Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1140 postów 19414 komentarzy

Prof. Mirosław Dakowski o wydarzeniach 10.04.2010.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Zbrodnia Smoleńska ma wiele cech wspólnych ze zbrodnią w World Trade Center, popełnioną osiem lat wcześniej, zwaną w skrócie 9/11" - mówi prof. Mirosław Dakowski.

 

Trzymam w ręku książkę, napisaną przez prof. Mirosława Dakowskiego, zatytułowaną „O to, co najważniejsze. Krzaczek na drodze lawiny”. Napiszę za około trzy dni parę słów o tym interesującym i ważnym zbiorze artykułów.

Profesor pisze m.in. o tym, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku. Zamieszczone są dwie częsci wywiadu, przeprowadzonego przeze mnie z prof. M. Dakowskim. Przedstawię teraz pierwszą część:

O inscenizacji i o Zespole A. Macierewicza…

… bo o Raportach MAK i Millera nie warto nawet pisać… „Katastrofa”, której nikt nie widział, nikt nie słyszał, i nie zachowały się żadne dowody.

Pierwsza część wywiadu  z prof. Mirosławem Dakowskim

Prof. Mirosław Dakowski: Laudetur Iesus Christus! Poruszyło mnie, gdy przeczytałem to katolickie rozpoczęcie tekstu inż. Krzysztofa Cierpisza: Zawiadomienie do Prokuratury Generalnej o porwaniu Delegacji do Katynia cz.I wysłanego do Prokuratur, Generalnej i WojskowejOdczytałem to tak:

W sensie ludzkim, proporcji sił, wobec Planistów i sprawców tej Zbrodni stoimy na pozycji oczywiście przegranej. ONI mają struktury tajne, rządy, media, pieniądze. Jednak Chrystus jest PRAWDĄ , On zwycięży. Dlatego można i należy śmiało prawdy szukać. Za wszelką cenę.

Znalezione obrazy dla zapytania ofiary katastrofa smoleńska zdjęcia bez cenzury

Zygmunt Białas: Już prawie trzy lata minęły od dnia, w którym nastąpiły wydarzenia, wykraczające poza nasze wyobrażenie o tym, co (jeszcze) może się stać. Co Pan, Panie Profesorze, myślał w pierwszych chwilach i potem w następnych dniach po tej niebywałej tragedii?

MD: W sobotę, 10 kwietnia 2010 r., w czasie mego wykładu na uczelni w dalekim mieście dostałem sms-a o treści: Donek i Putin zabili nam Prezydenta. Sądzę, że te parę słów oddaje pierwsze wrażenie większości uczciwych Polaków. Mało kto poszedł wtedy za dyrektywą ministra R. Sikorskiego, ujawnioną przez gen. Sławomira Petelickiego: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”. Ten kierunek „badań” nachalnie podchwyciły służalcze w stosunku do władz media.

Wielu badaczy usiłowało przez te trzy lata wykryć, co naprawdę się stało. Mimo, iż starano się zniszczyć wszelkie dowody, tak w Polsce, jak w Rosji, a wrak jednego z samolotów zrabowano, inne zaś (Jak-i URVIS, URYNA [sic!]  i ew. Tu-102) gdzieś pochowano. Możemy się pochwalić jedynie osiągnięciem cząstkowym: Z okruchów informacji i dezinformacji ustaliliśmy ze 100 % pewnością, co się nie stało. Oraz – kto i w których swych odkryciach, analizach i wnioskach – na pewno kłamie.

Natomiast na pytanie: co się stało? – po trzech latach nie ma jeszcze wiarygodnej odpowiedzi. Jest jedynie kilka hipotez. To będzie tematem całej naszej rozmowy, dla mnie podsumowującej, a może kończącej mój udział w śledztwie.

ZB: Adresatem naszego wywiadu jest Czytelnik, który zajęty swymi codziennymi obowiązkami, nie ma zbyt wiele czasu na dokładne śledzenie wszystkich wydarzeń związanych z tragedią i śledztwem. Proszę więc, by zechciał Pan wyjaśnić temu Czytelnikowi, dlaczego nie przyjmował Pan konsekwentnie ustaleń moskiewskiego MAK, komisji Millera oraz polskiej prokuratury.

MD: Jest zdecydowanie gorzej, niż Pan sugeruje: Czytelnik nie tylko nie ma zbyt wiele czasu na dokładne śledzenie wszystkich wydarzeń, związanych z tragedią i śledztwem, ale na swoje nieszczęście, czytuje Gie Wu, ogląda, choćby biernie, bez analizowania różne TVN-y. W każdym mieszkaniu ciągle, z wielu odbiorników, sączy się dezinformacja.

O ile lepiej mieliśmy za Stalina: w akademiku (sypialnie na ośmiu studentów) gadał niewyłączalny kołchoźnik. Ale był tylko jeden, można było zresztą dyskretnie przeciąć druty, lub „rozumieć go na opak”. Teraz – masz „wybór” między „Tańcem z (..)-iazdami” a teleturniejem lub dyskusją ekspertów (od prania mózgów). Dużą część ludzi już ten wybór zadowala. Dlatego możliwe jest wciśnięcie ludziom jako ich własnego poglądu, że: „ja to już rzygam tym Smoleńskiem”. I temu musimy stawić czoło.

Co do ustaleń MAK czy Komisji Millera: ilość ewidentnych kłamstw w tych raportach była tak duża, że nikt krytycznie śledzący literaturę przedmiotu tym „organom” nie wierzył. Istnieje poważna literatura na ten temat, omówienie jej przekracza jednak objętością możliwości tej rozmowy. Śledzenie literatury przedmiotu jest niestety możliwe jedynie na uczciwych portalach internetowych, ciągle zanieczyszczanych przez agentów oraz tzw. trolle. Samodzielne śledzenie sprawy wymaga jednak sporo czasu i krytycyzmu, czyli wysiłku. Wyniki analiz tych raportów podsumował Łażący Łazarz, może dość brutalnie, ale precyzyjnie: „MAK w dupie”.

Mój wkład we wczesną fazę walki przeciw oficjalnej dezinformacji, był prosty: Ośmieliłem się (a było to w czasie wielu okrutnych, odstraszających skrytobójstw ludzi znających się na sprawie i dających temu wyraz) złożyć zeznania w Wojskowej Prokuraturze Okręgowej Zeznania świadka M. Dakowskiego dla Prokuratury Wojskowej w sprawie dla fizyka najprostszej, to znaczy z argumentami opartymi o prawa zachowania obowiązujące w całym Wszechświecie i o geometrię, też identyczną dla całego Wszechświata:

Brzoza (zwana później pancerną lub kevlarową) nie mogła urwać skrzydła, bo byłaby na to parę rzędów wielkości (sto do tysiąca razy) za słaba. Potwierdziło to później wielu badaczy, a szczególnie prof. W. Binienda poprzez zaawansowane obliczenia i użycie programów komputerowych sprawdzonych w obliczeniach dotyczących lotnictwa i lotów kosmicznych.

Znalezione obrazy dla zapytania tu-154m 101

Żaden duży samolot, w tym Tu-154, nie mógłby się poderwać, gdyby zahaczył skrzydłem na wysokości 5,6 metra, bo musiałby ogonem wyryć w ziemi rów, którego nie ma na zdjęciach terenu. Prosty brak miejsca… Sławna „beczka” musiałaby zostać wykonana, ze względu na geometrię (duża rozpiętość skrzydeł samolotu) – pod ziemią. A takie figury są w akrobatyce lotniczej nieznane.

Potwierdzona zdjęciami obecność śmieci, toreb plastikowych, gniazd ptasich, drewnianych budek w najbliższej okolicy „pancernej brzozy” wyklucza możliwość, że obszar ten się znalazł w strumieniu gazów z silników odrzutowych. Rozrzut rozłożonych na złomowisku części metalowych wyklucza śmierć na skutek przeciążeń (przyspieszeń) rzędu 40-100 g, jak konkluduje np. MAK. Późniejsze relacje rodzin pomordowanych dotyczące oględzin zwłok (m. in. Anny Walentynowicz) potwierdziły w pełni moje wcześniejsze analizy i zeznania w prokuraturze.

Mówię o oględzinach w Moskwie, tj. przed jakąś niewyobrażalną, satanistyczną orgią, która nastąpiła później, a w wyniku której np. czaszka Anny Walentynowicz została pokruszona, a w kilku ekshumowanych ciałach znaleziono jakieś  rękawiczki, niedopałki, rękawy, śmieci.

Analizy nielicznych dostępnych zdjęć i złomowiska koło lotniska Siewiernyj wykazały w ciągu następnych dni  przemieszczanie się tam i dziwne zmiany różnych elementów metalowych. Np. „ścianka” pochodząca rzekomo z Tupolewa, która ma na niektórych zdjęciach 7, na innych 9 czy 10 okienek uznawana jest oficjalnie, a także przez bezkrytycznych dziennikarzy i filmowców za ten sam element (analizy Yurko).

Udowodniono również jednoznacznie wcześniejszą inscenizację na tej scenie (wcześniejszą – tj. przed czasem „katastrofy”, oficjalnie zresztą nieokreślonym, chyba celowo i szyderczo). Ośmiesza to raporty oficjalne, ale jest też trudnością dla spójności hipotezy „dwuwybuchowej”.

ZB: 6 lipca 2010 roku powstał Zespół Parlamentarny d/s wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej kierowany przez posła PiS Antoniego Macierewicza. To budziło nadzieję Polaków i – zdaje się – także Pana Profesora na gruntowne i w miarę szybkie dotarcie do prawdy o okolicznościach śmierci polskich delegatów udających się do Katynia. Jak Pan z dzisiejszej perspektywy ocenia działania Zespołu?

MD:  Strona podejrzana o planowanie i wykonanie zbrodni zrabowała i nie oddaje nawet po latach najważniejszych dowodów. Gdzieś, tam są wszystkie rejestratory, kokpit, reszta wraku. Kokpit „znikł”, a przecież w nim każdy przyrząd ma swój unikalny numer i charakterystykę. O „zabawie kota z poraniona myszką” w wykonaniu tajnych struktur „tamtejszych” powiem więcej w II części tej rozmowy.

Ujawnienie wielu, bardzo ważnych dla śledztwa, spraw leży w mocy polityków opozycji, tak z otoczenia JK, jak i AM. Oczywiście nie wspominam tu o „grupie rządzącej”, bo jest już pewne, że grupa ta zajęta jest od początku, a może i wiele wcześniej, mataczeniem i niszczeniem dowodów (jeśli za początek przyjmiemy ranek 10 kwietnia). Konieczne są przesłuchania (w procedurach z jasnymi konsekwencjami karnymi, a choćby moralnymi, za ewentualne przemilczenia czy kłamstwa) osób z otoczenia Prezydenta i z jego kancelarii. Niiezbędne są, dla przykłady, zeznania i dokumenty pisane i filmowe na temat losu prezydenta od rozmowy z prez. Grybauskaite aż do hipotetycznego wejścia na pokład Tu-101  w sobotę.

Czy na przykład córka prezydenta, pani Marta Kaczyńska, rozmawiała bezpośrednio z Ojcem w tym czasie? Czy minister Sasin oraz pani Zofia Kruszyńska-Gust [por. np.]: Gdzie jest Zofia Kruszyńska – Gust ‑ocalała z katastrofy”? rozmawiali z nim w piątek wieczorem, będąc razem, w tym samym pokoju?? Kto w sobotę wiózł Go (z małżonką?) na Okęcie? Gdzie zdjęcia, filmy, zeznania?

Czemu takie, oczywiste i narzucające się pytania traktowane są przez wszystkich Graczy Oficjalnych (czyli zarówno przez grupę rządzącą, jak i polityków opozycji) jako naruszenie tabu, ważnego dla rozgrywających. Jasne odpowiedzi na wiele takich pytań mogłyby znacznie zmniejszyć podejrzenia rozsądnych analityków o świadome ukrywanie ważnych faktów i spraw – zarówno  przez otoczenie Jarosława Kaczyńskiego jak i (odmiennie – nie wiemy jednak, czemu?) otoczenie Antoniego Macierewicza.

Nie nam oceniać motywy ukrywania pewnych wątków przez AM i JK. Nie znamy przecież przyczyn. Stwierdzam jednak, że to ukrywanie jest widoczne od kwietnia 2010 roku i stanowi przeszkodę w poznaniu i ujawnieniu prawdy.

Co do lansowanej jako jedynej słusznej prawdy „hipotezy dwuwybuchowej” nawet A. Macierewicz mówi: “Podkreślam, że to jest hipoteza. Nie mamy zamiaru twierdzić, że to jest ostatnie słowo, także ze strony zespołu parlamentarnego, ale jest to jedyna całościowa hipoteza. Otóż jest to hipoteza, ale nie jedyna – i zdecydowanie nie całościowa.

Nie są dostępne jakiekolwiek dowody na to, gdzie był i co robił Prezydent Lech Kaczyński od czwartku przed południem, gdy (nagle?) poleciał do Wilna i widział się, i rozmawiał z prezydent Litwy Dalią Grybauskaite. Niektóre z udostępnionych zdjęć z tej wizyty są dla specjalistów od fotografii komputerowej ewidentnymi fotomontażami. Na przykład na udostępnionej (po około dwóch latach od Zdarzenia!) kopii zdjęcia z rozmowy tych dwojga prezydentów, głowa prezydenta LK została doklejona do innego korpusu (analiza Yurko na poszczególnych szeregach pikseli).

Faktem jest, że nie ma możliwości obejrzenia i profesjonalnej analizy filmów z Wilna z czwartku 8 kwietnia, szczególnie z drugiej części wizyty i z opuszczenia Wilna (odlot? Jeżeli tak, to jakim samolotem? A może odjazd? Z jakimi osobami towarzyszącymi?). Niedostępne są protokoły, zdjęcia, filmy, listy osób towarzyszących i ich zeznania, protokoły BOR-u itp.

Charakterystyczne, że sugestie o zmanipulowaniu relacji fotograficznych spotkania LK z prez. Grybauskaite przyszły z Rosji, od „źródeł” zwanych „Gorożanin iz Bernauła”, a ewidentnie związanych ze strukturami tajnymi (siłowniki) Rosji. Szerzej o tym aspekcie gry Planisty z różnymi grupami w Polsce – w drugiej części tej rozmowy.

Nie było śledztwa ani nie wyjaśniono publicznie, kto podrzucił sfabrykowane zdjęcia „prezydenta LK w samolocie do Smoleńska”, znalezione jakoby w Chicago, w rodzinie Wojciecha Seweryna, który zginął w tej… – no cóż – nie mogę użyć innego określenia – zbrodni.

Nie ma wyników śledztw na temat tego, kto, jak i dlaczego usunął zapisy monitoringów z Okęcia oraz z Siewiernego. Wykazałem w poprzednich analizach (matematycznie), że prawdopodobieństwo, iż były to zdarzenia niezależne, jest nieskończenie małe [por.]: O pożytkach i niebezpieczeństwach używania LOGIKI Planista i wykonawcy tego oczywistego elementu Zbrodni nie są nawet poszukiwani, zarzuty nie są sformułowane.

Nie istnieją, nie są zebrane precyzyjne zeznania Rodzin (ostatnie dni, telefony, sms-y, transport „na lotnisko” itp.). Próby ich zbierania są konsekwentnie blokowane. Szerzej o tym w drugiej części rozmowy (mam nadzieję).

Zbrodnia Smoleńska ma wiele cech wspólnych ze zbrodnią w World Trade Center, popełnioną osiem lat wcześniej, zwaną w skrócie 9/11. Widać, że Planista „Smoleńska” wzorował się tak na jej przygotowaniu, przeprowadzeniu, jak i przygotowaniu całej dezinformacji , „śledztwa” i powoli cedzonych późniejszych „rewelacji”.

Znalezione obrazy dla zapytania 9/11

W USA jednak tak rodziny ofiar, jak stowarzyszenia pilotów, kontrolerów lotów, prawników itp. mają zagwarantowany przez konstytucję dostęp do danych źródłowych. Jest on utrudniany, ale możliwy. Stąd istnienie wielu analiz, książek, filmów dokumentujących rzeczywisty przebieg zbrodni, wykazujących, że planowanie, przebieg i „otoczka medialna” zbrodni 9/11 były zupełnie inne, zdecydowanie różne od opowieści oficjalnych podawanych zaraz po Zdarzeniu, czy po latach opublikowanych w oficjalnym „Raporcie Rządowym”. Wyciszanie tych analogii przez tutejszy rząd i podległe mu media nie dziwi.

Zadziwiło nas jednak, gdy min. Antoni Macierewicz z powagą zaprosił do badań w Zespole Parlamentarnym „eksperta” Kushnera z USA. Człowiek ten bowiem badał 9/11, a potem podpisał zakłamany Raport Rządowy. Raport ten powstawał w bólach przez, zdaje się, ok. 2 lat. Kushner więc, gdyby był uczciwy, mógł w tym czasie przypomnieć sobie podstawy fizyki ze szkoły średniej (chyba tam fizyki uczą?). Na przykład o tym, że ciało na Ziemi spada z przyspieszeniem g=1 tylko wtedy, gdy nie napotyka na żaden opór. A przecież oba zniszczone budynki WTC stały każdy na 47 stalowych kolumnach, które się nie spaliły ani nie roztopiły, bo nie było takiej temperatury ani czasu na to. Filmy z destrukcji dwóch z trzech wież WTC wskazują, że przyspieszenie wynosiło g=1. Dodatkowo – istnieją filmy, na których widać 11 błysków kontrolowanej destrukcji jednej z tych wież.

Zapominalskim przypominam, iż trzecia wieża WTC-7 zawaliła się „ze strachu”, bez ingerencji okrutnej Al-Kaidy. Pogrzebała pod sobą nierozliczone papiery dłużne wartości setek miliardów dolarów (może więcej?). O dziesiątkach ton złota, o diamentach ledwie wspomnę – to detale. Ale nie odnalazły się pod gruzami, mimo iż nie są łatwopalne.

To „słoń”. A sprawa polska wygląda tak, że AM indagowany publicznie, czemu zaprasza i nagłaśnia kłamcę, który oszukuje swój naród, więc tym bardziej nie będzie miał oporów w oszukaniu obcego narodu, odpowiedział, że on (AM) zajmuje się sprawą smoleńską, nie zaś wątpliwościami i hipotezami w kwestii 9/11.

To zły znak dla Polaków. Najważniejszym wnioskiem ogólnym na temat minionych trzech lat z częściowo zakłamanego, a częściowo kulawego śledztwa, jest ten, że nie wolno ograniczać się do badania, choćby najbardziej szczegółowego, tzw. ostatnich sekund lotu. Konieczne jest zdecydowane wykroczenie poza te, dziwacznie narzucone, także Zespołowi Parlamentarnemu, ograniczenia. Konieczne jest na przykład udokumentowanie, jakie samoloty związane z tą misją startowały tego ranka z Okęcia, oraz co lub kogo wiozły – i dokąd. Wiele przemilczeń i przekłamań tzw. „świadków” ujawniła grupa świetnych, krytycznych analityków, którzy skupili się wokół Free Your Mind-a, czyli, co wiemy od paru miesięcy, dr. Pawła Przywary.

Kapitalna jest jego książka „Czerwona strona Księżyca”, w której te różne ważne pytania są postawione, a ukrywane przez oficjalnych śledczych (zapewne z powodu panicznego strachu) zagadnienia są nagłośnione. Jestem przekonany, że testem na uczciwość i odwagę każdego analityka Zbrodni Smoleńskiej jest sposób merytorycznego odniesienia się do konkretnych problemów postawionych w tej pracy, oraz do spraw podniesionych przez analityków tej grupy. Imputowanie im natomiast „agenturalności”, czy bycia „sektą” jest świadectwem paniki, że Prawda, która zapewne jest straszniejsza od naszych podejrzeń, może ujrzeć światło dzienne.

Naciski na odsuwanie od oficjalnych konferencji osób z grupy stawiającej szerzej pytania o „Smoleńsk” nie powinny się powtórzyć. Nie dlatego, że to wstyd, bo wstyd czy bezwstyd jest odczuciem subiektywnym. Ale dlatego, że takie naciski utrudniają dojście do prawdy – i sugerują chęć jej ukrycia.

ZB: Mec. Małgorzata Wassermann, córka śp. Zbigniewa Wassermanna, który zginął 10 kwietnia 2010 roku, powiedziała niedawno: „Wszystkie dokumenty, które przesyłane są z Rosji, poświadczają nieprawdę. Nie mówię jedynie o materiałach dotyczących sekcji zwłok, ale o wszystkich dokumentach rosyjskich”. Eksperci Zespołu Parlamentarnego traktują jednak rosyjskie materiały bardzo poważnie, badają je i wyciągają daleko idące wnioski, jak chociażby o dwóch wybuchach w Tu-154M 101, które miałyby być przyczyną katastrofy na Siewiernym. O czym to świadczy?

MD: Powyżej przeanalizowałem pewien zły znak dla Polaków. Innym złym znakiem jest to, iż ograniczono prace ZP jedynie do analiz danych otrzymanych od MAK. Szansa, że dane te nie są sfałszowane, jest bliska zeru. Przyznała to nawet mec. Małgorzata Wassermann, córka posła, który zginął w zamachu. Była zawsze dotąd ostrożna w słowach, ocenach i czynach.

Część tych prac jak dla przykładu analizy porównawcze wytrzymałości brzozy i skrzydła Tu-154, prof. Biniendy, są doskonałe. Ale fakt, że ZP unika kwestii początku, tj. badania tego, co działo się w Warszawie w nocy, a później na Okęciu, brzmi alarmująco. Dla przykładu:

— Co działo się z Prezydentem w piątek i sobotę rano?

— Jak, kiedy, kto dowiózł wszystkich, którzy zginęli lub zaginęli? Szerzej poruszę te ważne kwestie w II części rozmowy.

— Co działo się czy stało z hangarem nr. 21 (por.): Był sobie hangar – tajemnicze Okęcie 2010 na Okęciu, z nagraniami wszystkich monitoringów (Okęcie i Siewiernyj)?

— Gdzie są filmy, zdjęcia, wywiady dziennikarzy sprzed „odlotu”?

— Czemu nie ma - i nie usiłowano uzyskać – zeznań obsługi Okęcia, od kontrolerów lotu do bufetowych i sprzątaczek włącznie?

Narzuca się wniosek, który muszę tu powtórzyć, że AM stara się ukryć coś ważnego i groźnego.

Odmienna jest sytuacja JK. Dla przykładu nie umożliwił on analizy fonograficznej „rozmowy z bratem”, o której wszyscy piszą, że odbyła się „z pokładu samolotu”.

Znów porównajmy ze wzorcową dla „Smoleńska” zbrodnią 9/11. Udowodniono, że „rozmowy z telefonów komórkowych”, wykonane rzekomo w czasie lotu porwanych samolotów:

1)  były niemożliwe, niewykonalne technicznie;

2)  zostały sfałszowane, wykonane ze zgromadzonych wcześniej autentycznych zdań i rozmów danej osoby.

Ad 1. Przy tej prędkości, jaka mają samoloty rejsowe (800 – 900 km/h) i wysokości, na jakiej latają, próba połączenia się z komórki (stan technologii na 2001r. ) musi doprowadzić do „efektu domina”.  Usiłowanie połączenia się z wieloma stacjami bazowymi, nad którymi przelatuje samolot, prowadzić musi do zablokowania aparatu, do niemożności rozmowy. To wykazano doświadczalnie, nie tylko teoretycznie.

Ad 2. Przykłady: Syn (Mark Bingham) dzwoni do swej matki – i parokrotnie przedstawia się jej z imienia i nazwiska. Staruszka tego nie zauważa – tak zajęta jest straszną treścią „rozmowy”. Te „rozmowy” zostały zmontowane z autentycznych głosów osób, którym je potem przypisano. Były dopasowywane na żywo do reakcji rozmówcy. W razie kłopotów z sensem – „porwany” proponował wspólne odmawianie psalmów, a w tym czasie przygotowywano kolejną odpowiedź. Ta technika jest opanowana, znana fachowcom.

Dużo bardzo przekonujących przykładów można znaleźć w książce Sławomira Kozaka „Operacja dwie wieże” i w następnych jego książkach na podobne tematy [Wyd. AURORA]. Por. rozdziały Mit Shanksville” i „Telefony, telefony”. Tam też są dostępne filmy wyjaśniające wiele oszustw (i sposobów ich przeprowadzenia) w oficjalnej, rządowej wersji „ataku na Pentagon”. Filmy ilustrują wyniki analiz pilotów z grupy „Pilots for 9/11 Truth”, kontrolerów ruchu, itd. Niemożliwe, by Jarosław Kaczyński tych spraw nie znał lub by je zlekceważył. Analiza jego rozmowy z Bratem przez specjalistów od fonografii jest kluczowa dla ukierunkowania śledztwa smoleńskiego.

Podobnie – nie wyjaśniono, czemu (i kto był za to odpowiedzialny?) opóźniono przyjazd JK na Siewiernyj („po katastrofie”), czemu ciało LK było zimne? Narzuca się hipoteza, iż JK „musiał” poczekać, by ciało dowieziono z lodówki na „miejsce katastrofy”. Przypominam, że wiarygodnych zdjęć ciał  ofiar na złomowisku brak!

ZB: Rosyjskie materiały są też podstawą śledztwa prokuratorów z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Czy oni nie znają wartości ruskich dokumentów? Kiedyś polscy śledczy powstrzymali skutecznie żądania ekshumacji zwłok, utajnili wiele ważnych informacji, później uczestniczyli w aferze trotylowej, a teraz szukają śladów alkoholu u 32 ofiar tragedii. Czy oni nie widzą tego, że kpią z ludzkiego rozumu i wystawiają Polaków na bezgraniczną cierpliwość?

MD: Sądzę, że prokuratorzy poddawani są ogromnym naciskom. Oczywiście, jak w całym resorcie sprawiedliwości, decydują tam sprawdzeni jeszcze w latach osiemdziesiątych towarzysze. Na pewno do Tej Sprawy selekcja kadr była jeszcze ostrzejsza, bo to kadry decydują o wszystkim.

Jednak jest tam grupa osób profesjonalnych, uczciwych, może też obawiających się odpowiedzialności karnej w przyszłości, które zapewne w swoim mniemaniu „robią co mogą”. Za sygnały ich istnienia uważam, może paradoksalnie, zabawne perypetie z niemożnością zmierzenia „wysokości brzozy”. Wybrano sprawę zupełnie marginalną, bo od dawna jest oczywiste, iż udział pancernej brzozy w czymkolwiek jest hipotezą oszukańczą i dawno ośmieszoną. Sygnał ten odczytuję jako: „No widzicie, ludzie, że nic nie możemy…”.

Może jednak jestem zbyt pobłażliwy? Mam nadzieję, że dokumenty „w sprawie” są tam chronione i czekają na lepsze czasy, a nie są niszczone, jak zapisy monitoringów z Okęcia i Siewiernego zniszczone przez nieznanych sprawców. Bezkarnie!

ZB: Polskie organy władzy nie podjęły decyzji o otwarciu trumien, które przybyły z Moskwy. Trzy tygodnie później pisał Pan Profesor: „Kto wie, co jest w tych trumnach?”  Władze nie spieszyły się jednak z przeprowadzeniem ekshumacji. I co się okazało teraz, gdy otworzono dziewięć trumien? – Sześć ofiar pochowanych było w niewłaściwych grobach. Poległy śp. ksiądz prof. Ryszard Rumianek leży dotąd nie wiadomo w której trumnie. I jak można przejść do porządku dziennego, gdy osoba historyczna już za swego życia, rozpoznana przez rodzinę w prosektorium w Moskwie, była pochowana bez twarzy w nie swojej trumnie?

MD:  Przypominam, że już w maju 2010 alarmowałem, m. in. w tekście Kto wie, co jest w trumnach? i listach poufnie dostarczonych Jarosławowi Kaczyńskiemu i Antoniemu Macierewiczowi, o możliwości dostarczenia z Moskwy w trumnach czegokolwiek, np. ścierwa psów czy kamieni i cegieł. Były przecież takie precedensy (katastrofy Ił-ów 62 pod Warszawą). Argumentowałem o konieczności otwarcia wszystkich trumien, jako dostępnych nam, a ważnych dowodów rzeczowych w sprawie. Nie doczekaliśmy się reakcji.

Te podejrzenia potwierdziły oględziny ciał w Moskwie i jakaś niewyobrażalną, satanistyczna orgia, która nastąpiła później, a w wyniku której na przykład czaszka Anny Walentynowicz została pokruszona. Wrócimy do tego. niestety – wspólny front matactwa, zbrodni i tchórzostwa czy niemocy zablokował na razie tę sprawę.

ZB: Dziękuję Panu Profesorowi za udzielenie wywiadu, który – jestem o tym przekonany – wzbudzi zainteresowanie Czytelników. Wierzę, iż zechcą oni zadać następne pytania, które – zebrane przeze mnie – będą postawione Panu w drugiej części naszej rozmowy.

MD: Winien jestem wyjaśnienie, czemu używam określenia „Zbrodnia Smoleńska”. Początkowe przypuszczenie, t.j. hipoteza, że była to zaplanowana zbrodnia, zamieniło się w ciągu paru pierwszych tygodni analiz w fakt udowodniony. Najpierw poprzez analizę zdjęć, wskazujących jednoznacznie na inscenizację, oraz ze względu na dokonaną przez Rosjan i pomagających im przedstawicieli rządu RP czasem zdarzenia i świadkami, podstawianymi i przedstawianymi bez wyboru spójności i sensowności ich wypowiedzi.

Natomiast przymiotnik „smoleńska” używam jedynie w sensie popularnym, przyjętym w świadomości Polaków. Jest to podobne do faktu, iż pojęcie „Katyń” zwykle odnosimy też do innych miejsc zbiorowych mordów Polaków, dokonanych przez sowietów, w tym na przykład również do nie zbadanej sprawy zatopienia barek na Morzu Białym. Ten temat ciągle jest tabu.

Zupełnie nie wiemy (po trzech latach!), gdzie wymordowano najpierw 96 osób, Polaków, do czego doszły później skrytobójstwa. Nie wiemy nawet, czy mordowano ich w jednym miejscu i czasie. Natomiast nazywanie tej zbrodni warszawską, jak chce Krzysztof Cierpisz, byłoby podwójnie mylące. Nie mamy dotąd przekonujących dowodów, że nastąpiło to w Warszawie, na przykład na Okęciu, czy w Hangarze nr 21 w kompleksie wojskowym lotniska Okęcie. Może następowało to w wielu miejscach. Termin Zbrodnia Warszawska zakłada więc coś, co na razie jest tylko hipotezą. A zbrodni w Warszawie popełniono już tyle, że tracimy jednoznaczność określenia sprawy.

Gloria Patri, et Filio, et Spiritui sancto.
Sicut erat in principio, et nunc, et semper
et in saecula saeculorum,
Amen.

KOMENTARZE

  • @ Autor
    Dwóch kumpli - parę dni przed dniem "katastrofy":

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/93/David_Petraeus_and_Lech_Kaczy%C5%84ski.jpg

    Może to jest dobry trop?

    5*
  • @Jasiek 02:17:39
    "Może to jest dobry trop?" -

    --- Tak sądziłem do około wiosny 2013 roku, a więc do czasu przeprowadzenia powyższego wywiadu. Później inż. Krzysztof Cierpisz przekonał mnie do swego sposobu myślenia w tej sprawie. Te doświadczenia i wątpliwości przedstawiłem m.in. w notce, link:

    http://zygumntbalas.neon24.pl/post/110705,pisze-juz-4-lata-w-salonie-uwagi-o-fym-ie-i-k-cierpiszu

    Pozdrawiam.
  • @Jasiek 02:17:39
    1. Zgoda: oba zdarzenia są bardzo podobne. Swą nieprawdopodobnością i skalą ofiar (proporcjonalnie do liczby obywateli, z tym że tam zginęła elita gospodarcza, a tu: elita polityczna, tam były 4 samoloty, tu tylko 1).

    2. Absolutnie różny jest przebieg zdarzeń: USA po 9.11 władczo orzekła, że zrobiła to Al-Kaida (oficjalna wersja: Al Kaida rzekomo to potwierdziła) i w reakcji nastąpiły 2 wojny, w Afganistanie i Iraku, a Osama Bin Laden został kilka lat potem zabity w Pakistanie.

    3. Polacy natomiast podzielili się w ocenie sprawcy, wskutek czego Tusk został szefem RE, a minister wojny (A.Macierewicz) tworzy dziś Obronę Terytorialną.

    Oczywiście geopolityka ma swoje prawa.... duży działa, potem myśli, mały musi myśleć, by nie popełnić głupot.
  • @Jasiek 02:17:39 (II)
    "Może to jest dobry trop?" -

    --- Jednoznacznie wskazuje inż. Krzysztof Cierpisz, link:

    http://zygumntbalas.neon24.pl/post/105295,k-cierpisz-to-zydzi-zamordowali-delegacje-do-katynia
  • @maharaja 02:51:17
    "... w reakcji nastąpiły 2 wojny, w Afganistanie i Iraku,...". -
    --- Coś makabrycznego!

    "Oczywiście geopolityka ma swoje prawa...". -
    --- Tak. I wiem, że raczej nie poznamy prawdy.
    A później historycy to odpowiednio ułożą.
  • @Jasiek 02:17:39
    Zdjęcie frapujące, enigmatyczne: ten młodszy greenhorn mi się co najwyżej z jakimś harcmistrzem kojarzy; z kolei siwizna temu o wzroście Napoleona zdecydowanie splendoru dodaje. No i ta symbolika z Wachowskich: którą pigułkę / którą barwę? niebieską? czerwoną? Dobrze że obaj wspólne białe koszule mają...

    https://www.youtube.com/watch?v=WpPT_yd2pJ8 - Jakzawsze wzrusza

    Ostatnie dzieci lasu: https://www.youtube.com/watch?v=NPtJDag4F1c -
  • @autor
    "Żaden duży samolot, w tym Tu-154, nie mógłby się poderwać, gdyby zahaczył skrzydłem na wysokości 5,6 metra, bo musiałby ogonem wyryć w ziemi rów, którego nie ma na zdjęciach terenu. Prosty brak miejsca… Sławna „beczka” musiałaby zostać wykonana, ze względu na geometrię (duża rozpiętość skrzydeł samolotu) – pod ziemią. A takie figury są w akrobatyce lotniczej nieznane."

    To oczywiste. Tak jak oczywista jest wina rządu Tuska za to, że nie zapobiegł działalności Amber Gold. Wina w nadzorze. Wina - ściślej mówiąc - w braku nadzoru.

    Z tym że 99% Polaków łyka bezkrytycznie tezę o obrocie, BO TAK MÓWIĄ EKSPERCI. Tak samo przebiega dyskusja z panią Różą Thun na temat Tuska... ona po prostu wierzy w jego cwaniactwo. Z tym, że istnieją rzeczy ważniejsze, niż cwaniactwo. Właśnie choćby honor.

    Oczywiście nie wykluczam, że wina rządu Tuska mogła być iluzoryczna (honorowa), gdyż tak naprawdę nie rząd, ale Urząd Lotnictwa Cywilnego (w odniesieniu do OLT) tudzież KNF wobec Amber Gold, jako organy merytorycznie odpowiedzialne, dały ciała.

    Słusznie jednak, że Tusk nie jest premierem. Bo nie powinien nim być po takiej aferze, jak Amber Gold. Z tym że nie powinien być nim nie od 2014, lecz co najmniej dwa lata wcześniej. I to jest główna wina Tuska... ów brak honoru. Co za premier, który jeszcze dwa lata po czymś takim nie poczuwa się do dymisji....

    Boniek po przegraniu meczu z Łotwą przestał być trenerem... i dziś chwali jako szef Nawałkę...

    A przekonanie Tuska juniora o lipie? Sorry...

    Ano gdy mój nastoletni syn za lat 10 zechce krótkoterminowo pograć na giełdzie, inwestując w Optimusa, a kasy będzie mieć niewiele, też mu powiem, że to lipa... i to nie z powodu wglądu w nieopublikowany bilans danej spółki, co jedynie w trosce o jego szczupłe aktywa... oczywiście przypadkowo może się zdarzyć, że moje słowo pokryje się z jakąś potężną klapą finansową byłego dziecka Romana Kluski od Owieczek.

    Dla celów wyborczych - oceniajmy postawy polityków podle honoru. Tego Tusk nie miał za grosz. Karierowo - podle prawa. Inaczej zwariujemy.
  • @maharaja 03:33:59
    Dlaczego nikt sie nie upomnial o generalow NATO, ktorzy zgineli pod Smolenskiem?
    Prasa zachodnia powinna huczec od zgrozy i zgorszenia. NATO powinno prowadzic dochodzenie.
  • Pana autorskie notki i to te dotyczące Ukrainy czy te ze świata - to było to. To było to !!!!.
    Autorski wpis,
    zmiana tematu
    czyli powrót do tego czego Panu życzyłem.
    5+

    //Ja wiem jedno
    Pana autorskie notki i to te dotyczące Ukrainy czy te ze świata - to było to.
    To było to !!!!.
    Merytoryczne, ciekawe i zgodne z prawdą.
    Odkąd opiera się pan na wynaturzeniach pani Tiamat blog stał się wierną kopia Pudelek.pl.
    To jest moja ocena ale czy tylko moja ?//

    http://zygumntbalas.neon24.pl/post/139017,co-sie-dzieje-na-swiecie-24-06-2017#comment_1393333


    //Ale to było to !!!
    Mam nadzieje nahttp://zygumntbalas.neon24.pl/post/139017,co-sie-dzieje-na-swiecie-24-06-2017#comment_1393338
    czego Panu serdecznie życzę
    Zdrowia i
    Pozdrawiam//

    http://zygumntbalas.neon24.pl/post/139017,co-sie-dzieje-na-swiecie-24-06-2017#comment_1393338
  • @zygmuntbialas 02:55:56
    Jasiek: "Może to jest dobry trop?" -

    ZB: "Jednoznacznie wskazuje inż. Krzysztof Cierpisz,:

    Tak, czytałem ten wpis. Myślę, że ten trop się w to wszystko pięknie wkomponowuje...
  • @Tiamat 05:28:41
    "Dlaczego nikt sie nie upomnial o generalow NATO, ktorzy zgineli pod Smolenskiem?"

    Ten generał ze zdjęcia to właśnie jest z NATO :-(
  • @maharaja 03:15:02
    "ten młodszy greenhorn mi się co najwyżej z jakimś harcmistrzem kojarzy;"

    To nie harcmistrz ;-) A "młodszy" jest raptem ok 3 lata od LK
  • @maharaja 02:51:17
    "w reakcji nastąpiły 2 wojny, w Afganistanie i Iraku,"

    To właśnie ten pan ze zdjęcia tam dowodził... potem w cia :-(

    "Polacy natomiast podzielili się w ocenie sprawcy, "

    W USA też jest podział jeśli chodzi o WTC - myślę, że teraz już nawet większość Amerykanów uważa, że to robota ich służb... jeśli już nawet na onecie pojawiają się filmy ;-(


    "Oczywiście geopolityka ma swoje prawa.... duży działa, potem myśli, mały musi myśleć, by nie popełnić głupot."

    Z tym małym wyjątkiem, że nieraz ogon macha psem ;-DDD

    Mega pozdro!
  • @Tiamat 05:28:41
    "Prasa zachodnia powinna huczec od zgrozy i zgorszenia."

    To fakt. A przyczyny milczenia wyjaśniałoby to, co mówił Udo Ulfkotte, że zachodnie media są pod kontrolą CIA - już nie żyje. A pan ze zdjęcia dowodził również w CIA...


    Serdeczności

    ps.
    Oto dwa linki dotyczące Udo Ulfkotte

    https://www.youtube.com/watch?v=Lsd7akG2Vr0

    https://www.youtube.com/watch?v=sg-Io6XtK5M
  • @maharaja 02:51:17
    "Absolutnie różny jest przebieg zdarzeń: USA po 9.11 władczo orzekła, że zrobiła to Al-Kaida ..."

    Właśnie! - mamy już nowe samolot dla VIPów- zgadnij skąd? ;-)

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Gulfstream_G550

    Ciekawe czy jest opcja zdalnego rozbicia...
  • @ Autor
    Co właściwie teraz dzieje się u Krzysztofa Cierpisza?
  • @Tiamat 05:28:41
    "NATO powinno prowadzic dochodzenie". -

    --- Może i prowadziłoby, gdyby... No właśnie. Cztery lata zajmowałem sie Smoleńskiem, współpracując nawet przez moment z członkami Komisji technicznej ZP. Później współpracowałem ściśle z dr. Pawłem Przywarą (FYM-em), prof. M. Dakowskim i inż Krzysztofem Cierpiszem. Napisałem potem:
    "... cztery lata minęły od mojego blogerskiego debiutu. Było nieraz ciężko z trollami, ale były też dobre strony blogowania. Wiem na przykład (o 10 kwietnia), że niewiele wiem. I takiej (nie)wiedzy życzę też badaczom brzozy i wybuchów (w locie)".
  • @Husky 06:55:23
    "Odkąd opiera się pan na wynaturzeniach pani Tiamat blog stał się wierną kopia Pudelek.pl". -

    --- Dwie sprawy:
    1. Ja wybieram osoby, z którymi współpracuję. Oczywiście za zgodą tych osób. Przypomnę, że Trojanki też pan nie akceptował (chyba z wzajemnością).
    2. Proszę zamilknąć na temat pani Tiamat. Ośmiesza się pan dokumentnie, odmawiając jej wiedzy i kompetencji. Ja już o tym pisałem, więc nie warto tego powtarzać.
  • @Jasiek 07:32:56 oraz 07:34:25
    "Ten generał ze zdjęcia to właśnie jest z NATO :-(
    Myślę, że ten trop się w to wszystko pięknie wkomponowuje...". -

    --- No tak. Ale cóż.
    Nie da rady udowodnić. Można byłoby się tylko litować nad wypowiedziami "ekspertów" w TV (i że ludzie tego słuchają), ale ja akurat telewizji nie oglądam od wielu lat.
  • @Jasiek 07:56:26
    "... mówił Udo Ulfkotte, że zachodnie media są pod kontrolą CIA - już nie żyje". -

    --- Przedstawiłem kiedyś film (pod 2. linkiem) na moich blogach.
    To smutne było wydarzenie, że ten odważny dziennikarz nie jest już wśród nas.
  • @Jasiek 08:43:52
    "Co właściwie teraz dzieje się u Krzysztofa Cierpisza?" -

    --- Według mojej wiedzy idzie mu po staremu :)
  • @Husky 06:55:23
    "Odkąd opiera się pan na wynaturzeniach pani Tiamat..."

    Jak czytam u Ciebie, że Reagan to wielki przyjaciel Polski, to muszę stwierdzić, że do poziomu tych "wynaturzeń" trochę Ci brakuje - od dołu.
    Są też osoby, które w odróżnieniu od Ciebie potrafią zrozumieć tak podstawowe pojęcia jak fałszywa flaga i posiadają elementarną wiedzę historyczną (np. wojna domowa w Rosji) zamiast bolszewicko - neokońskiej propagandy.

    "Trochę" się skompromiciłeś :-(

    Usilnie pozdrawiam.
  • @zygmuntbialas 09:31:52
    "Nie da rady udowodnić. "

    Niestety. Ale przynajmniej wiadomo kogo można przycisnąć - przynajmniej dopóki żyje, bo raz już mu się kiedyś spadochron zaciął... a niedawno przyprawili mu etykietkę, że zdradzał żonę... Dobrze, że nie został "księdzem - pedofilem", bo myślę, że znaleźliby się ludzie, którzy by nawet w coś takiego uwierzyli...
    Moim zdaniem musi mieć dużo wiedzy tylko nie wiadomo, czy to on był tzw "macherem" czy może ktoś korzystał z jego umiejętności wojskowych dla realizacji swych celów. Dla mnie bardziej prawdopodobna jest ta druga opcja, bo wajchowi raczej siedzą w cieniu - i właśnie z tego względu to zdjęcie pasuje mi do stwierdzenia pana Cierpisza. Tylko, kto go może przycisnąć... Nie mam pomysłu.
  • @Jasiek 09:58:57
    Ja to mam pewne skojarzenia- zaznaczam, ze nie znam sie na lotnictwie i nawet boje sie latac samolotem; i nie znam sie na mechanice ani na katastrofach.
    Dlatego poprosze, zeby mi madrzejsi ode mnie (nie wskazujac palcem) wytlumaczyli dlaczego amerykanski samolot wchodzi w zelbeton jak w maslo i nawet mu sie skrzydla nie polamaly ani nie rozwalil caly przod samolotu w zderzeniu z zelbetonem i konstrukcyjnymi wzmocnieniami przeciwko nalotom samolotowym.
    Natomiast rosyjski samolot roztrzaskal sie o galazke brzozy i po zderzeniu z ziemia z bardzo malej wysokosci, zostala brzoza i galazka oraz wszystkie drzewa dookola - z rozlecial sie cockpit i ciala wyparowaly. Gdzies sie pod ta brzoza zawieruszyla kabina pilota.

    Czy to znaczy, ze rosyjskie samoloty sa slabsze od amerykanskich?
    I nie zachowaly sie zadne dokumenty ani trampki ani lap-topy ani skarpetki.
    Tymczasem w Ground -Zero, na samym dnie zamienionego w proch i pyl wiezowca w Nowym Jorku znaleziono... nietkniety paszport zamachowca.
    Czy to znaczy, ze arabskie paszporty sa z lepszego materialu ognio-odpornego niz polskie paszporty, ktore tez wyparowaly pod Smolenskiem?

    A moze w tym N. Jorku to tylko taki holographic project?
    Siedza dzieci na sali gimnastycznej i ogladaja wieloryba? A moze to tylko rekin?

    https://www.youtube.com/watch?v=VYEzdx0phWY
  • @Jasiek 09:58:57
    "Ale przynajmniej wiadomo kogo można przycisnąć - przynajmniej dopóki żyje,...". -

    --- No tak. Mamy pewne - dość podobne - wyobrażenie, co się stało, czy też, co się na pewno nie stało. Ale brak pieczątki państwowej. I pozostaje tylko jakaś wiedza.
  • @Tiamat 11:10:51
    Co do linku: humbug piękny. Jednak np. dla Pana Ryszarda Szurkowskiego (stracił tam syna) i kilku innych rodzin Polaków, którzy tam zginęli, niczego ta wizualizacja to nie zmienia. Ot, pokaz umiejętności techniki komputerowej, nic więcej.

    To samo dotyczy tych 96 ofiar. Humbuki są genialnym wypełniaczem sezonu ogórkowego (poczekajmy do sierpnia, pewnie znowu jakiś Loch Ness się pojawi), realia są jednak nieco bardziej bolesne.

    Co do właściwości skrzydeł samolotu tnących niczym skalpel: wyjście samolotu po drugiej stronie żelbetowej konstrukcji WTC jest absolutnie niemożliwe. Jeśli żyletkę rozpędzimy do prędkości światła, nie przetnie pręta metalowego, choćby nie wiem pod jakim kątem i z jakim impetem na niego natarła... bądźmy realistami, jeśli ktoś nie wierzy fizykom, niech spróbuje. Decyduje opór materiału, a nie prędkość.

    Ta teza działa oczywiście na korzyść tezy o pancernej brzozie.

    O wiele bardziej prawdopodobne jest bowiem uszkodzenie skrzydła (oczywiście jedynie fragmentu) przez brzozę (bo to twarde drzewo jest), zwłaszcza że wewnętrzna konstrukcja skrzydła po części jest pusta, tak by zwiększyć nośność. Skrzydła genialnie tną czubki drzew (jak nożyczki fryzjera włosy pacjenta), natomiast przy twardszej materii (pień) to blacha samolotowa ulega dekompozycji (wgnieceniom, niewielkiej defragmentacji). Czy na tyle, by mieć wpływ na stabilność lotu? Wg mnie niewielki... ale laik jestem i trajektorii ciężkiej masy w powietrzu nie potrafię przewidzieć.

    Natomiast w połączeniu z nagłymi manewrami (pull up!) nie można wykluczyć, że do zaburzenia lotu dojść mogło.

    Czy mogło zatem to spowodować obrócenie się samolotu? Zaburzenia trajektorii wskutek zakłócenia funkcjonalności płaszczyzny nośnej są teoretycznie możliwe, jak pokazuje ten oto filmik:

    https://www.youtube.com/watch?v=nWGJkRtc0L8

    Ale kąt poderwania maszyny do góry musiałby być naprawdę olbrzymi, zgodnie z tym, co udowodnili spece z WAM-u, by tupolew nie wyrył w ziemi krateru.

    Już prędzej wchodziłoby to w rachubę, gdyby Tupolew nadlatywał z drugiej strony i po ścięciu brzozy miałby teren opadający... wtedy może przy odrobinie szczęścia może by się nawet zmieścił po tym pull up. Pytanie tylko, dlaczego wtedy szczątki maszyny są między brzozą a lotniskiem...

    Jedyna logiczne wyjaśnienie, póki co, o którym ćwierkają wróbelki, jest takie oto:

    Były dwa podejścia. Pierwsze od tyłu i wtedy coś poszło nie tak i ścięli brzozę, tuż nad ziemią. A że teren był opadający, więc udało im się poderwać maszynę.

    Potem (po jakimć feczasie?) zrobili drugi nawrót, podeszli od prawidłowej strony i wtedy (z powodu uszkodzenia skrzydła mieli nieco mniejszą siłę nośną, a teren się podnosił) znów zagroziło im przyziemienie. Widząc to, podrzucili tupolewem bardzo ostro do góry (ale byli kilkanaście metrów nad ściętą już wcześniej brzozą). I niewykluczone, że właśnie wtedy nastąpił obrót, który teoretycznie jest możliwy wg fachowców z WAM-u, gdy się ustawi skrzydła pod ostrym kątem natarcia.

    Pytanie tylko: dlaczego Tupolew wylądował na plecach???? Czyżby te zaburzenia trajektorii lotu z powodu nieco wcześniej nadruszonej brzozy były aż tak istotne?

    Jak dla mnie, to na razie jedyne spójne wyjaśnienie trzech okoliczności:
    - ściętej brzozy
    - braku krateru
    - lądowania na plecach i rozkawałkowania ciał.

    Czy był wybuch? Wg mnie nie.
  • @Tiamat 11:10:51
    "... dlaczego amerykanski samolot wchodzi w zelbeton jak w maslo, ... rosyjski samolot roztrzaskal sie o galazke brzozy". -

    --- Pół roku myśleli spece nad godziną odlotu Tu-154. A faktycznie brak dowodów na taki odlot. Fachowiec od budowy samolotów inż K. Cierpisz tylko częściowo mógł wykorzystać swe umiejętności fachowe, bo - według niego, a także prof. M. Dakowskiego oraz według mnie - na Siewiernym była inscenizacja, dość licha zresztą inscenizacja. Krótko to jest ujęte tak, link:

    http://zygumntbalas.neon24.pl/post/84371,inz-krzysztof-cierpisz-o-tragedii-smolenskiej
  • @maharaja 11:42:21
    "Były dwa podejścia". -

    --- Ani hipoteza o podejściach i brzozie, ani o wybuchach w locie nie jest prawdziwa. Ich niespójność i nielogiczność łatwo jest udowodnić. Polecam:

    - krótki tekst, link:
    http://zygumntbalas.neon24.pl/post/84371,inz-krzysztof-cierpisz-o-tragedii-smolenskiej
    - bardzo długi tekst inż. K. Cierpisza, link:
    http://zygumntbalas.neon24.pl/post/108010,tresc-zawiadomienia-inz-k-cierpisza-jest-ciagle-aktualna
  • @maharaja 11:42:21
    "Jak dla mnie, to na razie jedyne spójne wyjaśnienie trzech okoliczności:
    - ściętej brzozy
    - braku krateru
    - lądowania na plecach i rozkawałkowania ciał."

    Bardzo mi przykro... są jeszcze inne okoliczności. Np wspomniany przez Ciebie Cieszewski po analizie zdjęć dał do zrozumienia, że szczątki mogły leżeć już co najmniej 5 dni przed "katastrofą"...

    Brzoza... nie wiadomo tak do końca na jakiej wysokości była ścięta, ale w okolicach sześciu metrów wysokości to raczej urwanie skrzydła nie wchodzi w rachubę...

    Co do wybuchów - może były, może nie... ale jeśli były to warto byłoby ustalić czy to na pewno ten samolot.... bo akurat to, że to ten to tylko założenie. Bo co jeśli wybuchy były, ale samolot nie ten? Znów się ktoś podnieci, że coś wykryto na wraku tupolewa? Tylko którego?

    Wiemy mniej niż się nam zdaje...

    3m siem.
  • @zygmuntbialas 12:00:04
    No dobrze:
    Przychylam się do zdania M. Dakowskiego:

    "Brzoza (zwana później pancerną lub kevlarową) nie mogła urwać skrzydła, bo byłaby na to parę rzędów wielkości (sto do tysiąca razy) za słaba."

    Urwać całego skrzydła na pewno nie. Ale może choćby fragment?

    Czy brzoza mogła spodowować choćby niewielką defragmentację skrzydła, która (nawet niezauważona) mogła w kluczowym momencie (po zbyt intensywnym poderwaniu samolotu wskutek sygnału pull up) spowodować zaburzenia trajektorii lotu? Jedyna logiczna możliwość niespowodowania wyrwy w gruncie jest taka, że złamanie brzozy nastąpiło wcześniej (w poprzednim nalocie).
  • Jako niepoprawne dziecko oświecenia (nienawidzę się za to),
    muszę zapytać:po co? Po co tak karkołomna,skomplikowana akcja?
    Ja rozumiem że ta katastrofa,właśnie w tym miejscu,mogła być bardzo potrzebna np dla uzyskania korzyści politycznych,ale czy nie łatwiej byłoby faktycznie podłożyć jakiś detonator,zestrzelić czy co innego?
    12 spośród kilkudziesięciu uratowanych z promu Estonia,znika bez wieść w drodze z miejsca ratunku do szpitala.
    Są świadkowie którzy widzieli,rozmawiali,rozpoznali,są oficjalne choć wstępne informacje służb ratowniczych,jest nawet film na kadrach którego utrwalono jedną z ocalonych a potem zaginionych osób.
    Rodziny "zaginionych choć ocalonych" od 20 lat poprzez parlament i sądy dobijają się prawdy od władz Szwecji.Bez rezultatu.Odpowiedź zawsze taka sama:osoby zatonęły a wstępne informacje o ich ocaleniu były błędem wynikającym ze słabej koordynacji służb w tracie akcji ratowniczej.Kropka.
    No ale w przypadku promu dostrzegam pewną logikę.Prom był ponoć używany jako środek transport dla ruskich sekretnych innowacyjnych urządzeń wojskowych,pozyskanych (ukradzionych lub nielegalnie kupionych) przez zachodnie służby.Załoga,bo trzeba trafu że cała dwunastka zaginionych była członkami załogi,mogła się czegoś domyślać,więc lepiej żeby zatonęli nawet jeśli ich nieopacznie wyłowiono żywymi i zdrowymi.
    W przypadku "zaginięcia" pasażerów Tu 154 ja nie dostrzegam żadnej logiki.Po co komu oni? o ile z ich śmierci, takiej medialnej,prawie kinowej,można jeszcze wycisnąć jakiś pożytek to z poszczególnych osób do tego żywych,zupełnie żadnego.
  • @Jasiek 12:05:33
    "Np wspomniany przez Ciebie Cieszewski po analizie zdjęć dał do zrozumienia, że szczątki mogły leżeć już co najmniej 5 dni przed "katastrofą"...". -

    --- Dodam, że on wtedy nic nowego nie powiedział. Znacznie wcześniej pisał o tym inż. Krzysztof Cierpisz, a potem dr Paweł Przywara (FYM).
  • @ikulalibal 12:28:57
    "W przypadku "zaginięcia" pasażerów Tu 154 ja nie dostrzegam żadnej logiki. Po co komu oni?". -

    --- Widzi Pan, ja 4 lata zajmowałem się wydarzeniami 10.04.2010. i też zadaję sobie to pytanie. Ja mogę co najwyżej deliberować i nic więcej, tym bardziej, że jest tyle luk w naszej wiedzy.
    Ale przytoczę tu (z głowy) zdanie, pisane czasem przez prof. M. Dakowskiego: "My nie wiemy, co naprawdę wydarzyło się 10.04.2010 roku. Ale wiemy, co na pewno się nie wydarzyło".
    Przynajmniej człowiek nie musi wsłuchiwać się w wypowiedzi "ekspertów", wypowiadających się w TV.
  • @maharaja 12:08:18
    Tu masz co tupolew robi z lasem . http://www.mak.ru/russian/investigations/2010/report_ra-64011.pdf http://i64.servimg.com/u/f64/12/44/01/83/yourfi10.jpg
  • @Repsol 12:43:51
    Witam Cię :)

    Pozdrawiam.
  • @maharaja 11:42:21
    Od lat najmniej wazne sa zdaje sie ofiary, o ktorych sie malo wspomina.
    To kolejne podobienstwo miedzy obu tragediami.

    Ten hologram to nie zarty.
    Zwiazek Architektow i inzynierow USA podejrzewa, ze te zdjecia samolotu to mogl byc hologram. Bo podobno nikt nie slyszal samolotu.
    Nie wiem. Mnie tam nie bylo .
    Natomiast w hologramie obrazy sa wyswietlane specjalnym aparatem dajacym efekt trojwymiarowy... to przekracza wszelkie wyobrazenie, bo oczywiscie na sali gimnastycznej nie bylo ani jednej kropli wody.

    Niektorzy twierdza, ze uzyto w wyburzeniu WTC hologramu, ktory mial udowodnic, ze to 2 samoloty zamienily w proch i pyl ogromne wiezowce. Chodzilo podobno o to, ze deweloperzy mieli juz w 2000 roku plan nowego super Centrum w miejscu WTC. Ale koszty wyburzenia, wysiedlenia biur i biznesow, odszkodowania, zerwanie kontraktu najmu, wywiezienia gruzow itp. byloby bardzo kosztowne. dla dewelopera. Ale nie dla podatnika.

    Zwiazek Inzynierow i Architektow USA dawno juz skladal petycje o sledztwo w sprawie WTC

    AE911Truth — Architects & Engineers Investigating the destruction of all three World Trade Center skyscrapers on September 11 - Home

    http://www.ae911truth.org/

    Zarowno w sprawie WTC jak i katastrofy smolenskiej nie przeprowadzono zadnego sledztwa.
    Natomiast te raporty istniejace sa absolutnie nie do przyjecia.
    Bo taki prawdziwy raport jest dokumentme prawnym, a nie prywatna relacja z pogrzebu.

    Sledztwo zas powinno rozpatrywac:

    - raporty roznych specjalistow z roznych dziedzin: forensic (medycyna sadowa, chemii, konstruktorow, mechanikow pokladowych, opinie akdemii, i innych osrodkow szkolenia pilotow itp itp
    - raporty z wiez kontrolnych lotnisk nie tylko europejskich
    Zaraz po katastrofie, z wiezy obserwacyjnej na lotnisku w Sydnej podano, ze samolot nie byl na rozkladzie lotow. Wszystkie sasiednie lotniska w Europie powinny udostepnic rozklad lotow tego dnia
    - raport zwiazkow lotniczych w Europie
    - ekspertyze zwiazku pilotow i inzynierow lotnictwa
    - pelna dokumentacje lotu
    - pelny raport o przebiegu lotu: od momentu startu, przekroczenia polskiej przestrzeni powietrznej do samgo lotniska w Sewiernym
    - zeznania swiadkow i rodzin
    - slynny wyklad Szpinety na temat tego lotu.
    Dariusz Szpineta, inzynier lotnictwa, pilot i wlasciciel linii lotniczych
    twierdzil, ze w tym wraku samolotu nie moglo sie pomiesci az tylu
    pasazerow. Szpineta zginal w tajemniczych okolicznosciach w hotelu w
    Indiach. A bylby najlepszym ze swiadkow.

    To byla zbyt wielka tragedia, zeby po prostu rzucac bezpodstawne oskarzenia. Gdyby polski rzad rzeczywiscie wierzyl we wlasne pomowienia, a sledztwo mogloby udowodnic wine innego panstwa - Polska otrzymalaby OGROMNE odszkodowanie.
    Sledztwo mogloby udowodnic prawdziwych sprawcow. Dlatego nikomu sie z tym sledztwem jakos nie spieszy.

    I to jest jeszcze jedno podobienstwo: zginelo w obu przypadkach troche swiadkow.
  • All
    zdarzyło mi się napisać kilka zdań na temat Smoleńska - tu przypomnę tylko dwa fakty:
    - Antoni Macierewicz był jedynym, który twierdził, że widział kokpit - tym samym jakby uwiarygadniał miejsce katastrofy, niezależnie od jej przyczyn - poza nim kokpitu nie widział NIKT - a jest to kluczowy element dla identyfikacji maszyny

    - Chris Cieszewski wyleciał z komisji Macierewicza - i wszelki słuch o nim zaginął - natychmiast po tym gdy wskazał, że płaty śniegu na wcześniejszych (sprzed 10.04.2010) zdjęciach z miejsca "katastrofy" pokrywają się z układem szczątków maszyny.
    Hipotezę o siatkach maskujących i konieczności ich podniesienia jako jedynym fakcie uzasadniającym obecność zawiesia na sławnym filmie postawiłem kilka dni po 10.04 na jakimś forum w Rzeczypospolitej i została ona powtórzona u FYMa

    więcej, kto ciekaw znajdzie w "Smoleńskim Tryptyku" i np "Macierewiczowszczyźnie"
  • Rosjanie robili wszystko, by nie mieć polskich świadków
    Rosjanie nie zgodzili się na obecność Polaków w smoleńskiej wieży kontrolnej, gdy lądował prezydencki tupolew. Polskie władze prosiły o to miesiąc przed katastrofą.

    Rosjanie zabronili też posiadania broni polskim borowcom, którzy mieli zabezpieczać lotnisko, – a gdy samolot się rozbił, uzbrojeni milicjanci przeganiali ich z miejsca katastrofy. – Rosjanie robili wszystko, by nie mieć tam polskich świadków – mówi w rozmowie z „Faktem” poseł Karol Karski z PiS, który 10 kwietnia był na lotnisku Siewiernyj.

    Dziennikarze „Faktu” dotarli do złożonych w prokuraturze zeznań funkcjonariuszy BOR, z których wynika, że rozmowy z Moskwą w sprawie przygotowania wizyty prezydenckiej delegacji trwały od połowy marca. Polska strona poprosiła Rosjan, by borowcy mogli wejść na wieżę w Smoleńsku. Rosjanie odmówili, podobnie jak nie zgodzili się, by na wieży był polski nawigator. O to z kolei wystąpił 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego. Odmowa Rosjan została przekazana 5 kwietnia.

    – Do końca śledztwa i zakończenia badania przyczyn katastrofy nie komentujemy tej sprawy – powiedział Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR.

    Grupie borowców, którzy dotarli na lotnisko wcześniej i czekali na delegację, Rosjanie zakazali posiadania broni. Uzbrojeni w pistolety byli jedynie borowcy w tupolewie. Agenci czekający na lotnisku nie mogli nawet poruszać się w sąsiedztwie wieży.

    – Borowcy mówili mi jeszcze na lotnisku, że gdy spadł samolot, zostali stamtąd przegonieni przez rosyjskie specsłużby – ujawnił Karski. – Nie ma wątpliwości, że nie chcieli mieć świadków – dodał poseł, który uczestniczy w posiedzeniach sejmowych komisji ds. smoleńskiej tragedii.

    Wcześniej „Fakt” pisał o osobach przybyłych na lotnisko na pokładzie jaka, który wylądował tuż przed tupolewem. Po katastrofie mieli oni być przetrzymywani przez Rosjan w samolocie przez kilka godzin.

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2098&Itemid=55
  • @Tiamat 13:20:42
    "Zwiazek Architektow i inzynierow USA podejrzewa, ze te zdjecia samolotu to mogl byc hologram. Bo podobno nikt nie slyszal samolotu". -

    --- Zapamiętałem z realacji na żywo (czy raczej nieco potem), że ludzie w pewnym oddaleniu spoglądali, co się dzieje na górze i jakoś nikt nie uciekał w panice.
    Współpracował kiedyś ze mną bloger @WTC Tu-154, bardzo mądry gość, który podobnie przedstawił wydarzenia w komentarzach na moim blogu, tu w NEON-ie.
    A z wydarzeniami 10 kwietnia jest tak, jak Pani pisze: "Sledztwo mogloby udowodnic prawdziwych sprawcow. Dlatego nikomu sie z tym sledztwem jakos nie spieszy".
    ----------
    Za chwilę jeszcze parę słów do Pani :)
  • @Tiamat 13:20:42 (II)
    Z naszych e-maili:

    Pani: "Przesluchalam wywiady Olivera Stone’a z Putinem.
    Sa bardzo ciekawe",

    http://www.tomatobubble.com/id563.html

    Ja: "Na pewno bardzo ciekawe.
    Chciałem przygotować notkę,
    ale brak linku do filmu.
    Zaraz spróbuję poszukać,
    ale znając tu swe umiejętności,
    nie za bardzo wierzę, że znajdę".

    --- I napisałem potem, że znalazłem,
    a jednak to nie ten film.
    Może Pani uda się odszukać ten film.
    Chętnie opublikowałbym przekład (z filmem)
    jako notkę :)
  • @Andrzej Tokarski 13:50:16
    "Antoni Macierewicz był jedynym, który twierdził, że widział kokpit". -

    --- Omawiałem wiele wypowiedzi Macierewicza. Po pewnym czasie (nie zaraz), że te wypowiedzi są albo nieścisłe, albo sprzeczne z poprzednimi rewelacjami, albo po prostu nielogiczne.
  • @Talbot 15:43:05
    "Rosjanie robili wszystko, by nie mieć tam polskich świadków”. -

    --- Zapomniał pan o jednej linijce, tj.:
    "Poseł Karski o katastrofie smoleńskiej". -

    Tak czyni zwykły troll, przypisując słowa Karskiego prof. Dakowskiemu.
  • @Talbot 15:43:05 (II)
    Trzeba być nie tylko trollem, ale wręcz bezczelnym trollem, gdy na mój wpis na pana blogu, wpis krytyczny, ale przyjazny, odnieść się tak:

    "Świat pędzi do przodu, a pan jest Polakiem, czy Niemcem, którego babcia była Niemką?
    Talbot 22.06.2017 18:12:04". -

    --- Trollom i zadaniowcom nie chce mi sie odpowiadać.
  • @zygmuntbialas 16:18:46
    Skoro Prof. Dakowski publikuje takie teksty na swoim blogu, to też jest Trollem?
  • @Husky 06:55:23
    Nie chcę Cię Husky martwić, lecz to Ty zachowujesz się jak pudelek tresowany przez POPiS.
    Tak, to prawda co pisze Zygmunt poniżej, że "dzięki" Tobie Trojanka przestała komentować na jego blogu.
    Myślę, że taki sam numer z Tiamat nie przejdzie.
    Widać, że Tiamat jest bardziej odporna na Twoje judzenie.
  • @Talbot 16:24:23
    http://www.dakowski.pl/ -

    --- To nie jest blog. To jest portal.
    Tak jak NEON czy S24.
  • @lorenco 16:25:53
    Piszesz do Husky'ego: "... taki sam numer z Tiamat nie przejdzie". -

    --- Jestem przekonany o tym, że nie przejdzie.
  • @Tiamat 11:10:51
    Jeśli chodzi o to jak zachowuje się samolot kiedy skrzydło zahaczy o przeszkodę ( to słup telegraficzny), wyjaśni ten film, Lockheed Constellation crash test.
    https://youtu.be/OTJ07V1QcZ4
    Jeśli chodzi o inne spekulacje na temat Smoleńska, wolę się nie wypowiadać.
  • @zygmuntbialas 16:06:57
    "Po pewnym czasie (nie zaraz), że te wypowiedzi są albo nieścisłe, albo sprzeczne z poprzednimi rewelacjami, albo po prostu nielogiczne."

    W tym problem, że nie ma wśród dziennikarzy-"rycerzy niezłomnych prawdy" z prawej strony barykady takich, którzy zadawaliby A.Macierewiczowi pytania odnośnie tych "nieścisłości" w jego wypowiedziach i relacjach(albo są to funkcjonariusze medialni prawicy albo osoby niezdolne do przeprowadzania analizy jego wypowiedzi i wyciągania logicznych wniosków a zapewne i jedno i drugie).

    Moja hipoteza wydarzeń oparta jest na metodzie stosowanej przez naukową teorię chaosu, która jest przydatna w wielu dziedzinach(np. do analizy tego co dzieje się na giełdach).
    Wydarzenia z 10.04.2010 roku skrywane są właśnie w chaosie informacyjno - dezinformacyjnym zgodnie z powiedzeniem, że aby ukryć liść, mądry człowiek zasadzi las.
    Tym "lasem" ukrywającym prawdę o wydarzeniach z 10.04.2010 roku jest chaos informacyjno - dezinformacyjny wytwarzany przed, w trakcie i po wydarzeniach przez media polskie i zagraniczne oraz polityków zaangażowanych w te wydarzenia.
    Teoria chaosu zakłada poszukiwanie atraktorów, które "przyciągają" znajdujące się blisko niego trajektorie, na co wskazuje jego nazwa (attract = przyciągać). Czasem stosowana jest polska nazwa: "ściek". Każdy atraktor ma swój obszar przyciągania zwany basenem przyciągania (zbiór takich warunków początkowych, dla których trajektoria zmierza do atraktora).

    Atraktor jest ukrytym, trudnym do zaobserwowania uporządkowaniem procesu. Znając go można dokonać odtworzenia i uporządkowania przebiegu procesu.

    Moje poszukiwania pozwoliły mi wyodrębnić kilka takich atraktorów, z których za decydujący uznałem: czas lokalny wydarzeń z 10.04.2010 roku.
    Przywołując w tym kontekście A.Macierewicza i jego "nieścisłości" trzeba przypomnieć jego zdziwienie(bez krytycyzmu własnego) w sprawie czasu powzięcia przez niego, podczas jego pobytu na Cmentarzu w Katyniu,
    informacji o katastrofie.
    Wg jego relacji dla RM i potem w Zespole Parlamentarnym, miało to być o godzinie 10:47 czasu miejscowego w Smoleńsku czyli o 8:47 czasu polskiego.
    Nie mógł on zrozumieć, czemu dawał wyraz na ZP, dlaczego on otrzymał info o 8:47 a media podawały w tym dniu(do 28.04.2010) czas katastrofy jako 8:56.
    Drugą, nie podnoszoną później sprawą związaną z czasem Macierewicza była godzina przybycia pociągu specjalnego, którym podróżował z innymi parlamentarzystami do Smoleńska.
    We wspomnianym wywiadzie dla RM powiedział, że pociąg przybył około godziny 5-tej rano(nie określając jakiego czasu; polskiego czy rosyjskiego), podczas gdy PAP i media w Polsce(4:00 czasu polskiego) i większość pasażerów pociągu podawała godzinę 6-tą czasu miejscowego w Smoleńsku.
    Jaką godzinę podał A.Macierewicz, która różniła się o 1 godzinę od czasu w Smoleńsku?
    Analiza wielu materiałów medialnych pozwoliła ustalić fakty:
    - czas w Smoleńsku i w moskiewskiej strefie czasowej w dniu 10.04.2010 roku był czasem zimowym tej strefy czyli UTC/GMT+3
    - czas podawany przez podróżnych j był 6:00 UTC/GMT+3(moskiewskim zimowym)
    - czas podany przez A.Macierewicza był 5:00 UTC/GMT +2(polskim letnim)
    - czas podawany przez PAP i media był 4:00 UTC/GMT +1
    czyli utrzymano 2-godzinną różnicę czasu strefy środkowoeuropejskiej ze strefą czasową moskiewską i to wprowadziło w głowach mętlik i niemożność zauważenia przez ludzi tej manipulacji czasem lokalnym.

    Z relacji świadka, posła E.Siarki wynika, ze od przybycia pociągu do Smoleńska, do przybycia posłów na Cmentarz w Katyniu, upłynęło około
    4-ry godziny(w relacji podał czas przybycia pociągu jako około 6-tej czasu miejscowego, a przybycie na Cmentarz określił jako około 10-tej czasu miejscowego.
    Przeliczając ten czas na czas letni, parlamentarzyści i z nimi A.Macierewicz, przybyli na Cmentarz około 11-tej UTC/GMT+4 a czas otrzymania informacji i katastrofie przez A.Macierewicza to 11:47 UTC/GMT+4 czyli 9:47UTC/GMT+2(czas polski letni)
    Wynika to z czasu przybycia pociągu do Smoleńska podanego przez A.Macierewicza jako około 5-tej + 4 godziny = około 9-tej (przybycie na Cmentarz i 9:47 jako czas polski otrzymania informacji.
    Zgadza się to z godziną katastrofy podaną przez ambasadora Lee Feinsteina w mail'u do Departamentu Stanu, a ujawnionym ze slrzynki H.Clinton w 2016 roku przez WikiLeaks:
    (...)Shortly before 1000 Warsaw time, a Polish government Tu-154 plane carrying a delegation headed by Polish President Lech Kaczynski crashed in heavy fog at the airport in Smolensk, Russia.(...)
    czyli:
    (...) Niedługo przed 10.00 czasu warszawskiego.....(...)

    a nie (...)Niedługo przed 9.00 czasu warszawskiego...(...) jak donosiły media i jak to przyjął do wierzenia "gieroj" A.Macierewicz.
  • @35stan 17:11:03
    Tak, dla niektórych strefy czasowe to istny "czeski film".
    Dobrze, że "zamachu" na prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie dokonano we Władywostoku, bo by nigdy nie doszli jak gdzie i jaka godzina była.
  • @35stan 17:11:03
    "W tym problem, że nie ma wśród dziennikarzy-"rycerzy niezłomnych prawdy" z prawej strony barykady takich, którzy zadawaliby A. Macierewiczowi pytania odnośnie tych "nieścisłości" w jego wypowiedziach i relacjach". -

    --- Nie jest to łatwe, a właściwie niemożliwe. Niepokorny dziennikarz nie ma szans na 'karierę', która umożliwiłaby mu dostęp do licznej rzeczy czytelników. Jest skazany na marną posadę i małe oddziaływanie społeczne. W przypadkach skrajnych może zakończyć życie przed czasem.
    Media wychowały określonego czytelnika /widza, który przyjmuje to, co wcześniej mu przekazano. Opisywałem kiedyś publiczne wystąpienia Macierewicza oraz prof. M. Dakowskiego. Publiczność z zachwytem przyjmowała rewelacje AM, a dość różnie, nie do końca /nie w całości, wypowiedzi profesora.
  • @lorenco 19:50:26
    Pewne podstawy fizyki są dla niektórych nie do zrozumienia. No cóż, mieliśmy samolot w obłokach helu, (bo ktoś nie wiedział ile helu jest w powietrzu i ile wynosi roczna światowa produkcja helu i ile helu potrzeba, by lot zakłócić. Mieliśmy magnes ściągający duraluminium, aluminium to podstawowy metal w budowie samolotu. Teraz mamy "ekspertów", którzy nie biorą pod uwagę czasu, dla nich "zamachowcy" mają różdżkę i potrafią czas zatrzymać. Udało mi się porozmawiać z osobą, która straciła bliskiego w tej katastrofie. Osoba ta wyjechała z domu 4:15-4:30 musiała dojechać na lotnisko, załóżmy iż jechała 30 min. Na lotnisku należy stawić się na 2 godziny wcześniej czyli mamy już godzinę 7, gdy wsiadła na pokład samolotu. O tej godzinie miał być odlot, to że Kaczyński się spóźnił nie ma znaczenia. Czyli wszystko jest w porządku. Dla wersji maskitowki mamy 96 osób, które jeszcze o 4:30 żyły, a 3 godziny później (odejmując czas przelotu, chyba, że UFO z prędkością światła te zmasakrowane ciała przeniosło) osoby które należało pozbawić życia, nadać ich ciałom ślady wskazujące, iż to ofiary katastrofy komunikacyjnej (to stwierdza każde badanie po ekshumacji) a potem roznieść po miejscu katastrofy. A jest to lekko szacując 7 ton szczątków ludzkich. Ile trzeba czasu, jakie nakłady pracy ludzkiej (osobo godziny)? I nikt pary z ust nie puścił? Gdzie tu logika, gdzie tu rozum?

    Bawcie się więc chłopcy jak p. Cieplisz, na tytuł inżyniera, no cóż spuszczę zasłonę milczenia, autor i wielu innych opowiadaczy bajek "maskirowki", dobrze. Czasami po rozum sięgnijcie, bo nie widzicie jak śmieszni jesteście. Policzcie czas, policzcie nakład prac. Policzcie siły do wykonania a następnie zastanówcie się, czy jest możliwość by zostało to w tajemnicy.
  • @Zawisza Niebieski 23:21:12
    Jak niestety widać zostało w tajemnicy , podobnie jak tragedia w Gibraltarze . Logika podpowiada czyżby wyznaczano nową linię Curzona , czytaj IV rozbiór Polski ?. Ps : http://legutowski.republika.pl/roz.html
  • @Repsol 23:42:47
    Tak sprawa wyglądała i będzie wyglądać jakby co.
  • @Zawisza Niebieski 23:21:12
    "Gdzie tu logika, gdzie tu rozum?" -

    --- A czy Pan dobrze zna teksty inż. K. Cierpisza? - Bo ja dobrze znam. Wspólpracowałem z nim bardzo ściśle przez półtora roku. Jest specjalistą od budowy samolotów i ta wiedza była mu potrzebna tylko na początku, by autorytatywnie i jednoznacznie stwierdzić, że szczątki samolotu są ułożone ludzką ręką (szczególy w jego artykułach i moich notkach).
    Jest faktem, że zwłoki w prosektorium w Moskwie, w pewnej części rozpoznane przez bliskich, nie są dowodem na katastrofę w Smoleńsku. Dodam: jak to mogło być, że JK (i nikt więcej) rozpoznawał zwłoki brata nazajutrz, a zwłoki prezydentowej po około 6 dniach Andrzej Duda wraz z bratem M. Kaczyńskiej, zmarłym około dwa lata temu.
    Nie ma żadnych dowodów na odlot Tu-154 101 z Okęcia. Nie ma dowodów na to, że delegaci dojechali do lotniska. I to właściwie powinno wystarczyć. A gdy dodamy liczne zdarzenia typu zamknięte trumny czy pomyłki zwłok w trumnach, to... to w głowie się nie mieści.
  • @Repsol 23:42:47
    "... czyżby wyznaczano nową linię Curzona?" -

    --- No tak, najtrudniej dziś wytłumaczyć cel tych działań.

    Pozdrawiam.
  • @Zawisza Niebieski 23:21:12
    Mam wrażenie, że ten smoleński spektakl nigdy się nie skończy.
    A Polsce potrzebny jest spokój abyśmy mogli pozbierać myśli.
    Na razie nie jest nam to dane.
  • @zygmuntbialas & Lorenco
    Dobrej nocy .Ave. : https://wiadomosci.robertbrzoza.pl/historia-polski/judeopolonia-atak-zydow-na-polske/
  • @Repsol 00:50:58
    Świetny artykuł!
    A tu nowy fryz Juli Tymoszenko.
    Teraz stylizuje się na królową faraonów, już nie na królową Ukrainy z koroną warkoczem...
    Trudno się dziwić, skoro faraonowie to byli Ukraińcy:)
    https://pp.userapi.com/c543108/v543108466/1d963/OD4lywqve48.jpg
    Dobranoc Repsol i Dobranoc wszystkim Neonowcom:)
  • @Repsol 00:50:58
    Dobrej nocy :)
  • @lorenco 01:19:20
    "Trudno się dziwić, skoro faraonowie to byli Ukraińcy" :)

    --- A Pan Jezus mówił po ukraińsku. Tak twierdzi historyk, brat byłego prezydenta Wiktora Juszczenki.

    Dobrej nocy :)
  • @zygmuntbialas 02:05:27
    Jaki Pan Jezus?
    Adam i Ewa rozmawiali tylko po ukransku.
  • @Tiamat 04:19:31
    "Adam i Ewa rozmawiali tylko po ukransku". -

    --- To i Stwórca mówił chyba po ukraińsku.
    I stworzył świat taki, jaki jest.
  • @zygmuntbialas 08:41:25
    A Wy się śmiejecie
    '' Od poczatku było niczoho!''
    Dziwne, że po rosyjsku poczatek to kolba kukurydzy.
  • @fretka 09:30:50
    Dlatego tak ważne jest używanie polskich znaków.
    Rosjanin piszący o kukurydze łacińskimi literkami to jest oczywiście fajne ale powstają paradoksy w rozumowaniu.
  • @zygmuntbialas 00:32:25
    "Nie ma żadnych dowodów na odlot Tu-154 101 z Okęcia. Nie ma dowodów na to, że delegaci dojechali do lotniska."
    Jest film:
    https://www.youtube.com/watch?v=yt2WjyKKln4
    Na filmie można rozpoznać L.K. z żoną, Protasiuka, Błasika. Ile było lotów, w którym Błasik zdawał raport, a kapitanem był Protasiuk?
    To powinno wystarczyć by nie opowiadać "Nie ma dowodów na to, że delegaci dojechali do lotniska"

    Dowody odlotu, są w nagraniach z wieży na Okęciu, w nagraniach kontroli stref powietrznych. Że dokowi eksperci lotniczy nie mają do tego dostępu, to chyba normalne, Nikt maskirowki nie bierze na poważne, bo by ona mogła się zdarzyć, to zamachowcy musieliby mieć możliwość zatrzymania czasu i to na dość długo.
    Ręcznie tych części rozłożyć się nie da. Musiał by tam pracować ciężki sprzęt. Teren zaludniony i nikt ie widział.

    Pomieszanie ciał w trumnach. Szczątków ludzkich w tej katastrofie było ok. 7 ton. Czy ktoś rozumny może przypuszczać, że w 2 tygodnie, pogrzeb pary prezydenckiej odbył się po 8 dniach, przebadano genetycznie wszystkie fragmenty? Na to potrzeba roku.

    To chyba powinno wystarczyć.
  • @lorenco 00:38:46
    Spektakl smoleński skończy się dopiero, gdy widzowie uodpornią się na grę aktorów. A powoli społeczeństwo obojętnieje, im więcej bzdur się opowiada, tym szybciej dociera do ludzi, że nie chodzi o katastrofę a o prostą grę polityczną.
  • @zygmuntbialas 08:41:25
    Ciekawe, ze Talbot uwaza , ze Rosjanie powinni wpuscic na lotnisko w Sewiernym BOR uzbrojony po zeby.
    Zaden rzad na to nie pozwoli.

    Wlaciwie prawo miedzynarodowe mowi wyraznie, ze sledztwo prowadzi kraj, w ktorym wydarzyla sie katastrofa. Polacy od poczatku sie na to nie zgodzili wlasnie chca przejac zbrojna "opieke" nad lotniskiem. Zwlaszcza, ze to lotnisko .. wojskowe. Oprocz zalogi takie lotnisko ma jeszcze wlasna "bezpieke" i wlasnych ochroniarzy lotniska. Wlasnych?

    Mnie jednak meczy takie pytanie: Jaka to firma "rosyjska" odpowiedzialna byla za zabezpieczenie lotniska? Bo wiadomo, ze za zabezpieczenie lotnisk w Amsterdamie, 3-ch lotnisk w Nowym Jorku w czasie 9/11, Domodediewie i w reaktorach Fukuszimy i metrze londynskim 7/7 odpowiadala ta sama znana nie-rosyjska firma ochroniarska.
    Z poczatkowych sprawozdan wyraznie wynikalo, ze zaloga rosyjska na lotnisku byla zaskoczona i w ogole nie przygotowana ani na przylot polskiego bardzo waznego samolotu ani lotnisko nie bylo w ogole przygotowane na przybycie tak waznych gosci. Nie czekali polscy dyplomaci z kwiatami i na lotnisku nie widac zadnych karetek pogorowia ani limuzyn, ktore mialy zabrac dostojnych gosci na uroczystosci.
    Czy pasazerowie tego nieszczesnego samolou mieli isc pieszo 10 km?

    Wlasnie trwa awantura w Niemczech. Wladze niemieckie zabronily Erdoganowi przybyc na spotkanie G-20 z wlasna, uzbrojona ochrona. Wedlug prawa miedzynarodowego, za bezpieczenstwo gosci zawsze odpowiadaja gospodarze.
  • @Tiamat 04:19:31
    Nie na temat, ale tez ladne.

    W Anglii nowa awantura.
    Pani Theresa May nie moze rzadzic o wlasnych silach bo nie ma wiekszosci w parlamencie. Musi sobie zapewnic "podporke" innej partii.
    Dogadala sie wreszcie z .. DUP-a (Democratic Union Party) z Irlandii.
    Ale za te podporke obiecala DUP-ie miliard funtow na podniesienie emerytur i poprawienie infrastruktury. Ale tylko w Irlandii.

    Szkocja i Walia zawyly ze zgrozy. Uwazaja, ze ten uklad jest wyjatkowo do DUP-y.
  • @Zawisza Niebieski 11:11:11
    "Jest film":
    https://www.youtube.com/watch?v=yt2WjyKKln4

    --- To jest dowód?! - Proszę nie żartować!

    "Nikt maskirowki nie bierze na poważne,...". -
    --- Ja też.
    Ja mówię nie o maskirowce, tylko o inscenizacji na Siewiernym., byłym lotnisku wojskowym, a wtedy wrakowisku zużytych samolotów.
  • @Tiamat 11:14:02
    "Jaka to firma "rosyjska" odpowiedzialna byla za zabezpieczenie lotniska?" -

    --- Tu mogę tylko odpowiedzieć, jak nieco wyżej:
    Lotnisko Siewiernyj jest byłym lotniskiem wojskowym; w 2010 roku było wrakowiskiem samolotów.
    Najprościej mi tu bronić swych argumentów, tym, że nie ma żadnych niesfałszowanych dowodów na odlot Tu-154 101 z Okęcia. Nie ma też żadnych wiarygodnych danych o przyjeździe delegatów na lotnisko.
  • @zygmuntbialas 11:37:43
    No to ja bardzo pardon!

    To polska delegacja PANSTWOWA z przedstawicielami wladz polskich miala ladowac na wrakowisku???

    Juz nic nie rozumiem.
  • @Tiamat 12:40:46
    ///To polska delegacja PANSTWOWA z przedstawicielami wladz polskich miala ladowac na wrakowisku???///
    To nie była "delegacja Panstwowa" w rozumieniu norm dyplomatycznych.
    To była wycieczka.Specyficzna, bo w jej skład wchodzili wysocy funkcjonariusz państwa polskiego ale to nie miało żadnego wpływu na jej formalny status.
    Prezydenta Kaczyńskiego nikt, w konkretnie Rosjanie,nie zapraszał do złożenia wizyty w Smoleńsku.
    Oficjalne zaproszenie otrzymał premier RP Tuski, a negocjacje w kwestii tej wizyty trwały od grudnia 2009. http://www.tvp.info/1148506/swiat/putin-przyjmie-tuska-w-kaliningradzie/
    Dlatego,bez względu na nasz stosunek do osoby Tuska,ale status "delegacji państwowej" miała ta ekipa która była w Smoleńsku 7 kwietnia 2010r.
  • @Tiamat 12:40:46
    "Juz nic nie rozumiem". -

    --- Ciężko zrozumieć. Już chyba przytoczyłem to zdanie o sobie:
    "Cztery lata minęły od mojego blogerskiego debiutu. Było nieraz ciężko z trollami, ale były też dobre strony blogowania. Wiem na przykład (o 10 kwietnia), że niewiele wiem. I takiej (nie)wiedzy życzę też badaczom brzozy i wybuchów (w locie)".
    To jest w notce, w której nieoficjalnie "żegnałem się" ze sprawą "smoleńską", by zająć się Ukrainą, link:

    http://zygumntbalas.neon24.pl/post/110705,pisze-juz-4-lata-w-salonie-uwagi-o-fym-ie-i-k-cierpiszu
  • @e-misjonarz 12:54:35
    A Pan ciągle ten sam repertuar...
  • @Zawisza Niebieski 11:11:11
    "To chyba powinno wystarczyć."
    To nie może być dowodem na CFIT, jak piszą w oficjalnych raportach MAK i KBWLLP.
    Przebieg zdarzeń był zaskakująco inny, czego nie zauważają ludzie(przeciętni ludzie bardzo mało są w stanie skojarzyć ze skomplikowanych sytuacji a taka była w tym dniu).
    Była to operacja "fałszywej flagi" z podmianą "na żywo" samolotu zdążającego na lotnisko Siewiernyj.
    TU154M nr 101 z Delegacją został odesłany na zapasowe, co potwierdza wiele faktów i poszlak a na wschodnie podejście Siewiernego przybył samolot dubler i dokonał awaryjnego przyziemienia(kołami w dół a nie w pozycji beczkowej) wykonując w ostatnich sekundach lotu manewry opisywane w raportach(przechył na lewe skrzydło, destrukcja w powietrzu).
    Potem, po wyciągnięciu załogi-kaskaderów pilotów i odwiezieniu ich karetkami na sygnale(to ci trzej, uratowani z katastrofy) samolot(przełamany z odpadniętą częścią ogonową został wysadzony ładunkami termobarycznymi o czym świadczą "miejsca wybuchu" z ekspertyzy firmy SmallGIS, które to miejsca KBWLLP w swym raporcie nazwała "miejscami pożarów".
    W tej ekspertyzie wskazano "miejsca wybuchów" po analizie tych miejsc.
    Teren w tych miejscach nosił cechy działania bardzo wysokiej temperatury(charakterystyczne utwardzenie powierzchni ziemi), której nie mogło być podczas konwencjonalnego pożaru z użyciem paliwa lotniczego na otwartej przestrzeni, podczas którego temperatura oscyluje wokół 300- 350°C a podczas wybuchu ładunku termobarycznego jest dużo wyższa i stąd w nazwie człon "termo" jak jeden z elementów niszczącego działania ładunku.
    Nie mógł być w tych miejscach wybuch konwencjonalny z udziałem trotylu, bo taki wybuch spowodowałby powstanie krateru a takiego tam nie stwierdzono.
    "Śnieg" Cieszewskiego to najprawdopodobniej nie plandeki przykrywające wcześniej rozłożone części wraku ale..... pryzmy stałego środka gaśniczego używanego do gaszenia pożarów z użyciem paliw czyli poczciwy NaHCO3 - WODOROWĘGLAN SODU, który w domowej kuchni nazywany jest "proszkiem do pieczenia" a który swym wyglądem przypomina właśnie śnieg(szczególnie na zdjęciach z satelity):

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/81/Sodium_bicarbonate.jpg/800px-Sodium_bicarbonate.jpg
    Jego działanie polega na tym, ze podgrzany do około 50°C , zaczyna się rozkładać i wydzielać bardzo duże ilości CO2, które zamykają dostęp tlenu do ognia czym tłumią pożar.
    Ten środek gaśniczy był potrzebny podczas awaryjnego lądowania, by nie dopuścić do dużego pożaru(uratować załogę-kaskaderów) i zabezpieczyć się przed oddziaływaniem pożaru na sąsiednie obiekty. pożaru.
    Zaletą tej operacji było to, że na Siewiernym doszło do zdarzenia z udziałem Tupolewa z wymalowaniami biało czerwonymi, że mogą to zdarzenie(jak będzie trzeba) potwierdzić zdjęcia satelitarne i zapisy w systemie ACARS z lotu tego samolotu z Okęcia na wschodnie podejście Siewiernego a sprawę czasu zdarzenia..... tu w grę wchodzą proste manipulacje w dowodach, których nikt poza zamachowcami nie miał i mieć nie będzie bo takie są prawa zbrodni rządowych, szczególnie jeśli te rządy to rządy mocarstw światowych , którym nikt nie podskoczy wyżej d....y.
  • @Tiamat 11:14:02
    "Ciekawe, ze Talbot uwaza , ze Rosjanie powinni wpuscic na lotnisko w Sewiernym BOR uzbrojony po zeby.
    Zaden rzad na to nie pozwoli."
    Pozwolę nie zgodzić się z Panią.
    Polski rząd w Polsce pozwala na takie sytuacje. Zobaczymy wkrótce jak się pojawi w Polsce Trump czy nie będzie miał własnej uzbrojonej ochrony...
  • @Robik 14:49:06
    Oczywiście, że tak będzie i to z prostego powodu, bo żadne mocarstwo nie może polegać na zabezpieczaniu wizyty głowy państwa tylko przez służby państwa przyjmującego.
    Dlatego też Rosjanie nie przyznali wizycie Prezydenta L.Kaczyńskiego statusu wizyty oficjalnej tylko uznali za prywatną pielgrzymkę.
  • @e-misjonarz 12:54:35
    Wracasz obierać buraki .Przykro mi. Miesiąc bana na przewietrzenie pustostanu .
  • @35stan 14:29:53
    Jedno jest pewne. Dymka czy tuman – wygrała mgła. Zawisza niestety brodzi dalej w tej mgle .Ave . http://logiconly.salon24.pl/232144,il-76-zadymka-tumana
  • @zygmuntbialas 11:30:31 35stan
    Trudno pożegnać się z bajką, którą się opowiadało przez 7 lat. Ten film kładzie maskirowkę, kładzie opowiadanie o przygotowaniu katastrofy.
    Po pierwsze bez możliwości zatrzymania czasu, a tu myślę że nikt z tu dyskutujących nie wierzy, że "zamachowcy" mieli możliwość zatrzymania czasu, bo inaczej mamy problem psychiatryczny, nie było czasu, by ludzi, którzy ok. 4:30 opuszczali dom w Warszawie znaleźć na Severnym, w formie ciała ofiary katastrofy którego obrażenia patomorfolodzy określają jako ofiarę katastrofy komunikacyjnej. Po prostu nie było czasu.

    A teraz druga ciekawostka. W lotnictwie, zresztą nie tylko tam, w wielu maszynach ważne elementy mają wygrawerowane numery seryjne. Każdy mechanik wymieniając część w dokumentach wpisuje numer seryjny części wymontowanej i numer seryjny części zamontowanej. Nawet nasze samochody, którymi jeździmy codziennie mają numery seryjne ważniejszych elementów. Ot taki kolejny zonk, który kładzie na łopatki kolejne twierdzenie, zrzucono tam części z innych samolotów, nie rzucono, bo musiano by wyprodukować kolejną kopię samolotu 101 z wszystkimi numerami seryjnymi zgodnymi z tymi jakie były w 101, zgodnie z dokumentami. Oczywiście, żaden z nas tego nie sprawdzi, bo nie ma w internecie takich danych, ale dla osoby, która ma dostęp do takich informacji, jest to banalnie proste. Każdy, kto zna cyfry jest w stanie dokonać ekspertyzy.

    Tak więc można sobie opowiadać bajki o makirowce, tak jak naszym dzieciom opowiadamy bajki o Kopciuszku. Póki nie udowodnimy, że jest możliwość zatrzymania czasu, maskirowka to już historia, tak jak sztuczna mgła, wielki magnes ściągający duraluminium, czy też hel.
    Jeśli ludzie sprawdzający rzetelnie spisali numery seryjne elementów, a to zawsze można sprawdzić, to podmiany samolotów nie było.
    C.B.D.U (Co Było Do Udowodnienia)

    A co do prof. Dakowskiego, dla mnie zbłaźnił się, gdy siekierą ustawioną ostrzem do drewna zasymilował zderzenie skrzydła z brzozą. Ten człowiek jest może i wybitnym teoretykiem, ale o mechanice to on pojęcia nie ma. Jeśli chcielibyśmy zasymulować tę sytuację, to odpowiednia będzie puszka po piwie (model tych z zespołem Macierewicza) uderzająca jej bokiem o kantówkę drewna (tę użytą przez prof. Dakowskego) Co najwyżej zdarło korę z brzozy. Pierwsze oddziaływanie nastąpiło, gdy do brzozy dotarła kratownica skrzydła, przy czym brzozę już osłaniała blacha z pogiętej krawędzi natarcia skrzydła. I nie trzeba odcięcia części skrzydła. Wystarczy, by się ugięło, by na skutek różnicy siły nośnej w skrzydłach samolot zaczął się obracać. Co udowodniły badania instytutu wojskowego, które chcieli zamataczyć ci z "zespołem Macierewicza", tak jak chcą zamataczyć odczyt rozmów z kokpitu, skąd wiemy iż były naciski na pilotów naciski człowieka, którego żona dziś nie wie na ile wycenić swą żałobę.
  • @Tiamat 12:40:46
    To była wycieczka na cmentarz w Katyniu, miejsce które L.K. odwiedzał tylko w latach ważnych dla PiS wyborów. Miało być to miejsce, gdzie L.K chciał rozpocząć odrabianie bardzo niskiej oceny społecznej jego prezydentury.
    Jest to lotnisko zamknięte, otwierane okazjonalnie ze sprzętem, którego świetność to lata końca II wojny światowej, z dokładnością naprowadzania taką, że kontrolerów zaskoczyło to, iż nasz JAK 40 wylądował. Im się wydawało, że odeszli na 2 krąg. Dlatego były określone warunki lądowania, które nie uwzględniały naprowadzania, pilot miał widzieć lotnisko i dopiero wtedy lądować. Zaś dowódca wojskowy, każdy wie kto, i nie jest to kapitan Protasiuk, doprowadził do katastrofy, bo musieli próbować lądować aż do skutku (Kazana), bo pan prezydent nie podjął jeszcze decyzji, gdzie odlecieć.

    ILS, o którego przenośnej wersji wiedzą tylko okłamani przez trolli PiS laicy, ustawia się przez dłuższy czas, wykonując wiele nalotów kontrolnych. TO nie walizka, którą można przywieźć rozłożyć i już jest. Wiem to od człowieka, który te ustawienia dokonuje. On na teorie tych z "zespołem Macierewicza", teorie maskirowki parska śmiechem.
  • @Repsol 15:39:40
    Widzisz Repsol, Zawisza nie dał się wciągnąć w tę sztuczną mgłę, widział mapy pogodowe z tego dnia. Synoptycy mówią, że utworzenie sztucznie takiej mgły na takim obszarze, by nikt nie zobaczył instalacji ją produkujących nie jest możliwe.
    Widzisz, Zawisza gdy był dzieckiem słuchał bajek, później swoim dzieciom bajki opowiadał, więc potrafi rozróżnić bajkę od prawdy.

    No cóż, nie jest wstydem, gdy jak dziecko w bajki wierzymy, takie prawo dziecka. Jednak wstydem jest wiara w bajki jako człowiek dorosły. To dedykuję autorowi i innym słuchaczom bajek o tym jak to dzielny Lech pokonywał czarnoksiężnika, co sztuczną mgłę wyczarował, wróżkę, co stworzyła bombę termobaryczną, która niszczy konstrukcję samolotu ale nie powoduje odparowania ciał ludzi będących w jej pobliżu. Nasi eksperci z "zespołem Macierewicza" rozwalili garaż i nikt nie pomyślał, co dzieje się z ciałem człowieka, będącego w środku? Czy aż tak nasze szkolnictwo upadło?
  • @35stan 14:29:53
    "Była to operacja "fałszywej flagi" z podmianą "na żywo" samolotu zdążającego na lotnisko Siewiernyj". -
    --- Była to pierwsza hipoteza inż. K. Cierpisza, którą potem zarzucił.
  • @Zawisza Niebieski 19:46:24
    "Ten film kładzie maskirowkę, kładzie opowiadanie o przygotowaniu katastrofy". -
    --- Napisałem już wyżej, że ten film nie jest żadnym dowodem - ot, zwykłe zegranie różnych zdarzeń. Napisałem też, że inż. K. Cierpisz nie pisał nigdy o maskirowce, tylko o inscenizacji na Siewiernym.

    "... musiano by wyprodukować kolejną kopię samolotu 101 z wszystkimi numerami seryjnymi zgodnymi z tymi jakie były w 101, zgodnie z dokumentami. Oczywiście, żaden z nas tego nie sprawdzi,...". -
    --- Po pierwsze to nie było i nie ma kokpitu, a te resztki leżące w Smoleńsku stanowią 40% masy tupolewa-154. Może kiedyś ktoś zbada te resztki. Osobiście nie będę zaskoczony, gdy znajdą sie tam na przykład częsci po traktorze.

    "A co do prof. Dakowskiego,...". -
    --- Jest na pewno wybitnym teoretykim, a także osobą, która wyciąga określone, według mnie, słuszne wnioski.
  • @Zawisza Niebieski 19:58:49
    "Dlatego były określone warunki lądowania,...". -

    --- Najpierw trzeba mieć dowody na odlot Tu-154M 101. Powtórzę, że takich dowodów nie ma, tylko liche podróbki.
  • @ikulalibal 13:29:19
    No to moze ja sie nie znam na dyplomacji ale jak mozna wsadzic pol rzadu do samolotu na wycieczke?. I to tego wbrew polskiemu i miedzynarodowemu prawu oni nie mieli PRAWA leciec razem.
    Czy lecieli jako prywatne osoby, czy sluzbowo.?

    Przeciez tu caly czas cos nie gra.
  • @Tiamat 21:16:23
    "Przeciez tu caly czas cos nie gra". -

    --- No, nie gra. Zwrócę uwagę, że prez. Lech Kaczyński nie był publicznie widziany od 08 kwietnia. Poleciał (ponoć) na Litwę (czy była to wizyta zaplanowana?). Te fotki LK z prezydent Litwy zostały już omówione przez czołowych blogerów. Wskazywali oni na nieautentyczność tych zdjęć.
    09 kwietnia była w Pradze huczna impreza z Obamą na czele. Nie było tam Lecha Kaczyńskiego. Dlaczego nie było? Bo go nie lubili? Nie chcieli?
    Są zaprzyjaźnieni z nami blogerzy, którzy są w zdecydowanej opozycji do hipotezy inscenizacji. Ci, o których tu myślę, przyjmują wersję false flag od 9/11 do ostatnich zamachów w Londynie, a czynią odstępstwo w przypadku sprawy tzw. smoleńskiej, zakładając wypadek komunikacyjny. A przecież nie tylko pancerna brzoza dyskredytuje tę wersję.
  • @Zawisza Niebieski 20:09:30
    Napisz coś o hangarze 21 na Okęciu . Przecież wszystko już wiesz . Proszę . :)
  • @Repsol 22:24:07
    Witam Cię :)

    Pozdrawiam.
  • @zygmuntbialas 22:34:22
    Witaj Przyjacielu . PW. Pzdr.
  • @Repsol 22:36:55
    Przeczytałem, odpisałem.

    Pozdrawiam.
  • @Repsol 22:24:07
    Czy muszę rozważać hangar 21, w którym nie wiadomo co się działo a co nie? Określam prosto, ze źródeł jednego z członków rodziny (zdobytych tu na neonie wiem, i w nie wierzę, że 4:30 osoba ta pożegnała się z żoną. Dojazd na lotnisko, ile czasu, nie wiem. Wiem za to, że w przypadku zwykłego lotu trzeba być na lotnisku na 2 godziny przed odlotem, odlot był planowany na 7, to, że Kaczyński zaspał nie ma znaczenia, ci ludzie czekali na tego ostatniego gościa już w samolocie. Czyli idąc od 7:00 w dół, obecność na lotnisku minimum o 5:00, myślę, że kontrola w przypadku lotu z prezydentem była dokładniejsza, więc dłuższa, ale pal sześć, niech będzie 2 godziny, czyli piąta rano. Osoba o której mówię miała 30 minut na dotarcie z domu na lotnisko, długo? Coś się nie zgadza?

    Myślę, że "bajkowi zamachowcy" nie poruszali się sprzętem rodem z scince fiction, więc czas przelotu żywych i martwych byłby ten sam. Masz do zmasakrowania 96 osób, po średnio 70 kg wagi każdy. 7 ton szczątków ludzkich do zmasakrowania, do rozniesienia po miejscu katastrofy. Rusza myślenie? Zaczynasz jarzyć? Pomyśl?

    Widzisz, inżynier nie raz nie mając pełnych danych, rozważa warunki brzegowe. Warunki, których spełnienie zapewni iż konstrukcja się nie zawali, choć wie, że można by zbudować trochę tańszą, ale nie ma pewności, ze się nie zawali. Z ogromną nadmiarowością budowano katerdry takie jak Notre Dam w Paryzu, stąd po dziś stoją. Mniej nadmiarowe konstrukcję się rozpadły.

    A tu warunkami brzegowymi jest czas. W tym czasie tego zadania nie da się wykonać, bez względu na nakłady. Zaś użycie ogromnych nakładów, pozwalających na rozniesienie 7 ton szczątków ludzkich w terenie dość gęsto zabudowanym, przedmieścia miasta, bez pojawienia się świadków, to rzecz niemożliwa. Maskirowka to bzdura, chyba, że założymy, że zamachowcy mieli możliwość zatrzymania czasu. Jeśli udowodnisz że takie możliwości mieli, zaczynam rozważać hangary 21.
  • @Zawisza Niebieski 23:22:23
    Czyli 96-1=95 niewiadomych .No a hangarze 21 milczysz jak wszyscy , mimo że jak piszesz wszystko o tej zagadce już wiesz . No to sobie popatrz jak tupolew ląduje na plecach i to na betonie , a nie na bagnie . :) http://bi.gazeta.pl/im/0b/fb/ce/z13564683V,-Nie-bylo-wybuchu--wyladowal-do-gory-kolami--wszys.jpg
  • @zygmuntbialas 20:28:03
    Chcesz dowodu odlotu? masz dostęp do zapisu rozmów miedzy kontrolą lotu na Okęciu a TU 154? Masz ten zapis? Pamiętaj, że nic nie zobowiązuje kontrolę lotów do czynienia swych zapisów jawnych? Ż żadnego przepisu prawa nie wynika obowiązek przesłania ci tych zapisów. To po twojej stronie stoi udowodnienie, że odlot nie nastąpił. Ilu masz świadków, którzy byli uprawnionymi do kontrolowania lotu, co twierdzą, że lotu nie było. Masz stacje cywilne, masz stacje wojskowe. Ktoś zaprzecza lotowi?
    Co więcej na aparatach komórkowych ofiar były zdjęcia z lotu. . Też zdjęcia z przedstawienia teatralnego?

    Wymaganie, by mnie, na komputer dostarczono materiały traktowane jako poufne, to megalomania. Określenie "Najpierw trzeba mieć dowody na odlot Tu-154M 101. Powtórzę, że takich dowodów nie ma, tylko liche podróbki." ośmiesza tylko autora tych słów. Proszę o potwierdzenie obowiązku służb kontroli strefy powietrznej nas Polską, Białorusią, Rosją, do dostarczenia takich danych? Masz takie? Nie? To nikt nie miał obowiązku a nawet prawa, by ci te dane dostarczyć. A to, co najwyżej możesz twierdzić, że nie mam danych, by potwierdzić start TU 154 M.

    Nie mam, żadnego potwierdzenia, że lot się odbył, bo nie jestem uprawniony do otrzymania takiego potwierdzenia, czyli nic dziwnego. Póki nie przedstawisz dokumentów, musisz twierdzić, lot się odbył, ale ja nie mam tego potwierdzenia, bo nic nie wskazuje, bym mieć musiał, zaś ja nic nie zrobiłem, by takie potwierdzenie uzyskać.
    Mylę się?
  • @Zawisza Niebieski 23:22:23
    "... inżynier nie raz nie mając pełnych danych, rozważa warunki brzegowe". -

    --- To nie są warunki brzegowe. Była brzoza, było harcerskie ognisko (zwane pożarem), były pomyłki w pochówku, ponad pół roku minęło, zanim podano czas odlotu, a katastrofę badali i badają nie fachowcy z Politechniki Warszawskiej, tylko dyletanci z USA i Australii.
    Inż. Cierpisz napisał kilkadziesiąt fachowych artykułów, ja zaś setki notek popularyzujących. I teraz już nie pora na powtarzanie wszystkich jego i moich argumentów. Dlaczego przestałem pisać po czterech latach? - Bo powiększała się ilość produktów, zwanych dowodami. Zamiast faktów, mieliśmy coraz więcej faktoidów.
    Znamienne jest, że prof. M. Dakowski w swej książce, wydanej parę tygodni temu, wykorzystał wywiady, przeprowadzone przeze mnie wiosną 2013, a przecież on pisał też później o wydarzeniach, zwanych smoleńskimi.
  • @Zawisza Niebieski 23:39:15
    Mylisz się tak jak Radek Sikorski w s-msie . No wolno mieć zabetonowany umysł tak jak A.Macierewicz . Przykro mi że logicznego myślenia nie potrafisz uwolnić . http://centralaantykomunizmu.blogspot.com/2012/09/audiobook-linki-do-rozdziaow.html
  • @Repsol 23:34:14
    Pooglądaj sobie to
    https://www.youtube.com/watch?v=NbH9DBYDOuA
    Wtedy porozmawiamy o samolotach, co straciły siłę nośną w jednym skrzydle na niewielkiej wysokości. Tak dla informacji, nikt nie przeżył.
  • @zygmuntbialas 23:49:23
    Nienawiść do Jarkacza przykryła koledze możliwość używania logicznego myślenia .Przykre to , ale tak to odbieram .Ave Amigo .
  • @Zawisza Niebieski 23:51:46
    O hangarze 21 dalej tylko cisza .
  • @Zawisza Niebieski 23:39:15
    "Chcesz dowodu odlotu? masz dostęp do zapisu rozmów miedzy kontrolą lotu na Okęciu a TU 154?" -

    --- Jakie zapisy rozmów? - Kopie.
    Za pomocą kopii mogę wykazać, że jestem miliarderem.
  • @Zawisza Niebieski 23:51:46
    Ile satelitów i czyich obserwowało lot HEAD członka NATO w Smoleńsku 10.04.2010 ja wiem a Ty ?. Dlaczego cywilny satelita Digital Glob utajnił wszystkie informacje dotyczące okolic tego dnia , nawet kupić tego nie mogliśmy . Odpowiedz nam wszystkowiedzący .
  • Po rosyjsku, jest tłumacz google.
    Второй самолёт Ту-154М был близок к катастрофе во время учебного полёта 17 февраля, - сообщает «Политика». Командование 36 Спецполка, который занимается перевозкой польских VIP-ов, хочет засекретить рапорт об инциденте.

    17 февраля второй польской Ту-154М (близнец самолёта, разбившегося под Смоленском) совершал тренировочный полёт, используя военный аэродром в Минске Мазовецком около Варшавы. Лётчики упражнялись в стартах и заходах на посадку. На борту был экипаж из четырёх человек. За штурвалом сидел один из курсантов, а также инструктор.

    Как сообщает polityka.pl, лётчик-инструктор совершил ошибку – на высоте всего нескольких десятков метров и при выпущенных шасси «спрятал» закрылки. Из-за этого самолёт начал опасно терять подъёмную силу.

    Реакция бортинженера спасала экипаж и самолёт

    Катастрофы не произошло только потому, что бортинженер проявил быструю реакцию.
    - Что с шасси?! – крикнул он сразу после ошибки инструктора.
    Только тогда инструктор переставил закрылки и увеличил подъёмную силу машины.

    Од инциденте стало известно ещё в тот же день, после просмотра регистратора полётов, который записал результат ошибки инструктора. Происшествие в течение месяца исследовала комиссия, созванная полковником Мирославом Емельняком – командиром 36 Специального Авиационного Транспортного Полка. Окончательный рапорт был утверждён 23 марта. Он был снабжён грифом закрытости, что является новой практикой при такого типа происшествиях. До сих пор все подобные рапорты были открытыми.

    Лётчик-инструктор, который совершил ошибку, должен выполнить проверочный полёт, который подтвердит его квалификацию. Пока что, как сообщает «Политика», он на некоторое время отстранён от полётов.
    http://ursa-tm.ru/forum/index.php?/topic/11329-vtoroj-polskij-tupolev-chut-ne-razbilsia-komme/
  • Tutaj macie historię Tu-154
    historię katastrof tego samolotu, zginęło razem z Chórrem Aleksandrowa ponad 3 tys. ludzi.
    Oczywiście w j. rosyjskim, ciekawi wiadomości sobie przetłumaczą.
    https://www.newsru.com/russia/25dec2016/spravka_tu154.html
  • @lorenco 00:18:43
    Skasuj to , przetłumacz na Polski i następnie wklej .Ruski znam , ale w niuansach się gubię . Pozdrawiam.
  • @Repsol 00:25:45
    Mogę tylko podać wersję poprzez tłumacza google, nie mam czasu poprawiać tłumaczenia a poza tym mój rosyjski nie jest idealny.
    Warto jednak korzystać z różnych źródeł pomimo ograniczeń w znajomości języków.
    To jest z marca 2011 roku.
    Drugi Tu-154 był bliski katastrofy podczas lotu treningowego w dniu 17 lutego - powiedział „Polityka”. Komenda 36 specjalny pułk, który zajmuje się transportem polskich VIP-ów, chce utrzymać tajny raport o incydencie.

    17 lutego drugi polski Tu-154 (bliźniaczy samolot rozbił się pod Smoleńskiem) wykonany lot treningowy korzystając lotniska wojskowego w Mińsku Mazowieckim koło Warszawy. Piloci praktykowane starty i lądowania. Na pokładzie była załoga czterech osób. Siedzę za sterami jednego z uczniów, a także instruktora.

    Według polityka.pl, pilot-instruktor popełnił błąd - na wysokości zaledwie kilkudziesięciu metrów i podwoziem „schował” klapy. Z tego powodu, samolot zaczął tracić niebezpieczną siłę nośną.

    inżynier lotu i załoga samolotu uratował reakcji

    Wypadki nie zdarzają się tylko dlatego, że inżynier lotu pokazały szybką reakcję.
    - Co się stało z podwoziem? - krzyknął do instruktora natychmiast po wystąpieniu błędu.
    Tylko wtedy, gdy instruktor przeniósł klapy i zwiększenie wydajności maszyny do podnoszenia.

    Aude incydent stał się znany w tym samym dniu, po obejrzeniu rejestratora lotu, który odnotował w wyniku błędów instruktora. Incydent w ostatnim miesiącu zbadała Komisja zwołała płk Miroslav Emelnyakom - dowódca 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego. Raport końcowy został zatwierdzony w dniu 23 marca. Został wyposażony pieczęcią tajemnicy, która jest nowa praktyka tego typu incydent. Do tej pory wszystkie te raporty zostały otwarte.

    Pilot-instruktor, który popełnił błąd musi wykonać lot weryfikacyjny, który potwierdzi ich kwalifikacje. Do tej pory, zgodnie z „Polityka”, na krótko zawieszone z lotu.
    ----------------------------------------------------
    Wielu jest tu speców od Smoleńska, niech zbadają, czy w "Polityce" był taki artykuł.
    Jako, że jestem pośrednio z rodziny lotników, mój teść był pilotem oblatywaczem, oblatywał m.inn. Iskrę i wyraził swoje zdanie na temat lotu Kaczyńskiego do Smoleńska, nudzi mnie ten temat już.
  • @lorenco 00:59:38
    "... niech zbadają, czy w "Polityce" był taki artykuł". -

    --- Jeśli chodzi o mnie, to nie zbadam, bo... też "nudzi mnie już ten temat". Notka ta ukazała się jako wyraz szacunku dla prof. M. Dakowskiego, z którym blisko współpracowałem. Będzie jeszcze jedna notka, związana z prof. Dakowskim w najbliższym czasie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że inaczej myślimy o wydarzeniach 10.04.2010. I niech tak zostanie :)
  • @zygmuntbialas 01:19:42
    Zygmuncie, nie do Ciebie "piłem", wiem od dawna jakie masz zdanie na temat tej hekatomby.
    Szanuję Twoje zdanie, nie zgadzam się z nim w tym wypadku ale to jest wyjątek.
    Pozdrówka i smacznych snów:)
  • @Zawisza Niebieski 23:51:46
    Jørgensen o katastrofie smoleńskiej: Po 3 miesiącach badań musiałem stwierdzić, że rosyjski raport jest sprzeczny z prawami fizyki

    W katastrofie smoleńskiej jest wiele zagadnień, które wywołują pytania z punktu widzenia badacza katastrof lotniczych. Po pierwsze brak krateru po uderzeniu samolotu w ziemię. Po drugie twierdzenie, że brzoza może uciąć skrzydło pasażerskiego liniowca bez próby udowodnienia, że tak było. Jest wiele zasad prowadzenia takich prac, które zostały przez Rosjan złamane - powiedział w programie "10.04.2010. Fakty" Glenn Jørgensen, ekspert badający przyczyny katastrofy smoleńskiej.

    Pracowałem u jednego z moich klientów w Norwegii i tam jeden z kolegów opowiadał mi o wątpliwościach, jakie narosły wokół katastrofy w smoleńsku. Był rok 2012. Mówiąc szczerze, kiedy mi o tym opowiadał, pomyślałem o teoriach spiskowych. Nie mieściło mi się w głowie, że sprawy mogą tak wyglądać. Chciałem wziąć rosyjski raport i udowodnić mu, a jest to znany polski inżynier, że badania przeprowadzono prawidłowo. Ukończyłem duńską politechnikę ze specjalnością badania aerodynamiki i mechaniki płynów. Wykorzystałem swoją wiedzę i przeprowadziłem obliczenia, mające wykazać, że rosyjska wersja jest bardzo prawdopodobna. Jednak po 3 miesiącach musiałem przyznać, że jest ona sprzeczna z prawami fizyki i katastrofa smoleńska nie może zostać wyjaśniona tak, jak zrobili to Rosjanie. Miałem dwie możliwości – albo dać sobie spokój, albo przedstawić wyniki swoich badan. Zdecydowałem się na to drugie, co krok po kroku doprowadziło mnie do grupy niezależnych ekspertów, którzy chcą wyjaśnić przyczyny i przebieg katastrofy - powiedział Glenn Jørgensen mówiąc o tym, w jaki sposób zaczął interesować się katastrofą smoleńską.

    - Jestem magistrem inżynierem, a ostatnio ukończyłem wszystkie kursy i egzaminy na certyfikowanego badacza katastrof lotniczych na Uniwersytecie Cranfield, czyli na uczelni uważanych za jedną z najważniejszych placówek na świecie. Chcę obronić swoją drugą pracę magisterską z badania katastrof lotniczych. Oczywiście na podstawie katastrofy w Smoleńsku - dodał.

    - W katastrofie smoleńskiej jest wiele zagadnień, które wywołują pytania z punktu widzenia badacza katastrof lotniczych. Po pierwsze brak krateru po uderzeniu samolotu w ziemię. Po drugie twierdzenie, że brzoza może uciąć skrzydło pasażerskiego liniowca bez próby udowodnienia, że tak było. Jest wiele zasad prowadzenia takich prac, które zostały przez Rosjan złamane - podkreślił Jørgensen.

    Zasadniczym tematem odcinka była sprawa wbitych w ziemię drzwi prezydenckiego tupolewa. - Z punktu widzenia badacza całkowite zignorowanie takiego dowodu jest bardzo dziwne. Słyszałem, że były na ten temat dyskusje, gdyż na wewnętrznej stronie drzwi znaleziono przedramię i dłoń przy rękojeści, a na drzwiach widać ślady krwi. Wewnątrz konstrukcji drzwi znaleziono ludzką tkankę, prawdopodobnie część mózgu. Badacz katastrof stawia więc pytanie, jak ludzkie tkanki znalazły się pod okładziną tych drzwi. Co musiało się wydarzyć, zanim drzwi uderzyły w ziemię. To dziwne, że poprzednia komisja nie zajęła się tą sprawą - zaznaczył ekspert.

    Źródło: Telewizja Republika
  • @Husky 06:04:16
    Glenn Jorgensen - "Nadzwyczaj zdolny byłby ten Duńczyk, skoro potrafi potwierdzić zarówno półbeczkę Nowaczyka, jak i brak tejże u Berczyńskiego". (...) Na stronie Zespołu Parlamentarnego czytamy: "dr inż. pil. Glenn Arthur Jorgensen, były wieloletni wykładowca Danish Technical University".
    Przed dwoma lub trzema tygodniami szukał inż. Krzysztof Cierpisz na odpowiedniej stronie duńskiej uczelni odnośnego imienia i nazwiska. Nie znalazł żadnej wzmianki. Także ja szukałem bezskutecznie. Potwierdził to wczoraj niezależnie od nas bloger w portalu wPolityce.pl: "To odgrzewany kotlet i w dodatku kłamstwo. Każdy może sobie sprawdzić na sicie Duńskiego Uniwersytetu Technicznego (http://www.dtu.dk), że żaden naukowiec Glenn Jorgensen tam nie pracuje... no chyba, że jako sprzątacz".
    Czy był kiedyś wykładowcą? - Kilka godzin temu inż. K. Cierpisz powiedział w tej sprawie: "Proszę przekazać, że dzwoniłem na duńską uczelnię. Nie tylko podałem imię i nazwisko, ale dyktowałem literę po literze. Odpowiedź sekretariatu brzmiała: 'Nikt nigdy o takim imieniu i nazwisku nie pracował na tym uniwersytecie'. Jestem przekonany, że Glenn Jorgensen jest prawdopodobnie pilotem".

    Jest też możliwe, że Duńczyk jest takim doktorem, jak inżynierem jest współpracujący z ZP Konrad Matuszczak (nick: @NDB2010)". Całość, link:

    http://zygumntbalas.neon24.pl/post/96726,kim-jest-glenn-jorgensen
  • @lorenco 16:51:10
    Na pewno zauważył pan, że skrzydło zostało ucięte przez dosyć duży słup wkopany w ziemię na głebokość min. 2 metrów na wysokości paru metrów, a gałąź brzózki, że tak powiem, była w "stanie wolnym" od podłoża na wysokości ok. 7 metrów, dla fizyki musi to mieć jakieś znaczenie, chyba ?
  • @provincjał 09:05:04
    ... dla fizyki musi to mieć jakieś znaczenie, chyba?' -

    --- Zajmował się tą sprawą prof. M. Dakowski. W sumie to istotne jest jego zdanie: "Nie wiemy, co dokładnie wydarzyło się 10.04.2010, ale wiemy, co na pewno się nie wydarzyło".
    O tym jest też powyższy wywiad. Jego tytuł w wydaniu książkowym brzmi: "Inscenizacja na Siewiernym. Trumny ofiar. Co ukrywa zespół parlamentarny?"
  • @Husky 06:04:16
    "Jørgensen" znowu znalazłeś sobie "epsperta" Ile katastrof lotniczych zbadał w swym życiu? Czyżby tyle samo, co "epsperci" Mecierewicza?

    Wielu przy tej katastrofie chciało swoje prywatne sprawy załatwić? Jak Berczyński, co opowiadając głupoty załatwiał kontrakt amerykańskim producentom lotniczym.
  • @Zawisza Niebieski 19:58:49
    "Po pierwsze bez możliwości zatrzymania czasu, a tu myślę że nikt z tu dyskutujących nie wierzy, że "zamachowcy" mieli możliwość zatrzymania czasu, bo inaczej mamy problem psychiatryczny, nie było czasu, by ludzi, którzy ok. 4:30 opuszczali dom w Warszawie znaleźć na Severnym, w formie ciała ofiary katastrofy którego obrażenia patomorfolodzy określają jako ofiarę katastrofy komunikacyjnej. Po prostu nie było czasu."

    Widać jak prostacko podchodzisz do tematu czasu, pisząc :
    "nikt z tu dyskutujących nie wierzy, że "zamachowcy" mieli możliwość zatrzymania czasu..."

    A kto oprócz ciebie mówi o "zatrzymaniu czasu"?
    Nie potrafisz zrozumieć tekstu pisanego, bo ja pisałem i piszę o posługiwaniu się w dniu 10.04.2010 roku czasem zimowym zamiast letniego.
    Jak nie jesteś skończonym kretynem, to może zrozumiesz coś z obrazków:
    https://images83.fotosik.pl/655/8d3297c95750fcf3gen.png

    https://images82.fotosik.pl/657/7c02d9346c630f3fgen.png

    Jak to ci nie pomoże, to już umrzesz kretynem.
  • @zygmuntbialas 00:01:15
    "Chcesz dowodu odlotu? masz dostęp do zapisu rozmów"
    To jest właśnie metoda, którą stosujecie, by wiele rzeczy zamataczyć. Pytam się, kto ze zwykłych Polaków ma dostęp do zapisu rozmów między wieżą a kokpitem i to najlepiej w oryginale. Nie macie dostępu, bo po prostu nie jesteście do tego uprawnieni. Ale zapytam ilu kontrolerów ruchu zeznaje, że byli tego dnia na wieży i samolot taki nie odleciał? Kolejny zespół zamachowców? Ci zamachowcy mnożą się wam jak grzyby po deszczu.

    "Za pomocą kopii mogę wykazać, że jestem miliarderem."
    Kolejny koronny dowód, że zwolennicy maskirowki nie mają pojęcia o czym mówią. Nawet w prostych badaniach sygnału nikt nie działa na oryginałach z prostej przyczyny, by przez przypadek nie uszkodzić oryginału. Z oryginału robi się komisyjnie kopię i pracuje na kopii.

    Nie wiem, kto wpadł na wspaniały pomysł, że tamte części to części z innego samolotu. Ten "ekspert" nie wie, że główne części samolotu mają numery seryjne wygrawerowane i każdy mechanik który dokonuje naprawy, wymiany w książce serwisowej te numery wpisuje, choćby po to, że gdy będzie wypadek, wiadomo było, kto był za daną część odpowiedzialny.

    Teoria maskirowki bierze się rażącego zgrupowania niewiedzy u jej autorów.
  • @Zawisza Niebieski 10:52:45
    "Ten "ekspert" nie wie, że główne części samolotu mają numery seryjne wygrawerowane i każdy mechanik który dokonuje naprawy, wymiany w książce serwisowej te numery wpisuje, choćby po to, że gdy będzie wypadek, wiadomo było, kto był za daną część odpowiedzialny."

    Robisz ciągle ten sam błąd, bo swoje opinie zasadzasz na jednym, twoim zdaniem niepodważalnym "dogmacie", że istota i przebieg wydarzeń z 10.04.2010 roku, opisana jest jako najprawdziwsza prawda w oficjalnych raportach MAK i KBWLLP.
    Wszystkie fakty i poszlaki temu przeczące, to twoim zdaniem wymysły ludzi chorych z nienawiści do władz PO.
    Niestety ale fakty, m.inn. takie jak na tych screenach zamieszczonych w moim poprzednim komentarzu, stawiają takich jak ty w szeregu kłamców.
  • @Zawisza Niebieski 10:52:45
    "Nie macie dostępu, bo po prostu nie jesteście do tego uprawnieni". -

    --- Nie miała też komisja Millera i nie miał ZP Macierewicza. Więc na jakiej podstawie wyciągali wnioski?! Tu nie chodzi o sprawdzenie rachunku, wystawionego wczoraj w restauracji X.
    Jeszcze raz powtórzę, że KOPIE NIE SĄ DOWODEM W SPRAWIE. Nie są też dowodem filmy sklejone po ponad 7 latach.
    I proszę nie wmawiać nam maskirowki, gdy my mówimy o inscenizacji na Siewiernym. Maskirowka to inna rzecz. Proszę poczytać o tym i potem zabrać głos. O tych różnicach jest też pisane na moich blogach.
  • @zygmuntbialas 11:20:22
    "KOPIE NIE SĄ DOWODEM W SPRAWIE"
    Bzdura totalna, poświadczona kopia jest zawsze równoważna dowodowi w każdej sprawie. Kopia zapisu czarnych skrzynek dokonana komisyjnie jest równoważna oryginałowi. Robi się tak, by nie uszkodzić oryginału. Zawsze pracuje się na kopiach.
  • @35stan 10:45:41
    Jeszcze czas konferencji prasowej D.Tuska po nadzwyczajnym posiedzeniu rządu w dniu 10.04.2010 wyrażony czasem lokalnym moskiewskiej strefy czasowej, do której należał Smoleńsk:

    https://images82.fotosik.pl/664/bb4b0639d5aff7bbmed.png
  • @35stan 11:16:20
    Podaję fakty które kładą na łopatki teorię inscenizacji. Numery głównych części samolotu są zapisane i to wielokrotnie w książkach serwisowych. Wystarczy jechać do wraku i sprawdzić. Myślę, że śledczy to sprawdzili, stąd jeśli z Warszawy wyleciał 101, to na wrakowisku leży 101. Bo inaczej inscenizatorzy musieliby wyprodukować elementy z dokładnie tymi samymi numerami seryjnymi.

    Odrzucacie wszystkie fakty, które są wam niewygodne. Jak widzicie technicznie możliwe przywiezienie, rozłożenie tych części, gdzie potrzeba było ciężkiego sprzętu, choćby silnik, 7 ton szczątków ludzkich w miejscu zaludnionym, to przecież przedmieścia dużego miasta bez świadków, bez śladów w terenie?

    Cała ta teoria jest jednym wielkim kłamstwem. Nie interesują mnie władze PO, mówię tylko o technicznej niemożliwości dokonania takiej inscenizacji.
  • @Zawisza Niebieski 12:08:50
    "Jak widzicie technicznie możliwe przywiezienie, rozłożenie tych części, gdzie potrzeba było ciężkiego sprzętu, choćby silnik, 7 ton szczątków ludzkich w miejscu zaludnionym, to przecież przedmieścia dużego miasta bez świadków, bez śladów w terenie?"

    Dlaczego nie rozważysz innej wersji wydarzeń, takiej o której ja piszę czyli inscenizacji "na żywo" z udziałem samolotu dublera?
    Świat nie jest taki prosty jak tobie się wydaje a operacje fałszywej flagi to fakty a nie teorie spiskowe.
    Służby mocarstw a tym bardziej konsorcja służb mocarstw, jak to było z wydarzeniami z 10.04.2010 roku potrafią(BO MAJĄ WSZELKIE NARZĘDZIA KU TEMU), by taką operację zaplanować, przeprowadzić i potem utrzymywać wiedzę o niej w tajemnicy przez wiele dekad a pospólstwu wciskać różne banialuki o wypadkach losowych.

    Operacje fałszywej flagi polegają na tym, że fałszywy obraz wydarzeń przedstawiany dla opinii publicznej, ma być zbliżony do wersji przedstawianej oficjalnie:
    - było zdarzenie z samolotem dublerem na polance Siewiernego, które w oficjalnej narracji przedstawia się jako katastrofa TU154M nr 101 z Prezydentem i Delegacją na pokładzie

    - zapisy czarnych skrzynek, które są kompilacją z zapisów samolotu TU154M nr 101 z zapisami samolotu dublera + dodatkowe wygenerowane sztucznie zapisy fraz z CVR a czas już całkowicie dopasowany do narracji oficjalnej
    np. śp. Muś zeznał w PW 10.04.2010 roku, że połączenie radiowe Jak-40 z TU154M nr 101było nawiązane około 20 minut po odejściu IŁ-76 czyli około 7:39 + ~0:20 = ~7:59
    a od nawiązania połączenia radiowego do usłyszenia "odgłosów" przez śp. Musia i załogę Jak-a upłynęło około 17 minut
    czyli "odgłosy były słyszane około 7:59 + ~0:17 = ~8:16
    czyli nie były to odgłosy z oficjalnego czasu katastrofy jako 8:41
    Relacje wielu świadków sytuuje czas katastrofy jako "około godziny 10-tej"
    Relacja strażaka z Siewiernego Muramszczikowa, sytuje czas katastrofy jako "około 40 minut po odejściu Ił-76 czyli 7:39 +~0:40 =~8:19
    Edmund Klich na posiedzeniu połaczonych komisji sejmowych: Komisji Infrastruktury oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka powiedział o czasie katastrofy w odniesieniu do odejścia IŁ-76:

    "I ten samolot dwukrotnie przechodził na drugie zajście, i to było... ja nie chcę teraz mówić, jak długo, ale to było ok. pół godziny przed katastrofą, ..."

    czyli 7:39 +~0:30 = ~8:09

    Ten sam E.Klich w swojej książce na temat katastrofy pt. "Moja czarna skrzynka" napisał, że przed katastrofą, jakiś samolot chciał lądować na Siewiernym(nie chodzi o tego IŁ-76) ale wieża mu nie zezwoliła i odesłała go. Napisał też, ze Rosjanie nie chcieli ujawnić o jaki samolot chodziło.

    Powyższe wpisuje się w wariant operacji fałszywej flagi, polegający na odesłaniu TU154M nr 101 na znane zamachowcom lotnisko zapasowe, gdzie służby przejęły samolot z ludźmi a na Siewiernym urządzono dla gawiedzi inscenizację z samolotem dublerem, którego lot i awaryjne lądowanie oraz wysadzenie opisywane są w raportach jako "katastrofa TU154M nr 101 jako CFIT"

    Aby mieć czas na przedstawienie światu miejsca katastrofy, zastosowano w tym dniu czas zimowy zamiast letniego, co spowodowało, ze niewprowadzeni w spisek ludzie, przybyli na lotnisko z 1-dno godzinnym opóźnieniem bo czas lądowania w programie uroczystości był czasem letnim i 8:30 UTC+2 w czasie zimowym przedstawiała się jako 7:30 więc zaproszeni na lotnisko przybyli o 1 godzinę później co jest do sprawdzenia w wielu relacjach świadków i zeznaniach.
    Na przykład śp. ambasador J.Bahr zaprzeczył w wywiadzie z T.Torańską, by spotkał się z J.Sasinem na Siewiernym , przy miejscu katastrofy a J.Sasin potwierdził takie spotkanie i dodał ze do Katynia pojechali limuzyną ambasadora.
    Słowa Sasina potwierdzają zdjęcia, na których widać i Sasina i Bahra na miejscu zdarzenia:

    https://images81.fotosik.pl/573/1befd87426d7c11cgen.png

    W jaki sposób J.Sasin mógł się spotkać z J.Bahrem na miejscu zdarzenia, skoro przybył z Katynia na Siewiernyj około 9:35-9:40
    a J.Bahr przybył na miejsce zdarzenia wg oficjalnej wersji kilka minut po katastrofie czyli tuż po 9-tej czasu medialnego, z Sikorskim rozmawiał o 9:10 i potem po około półgodzinnym pobycie na miejscu katastrofy czyli
    ~9-ta +`0:30 = ~9:30 (media w kalendariach podawały czas odjazdu J.bahra z Siewiernego jako 9:27)
    To dowodzi, ze wydarzenia podawane były oficjalnie w czasie zimowym.

    Takich dowodów i poszlak na kłamstwo oficjalnej wersji wydarzeń jest , można powiedzieć "na kopy" tylko obie strony sporu (PO i PIS) skrupulatnie je omijają i rżną głupa", podobnie jak ty.
  • @Zawisza Niebieski 11:31:14
    Badający te taśmy, to jest komisja Millera oraz ZP Macierewicza nie mieli dostępu do oryginałów. Więc powtórzę jeszcze raz: KOPIE NIE SĄ DOWODEM W SPRAWIE. Kopie nie są też dowodem sądowym w Polsce.
  • @Zawisza Niebieski 12:08:50
    "Wystarczy jechać do wraku i sprawdzić". -

    --- Co sprawdzić, skoro tam jest tylko 40% masy tupolewa. Nie było i nie ma kokpitu. A dlaczego nie ma? - Bo kokpit wobec samolotu to jak linie papilarne wobec określonego człowieka.
  • @35stan 13:43:44
    "Takich dowodów i poszlak na kłamstwo oficjalnej wersji wydarzeń jest , można powiedzieć "na kopy" tylko obie strony sporu (PO i PIS) skrupulatnie je omijają i rżną głupa",...". -

    --- Tak. Moje zdanie jest jednoznaczne. Obie wersje, tj, brzozowa, jak i wybuchowa, są niezgodne z faktami. Wiele o tym mówi prof. M. Dakowski w powyższej notce.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

ULUBIENI AUTORZY

więcej