chciano mieć absolutna pewność skutków zamachu i dlatego zamordowano wszystkich poprzez strącenie samolotu prezydenta i rozbicie go w ustronnym miejscu, gdzie ofiary można było rzeczywiście dobić, o ile ktoś by przeżył. W Smoleńsku rozbił się jedynie samolot bliźniak, który został spreparowany jedynie do upozorowania katastrofy z winy pilota. W TV widać było rozbity samolot, ciał ofiar nikt nie widział.

Konstrukcja bliźniaka była specjalnie przygotowana do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków zdemolowanej konstrukcji na dużej przestrzeni miejsca upadku. To celem ukrycia właśnie faktu braku ciał ofiar w samolocie rzekomo prezydenckim.

Pierwsi  spontaniczni świadkowie na miejscu rozbicia samolotu Tu-154, np polski kamerzysta telewizyjny oraz polski ambasador w Moskwie Bahr, stwierdzili zgodnie, ze nie widzieli ciał ani zabitych ani rannych. Szczególnie ważne tu jest zeznanie kamerzysty, który był w Kabatach i widział jak wygląda miejsce katastrofy lotniczej w chwili tuż po zderzeniu samolotu z ziemia. Brak ciał zabitych lub rannych - obaj świadkowie podkreślali  ze zdumieniem i pełną świadomością niezwykłość tego faktu.

Ciał ofiar nie widział ani ten polski kamerzysta, ani następni operatorzy, którzy filmowali strażaków polewających wrak wodą.  Ani jeden raz kamera nie pokazała czegoś, co mogło przypominać ciało ofiary katastrofy. Ciała te powinny przecież znajdować się w samolocie oraz obok.
Samolot ten leciał z niską prędkością, a konstrukcja miała być nienaruszona do chwili uderzenia w ziemię. Dodatkowo gałęzie lasu oraz miękkie podłoże powinny wybitnie amortyzować uderzenie, co powinno zmniejszyć efekt ew. rozrzutu ciał. Gdyby w samolocie bliźniaku byli ludzie, to widać by było też ciała ofiar wypadku.

Kamery nie okazały też ani plandek lub koców, które w takich wypadkach narzuca się na ciała zabitych. Na wszystkich ujęciach kamer brak takich śladów przykrycia ew. ciał. Do miejsca wypadku nie podjechała ani jedna karetka, nie przybył nikt z personelu medycznego. Pokazano trumny przy wwożeniu ich na miejsce wypadku, jak i przy wywożeniu ich do Moskwy. Co było w trumnach, nikt nie widział. Pakowanie skrwawianych ciał ofiar katastrofy pozostawia ślady krwi na ubraniu personelu ratunkowego, jak i na sprzęcie ratunkowym. Tu ani ratownicy nie mieli śladu krwi, ani materiał trumien nie został zakrwawiony w sposób widoczny.

Władze Smoleńska – groteskowo wręcz - podały, że wszyscy zginęli. Podczas kiedy nie wiedziano nawet, ilu było zabitych – nie umiano podać żadnej cyfry. Cyfrą było: wszyscy zabici. W przypadku takiej katastrofy podaje się, ilu ciał doliczono się wśród zabitych, a ile ciał może brakować – zaginieni. Widać tu wcześniej zaplanowane komendy, zaprojektowane za biurkiem i nie mające pokrycia w realnych raportach o faktycznym zdarzeniu.

Oprócz oceny działań ratunkowych dochodzi tu aspekt oszacowania technicznego uszkodzenia samolotu. Kiedy w pierwszych doniesieniach podawano, że wszyscy zginęli i samolot został doszczętnie zniszczony w trakcie katastrofy, TVP Info pokazywała swymi kamerami – w tle takich właśnie komentarzy  - wyraźny, dobrze zachowany kształt kadłuba samolotu. Kadłub  – w części środkowej – leżąc na ziemi, zdawał się być w bardzo dobrym stanie!

Lecąc lekko skośnie do osi kamery ukazywał wyraźnie swe wnętrze, które wyglądało na dobrze zachowane, choć wskazujące na ślady braku tak foteli, jak i półek bagażowych itp. Wyglądało to, jakby nastąpił tam wybuch, który wymiótł wszystko ze swego wnętrza. Coś tak jak skorupka jajka bez swej zawartości.

Na pokazywanych zdjęciach video widać było tak jakby cześć cylindryczną kadłuba została rozdarta na kawałki.  Przekrój tego rozerwania był charakterystycznie postrzępiony regularnie – też jak skorupka jajka -  co było widokiem niezwykłym przy takich zderzeniach. To postrzępienie mogło być także   podobne  do rury lub łuski pocisku, które zostały rozerwane siłą wybuchu od środka, a nie siły zewnętrznej. Uszkodzenia takie nie mogą być skutkiem uderzenia w ziemię.  Film pokazujący tak zniszczona konstrukcję, zaginął i może nie ma już go nawet w archiwum TVP. Jeżeli  ktoś nagrywał te sceny w domu, powinien kopie tego filmu rozesłać po świecie i opublikować w internecie.

Co charakterystyczne: ogon części kadłubowej – pokazany na innym filmie -ma widoczne oderwanie od części kadłuba cylindrycznego w sposób absolutnie odwrotny. Sprzeczność w rozumowaniu nie występuje: jeżeli założymy, że kadłub cylindryczny jest jednolity, a cześć ogonowa jest przykręcona śrubami przez wręgę kadłubową. Przygotowując konstrukcję do łatwego rozsypania się w trakcie wybuchu przy uderzeniu w ziemię jest dużo łatwiej poluzować śruby części ogonowej niż osłabić monolityczną konstrukcję części cylindrycznej. Stad ta różnica.

Fakt, że konstrukcja ogonowa została celowa osłabiona, jest łatwo zauważalny. Wystarczy popatrzeć na zdjęcia innych katastrof Tu-154. Tam zawsze ogon jest konstrukcją najtrwalszą i trzyma się części cylindrycznej, podczas kiedy u bliźniaka nastąpił wyraźny podział.

Przygotowując samolot bliźniak do efektownego rozbicia, postanowiono zwiększyć efekt rozrzucenia części wraku poprzez rozerwanie kadłuba od środka właśnie za pomocą ładunków wybuchowych. Obawiano się bowiem, że wrak zachowa się w całości i trudniej będzie okryć fakt braku ciał.

Bliźniak był tak właśnie przygotowany – konstrukcja osłabiona – do rozpadnięcia się na mnóstwo kawałków  na rozleglej przestrzeni. Z tych to powodów samolot nie zapalił się. Brak pożaru bowiem jest prostym wynikiem braku paliwa w zbiornikach. Samolot prezydencki  -  „prawdziwy” - miał paliwo na całą drogę powrotną i przy takim właśnie uderzeniu plunąłby ogromnym pożarem. Brak paliwa w bliźniaku musiał wynikać z obaw, że eksplozja samolotu w powietrzu wywoła równoczesny pożar samolotu na wyraźną chwile przed zderzeniem się z ziemią – co podważy wersje o błędzie pilota.

W załączeniu przesyłam odtworzony z pamięci
obraz oderwania części kadłuba TU-154 w katastrofie smoleńskiej:

Patrz : Szkic symboliczny przerwania kadluba Tu-154. Kadlub tak przepolowiony – znikl bez sladu.

Patrz: Szkic symboliczny przerwania kadłuba Tu-154. Kadlub tak przepołowiony – znikł bez śladu.

Obraz taki pokazywała TVP Info w sobotę 10 kwietnia 2010r. w godzinach przedpołudniowych.
Odległość od kamery jakieś 100-200 metrów.
Reporter, stojąc przed kamerami, miał w tle taki właśnie widok kadłuba rozbitego tupolewa.
Widok ten przemykał się między osłaniającymi go drzewami po lewej jak i po prawej stronie kadłuba.
W rzeczywistości kadłub samolotu wyglądał podobnie jak na szkicu czyli:

- 1. leżał dość równo na ziemi, ukazując geometrię urwania (przekroju kołowym) w prawie 100%;
- 2. oś wzdłużna kadłuba padała jakieś 60-70 stopni do osi obiektywu kamery;
- 3. można było dojrzeć zacienione wnętrze kadłuba;
- 4. kadłub – poszycie było właśnie tak postrzępione, jak to pokazano na szkicu,  co podkreślam.

ad1. Z takiego widoku można było wyciągnąć wniosek, że kadłub tej pokazywanej części był lepiej niż dobrze zachowany w swej pierwotnej geometrii, co jawnie przeczy rozgłaszanej informacji, że kadłub rozpadł się całkowicie  i choćby ze względu na to, nikt nie mógł przeżyć.

ad3. Dzięki temu można było coś powiedzieć zarówno o wnętrzu kadłuba jak i bardzo niecodziennym oderwaniu pokazywanego kadłuba od jego pozostałej części. Otóż wnętrze kadłuba ukazywało brak jakichkolwiek elementów wewnętrznych kabiny:
-  brak foteli,
-  brak półek bagażowych,
-  przypuszczalnie brak poszycia wewnętrznego (dekoracyjnego kabin pasażerskich).

ad4. Poszycie nośne kadłuba było postrzępione właśnie tak bardzo regularnie, jak to widać na szkicu.
Wynika to oczywiście z konstrukcyjnego rozplanowania ułożenia blach poszycia kadłuba i to nie jest dziwne.
Dziwne zaś jest to, że nie było widać tam tzw. podłużnic, czyli elementów nośnych kadłuba, które poprzez nity są konstrukcją niejako zintegrowaną z poszyciem nośnym.

Oznacza to, że przy zniszczeniu kadłuba – jak na obrazie – powinny być także widoczne te elementy podłużne (podłużnice) również  proporcjonalnie zniszczone tak jak poszycie.
Co zatem możne oznaczać brak podłożnic na zdjęciach?
- To, że zostały bądź usunięte bądź uszkodzone przed lotem.
W jakim celu?
- Aby osłabić konstrukcję.
W jakim celu?
- Aby samolot łatwo rozleciał się na drobne kawałki przy kontakcie z ziemią.
W jakim celu ?
Po to, aby ukryć fakt braku ofiar na pokładzie samolotu – który w takim wypadku musiał być bliźniakiem. Ten odstęp czasowy ok 20 minut – powyżej normalnego czasu lotu – jest zbyt krotki na to aby:
-  opróżnić samolot z pasażerów i załogi – żywych, martwych lub odurzonych narkotykiem,
-  wynieść około 120 foteli,
-  uszkodzić strukturę kadłuba tak, aby łatwo rozpadła się na wiele fragmentów przy taka zaaranżowanej katastrofie.
Nasuwa się też pytanie: dlaczego miało tam nie być foteli?
Odpowiedz jest przypuszczalnie prosta. Aby umożliwić gwarantowany rozpad kadłuba przy zderzeniu z ziemią użyto ładunków wybuchowych, których efekt byłby osłabiony przez cale rzędy i szeregi foteli. W ten sposób – bez foteli –  fala uderzeniowa obciążyła kadłub bardzo równomiernie, co dało duży efekt  destrukcji samolotu przy małym ładunku detonacyjnym, co mniej rzuca się w oczy ew. zaocznym świadkom wypadku.
Taki mniejszy ładunek, z równomiernie rozprowadzoną falą uderzeniową,  zostawia także mniejsze lokalne ślady deformacyjne na konstrukcji kadłuba.

Krzysztof Cierpisz.

Dodajmy tu jeszcze fragment jego tekstu napisanego 11 maja 2010r.: 

Bez wątpienia 96 zostało zamordowanych. Nie wiadomo jaka była to śmierć, może wszyscy byli martwi już w Warszawie. Może kapitan nie dotknął nawet steru samolotu. Czy ginęli od kuli w głowę, czy od trucizny? Można przypuszczać, że ciała ofiar celowo masakrowano do granicy nierozpoznawalności, a to ze względu na obawę związaną z ew. sekcją zwłok. Oględziny ciała mogą ujawnić to, czy ciało zostało zmasakrowane u osoby żyjącej, czy też po zgonie. Ustalenie tego momentu mogło poważnie obnażyć kulisy zamachu.

Istotne jest to, że w Smoleńsku rozbił się bliźniak i nie było tam ciał, zaś samolot ten nie spalił się tak jak zaplanowano, skutkiem czego pozostały dowody poszarpanych blach pokrycia, co świadczy wyraźnie o podłożonym ładunku detonacyjnym.

Czarne skrzynki nie świadczą zaś o czymkolwiek. Towarzysze napiszą cały zapis na nowo. Jeżeli zapisy skrzynek mogłyby coś okazać, to nic innego jak  tylko kolejną fuszerkę fałszerzy i zbrodniarzy. Tak jak po partacku rozbili samolot bliźniak i nie potrafili go “porządnie” spalić na miejscu, tak mogą też coś pomylić w nowo tworzonym zapisie. Towarzysze nad Wisłą pomogą towarzyszom w Moskwie zatuszować ew. uchybienia. A są także towarzysze w szerokim świecie, ci też pomogą.

Należy mieć świadomość co do tego, że zamach nie był robotą ani jednej osoby, ani jednego państwa. Zamach ten jest rezultatem zmowy międzynarodowej – przypuszczalnie nowej Jałty. O ile inicjatywa, inspiracja lub doraźne korzyści mogły przeważać w jedną lub drugą stronę, to jednak nikt nie robił tego na własna rękę. 

 

Krzysztof Cierpisz.

KOMENTARZE

  • Nasi piloci
    Witam!

    Dziekuje za przypominanie,ujawnianie i ...zmuszanie do myślenia ..
    ....i stawiania sobie .....pytan??
    Smolensk ten nasz....wiecznie i chyba bedzie wiecznie..
    .....żywy ??
    ...w pytaniach,szukaniu i stawianie odważnych pytań??
    ...grzebanie w kłamstwie i zmowie milczenia??
    ...niewinna,żywa nasza KREW ZA OJCZYZNĘ...!!!
    ....warto dzisiaj i nam...zwykłym zjadaczom chleba....
    ...dbać i przypominać i podać to młodym ....pokoleniom!!

    Dziękuję Panom...za odwagę i prosze o dalsze ....prowadzenie!!
    ....tej zagadki i wielkiej niewiadomej!!
    70...lat temu ....nasi wrogowie..Niemcy ...tez zdobyli sie na odwagę ...
    ...i podali w radiu....o zbrodni...w KATYNIU i tysięcy ofiar!!!
    Na polecenie...władz ...bolszewiiii i sovietowów...
    Zlikwidowali tez....nasze siły ....Narodu!!
    .....nie wolno nam tego...zapominać ...!!dziekuje i pozdr.
  • Zygmunt pamiętasz to? jeżeli nie, to przypominam.
    KOGO POCHOWANO NA WAWELU?! - pyta Jarosław Kaczyński



    27.09.2012. [przypominam artykuł - pytanie sprzed DWÓCH LAT. ]

    http://niezalezna.pl/artykul/kogo_pochowano_na_wawelu_/42684/1

    [muszę dodać, że alarmowałem w tej sprawie w MAJU. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1921&Itemid=100 Dlaczego Jarosław Kaczyński zdecydował się powiedzieć o tym dopiero 20 grudnia? MD]

    gb, TVP Info, 20-12-2010

    "Człowiek w trumnie nie przypominał mojego brata” – stwierdził Jarosław Kaczyński podczas dzisiejszej konferencji prasowej. Przyznał równocześnie, że nie złożył wniosku o ekshumację zwłok. Prezes PiS ma jednak wątpliwości co do prawidłowości sekcji przeprowadzonej przez Rosjan.


    – Mam podstawy, ale takie są w Polsce przepisy, że nie mogę o tym głośno mówić, żeby sądzić, że w trakcie sekcji przeprowadzonej w Smoleńsku nie wszystkie części ciała, które tam były, należały do prezydenta RP – mówił.

    – Prezydent nie był generałem i nie nosił generalskich mundurów – dodał. Zaznaczył, że „to jest poza jakakolwiek wątpliwością”.

    – O ile rozpoznałem ciało mojego świętej pamięci brata na lotnisku – podałem charakterystyczne cechy i one zostały potwierdzone – tzn. bliznę na ręce po ciężkim złamaniu reki, o tyle kiedy już widziałem ciało przywiezione do Polski w trumnie, tego nie rozpoznałem. Był to człowiek, który nie przypominał mojego brata. Mówiono mi, że to on – powiedział polityk.

    (źródło TVP Info)

    ==================

    Dodane kwiecień 2014. Mamy dowody, że Jarosław Kaczyński publicznie potwierdził, to jest noga generała Kwiatkowskiego. Czemu dalej milczy?
  • Wszyscy
    OD INSCENIZACJI DO EKSHUMACJI cz1. W historii można znaleźć sporo przykładów działań inscenizacyjnych stworzonych dla celów politycznych jak i propagandowych. Inscenizacja katastrofy smoleńskiej obejmująca cały proces działań ze sobą powiązanych to nie jedyne “dzieło” sowieckich (i nie tylko sowieckich) służb. To jedno z podstawowych narzędzi ręcznego sterowania społeczeństwem i jego neutralizowania jest aktualne także dziś. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=12299&Itemid=100
  • Wszyscy
    Rodziny zostały przede wszystkim odgórnie podzielone na dwie grupy, które nigdy nie podjęły ze sobą kooperacji, by np. wyłonić taką instytucję, która niezależnie od politycznych dogmatów będzie prowadzić dochodzenie (i sprawdzać będzie nie tylko działania jednej strony ale wszystkich stron). Jedne rodziny są więc po stronie "brzozowo-wypadkowej", drugie zaś po stronie "wybuchowej" - to zaś przekłada się na działania "pełnomocników prawnych", którzy trzymają się także politycznego rozdzielnika i klapek z oczu nie zdejmują. Nad całym tym ładem zaś czuwają politycy, a osłony lub też "eteru" dostarczają zaprzyjaźnione media. W rezultacie powstaje błędne koło, co z kolei skutkuje stopniowym zmęczeniem i rezygnacją. Jednak minęło już 4 lata od zdarzenia, a odnosi się wrażenie że rodziny nic nie robią aby poznać całą prawdę. Chyba że wiedzą dokładnie co się wydarzyło , czego my niestety nie wiemy? Nie mogę zrozumieć jak można pochować męża,- ojca nie wiedząc co, lub kto jest w trumnie? Jak można było w Moskwie nie domagać się zobaczenia zwłok? Dziwna sprawa z telefonem, i znowu rodzina akceptuje ten fakt, nie domagając się wyjaśnień. Czyżby rodziny zostały zastraszone, czy milczenie zostało sowicie opłacone? To nie jest normalne zachowanie najbliższych przy takiej liczbie wątpliwości.
  • Wszyscy
    Punkt wyjścia. Tragedia i „mgła” wokół...



    Marek Tomasz 29.3 http://marektomasz.salon24.pl/575994,punkt-wyjscia





    Aktualna definicja sytuacji w związku z Tragedią.



    Pierwsza jest niejasna, rozmyta, rozpisana na głosy.

    To scenariusz dezinformacji pt. „mgła”.

    Część opinii publicznej uważa, że katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem miała miejsce w związku z błędami załogi oraz serią zdarzeń o naturze losowej. Jej przebieg został opisany w raportach Millera oraz MAK. Inni zakładają, że do katastrofy lotniczej doszło co prawda w wyniku przyczyn nie do końca jasnych, jednak nie ma sensu – w zderzeniu z państwem Putina – dochodzić szczegółów. Uporczywe drążenie dostarczy jedynie paliwa rosyjskim prowokacjom.

    Pozostali podążają za Antonim Macierewiczem. Żyją w przekonaniu, jakoby w polskim Tupolewie dokonano zamachu bombowego, „wielo-wybuchowego”, którego dokładnego przebiegu nie jesteśmy w stanie odtworzyć. Nie jesteśmy, jak długo Przewodniczący ZP nie przejmie władzy. Musimy być zatem cierpliwi, powinniśmy – to chyba oczywiste - wspierać go w kolejnych kampaniach wyborczych. Przez najbliższych 30 lat.

    Oto stan świadomości powszechnej rozpisany na głosy, utrwalany przez media obydwu nurtów.

    Odmienna definicja pochodzi wyłącznie od garstki internautów. Zawiera następujące, udowodnione już ustalenia:

    1. Raporty oficjalne składają się z dokumentów, w tym stenogramów, wielokrotnie fałszowanych, niewiarygodnych, świadczących o mistyfikacji rzekomej katastrofy lotniczej. Innych dokumentów – wiarygodnych i równocześnie poświadczających zaistnienie katastrofy – w raportach nie ma.

    2. Strona polska nie dysponuje dziś ani jednym dowodem potwierdzającym katastrofę Tupolewa. Nikt – nawet mgr Jerzy Miller - takiego dowodu nie umiałby wskazać. Patowa sytuacja utrzyma się przez najbliższe stulecia, o ile nie zdarzy się coś niezwykłego. Na przykład, o ile polscy politycy nie pójdą w tej sprawie po rozum do głowy i nie zaczną wreszcie mówić prawdy. W tym czasie Rosjanie będą mogli zmieniać – wielokrotnie - czas hipotetycznej katastrofy, jej miejsce oraz przebieg. Będą mogli „udowadniać” i prezentować, co zechcą. Następnie wszystkiemu zaprzeczyć. Polacy przyjmą tego typu incydenty ze spuszczonym wzrokiem, na baczność i w milczeniu. Za każdym razem.

    3. Spory na temat przebiegu zdarzenia, które być może nigdy się nie zdarzyło, są przy całkowitym braku dostępu do dowodów pozbawione sensu. Markowane „śledztwa” - strony rządowej oraz opozycyjnej – to przejaw podwórkowej polskiej polityki oraz gry na czas; także przejaw postępującej degeneracji posłów z ulicy Wiejskiej.

    Opinia publiczna wydaje się podzielać pogląd internautów. Dlatego kłótnie związane z hipotetyczną katastrofą lotniczą polskich obserwatorów nudzą. Gdyby znalazł się mimo wszystko ktoś, kto podjąłby się obalenia ustaleń podanych wyżej, proszę o zabranie głosu – merytorycznego, ze wskazaniem na konkretny dokument albo dowód.

    Cdn.

    Filmik obrazujący ucięcie skrzydła OD TYŁU, nie zaś złamanie od strony krawędzi natarcia.. https://www.savetubevideo.com/?v=fvdDvIkqITg&feature=player_embedded
  • @strumyk 13:27:11
    Piszesz: "Smolensk ten nasz....wiecznie i chyba bedzie wiecznie... ...żywy ??" - I wieczna będzie chyba zagadka. Tak myślę ja. Inż. K.Cierpisz wierzy w to, że wydarzenia 09 - 10 kwietnia 2010 znajdą swe rozwiązanie.

    Pozdrawiam w imieniu Inżyniera i swoim.
  • @Kula Lis 62 18:50:24
    Sprawa rozpoznania zwłok Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku oraz w Warszawie jest mi znana z mediów. Jest ona dla mnie niezrozumiała (może też nie chcę jej zrozumieć. Dwie rzeczy są tu intrygujące:
    --- Jeżeli żona prezydenta była obok swego męża, to dlaczego tak inne były jej obrażenia i dlaczego tak długo rozpoznawano jej zwłoki.
    --- Podobne nierozpoznanie ciała swej bliskiej osoby wystąpiło przy ekshumacji zwłok A. Walentynowicz.
  • @Kula Lis 62 18:54:01
    Piszesz o inscenizacji katastrofy lotniczej: "To jedno z podstawowych narzędzi ręcznego sterowania społeczeństwem i jego neutralizowania jest aktualne także dziś". - niestety, tak. Społeczeństwo zostało przy tym poddane egzaminowi. I ten egzamin został oblany.
  • @Kula Lis 62 18:54:58
    Uzasadnione są Twoje pytania i wątpliwości. I trafiasz w sedno. Intrygują mnie też te sprawy. O niektórych piszemy w e-mailach pisanych do inż. K.Cierpisza i Cypriana Polaka (i odbieranych od nich). Publicznie stosunkowo mało o tym piszę, bo to są bardzo ciężkie sprawy, szczególnie gdy poruszamy się po omacku.

    Pozdrawiam.
  • @Kula Lis 62 19:05:32
    Jedna uwaga dotycząca wpisu Marka Tomasza. Otóż pisze nazbyt ogólnie o tych blogerach i ich ustaleniach. Nie wspomina nic o zainteresowaniach tychże blogerów, przynajmniej niektórych tym, co działo się /mogło się dziać w Polsce 09 - 10 kwietnia 2010r.
    Może wspomni o tym w następnej notce.

    Pozdrawiam.
  • @Kula Lis 62 18:50:24
    A po czym rozpoznał że to noga tego właśnie generała?
    To wszystko takie gówno że się rzygać chce.

    Ja o braciach Kaczyńskich coś konkretniejszego będę mógł powiedzieć jęśli się dowiem dlaczego wspólne filmy i zdjęcia braci są powszechnie fałszerstwami.
  • @CyprianPolak 21:40:32
    To, że to niewiele warte, jestem przekonany.
    Dalej Pan pisze: "Dlaczego wspólne filmy i zdjęcia braci są powszechnie fałszerstwami". - Znam Pańskie dociekania z naszej korespondencji. Nie zawsze i nie do końca byłem przekonany. Sprawa wymaga udokumentowania i udowodnienia, a to nie wydaje mi się łatwe.
  • @koniecPOLSKI 09:37:48
    Źle odczytujesz, mieszasz różne wątki z artykułów inż. K.Cierpisza z innymi.
    Wyżej zamieszczone fragmenty są z kwietnia i maja 2010r. Inż. K.Cierpisz założył lot samolotu bliźniaka. Później odstąpił od tej wersji, o czym informowałem w swoich tekstach.
    Cel zamieszczenia tychże tekstów został wyjaśniony w powyższej notce.
    O mój stan trzeźwości oraz Inżyniera nie ma się co martwić. Oby inni podążali naszym śladem!
  • @koniecPOLSKI 10:02:57 oraz 13:36:32
    Czytałem już (na razie pobieżnie) tekst Henryka Pająka. Jako, że mam dobre materiały wideo dotyczące tego autora, to zapewne napiszę notkę, w której nawiążę do linkowanego jego tekstu.
    O Antonim Macierewiczu wspominałem dość często, więc na razie nie napiszę nic.
  • @zygmuntbialas 14:43:55
    Co do słuchania Macierewicza to mogę go jedynie posłuchać gdy wyjaśni swój brak na dwóch filmach relacjonujących wyjazd i powrót pociągu do Smoleńska jak i fotomontaż swego jedynego zdjęcia. Oraz gdy wyjaśni fak
    fakt że nie mamy także żadnego posła PiS nie tylko 60.
    Zostało to opisane w lutym 2012 i dla każdego, niezależnego Polaka intereesującego się tragedią i śledzącego internet powinno to być rzeczą dawno już utrwaloną.
  • @CyprianPolak 15:06:29
    Przypomnę sobie dzisiaj Pański tekst dotyczący wyjazdu pociągiem do Smoleńska w celu napisania (dość krótkiej, popularnej w treści) notki o tym. Ten problem powinien być przypomniany.
  • @CyprianPolak 15:06:29 (II)
    Proszę koniecznie zerknąć na blog Albatrosa, link:

    http://albatros.salon24.pl/578855,tragedia-narodowa-07-13-04-2010-blogerzy-z-salonu-24-do

    Tam są Pańskie pytania w pierwszej wersji, a nie widzę uwagi autora, że Pan jest autorem. Notka jest też popularyzowana przez blogera @NASZ WOJTEK.

    Pozdrawiam.
  • @zygmuntbialas 21:28:34
    Dziękuję.
    Gdyby nie Pana uwaga tutaj to nie wiedział bym o tym zapewne ani dziś ani jutro.
    Wpisałem się u Albatrosa że tak powiem.
    Zaraz zajrzę do Naszego Wojtka do niedawna mi zresztą nieznanego, który nota bene ostatnio reklamuje mi przez PW swoje teksty.
  • @CyprianPolak 23:21:31
    U Albatrosa była sytuacja jednoznaczna, więc poinformowałem Pana. W innych przypadkach rzecz jest bardziej skomplikowana, więc nie mogę reagować.
    Napisał Pan w S24 pod notką Albatrosa: "To wszystko dziwne". - Otóż tak.

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej