Jest to druga (i ostatnia) część artykułu, w którym australijski dziennikarz opisuje wydarzenia, które nastąpiły w Afganistanie w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.

Nazywający siebie Sojuszem Północnym mudżahedini byli zdominowani przez lordów wojennych, którzy kontrolowali handel heroiną i terroryzowali wiejskie kobiety. Talibowie byli ultra-purytańską frakcją, której mułłowie nosili czerń i karali za bandytyzm, gwałty i morderstwa, ale zakazywali kobietom udziału w życiu publicznym.

W latach 80. nawiązałem kontakt z Rewolucyjnym Stowarzyszeniem Kobiet Afganistanu, znanym jako RAWA, które próbowało zwrócić uwagę świata na cierpienia afgańskich kobiet. W czasach talibów ukrywały one pod swoimi burkami kamery, by filmować dowody okrucieństw, i robiły to samo, by ujawnić brutalność wspieranych przez Zachód mudżahedinów. ‚Marina’ z RAWA powiedziała mi: ‚Zabraliśmy kasetę wideo do wszystkich głównych grup medialnych, ale nie chcieli wiedzieć ….’.

W 1996 r. oświecony rząd PDPA został pokonany. Prezydent, Mohammad Najibullah, udał się do ONZ, aby zaapelować o pomoc. Po powrocie został powieszony na latarni ulicznej. ‚Wyznaję, że [kraje] są figurami na szachownicy’, powiedział Lord Curzon w 1898 roku, ‚na której rozgrywa się wielka gra o dominację nad światem’.

Wicekról Indii odnosił się w szczególności do Afganistanu. Sto lat później premier Tony Blair użył nieco innych słów. ‚To jest moment, który trzeba wykorzystać’ – powiedział po 11 września. ‚Kalejdoskop został wstrząśnięty. Jego elementy są w ciągłym ruchu. Wkrótce znów się ustabilizują. Zanim to nastąpi, uporządkujmy na nowo ten świat wokół nas’.

W sprawie Afganistanu dodał: ‚Nie odejdziemy [ale zapewnimy] jakiś sposób wyjścia z biedy, która jest waszą nędzną egzystencją’. Blair powtórzył słowa swojego mentora, prezydenta George’a W. Busha, który z Gabinetu Owalnego mówił do ofiar swoich bomb: ‚Uciemiężony naród Afganistanu pozna hojność Ameryki. Uderzając w cele wojskowe, będziemy również zrzucać żywność, lekarstwa i zapasy dla głodujących i cierpiących …’.

Prawie każde słowo było fałszywe. Ich deklaracje troski były okrutnymi iluzjami dla imperialnej dzikości, którą ‚my’ na Zachodzie rzadko uznajemy za taką. W 2001 roku Afganistan został dotknięty klęską i był zależny od konwojów z pomocą humanitarną z Pakistanu. Jak donosił dziennikarz Jonathan Steele, inwazja pośrednio spowodowała śmierć około 20 000 ludzi, ponieważ dostawy dla ofiar suszy zostały wstrzymane, a ludzie uciekli ze swoich domów.

Osiemnaście miesięcy później znalazłem w gruzach Kabulu niewybuchy amerykańskich bomb kasetowych, które często mylono z żółtymi paczkami z pomocą humanitarną zrzucanymi z powietrza. Urywały kończyny żerującym, głodnym dzieciom.

W wiosce Bibi Maru patrzyłem, jak kobieta o imieniu Orifa klęczała przy grobach swojego męża, Gul Ahmeda, tkacza dywanów, i siedmiu innych członków jej rodziny, w tym sześciorga dzieci, oraz dwójki dzieci, które zginęły obok. Amerykański samolot F-16 pojawił się na tle czystego nieba i zrzucił 500-funtową bombę Mk82 na dom Orify zbudowany z błota, kamieni i słomy. Orifa była w tym czasie poza domem. Kiedy wróciła, pozbierała części ciała.

Miesiące później grupa Amerykanów przyjechała z Kabulu i dała jej kopertę z piętnastoma banknotami: w sumie 15 dolarów. „Dwa dolary za każdego zabitego z mojej rodziny” – powiedziała.

Inwazja na Afganistan była oszustwem. W następstwie 11 września Talibowie starali się zdystansować od Osamy bin Ladena. Pod wieloma względami byli oni amerykańskim klientem, z którym administracja Billa Clintona zawarła szereg tajnych umów, aby umożliwić budowę rurociągu gazu ziemnego o wartości 3 miliardów dolarów przez konsorcjum amerykańskich firm naftowych.

W wielkiej tajemnicy przywódcy talibscy zostali zaproszeni do USA i byli przyjmowani przez dyrektora generalnego firmy Unocal w jego teksańskiej rezydencji oraz przez CIA w jej siedzibie w Wirginii. Jednym z decydentów był Dick Cheney, późniejszy wiceprezydent George’a W. Busha.

W 2010 roku byłem w Waszyngtonie i umówiłem się na wywiad z twórcą współczesnej ery cierpienia Afganistanu, Zbigniewem Brzezińskim. Zacytowałem mu jego autobiografię, w której przyznał, że jego wielki plan wciągnięcia Sowietów do Afganistanu stworzył 'kilku podburzonych muzułmanów’.

'Czy pan czegoś żałuje?' - zapytałem.

'Żałuję! Żal! Czego żal?'

Kiedy oglądamy obecne sceny paniki na lotnisku w Kabulu i słuchamy dziennikarzy i generałów w odległych studiach telewizyjnych, którzy ubolewają nad wycofaniem ‚naszej ochrony’, czy nie nadszedł czas, aby wysłuchać prawdy z przeszłości, aby całe to cierpienie nigdy się nie powtórzyło?


Napisał: John Pilger


https://www.globalresearch.ca/great-game-smashing-countries/5753936


Opracował: Zygmunt Białas