Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1140 postów 19420 komentarzy

Czy USA utrzymają się jako jedyne mocarstwo na świecie?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"W tym momencie Stany Zjednoczone do złudzenia przypominają schyłkowy okres bytu Cesarstwa Rzymskiego" - pisze Piotr Kolczyński.

"Die Welt" bije na alarm:"Rosja i Chiny  uderzają w finanse Zachodu na wszystkich frontach - próbują złamać dominację dolara, MWF, MasterCard i S&P. Jeśli to się uda, będzie Wschód zdolny uderzyć podwójnie".

Jutro przetłumaczę cały tekst, opublikowany w welt.de. Dzisiaj zamieszczam artykuł Piotra Kolczyńskiego, który opisuje aktualne zmagania mocarstw i zmiany zachodzące w świecie współczesnym:

 

Konające imperium „grozi”

Posted by Marucha w dniu 2014-06-03 (wtorek)

Po podpisaniu przez Chiny i Rosję kontraktu gazowego oraz szeregu innych umów poważnie wzmacniających wzajemną współpracę, konające imperium USA ustami Hagela zaczęło grozić narodom Azji Południowo-Wschodniej wojną.

Oto kończące swój byt, zbankrutowane państwo, nie mając już żadnych argumentów, wytacza swoje arsenały atomowe i grozi spokojnym narodom rzezią. Dlaczego? Ano ci normalni ludzie śmieli się sprzeciwić komuś komu się wydaje, że awansował na jedyne mocarstwo świata.

Takie zachowanie USA oznacza tylko jedno: słabość. Słabość i niemoc w związku z nowymi politycznymi rozdaniami bez ich akceptacji, a w zasadzie z pominięciem Waszyngtonu, który utracił zdolność wpływania politycznego na szybki rozwój narodów prężnych. Dzisiaj takie państwa jak Chiny, Indie, Iran, Rosja, a w Ameryce Płd. Brazylia nie są zainteresowane polerowaniem kolejnych ładunków plutonu do bomb atomowych, za ciężkie pieniądze. Chcą się rozwijać i budować cywilizację przyzwoitego dobrobytu i spokojnego życia.

Kilkudziesięcioletnie zmagania zimnowojenne ZSRR i USA doprowadziły do zmian bardzo istotnych. Sowieci przegrali wojnę o zbudowanie świata komunistycznego. I bardzo dobrze.

Problem w tym, że zwycięzcy zbyt mocno upodobnili się w tej walce do tych, z którymi walczyli. ZSRR rozpadł się, odszedł w niebyt w sposób pokojowy. Na jego gruzach powstało nowe państwo Rosja, które doskonale oceniło 70-letnią próbę budowania utopii i wyciągnęło właściwe wnioski. Druga strona jednak, (USA) pozostała z polityczną świadomością lat 80-tych ubiegłego wieku.

Amerykańskie próby poszukiwania nowego wroga, po zwycięstwie z ZSRR, kończą się dzisiaj całkowitym bezwładem politycznym i brakiem jakiejkolwiek sensownej propozycji współpracy w ramach nowych warunków geopolitycznych. Owocuje to olbrzymim zagrożeniem dla światowego pokoju, bo wydaje się, że poza Barakiem Obamą, w USA do głosu zaczynają dochodzić ludzie używający w polityce retoryki zimnowojennej w stosunku do wszystkich, którzy nie zgadzają się z ich opiniami. W ich głosie wyczuwa się chęć bezwzględnego dyktatu, bo tak właśnie należy rozumieć singapurską wypowiedź Hagela, ministra obrony USA. To próba siłowego wpływania na decyzje suwerennych narodów oraz zagrożenie wybuchem wojny światowej o niewyobrażalnych skutkach.

Zdaje się nadszedł już ostatni moment, aby USA zaczęły myśleć o przewartościowaniu pojęć dotyczących ich roli w geopolityce. Powinny dostrzec wreszcie, że metody, które stosuje, dobre w walce z ZSRR, są nie do przyjęcia w dzisiejszych warunkach. A nade wszystko wprowadzenie totalnej kontroli obywateli po 2001 roku w prostej linii prowadzi do ustanowienia najokrutniejszej policyjnej dyktatury w historii świata.

Wątpię, by opamiętanie nastąpiło, ale nadzieja umiera ostatnia. W tym momencie Stany Zjednoczone do złudzenia przypominają schyłkowy okres bytu Cesarstwa Rzymskiego. Poza wojną i brutalnym terrorem nie mają już żadnych propozycji dla świata.

Historia jednak uczy, że wszystkie imperia upadają… Oby i to imperium zmarło spokojnie. Czas już najwyższy!

Piotr Kolczyński
http://www.jednodniowka.pl

                                    * * * * * * *

Dziś możemy zaobserwować (jeśli oczywiście chcemy) działania USA na Ukrainie w celu osiągnięcia swych imperialnych celów. Że ta polityka jest realizowana od bardzo wielu lat, możemy przekonać się, czytając poniższe teksty, linki:

http://zygumntbialas.neon24.pl/post/97365,john-perkins-o-pomocy-usa-udzielanej-krajom-trzeciego-swiata

http://zygumntbialas.neon24.pl/post/97419,usa-udzielaja-chetnie-pomocy-wytypowanym-krajom

KOMENTARZE

  • @
    Cóż - taką opinię, wynikającą z porównań cywilizacyjnych, głoszę od kilku lat.
    Cieszy, że staje się szerszą świadomością.
    Martwi, że ten kolos upadając może nas wszystkich przygnieść. A "nasi" przywódcy ciągną do tego truchła, jak muchy do g...
  • @Krzysztof J. Wojtas 01:24:28
    Pisze Pan: "Martwi, że ten kolos upadając może nas wszystkich przygnieść. A "nasi" przywódcy ciągną do tego truchła, jak muchy do g..." - Mnie też to martwi, i to również, że stoimy - zdaje się - po przegranej stronie.
  • Autor
    Korwin -Mikke już od pewnego czasu twierdzi, że USA są zainteresowane rozpętaniem jakiejś wojny, żeby ukryć swoje bankructwo ekonomiczne.
    Paradoksalnie, USA to ciągle najpotężniejsza gospodarka świata (w sensie konkurencyjności, innowacyjności, zdolności do elastycznego reagowania na zapotrzebowanie rynku, posiadania najlepiej przygotowanej kadry inżynierskiej), ale cały ten potencjał duszony jest fiskalizmem i coraz bardziej debilnymi przepisami - podobnie jak w Europie. Do tego przestępcze działania FED i rozmaitych żydowskich mafii banksterskich, a także rządu - który dla zrealizowania prywatnych projektów biznesowych rozpętał kilka niezwykle drogich wojen - doprowadziły do olbrzymiego zadłużenia USA. Mimo całej potęgi gospodarczej tego kraju, owe długi - połączone z coraz bardziej radosnym zaciąganiem nowych zobowiązań wobec podatników, w ramach budowania tamtejszych odmian ustroju socjalnego - zaczynają ciągnąć USA w przepaść. Już dziś, nie da się ustalić, jaki jest rzeczywisty stan rezerw złota USA - kiedyś senator Ron Paul (taki tamtejszy Korwin) złożył do FED-u zapytanie (jako członek komisji kontroli finansowej), jakie są rezerwy złota USA, gdzie one się fizycznie znajdują i w jakich ewentualnie operacjach finansowych są używane - i odpowiedzi nie otrzymał, gdyż FED uznał, że jako instytucja "prywatna" nie musi się tłumaczyć przed Kongresem.
    Po szczegóły odsyłam do szokującego filmu dokumentalnego Aarona Russo - "Ameryka, od wolności do faszyzmu" - dostępny na Youtube.

    Sytuacja do kolejnej wojny światowej zaczyna dojrzewać - polityka międzynarodowa (geopolityka) przypomina właśnie geologię - doskonała nazwa. Trzęsienie ziemi, następuje w wyniku powolnego przesuwania się potężnych płyt tektonicznych, których ruch jest niewidoczny gołym okiem - jak ruch godzinnej wskazówki zegara. Ale przecież ona się porusza. I podobnie jest z wojnami "światowymi" - nawet jeżeli zaczynają się one od strzałów w jakichś małych, peryferyjnych kraikach, to prawdziwą przyczyną jest potężny napór owych "płyt kontynentalnych" (światowych lub lokalnych mocarstw), które bardzo często używają małych państw - poprzez posiadaną w nich agenturę, do realizacji swoich celów.
    USA powoli bankrutują - na zewnątrz wszystko jeszcze wygląda świetnie, budżet wojskowy gigantyczny, podobnie jak siła bojowa, gospodarka ciągle posiada potencjał przewyższający pięć następnych mocarstw na liście - ale to słoń stojący już po kostki w bagnie. Niby ciągle najpotężniejszy w całej dżungli, ale to bagno coraz bardziej ogranicza i spowalnia jego ruchy. Oblegające go lwy jeszcze boją się konfrontacji z nim, ale kiedy bagno sięgnie mu do kolan, to zaczną mu wskakiwać na plecy.
    Chiny za to rozwijają się niezwykle dynamicznie - warto zauważyć, że w ich posiadaniu jest już prawie 1/4 światowych rezerw złota. Kupują też na potęgę stal i inne "ciężkie" surowce wykorzystywane w przemyśle zbrojeniowym, co świadczy o tym, że ich gospodarka nie jest nastawiona tylko na zarzucanie świata tanią elektroniką i plastikami, ale i ma ambicję samodzielnego stworzenia z Państwa Środka potęgi militarnej, która mogłaby wyegzekwować od USA spłatę ich długu. Bo USA najbardziej zadłużone są właśnie w Chinach - i to pewnie między tymi potęgami będzie musiało dojść w końcu do konfrontacji, gdyż lobby żydowskie rządzące USA, raczej nie spłaci tych długów z własnych, napchanych kieszeni. A wojna (zwłaszcza wygrana) zawsze kasuje wszystkie długi - poza tym, działa tak, jak pożar na miejscu zbrodni - zaciera ślady. W trakcie wojny ulegają zawieszeniu także zobowiązania i długi wobec własnych obywateli i nikt już nie dojdzie, dlaczego zabrakło pieniędzy na ich pokrycie i kto za to odpowiada. Każda wojna to "reset" finansowy, po jej zakończeniu zawsze buduje się "system finansowy" od początku, a ludziska zmaltretowani wojennymi cierpieniami, z ulgą przyjmują jej koniec i nie mają już energii robić jakichkolwiek remanentów przedwojennych przekrętów i malwersacji - a nawet gdyby znaleźli się chętni, to w czasie wojny wszystkie archiwa płoną już pierwszego dnia, więc na dobrych chęciach się skończy.
    A jaka będzie w tym wszystkim rola Rosji, Europy, roponośnych krajów bliskiego wschodu i naszego nieszczęśliwego kraju? Nie da się ukryć, że większość niedawnych i obecnych ruchawek w Afryce północnej, na bliskim wschodzie i być może na zachodnich rubieżach Rosji, to przetasowania kart (blotek) w ramach przygotowywania poligonu pod przyszłą wojnę. Po prostu zajmowanie najlepszej pozycji wyjściowej, w planowanym konflikcie supermocarstw.
    Niestety, większość naiwniaków myśli, że z tą "demokracją" to tak naprawdę i nowojorscy żydzi wydają setki tysięcy dolarów na finansowanie rozmaitych "miłośników demokracji" po to, by Ukraińcom lub Syryjczykom przychylić nieba. A nasi Dyzmowie, gotowi są wysłać naszych żołnierzy w charakterze mięsa armatniego - a co za tm idzie wciągnąć nas do jakiejś wojny ze wszystkimi tego konsekwencjami , aby realizować interesy rządów, które de facto mają Polskę głęboko gdzieś.
  • @Krzysztof J. Wojtas 01:24:28
    Niektórzy ciągną w drugą stronę.
  • @Robert Wasilewski 09:39:46
    Pański komentarz jest właściwie samodzielnym tekstem, ujmującym wszechstronnie zarysowane problemy w mojej notce. Niewiele tu dodam, mogę tylko zachęcić Pana do napisania tekstu na bazie swego wpisu.
    Czy "USA są zainteresowane rozpętaniem jakiejś wojny, żeby ukryć swoje bankructwo ekonomiczne"? - Oczywiście, że tak. Przecież ta ilość rebelii, kolorowych rewolucji i wojen, rozpętanych przez Stany Zjednoczone, przechodzi ludzkie pojęcie.
    Jeśli chodzi o wywołanie pożaru na Ukrainie, to cele (było ich kilka) były aż nadto widoczne. Oczywiście postawa polityków polskich i nasz przekaz medialny o problemach za wschodnią granicą (Ukraina, Rosja, Putin) zdają się być niesuwerenne i urągają wszelkiej przyzwoitości. I może być mi przykro, że w tej hucpie uczestniczy też wielu blogerów, a czytelnicy zdają się być przyciśnięci nieustanną propagandą.
    Inna rzecz, że obywatele są nieprzygotowani do odbioru takich informacji. Tyle lat byli uczeni i przygotowywani do życia w "bezpiecznym świecie", a tu naraz trzeba też myśleć o innych możliwościach, rozwiązaniach i zagrożeniach.
  • @Robert Wasilewski 09:39:46
    Jedna uwaga.
    Są wątpliwości odnośnie USA jako największej gospodarki świata.

    Znaczna część tej "wielkości" - to przecież spekulacje finansowe. To one składają się (są zaliczane) do PKB.
    Ale to balon.
    W efekcie - należy inaczej szacować znaczenie państw świata. Ich "wagę".

    To jednak zupełnie odrębne zagadnienie.
  • Pan Zygmunt Bialas 10:24:48
    .
    Brawo panie Zygmuncie , sieganie do wlasnych mysli po tlumaczeniu to zupelnie co innego niz wklejki czy przedruki maruchy .
    Ja mam tylko nadzieje , ze Panska praca abstrakcyjna bedzie doceniona i sowicie wynagrodzona przez Feldmarszalka von Koala Riczard.
    Znajomosc niemieckiego to wbrew pozorom ogromna wiedza.
    Gratuluje .
  • Pan Krzysztof J. Wojtas 11:31:43
    .
    Pan to ma zdrowie by czytac komiksy Wasilewskiego.
    8-)))))
    Podziwiam.
    Szczerze.
    Siwucha czy Jas czarny Szwendacz ?
    Uklony, jak zawsze.
  • @Max von Stirlitz 11:35:45
    Nie interesuje mnie feldmarszałek von Koala Richard.
    "Znajomosc niemieckiego to wbrew pozorom ogromna wiedza". - Nie narzekam.
    Gratulacje przyjmuję.
  • @Max von Stirlitz 11:42:34
    Pisze Pan: "komiksy Wasilewskiego". - To ja życzę, by Pan posiadał choć 30% jego wiedzy. Wtedy jest szansa na zrozumienie tego, co pisze p.Robert.
  • @Max von Stirlitz 11:42:34
    Pan ma z tego kasę na Jasia w różnych wersjach.

    PS. A nie czepia się to czasami jk "cuś" do okrętu?
  • pan zygmunt bialas 12:12:39
    .

    Nie rozbawiaj mnie Acan bo zajadöw od smiechu dostane.
    Poczekam na tlumaczenie , skoro rzekles Waszmosc .

    Po tlumaczeniu , jak nie skrewisz , podam ceny miejscowe od jednej linijki tekstu .
    Pözniej opublikuje na " panskim blogu " wirtualna faktura za myslenie abstrakcyjne w przesiedlenczym wydaniu .
    Poczujesz röznice .
    Moje teksty w Kasynie_Leon23 nie wymagaja gratyfikacji .
    Ja robie TO ku chwale Ojczyzny i aby Polska rosla w sile a ludzie zyli dostatnio.
    8-))))
  • Pan Krzysztof J. Wojtas 12:26:53
    .
    Skad to przypuszczenie , ze jestem platnym, niemieckim trollem ?
    Pytanie zupelnie dla mnie niezrozumiale .
    Czy möglby Waszmosc podac jakies wskazöwki, prosze.
    ?
    Aaaaa chodzi o göwno do okretu , tak mysle .
    A kto dowodzi ta lajba , jest sterem , zeglarzem, okretem .
    I czy nie jest to przypadkiem zaglowiec " Purpura " ?
    Panie Wojtas mnie to :
    --- Göwnojad zwany zlota rybka w Akwarium zludzen .
    Gra idzie o Polske , a Ona majac takich pasikoniköw polnych rycerzyköw El ingenioso hidalgo don Quijote de la Mancha pöjdzie sie jebac w zludzeniach .
    I nawet trufle dla czerwonych swin nie pomoga .
    Pakt Andzela von Makrel und pülkownik Trüpin obowiazuje.
    Tak trudno zrozumiec.
    ?????????
  • @Max von Stirlitz 12:47:14
    Ach. Rozumiem.

    PS. Ale czemu używa Pan tej niemieckiej klawiatury? Dla kamuflażu?
  • Wszyscy
    Barack Hussein Obama.

    To zadziwiające, ale pierwszy czarnoskóry prezydent supermocarstwa Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej jest ciągle nierozszyfrowaną enigmą.

    Większość dotyczących jego życia ważnych dokumentów jest utajniona i chroniona przez dobrze płatną armię prawników. Próżno nawet szukać aktu małżeństwa jego rodziców, jego własny odpis aktu urodzenia uznawany jest za podróbkę (dochodzenie szeryfa Joe Arpaio), nie ma dostępu do jego świadectw szkolnych (Indonezja, Hawaje), świadectwa chrztu, czy aktu przyjęcia amerykańskiego obywatelstwa po powrocie z Indonezji.

    Utajnione są jego dokumenty szkolne z kalifornijskiego Occidental College, Uniwersytetu Columbia czy prestiżowego Harvardu. Nie wiadomo, co pisał, jako student, jakie były jego prace końcowe. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach i za jakie przewinienia utracił prawo wykonywania zawodu prawnika (podobnie jego żona Michelle). Jeśli chcesz coś wiedzieć, to genialnie mówiąc, może jesteś rasistą…

    Kiedy 20 stycznia 2008 r. obejmował urząd Prezydenta, ponad połowa dorosłych Amerykanów w bez mała hipnotycznym transie powtarzała „HOPE & CHANGE”, wyborczy slogan kampanii Obamy, który miał być kamieniem węgielnym nowej, moralnej, sprawiedliwej, zjednoczonej i prosperującej Ameryki.

    Amerykanie uwierzyli w jego jasną i szczęśliwą gwiazdę. Obama zaprezentował się społeczeństwu, jako młody idol, przystojny wizjoner, idealista niosący duchowe odrodzenie pogrążonej w wojnach, kryzysie i korupcji, zmęczonej Ameryce.

    Ludzie płakali, kobiety mdlały na jego wiecach. Wyborcza kampania i powyborcza prezydencka inauguracja przypominały uduchowioną atmosferę właściwą raczej religijnej sekcie, bądź atmosferę na wiecach w Niemczech, Rosji, czy Włoszech w okresie ich wielkich przemian ideowych w latach 20 i 30 – tych ub. stulecia…

    Ten wybuch entuzjazmu, wiary, kredytu zaufania zdawało się porywał Amerykę i kierował ją na drogę nadchodzącej prosperity i większej sprawiedliwości społecznej ponad partyjnymi, rasowymi i społecznymi podziałami. Zdawało się, że Amerykanie otrzymali szansę, aby stać się lepszymi ludźmi…

    Dla tych Amerykanów w 2008 r. Obama uosabiał mitycznego Supermena, który pojawił się w odpowiednim czasie i miejscu, aby dokonać koniecznych aktów sprawiedliwości i powstrzymać tych, którzy chcieliby ten kraj zniszczyć zawracając go z drogi historycznie rozumianego postępu.

    Sam akt głosowania na Obamę dla większości Amerykanów raz na zawsze zatrzaskiwał niedomknięte drzwi wstydliwej rasistowskiej historii niewolnictwa w Ameryce i lecząc te bolesne rany w spektakularnym stylu jednoczył Naród i czynił go jakościowo czymś nowym i wydawało się lepszym…

    Dla jego przeciwników politycznych jednak Obama to pełen tajemnic komuch, muzułmanin, narkoman, homoseksualista, antykolonialny marksista, radykalny ekstremista, lekkoduch i ambitny karierowicz, a nawet obcokrajowiec, który wbrew Konstytucji wysiaduje w Białym Domu, którego celem jest przebudowanie tradycyjnych fundamentów społeczeństwa amerykańskiego i podporządkowanie Ameryki socjalistycznej międzynarodówce.

    W oczach tych ludzi Obama jest dobrym mówcą (szczególnie, kiedy korzysta z telepromptera), ale kiepskim liderem, któremu brak zdolności do bycia blisko z drugim człowiekiem. Za to uważają go za zimnego, wyniosłego, bezwzględnego i zarazem bezosobowego polityka, który powinien pozostać średniej klasy wykładowcą uniwersyteckim i przestać wtrącać się do amerykańskiej ekonomii, której nie jest w stanie zrozumieć.

    To prezydent Obama, wychowany przez komunistycznych mentorów gardzących Ameryką, sam „klasowo” nienawidzący ludzi bogatych i tych, którym się powiodło, gardzący wszystkim, co pachnie tradycyjnie amerykańskimi wolnościami i ideałami jest prezydentem „obu Ameryk”. Pragnie on według adwersarzy stopniowo przejąć kontrolę nad ekonomicznym pulsem tego kraju i przemienić go w Socjalistyczne Stany Zjednoczone Ameryki Północnej.

    Według jego przeciwników, celem Obamy jest objęcie potężnych sektorów przemysłu i biznesu (banki, przemysł samochodowy, służba zdrowia, ochrona środowiska) rządową opieką i kontrolą federalną, aby ukrócić rolę bogatych wykorzystujących resztę społeczeństwa (wewnętrzna dekolonizacja). Jednocześnie osłabiając siłę militarną Ameryki.

    Swoje cele ma on osiągnąć zadłużając budżet, rujnując gospodarkę, wzmagając federalne regulacje i przezwyciężając stymulowany kryzys jednocześnie przebudowując fundamenty Stanów Zjednoczonych.

    Desygnując w 2007/08 r. Obamę, świeżo upieczonego senatora ze stanu Illinois, na prezydenckiego kandydata, siły kapitałowo-polityczne kontrolujące polityczny proces w USA zdawały sobie sprawę z kapitalnych walorów tego kandydata wierząc, że pozwalając mu wygrać będą mogły swobodnie zrealizować wiele punktów swojego programu.

    Ponowny wybór Obamy na drugą kadencję przyszedł już z większymi oporami i to głównie dzięki zdziesiątkowaniu oddolnie powstałej konserwatywnej i konstytucyjnej Tea Party za pomocą policji skarbowej, jaką jest IRS. Również wyselekcjonowany kandydat Partii Republikańskiej, Mitt Romney nijak nie potrafił pociągnąć za sobą konserwatywnych republikańskich wyborców.

    Od tego czasu wiele się w USA zmieniło. Amerykańskie imperium musi dziś liczyć się z rosnącą ekonomiczną i militarną potęgą Chin jak i bardziej stanowczym i terytorialnie głodnym Putinem. Niebezpiecznie zadłużone, ciągle balansujące na krawędzi recesji, z religijną wprost wiarą drukuje coraz mniejszej wartości dolary powoli wchodząc na drogę socjalizmu (kierunek reformy służby zdrowia). Jednocześnie ogranicza tradycyjne amerykańskie wolności na korzyść rosnącej potęgi silnego zbiurokratyzowanego państwa.

    Wracając jednak do roku 2008, dla przeciętnego wyborcy Obama był naturalnym zwieńczeniem ideałów, o które przez wiele dziesięcioleci walczyli, tak czarni jak i biali lewicowi i postępowi Amerykanie. Był on niejako ceną odkupienia historycznych amerykańskich win, syn czarnego Kenijczyka i białej kobiety żydowskiego pochodzenia z Kansas. Media głównego nurtu wprost piały z zachwytu nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście z zapałem rozwijały miękki czerwony dywan przed swoim idolem, aż do serc i progów amerykańskich wyborców.

    Przystojny, z pogodnym uśmiechem, mąż i ojciec miłej rodziny, wykształcony na elitarnych amerykańskich uczelniach, czarujący idealista i mówca, wychowany w muzułmańskim świecie (Indonezja), którego Ameryka nie rozumie i na Hawajach, niejako spadł Ameryce zbawiennie jak owoc z kokosowego drzewa, którego rozgryzieniem zamierzam się zająć w następnej części poświęconej jego rodzinie i dzieciństwu…

    Jacek Matysiak
    http://prawica.niet
  • @Kula Lis 62 20:12:09
    Pisze Jacek Matysiak o Obamie: "Większość dotyczących jego życia ważnych dokumentów jest utajniona i chroniona przez dobrze płatną armię prawników. Próżno nawet szukać aktu małżeństwa jego rodziców, jego własny odpis aktu urodzenia uznawany jest za podróbkę (dochodzenie szeryfa Joe Arpaio), nie ma dostępu do jego świadectw szkolnych (Indonezja, Hawaje), świadectwa chrztu, czy aktu przyjęcia amerykańskiego obywatelstwa po powrocie z Indonezji". -
    --- I to jest prawdziwe. Poza tym jest ten portret zbyt idealny. Myślę, że należałoby inaczej położyć akcenty w życiorysie Obamy, przede wszystkim jako prezydenta USA. Trzeba by wspomnieć o kontynuacji wojny w Afganistanie, wzniecaniu ciągle nowych wojen w różnych krajach, zadłużaniu państwa itp.
  • @zygmuntbialas 22:09:12
    To jest b. ciekawe i warte dociekania i komentarza.[Nie wiadomo, w jakich okolicznościach i za jakie przewinienia utracił prawo wykonywania zawodu prawnika (podobnie jego żona Michelle). ]. Za nic, czy błahostki tego prawa w USA się nie zabiera. Pzdr!
  • @zygmuntbialas 22:09:12
    Poczytaj me wpisy u Astry i skomentuj. Nie będę ich powtarzał u Ciebie.
  • @Kula Lis 62 09:52:42
    To jest na pewno interesujące, bo jak może być prezydentem człowiek, któremu nie pozwala się wykonywać wyuczonego zawodu.
    W ogóle rzecz jest ciekawa. Jest to bodajże jedyny prezydent USA, który otrzymał Nagrodę Nobla w trakcie swej kadencji. I wtedy zaraz zadawano pytanie: Za co ją otrzymał?

    Pozdrawiam.
  • @Kula Lis 62 09:53:27
    Zerknąłem na blog Astry i na Twoje komentarze. Wklejam tu jeden z nich:

    "PiS, Polacy chcą coś zmienić kartką wyborczą? To bajka dla naiwnych.
    Śmiech mnie ogarnia po przeczytaniu poniższego artykułu./ Serwery wyborcze u kolegi Tuska. Lista cudów nad urną http://niezalezna.pl/56005-serwery-wyborcze-u-kolegi-tuska-lista-cudow-nad-urna / tylko rewolta coś obecnie może coś zmienić, innej drogi dla nas Polaków, Polski już nie ma. Tylko kto ma to zrobić?" -
    --- Poruszyłeś ważkie sprawy. Już wcześniej Ci pisałem, że wybory w dotychczasowym kształcie to nie tylko kwestia liczenia głosów. Są jeszcze inne istotne elementy, które utrwalają aktualny stan.
    Tak więc na pozytywne zmiany na razie się nie zanosi.

    Pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej