W niedzielę, 16 sierpnia, wyszli Białorusini na ulice i Plac Niepodległości w Mińsku, by protestować przeciw prezydentowi A. Łukaszence.

Portal pl.sputniknews.com pisze o kilku tysiącach, faktycznie było ich więcej:

" target="_blank">

Można by zwątpić, ale mamy też liczne manifestacje pro-prezydenckie, np. w Mohylewie:

https://www.belta.by/regions/view/fotoreportazh-miting-na-ploschadi-lenina-v-mogileve-403278-2020/

Tego zresztą nie zobaczymy 'w naszej' telewizji. Jednostronne i nieuczciwe są informacje polskojęzycznych mediów o Białorusi. I można już rozpoznać sponsorów i organizatorów nagonki na prezydenta Łukaszenkę. Są to Unia Europejska i poszczególne państwa: Polska, Litwa, Łotwa i Ukraina. Jacek Czaputowicz, Mateusz Morawiecki i szef kanadyjskiego MSZ rozmawiali ze Swietłaną Cichanouską, jakby to ona wygrała wybory. Czy oni rozmawiali z nią z własnej woli?

Premier Czech Andrej Babicz też zabrał głos, twierdząc, że "na Białorusi po wyborach 09 sierpnia doszło do prawdziwej katastrofy", i że "uczestnicy protestu potrzebują wsparcia z zagranicy". Do akcji wkraczają jankesi. Prezydent Trump określa sytuację jako straszną, a Izba Reprezentantów USA potępia ofertę rosyjskiej pomocy wojskowej na Białorusi.

Prezydent Alaksandr Łukaszenka broni swych na wiecu w Mińsku, na spotkaniu z pracownikami MZKT w Mińsku oraz z członkami Rady Bezpieczeństwa, mówiąc m.in.: "... widzicie, jak skoordynowane są to działania, co próbują nam podrzucić do kraju. Ponowne wybory, chaos i tak dalej, strajki w przedsiębiorstwach. Zaczęli naciskać na rodziny urzędników, wojska, policji, mediów".

Przedwczoraj poinformował prezydent, iż zaproponował ponowne policzenie głosów, i twierdzi, że opozycja odmówiła i nalega na nowe wybory. Zwróćmy tu uwagę, iż organizatorzy tego spektaklu nie podnoszą na ogół kwestii wyniku. Bo jeśli nawet założymy, iż doszło do fałszerstw wyborczych, to jak byłoby możliwe z poniżej 50% wyjść na 80,1%? - Trzeba byłoby sfałszować około 1,5 - 2 miliony głosów.

Tymczasem Cichanouska poinformowała na YouTube, że jest gotowa zostać narodowym przywódcą kraju do czasu ponownych wyborów. W poniedziałek szefowa jej sztabu Maria Moroz wezwała Białorusinów do strajku powszechnego. "Wiele osób może mieć wątpliwości, m.in. w związku z koniecznością spłaty zaciągniętych kredytów. Nie bójcie się - woła - Nie pozostawimy was w biedzie. Na Białorusi już powstały fundusze pomocowe. Nawet Elon Musk pyta, jak pomóc".

Jak ta pomoc może wyglądać, wiedzą już mieszkańcy Ukrainy. Nie wiedzą jeszcze Białorusini. Pisze o nich dziennikarz A. Kwaśniewski: "Dziś, jako ostatni w Europie, chcą polizać kapitalizmu w liberalnej odmianie, mając nadzieję, że nie spotka ich los Ukraińców, Litwinów, Łotyszy, Estończyków czy choćby Polaków, którzy „za chlebem” udali się w kierunku zachodnim, aby pełnić „wysokie funkcje społeczne” na stanowiskach, którymi brzydzą się miejscowi.

Białorusinom znudził się prezydent Łukaszenka i mają prawo „liznąć zachodu”, w co najmniej polskim wydaniu. Chcą mieć prawo do bycia bezrobotnym czy bezdomnym. Nie chcą płacić symbolicznych kosztów utrzymania swoich mieszkań, tanich i jakościowych leków. Nie chcą bezpłatnej edukacji czy bezpieczeństwa socjalnego".


Zygmunt Białas