Można się było spodziewać, że po wycofaniu wojsk USA tak, a nie inaczej, potoczą się wydarzenia.

Prezydent Aszraf Ghani opuścił kraj, odlatując do Tadżykistanu. Zapowiedział podanie się do dymisji. Nie wystarczyły siły rządowe, około trzykrotnie liczniejsze od sił talibów, którzy opanowali już 23 z 34 prowincji. Weszli też do Kabulu i do pałacu prezydenckiego. W stolicy wprowadzono od 21:00 godzinę policyjną.

Talibańskie źródła informują, że władza nad krajem została przekazana radzie, w skład której wszedł były prezydent Afganistanu Hamid Karzaj, który oświadczył, że nie ma zamiaru opuszczać kraju. Widać na razie dobre zamiary talibów, których celem nadrzędnym nie wydaje się być zemsta. Potwierdza to wpis Polki Jagody Grondeckiej: "Talibowie praktycznie w centrum stolicy. Aresztują ludzi rozkradających sklepy i samochody".

Ambasada USA widzi to nieco inaczej: "Docierają doniesienia, że lotnisko jest ostrzeliwane" (trzeba ludzi nastraszyć). Ambasada Rosji podaje: "Sytuacja w Kabulu jest trochę napięta, ale nie ma wojny". Rosja wyraziła gotowość do współpracy z przejściowym rządem Afganistanu.

Ta bezsensowna wojna i okupacja Afganistanu trwała prawie 20 lat. Kosztami były miliardowe wydatki USA i państw sprzymierzonych, a także śmierć ponad 3,5 tysiąca okupujących żołnierzy. Znacznie więcej zginęło żołnierzy afgańskich oraz talibów, a przede wszystkim przyniosła ta zawieruch śmierć lub kalectwo setkom tysięcy cywilów.

Już na początku wojny było oczywiste, że naród afgański nie zaakceptuje porządków amerykańskich, opierających się na przemocy i kłamstwie. Teraz następuje nowy rozdział. Przeciwnicy talibów próbują uciekać, bojąc się porachunków. Niektórzy przedostali się już do Europy. Czy nastąpi masowy exodus Afganów, podobny do tego sprzed kilku lat? - Jeśli nastąpi, to będzie to prezent dla Europy od wujków z Ameryki.


Napisał: Zygmunt Białas