W Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym w Bydgoszczy rodzice nie mogą przebywać ze swymi chorymi (nie na koronawirusa) dziećmi ani ich odwiedzać. Mogą natomiast oglądać przesyłane im zdjęcia swych pociech. Marna to pociecha dla dzieci i rodziców.

Wiemy już, że nie powinniśmy podawać ręki przyjaciołom czy znajomym. Jeszcze można uprawiać seks, oczywiście ze współmałżonkiem i z zachowaniem wszelkiej ostrożności.

Pozostałe wiadomości:

--- "Środek pandemii koronawirusa, a w lokalu pełno klientów. Właściciele tłumaczyli, że muszą z czegoś żyć". - Niewdzięcznicy - nie wierzą w zapewnienia rządu o totalnej pomocy.

---"Wyszła z praniem na strych. Naoczny świadek wezwał policję".

--- Pada pytanie:"Czy nadal można pomagać osobom starszym?"

--- "Skierowani lekarze [do szpitala Nowe Miasto]nie stawili się do pracy; brakuje pielęgniarek".

Kiedyś mówiono, że socjalizm walczył z problemami, które sam stworzył. I czymże są tamte problemy i nakazy władzy w porównaniu z dzisiejszymi restrykcjami? - Rząd wytoczył armaty, z których strzela do wróbla.

Bloger @RAM publikuje apel dr. Fabrizio Lucherini'ego, lekarza włoskiego, by skończyć z tymi bzdurami. Śmiertelność z powodu infekcji jest faktycznie nie większa niż 1 - 1,5%.

Bloger @stanislav publikuje dokładne dane z 17 marca br.. Przypadki śmierci zakażonych wynoszą: w Norwegii - 0,21%, w Austrii - 0,26%, w Niemczech - 0,26%. Z drugiej strony: w Iranie - 6,19% i we Włoszech - 7,94%. Jak Włosi liczą, nie wiemy dokładnie. W Polsce wynosi umieralność 1,10% zakażonych i dotyka głównie osoby starsze i schorowane.

Czemu to wszystko służy? - Na pewno nie naszej pomyślności.