Część druga przekładu obejmuje środkową część filmu pt. "Zima w Donbasie" (od 09:03' do 17:14').

 

09:03' - Luksusowy stadion Donbass Arena - miejsce rozgrywek piłkarskich o mistrzostwo Europy w 2012 roku - musi dzisiaj zamiast kibiców przyjmować ludność cywilną, czekającą w długich kolejkach na pomoc humanitarną.

 

 

09:15' - Swietłana: "Idzie nam źle. Sytuacja jest bardzo skomplikowana. Są wprawdzie towary w sklepach, ale są one bardzo drogie. A my nie otrzymujemy ani wynagrodzeń, ani emerytur. Ale zawsze ma człowiek nadzieję na zmianę ku lepszemu".

09:30' - Wiktoria: "W sklepach jest wszystko. Na targu też. Wybór jest ogromny. Jest jeden problem: ludzie nie mają pieniędzy, by za to płacić. Po prostu".

09:30' - Andrej Senin: "Przed wojną byłem pracownikiem przy FC Szachtar:

                  Stadion Donbass Arena przed wojną domową

Teraz, gdy szaleje wojna w Donbasie, pracuje nasz personel FC jako ochotnicza pomoc. To znaczy, pomagamy przeżyć naszym rodakom. Każdego dnia wydajemy około 20 tysięcy paczek z żywnością. 20 tysięcy ludzi otrzymuje u nas pomoc humanitarną. Gdyby Ukraina nie nałożyła blokady wobec naszego regionu, to rozdzielilibyśmy od początku sierpnia milion paczek - tak jak planowaliśmy.

Będziemy musieli wstrzymać naszą pomoc i nie wiem już, co będzie dalej. Sytuacja jest faktycznie bardzo trudna. Jest bardzo źle. W naszym regionie są już oznaki humanitarnej katastrofy. W niektórych miastach zarejestrowaliśmy nawet przypadki śmierci głodowej. Boję się myśleć o tym, co się może jeszcze zdarzyć, gdy blokada nie zostanie wstrzymana".

10:37' - Emeryci, którzy latami pracowali na swą emeryturę, nie mogą jej pobrać od kilku miesięcy, bo rząd w Kijowie zablokował wypłatę pieniędzy.

10:46' - Nadjeżda: "I to pomimo tego, że wszyscy mamy ukraiński paszport. Ani ja, ani moja rodzina nie zrezygnowaliśmy oficjalnie z ukraińskiego obywatelstwa. Działania ukraińskiego rządu są absolutnie nielegalne. Nie trzeba długo pytać o podstawy. Jesteśmy ciągle ukraińskimi obywatelami, a nasze składki, którymi opłaciliśmy nasze emerytury, nie należą do państwa.

Pracowałam dłużej niż 40 lat. Przez wszystkie te lata były pobierane składki z mojego wynagrodzenia. Mamy tu termin 'oczekiwanie na śmierć', a więc lata po zakończeniu pracy aż do śmierci. Prowadzi się nas naprawdę do śmierci".

Denis Puszylin: "Że ta zima będzie nadzwyczaj ostra, to jest fakt. Będziemy musieli poczynić przygotowania. I czynimy to już".

12:03' - Węgiel jest motorem Donbasu. Górnictwo - duma i symbol regionu - jest jednym z najważniejszych filarów gospodarki. Właśnie dlatego były kopalnie bezpośrednim celem ukraińskiej artylerii.

 

                  Kopalnia w Doniecku przed kijowskim Majdanem

12:18' - Wasylij Antonowicz: "Wojna jest brudną sprawą. Aby unieruchomić przeciwnika, niszczy się przede wszystkim jego zaopatrzenie. W Doniecku były ostrzeliwane podstacje i stacje transformatorowe, wodociągi i pozostała infrastruktura. Wiedzą wszyscy, że Donbas jest ogromnym zagłębiem węglowym. Jest podstawą całej gospodarki energetycznej. Dlatego też przemysł stanie po prostu bez węgla".

13:09' - Władysław Marinets: "Na początku konfliktu w lipcu tego roku nasza kopalnia funkcjonowała przez jakiś czas, ale od 15 sierpnia jest ona odcięta od sieci elektrycznej. Dotąd była woda gruntowa pompowana ze sztolni. Niższe sztolnie były jednak zalane. By uruchomić znów kopalnię, trzeba najpierw wypompować wszystką wodę. To zajmie około dwóch miesięcy. Ten konflikt spowodował fatalne skutki. W tym momencie nie wypełniamy swych bezpośrednich zadań. Nie wydobywamy węgla".

14:02' - Igor Jaroszenko: "Artyleria zniszczyła sztolnie, które znajdują się za moimi plecami. Był pożar i wszystko się spaliło. W czasie ostrzeliwań zostało rannych sześciu pracowników. To byli górnicy i kierownicy odcinków; tu przechodzili i zostali ranni. Od lipca doznało obrażeń w sumie sześciu ludzi. Dwóch z nich jest jeszcze na zwolnieniu lekarskim, bo byli ciężko ranni".

14:57' - Nadjeżda: "W wieku 25 lat rozpoczęłam pracę. Jestem odpowiedzialna za windę. Lubię swój zawód. Podobał mi się już w dzieciństwie. Oczywiście, że sytuacja jest skomplikowana. Wolałabym o tym nie mówić. Także mój syn pracuje tu w kopalni. On sam ma dwoje dzieci. Nie uciekliśmy, cała rodzina jest tutaj. Jednym słowem: idzie nam bardzo źle".

15:30' - Wielu górników zgłosiło się jako ochotnicy do armii ludowej. Inni kontynuują pracę, by uruchomić i zachować kopalnię. Wiedzą dokładnie, że węgiel jest chlebem regionu.

15:50' - Aleksander: "Sytuacja pogorszyła się nieco, ale mam nadzieję, że doprowadzimy wszystko do porządku. Mamy w tym momencie dwa ważne zadania: odwodnienie kopalni i transport".

16:09' - Sasza Aleksandrowicz: "W sierpniu, gdy nie dało się wypompować wody, stał tu wodowskaz. Robotnicy musieli płynąć do swego miejsca pracy. Ostrzał uszkodził podstację transformatorową. Nie mieliśmy prądu. Elektrycy, których wysłano do naprawy, też byli ostrzelani przez ukraińskie wojsko".

16:34' - Pytanie reportera: "Czy zastanawiał się pan nad tym, by odstąpić od pracy, by przyłączyć się do powstania?"

16:40' - Aleksander: "Wprawdzie myślałem o tym, ale... Praca też musi być wykonana. Ktoś musi przecież pracować. Nie wszyscy muszą walczyć. Niektórzy muszą wszystko odbudować. Wojna tak czy owak wcześniej lub później się skończy. Gdy wszyscy porzucą robotę i pójdą na front, to kopalni nie da się już uratować. Ktoś musi dalej pracować".