Właśnie wczoraj dowiedzieliśmy się, iż szef Narodowego Centrum Sportu Rafał Kapler otrzyma 570 tys. zł premii za budowę i zarządzanie Stadionem Narodowym. Inwestycja miała kosztować 1,1 mld zł; pochłonęła faktycznie 1,9 mld zł. Obiekt miał być gotowy pół roku temu; został oficjalnie otwarty 29 stycznia br., jednakże ciągle nie nadaje się do użytku.

Minister sportu Joanna Mucha (PO) podziękowała szefowi NCS za "olbrzymią robotę, która została wykonana", i oceniła, że Kapler wykonał pracę "generalnie dobrze". Zbudowanie stadionu było olbrzymim wyzwaniem - stwierdziła Mucha, oświadczając, iż liczy na przyszłą współpracę z Kaplerem "w formie doradztwa czy dzielenia się doświadczeniami". Społeczeństwo zdaje się być w tej sprawie bardziej krytyczne, ale może jednak zapomni o bublu, który ma być (jest?) Stadionem Narodowym. Rządowi PR-owcy na pewno myślą już intensywnie o nowych tematach i wrzutkach.

Nie zazdroszczę premierowi, że od razu w poniedziałek musi zajmować się tak paskudną sprawą, jaką jest podwyższenie wieku emerytalnego. Ale zaczęły się konsultacje, które potrwają 30 dni, bo "tak opisują to przepisy" - mówi Donald Tusk (biedak przy Kaplerze). Spotkał sie dzisiaj z marszałek Sejmu Ewą Kopacz i grupą posłanek Platformy, a potem z parlamentarną grupą kobiet.

"Jest projekt - mówi premier - który będzie jeszcze przeze mnie przejrzany, każdy przecinek i kropka. Po złych doświadczeniach, szczególnie z ACTA, chcemy wspólnie z ministrami sprawdzić trzy razy każde zdanie, szczególnie w sprawie tak znaczącej dla obywateli, zanim trafi on do formalnych konsultacji. (...) Będziemy konsultowali, będziemy tłumaczyli. Nie może zabraknąć cierpliwości ani dobrej woli. (...) Projekt musi być oczywiście perfekcyjny" (jak budowa Stadionu Narodowego?).

Dalej zapewnia Tusk, że budżet państwa nie zarabia na reformie emerytalnej. Tu chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo ludzi: dzisiejszych i przyszłych emerytów". Posłanki doceniły rozmowę z premierem. "Spotkanie było bardzo konstruktywne - wyznaje wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka. - Premier słuchał nas z dużą uwagą".

Takie argumenty nie przekonują Rafała Ziemkiewicza, który w artykule "Wrzutki, wymówki, wykręty" ("Uważam Rze") zastanawia się nad dotychczasowymi sposobami działania Donalda Tuska. Nazywa je po prostu "zachowaniem - z całą odpowiedzialnością za słowo! - gówniarza, który notorycznie nie odrabia lekcji".

Można wiele wytłumaczyć obfitością przekazu obrazkowego oddziałującego na emocje. "Jednak przywódca, który przez pięć długich lat dosłownie kpi sobie w żywe oczy z wyborców, zbywając ich oczywistymi kłamstwami, wykrętami i wrzutkami, traktuje obywateli jak naiwnych głupców i mimo wielokrotnego przyłapywania na tym wciąż nie traci ich zaufania - to fenomen, który zapewne jest starannie analizowany przez światowych specjalistów od masowej komunikacji" - podsumowuje Rafał Ziemkiewicz.