Russland könnte für Energie-Lieferungen nach Europa bald höhere Preise verlangen. (Foto: dpa)

 

Ale to są problemy Zachodu. Gdzieżby się polscy politycy przejmowali jakimiś sankcjami Putina (to znaczy Rosji - co ta propaganda wyprawia z człowiekiem!).

Prawo i Sprawiedliwość złożyło w Sejmie projekt uchwały, która obarcza Rosję winą za strącenie pasażerskiego samolotu przez donieckich powstańców. To ci dopiero tupet! Jeszcze posłowie PiS nie zbadali "katastrofy" w Smoleńsku, a już znają winnych zestrzelenia malezyjskiego boeinga.

Służalcza postawa polskich polityków wobec zachodnich "sojuszników" przynosi już pierwsze efekty. Na razie jest to embargo na polskie warzywa i owoce. To mają być straty rzędu kilkudziesięciu milionów (złotych? euro?) - informuje portal  wPolityce.pl.  W niemieckiej prasie czytam jednak, że w ubiegłym roku eksport polskich owoców i warzyw wyniósł 318 mln euro, czyli 1,2 miliardy złotych. Pyta Marek Sawicki Jarosława Kaczyńskiego: "Czy myślał pan o polskich rolnikach, stojąc na Majdanie?"

Tymczasem trwa akcja propagowana m.in. przez "Gazetę Wyborczą" i portal wPolityce.pl: #Jedz jabłka na złośc Putinowi" - A więc jedzmy, a Putin na pewno pomyśli: "Ale ci Polacy są przebiegli" i szybko wycofa się z embarga. I w poczuciu winy, a może przez roztargnienie, zapomni w grudniu zakręcić odpowiednie kurki.

Są przywódcy w Europie Środkowej, którym nie brakuje rozsądku i rozwagi. Ot choćby polityk czeski mówi: "Nie dajmy się wciągnąć w wielką wojnę. (...) Jestem dumny z postawy czeskiego społeczeństwa, które w odróżnieniu od Polski i krajów bałtyckich coraz wyraźniej popiera Rosję".