Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1193 posty 19883 komentarze

Stopa bezrobocia, czyli znowu w Krainie Czarów - 22.10.2016.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jeszcze o lichwie i inflacji - W poprzednich dwóch częściach tekstu wykazałem, że to lichwa jest przyczyną inflacji – pisze bloger i tłumacz Metro.

Jednocześnie szatański wynalazek lichwy, umiejętnie stosowany, pozwala międzynarodowym Żydom na tworzenie nieograniczonych ilości pieniądza bez (natychmiastowego) wywoływania katastrof monetarnych. To właśnie siła funta brytyjskiego, a potem amerykańskiego dolara były fundamentem podboju świata przez Judeoanglosasów (Pax Britannica oraz Pax Americana). Spójrzmy jak inflacyjne działanie lichwy wygląda w praktyce.

Margrit Kennedy, w książce „Pieniądz wolny od inflacji i odsetek”
//zb.eco.pl/bzb/39/pdf/
zbadała ceny wybranych towarów i usług w warunkach Niemiec Zachodnich w latach 80-tych ubiegłego wieku. Kennedy chciała się dowiedzieć, jaki jest przeciętny udział lichwy w poszczególnych kategoriach cen finalnych towarów i usług. Pamiętać należy, że Niemcy, podobnie jak Japonia, pełnią dla międzynarodowych Żydów funkcje centrum produkcyjnego i cieszą się stabilną polityką monetarną, wtedy jeszcze w marce niemieckiej, oraz niskimi stopami lichwy obciążającej niemieckie (= te, w których pracują Niemcy, bardzo łatwo sprawdzić, kto jest właścicielem) fabryki.

Wyniki tego badania autorka przedstawiła na 23 stronie książki (5 strona wydruku):
//zb.eco.pl/bzb/39/pdf/rozdzial1.pdf
Ostatni wykres pokazuje, że w czynszu za mieszkanie w domu komunalnym, który zapewne można porównać do spłaty raty kredytu hipotecznego, udział lichwy wynosi 77%. Tylko 23% tego czynszu pokrywa realne koszty gospodarcze, reszta to haracz dla gangów kontrolujących system monetarny. Przeciętny udział lichwy w cenach towarów i usług ma wynosić 35-40%.

Czy taka kalkulacja jest wiarygodna, skoro przedsiębiorcy płacą lichwę według stawki np. 7% rocznie? – Spójrzmy na przeciętny kredyt hipoteczny na 30 lat. Potrzebujemy 100 tysięcy złotych. Przy realnej stopie procentowej 6-7% rocznie i zwyczajnych u lichwiarzy prowizjach okaże się, że w ciągu 30 lat musimy zapłacić, w formie rat i prowizji, przynajmniej 250 tysięcy złotych. Oznacza to realne oprocentowanie w wysokości 150% (150 tysięcy odsetek i prowizji do 100 tysięcy otrzymanej kwoty). Przyjmując za 100% kwotę 250 tysięcy okazuje się, że przeciętnie w każdej racie płaconej bankowi co najmniej 60% stanowi lichwa, a najwyżej 40% zwrot pożyczonej kwoty. Mamy więc już wskaźnik 60% jako udział lichwy w racie kredytowej, a lichwę musi płacić jeszcze deweloper, wytwórcy materiałów budowlanych, firma wykonawcza, wszyscy uczestnicy budowy.

Wskaźnik 77%, prezentowany przez Margrit Kennedy, nie wydaje się być nierealistyczny. Generalnie, im większy w danym produkcie udział kosztów kapitałowych i mniejszy udział pracy, tym większy udział lichwy. W cenie samochodu Volkswagen udział lichwy z pewnością wynosi ponad 50%. Stąd przeciętny udział lichwy we wszystkich towarach i usługach 35-40% również wydaje się być wiarygodny. Pieniądze płacone lichwiarzom nie wracają do realnej gospodarki (wraca ich mala część), stąd dla utrzymania stabilności systemu konieczne jest pożyczanie nowych pieniędzy, również obciążonych lichwą. Jeśli otrzymamy te pieniądze od lichwiarzy, to odsetki musimy zaliczyć do kosztów towarów i usług (inflacja), a jeśli nie otrzymamy, to skutkiem będzie kryzys (o czym mówi Protokół XX).

 

STOPA BEZROBOCIA

Wiadomo, że bezrobocie jest złem społecznym i każdy rząd z bezrobociem walczy. Przyjrzymy się metodom tej walki.

Zapewne istnieje wiele metod fałszowania wskaźnika bezrobocia. Jedna z tych metod, zapewne najskuteczniejsza, jest szeroko znana i opisywana w literaturze przedmiotu i tej metodzie poświęcimy naszą uwagę.

Stopa bezrobocia to wynik kalkulacji, w której w liczniku znajduje się liczba osób bezrobotnych (gotowych do podjęcia pracy bądź jej wydłużenia w przypadku zatrudnienia na część etatu), a w mianowniku zasób siły roboczej, liczba wszystkich osób pracujących i gotowych do podjęcia pracy, w tym bezrobotnych (razem są to osoby aktywne ekonomicznie). Oczywiście wszystkie elementy składowe tej kalkulacji są definiowane wyłącznie na poziomie pragmatyk służbowych GUS-u (w Ameryce BLS-u) i łatwo można nimi manipulować.

Najpopularniejszą metodą fałszowania stopy bezrobocia jest zawężanie definicji liczby osób aktywnych zawodowo (pracujących na pełny etat, pracujących na część etatu, osób bez pracy, np. doszkalających się oraz bezrobotnych). Aktywni zawodowo to osoby w wieku np. 16-65 lat, zdolne do pracy, które nie pobierają renty, emerytury, nie uczą się i nie doszkalają i są zdolne do podjęcia pracy (nie ma tam np. “niepracujących” gospodyń domowych, więźniów, pacjentów szpitali, itp. Tak było kiedyś. Z biegiem czasu z grupy aktywnych zawodowo wykreślano poszczególne kategorie długotrwale bezrobotnych, co oczywiście zmniejszało oficjalną stopę bezrobocia.

Poniżej amerykański wykres ilości osób aktywnych zawodowo na przestrzeni dziesięcioleci w rozbiciu na płeć:

 

//family-studies.org/wp-content/uploads/2014/08/men-women-labor-force-participation.jpg

 

Z wykresu wynika że na początku lat 50-tych ~87% mężczyzn w wieku produkcyjnym było aktywnych zawodowo, dotyczyło to również ~32% kobiet. Wtedy większość kobiet pracowała w domach, prowadząc gospodarstwa domowe, o czym wspomnieliśmy omawiając zawiłości PKB. Dzisiaj ~69% mężczyzn jest aktywnych zawodowo, dotyczy to również ~57% kobiet. Na pewno wykres ten odzwierciedla zmiany społeczne (wysłanie kobiet do pracy), ale jest tam również bardzo dużo przekłamań.

Ten sam wykres bez rozbicia ludności na płeć:
//static6.businessinsider.com/image/527cf34e69beddee5165991b-960/the-labor-force-participation-rate-tanked–heres-the-not-so-scary-reason-why.jpg
Ostatni spadek udziału osób aktywnych zawodowo w populacji, dotyczący obydwu płci, bardzo trudno wytłumaczyć w inny sposób niż manipulacjami statystycznymi. Zapewne osoby długotrwale bezrobotne, które zniechęciły się do poszukiwania nieistniejących miejsc pracy, uznano za “nieaktywne ekonomicznie” i w ten sposób pozbyto się ich kłopotliwej obecności ze statystyk. Osoby te znikają z mianownika oraz z licznika ułamka wyrażającego stopę bezrobocia, ich zniknięcie z licznika ułamka jest szczególnie cenne dla “podrasowania” obliczeń.

Tradycyjnie przedstawiam alternatywny wykres stopy bezrobocia opracowany przez ShadowStats:

 

//www.shadowstats.com/imgs/sgs-emp.gif?hl=ad&t=1472822583

 

Linia czerwona i szara to dane oficjalne (różne definicje bezrobotnych, podaje się jeden wskaźnik ale jest ich więcej) a niebieska to dane SGS. Poniżej podejście nowandfutures.com:

 

//www.nowandfutures.com/images/unemployment_sa.png

 

Jako alternatywna przedstawiona jest linia niebieska, to stopa bezrobocia liczona według metodologii rządowej BLS, odrzuconej w 1994 roku. Odrzuconej, bo dawała złe wyniki. To wszystko ma znaczenie również w Polsce. Przedstawiam odpowiedni wykres:

 

//www.rynekpracy.pl/zdjecie.php?url=pliki/wykresy_baza/1384.&s=700&w=1700

 

Liczba osób aktywnych zawodowo w Polsce to 17-18 milionów. Tyle było w Polsce miejsc pracy w 1989 roku. Polska weszła do Unii Europejskiej w 2004 roku, od tego czasu wyjechały za granicę miliony Polaków, emigracja dotyczy przede wszystkim osób “w wieku produkcyjnym”, aktywnych ekonomicznie.

Wykres wydaje się odzwierciedlać to zjawisko, najwyższa stopa bezrobocia ~20% rejestrowana była w 2003-04 roku, spadła do ~10% w 2008. Oznacza to że przez cztery lata ubyło ~1,7 miliona bezrobotnych. Czy naprawdę tylko tyle osób z Polski wyjechało za pracą? Z Pribałtyki w porównywalnym okresie ubyło około miliona osób, również głównie w charakterze emigrantów zarobkowych. Emigrują oni do podobnych miejsc co Polacy. W tych miejscach Polacy, jako grupa etniczna, ewidentnie dominują, jest ich wielokrotnie więcej. To z pewnością nie jest relacja 1,7:1.

Z Polski wyjechały miliony osób. W kategoriach “osób aktywnych ekonomicznie”, jeśli przyjmiemy całkiem konserwatywnie 3,4 miliona to jest to 20% siły roboczej. A ze stopy bezrobocia ubyło w latach 2004-2008 tylko ~1,7 miliona bezrobotnych. Co ciekawe, dane liczby osób aktywnych zawodowo to ciągle 17-18 milionów osób, tak jakby żadna Wielka Emigracja się nie zdarzyła.

https://strefainwestorow.pl/sites/default/files/imagepicker/1/Wykres_3__Aktywni_zawodowo_i_bierni_zawodowo.png

 

Z powyższego wykresu wynika, że liczba osób aktywnych zawodowo generalnie wynosi w Polsce 17-18 milionów, od 1992 do 2006 rosła liczba biernych zawodowo z 11 do 14-15 milionów, a teraz jest ich mniej, 13-14 milionów. Kto więc z Polski wyjechał? Czy ktokolwiek z Polski wyjechał?

Funkcjonariusze aparatu propagandy na pewno potrafią to wyjaśnić okrągłymi słowami. Problemem jest brak spisu powszechnego czy błędne definicje przyjęte w statystyce i poleganie na bezmyślnych ekstrapolacjach. Faktem jest, że co ci ludzie liczą, to głównie bzdury. Oficjalne statystyki makroekonomiczne są fikcją. To czyste kłamstwa.

Wszystko zależy od definicji osób aktywnych zawodowo, osób bezrobotnych, osób zatrudnionych w niepełnym wymiarze (częściowo bezrobotnych) itp. Jeszcze raz podkreślam, manipulacje polegają nie na uznaniu bezrobotnych za pracujących (mimo całego rozwoju statystyki to chyba ciągle trudno przeprowadzić), lecz na przesuwaniu osób niezatrudnionych z kategorii bezrobotnych do nieaktywnych zawodowo, takich, którzy się w ogóle nie liczą. Na ostatnim wykresie wzrost liczby biernych zawodowo w Polsce w latach 1992 – 2006 przypisałbym właśnie głównie temu fałszerstwu.

Czytelnicy zapewne zorientowali się w stosowanej wyżej metodzie. Zamieszczone wykresy przedstawiają zmienne ekonomiczne w skali dziesięcioleci czy nawet okresu ponad wieku. W wielu krajach takie statystyki są dostępne. Nowatorskie pomysły fałszowania danych statystycznych powstają zapewne w Nowym Jorku czy w Londynie, rozpowszechniane są po świecie przez OECD, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Goldman Sachs, “niezależne agencje ratingowe” i podobne instytucje. Nie wszystkie kraje fałszują dane z równą gorliwością. Szeroko pisano o fałszowaniu danych statystycznych Grecji, aby uzasadnić jej przyjecie do strefy euro, tam promotorem postępu statystycznego był Goldman Sachs, który spekulował na greckim długu.

W artykule Yiannissa Mouzakisa
//zygmuntbialas.blog.pl/2016/09/16/co-sie-dzieje-w-grecji-16-09-2016/
mowa jest o obniżeniu dochodów kwalifikujących do uznania danej osoby za ubogą na 4.512 euro rocznie z 7.178 euro w 2010 roku. Skąd taka obniżka progu ubóstwa o 37%? W tym czasie ceny towarów i usług w Grecji tylko wzrosły (czasami znacząco). Właśnie tak fałszuje się statystyki.

Mouzakis nie skomentował tej manipulacji, wątpliwe aby był tak nierozgarnięty, aby w to uwierzyć, zapewne chciał maksymalnie skrócić artykuł. Zwracam uwagę na metodę, którą Mouzakis zastosował w artykule: nie pisał o wzroście czy spadku PKB, czy wzroście lub spadku inflacji, bo to nic nie znaczy. Jeśli pisze się o katastrofie społecznej z wykorzystaniem danych z rządowych statystyk, można pisać o liczbie ludzi, niemających dostępu do lekarza, prądu elektrycznego, gospodarstw domowych bez pracy itp.

W propagandzie często manipuluje się ludzką niewiedzą. W Polsce podaje się czasami wysokość “średniej płacy”. Zapewne większość odbiorców massmediów uważa, że średnia jest pośrodku, 50% zarabia więcej, a 50% mniej od średniej. Niestety tak nie jest, przynajmniej 67% populacji ma zarobki poniżej średniej. Spójrzmy na populację pięciu wynagrodzeń: (1,5), (2), (2,5), (7), (9). Średnie wynagrodzenie to 4,4, dużo więcej niż 60% badanej populacji. W innych krajach nie używa się średniej tylko wartości środkowej, mediany
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mediana
W tym przypadku mediana = 2,5. Połowa wynagrodzeń jest wyższa i połowa wynagrodzeń jest niższa od mediany. Proszę zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy średnią (4,4) a medianą (2,5). Mediana dużo lepiej opisuje badaną populację, a jest o 43% niższa od średniej. Oczywiście średniej, wskaźnika zafałszowującego rzeczywistość, używa się tutaj z chłodną premedytacją.

Na pewno mniej fałszerstw dokonuje się w krajach cywilizowanych, im słabszy nadzór Imperium Judeoanglosaskiego czy dłuższe tradycje niepodległości, tym mniejszy nacisk na fałszowanie statystyk makroekonomicznych. Być może w Niemczech dane są bardziej rzetelne, w Szwecji czy w Szwajcarii. Polskie statystyki makroekonomiczne traktowałbym z dużą nieufnością.

Podsumowanie

W podsumowaniu powyższych wywodów należy podkreślić, że statystyka makroekonomiczna rozwija się dynamicznie. Na ostatnim międzynarodowym kongresie statystyków makroekonomicznych w Nowym Jorku pozytywnie oceniono kierunek rozwoju statystyki w wiodących państwach wolnego świata i wyrażono nadzieję, że pozostałe państwa szybko przejmą do swoich krajowych praktyk nowatorskie instrumenty statystyczne. Zadeklarowano również zwiększenie wysiłków, mających na celu jeszcze lepsze wypełnianie zadań statystyki makroekonomicznej w celu pełniejszego zaspokajania potrzeb rządów, inwestorów międzynarodowych i szerokich mas społecznych.

Pamiątkowe zdjęcie uczestników kongresu:

 

//jpupdates.com/wp-content/uploads/2014/11/kinus-selfie.jpg

;)

Nie wierzcie statystyce makroekonomicznej – to głównie kłamstwa!

Napisał:  Metro

 

KOMENTARZE

  • @Autor
    Ogromna szkoda, że Karol Marks stał się tak niepopularny, iż pomijany jest jego dorobek. Gdyby bowiem szanowny Autor zechciał się z nim zapoznać, to dowiedziałby się w jaki sposób jest tworzona wartość produktów.
    Wartość przecież jest wynikiem pracy robotników. Część tej wartości jest opłacana przez przedsiębiorcę w postaci płacy roboczej a druga część, tzw. praca nieopłacona jest przez przedsiębiorcę zawłaszczana. Tę właśnie zawłaszczoną część pracy przedsiębiorca rozdziela pomiędzy siebie i innych dostarczycieli kapitału.
    Zatem zawartość lichwy w płaconych cenach świadczy tylko i wyłącznie o sposobie podziału nieopłaconej cześci pracy robotników a nie o wysokości cen produktów.
    Lichwa po prostu w żaden sposób nie wpływa na wysokość wytworzonej wartości - bo wartość tworzy wyłącznie praca.
  • @programista 13:44:54
    Czytałem prace K. Marksa, ale było to bardzo dawno, więc trudno mi tu odnosić się do wyników jego przemyśleń czy polemizować z nim. Nie sądzę by to było zresztą konieczne. Autor tekstu podał za Margrit Kennedy odpowiednie dane o tym, jak lichwa kształtuje cenę.
    Znany mi przykład. Mieszkanie wartości 360 tysięcy złotych spłacane przez 30 lat po 1760 zł miesięcznie kosztuje 633 tysiące złotych. Liczyć na to, że inflacja złagodzi koszty można było w PRL-u, ale nie w tym systemie.
  • @zygmuntbialas 22:44:58
    Dane te dotyczą jedynie sposobu podziału nieopłaconej pracy robotników pomiędzy poszczególnych kapitalistów. Jednak ten sposób podziału nie określa wartości produktów, bo ta jest określana przez pracę.
    Nawet jakby nie było lichwy to ceny byłyby takie same - bo wynikają z włożonej pracy. Teoria wartości opartej o pracę to podstawa "Kapitału" Karola Marksa.

    Dlatego właśnie szkoda, że Autor posługuje się broszurami przypadkowych autorów, powielając błędy których się dopuścili, a pomija dorobek wybitnego ekonomisty. Staje się przez to mało wiarygodny.
  • @programista 23:32:29
    Myślę, że jasno wyraziłem meritum sprawy, pisząc: "Znany mi przykład. Mieszkanie wartości 360 tysięcy złotych spłacane przez 30 lat po 1760 zł miesięcznie kosztuje 633 tysiące złotych. Liczyć na to, że inflacja złagodzi koszty można było w PRL-u, ale nie w tym systemie".
    To nie jest spostrzeżenie oparte na "broszurach przypadkowych autorów", lecz z życia wzięte.
  • @zygmuntbialas 00:08:37
    "Liczyć na to, że inflacja złagodzi koszty można było w PRL-u, ale nie w tym systemie". "

    Wyszły tanki, weszły banki :-(

    Najpierw była okupacja niemiecka, potem sowiecka, a teraz jest banksterska. To już trwa od 1939 roku. Zatem pod różnymi formami okupacji jesteśmy już 77 lat.
    Co robić?
    Uciekać do szarej strefy?
    Kogo bić?
    Kogo poprzeć?

    Ukłony
    5*
  • @Jasiek 08:07:10
    ///Najpierw była okupacja niemiecka, potem sowiecka, a teraz jest banksterska. To już trwa od 1939 roku. Zatem pod różnymi formami okupacji jesteśmy już 77 lat///

    Pod banksterską okupacją Polska jest od lat 20-stych XX w.Nie wiedzieć czemu ludziom wydaje się że skoro mili jakiegoś Piłsudskiego to byli "niepodlegli".
    Nic podobnego drogi Jasiek http://nczas.com/publicystyka/wozinski-jak-grabski-zrujnowal-ii-rp/
    Między nami mówiąc to o to właśnie toczyła się pierwsza wojna światowa.
    Powstały w 1913r FED jak każdy pasożyt potrzebował żywiciela a tu świat "zajęty" przez cztery imperia (austro-węgierskie,pruskie,rosyjskie,osmańskie) sam więc rozumiesz że jakoś trzeba było go (świat) uwolnić.
  • @ikulalibal 10:03:17
    Dziękuję za niezwykle treściwą odpowiedź na mój komentarz. Z linkowanym materiałem zapoznam się za chwilę.

    "a tu świat "zajęty" przez cztery imperia (austro-węgierskie,pruskie,rosyjskie,osmańskie)"

    No i tu dla mnie jest problem... bo w spisie nie ma Polski.

    I teraz jest pytanie. Czy to, że Polska się w jakiejś tam formie odrodziła, było wykorzystaniem "zbiegu okoliczności" przez samych Polaków, czy może ktoś z tych, którzy rozkręcili wojnę widział w tym korzyść dla siebie...

    Trudne pytanie chyba, ale myślę, że warto byłoby poznać odpowiedź.

    Serdeczności.
  • @Jasiek 08:07:10 and @ikulalibal 10:03:17
    Jasiek: "Najpierw była okupacja niemiecka,...";
    Ikulalibal: "Pod banksterską okupacją Polska jest od lat 20-stych XX w.". -

    --- Niektórzy liczą brak niepodległości Polski od zamachu majowego w 1926 roku. W dzisiejszym świecie tylko kilka chyba państw może sobie pozwolić na suwerenność i samodzielną politykę. I można porównywać sytuację Polski i jej stopień suwerenności w poszczególnych okresach. Dla mnie zastanawiający jest fakt, że Gierek potrafił odmówić Breżniewowi 'pomocy zbrojnej' w Afganistanie, a w III RP tułają się polscy żołnierze po świecie (i czasem tam giną).
    Mało jest porządnych, silących się przynajmniej na obiektywność, opracowań, choćby w zakresie sytuacji materialnej ludzi. W końcu pozostały mi opowieści wujków i sąsiadów o tym, jak było przed okupacją niemiecką. To, co zapamiętałem, to ich brak entuzjazmu do osiągnięć II RP.
    Podobnie brak obiektywnych opracowań, porównujących III RP z PRL-em. Mamy do czynienia albo z ideologią, albo z nazbyt subiektywnym spojrzeniem (ci, co piszą, nie należą na ogół do najbiedniejszych). No, ale możemy zawsze podyskutować... :)

    Pozdrawiam.
  • bezrobocie w polsce to 50%
    jak weźmiemy "wiek emerytalny" no i jak pomyślimy, że za komunizmu nie pracował jakiś tam procent jeden czy dwa - ostatni menele... no to wyjdzie coś pewnie około 50 procent bezrobocia w pl.... ci ludzie od statystyk oraz ci z sondażowni toto powinno pójść siedzieć, za to co robią (średnia płaca, średnia zarobków grup zawodowych itp -kłamią w żywe oczy oszuści)... Spisu nie było, złodzieje się bali jego wyniku chyba....
  • @Leon. 02:24:35
    Spis był kilka lat temu, ale nie opublikowano danych. Tak, bali się wyniku, na przykład danych o ilości osób w Polsce.
    Jeśli chodzi o bezrobocie, to nie wynosi ono 50%, ale jest na pewno wyższe od oficjalnych danych. No i ta średnia płaca - zarabiają niektórzy w miarę przyzwoicie, ale ile jest osób, które pracują za minimalną pensję lub bez ochrony prawnej.
  • @zygmuntbialas
    "Zadziwiająca" jest historia bezrobocia w USSAlandii. Przed i po II WŚ...

    Czyżby "une" sobie to WCZEŚNIEJ zobaczyli i stąd parcie USSA na "wieczną wojnę"?

    Bo alternatywna interpretacja, że "jakoś pomogli" II WŚ jest... no taka, że Coontz inni "wysiadają". :|
  • @laurentp 03:43:38
    "... i stąd parcie USSA na "wieczną wojnę"? -

    --- No cóż, mamy coraz więcej danych o tym, że USA odegrały aktywną rolę w wybuchu II wojny światowej. Ileż było ich wojen na całym świecie?! - Bez nich nie mieliby tak szybkiego rozwoju ekonomicznego.
  • Rząd Szydło zwiększył dług państwa już o 72 mld zł. W sierpniu przyśpieszył
    Zadłużenie państwa wzrosło w sierpniu o prawie 10 mld zł. Odkąd prawie rok temu władzę objęło Prawo i Sprawiedliwość – w sumie to już 72 mld zł. Jeśli gospodarka nie przyśpieszy, to rząd będzie musiał zastanowić się co dalej z 500+. Gdyby program nie przełożył się na wzrost gospodarczy, to może dojść do sytuacji, w której rząd będzie musiał z niego zrezygnować, albo ciąć inne wydatki.

    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/dlug-publiczny-zadluzenie-panstwa-wzrost,253,0,2175741.html
  • @programista 13:44:54
    Produkty są sprzedawane po cenie, a nie „po wartości” . A cenę kształtuje popyt. Jeśli popytu nie ma, to nie ma wartości, a w szczególności wartości dodanej czyli tej nieopłaconej pracy. A nawet występuje w tym przypadku zjawisko pracy nadpłaconej.
    Jeśli ktoś kupi sobie 60-cio kartkowy zeszyt w kratkę, zrobi( lub zapłaci komuś, żeby zrobił) z niego 60 łódeczek papierowych i ich nie sprzeda (a na pewno ich nie sprzeda) to mimo wykonania pracy nie zarobi na tym ani grosza, tylko straci.
    Wszelkie teorie mające z podstawę wartość pracy są z założenia błędne. Praca nie ma żadnej wartości na rynku, jeśli jej owoce nie zostaną nabyte.

    W pierwszym tomie Kapitału Marks napisał, że produkty są sprzedawane po wartości, a w trzecim tomie (zredagowanym przez Engelsa na podstawie zapisków pozostałych po śmierci Marksa) -że sprzedawane są po cenie. Tę wytkniętą przez krytyków sprzeczność Engels próbował uzgodnić twierdzeniem, że ceny oscylują wokół wartości, ale nie było to zbyt przekonujące.

    A co do lichwy… Lichwa na pewno podnosi ceny !
  • @telefon 10:10:58
    Trzeba przede wszystkim pamiętać, że Karol Marks posługuje się przede wszystkim pojęciem "praca społecznie użyteczna", które właśnie eliminuje przypadki pracy nie służącej nikomu.
    W pierwszym tomie Kapitału Marks opisuje sposób ustalania cen na podstawie gospodarki niekapitalistycznej, stanowiącej prosty model wyjściowy. W takiej właśnie gospodarce niekapitalistycznej cena jest równa wartości. Trzeci tom Kapitału zawiera natomiast opis ustalania cen w gospodarce kapitalistycznej. Gospodarka ta charakteryzuje się bardzo dużym stopniem podziału pracy, na co wskazują tak istotne elementy jak udział kupców zajmujących się dystrybucją poszczególnych towarów przy pomocy własnego kapitału i pobierających za tę czynność część wartości wytworzonej przez robotników. W takiej gospodarce kapitalistycznej cena produktu jest uzależniona od przeciętnej stopy zysku i wielkości zaangażowanego kapitału - z powodu działania konkurencji.

    A co do lichwy... Lichwa zależy od osiąganej przeciętnej stopy zysku, a zysk zależy od wytwarzanej wartości dodatkowej. Lichwa nie wpływa na wartość.
    Szanowny Autor w swoim przykładzie popełnia ten błąd, iż myli wartość produktu z wartością użytkowania kapitału przez określony czas.
    Pozyskanie kapitału o określonej wysokości na określony czas kilkudziesięciu lat kosztuje więcej niż sam kapitał. Wynika to jednak tylko z tego, że taki pozyskany na kilkadziesiąt lat kapitał może uruchomić przez ten okres określoną ilość pracy roboczej i dzięki temu wytworzyć określoną ilość wartości dodatkowej.
  • @programista 10:55:13
    >>>>Trzeba przede wszystkim pamiętać, że Karol Marks posługuje się przede wszystkim pojęciem "praca społecznie użyteczna", które właśnie eliminuje przypadki pracy nie służącej nikomu.
  • @programista 10:55:13
    Być może ,że takim pojęciem się posługuję (nie przypominam sobie ), ale eliminuje ono przypadki pracy nieużytecznej tylko z jego rozumowania, a nie z rzeczywistości. W tak zwanym życiu oczywiście taka nieużyteczność występuje… i to może częściej niż nam się wydaje. Ilość przedsiębiorstw, które padają jest tego najlepszą ilustracją.

    Praca może nie mieć wartości nawet wtedy kiedy nie jest wystawiana na sprzedaż, a po prostu nie służy zaspokojeniu żadnych potrzeb( poza potrzebą robienia czegoś), nawet potrzeb kogoś kto wykonuje ją dla siebie . Powiedzmy… ustawia sobie pryzmę kamieni na podwórku w dni parzyste , a w nieparzyste rozbiera ją. Typ gospodarki w jakiej akcja się rozgrywa nie ma znaczenia.
    Teoria wartościowa Marksa jest uważana w najlepszym wypadku za prowokację intelektualną . Niestety, jej sprzeczności są nie do pogodzenia z rzeczywistością. Nawet w praktyce gospodarczej krajów komunistycznych nie stosowano tej teorii.

    Lichwa jest wprowadzeniem , między producenta a nabywcę, dodatkowej „gęby do wyżywienia”. Musi wiec podnosić cenę w stosunku do sytuacji , w której tego dodatkowego elementu nie ma. Lichwa (ta jej część, która jest dawana w formie kredytu konsumpcyjnego) obciąża wyłącznie nabywcę. Poza tym lichwa zwiększa zdolność popytową a im większy popyt tym większa cena.
  • @telefon 12:06:05
    Teoria Marksa dotyczy towarów - czyli przedmiotów wystawionych na rynek do sprzedaży. Sam Marks napisał, że towar który nie został wystawiony na rynek wartości wymiennej nie ma.
    Podstawy do teorii wartości opartej na pracy tworzył zarówno Smith jak i Ricardo, także zupełnie nie wiem na jakiej podstawie twierdzi szanowny Pan, że była to prowokacja? Nie jest to teoria doskonała, nie opisuje dokładnie wszystkich przypadków, lecz dla zwykłej masowej produkcji przemysłowej jest poprawna.

    Niech szanowny Pan rozważy taką sytuację - dlaczego producent dysponujący własnym kapitałem miałby sprzedawać wytworzone produkty taniej niż inny producent tego samego towaru posługujący się kapitałem pożyczonym, od którego musi płacić lichwę? Dlaczego ma rezygnować z zarobku?
  • @programista 12:49:59
    1. Marks ;
    Oczywiście, że pisał o towarach wystawionych na sprzedaż,a ja napisałem o tych niesprzedawanych wytworach tylko dlatego, że Pan twierdził, że otoczenie, czyli to czy gospodarka jest przedkapitalistyczna czy kapitalistyczna ma znaczenie dla faktu nieużyteczności pracy.

    Teoria Marksa jest błędna dlatego że za stan podstawowy uważa sytuacje sukcesu jakiegoś przedsięwzięcia czyli sytuację, w której sprzedano coś powyżej kosztów.
    Stąd u niego ta słynna wartości dodatkowa , która jak wynika z nazwy nie może mieć wartości ujemnej. Tymczasem w rzeczywistości jest inaczej - są sprzedaże korzystne i niekorzystne.A zatem znacząca część rzeczywistości opisowi Marksa się wymyka.
    Owszem, inni teoretycy też posługiwali się pojęciem "wartość" , tylko że to pojęcie jest niemierzalne i słabo zdefiniowane,dlatego może służyć tylko mało precyzyjnym rozważaniom teoretycznym . Rzeczywistość gospodarcza posługuje się ceną i tylko teorie oparte o cenę są warte rozważania.
    2. Lichwa ; Pan mówi o tej części lichwy która jest kredytem inwestycyjnym dla producenta , ja mówię o kredycie konsumpcyjnym udzielanym potencjalnym nabywcom. Działa on niewątpliwie na cenę.
  • @telefon 13:31:31
    W powyższym artykule podane są wyniki do których doszła Margrit Kennedy - przedstawia ona w pierwszym rozdziale na stronie 23 wykaz kilku produktów wraz z wielkością odsetek kapitałowych wchodzących w skład kosztu ich wytworzenia. Czyli stawia tezę, o wpływie lichwy na cenę produkcji od strony właśnie producenta. Właśnie z tą dokładnie tezą polemizuję.
    Te przykłady dotyczą produktów które sprzedają się powyżej kosztów czyli na pewno mają nieujemną wartość dodatkową. Dlatego też uważam że teoria wartości opartej o pracę w tych konkretnych przypadkach nie dokonuje żadnych przekłamań i może być stosowana. Ponadto fakt, iż była uznawana przez Karola Marksa ma tę zaletę, iż nie można jej zarzucić stronniczego poparcia dla właścicieli kapitału.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej