"Teraz grozi wojna domowa w zachodniej Ukrainie" to tytuł artykułu, zamieszczonego w gazecie "Deutsche Wirtschafts Nachrichten".

Rząd w Kijowie, finansowany ze środków UE, jest w fazie upadku. Partia Julii Tymoszenko chce najwyraźniej wesprzeć skrajną prawicę, która dąży do obalenia rządu. Grozi nowa wojna domowa, ale tym razem w zachodniej Ukrainie.

Wschód Ukrainy został w znacznym stopniu zniszczony podczas wojny między ukraińską a powstańczą armią. Odbudowa regionu nie jest wspierana przez rząd w Kijowie. Ale też w zachodniej Ukrainie nie ma usuwania zniszczeń. Zamiast tego doszło przed wyborami samorządowymi, planowanymi na 25 października, do otwartego konfliktu w koalicji rządowej.

Koalicję tworzyły Blok Poroszenki, Front Ludowy Jaceniuka, Batkiwszczyna Julii Tymoszenko, Partia Radykalna Oleha Ljaszki i Samopomoc Andrija Sadowego.

Partia Radykalna wyszła z koalicji już na początku września. Przyczyną była niezgoda na federalizację Ukrainy. Ale także Batkiwszczyna jest przeciw planom decentralizacji. W ubiegłym tygodniu Tymoszenko zarzuciła swym koalicyjnym partnerom, że ci ulegają Rosji i dlatego promują federalizację. Oboje (Ljaszko i Tymoszenko) są pod presją nacjonalistów, którzy nadal chcą silnej władzy centralnej.

Nie wiadomo, jak długo rząd w Kijowie, zależny od zachodnich kredytów, może się jeszcze utrzymać. Niezadowolenie ludności wynika w dużej mierze z błędnych decyzji. Tak więc Poroszenko powołał ex-prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego na gubernatora obwodu odeskiego. Krótko przed mianowaniem otrzymał ukraińskie obywatelstwo, a w Gruzji jest ciągle aktualny nakaz aresztowania byłego prezydenta.

Spiętrzyły się problemy w kraju i oczekuje się eskalacji konfliktów. Na wschodzie skrajna prawica nie troszczy się już wcale o rząd i zarządza samowolnie blokadę Krymu.

W ponidziałek nastąpił w mieście Sumy wybuch w biurze Prawego Sektora. Został zabity Oleksandr Jakowienko, funkcjonariusz PS. Informuje o tym na Facebooku Mykola Kloczko, burmistrz miasta Sumy. Nie wiemy, czy to był zamach. W budynku eksplodował granat i nieco później anonimowa osoba telefonicznie poinformowała milicję o wypadku.

W lipcu doszło w zachodniej Ukrainie do strzelaniny między milicją a członkami Prawego Sektora. Między tą organizacją (finansowaną przez USA i Kołomojskiego - przypis ZB) i rządem toczy się od wiosny walka o władzę i sfery wpływów. W końcu sierpnia odbył się w Kijowie wiec nacjonalistów. Zginęli ludzie, byli ranni.

Przetłumaczył: Zygmunt Białas

Link do niemieckiej wersji: http://deutsche-wirtschafts-nachrichten.de/2015/09/23/ukraine-nun-droht-ein-buergerkrieg-im-westen-der-ukraine/

 

Gospodarcza blokada Krymu powoduje nie tylko ogromne straty gospodarcze, ale i bunt ukraińskich przewoźników, oczekujących w długiej kolejce na odprawę, która nastąpi po przekazaniu sowitego okupu, czyli łapówki. Władze ściągają więc milicję i specnaz do granicy z Krymem:

 

 

 

Dzisiaj w Charkowie około 200 nazistów z pułku Azow wdarło się do budynku rady miasta, żądając spotkania z szefem rady Gienadijem Kirnesem, który startuje na stanowisko mera miasta w wyborach 25 października. Przy próbie zatrzymania ich przez milicję rozpylili gaz i ukryli się. Potem około 100 radykałów zebrało się pod domem byłego gubernatora okręgu Michaiła Dobkina, deputowanego do Wierchownej Rady z Bloku Opozycyjnego, który wnioskował o nazwanie jednej z ulic Charkowa imieniem rozformowanego oddziału milicji Berkutu. Na dziedziniec jego domu wrzucono materiały wybuchowe:

 

 

Przed budynkiem rady miasta widzimy szarpaninę młodzieżówki z nazistowskiego Azowa z milicją:

 

 

Niepokoje przenoszą się do centrum miasta:

 

 

Informacje z linii frontu z 22 oraz 23 września w języku angielskim przedstawia South Front, linki:

" target="_blank">