Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
1208 postów 20043 komentarze

Mydło z tłuszczu ludzkiego - historia mitu

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Amerykańscy żydzi, tak często krytykowani za bierność i nieudzielenie pomocy swym współbraciom w Europie Środkowej, byli w obszarze przedstawienia problemu mydła szczególnie aktywni.

Kto z nas, starych i młodych jeszcze, ale nie pierwszej już młodości, który czytał "Medaliony" Zofii Nałkowskiej jako lekturę obowiązkową, nie zadumał się nad strasznym losem żydów, którzy nie tylko byli mordowani przez Niemców, ale w dodatku wytwarzano z nich towary użytkowe typu mydło czy abażury? Mieliśmy 18 lub 19 lat i nie przychodziło nam do głowy, że ofiary mogą też koloryzować, stwarzać mity czy po prostu - świadomie lub nieświadomie - mijać się z prawdą.

O "Medalionach" i roli, jaką spełniła ta książeczka w utrzymaniu powstałego już wcześniej mitu o produkcji mydła z tłuszczu ludzkiego napiszę w najbliższych dniach. Dziś przedstwię krótko, w miarę chronologicznie, historię powstawania legendy.

Wojenne plotki o tym, jakoby Niemcy produkowali wspomniane mydło, używając zwłok zamordowanych żydów, opierały się na błędnym odszyfrowaniu skrótu RIF, znajdującym się na każdej kostce mydła. RIF odczytywano jako Reines Jüdisches Fett (czysty żydowski tłuszcz), podczas gdy faktycznie RIF był skrótem nazwy instytucji Reichsstelle für Industrielle Fettvesorgung (Ośrodek Przemysłowego Zaopatrzenia Rzeszy w Tłuszcze).

W 1941 roku amerykańskie służby wywiadowcze przedstawiły w tajnym raporcie informację o tym, że w miejscowości Turek wytapiają Niemcy tłuszcz z tysięcy ciał ludzkich, które uprzednio wrzucają do wielkich kotłów. W 1943r. amerykańska prasa doniosła, że "Niemcy używają ciał żydowskich ofiar do wytwarzania mydła i nawozów w zakładach produkcyjnych w Siedlcach na terenie okupowanej Polski".

Amerykańscy żydzi, tak często krytykowani za bierność i nieudzielenie pomocy swym współbraciom w Europie Środkowej, byli w obszarze przedstawienia problemu mydła szczególnie aktywni. Ówczesny przywódca Światowego Kongresy Żydów Stephen Wise oświadczył w 1942 roku, że zwłoki żydów były materiałem do produkcji mydła, kleju i nawozów. Niemieckie zakłady produkcyjne miały płacić 50 marek za każde zwłoki.. Na licznych wiecach antywojennych żydowscy liderzy pokazywali tłumom osławioną kostkę mydła.

Potem były liczne wspomnienia więźniów obozów koncentracyjnych i mieszkańców gett. Jeden z nich pisał na przykład: "Niemcy dawali nam w getcie kostki mydła z napisem RIF. Myliśmy się czymś, co było wytworzone z ciała i kości naszych drogich współplemieńców", zaś Ilia Ehrenburg wspominał: "Trzymałem w ręku kostkę mydła z napisem RIF - ów zagęszczony czysty żydowski tłuszcz, wytworzony ze zwłok ludzi, którzy zostali zamordowani przez Niemców".

Mydło RIF doczekało się niespodziewanej "sławy" i honorów. Po wojnie żydzi grzebali uroczyście kostki tegoż mydła jako zawierające materialne ślady zamordowanych przez Niemców. Inne zaś egzemplarze znalazły się w wielu muzeach holocaustu w Izraelu i wielu innych krajach.

W latach 80-tych przyszło otrzeźwienie i wycofywanie się z tezy o produkcji mydła z tłuszczu ludzkiego. Znaczącą rolę odegrali tu badacze żydowscy. Mark Weber pisał:

"Trudno jest pojąć, iż tak wielu inteligentnych i myślących ludzi mogło dać wiarę owej historii, że Niemcy, choć sprawcy tylu okrucieństw, rozprowadzaliby kostki mydła z cynicznie wytłoczonymi literami, które miałyby oznaczać, iż produkt ten został wytworzony z tłuszczu zwłok mordowanych Żydów. W ten sposób niejako potwierdziliby publicznie stosowanie hańbiącego procederu. Dowodzi to, z jaką bezkrytyczną gotowością mogą być i są akceptowane najbardzie absurdalne historie, związane ze zbrodnią holocaustu".

Wcześniej Gitty Sereny stwierdziła: "Powszechnie zaakceptowana historia o wytwarzaniu mydła i nawozów z ludzkiego tłuszczu została ostatecznie obalona przez uznawamy za wielce wiarygodną instytucję Centralny Urząd do Badania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu".

I o tym urzędzie, a także o badaniach naszego IPN napiszę w najbliższych dniach przy okazji opisu działalności prof. Rudolfa Spannera. Działalności przedstawionej tendencyjnie (oględnie określając) w "Medalionach" Z. Nałkowskiej.

Dodam tu jeszcze, że w czasie pierwszej wojny światowej, w 1917 roku, pisano w prasie angielskiej o tym, jakoby Niemcy produkowali mydło z ciał poległych żołnierzy. Kłamstwo to zostało sprostowane osiem lat później.

 

PS. 01.06.2015. - Zauważyłem, że tekst ten jest ciągle czytany. Podam więc linki do części drugiej i trzeciej, w których omawiam bardziej szczegółowo zarysowany tu problem. Linki:

//zygumntbialas.neon24.pl/post/112381,czy-prof-spanner-produkowal-mydlo-z-tluszczu-ludzkiego

//zygumntbialas.neon24.pl/post/112594,ipn-podtrzymal-mit-o-produkcji-mydla-z-tluszczu-ludzkiego

KOMENTARZE

  • Podobna historia.
    Jakiś czas temu na NationalGeographic pokazywano film dokumentalny o abażurze który jakoby był zrobiony z ludzkiej skóry. Z tego co pamiętam okazał sie byc wykonany ze zwierzęcej skóry;
    http://video.anyfiles.pl/videos.jsp?id=40575
  • @mania przepraszania 00:47:25
    Przenoszę treść: "Opis: W zniszczonym przez huragan Nowym Orleanie zostają odnalezione tajemnicze lampy Nielegalny handlarz twierdzi, że zostały one wykonane przez nazistów ze skóry Żydów. Dokumentaliści towarzyszą grupie ekspertów, którzy próbują ustalić prawdę o ich pochodzeniu". -
    --- Tak się składa, że funkcjonują różne "prawdy". Spróbuję uchwycić ten problem w II części tekstu (lub w III, bo nie wiem, czy to, co chcę napisać będzie już całością czy jeszcze nie).
  • @Kodiak 01:07:03
    Pisze Pan: "Robiono jakies eksperymenty "z mydlem" kolo Gdanska w obozie Stutthof (Sztutowo), wiezniowie nie byli Zydami". -
    --- To nie jest prawdą!
  • @Kodiak 01:19:56
    Oczywiście, że to jest nieprawda. Nie ma żadnych dowodów, które by to potwierdzały. Równie dobrze możemy rzucać podejrzenie na innych i tłumaczyć: skąd mamy pewność, że tak nie było.
    Niemcy byli oprawcami - pisałem o tym dość często. Dodam, iż mój dziadek Jan Białas został rozstrzelany przez Niemców (i nieznane jest miejsce jego pochówku), a mój ojciec i jego siostra byli na robotach przymusowych (ojciec w Turyngii). Ponadto rodzina zubożała niemiłosiernie.
    Oskarżając jednak, powinniśmy być wierni prawdzie.
  • nie będę dyskutował na ten temat z ludźmi o tak wielkiej pysze
    iż roztrząsają tajemnice sprzed lat, równocześnie nie będąc zdolnymi odkryć terażniejszości, np. co się stało na lotnisku w Smoleńsku.
  • @autor
    //Znaczącą rolę odegrali tu badacze żydowscy. Mark Weber...//

    Może Pan podać źródło tej informacji.
  • @mania przepraszania 00:47:25
    //Jakiś czas temu na NationalGeographic pokazywano film dokumentalny o abażurze który jakoby był zrobiony z ludzkiej skóry. Z tego co pamiętam okazał sie byc wykonany ze zwierzęcej skóry;//

    Tu jest to dobrze zaprezentowane (filmy)
    http://holocausthandbooks.com/index.php?page_id=1003
    Tu artykuł
    http://www.whale.to/b/nazi_shrunken_heads.html

    Głównym prowokatorem był Albert G. Rosenberg [żyd] służący w Odziałach Wojny Psychologicznej
  • @Kodiak 06:20:34
    W Smoleńsku mogła sobie być mgła.
    Nie było tam Tu-154M 101.
  • @Arjanek 06:28:47
    Link: http://www.polskapartianarodowa.org/index.php?option=com_content&task=view&id=926&Itemid=98

    Pisał też o Marku Weberze dr Dariusz Ratajczak.
  • @Arjanek 06:55:13
    Tak, Rosenberg był jednym z motorów ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Z bieżącej lektury zapamiętałem tu, że trudno wskazać głównego pomysłodawcę i sprawcę.
  • @zygmuntbialas 08:52:58
    //Znaczącą rolę odegrali tu badacze żydowscy. Mark Weber...//
    Może Pan podać źródło tej informacji.

    Nadal nie podał Pan źródła tej informacji. Jeżeli Pan przypisuje Weberowi żydowskie pochodzenie, a nie ma Pan na to dowodu, to wg mnie prowadzi to w pana artykule do poważnego przekłamania, nie chcę Pana urazić, ale sugerowałbym samocenzurę.

    Sytuacja podobna jest z Gittą Sereny:

    "One intriguing aspect of Sereny was the way she denied her Jewish roots.
    When she returned to Europe from the U.S. after the war in 1945, she claimed she was a Catholic.
    She angrily denied she was Jewish — a key reason why she had been forced to leave Vienna in the first place."
    http://tinyurl.com/l738apw
  • @zygmuntbialas 08:56:26
    //Tak, Rosenberg był jednym z motorów ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Z bieżącej lektury zapamiętałem tu, że trudno wskazać głównego pomysłodawcę i sprawcę.//

    Tu się Pan "zaplątał"

    Ja pisałem o prowokatorze żydowskim Albercie G. Rosenbergu, który wymyślił aferę z abażurami ze ludzkiej skóry i itp.
    http://de.metapedia.org/wiki/Rosenberg,_Albert_G.

    A Pan pewnie miał na myśli Alfreda Rosenberga
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Alfred_Rosenberg
    tylko dlaczego nazywa go Pan "motorem ostatecznego rozwiązania"?
  • @Arjanek 09:35:15 oraz 09:35:15
    Sprawdzę później, ew. poprawię.
    I proszę nie być tak pewnym swych racji i sądzić, bo samemu można być sądzonym. Czytam np. "Laguera wsparła żydowska badaczka Gitta Serena, która..." (P.Łepkowski: Historia według niedowiarków" w: uwazamrze.pl)
    Czy się zaplątałem? -
    --- No cóż, encyklopedią nie jestem, o czym wspomniałem: "Z bieżącej lektury zapamiętałem tu, że trudno wskazać głównego pomysłodawcę i sprawcę".
    Zresztą może być Pan tak łaskaw i wskazać błąd merytoryczny w moim zdaniu: "Rosenberg był jednym z motorów ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej".
  • @zygmuntbialas 10:02:21
    //[Arjanek] tylko dlaczego nazywa go Pan "motorem ostatecznego rozwiązania"?//

    //Zresztą może być Pan tak łaskaw i wskazać błąd merytoryczny w moim zdaniu: "Rosenberg był jednym z motorów ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej".//

    Czuję się przez Pana manipulowanym.
    Czy wie Pan, kto odpowiada pytaniem na pytanie? [nacja]
  • @Arjanek 10:28:31
    "Zresztą może być Pan tak łaskaw i wskazać błąd merytoryczny w moim zdaniu: "Rosenberg był jednym z motorów ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej". -
    --- Zdania powyższe nie są pytającymi. W sprawach językowych jestem fachowcem, więc mogę robić za encyklopedię.
  • @Arjanek 10:28:31
    Bardzo ciekawa sprawa z tą "wierchuszką" NSDAP, a później III Rzeszy. Co się człowiek nie obejrzał to wychodziły różne typki o niejasnym pochodzeniu...
  • @mania przepraszania 10:43:28
    Różne to było pochodzenie. Często zastanawiam się nad tym, dlaczego gubernator Hans Frank (0% krwi germańskiej) tak łatwo pozwalał na tępienie swych współbraci właśnie na terenie Guberni Generalnej.
    Warto przejrzeć, link:

    http://wirtualnapolonia.com/2014/08/18/dyrektor-muzeum-auschwitz-przyznal-ze-komora-gazowa-zostala-sfabrykowana/

    Ja powoli zabiorę się do tego tekstu (tu jest materiału na kilka notek). Wcześniej te "Medaliony", a później parę istotnych pytań.
    :)))
  • @Arjanek 10:28:31
    I jeszcze jedna uwaga: w mojej notce są dwa zdania: "Znaczącą rolę odegrali tu badacze żydowscy. Mark Weber pisał:...". -
    --- Nie ma tu twierdzenia o pochodzeniu Marka Webera.
  • @zygmuntbialas 10:58:03
    Każdy 'neofita' jest wyjątkowo gorliwy i usłużny. Wykazuje sie w ten sposób w swoim nowym otoczeniu, że jest poza wszelkim podejrzeniem...
  • do lat 70tych bermanowscy organizatorzy sjonistycznej kolonizazcji Palestyny jako stalinowcy nzywali ofiary holocaustu "mydlem"
    Abraham Kajzer autor dziennika "Za drutami smierci" zaginął w okropnych warunkach w izraelickim domu opieki a Tomasz blatt powstaniec Sobiboru mimo, że byl wyzszym oficerem w PRL gdzie wszyscy cenzorzy byli Żydami nie mógl opublikować swej książki "Z popiolow Sobiboru" takze w Izraelu.
    http://telewidz.neon24.pl/post/100332,izbicki-lacznik-z-popiolow-sobiboru-do-wyzszego-systemu-pasozytniczego
    Współlokator Tomasza Blatta rowniez powstaniec Sobiboru , ktoremu na grobie wypisali rodacy "Hersz Blank oficer NKWD-UB zamordowany przez bandytów z AK" wedlug informacji Tomasza Blatta nie mogl być w UB gdyż jakoi ortodoksyjny talmudysta nosił pejsy.
    http://telewidz.neon24.pl/post/100332,izbicki-lacznik-z-popiolow-sobiboru-do-wyzszego-systemu-pasozytniczego
  • @telewidzacy 11:50:51
    I "niedopałkami" podobno też, pisze o tym T. Segev w swojej książce "Siódmy milion"...
  • @Kodiak 11:25:13
    Ja, proszę pana, nie zajmuję się głupstwami ani kłamstwami.
  • Jeszcze raz, bo nie ma czasu i sensu dyskutować.
    Niemcy robili w czasie II WŚ mydło z ludzi, to jest z ludzkiego tłuszczu.
    Rzecz jest całkowicie pewna i udowodniona.
    Na fali miłości do Niemców wymyślono nazistów i zakłamywano fakty.
    Bajki o zmyśleniu faktu produkcji mydła z ludzi były propagowane szczególnie mocno p o 1989r.
    Na szczęście próbki mydła zostały i zostały przebadane POTWIERDZAJĄC, że zostały wyprodukowane z LUDZI.

    Nie znana jest skala tego procederu, bo z jednej strony twierdzono, że była masowa, a z drugiej, że to tylko eksperymenty.
    Ze swej strony zauważę, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zostawiłby śladów takiej działalności, gdyż mógł być pewny, znając mentalność anglosasów, żydów i komunistów z zsrr, że odkrycie tegoż równa się wyrokowi śmierci na zasadzie działań odwetowych.
    Dlatego fakt znalezienia i przetrwania do dzisiejszych czasów próbek mydła z ludzi świadczy raczej o działalności na dużą skalę, ślady której niedokładnie zatarto.

    Dziwi mnie, że Polacy tak chętnie wybielają Niemców, jakby oni sami nie potrafili troszczyć się o siebie.
  • @Kodiak 11:43:00
    Trzeba nie mieć krytycyzmu, by poważnego badacza, jakim jest Mark Weber, nazywać matołem.
    Kim pan jest w takim razie?
  • @mania przepraszania 11:50:01
    Pisze Pan: "Każdy 'neofita' jest wyjątkowo gorliwy i usłużny". - Tak, pisał o tym J.M. Rymkiewicz. Omawiałem w notce, link:

    http://zygumntbialas.neon24.pl/post/68448,panowie-nie-jestesmy-zadnymi-mordercami-mowil-hans-frank
  • @telewidzacy 11:50:51
    Zerknąłem na Pański tekst: interesujące sprawy. W nocy, w ciszy przeczytam spokojnie.
  • @AlexSailor 12:37:42
    Nie ma żadnych wiarygodnych dowodów na produkcję mydła z tłuszczu ludzkiego. Rozsądni ludzie, w tym żydzi (ci rozsądni), nie propagują wersji, którą pozostawiono "w zawieszeniu" w/po Norymberdze.
    Bynajmniej nie o wybielanie Niemców tu chodzi, lecz o prawdę.
  • @zygmuntbialas 12:56:56
    No nie wiem... czyja prawda?
    A 400 świadków... Polaków, bo to oni byli ofiarami.. przede wszystkim Polacy.
    Czy 400 polskich świadków to za mało?

    //2. Śledztwo w sprawie zabójstw więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof w wyniku przeprowadzanych na nich eksperymentów pseudo medycznych w latach 1942 – 1944 (S 56/05/Zn).

    Postępowanie przygotowawcze wszczęto w dniu 24.05.2005 r. na podstawie odnalezionej dokumentacji archiwalnej byłej Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, ujawnionej w trakcie kwerendy przeprowadzanej dla potrzeb śledztwa w sprawie zabójstw osób, z których ciał uzyskiwano tłuszcz wykorzystywany do wytwarzania mydła w Zakładzie Anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku kierowanym przez prof. Rudolfa Spannera. W toku postępowania na podstawie relacji i zeznań więźniów oraz zgromadzonych dokumentów ujawniono nieznane dotąd fakty świadczące o tym, iż obozowi lekarze SS dokonywali różnych eksperymentów na więźniach. Między innymi „badano": odporność ludzi na niskie temperatury, celowo zarażono ich zakaźnymi chorobami, a następnie stosowano wobec nich różne sposoby leczenia, dokonywano eksperymentalnych zabiegów chirurgicznych. Większość osób poddanych eksperymentom zmarła w wyniku ich stosowania. Do tej pory przesłuchano około 400 świadków pokrzywdzonych (lub żyjących najbliższych zmarłych pokrzywdzonych) i wytypowano kolejne ofiary. Równocześnie ujawniono sprawców zbrodni – niemieckich lekarzy (nieżyjących już), którzy przeprowadzali eksperymenty. W chwili obecnej kontynuowane są kwerendy archiwalne w archiwach niemieckich mające na celu zgromadzenie materiału archiwalnego dotyczącego istotnych okoliczności zbrodni, a zwłaszcza akt spraw karnych prowadzonych przeciwko lekarzom ze Stutthofu na terenie Niemiec po zakończeniu II wojny światowej i w BUiAD IPN celem ujawnienia kolejnych pokrzywdzonych

    http://ipn.gov.pl/kszpnp/sledztwa/oddzialowa-komisja-w-gdansku/sledztwa-w-biegu
  • @Astra 13:14:37
    To wszystko potwierdza tezę o (jakkolwiek by to zabrzmiało) "eksperymentalnej produkcji" tego "produktu"...
  • @Astra 13:14:37
    "Postępowanie przygotowawcze wszczęto w dniu 24.05.2005 r." -
    --- Czy je zakończono? Dziewięć lat już minęło.
    "w sprawie zabójstw osób, z których ciał uzyskiwano tłuszcz wykorzystywany do wytwarzania mydła w Zakładzie Anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku kierowanym przez prof. Rudolfa Spannera". -
    --- Nie produkowano mydła z tłuszczu ludzkiego w Gdańsku. Nie ma na to wiarygodnych dowodów. Napiszę o tym bardziej obszernie w najbliższych dniach. Dowody IPN nie wydają się pewne, a orzeczenie z 2006r. jest wymijające.
    "obozowi lekarze SS dokonywali różnych eksperymentów na więźniach". -
    --- Według mojej wiedzy jest to prawda. Takim eksperymentom była poddawana również moja chrzestna.
  • @zygmuntbialas 13:33:16
    Chciałabym być dobrze zrozumiana...
    Dla mnie zeznania tych 400 polskich świadków są najpewniejszym dowodem.
    Bez względu na to czy śledzctwo IPN zakończyło się czy nie...
    Nic osobistego... ale ja wierzę tym świadkom... nie IPN jak również pana wiedzy....
    Pozdrawiam
  • @Astra 13:43:01
    Też chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie ma też powodów, bym nie wierzył zeznaniom 400 świadków. Odnośny fragment:
    "Większość osób poddanych eksperymentom zmarła w wyniku ich stosowania. Do tej pory przesłuchano około 400 świadków pokrzywdzonych (lub żyjących najbliższych zmarłych pokrzywdzonych) i wytypowano kolejne ofiary. Równocześnie ujawniono sprawców zbrodni – niemieckich lekarzy (nieżyjących już), którzy przeprowadzali eksperymenty". -
    --- Proszę zwrócić uwagę, że w przytoczonym fragmencie nie ma o mydle, a ja o tym pisałem. Morderstwa dokonane w czasie okupacji są mi znane od dzieciństwa. Piszę o nich dość często, rzadko nazywając oprawców nazistami czy hitlerowcami. Byli to Niemcy. Dodam tu, że prof. Spanner, wybitny zresztą naukowiec wstąpił do NSDAP w 1936r. i miał nr leg. 2 733 605.
    NSDAP była masową niemiecką partią.

    Pozdrawiam Panią.
  • @Kodiak 14:01:24
    A pan zna się na lotnictwie?
  • @Kodiak 14:12:39
    Nie będę wnikał w życie Marka Webera, które zresztą jest mi mało znane. Przytoczyłem sensowny fragment związany z opracowanym przeze mnie tematem.
    Dodam tu, że ideologia faszystowska jest mi całkiem obca.
  • @Kodiak 14:27:36
    Po co wchodzę w temat? Ależ pytanie!
    Po pierwsze, współpracuję blisko ze specjalistami, w tym przede wszystkim z inż. Krzysztofem Cierpiszem.
    Po drugie, wydarzenia 09 - 10 kwietnia 2010 roku nie są wydarzeniem lotniczym, więc gdy o tym wiemy i potrafimy to wyjaśnić, to nie trzeba być specjalistą.
  • ----------------SZANOWNI PAŃSTWO
    SPRAWA POLSKA -wymaga działań na MIARĘ NOWEJ EPOKI, w którą weszła ziemia a z nią MY !! Polacy /Słowianie i w ogóle ludzkość .

    ----------------------PRAWDA / ŚWIADOMOŚĆ --------------------

    - z dniem dzisiejszym -PATRIOTA POLSKI jest to Polak , dla którego historia Polski rozpoczyna się od polskiego Króla KRAKA

    -z dniem dzisiejszym !! PATRIOTA POLSKI ma za OBOWIĄZEK !!! uczyć się ,krzewić wiedzę o MOCARSTWIE DZIECI BOGA Słowianach / Lachach - dzisiejszych nas !! Polakach



    POLAK PATRIOTA dla ratowania Ojczyzny -MA ZA OBOWIĄZEK prosić o PRZEBACZENIE !! lechickich/słowiańskich /polskich Bogów

    ---------ŚWIADOMOŚĆ jest DROGĄ do WOLNOŚCI ------------

    --PRZEDSTAWIAM Państwu !! NAJPOWAŻNIEJSZĄ Osobę w Polsce - z którą NAM Polakom TRZEBA iść do naszego polskiego RDZENIA !! do naszego duchowego DOMU -słowiańskiego domu !!


    http://www.youtube.com/watch?v=Qw6QmSIWFAE


    http://bialczynski.wordpress.com/
  • @zygmuntbialas 14:02:51
    Te zeznania dotyczą wszystkich zarzutów, również produkcji mydła, ktore "wyrabiano" z głównie polskich ofiar..
    Jeszcze jeden framgment, jednak IPN zakończył śledzctwo...

    //Wreszcie w 2000 r. za ponowne wyjaśnienie sprawy wziął się polski Instytut Pamięci Narodowej. Po sześcioletnim śledztwie, wbrew opinii większości historyków żydowskich, IPN ostatecznie stwierdził, że w laboratorium prof. Spannera faktycznie produkowano mydło z ludzkich zwłok mające cechy użytkowe. Wykazano jednocześnie, że na terenie Instytutu Anatomii Akademii Medycznej w Gdańsku nie zabijano więźniów, a zwłoki przywożono z zewnątrz.

    Sprawa kwestionowania zbrodni produkcji mydła z ludzkich zwłok jest klasycznym przykładem, że wbrew propagandzie lewackiej głosicielami rewizjonizmu historycznego mogą być także historycy żydowscy, którzy w sprawie zbrodni Spannera wykazali się szczególną ignorancją. Nikt jednak nie spotkał się z konsekwencjami głoszenia swoich błędnych poglądów, mimo że zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim i komunistycznym publicznie i wbrew faktom jest karalne w większości państw zachodnich.

    Są ludzie, którzy mogą się mylić, i są tacy, którym nie wolno. Przekonał się o tym najlepiej brytyjski pisarz i publicysta David Irving, który został skazany przez austriacki sąd na karę trzech lat więzienia za głoszenie tez obalających oficjalną wersję Holokaustu. Wcześniej Irving wytoczył proces cywilny o zniesławienie wspomnianej prof. Deborah Lipstadt, autorce książki „Denying the Holocaust" (Zaprzeczanie Holokaustowi), w której autorka zarzucała Irvingowi propagowanie nazizmu i negowanie Zagłady. A przecież to ona sama, wbrew wszystkim faktom przedstawionym przez Centrum Szymona Wiesenthala i ustaleniom polskiej Głównej Komisji Badań Zbrodni Niemieckich, ośmieliła się publicznie twierdzić, że „faktem jest, że Niemcy nie używali zwłok Żydów ani zwłok ludzi nieżydowskiego pochodzenia do produkcji mydła".

    Lipstadt nigdy nie przeprosiła za swoją arogancję w sprawie bezczeszczenia zwłok więźniów w laboratorium prof. Spannera. Być może dlatego, że jej stosunek do Polaków i śledztw polskich instytucji naukowych wyraża się w słowach napisanych do recenzji „Strachu" Jana Tomasza Grossa: „następnym razem, gdy usłyszę, że ktoś powie, że Polacy byli gorsi od Niemców, będę prawdopodobnie oponować... ale mój sprzeciw będzie słabszy. Mogę nawet milczeć". Może rzeczywiście milczenie nad grobem 5,8 mln Polaków zabitych przez niemieckiego okupanta będzie najlepszym rozwiązaniem w przypadku pani Lipstadt.//

    http://www.uwazamrze.pl/artykul/1027016.html?print=tak&p=0
  • @Kodiak 14:36:54
    Tak myślę, niektóre rzeczy wiem. Powtórzę za prof. M. Dakowskim: "Nie wiemy dokładnie, co się wydarzyło, jednak wiemy, co wydarzyć się nie mogło".
    I pozwoli pan, że o swym wypoczynku będę decydował sam.
  • @Astra 14:38:05
    Znam dobrze ten tekst. Jest bardzo tendencyjny.
    Jak już pisałem, zajmę się w najbliższych dniach "Medalionami", prof. Spannerem, Zygmuntem Mazurem i także śledztwem IPN. Opiszę krótko IPN-owskie dowody, które - moim zdaniem - nie są przekonujące. Przedstawię to w tekście, bo problem jest złożony.
    :)))
  • @Kodiak 15:26:06
    To już coś innego! Dziękuję! Wysłucham za chwilę.
    Ode mnie "Port" K. Klenczona:

    https://www.youtube.com/watch?v=2RPsoR5gZuE&list=RDnserlQaBDhY

    Ich wünsche Ihnen einen schönen Tag!
  • @Kodiak 15:40:07 oraz 15:18:19
    Szkoda, że po angielsku! Umiem zbyt mało, więc rozumiem niewiele.
    Jeśli idzie o fotkę "Żolnierze radzieccy przy piecach na Majdanku", to niestety nie jest to żaden dowód na istnienie pieców krematoryjnych.
    Przy czym ja nic nie twierdzę. Mam wiedzę w tym obszarze, ale ona wymaga pogłębienia i wielostronnej weryfikacji.
  • @Kodiak 15:50:33
    Mam przedrukowaną polską wersję z Wikipedii. Na razie mi wystarczy. Może kiedyś wrócę do tematu, opierając się na niemieckich źródłach.
    Z grubsza mogę powiedzieć tak: Niemcy kajają się za zbrodnie na żydach, jednakże, jeśli idzie o produkcję mydła z tłuszczu ludzkiego, to dali sobie z tym spokój po orzeczeniu sądu (bodajże) w Ludwigsburgu.
    Sam prof. R.Spanner pracował jako lekarz i pełnił funkcje średniego szczebla. Miał pecha, że opisała go Nałkowska. Nie otrzymał Nagrody Nobla, do której był nominowany w 1939 roku.
  • @zygmuntbialas 16:11:24
    Może Niemcy kajają się za zbrodnie na żydach, ale już na Polakach coraz mniej...
    Na razie robią nas współodpowiedzialnymi, za chwilę naziści (broń Boże nie Niemcy) okażą się Polakami.
    Produkcja mydła z tłuszczu ludzkiego to była zbrodnia przede wszystkim na Polakach, dlatego żydzi tak chętnie jej zaprzeczają... tak uważam.
    pozdrawiam
  • *
    Śledztwo potwierdziło ponad wszelką wątpliwość oraz w sposób niepodważalny, że w Gdańsku eksperymentowano z wytwarzaniem mydła z ludzkich szczątków dla celów użytkowych - stwierdził prof. Kulesza. Kryterium użytkowości prof. Stołyhwo uznał za próg moralno-prawnej naganności tego procederu. Nie potwierdził się natomiast, jak powiedział prowadzący śledztwo prokurator Piotr Niesy, zarzut uśmiercania na terenie Instytutu ludzi, aby następnie używać ich zwłok do pseudomedycznych eksperymentów. - Przedstawiam państwu jako wniosek końcowy, że Zofia Nałkowska w „Medalionach” przedstawiła relację w pełni zgodną z faktami, które mogliśmy potwierdzić, przeprowadzając śledztwo w tej sprawie - podsumował Witold Kulesza. W Gdańsku w czasach drugiej wojny światowej produkowano dla celów użytkowych mydło z ludzi. Tym ustaleniem zamknięto śledztwo w głośnej sprawie "mydła Spannera”, o którym w "Medalionach” pisała Zofia Nałkowska.fot. Dziennik Bałtycki W 2000 roku IPN w Gdańsku po raz kolejny wznowił śledztwo w sprawie zabójstw dokonanych w latach 1939 - 1945 w Gdańsku na terenie Instytutu Anatomii Akademii Medycznej, kierowanego przez prof. Rudolfa Marię Spannera i eksperymentów pseudomedycznych, polegających na wytwarzaniu mydła z tłuszczu ludzkiego i przedmiotów użytkowych ze skóry ludzkiej. Celem było, po pierwsze, usystematyzowanie wyników wcześniej prowadzonych śledztw w tej sprawie w kraju i za granicą. Zinwentaryzowanie następnie zgromadzonych dowodów, począwszy od sierpnia 1945 r., tj. pierwszej komisji badającej sprawę. Znalezienie nowych dowodów i świadectw. Wykonanie stosownych ekspertyz. A w rezultacie zamknięcie tzw. „sprawy Spannera” - I to się udało - stwierdził przybyły na specjalną konferencję prasową w Gdańsku prof. dr hab. Witold Kulesza, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. - Udało się zamknąć sprawę niepodważalnym stwierdzeniem, że w Gdańsku czasu wojennego, pod auspicjami prof. Spannera, produkowane było mydło z ludzkich szczątków dla celów użytkowych. - Mydło bowiem powstaje w sposób naturalny przy wygotowywaniu zwłok ludzkich w roztworze sody żrącej - wyjaśniał ekspert prowadzonego śledztwa, prof. dr hab. inż. Andrzej Stołyhwo. - W Gdańsku z całą pewnością były wygotowywane, a to dla produkcji szkieletów jako pomocy naukowych. I to jest dla prof. Stołyhwy proces naturalny, do przyjęcia. Jeśli natomiast do tak powstałej masy dodaje się jakieś środki uzdatniającej ją do użycia, wtedy mamy do czynienia z procederem nieetycznym, godnym potępienia. Profesor w przedstawionym mu do ekspertyzy kawałku mydła tzw. brunatnego odkrył szczątkowe ilości kaolinu, substancji powodującej, że "produkt” posiada lepsze właściwości ścierne. Innymi słowy, nadaje się do zmydlania, mycia i szorowania. Ten kawałek mydła był jednym z nowych dowodów w sprawie. Poniekąd nowy okazał się też inny dowód: słój zawierający próbkę mydła, na pewno pobraną z laboratorium Spannera, przedstawioną przez prokuratora sowieckiego na procesie norymberskim. Odnalezienie go w Hadze było bodaj największym osiągnięciem gdańskich prokuratorów z IPN-u, bo wydawał się zaginiony. On to stanowił matrycę do badań (wykonywanych przez prof. Stołyhwo) innych próbek mydła. Potwierdziły one z kolei niezbicie, że owiane złą legendą mydło z napisem "RIF”, rozprowadzane m.in. w obozach koncentracyjnych, nie było produkowane z ludzkiego tłuszczu i nie ma nic wspólnego z pracownią Spannera.

    Czytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zakonczono_sledztwo_w_glosnej_sprawie_profesora_spannera_8420.html
  • *
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9b/Rudolf_Spanner_tablet_%281%29.JPG

    ps zastanawiam się co by działo na polskich stadionach gdyby sąd wydał inną decyzję.
  • -------------------ŚWIADOMOŚĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    http://abelikain.blogspot.com/2014/03/jak-niemcy-stworzyli-ukraine.html
  • @zygmuntbialas 10:58:03
    //Często zastanawiam się nad tym, dlaczego gubernator Hans Frank (0% krwi germańskiej)//

    Mógłby Pan mi wskazać jakieś źródło tej informacji, no i jakby Pan już coś wiedział o pochodzeniu Marka Webera, to byłbym wdzięczny.
  • @Arjanek 18:50:04
    Możliwe że chodzi o informacje podane w książce "Hitler założycielem Izraela" Hennecke Kardela (dostępna w sieci)...
  • @mania przepraszania 19:33:17
    //Możliwe że chodzi o informacje podane w książce "Hitler założycielem Izraela" Hennecke Kardela (dostępna w sieci)...//

    Zwykłe spekulacjie i kasssa

    http://de.metapedia.org/wiki/Kardel,_Hennecke
  • @Arjanek 19:50:23
    Ja tam się z niczym innym nie spotkałem, dlatego tez jestem ciekaw...
  • @mania przepraszania 20:00:10
    //Ja tam się z niczym innym nie spotkałem, dlatego tez jestem ciekaw...//

    To może to Pana zainteresuje?
    Niżej to stenogram przesłuchania Z. Mazura, najważniejszego świadka w Norymberdze, a jeszcze niżej to wynik badan prof. Stołyhwo.
    Widzi Pan pewne różnice?

    Z. Mazur zeznaje:
    "W Lutym 1944 prof Spanner dał mi przepis na przygotowanie mydła z tłuszczu ludzkiego. Wszystko to ma być gotowane 2 , 3 godziny, a potem ochłodzone. Mydło będzie pływać na powieszchni, a woda i osady pozostaną na dnie. Odrobinę soli i sody dodaje się do tej mieszanki. Następnie należy dolać świeżej wody i to wszystko gotować 2, 3 godz.Po ochłodzeniu mydło jest przelewane do form"

    " 'In February 1944 Professor Spanner gave me the recipe for the preparation of soap from human fat. According to this recipe 5 kilos of human fat are mixed with 10 liters of water and 500 or 1,000 grams of caustic soda. All this is boiled 2 or 3 hours and then cooled. The soap floats to the surface while the water and other sediment remain at the bottom. A bit of salt and soda is added to this mixture. Then fresh water is added, and the mixture again boiled 2 or 3 hours. After having cooled the soap is poured into molds.' "
    http://avalon.law.yale.edu/imt/02-19-46.asp


    Profesor w przedstawionym mu do ekspertyzy kawałku mydła tzw. brunatnego odkrył szczątkowe ilości kaolinu, substancji powodującej, że "produkt” posiada lepsze właściwości ścierne. Innymi słowy, nadaje się do zmydlania, mycia i szorowania. Ten kawałek mydła był jednym z nowych dowodów w sprawie. Poniekąd nowy okazał się też inny dowód: słój zawierający próbkę mydła, na pewno pobraną z laboratorium Spannera, przedstawioną przez prokuratora sowieckiego na procesie norymberskim. Odnalezienie go w Hadze było bodaj największym osiągnięciem gdańskich prokuratorów z IPN-u, bo wydawał się zaginiony. On to stanowił matrycę do badań (wykonywanych przez prof. Stołyhwo)
  • @Arjanek 20:15:55
    To że Spanner robił to mydło to raczej fakt, ale z tego co ja pamiętam to już od dawno funkcjonował teza że to była "produkcja" eksperymentalna (jakkolwiek to brzmi), a nie wyrób na skalę przemysłową...
  • @mania przepraszania 20:22:32
    Niemcy to eksperci od eksperymentowania, zostało im już tak do dzisiaj.
    Cyklon też najpierw eksperymentowali...
  • @Astra 20:36:54
    Tu jest "godny" kontynuator Spannera, Gunther von Hagens, zwący sam siebie "plastynatorem", POTOMEK ESSESMANA
    http://wiadomosci.onet.pl/cialo-polki-w-rekach-doktora-smierc/k3rzq
    Jak widać dalej zajmuje się tym samym, czyli przerabianiem ludzkich ciał na "preparaty'...
  • @mania przepraszania 20:22:32
    Myślę że nie do konca rozumie Pan po co był ten proces, po tylu latach.

    //Mydło bowiem powstaje w sposób naturalny przy wygotowywaniu zwłok ludzkich w roztworze sody żrącej - wyjaśniał ekspert prowadzonego śledztwa, prof. dr hab. inż. Andrzej Stołyhwo. - W Gdańsku z całą pewnością były wygotowywane, a to dla produkcji szkieletów jako pomocy naukowych. I to jest dla prof. Stołyhwy proces naturalny, do przyjęcia. Jeśli natomiast do tak powstałej masy dodaje się jakieś środki uzdatniającej ją do użycia, wtedy mamy do czynienia z procederem nieetycznym, godnym potępienia.//
  • @Arjanek 20:48:49
    Nie, ale chętnie posłucham wyjaśnienia?
  • @Kodiak 16:18:57
    W tym streszczeniu prawdą jest:
    --- "Jest to postać autentyczna. Był to znany naukowiec, pracownik instytutu, który zajmował się anatomią patologiczną";
    --- "Był jednym z członków partii".

    Wszystko inne jest kłamstwem lub insynuacją. Tak więc tylko około 35% streszczenia jest prawdą.
  • @Astra 16:19:49
    W czasie wojny plotka mówiła w zasadzie o mydle ze zwłok żydów. U Nałkowskiej chodzi o różną narodowość.
    Pisząc powyższy tekst przeczytałem nieco dokumentów i artykułów. Tak powstała powyższa notka.

    Pozdrawiam.
  • @Arjanek 17:36:44
    Czy "śledztwo potwierdziło ponad wszelką wątpliwość oraz w sposób niepodważalny, że w Gdańsku eksperymentowano z wytwarzaniem mydła z ludzkich szczątków dla celów użytkowych". -
    --- Nie jestem przekonany. Napiszę - o czym wspominałem - za kilka dni, w których miejscach wyrażam wątpliwości.
  • @Arjanek 18:02:48
    Nie wiem, co działoby się na stadionach - zapewne nic z powodu prawdy.
    Jeszcze raz przypomnę, że wiem dużo o zbrodniach niemieckich w czasie okupacji. Dotknęły te zbrodnie także moją rodzinę.
  • @mania przepraszania 20:53:54
    Jak wyjaśnił prof. Stołyhwy preparowanie zwłok ludzkich nie jest czynem nagannym, technologia tego procesu jest stosowana od dawna. Myślę, że prokuratorzy mieli wgląd w akta sprawy w Trybunale Norymberskim, a tam czarno na białym stwierdzono brak czynnika "godnego potępienia czy nieetycznego". Z tego co wiem prof Spanner nie został skazany nawet w Niemczech (ale mogę się mylić). Ponieważ na zachodzie rewizjonizm dokonuje wyraźnego wyłomu w oficjalnej "narracji holokaustu" w tym również tej "mydlanej" to potrzebny był ten proces i ten KAOLIN. Ale to tylko moja opinia.
  • @ninanonimowa 18:41:08
    Zerknąłem na rys historyczny. Zgadzam się z autorem.
  • @Arjanek 18:50:04
    Powyższa notka ma określony temat: nie było w czasie okupacji produkcji mydła z tłuszczu ludzkiego. To nie jest praca o charakterze naukowym, tylko publicystycznym, a ponadto mam sporo komentarzy na dwóch blogach, więc nie będę szukał potwierdzenia dla każdej informacji. Jeśli są nieścisłości, proszę napisać, jakie.
    Pochodzenie Webera nie należy ściśle do tematu.
  • @Arjanek 21:20:11
    Ten brak wyroku w RFN na Spannera to mnie akurat nie dziwi. Już rozumiem...
  • @mania przepraszania 20:41:33
    Jest sporo artykułów na temat dziedziczenia zachowań, nawet całych nacji...
  • @Astra 21:33:44
    Nie wiem dlaczego, ale jak pierwszy raz się natknąłem na informacje o "dziełach" jeszce zanim w ogóle dowiedziałem sie kim jest von Hagens to od razu miałem tylko jedno skojarzenie...
  • @mania przepraszania 20:22:32
    Pisze Pan: "To że Spanner robił to mydło to raczej fakt,..." - Otóż nie jest to takie pewne. Oparto się na zeznaniach Zygmunta Mazura, folksdojcza, który ratował swoją skórę. Zeznania złożył w maju 45r., a dwa miesiące później zmarł w szpitalu w Gdańsku (bywa i tak!).
    O wartości badań prof. Stołyhwo też napiszę: "wykonał coś", czego nie potrafiły dokonać instytuty USA (pisał o tym prok. Schulz).
    Więcej napiszę o tym w najbliższym czasie.
  • @zygmuntbialas 21:37:40
    Być może. Dlatego jestem ciekaw tego co Pan tu przedstawia. Napisałem tak bo spotkałem się tylko z takim wytłumaczeniem, no i oczywiście tym wcześniejszym, o mydle "RIF"...
  • @Astra 20:36:54
    Z tym cyklonem też warto być ostrożnym. Pisał o tym, a właściwie zreferował poglądy tzw. rewizjonistów holocaustu dr Dariusz Ratajczak. Jest też coś aktualnego, link:

    http://wirtualnapolonia.com/2014/08/18/dyrektor-muzeum-auschwitz-przyznal-ze-komora-gazowa-zostala-sfabrykowana/
  • @Arjanek 21:20:11
    Pisze Pan: "Z tego co wiem prof Spanner nie został skazany nawet w Niemczech (ale mogę się mylić)". -
    --- Nie został skazany ani w Norymberdze, ani w Ludwigsburgu. Wykonywał swą pracę jako lekarz do 1960 roku.
    Efektem "Medalionów" było to, że nie otrzymał Nagrody Nobla, do której był nominowany w 1939r.
  • @zygmuntbialas 21:37:40
    .
    Panienka Krzysia de Cierpisz from Sweden napisala :
    "Nie są to żadne potworności, ale gospodarność dobrych ludzi.
    W Szwecji i Danii ogrzewają zwłokami mieszkania komunalne i nikt się nie obraza.
    No chyba, że chodzi tu o jakąś rewię koszeru: jedno można, a drugiego nie można.
    To już inny cymes.
    W końcu polskie krematoria też zaczną ogrzewać polskie miasta, energia nie powinna się marnować, trzeba tylko pilnować, aby nie palić żydem "
    .
    Cenie sobie niemieckie poczucie czarnego humoru jednakze robienie z zydöw mydla podczas ostatniej Wojny Swiatowej w trakcie badan naukowych uwazam za lekka przesade czy faux pas .
    ---Mamo jak ty ladnie pachniesz - powiedzial maly Mojsze odkladajac mydlo na umawalke .
    .
    Uzasadnienie :
    http://www.nizkor.org/ftp.cgi/camps/stutthof/press/forensic_confirmation
  • @Max von Stirlitz 21:51:19
    Witam Szanownego Gościa na mym skromnym blogu!
    Spodziewałem się, że człowiek tak bywały jak Ty zgodzi się przynajmniej w części w tej sprawie.
    :)))
  • @Max von Stirlitz 21:51:19
    Zostałem przekonany...
  • @Max von Stirlitz 21:51:19
    Max, oni to mydło robili głównie z Polaków...

    //Prokuratorzy ustalili, że Niemcy wykorzystywali do produkcji mydła tłuszcz z ciał zmarłych w szpitalu psychiatrycznym w Kocborowie pod Gdańskiem i straconych w Królewcu. Niektóre ciała pochodziły z obozu koncentracyjnego Stutthof (czemu Spanner zaprzeczał)//

    http://ofiaromwojny.republika.pl/teksty/0548.htm
  • @Astra 22:09:46
    Pisze Pani: "Max, oni to mydło robili głównie z Polaków...". -
    --- Jak to się ma do ogólnie szerzącej się plotki o "czystym żydowskim tłuszczu". W linkowanym tekście nie ma żadnych dowodów.
    Jeśli Paweł Huelle, pisarz (lichy zresztą) mówi: "Zawsze ufałem w relację Zofii Nałkowskiej, która opisała działalność profesora Spannera. Bo wybitni pisarze, a takim była Nałkowska, nie kłamią" - to nie jest dowód.
    Wybitni pisarze również kłamią, a zresztą Nałkowska nie była wybitną pisarką.
  • Astra 22:09:46
    .
    Zydzi byli lepiej odzywieni i start produkcji rozpoczynal sie od " swiezo przybylych ". Najpierw palono w dolach jak jeszcze nie bylo krematoriöw .
    Ja watpie by zachowala sie dokumentacja technologiczna , moze gdzies w ktörejs z znanych firm kosmetycznych .
    Nikt nie dotrze do prawdy a jak ktos bedzie pröbowal to skonczy jak dr Dariusz Ratajczak .
    Logiczne jest , dla mnie , ze skoro pozyskiwali zloto , diamenty , bizuterie , odziez , buty , mienie etc . to jak mogli nie gardzic elementami ciala ludzkiego : wlosami , zebami , sköra , badz tez jego caloscia .
    Ordnung muss sein .
  • @zygmuntbialas 22:39:25
    .
    Propaganda dziala w obie strony :
    http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-44447388.html
    Znajac szkopöw wszystko zniszczyli poza " mitem " .
  • @mania przepraszania 22:09:10
    .
    A jak myslisz ,jesli moze zapytac gupik doswiadczonego glonojada w Akwarium ?
  • @zygmuntbialas 22:39:25
    Panie Zygmuncie, plotki, że tylko żydów mordowano?? o to chodzi?
    Nie wnikam w talent pisarski wymienionych autorów.
    Ja wierzę wspomnianym w w/w linkach zeznaniom ponad 400 świadków, Pan nie...
    Wierzę w to co dalej pisze w linkowanym materiale:

    //Działalność Spannera jest jedną z najczarniejszych kart II wojny światowej - mówi dyr. Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prof. Witold Kulesza. - Jednak gdyby dożył dzisiejszych czasów, nie można byłoby mu postawić zarzutu zbrodni hitlerowskiej, lecz ewentualnie tylko zacieranie jej śladów poprzez niszczenie zwłok.

    Pseudoeksperymenty Spannera nie były jedynymi, jakie Niemcy w czasie wojny prowadzili na uczelniach w Polsce. Kulesza przywołuje działalność jednego z niemieckich uczonych z uniwersytetu poznańskiego, który preparował i sprzedawał czaszki Polaków i Żydów. Eksponowane w odpowiedni sposób, miały demonstrować wyższość rasy nordyckiej nad innymi.

    Piotr Adamowicz//

    Pan nie...
    Pozostańmy przy swoich zdaniach
    pozdrawiam
  • @Max von Stirlitz 23:06:25
    Napiszę tak, nigdy nie wnikałem w temat. Tak jak podałem wyżej, słyszałem tylko o Sttuthofie i Spannnerze. W pozostałych "fabrykach" chyba raczej tego nie robili bo by na pewno opisano takie "praktyki". Dziwne jest tylko skąd się taka "plotka/informacja" wzięła już w 1941 r.? Propaganda?
  • @Astra 23:16:01
    Cos jest jednak z tą "skazą ludobójstwa" u Niemców.
    Nie wiem czy zapoznała się pani z "niemiecką działalnością kolonialną" w Afryce, szczególnie z eksterminacją Hererów;
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludob%C3%B3jstwo_Herero_i_Namaqua
    Co ciekawe zastosowano "metody' które później ("udoskonalone" oczywiście) wykorzystywano podczas II WŚ...
  • @Max von Stirlitz 23:03:42
    Zapewne chodzi Ci o ten i podobne fragmenty:
    "Im Lager gibt es eine "Abteilung für Pathologie" zur "wissenschaftlichen Auswertung der Häftlingsleichen". In dieser Abteilung präpariert auch der Häftlings-Kapo Gustav Wegerer die tätowierte Haut "verstorbener" Häftlinge. Der leitende Lagerarzt Wagner schrieb eine Doktorarbeit über Tätowierungen". -
    --- Problem wychodzi poza produkcję mydła. Trudno mi się tu wypowiadać.
  • @Astra 23:16:01
    Tak, pozostańmy przy swoich zdaniach.

    Pozdrawiam.
  • @mania przepraszania 23:22:26
    Chodzi oczywiście o "produkcję" mydła...
  • @mania przepraszania 23:27:57
    Oni w ogóle są jacyś nieludzcy, inni...
    Czytałam wiele razy na temat dziedziczenia zachowań przez całe nacje.
    Ten link, który podałeś, też stanowi na to dowód.
    Ale na szczęście Polacy również dziedziczą zachowania, całe szczęście, bo inaczej pewnie już było by po nas :)))
  • @Astra 23:46:50
    Tak sobie myślę, że czasami lepiej że wszyscy sie z nas śmieją niż przez nas płaczą...
  • @mania przepraszania 23:51:00
    Pisze Pan do Astry: "Tak sobie myślę, że czasami lepiej że wszyscy sie z nas śmieją niż przez nas płaczą...". -
    --- Inni przez nas nie płaczą - my płaczemy...
  • @mania przepraszania 23:22:26
    Zajrzyj jak masz chwilke i sam pomysl :
    http://en.wikipedia.org/wiki/Soap_made_from_human_corpses
  • @zygmuntbialas 23:59:23
    Faktycznie, teraz nie dość, że sie z nas śmieją to my sie jeszcze mażemy...
  • @mania przepraszania 23:51:00
    To nieprawda, przesadzasz...
    To ostatnie lata niestety spowodowały taki obrót spraw.
    Jak szanować państwo, które faktycznie nie istnieje..
    To się zaczęło w 2010 roku, w kwietniu.
    Wtedy to się zaczęło...
  • @Max von Stirlitz 00:05:08
    A więc chodzi o nieszczęsny napis "RIF" i jego tłumaczenie. Dodatkowo mydło było 'podejrzane" bo się słabo pieniło i tak plotka rodzi plotkę...
  • @Astra 00:11:48
    Napisałem już że tylko czasami, więc bez paniki...
  • @mania przepraszania 00:08:17
    "to my sie jeszcze mażemy..." -
    No bo jakże inaczej? Za Zygmunta Starego nie było nawet z kim wojować, a dochód na 1 mieszkańca wynosił ponad 70% dochodu Francji (byłoby to nie najlepiej, gdyby nie porównać do obecnych proporcji).
    I to wszystko przeputane: przez głupotę, przez naiwność. W kresy.pl są dwa teksty o Pawle Kowalu (którego ciotką jest Helena Łuczywo) o Ukrainie i jeden o PiS, który chce wykluczenia Rosji z (chyba) Rady Europy.
    Nic, tylko zapłakać... albo nową notkę (o tej głupocie) napisać.
  • @Astra 00:11:48
    Pisze Pani: "To się zaczęło w 2010 roku, w kwietniu.
    Wtedy to się zaczęło...". -
    --- Tak, ma Pani rację!
    Ściślej - to był punkt kulminacyjny naszej przegranej. Przygotowania były podjęte wcześniej.

    Pozdrawiam.
  • @zygmuntbialas 00:21:03
    Szkoda już słów na tego cymbała. Jak on jest taki wielki zwolennik 'samostijnej" to powinien juz dawno przekazać im swój majątek i stanąc w pierwszym szeregu na Donbasie. Dlaczego więc tego nie robi?
  • @mania przepraszania 00:26:18
    Pisze Pan o Pawle Kowalu: "Szkoda już słów na tego cymbała". -
    --- Ma Pan rację! Mam jednak wrażenie, że mało się o nim pisze.
    Ja go kiedyś bardzo lubiłem, a potem zauważyłem dziwne związki z Ukrainą. I inne podejrzane związki. Może Pan nie wie? - Pomysł o Wawelu dla Lecha Kaczyńskiego zrodził się w warszawskiej kawiarni w grupie: Michał Kamiński, Paweł Kowal i Monika Olejnik.

    Dobrej nocy życzę!
  • @zygmuntbialas 00:36:55
    Nie wiedziałem...

    Dobramoc
  • @zygmuntbialas 12:56:56
    "Nie ma żadnych wiarygodnych dowodów na produkcję mydła z tłuszczu ludzkiego."

    Prócz samego mydła, między innymi, którego jeszcze trochę zostało.
    Proszę nie siać na swoim blogu niemieckiej propagandy.
    Są OSI, zeznania OSI (osobowych źródeł informacji, to jest świadków).
    Oczywiście ro wszystko jest mało ważne wobec operacji zdejmowania winy Niemców za zbrodnie popełnione w czasie IIWŚ.

    Sam słuchałem relacji fotografa obozowego-więźnia, który opisywał gazowanie ludzi (wcześniej robił im zdjęcia - ach ten niemiecki porządek).
    Opisywał też proceder zdejmowania skóry z kilku więźniów po uśmierceniu, np. z ciekawym tatuażem.
    Słuchać się tego nie dało, a jednak nie sposób ignorować zeznania świadków.
    Mam też informacje od rodzin więźniów, którzy przeżyli obozy o gazowaniu ludzi w komorach (nie żydów, Polaków) i są one o wiele bardziej wiarygodne niż opinie ekspertów wydających opinię w zależności od tego jakie jest zapotrzebowanie i kto płaci.

    Nie wiem, co chce Pan osiągnąć zdejmując z Niemców odpowiedzialność za takie zbrodnie.
    W każdym razie, uważam, że szkodzi Pan tym bardzo sprawie białego człowieka, interesom białego człowieka.
    Tak, takie rzeczy były robione i nie tylko przez Niemców.
    Robili to zbrodniarze od rewolucji Francuskiek, np. rękawiczki z ludzkiej skóry.
  • @mania przepraszania 13:26:00
    "To wszystko potwierdza tezę o (jakkolwiek by to zabrzmiało) "eksperymentalnej produkcji" tego "produktu"..."

    Bo nikomu nie zależało na rozszerzeniu badań.
    Nie wiadomo na jaką skalę to mydło było produkowane.
    Proszę zwrócić uwagę, że 40 lat niemal nikt nie wiedział o obozie KL Warschau, gdzie najprawdopodobniej Niemcy zamordowali 200 tys. Polaków.
    Przecież nikt z Niemców po wojnie nie będzie się chwalił gospodarnością polegającą na wykorzystaniu ludzi do produkcji mydła.
    Podobnie nikt z ich sojuszników, a tymi byli po wojnie Amerykanie, Anglicy, Francuzi, Włosi, itp. ze względu na RFN oraz Polska, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia, ZSRR ze względu na NRD.
    Nie będą też szukali prawdy np. Japończycy, którzy robili jeszcze gorsze rzeczy.
    Po prostu nikt nie jest zainteresowany, może z wyjątkiem żydów, ale też nie bardzo, ze względu na niemieckie pieniądze.

    Problemem nie jest dzisiaj robienie mydła z ludzi, tylko zaprzeczaniu tym faktom, w szczególności zdejmowanie winy z Niemców.
    No i w Szwecji np. zaczyna się wykorzystanie ciał zmarłych jako opał w ciepłowniach.

    Dziś mamy jakąś dziwną tendencję do minimalizowania zbrodni II WŚ, w szczególności niemieckich.
    A przecież to, co wiemy, to tylko wierzchołek góry lodowej, a to co wiedzą ludzie, co mają w świadomości, to jeszcze mniej.
    Zdecydowana większość zbrodni nie został ujawniona, w tym, być może masowa produkcja mydła z ludzi.
    Po prostu.
    Więźniowie, którzy przy tym pracowali zostali zlikwidowani (np. komanda pracujące przy krematoriach likwidowano regularnie), sprzęt o niczym nie mówi, a kierownicy i nadzór, też się chwalić nie będą.

    Czy ktoś pamięta, wie, lub chociaż zadaje sobie pytanie, co stało się z budowniczymi podziemnych fortyfikacji, tajnych obiektów, czy chociażby Wilczego Szańca lub Międzyrzeckiego Rejony Umocnionego??
    Gdzie oni są?
    Nawet ślad nie pozostał, a tylko wiadomo badaczom, że to zostało zrobione rękami niewolników, którzy jakoś dziwnie wyparowali.
    Czytałem relacje świadka, o całej ciężarówce młodych, roześmianych dziewczyn (18-25 lat), które zostały zebrane w celu przyuczenia na pielęgniarki.
    Pojechały do szpitala.
    A później świadek widział już tylko sine, szare ciała, gdy ciężarówka jechała z powrotem.
    Prawdopodobnie wypompowano z nich całą krew dla transfuzji.
    Nikt sobie nie zawracał głowy Słowiankami i nie ograniczał się do 450 mililitrów, skoro można było uzyskać po 2-3 litry.
    Wie ktoś dziś o tym???
  • @AlexSailor 02:00:03
    Notka powyższa dotyczy produkcji mydła z tłuszczu ludzkiego. Stwierdziłem, powołując się na badaczy problemu, w tym pochodzenia żydowskiego, że produkcji takiej nie było. I tylko tyle.
    O swym stosunku do zbrodni niemieckich pisałem wielokrotnie, także pod aktualnym tekstem.
  • @zygmuntbialas 02:35:33
    Mimo próbek mydła i zeznań świadków?
    Można i tak.
    Zastanawiam się tylko w jakim celu.
  • @AlexSailor 02:51:59
    O wartości poznawczej tych próbek i zeznań już mówiłem.
    Powtórzę jeszcze to, co pisałem wczoraj:
    "Niemcy byli oprawcami - pisałem o tym dość często. Dodam, iż mój dziadek Jan Białas został rozstrzelany przez Niemców (i nieznane jest miejsce jego pochówku), a mój ojciec i jego siostra byli na robotach przymusowych (ojciec w Turyngii). Ponadto rodzina zubożała niemiłosiernie.
    Oskarżając jednak, powinniśmy być wierni prawdzie".
  • @zygmuntbialas 03:02:50
    Nie wiem czy mnie Pan zrozumie, ale to typowo Polska choroba.
    Po co poświęca Pan czas i zasoby odwalając robotę za Niemców.
    W jakim celu.
    Szuka Pan prawdy???
    (Ja uważam to mydło za ostatecznie udowodnione, ale mniejsza z tym).
    To jest tyle pożytecznych rzeczy, które można wyjaśniać.
    Jak np. egzekucje na polskich jeńcach w czasie II WŚ, zbrodnie niemieckiego wymiaru sprawiedliwości w czasie wojny, a z bliższych, sprawa odszkodowań indywidualnych i państwowych za II WŚ (i zubożenie rodzin).
    Z ciekawszych rzeczy może się pan zająć rolą służb niemieckich (RFN i NRD) w obaleniu Gierka, wywołaniu Sierpnia, wcześniej 1976r. i 1956, ze szczególnym uwzględnieniem Werwolfu.
    No i konsekwencjami, jak brak odszkodowań, zniszczenie przemysłu, rządy po 1989r., itp.

    Nawet jeśli Niemcy nie robiliby mydła z ludzi (a robili), to nie ma żadnego powodu, by Polacy im to udowadniali.
    Oni na prawdę mają dużo sił i środków, by zrobić to sami.
    Jeszcze jednym dowodem jest, że nie ruszają sprawy.

    Po co Pan to robi dla nich za darmo.
    Oni nawet palcem nie kiwną w polskiej sprawie bez korzyści.
    Wręcz przeciwnie, ich sądy skazują polskie organizacje (na jakiej podstawie) na astronomiczne odszkodowania za wyimaginowaną obrazę odrażającej baby starającej się zrobić z nich ofiary i żądającej odszkodowań od Polski za II WŚ.
    Bo oni rozumieją swój interes narodowy, a my jesteśmy przyjaciółmi całego świata.
    Szkoda, że nie cały świat jest nam przyjacielem.
  • @zygmuntbialas 21:28:09
    zygmuntbialas napisał:
    //W latach 80-tych przyszło otrzeźwienie i wycofywanie się z tezy o produkcji mydła z tłuszczu ludzkiego. Znaczącą rolę odegrali tu badacze żydowscy. Mark Weber pisał:....//

    //--- Nie ma tu twierdzenia o pochodzeniu Marka Webera.//

    //Jeśli są nieścisłości, proszę napisać, jakie.
    Pochodzenie Webera nie należy ściśle do tematu.//

    Jeszcze raz Pana proszę o to żeby Pan nie przypisywał Weberowi żydowskiego pochodzenia jeżeli nie ma Pan na to dowodu. Jeżeli Pan nie dokona korekty w treści artykułu to zwrócę się oficjalnie w tej sprawie do Admina
    http://www.ihr.org/other/weber_bio.html
  • @zygmuntbialas 12:51:42 przez pomylkę przytoczylem dwukrotnie wpis o "Łączniku z Sobiboru" Tomaszu Blatcie
    miał bhyś przytoczony wpis o m. inn sprawie "Grupy Jemioly" i Hersza Blanka http://telewidz.neon24.pl/post/71457,szczatki-i-mogily-bohaterow-niszczone-w-lublinie-przez-popisowo-pobermanowskie-biurokracje-historyczne
    Poruszonych problemów motywacji grupy niemieckich homoseksualistów z aszkienazyjskimi korzeniami zazfascynowanych Protokołami Mędrców Syjonu i ich "stalinowskich" konkurentow w realizacji polityki kolonizacji Palestyny wyartykułowanej w tych Protokolach dotyczą tyakże inne wpisy
    http://telewidz.neon24.pl/post/99772,powstanie-i-warunki-kapitulacj-ratunkiem-przed-zaglada
    http://telewidz.neon24.pl/post/69102,ludobojcze-zatrzymanie-frontu-na-wisle-w-1944r-i-akcja-burza-w-lublinie
  • @AlexSailor 06:30:07
    "Szuka Pan prawdy???" - Na pewno nie chcę kłamać.
    "Po co Pan to robi dla nich [tj. dla Niemców] za darmo?" -
    --- Nie robię tego dla Niemców, tylko dla polskich czytelników.
    Dla Niemców skończyła się sprawa po Norymberdze, a potem w sądzie w Ludwigsburgu w końcu lat 40-tych. Prof. Rudolf Spanner nie został skazany i pracował w swym zawodzie.
    "Oni [tj. Niemcy]nawet palcem nie kiwną w polskiej sprawie bez korzyści". - Tak, to prawda. Ja też nie jestem usłużny wobec nich. Nie znaczy to, że mam im przypisywać czyny, które nie popełnili.
    Tematy, które Pan proponuje, są interesujące. O wielu tych sprawach pisałem i będę pisał.
  • @Arjanek 08:06:43
    Czy Panu się pokręciło?!
    W tekście jest: "Znaczącą rolę odegrali tu badacze żydowscy. Mark Weber pisał:..." -
    --- Jeszcze raz podkreślę: W tych dwóch zdaniach nie ma nic o pochodzeniu Marka Webera.
    I jeszcze powtórzę: Pochodzenie Webera nie należy ściśle do tematu.
  • @telewidzacy 08:24:27
    Zerknąłem na linkowane przez Pana teksty. Istna kopalnia wiedzy!
    Odnotowałem linki, by wczytać się w odpowiednim czasie.
    :)))
  • @Kodiak 16:08:32
    //Nie ma najmniejszej watpliwosci co do komor i piecow.//

    Piece to oczywiście, że były, dziś zresztą też są i świetnie zarabiają.
    Ale co do tych "komór" to posłuchaj sobie co ma na ten temat do powiedzenia dyr. Piper z Muzeum w Oświęcimiu.
    I nie wypisuj bredni.

    https://www.youtube.com/watch?v=VHaT0Mp-KIw
  • pan mania przepraszania 00:15:28 CET
    .
    Ja mysle , ze zeznania Polaka byly prawdziwe .W oparciu o nie powstala notka w ciotce wiki .
    Plotka byla silna bronia stosowana w propagadzie nazistöw jednakze w czasach okupacji hitlerowskiej wiesci przekazywane z ust do ust przez walczacych o Naröd Polski kolejarzy, urzedniköw , sprzataczki , przypadkowych ludzi i wielu innych bohateröw tamtych zacieklych o przetrwanie dni byly rzetelne .
    Wspölczesne smsy to göwno jak twierdzi holota od " skrzykniecia sie ".
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 09:35:02
    Piszesz do Kodaka: "I nie wypisuj bredni" - Prosto, jasno! A ja w S24 kręcę, by nie przypięli mi łatki antysemity.
    Dla uzupełnienia link:

    http://wirtualnapolonia.com/2014/08/18/dyrektor-muzeum-auschwitz-przyznal-ze-komora-gazowa-zostala-sfabrykowana/

    Miło mi, że tu (i nie tylko tu) się rozumiemy. Będę chciał zgłębić temat. W najbliższych dniach napiszę o "Medalionach", prof. R.Spannerze oraz IPN-owskim śledztwie, zakończonym w 2006 roku.

    Pozdrawiam.
  • @zygmuntbialas 10:26:56
    Mi dawno przypięli więc już nie mam czym się przejmować.
    A ten filmik naprawdę warto obejrzeć. I dobrze byłoby przetłumaczyć.

    Kodiak to takie ludzkie panisko, ze już nawet nie zamykałby ludzi do więzień tylko lał gdzieś na boku. Ciekawe czy to jego koledzy mieli "przyjemność" z dr. Ratajczakiem? Hasbarska gnida.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:32:19
    Nie mogę wysłuchać, bo:
    --- bardzo często (ale nie zawsze) mam napis na ekranie filmu: "Wystąpił błąd...";
    --- jest (zapewne - tytuł tak wskazuje) po angielsku; gdyby było po niemiecku, siadłbym do tłumaczenia.
    :)))
  • @zygmuntbialas 10:44:58
    To jest chyba ten sam film, który jest w linkowanym przez Ciebie artykule. Tamten ma chyba polskie napisy, nie sprawdzałem.
    Trwa godzinę ale warto bo ten młody izraelski historyk krok po kroku (całkiem niechcący) demaskuje kłamstwa o tzw. "komorach".
    A na koniec sam dyr. muzeum potwierdza wszystko.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 10:53:44
    Wysłucham na pewno, jeśli są polskie napisy. Ja zresztą chciałbym bliżej zainteresować się tymi sprawami i ew. coś w przyszłości napisać.
    Ale jak mówią nasi sąsiedzi: "alles der Reihe nach" - wszystko po kolei.
    Są jeszcze - według mnie - pytania, nad którymi warto się zastanowić.
  • @Max von Stirlitz 10:09:01
    Po tym wszystkim to człowiek naprawdę się zaczyna czuć jak glonojad przyssany do rysy na szybie "akwarium" któremu wydaje się że "coś" widzi :)))
    Najgorsze jest to że takie "tematy" są oczywiście "faux pas" w dzisiejszych czasach i zamiast rzetelnej naukowej debaty mamy tylko jakieś strzępy informacji przekazywane półgębkiem...
  • @zygmuntbialas następny kij w....gniazdo gnid
    O mieszaniu ras i dlaczego Żydom tak na nim zależy? http://memytutaj.pl/media/created/zri5i3.jpg Obcych ras nie należy wpuszczać do Polski nie dlatego, że mają za małe IQ (to może być używane jako argument w przypadku np. Murzynów, ale już nie w przypadku np. Chińczyków), ale dlatego, że są inni niż my i ich masowe przybycie tutaj i osiedlenie się byłoby po prostu kolonizacją.

    Czy to oznacza, że nienawidzę przedstawicieli innych ras? Nie! To oznacza po prostu, że chcę, aby Polska była krajem Polaków, czyli (czy to się komuś podoba, czy nie) białych ludzi. Oczywiście przynależność do białej rasy nie jest jedyną cechą narodu polskiego, ale jest jedną z nich, nawet jeśli gdzieś tam na przestrzeni historii znajdzie się jakiś śniady rodzynek szczerze spolonizowany.

    Trzeba rozróżnić szowinizm od separatyzmu rasowego. To, że chcę zachowania Polski taką, jaka jest pod względem rasowym, nie znaczy, że innym rasom życzę źle. Wręcz przeciwnie, niech im się wiedzie jak najlepiej, ale niech wykuwają swoją pomyślność we własnych krajach.

    Analogicznie – to, że nie zgodziłbym się, aby kloszardzi z dworca wprowadzili się do mnie do domu, nie oznacza, że życzę tym ludziom źle, czy ich dehumanizuję.

    Druga sprawa: mieszanie ras jest narzędziem globalizmu, aby zniszczyć narody i państwa, zwłaszcza te zbudowane przez białego człowieka. Pan X czy Pani Y może sobie nie wierzyć w znaczenie czy nawet istnienie ras, ale Żydzi, którzy stoją za globalizmem, wierzą. Istnieją wypowiedzi bardziej i mniej znaczących Żydów – Morgenthau, Coudenhove-Kalergi, Freud, czy głośne w ostatnich latach wypowiedzi niejakiej Barbary Spectre i Noela Ignatieva, dostępne w internecie, w których wprost mówią o konieczności zniszczenia białej rasy jako jedynego realnego konkurenta Żydów do władzy nad światem lub o konieczności kolonizowania państw należących do białych ludzi za pomocą masowej imigracji przedstawicieli innych ras.

    Otwieranie państw należących do białych ludzi na masową imigrację, to oprócz rewolucji seksualnej i feministycznej, główny postulat na wskroś żydowskiej i zarazem szowinistycznej Szkoły Frankfurckiej, sfinansowanej przez żydowskich krezusów oraz czołowe syjonistyczne organizacje żydowskie, a prowadzonej przez żydowskich intelektualistów; nie jakichś „lewicowców” bez żydowskiej świadomości, lecz autentycznych nacjonalistów czy wręcz szowinistów.

    To Szkoła Frankfurcka jest odpowiedzialna za zgniliznę, która zniszczyła naszą cywilizację w drugiej połowie XX wieku. Zostało to zrobione świadomie przez żydowskich supremacjonistów, którzy wcale tego nie ukrywali.

    Polecam lekturę książki Kevina MacDonalda „Kultura krytyki”, a zwłaszcza rozdziały: „Szkoła frankfurcka w socjologii i patologizacja więzi w społeczeństwach nieżydowskich” oraz „Zaangażowanie Żydów w kształtowanie polityki imigracyjnej USA”, gdzie, w oparciu głównie o źródła żydowskie jest opisana działalność Żydów w USA od 2 połowy XIX wieku do 1965 r, kiedy to za pomocą odpowiedniej ustawy otworzyli USA na oścież dla masowej imigracji, która sprawiła, że Stany w ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat straciły swój dotychczasowy, euroamerykański charakter.

    Jeszcze raz podkreślam: dla Żydów rasa ma znaczenie, co wynika jasno z ich wypowiedzi.

    Multikulturalizm nie jest „lewicową utopią”, jak wielu naiwnych mniema, ale jest przemyślanym narzędziem niszczenia białego człowieka, niszczenia chrześcijaństwa (czy się to komuś podoba, czy nie, to biały człowiek był na przestrzeni wieków rozsadnikiem chrześcijaństwa) i niszczenia suwerennych państw narodowych na rzecz postulowanego przez Żydów i ich masońskie psy jednego państwa światowego.

    W książce MacDonalda jest przytoczone określenie syjonisty z USA, niejakiego Bena Wattenberga, który życzy sobie, aby Amerykanie stali się pierwszym „narodem powszechnym” świata. Warto tu dodać cytat innego syjonisty z USA, niejakiego Earla Raaba:

    „Urząd statystyczny poinformował, że wkrótce kolorowi czy nie-Europejczycy będą stanowić mniej więcej połowę ludności Stanów Zjednoczonych. I wszyscy będą obywatelami amerykańskimi. Przekroczyliśmy granicę, poza która partia nazistowsko-aryjska nie będzie już mogła zwyciężyć w tym kraju. Od półwiecza [my, Żydzi] wspieramy amerykańskiego ducha sprzeciwu wobec dogmatyków. Duch ten nie jest jeszcze w pełni rozwinięty, ale heterogeniczna natura ludności sprawia, że jego rozwój jest nieodwracalny – i dzięki temu mamy dziś pewniejsze zapory przed dogmatyzmem, niż kiedykolwiek przedtem”.

    Jak widać z tego cytatu, niszczenie homogeniczności państw białych ludzi służy Żydom jako narzędzie trzymania tych ludzi w ryzach i do kontroli materialnych zasobów ich krajów). Bo jak Euro-Amerykanie mają się teraz zorganizować i odwrócić to, co się stało w 1913 r. i później? W multikulturowym społeczeństwie jest to bardzo, ale to bardzo trudne, jeśli wręcz nie niemożliwe.

    Tak więc Stany Zjednoczone nadal będą państwem-własnością Żydów (którzy stanowią zaledwie około półtora procenta ich populacji) i ich narzędziem dominacji nad resztą świata. A Euro-Amerykanie będą tylko ich nawozem, tak jak dotychczas.

    Izrael Szahak twierdził, że historię narodu żydowskiego cechują cykle koniunkturalne, które polegają na tym, że Żydzi w państwach nie-Żydów zdobywają sobie status, który polega na tym, że, w różny sposób, doprowadzają do wyniesienia w takim państwie przychylnych sobie władców lub skorumpowania tamtejszych elit i przy ich pomocy do nadania sobie takich praw, które pozwalają eksploatować masy ludzkie tego kraju.

    Jednak zawsze prędzej czy później dochodzi do tego, że albo pojawia się jakiś władca utożsamiający się z tymi eksploatowanymi masami, albo te masy wywołują powstanie i wynoszą do władzy jakiegoś swojego przywódcę i wtedy dochodzi do zemsty na Żydach, objawiającej się pogromami lub/i wypędzeniami.

    I Szahak twierdził, że żydowskie elity na przestrzeni wieków zdawały sobie sprawę z istnienia takich cykli koniunkturalnych ich narodu. W wyżej przytoczonym cytacie widać po prostu, że uszczelniają system. Bo kim są niby ludzie określani przez Raaba jako „dogmatycy”, jeśli nie potencjalnymi przywódcami amerykańskiego ruchu wyzwoleńczego?

    Pozwolę sobie na jeszcze jeden cytat z książki MacDonalda:

    „Istotnie, do najgłębszych motywów analizowanej w tym studium żydowskiej działalności politycznej i intelektualnej należy lęk przed antysemityzmem. Svonkin pokazuje, że po II wojnie światowej „zaniepokojenie” i niepewność nadal trapiły amerykańskich Żydów, mimo, że antysemityzm najwyraźniej osłabł wtedy tak znacznie, że stał się zjawiskiem marginalnym. Ale z powodu tych obaw po 1945 roku nadrzędnym celem organizacji żydowskich do spraw relacji z innymi grupami społecznymi (tzn. Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego, Amerykańskiego Kongresu Żydów i Ligi Przeciwko Zniesławieniu) było (…) zapobieganie powstaniu w USA reakcyjnego masowego ruchu antysemickiego”.

    Piszący w latach siedemdziesiątych Isaacs przedstawił głębokie poczucie niepewności amerykańskich Żydów i ich przewrażliwienie na punkcie wszystkiego, co mogłoby się wydawać przejawem antysemityzmu. Rozmawiając na początku lat siedemdziesiątych „ze znanymi osobami” o antysemityzmie, pytał: „Czy według Pana/Pani może się to tutaj zdarzyć?”. „Nikomu nie trzeba było tłumaczyć, czym jest owo >>to
  • @zygmuntbialas
    Jakie to eskimosi zarozumiali, będą ustalać na całym świecie jak tubylcza – GORSZA, nacja ma prawo nazywać miejsca i miejscowości w swoich krajach! - Centrum Wiesenthala chce zmiany nazwy francuskiej wioski La-mort-aux-Juifs (pol. Śmierć Żydom)-(Cen­trum Szy­mo­na Wie­sen­tha­la niech sprawdzi, czy nie jest przez przypadek finansowane przez Żyda, który finansował Hitlera.)

    Cen­trum Szy­mo­na Wie­sen­tha­la wy­sła­ło list do fran­cu­skie­go mi­ni­ster­stwa spraw we­wnętrz­nych z żą­da­niem zmia­ny nazwy ma­lut­kiej wio­ski La-mort-aux-Ju­ifs, którą można prze­tłu­ma­czyć jako „Śmierć Żydom”.

    - To szo­ku­ją­ce, że taka nazwa prze­trwa­ła 70 lat od upad­ku re­żi­mu Vichy we Fran­cji i wy­zwo­le­nia Eu­ro­py z na­zi­zmu – na­pi­sał Shi­mon Sa­mu­els w li­ście do mi­ni­stra Ber­nar­da Ca­ze­neu­ve.

    Ma­rie-Eli­za­beth Se­cre­tand, za­stęp­ca mera wsi Co­ur­te­maux, któ­rej pod­le­ga przy­sió­łek La-mort-aux-Ju­ifs, na­zwa­ła żą­da­nie or­ga­ni­za­cji „nie­do­rzecz­nym” i „bez­sen­sow­nym”, jako że miano to ist­nie­je od śre­dnio­wie­cza i „nikt nigdy nie był tu an­ty­se­mi­tą”.

    Na La-mort-aux-Ju­ifs skła­da się obec­nie farma i dwa domy. Do zmia­ny nazwy wio­secz­ki po­ło­żo­nej 100 km na po­łu­dnie od Pa­ry­ża po­trzeb­na jest de­cy­zja rady gminy, ale już raz rada od­rzu­ci­ła ten po­mysł.

    Spra­wa przy­po­mi­na sy­tu­ację z Hisz­pa­nii, gdzie w maju miesz­kań­cy nie­wiel­kie­go Ca­stril­lo Ma­ta­ju­dios opo­wie­dzie­li się w re­fe­ren­dum za zmia­ną nazwy swo­jej miej­sco­wo­ści, któ­rej drugi człon ozna­czał „zabić Żydów”. Ca­stril­lo Ma­ta­ju­dios zmie­ni nazwę na Ca­stril­lo Mota de Ju­dios – „wzgó­rze Żydów”.

    Opracowanie Onet.pl na podstawie: YahooNews za AFP
    Ps. Sprostowanie. La-mort-aux-Juifs nie jest wioską, lecz nazwą miejsca w wiosce Courtemaux.
    Po francusku „lieu-dit” znaczy: Miejsce na wsi, upamiętniające szczególne wydarzenie historyczne lub topograficzne, kulturowe. A „Mort- aux- juifs” nie znaczy „śmierć żydom!”, tylko „pomór żydów”.
    Żeby było „śmierć żydom!”, musiałoby być „Mort aux juiff !!!!”
  • @mania przepraszania 12:29:44
    Pisze Pan do Maxa: "Zamiast rzetelnej naukowej debaty mamy tylko jakieś strzępy informacji przekazywane półgębkiem...". -
    --- Nie ma rzetelnych informacji, bo niektóre są groźne; albo dla odkrywcy, alby tych odkrywanych. Jedną z nich jest historia holocaustu. Udokumentowano 1,7 mln zamordowanych żydów, dr D. Ratajczak obliczył, że liczba ta nie przekracza 2,5 mln. Gdzie jest ta reszta brakująca do 6 mln? Gdzie mieszkają ci, co przeżyli, czy też ich potomkowie?
    Kto zbytnio docieka, jest nazwany na początek antysemitą.
    Nie ma więc rzetelnej analizy i debaty.
  • @Kula Lis 62 13:30:28
    Witam Cię na mym skromnym blogu!
    Przeczytam wieczorem Twoje wpisy i odniosę się do treści po godz. 21:00.

    Pozdrawiam.
  • @zygmuntbialas 14:41:02
    Właśnie o to mi chodziło w drugiej części mojej wypowiedzi...
    Ps. Co do tej liczby tych co przeżyli i ich potomków to przypomniała mi sie wypowiedź Sz. Szurmieja bodajże w której podawał libczę Żydów w Polsce znacznie odbiegającą od oficjalnej...
  • Pan Jarek Ruszkiewicz SL 10:32:19
    .
    Ostro jedziesz po bandzie .Kodiak nie jest parchem i nie ma kumpli w Grupie Y .Tak sadze , ale moge sie mylic .
    Wiesz w co grasz , juz o tym rozmawialismy .
  • pan mania przepraszania 12:29:44
    .
    Poker gdzie w puli jest 65.000.000.000 $ + odsetki za zwloke w platnosci wymaga wyrafinowanych zawodniköw .
    Fabryka Ferd. Piatnik & Söhne A. G., znana jako Piatnik – austriacka firma z Wiednia to chaltura w drukowaniu jaki Polsce parchy szukuja .
    Pomysl z reklama polskiego mydla z czasöw okupacji jako zydowski ekwiwalent symbolu to tylko uwertura co gnoje chca zrobic z Polska .
    Ja tylko zaluje , ze akcja tego czarno-bialego filmu niemego nie dzieje sie w latach 40-ych badz 50-ych ubieglego stulecia .
    Nie czuli by sie az tak bezkarni .
    Wierz mi .
  • @Max von Stirlitz 17:09:46
    Mają 200 głowic jądrowych, publicznie opowiadają co przejęli, a co następne w kolejce. Który goj zacznie coś wyciągac na światło dzienne to może zasnąc i sie nie obudzić...
    Tak więc faktycznie zostają tylko karty 'Piatnika", aby goje mogły sobie pograć...
  • Mr. Kodiak 18:19:29
    .
    Wkurwiajacy jestes to fuckt ale ja nie moge Tobie odmöwic polotu , wiedzy i inteligencji . W Polsce to wyjatkowe cechy przekazywane w genach . Sztuczna inteligencja nie posiada nawet cech kundla .
    Kundel to rasowy pies po medalistach .
  • Pan Kodiak 18:48:46
    .
    Spiryto jest okey .
    Jedyny Kaiser w polskiej sieci wirtualnej , ktöry nie wyrzucil mnie na zbity pysk ( sic ! ). Luzik Mlody, luzik , to tylko praca .
    Ja uwielbiam inteligentne napierdalanki , straszenie , bany , OKO i takie tam duperele .Nawet teleskop Hubble'a nie przeszkadza .
    Scigaja mnie juz tyle lat wiec kolejny rok nie stanowi .
    Ja mam prawo pasowac kolesia ,i jak sie kiedys spotkamy ,jak przezyje , to bedzie w kregu wtajemniczonych 7- ego stopnia .Stan nie ma tutaj zadnego znaczenie chyba , ze to dotyczy Stana kosiary Tyminskiego .
    Nie nawalaj , dopierdalaj .
    Naprzöd Janöw .
  • @mania przepraszania 15:23:28
    Podawał że jest ich 4 mln!
  • @Kula Lis 62 13:30:28 (II)
    Przenoszę fragment tekstu:
    "Multikulturalizm nie jest „lewicową utopią”, jak wielu naiwnych mniema, ale jest przemyślanym narzędziem niszczenia białego człowieka, niszczenia chrześcijaństwa (czy się to komuś podoba, czy nie, to biały człowiek był na przestrzeni wieków rozsadnikiem chrześcijaństwa) i niszczenia suwerennych państw narodowych na rzecz postulowanego przez Żydów i ich masońskie psy jednego państwa światowego". -
    --- Zgadza się. Lewacy są zbyt słabi, by narzucić w kilkudzi9esięciu krajach multikulturalizm.
  • @mania przepraszania 15:23:28
    "..., w której podawał liczbę Żydów w Polsce znacznie odbiegającą od oficjalnej..." - Postaram się (może za miesiąc) postawić pytanie o ilość żydów w Polsce i wyszukać oraz porównać dane.
    To dziwne, że ilość ta waha się od 30 tysięcy do 4 mln (130-krotna różnica), podczas gdy w II RP podawano ilość ze znaczną dokładnością.
  • @zygmuntbialas W Auschwitz nie zginą ani jeden żyd!!!
    Był to obóz pracy, zaplecze siły roboczej dla zakładów chemicznych, tam byli wyłącznie Polacy i inne pracowite nacje. Oni umierali z wycieńczenia, chorób i niedożywienia. To nawet opisuje i omawia w filmach nomem omen uczciwy żyd z USA, jest w internecie, mam na dysku, jak znajdę to wkleję. W obozach dla żydów: W dokumentach MCK w Szwajcarii widnieje liczba ok. 300 tys, zmarłych z powodu chorób, tyfusu, etc..wycieńczenia pracą, etc. Te dokumenty są dostępne w internecie. Pytanie skąd wzięło się 6, potem 4, potem 1.6, a ostatnio ok. 1 mln? Czyli reszta posiadła dokumenty pomordowanych Polaków, jak i banderowcy niedobici z Ukrainy, i rozlazła się po Polsce. Część z nich wyjechała/młodzi budować Izrael, lub w świat, starzy pozostali, więc mamy tego miotu teraz jak Szurmiej mówi 4 mln, + ci co cichcem powrócili z Izraela, lub ich pomiot bo tam zasiedlali kibuce i musieli rękami nie głową pracować, no i w kibucu urodziłeś się i w kibucu umierałeś, więc ich potomkowie wracają. Mówi się o liczbie żydów w Polsce liczącej ok. 6 mln! Także dokumenty gen. Pattona, Departamentu Stanu, mówią o nieistnieniu komór gazowych w Dachau i innych obozach. Można znaleźć to także w internecie.
  • @zygmuntbialas
    Problem “6 milionów ofiar żydowskich”

    Według historyków i badaczy nieoficjalnego nurtu, liczba “6 milionów ofiar żydowskich” nie ma żadnego pokrycia w faktach, jest natomiast symboliczną reprezentacją cierpienia Żydów. Po raz pierwszy liczba “6 milionów ofiar żydowskich” pojawiła się już w 1919 roku (np. na łamach dziennika The New York Times, będącego już wtedy w rękach żydowskich właścicieli i stanowiącego wpływową tubę propagandową syjonizmu), gdy mowa była o liczbie ofiar żydowskich podczas I wojny światowej. Potem była systematycznie powtarzana w latach 1930., 40. i późniejszych. Nienaruszalna liczba “6 milionów ofiar żydowskich” odrodziła się na dobre w czasie Trybunału Norymberskiego, kiedy to sędziemu Jacksonowi grupka Żydów zaprezentowała odręcznie zapisane “podliczenie ofiar”. Wiemy jednak, że w tym czasie obowiązywały nierealne, wytworzone przez propagandę sowiecką i syjonistyczną liczby ofiar obozów koncentracyjnych. Na przykład, twierdziło się powszechnie, że w Majdanku zginęło półtora miliona ludzi (co miało stanowić efekt “dogłębnych badań komisji naukowców radzieckich” – cytat z wydawanych po wojnie książek, rozpowszechnianych w milionowych nakładach), w KL Auschwitz – nawet 10 milionów, w Treblince – 3 miliony, w Sobiborze – 350 tysięcy , itd, itp.

    Dziś wiemy, że w Majdanku zginęło kilkanaście do kilkudziesiąt tysięcy więźniów (oficjalnie: 50-80 tysięcy), wiemy że w KL Auschwitz po obowiązywaniu przez kilkudziesiąt lat wyrytych na kamieniach “4 milionach ofiar”, liczba ta stopniała do “miliona”, a żydowscy badacze już obniżają ją nawet do 600 tysięcy, przy czym niezależni historycy od wielu lat twierdzą niezmiennie to samo: że w KL Auschwitz zginęło 120-150 tysięcy osób, w tym Żydów. Z “3 milionów” w Treblince, pisze się dzisiaj (J.C. Pressac) o “poniżej 250 tysięcy”, choć w rzeczywistości może się okazać, że mamy do czynienia z liczbą w granicach 80 tysięcy. W Sobiborze dane wskazują na 15 tysięcy ofiar. Itd, itp.

    W związku z tym, że liczba “6 milionów” – wpojona w świadomość społeczną metodą manipulacji medialnej oraz nacisków prawnych – zaczyna stanowić pewien ciężar w przypadku konieczności jej udowodnienia, czyni się próby uwolnienia jej od tego typu nacisków. Przykładem jest artykuł wydrukowany przez baltimorski dziennik The Examiner , w którym autor na bezpośrednio postawione pytanie: “Czy liczba pomordowanych rzeczywiście ma znaczenie?”, odpowiada:

    “Moja odpowiedź to jest bardzo głośne wypowiedzenie: NIE! Liczba nie ma żadnego znaczenia. Czy mamy do czynienia z 60 Żydami czy 6 milionami Żydów, było to wydarzenie [tzn. "Holocaust"], które nie może być pozbawione szczególnego podkreślania.” [zob. link do polemiki "“Liczba nie ma żadnego znaczenia!”, czyli nowa interpretacja sporu o “6 milionów pomordowanych Żydów”"]

    Liczbę “6 milionów”, stanowiącą kabalistyczną symbolikę cierpienia narodu żydowskiego, należy tak jak każdą inną historyczną tezę zweryfikować w procesie skrupulatnych, niezależnych, otwartych, pozbawionych nacisków ideologicznych badań naukowych. Tylko wtedy będzie mogła stanowić podstawę do włączenia jej w nurt historycznych faktów. https://www.savetubevideo.com/?v=Dda-0Q_XUhk Powtarzam * Auschwitz byl wylacznie dla Polakow. Dla zydow Treblinka.Jesli ktos ma watpliwosci .
    To najlepiej spytac zbrodniarzy (Niemcow)
  • @Kula Lis 62 21:52:35
    Wiesz, ja dość sporo czytam, także Twoje wpisy o kwestii żydowskiej, których u mnie jest dużo. Ale z tym Oświęcimiem to mnie zaskoczyłeś. Będę czytał, upewnię się. Na razie napiszę dalszy ciąg dotyczący "produkcji mydła". Potem przejdę do następnych spraw.
    Jak widzisz, sprawa wywołuje nie tylko dyskusję, ale i niezrozumienie u wielu blogerów lub atakowanie mnie. Za kilka minut wkleję Ci kawałek z S24, byś poczuł, jaka tam jest atmosfera.
  • @zygmuntbialas
    Mit holocaustu: Komora gazowa w Auschwitz-Birkenau

    Fragment książki pt. Mit holocaustu dostępnej do ściągnięcia w dziale pobieralnia.
    W powszechnej świadomości obóz Auschwitz-Birkenau funkcjonuje jako największe w Europie miejsce kaźni Żydów. Stąd też cieszy się on dużym zainteresowaniem historyków. W lipcu 1997 roku, grupa bada­czy z Instytutu Narodowo-Radykalnego przeprowadziła szereg prac do­kumentacyjnych na terenie kompleksu obozowego Auschwitz-Birkenau, koncentrując się na krematorium/komorze gazowej II, będącej sztanda­rowym symbolem holocaustu.

    Według twierdzeń oficjalnych historyków, w stropie budynku speł­niającego rolę komory gazowej znajdować miały się cztery wbudowa­ne otwory do wprowadzania Cyklonu B. Informację taką prezentuje nie tylko historyczna tablica umiejscowiona obok tego obiektu, ale również tzw. poważne publikacje naukowe. Tymczasem

    w dobrze zachowanej skorupie stropu odnaleźć można jedynie dwie nieregularne szczeliny (patrz zdjęcia). Co ważniejsze, nie mogły one w żadnym wypadku peł­nić przypisywanej im roli, ponieważ:

    1. są one wybite dość przypadkowo i niedbale – nie usunięto z nich na­wet prętów zbrojeniowych stropu;

    2. brak jest najmniejszych śladów istnienia pokryw zamykających otwo­ry i zabezpieczających przed ulatnianiem się gazu. Sprzeczność oficjalnych twierdzeń z rzeczywistością jest, więc tu oczywista, ale oficjalni badacze holocaustu po prostu odmawiają sko­mentowania tych niezgodności. Trudno się temu nawet dziwić, bo prze­cież jeśli nie było otworów do wrzucania Cyklonu B, to całą opowieść o „komorze gazowej” można włożyć między bajki.
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Mit “6 milionów”
    Dodaj komentarz Przeskoczenie do uwag

    Jest to jeden z najlepszych materiałów o holoszwindlu w języku polskim i zostaje podwieszony do weekendu. Zachęcamy do jego kopiowania i rozpowszechniania. Za fenomenalną pracę podziękowania dla Oli Gordon. W oryginale uzupełnienie o filmy.

    Artykuł można pobrać w formacie PDF pod linkiem.

    Źródło polskie: http://www.polskawalczaca.com

    Źródło: http://zioncrimefactory.com

    27.02.2012 tłumaczenie Ola Gordon

    Kliknij w obrazek aby powiększyć

    Książka Dona Heddesheimera The First Holocaust: Jewish Fundraising Campaigns With Holocaust Claims During and After World War One, [Pierwszy holokaust: żydowskie kampanie zbierania funduszy z holokaustu podczas i po I wojnie światowej] jest ważnym kawałkiem rewizjonistycznej układanki. Autor przekonująco dokumentuje mnóstwo wcześniejszych prób żydowskich upowszechniania zwodniczej i nieprawdziwej propagandy okrucieństwa przed, podczas i po I wojnie światowej.

    Pierwszy holokaust pokazuje zdumiewającą kolekcję wycinków z gazet i artykułów propagandowych od końca XIX wieku, które mówiły o cierpieniach i nadchodzącej eksterminacji europejskiego żydostwa. W nich odkrywamy, że dziesiątki razy przed II wojną światową Żydzi przywoływali kabalistyczną liczbę “6 milionów”, jako liczbę Żydów na skraju śmierci i destrukcji, w różnych okresach zamieszek i konfliktów w Europie i Rosji. Niewątpliwie książka demaskuje celowy oszukańczy charakter tych żydowskich kampanii i ataków medialnych, na długo zanim Hitler został kanclerzem Niemiec w roku 1933, zaprojektowanych na wzbudzanie sympatii opinii publicznej i uzyskanie wsparcia finansowego dla żydowskich ambicji politycznych, głównie ustanowienia państwa Izrael.

    Obsesyjne posługiwanie się kabalistyczną bajką o “6 mln zmarłych lub umierających Żydach” sprzed co najmniej 40 lat przed II wojną światową, bezpośrednio osłabia i zdradza pojęcie, jak twierdzili, że w latach 1939-1945 w Europie zginęło 6 mln Żydów. To było kłamstwem za pierwszym razem, i jest kłamstwem teraz!

    Zachodnie społeczeństwa gojowskie przez dziesięciolecia były zalewane i wszczepiane niekończącym się pokazem hollywoodzkich filmów o holokauście, programów telewizyjnych, “doku-serialami”, książkami i wspomnieniami łączącymi się z obowiązkową “edukacją o holokauście” w północno-amerykańskich i europejskich szkołach. Głównym zadaniem tej podstępnej globalnej kampanii propagandowej jest tylko pranie nie-żydowskich mózgów i doprowadzenie ich do skrajnego strachu i paraliżu, podczas gdy stajemy się zniewoleni ideologicznie, gospodarczo i fizycznie przez żydowskie plemię. Zorganizowano ją również po to, żeby zdelegalizować wszelką krytykę Żydów i państwa Izrael, oraz omotania nie-Żydów do zaakceptowania pro-żydowskich i pro-syjonistycznych poglądów. Poprzez nienawistne kłamstwa holokaustyczne, syjonistyczni mitomani uczą masy dzieciaków nienawiści do Niemców, i ogólnie do Europejczyków. Te dzieciaki, nie mające wystarczającej wiedzy i nie umiejące za siebie myśleć, kiedy dorosną, ślepo wierzą w te wszystkie bajki, i nigdy nie kwestionują tego co im powiedziano. Indoktrynacja młodych syjonistyczną fikcją “holokaustyczną” czyni permanentne uszkodzenia w umysłach młodych ludzi. Karmienie na siłę dzieci i nastolatków przekrętami i kłamstwami o II wojnie światowej, żeby sympatyzowali z żydowskim narodem i zdradzieckimi sprawami żydowskimi, takimi jak syjonizm i komunizm, jest niemoralne, destrukcyjne, szkodliwe i kryminalne. Trzeba z tym skończyć!

    Można zadać sobie pytanie: “jakie jest znaczenie liczby ’6 mln’ i skąd się wzięła?”

    Rzeczywiście intrygujące jest pochodzenie mitycznej liczby “6 mln”. Żydzi uparcie podkreślali ją w propagandzie horroru od roku 1890 do 1945. Druga wojna światowa zakończyła się w 1945 roku, i od tego czasu ta kabalistyczna liczba zdobyła pozycję świętości, dzięki lichej i oszukańczej kampanii wielokrotnego mówienia o holo-oszustwie w wiadomościach i przemyśle rozrywkowym z ośrodkiem w żydowskim Hollywood. Jak kiedyś powiedział żydowsko-komunistyczny morderca, Władimir Lenin, “wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą”. Ta kampania żydowskiego oszustwa potęgowała się na przestrzeni lat. Kiedy Żydzi wyczuwają wśród gojowskiej opinii publicznej wzrost świadomości swojej zdrady i globalnych zbrodni przeciwko ludzkości (naturalna reakcja oburzenia i wrogości), tym głośniej zaczynają lamentować o wymyślonym przez siebie holokauście w kontrolowanych przez nich ośmiorniczych mediach. To dlatego zawsze mierzą puls opinii publicznej.

    Światowi przywódcy, prezydenci, premierzy, królowie i królowe, papieże, księża i święte osoby wszystkich religii, na klęczkach czołgają się w szacunku do mitycznych “6 mln Żydów”, którzy nie zginęli w “nazistowskich komorach gazowych”, bo takie komory nie istniały i były niemożliwe (zobacz VHO, IHR, CODOH, WSMOT, Zundelsite, Nazi Gassings Never Happened) Badania pokazują, że powód tej dziwnej żydowskiej obsesji związanej z liczbą 6 mln bierze się ze starożytnego proroctwa religijnego w Torze. Według pewnych źródeł, proroctwo to przewidziało, że zanim naród żydowski będzie mógł wysunąć roszczenia i zdobyć Palestynę, by ustanowić żydowską ojczyznę zwaną “Izrael”, musi zginąć 6 mln Żydów w ofierze całopalenia (czyli holokauście), jako ofierze złożonej ich żądnej krwi boskości, YHWH. (Zobacz Weintraub, Ben. The Holocaust Dogma of Judaism: Keystone of the New World Order. Washington, D.C.: Cosmo Pub., 1995.) Żydowski autor Benjamen Blech potwierdził to w książce “The Secrets of Hebrew Words” [Tajemnice hebrajskich wyrazów] confirmed this reality (J Aronson Inc., 1991, p. 241), twierdząc:

    “Hebrajskie słowo ‘powrócisz’ (TaShaVu) wydaje się być napisane niepoprawnie. Gramatycznie wymaga innego (vav), i powinnoo być (TaShUVU). Dlaczego brakuje mu litery (vav) oznaczającej sześć? [TaShaVU] bez vav to przepowiednia dla narodu żydowskiego o ostatecznym powrocie do ich narodowej ojczyzny. Według numerologii TaShaVU daje 708: tav = 400, shin = 300, vei = 2, vey = 6. Kiedy piszemy rok, ignorujemy millenia. W 1948 roku świeckiego kalendarza, widzimy cud żydowskiego powrotu do Izraela. W hebrajskim kalendarzu był to rok 5708. Był to rok przepowiedziany niekompletnym słowem (TaShuVu), powrócisz. Powróciliśmy, brakowało 6 – najważniejszych 6 mln naszych ludzi, którzy zginęli w holokauście. Ale spełnienie przepowiedni powrotu dokładnie w tym roku sugerowane przez gematrię TaShuVU daje pewną nadzieję, że słowa proroków o Ostatecznym Odzyskaniu sprawdzą się również”.

    Poniżej dwa kolejne komentarze nt. pochodzenia “6 mln” z History & Scriptural Origins of the Six Million Number [Historyczne i biblijne pochodzenie liczby 6 mln]:

    [Cytat 1] Proroctwa żydowskie w Torze stawiają wymóg, że musi “zniknąć” 6 mln Żydów zanim będzie możliwe ustanowienie państwa Izrael. “Powrócicie minus 6 mln”. To dlatego izraelski historyk, Tom Segev, oświadczył, że “6 mln” stanowi próbę przekształcenia historii o holokauście w państwową religię. Te 6 mln, jak mówi proroctwo, musiało zniknąć w “palących się piecach”, co legalizuje teraz sądowa wersja holokaustu. I rzeczywiście, Robert B Goldmann pisze: “. . . bez holokaustu nie byłoby żydowskiego państwa”. Prosta konsekwencja: Jeśli się uwzględni 6 mln Żydów zagazowanych w Auschwitz, którzy skończyli w “palących się piecach” (grecki holokaust = spalone ofiary), to proroctwa zostały “spełnione” i Izrael może stać się “legalnym państwem”. – autor nieznany

    [Cytat 2] W kwestii liczby “6 mln” powinno się wiedzieć, że: w hebrajskim tekście proroctw w Torze, czytamy “powrócicie”. W tekście tym nie występuje litera “V” lub “VAU”, gdyż w hebrajskim nie ma cyfr; litera V oznacza 6. Ben Weitraub, badacz religijny, dowiedział się od rabinów, że brakująca litera oznacza liczbę ’6 mln’. A zatem proroctwo mówi: Powrócicie, ale w liczbie mniejszej o 6 mln. Zobacz Ben Weitraub: “The Holocaust Dogma of Judaism” [Dogmat holokaustu w judaizmie], Cosmo Publishing, Waszyngton 1995, s. 3. Musi brakować 6 mln zanim Żydzi będą mogli powrócić do Ziemi Obiecanej. Według Jahwe jest to oczyszczenie dusz grzesznego ludu. Żydzi muszą, po powrocie do Ziemi Obiecanej, być czyści, oczyszczenie musi nastąpić poprzez spalenie. – korespondent.

    Czy to tylko zbieg okoliczności, że marna i śmieszna historia o “6 mln Żydów” zamordowanych w “komorach gazowych” i spalonych w “piecach” w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej, dała Żydom impet i PR-owską broń, których potrzebowali żeby dokonać “wspaniałego powrotu” na “ziemię obiecaną” po zakończeniu wojny – zajmując i czyszcząc etnicznie większość Palestyny poprzez terroryzm i siłę broni – ustanawiając rasistowskie “państwo żydowskie” zwane “Izraelem” w 1948 roku? I to wszystko zdarza się w 100 procentach zgadzać ze wcześniej zacytowanym fragmentem proroctwa Tory? Nie sądzę!

    Obecnie bajka pt. holokaust™ przybrała formę dziwacznego kultu, wymuszonego przez państwo i chronionego przez religię dogmatu (holościjaństwo), skoro nielegalne jest kwestionowanie, dyskutowanie lub negowanie w dziesiątkach europejskich krajów, podlegające ciężkim karom pieniężnym i więzienia! Ta naciągana, trąbiona przez syjonistów teoria spiskowa jest wykorzystywana przez żydowskich tekściarzy i oszukańczych artystów jako wytwórnia pieniędzy – oszustwo o niemal planetarnych proporcjach, przez żydowskiego profesora, Normana Finkelsteina, nazwane “Przedsiębiorstwem holokaustu”. Ponadto, ten mit wymyślili żydowscy gorliwcy jako ideologiczny młot do bicia w głowę Gojów, kiedy tylko nie-Żydzi ośmielą się krytykować lub sprzeciwiać globalnemu bandytyzmowi i złym wpływom samo-wyznawcom “wybranego narodu”.

    Poniżej reprodukcje licznych wycinków prasowych pokazujących kabalistyczną liczbę 6 mln, od roku 1900. Zauważmy nieustanne odnoszenie się do “6 mln Żydów”, nieustanne błagania o pieniądze i ziemię (Palestyna), i określenie “holokaust” często używane przed rokiem 1940. Warto zauważyć, że autorami ogromnej większości tych artykułów propagandowych byli najbogatsi żydowscy bankierzy z Wall Street, jak również przywódcy syjonistycznych grup nacisków – wśród nich Schiffowie i Warburgowie. (Więcej przykładów here, here i here; podziękowania temu bloggerowi http://winstonsmithministryoftruth.blog … 361ed6a88d za odszukanie wielu z tych wycinków).

    1900- Amerykański syjonista, rabin Stephen S Wise, przemycił program syjonistyczny za oszustwem holokaustu, żeby wypromować sympatię opinii publicznej dla syjonizmu (żydowskie przejęcie Palestyny): “Tam jest 6 mln żywych, krwawiących, cierpiących argumentów opowiadających się za syjonizmem”.

    1902- Pod hasłem “antysemityzm”, X wydanie Encyclopedia Britannica mówi o “systematycznie upodlanych ’6 mln Żydów’ w Rumunii i Rosji”.

    1905- Żydowski kaznodzieja głosi, że jeśli komunistyczne powstanie w Rosji (pod żydowskim przywództwem) odniesie sukces w realizacji ich dawnego celu, obalenia carskiego rządu, syjonizm stanie się przeżytkiem. Wspomina o “6 mln Żydów”.

    The New York Times pisze: “Od roku 1890 do 1902, Konstantin Pietrowicz Pobiedonoscew, prokurator generalny, spowodował wypędzenie z Rosji 6 mln żydowskich rodzin”.
    Gdyby w Rosji było 6 mln żydowskich rodzin (jedna składająca się z matki, ojca i co najmniej jednego dziecka), w Rosji żyłoby co najmniej 18 mln Żydów? Absurdalna niemożliwość. Czyste bzdury.

    1906- Żydowski publicysta przed publicznością w Niemczech stwierdza, że rosyjski rząd znalazł “rozwiązanie kwestii żydowskiej”, a mianowicie “morderczą eksterminację” “6 mln Żydów”. Oczywiście Rosjanie nigdy nie mieli takich planów, ale ta fikcyjna opowieść ożyła podczas II wojny światowej, tym razem oskarżono o to Niemców. “Oficjalną historię” o “holokauście” krzewiono po raz pierwszy w 1906 roku, oskarżano o nią Rosję. Zbieg okoliczności? Nie sądzę.

    Uwaga: 1906 to rok po nieudanym komunistycznym powstaniu dowodzonym przez Żydów. Ta zmuszająca do szlochu historia była niczym innym niż sposobem odwrócenia uwagi opinii publicznej od faktu, że to komunistyczne powstanie miało miejsce w Rosji rok wcześniej i było dziełem jego kumpli-Żydów, którzy dokonali ogromnych okrucieństw na rosyjskich patriotach (anty-komunistach).

    1908- Żydzi Donmeh organizują zamach stanu w Imperium Otomańskim i odbierają władzę sułtanowi.

    1910- W corocznym raporcie Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego mówi się, że od 1890 roku Rosja stosowała politykę “wypędzania i eksterminacji” 6 mln Żydów. (źródło: American Jewish Yearbook s. 15)

    Pierwotnie Żydzi twierdzili, że Rosjanie planowali mord 6 mln Żydów. Ożywili tę historię podczas II wojny światowej i o to samo oskarżyli Niemcy.


    1911- Max Nordau, współzałożyciel z Teodorem Herzlem Światowej Organizacji Syjonistycznej, na X Kongresie Syjonistycznym w Bazylei (Szwajcaria) wydał zdumiewające oświadczenie. Stwierdził, że zostanie unicestwionych 6 mln Żydów. Było to 21 lat zanim Hitler doszedł do władzy i 3 lata przed rozpoczęciem I wojny światowej.
    Tak mówi syjonista Ben Hecht w książce “Perfidy”. Potwierdził to również w 1943 roku.


    1914- Rozpoczyna się rzeź I wojny światowej i Żydzi już głoszą, że w niebezpieczeństwie jest “6 mln Żydów”. Grupy żydowskie natychmiast wychodzą z historią 6 mln cierpiących Żydów.


    1915- Przywódca żydowski Louis Marshall ogłasza: “W obecnym świecie jest około 13 mln Żydów, z których ponad 6 mln żyje w strefie wojennej: Żydów, których życie jest zagrożone, i którzy poddawani są wszelkiego rodzaju cierpieniom i smutkom. . .”

    Dlaczego tylko Żydzi mogą być ofiarami? Miliony Europejczyków walczyły w śmiertelnej i krwawej wojnie wszczętej przez żydowskich bankierów, ale pomimo to, ten lud żydowski zasługuje na sympatię i wsparcie? Krypto-żydowscy “Młodzi Turcy” organizują masowy mord 1,5 mln ormiańskich, jak również 250.000 greckich i asyryjskich chrześcijan.

    1917- Żydowscy lobbyści przekonują brytyjski rząd do udzielenia wsparcia syjonistycznemu planowi uczynienia z Palestyny narodowej ojczyzny Żydów. Urzędnik brytyjski James Arthur Balfour sporządza “Deklerację Balfoura”. List zaadresowany jest do syjonistycznej grubej ryby lorda Rotszylda.

    W tym samym roku w Rosji radykalni marksiści żydowscy przejmują władzę podczas rewolucji bolszewickiej, ustanawiając pierwsze państwo syjonistyczne, “Związek Sowiecki”. Żydzi porywają cara Mikołaja II, jego żonę i dzieci, zastrzelają ich i bagnetują. “Rewolucją” kierowali Żydzi: Leon Trocki, Lazar Kaganowicz, Lew Kamanew, Jakub Swierdłow, Mojżesz Uricki, Aleksander Parwus, Karl Radek i filosemicki po części Żyd Władimir Lenin, którzy otrzymali fundusze od kapitalistycznych międzynarodowych żydowskich bankierów: Jakuba Schiffa, Maksa Warburga, jak również Rotszylda. Komunistyczni Żydzi i ich pionki ustanowili 60 lat terroru. Około 40 mln rosyjskich i wschodnio-europejskich Gojów zginęło w gułagach, obozach śmierci, w masowych egzekucjach i spowodowanym przez człowieka głodzie pod przywództwem żydowskich komunistów.
    Żydowscy komuniści wspierający Stalina. Kliknij by powiększyć.

    1918-“6 mln dusz” potrzebuje miliard dolarów.

    Brytyjczycy przejmują kontrolę nad Palestyną i zajmują kraj militarnie. Ostatecznie wprowadza się mandat brytyjski w Palestynie, wbrew woli mieszkających w niej Arabów.
    W tym samym roku żydowski przywódca komunistyczny, Grigorij Zinowiew, ogłasza plan unicestwienia 10 mln Rosjan.
    Żydowscy komuniści planują ludobójstwo Rosjan. Propagują historie o prześladowaniach Żydów, jednocześnie ukrywając dokonywane przez nich mrożące krew w żyłach okropności w Rosji.


    1919- Wkrótce po zakończeniu I wojny światowej, w oszukańczej kampanii zbierania funduszy dla żydowskich organizacji charytatywnych, i żeby odwrócić uwagę opinii publicznej od żydowskiego pochodzenia komunizmu, bolszewickiego terroru i ludobójstwa Ormian, syjoniści mówią o nadchodzącym “holokauście” “6 mln Żydów” w Europie.
    Pierwsza wzmianka o “holokauście” “6 mln Żydów”. Nic więcej niż syjonistyczna propaganda.

    Syjonistyczny mędrzec Nathan Strauss opublikował ten artykuł w San Fransico Chronicle, twierdząc, że 6 mln Żydów jest w niebezpieczeństwie.
    Więcej propagandy o prześladowaniach w tym samym roku. Oczywiście, znowu “6 mln Żydów” jako ofiary.


    1920- Żydowska reklamowa mówi: “Dzisiaj 6 mln Żydów stoi w obliczu najczarniejszych dni w historii rasy”.

    Kolejna histeryczna żydowska charytatywna kampania reklamowa pokazująca kabalistyczną liczbę 6 mln.


    1921- Rosyjscy patrioci zyskują poparcie narodu przeciwko żydowskim uzurpatorom bolszewickim. Usiłując ukryć swój udział w brutalnym terrorze bolszewickim wobec Rosjan, Żydzi ponownie wychodzą ze swoim mitem o “6 mln”.

    Co Żyd robi najlepiej, to oskarża swoje ofiary o własne okrucieństwa. Do tego czasu żydowscy komuniści zamordowali miliony Rosjan.

    1922-Przywódca syjonistyczny, Nahum Sokolow, przechwala się o globalistycznych ambicjach zorganizowanego żydostwa, kiedy na konferencji syjonistów w Carlsbad, Kalifornia, oświadcza: “Liga Narodów to żydowski pomysł, i pewnego dnia Jerozolima stanie się pokojową stolicą świata”.

    1931-Znowu 6 mln Żydów. Żydzi domagają się przekazania żywności dla biednych, niewinnych Żydów, podczas gdy mordują miliony, i miliony wysyłają do gułagów, obozów niewolniczych w kontrolowanej przez Żydów Rosji.

    1932-Żydzi dokonują celowego ludobójstwa. Żeby stłumić nacjonalistyczny opór względem komunistycznego przejęcia, sowiecki dyktator Jozef Stalin nakazuje zdominowanej przez Żydów sowieckiej tajnej policji NKWD, zorganizowanie wywołanego przez człowieka głodu na Ukrainie. Żydowscy zastępcy Stalina i szefowie tajnej policji (Kaganowicz, Beria, Jagoda itd.) bezlitośnie wprowadzają politykę morderczego głodzenia. W tym prawdziwym holokauście ginie 6 -7 mln ukraińskich mężczyzn, kobiet i dzieci. Znany jest pod nazwą “holodomor”.
    Żydowscy komuniści umyślnie zagłodzili na śmierć miliony osób na Ukrainie. W kontrolowanej przez Żydów prasie nie ukazało się jedno słowo na temat tego ludobójstwa. Oczywiście ten dziennik, który ujawnił tę tragedię, nie był pod kontrolą Żydów.

    1933- Adolf Hitler zostaje kanclerzem Niemiec. Żydzi natychmiast chcą go zniszczyć.

    Hitler przejmuje władzę w Niemczech. Odwrotnie do interesów żydowskich banków, które kwitną dzięki lichwie (udzielanie pożyczek na procent czyniąc kraje niewolnikami długów), Hitler natychmiast zaczyna druk własnych, państwowych banknotów, wyrywając się w ten sposób spod monolitycznego bankowego establiszmentu żydowskiego w Europie, kierowanego przez Rotszylda i Warburga. Hitler usunął również Żydów ze wszystkich stanowisk w rządzie, mediach, szkolnictwie i bankach, dotąd zdominowanych przez nich.
    Z tego powodu żydostwo wypowiada wojnę Niemcom w 1933 roku. Żydzi na całym świecie rozpoczynają globalny bojkot gospodarczy niemieckich towarów, żeby w ten sposób zniszczyć Niemcy i obalić nowy rząd Hitlera.

    Żydzi nie lubią kiedy Goje buntują się przeciwko ich tyranii i kontroli. Ich motto: albo jesteś naszym niewolnikiem, albo giniesz.

    Ta zdrada prowadzi do powszechnej niechęci wobec Żydów w Niemczech i wywołuje napięcie między Żydami i niemieckimi Gojami. Za to, jak również za powszechnie znane ich wsparcie dla komunizmu i silne zaangażowanie w krwawą rewolucję bolszewicką, naziści uznają Żydów za “wrogów państwa”, ostatecznie zamykając ich w obozach koncentracyjnych i obozach pracy podczas II wojny światowej. Prawie to samo miało miejsce w przypadku Amerykanów japońskiego pochodzenia po Pearl Harbour. Chociaż, odwrotnie jak Żydzi, Japończycy nigdy nie zadeklarowali wojny ekonomicznej z Ameryką, byli zamykani w amerykańskich obozach koncentracyjnych tylko z powodu pochodzenia.

    1936-Już w 1936 roku, syjoniści, którzy wymyślili wyrażenie ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, w jakiś sposób dokładnie wiedzieli, że 6 mln Żydów nie miało “ani nadziei, ani przyszłości”.

    Występując przed Komisją Peela, szef Światowej Organizacji Syjonistycznej, pierwszy prezydent Izraela, Chaim Weizmann, oświadcza, że w Europie “zostanie uwięzionych 6 mln Żydów”, “gdzie są niechciani”.

    Żydzi nadal agitują za Palestyną. New York Times napisał, że grupy syjonistyczne rozpaczliwie lobowały liderów amerykańskich chrześcijan, chrześcijańskie organizacje i brytyjski rząd, domagając się asysty w tworzeniu “żydowskiego państwa w Palestynie”, żeby ocalić Żydów przed “europejskim holokaustem”. Te uderzająco prorocze twierdzenia wypowiadano lata przed stworzeniem gett czy obozów koncentracyjnych, i ponad 3 lata przed niemiecką inwazją na Polskę.

    W 1936 roku syjoniści już przewidywali “europejski holokaust”, domagając się by Goje spieszyli się i przyznali im Palestynę, kraj, który do nich nie należał.
    Żydowscy przywódcy spotkali się żeby przedyskutować swoje plany, oszustwa i zbrodnicze spiski. O “6 mln Hebrajczyków” mówi tytuł artykułu.

    1938- Żydowscy propagandyści wzmacniają bzdurę “6 mln” przed rozpoczęciem II wojny światowej. Ten artykuł pisze o “5 czy 6 mln Żydów wypędzonych przez dyktatury” i nawołuje ich do osiedlania się na “Ziemi Świętej” (Palestyna).


    1939- Ulegając wpływom Brytyjczyków, Polska odmawia wyrażenia zgody na stosunkowo niewielkie żądania terytorialne Hitlera, który chciał odzyskać tereny odebrane Niemcom, a dane Polsce po I wojnie światowej, zwłaszcza byłe niemieckie miasto Gdańsk. Hitler żądał również drogi w korytarzu gdańskim łączącej Niemcy z Prusami Wschodnimi. Polska kategorycznie odmówiła spełnić wszystkie rozsądne żądania Hitlera.

    We wrześniu Polska zaatakowana jest z zachodu przez Niemcy i ze wschodu przez Związek Sowiecki. Natychmiast Brytania i Francja wypowiadają wojnę Niemcom, rzekomo z powodu inwazji Hitlera na Polskę. Ale Brytania i Francja nie wypowiedziały wojny Związkowi Sowieckiemu, który zaatakował Polskę, a kilka miesięcy później Finlandię.

    Przyczyną obwiniania przez sojuszników tylko Niemcy za inwazję na Polskę, a nie Sowietów, było to, że Związek Sowiecki od 1917 roku był pod władzą Żydów. Celem II wojny światowej cały czas było nie wyswobodzenie Polski, ale zniszczenie Niemiec, które wyrwały się spod uścisku Żydów. Alianci, którzy pierwotnie twierdzili, że interesowała ich suwerenność Polski, po zakończeniu wojny oddali Polskę, razem z resztą Europy Wschodniej, na łaskę sowiecko-komunistycznych rzeźników! Ta zdrada aliantów pokazuje, że ich w ogóle nigdy nie interesowała Polska. Polska była niczym innym niż pionkiem wykorzystanym przez alianckich podżegaczy do wciągnięcia Trzeciej Rzeszy w wojnę.

    Alianci, którzy wypowiedzieli Niemcom wojnę w 1939 roku, uzasadniając to pretekstem, że Niemcy naruszyli suwerenność Polski poprzez inwazję, ODDALI Polskę Stalinowi i komunistycznym rzeźnikom, którzy w 1940 roku zamordowali 22.000 Polaków w Lesie Katyńskim!

    W międzyczasie Żydzi lamentowali o “6 mln” bezradnych ofiar w lutym, 7 miesięcy nawet przed rozpoczęciem wojny. Ponad pół roku przed wybuchem wojny Żydzi już mówili o “6 mln bezbronnych ofiar prześladowań”.

    Pokazuje się znowu Chaim Weizmann i oświadcza: “Los 6 mln ludzi wisiał na włosku”. Żydowski dziennik The Jewish Criterion przewiduje, że “zbliżająca się wojna światowa może spowodować unicestwienie 6 mln Żydów we wschodniej i środkowej Europie”.

    1940-Przywódca żydowski Nahum Goldmann prorokuje “6 mln” żydowskich ofiar zanim ukończono budowę nazistowskich obozów koncentracyjnych.
    W 1940 roku Nahum Goldmann, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów, przewiduje, że będzie 6 mln żydowskich ofiar nazistów, jeśli oni zwyciężą. Ale naziści nie zwyciężyli, co nie powstrzymało tych patologicznych kłamców przed twierdzeniem, że zginęło dokładnie 6 mln.

    1941-Amerykański Żyd o nazwisku Theodore Newman Kaufman wymyśla plan eksterminacji wszystkich Niemców przez przymusową sterylizację. Publikuje swoje aspiracje unicestwienia niemieckiego narodu w książce pt. “Germany Must Perish!” [Niemcy muszą zginąć!] To żydowskie “ostateczne rozwiązanie” kwestii niemieckiej chwalą należące do Żydów publikacje w Ameryce.

    1942-Brytyjski Żyd, Victor Gollancz, przewiduje 6 mln żydowskich ofiar.

    1943-Syjonistyczna organizacja, Amerykański Komitet Żydowski, twierdzi, że naziści uruchomili plan zabicia 6 mln Żydów.

    Ben Hecht, hollywoodzki scenarzysta i syjonistyczny Żyd, wychodzi z kłamstwem “6 mln” w Reader’s Digest Magazine. Później będzie wspierał syjonistyczną grupę terrorystyczną Irgun w Palestynie “pisząc propagandę i zbierając fundusze”.

    Podczas nazistowskiej ofensywy na wschodni front, niemieccy żołnierze odkrywają masowe groby około 22.000 polskich oficerów i inteligencji, zamordowanych i pochowanych w masowych grobach w Lesie Katyńskim przez Sowietów w 1940 roku. Podstępni alianci wiedzieli o tym, że ich “waleczny sojusznik sowiecki” był masowym zbrodniarzem, ale o tym milczeli. Kiedy nie mogli tego dłużej ukrywać przed opinią publiczną, próbowali obwiniać Niemców za to okrucieństwo!

    1944-We wrześniu 1944 roku, osiem miesięcy przed zakończeniem II wojny światowej, przywódcy Unii Komunistycznej (żydowskiej) przedwcześnie oświadczają, że prawie 6 mln Żydów zostało zabitych, na długo zanim można było się o tym dowiedzieć czy policzyć.

    Amerykańscy (żydowscy) komuniści, zwolennicy Stalina i żydo-bolszewickich masowych morderców, przedwcześnie wychodzą z oszustwem o “6 mln zabitych Żydach” pod koniec 1944 roku, przed zakończeniem wojny. Twardy dowód na to, że holokaust był z premedytacją dokonanym oszustwem.

    Pod koniec 1944 roku, 6 miesięcy przed oficjalnym zakończeniem wojny, co najmniej trzy dzienniki wydrukowały historie z informacją o mitycznej śmierci “6 mln Żydów”. Wszystkie te artykuły propagandowe opierały się na kłamstwach Ilya Erenburga, żydowskiego propagandzisty w Związku Sowieckim.

    New York Times pisze, że grupy żydowskie naciskały brytyjskie i amerykańskie rządy do rozpoczęcia ataków gazowych przeciwko nazistom. Żydzi chcą ataków gazowych na Niemcy. Czy historie o “nazistowskim gazowaniu” są klasycznym przykładem żydowskiej projekcji psychologicznej?

    1945- W styczniu, na wiele miesięcy przed zakończeniem wojny, przed oficjalnym zliczeniem lub oszacowaniem ofiar jakiejkolwiek grupy narodowej, syjoniści ogłaszają dokładnie śmierć “6 mln Żydów”.

    Kilka miesięcy PRZED klęską potęg zła, a zatem przed końcem wojny, Żydzi już ogłaszali, że zabito 6 mln Żydów. Zajęłoby LATA zanim dokładne oszacowanie, ilu ludzi wszystkich narodowości zginęło w czasie wojny, można było obliczyć, nie mówiąc już o jednej konkretnej grupie etnicznej. I nawet po latach śledztwa nadal byłby to tylko szacunek. Samo to mówi, że to kompletnie bzdurna liczba.

    Ilya Erenburg, notoryczny żydowski propagandzista w Związku Sowieckim, który agitował za ludobójstwem Niemców i podżegał do masowych gwałtów niemieckich kobiet przez żołnierzy z Armii Czerwonej, przedwcześnie ogłosił, że “teraz świat wie o tym, że Niemcy zabiły 6 mln Żydów”, zanim ktokolwiek mógł znać ich liczbę.

    Żydowski diabeł komunistyczny, Ilya Erenburg, przedwcześnie ogłasza śmierć 6 mln Żydów, pokazując się przez to jako oszust, oraz że holokaust jest z premedytacją wymyślonym oszustwem.

    Erenburga, razem z innym Żydem komunistycznym, propagandzistą, Wasylim Grossmanem, wielu rewizjonistów uważa za mózg stojący za oszustwem holokaustu. Razem napisali “The Black Book” [Czarna księga], dzieło czystej fantazji propagandy nienawiści, pełnej horrendalnych anty-niemieckich historii, które są fizycznie niemożliwe, i później całkowicie zdyskredytowane.

    Komunistyczne demony żydowskie, Ilya Erenburg i Wasyli Grossman

    Na przesłuchaniu w Kongresie w 1945 roku, Joseph Thon, reprezentujący Narodową Organizację Polskich Żydów w Ameryce, oświadczył przed komisją:
    “Naród niemiecki z zimną krwią zamordował 6 mln europejskich Żydów. . . Oskarżam cały naród niemiecki o to, że w latach 1939 – 1945 zamordował ponad 15 mln ludzi, w tym 6 mln Żydów”.

    Syjonistyczny kłamca, Joseph Thon, zbyt wcześnie wypowiedział kłamstwo “zginęło 6 mln Żydów”. Żydzi nie mogą sobie z tym poradzić, prawda?

    Więcej wycinków z gazet od roku 1945 piszących dokładnie o 6 mln zabitych Żydów, zanim sporządzono oficjalny rozrachunek. W maju 1945 roku New York Times napisał, że z nazistowskich obozów koncentracyjnych “wyswobodzono” “ponad 6 mln ludzi”. New York Times mówi, że 6 mln ludzi wyswobodzono, a nie zabito. Ups!

    1946-Rok po zakończeniu wojny Żydzi już tryskają mitem o “6 mln” jako fakcie.

    W międzyczasie, kiedy Żydzi biadolą o fałszywym holokauście w Europie, syjonistyczne organizacje terrorystyczne sieją spustoszenie w Palestynie zabijając arabskich mężczyzn, kobiety i dzieci, jak chcą, jak masakra w Deir Jassin.

    Nieludzcy agenci żydowskiego terroru niemiłosiernie wyrżnęli arabskie kobiety i dzieci, potem okaleczyli ich zwłoki w palestyńskiej wiosce Deir Jassin.

    W 1946 roku, żydowscy agenci terroru z morderczej sieci terrorystycznej Irgun w Palestynie, dowodzeni przez masowego zbrodniarza Menachema Begina (późniejszy premier Izraela), wysadzili w powietrze King David Hotel, przebrani za Arabów. Zginęło 91 osób, w tym 28 brytyjskich urzędników. Prawdziwym celem zamachu byli Brytyjczycy, w hotelu mieściła się siedziba brytyjskiej komendy wojskowej.

    Bestia Begin, terrorystyczny przywódca Irgunu, pomysłodawca zamachu na Hotel w 1946 roku i innych horrorów, premier Izraela.

    1947-1949 W ciągu dwóch lat syjonistyczni Żydzi zniszczyli 419 arabskich wiosek i na ich miejscu wybudowali żydowskie osiedla. Ten proces dokonywania przez Żydów czystek etnicznych Palestyńczyków w ich ojczyźnie trwa do dzisiaj.

    Syjonistyczna kolonizacja i czystki etniczne w Palestynie – zbrodnia przeciwko ludzkości, odbywa się bezkarnie i popiera ją wiele zachodnich rządów.

    1963-W wydaniu z roku 1963, Encyclopedia Britannica pisze, że w obozie koncentracyjnym Mauthausen w Austrii, naziści zamordowali 2 mln ludzi, w większości Żydów. Tę absurdalną liczbę wielokrotnie korygowano. Teraz mówi się, że w Mauthausen zginęło tylko 95.000 ludzi, w tym 14.000 Żydów. Przesadzono o 1.905.000! (more info) Oficjalne źródła wspierające legendę holokaustu, obozu tego nie uważają za “eksterminacyjny”, podobnie jak twierdzi się o wszystkich obozach na terenie Niemiec.

    Encyklopedia pisze: “”W Mauthausen, jednym z obozów eksterminacyjnych w Austrii, zabito prawie 2 mln ludzi, w większości Żydów, w latach 1941-1945″. Uważa, że było to tylko w 99% kłamstwo. Jak na nich całkiem szczere.

    1976-Wpływowy przywódca syjonistyczny Nahum Goldmann, współzałożyciel i wieloletni szef Światowego Kongresu Żydów, publikuje książkę o Żydach, The Jewish Paradox [Żydowski paradoks]. Na s. 122 i 123 szczerze przyznaje, że w latach przed zakończeniem II wojny światowej, dwaj wpływowi współ-spiskujący Żydzi wpadli na pomysł zorganizowania pokazowego powojennego trybunału norymberskiego i wypłacania Żydom “niemieckich odszkodowań”. Goldmann opisuje jak on wraz z dwoma oszukańczymi kumplami syjonistycznymi ze Światowego Kongresu Żydów, planowali wykorzystać po wojnie odszkodowania na sfinansowanie żydowskiego osadnictwa w Palestynie. Goldmann przyznaje się do szwindlu

    1990-Alianckie Procesy Norymberskie oskarżyły nazistów o mord 4 mln ludzi w Auschwitz. Liczba ta figurowała na tablicach dla turystów odwiedzających Auschwitz, i powtarzały ją jako “fakt” rządy, historycy, dziennikarze, politycy i autorytety przez 45 lat. W 1990 roku wszystko to zdemaskowano jako wielkie kłamstwo, kiedy Muzeum w Auschwitz oficjalnie zmniejszyło liczbę zgonów z 4 mln na 1,1 mln, z czego, jak stwierdzono, 960.000 było Żydami. (source)

    Liczba zgonów w Auschwitz zredukowana do miliona, ale święta liczba “6 mln” pozostaje niezmienna i nadal jest powtarzana przez Żydów.

    Oficjalne tablice usunięto i zamieniono nowymi, z “nową” sfałszowaną liczbą 1,5 mln. To co najmniej 2,5 mln osób usuniętych z oficjalnej liczby zgonów w ciągu doby. Nie mogą nawet zdecydować się jaka powinna być ta liczba. Powinni powiedzieć od razu, że ją zmyślają na poczekaniu.

    Proces Norymberski oskarżył nazistów o mord 1,5 mln ludzi w Majdanku, obozie na terenie Polski. Tę śmieszną liczbę wymyślił Saul Hayes, kanadyjski dziennikarz na liście płac kanadyjskich organizacji syjonistycznej, Kanadyjskiego Kongresu Żydów. Obecnie mówi się oficjalnie, że zginęło tam tylko 79.000 osób. Przesadzono o 1.421.000!

    Pomimo znacznej redukcji w oficjalnej liczbie zgonów w Mauthausen, Auschwitz i Majdanek, to mitycznej i oczywiście fałszywej liczby “6 mln” nigdy nie poprawiono, i nadal uznają ją syjonistyczni Żydzi na całym świecie. To dlatego, że ma ona religijne znaczenie dla Żydów i spełnia ich urojone starożytne proroctwa Tory. Holocaust™ to nic więcej niż religia wszczepiana “Gojom”.

    Również w roku 1990 obalono inny holomit, to niedorzeczne kłamstwo o tym, że ze skóry Żydów naziści robili “abażury”, a z ich tłuszczu “ludzkie mydło”.

    Żydowskie grupy w Izraelu przyznały, że ta rozpowszechniona plotka była tylko mitem.

    W roku 1990 mit o “mydle i abażurach” w końcu zostaje obalony.

    Pomimo tego przyznania się, nadal są Żydzi, którzy twierdzą, że to fakt.

    Dwoje syjonistycznych promotorów holokaustu, Deborah Lipstadt i prof. Peter Novick, stwierdzili w swoich książkach, że Szymon Wizenthal, niesławny “łowca nazistów” i patologiczny kłamca, otwarcie wymyślił “5 mln nie-żydowskich zgonów”, które rzekomo miały miejsce podczas holokaustu, jako chwyt marketingowy w celu zainteresowania nie-Żydów religią holokaustu, także znanej pod nazwą ‘holo-chrześcijaństwa”.

    Rewizjoniści szacują, że całkowita liczba zgonów w niemieckich obozach koncentracyjnych wyniosła około 300.000 – 500.000. W tej liczbie prawie połowę stanowili Żydzi. Odwrotnie do komicznych i zdyskredytowanych “6 mln”, liczba ta opiera się na solidnej dokumentacji, łącznie z raportami opublikowanymi przez Międzynarodowy Czerwony Krzyż, który dokonywał inspekcji obozów, rejestrów zgonów z Auschwitz ujawnionych przez sowieckie archiwa w 1990 roku, w których zanotowano tylko 69.000 zgonów w Auschwitz, oraz innych dokumentów. Główną przyczyną zgonów była epidemia tyfusu i głód. [tutaj Auschwitz death registries ]

    Po dziesiątkach lat starannych śledztw, analiz naukowych i intensywnych badań, naukowcy rewizjoniści zlokalizowali “komory gazowe”, “komory parowe”, “taśmociągi porażające prądem”, “pomieszczenia duszące”, “urządzenia [na pedały] miażdżące mózg”, “proszek z kości szczękowych Żydów wykorzystywany w budowie”, i inne dziwolągi w sferze science fiction. [tutaj: Vho.org, Codoh.com, holocaustdenialvideos.com, Winston Smith Ministry of Truth)

    Raport Biura Poszukiwań Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, który zarejestrował łącznie prawie 300.000 ofiar niemieckich obozów koncentracyjnych. Główna przyczyna zgonów: tyfus.

    1991-Czołowy żydowski mason ujawnił plan stojący za religią holokaustu. Ian J Kagedan, członek kanadyjskiej filii B'nai B'rith (tajna organizacja założona w Nowym Jorku w 1943 roku przez żydowskich masonów) powiedział: "Pamięć o holokauście jest najważniejsza w nowym porządku świata. . . Realizacja "nowego porządku świata" zależy od naszej przerobionej lekcji holokaustu"

    Ulotki do zbierania funduszy:

    Żydzi chcą zebrać $6 mln

    Żydowski motyw zbierania funduszy: "Ale życie 6 mln istot ludzkich oczekuje na odpowiedź"

    Kampania na rzecz pomocy "6 mln Żydom we wschodniej Europie"

    Kompendium żydowskich kampanii 6 mln

    New York Times “6 mln″ w latach 1869-1945


    Pojawienie się 34 razy kabalistycznej liczby 6 mln Żydów w New York Times w latach 1869-1945 (miesiące przed zakończeniem II wojny światowej)

    Pięć wczesnych "holokaustów" w New York Times:


    Pięć wczesnych żydowskich holo-oszustw

    Więcej wzmianek o 6 mln przed II wojną światową:


    Jeszcze więcej wzmianek o "6 mln Żydów" w niebezpieczeństwie, przed, podczas i po II wojnie światowej

    Więcej wcześniejszych holo-oszustw:


    To amerykańskie czasopismo z 1897 roku "Science of Religion" twierdzi, że prawie 6 mln Żydów zginęło w buncie Bar Kohba 132-136 AD. Kupa śmiechu! Kliknij by powiększyć.

    1899: New York Times pisze o "wielkim holokauście Żydów". Kliknij by powiększyć.


    Filmy obalające holokaust:
    One Third of the Holocaust [1/3 holokaustu]
    Judea Declares War on Germany (Fredrick Toben) [Judea wypowiada wojnę Niemcom]
    A Holocaust Inquiry (David Duke) [Badanie holokaustu]
    Truth in History – The Holocaust Lie Exposed (David Irving) [Historyczna prawda – ujawnienie holokaustycznego kłamstwa]
    The Persecution of Revisionists: The Holocaust Unveiled [Ściganie rewizjonistów: ujawnienie holokaustu]
    A Holocaust Debate (Michael Shermer vs Mark Weber) [Debata nt. holokaustu]
    The Truth Behind the Gates of Auschwitz (David Cole) [Prawda za bramami Auschwitz]
    The “Holocaust” Debunked, The Ernst Zundel Story ["Holokaust" obalony, historia Ernsta Zundela]
    The Last Days of the Big Lie (Eric Hunt) [ostatnie dni wielkiego kłamstwa]

    Dodaj do ulubionych:
  • @Kula Lis 62 21:52:35 (II)
    Tu w NEON-ie są @Kodak i @Arianek, w Salonie burzą się różni. To wygląda np. tak:

    @ZYGMUNT BIAŁAS
    "Opisane fakty nie zrodziły się w mojej głowie"
    Po pierwsze nie "fakty" lecz żałosne próby zakłamania historii po 70 latach .
    Po drugie domyślam się (czyżby, zapominał pan co i na jakim poziomie, jest moją specjalnością zawodową ) w "czyjej" głowie się zrodziły.
    Najprawdopodobniej zrodziły się w chorej głowie inż. Cierpisza.
    Tej samej - w której z powodu maniakalnej, ślepej nienawiści do wszystkich
    Żydów i Kościoła Rzymsko Katolickiego zrodziły się plugawe myśli, umieszczenia na swojej stronie internetowej "Breivik Manifesto" oraz napisania paszkwilu, na temat
    Jana Pawła II w dniu jego kanonizacji.
    Opisałem to w mojej notce pt. "Opętany przez szatana".
    Żegnam pana
    FATAMORGAN 21:54

    @FATAMORGAN
    Ja też stąd idę. Nie mieści mi się w głowie jak próbuje się tu wybielać germańskie zbrodnicze pomioty.
    SZNYCEL 22:12

    Odpowiedziałem:

    @FATAMORGAN - 21:54
    Nie jestem przyzwyczajony do języka, wyrażającego tyle emocji i nienawiści do osoby, która tyle zrobiła w obszarze badań 10.04 oraz budzenia świadomości narodowej Polaków.
    Żegnam!
    ZYGMUNT BIAŁAS 22:21
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Prawda za bramami Auschwitz – film. David Cole jest poszukiwaczem prawdy i uczciwym człowiekiem. W tym filmie dokumentalnym przedstawia wiele dowodów, że oficjalna historia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz jest kłamstwem. David Cole jest Żydem, dlatego jego świadectwo jest tym bardziej wiarygodne. Jest to dokument poddający w wątpliwość wiarygodność amerykańskich materiałów. Dowiemy się, że np. na oryginalnych rzekomo filmach widzimy komory gazowe w jednym z obozów, gdzie z całą pewnością komór nigdy nie było, a mydło z ludzi to też był chwyt propagandowy, co współcześnie przyznają nawet żydowscy historycy. Rewizjonistyczny film, poddający w wątpliwość nie tylko ilość ofiar obozu w Auschwitz, ale i istnienie tam komór gazowych. Autor filmu przedstawiając się jako Żyd, bierze sobie prywatną przewodniczkę i zwiedza z nią obóz. Przewodniczka opowiada to, co zazwyczaj Żydzi chcą usłyszeć. Kolejna przewodniczka przedstawia fakty inaczej. Jeszcze inną wersję prezentuje dr Franciszek Piper, dyrektor muzeum. Wszyscy oni utrzymują, że komory gazowe istniały, również ta, w KL 1 – starym, pierwotnym obozie, która przez kilka lat przed wyzwoleniem z całą pewnością pełniła funkcję schronu przeciwlotniczego, miała kilka pomieszczeń, w tym łazienkę i ubikację, a po wyzwoleniu została przebudowana do obecnej postaci. W filmie prezentowane są fakty: wyniki badań Katedry Medycyny Sądowej, wykazujące brak śladów cyklonu B na ścianach komory gazowej, stanowiska współczesnych historyków na temat przekłamań w procesie norymberskim. Konkluzją jest hipoteza, że być może ludobójstwo przy pomocy gazu miało być jedynym argumentem, odróżniającym poczynania Niemców od tego, co z niemieckimi jeńcami robili zwycięscy alianci… Kwestia pozostaje nadal otwarta. Film pod względem technicznym robi wrażenie bardzo amatorskiego, ale i tak jest warty obejrzenia. Materiał zrealizowano w 1992 roku. Film został usunięty z YouTube przez żydowską cenzurę. Za jego udostępnienie podziękowania dla Monitora Kancelarii Prezesa Rady Mędrców. http://www.holocaustdenialvideos.com/ [ http://www.dailymotion.com/video/xdf6p4_prawda-za-bramami-auschwitz-1-6_news ]
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Prawda za bramami Auschwitz – film. David Cole jest poszukiwaczem prawdy i uczciwym człowiekiem. W tym filmie dokumentalnym przedstawia wiele dowodów, że oficjalna historia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz jest kłamstwem. David Cole jest Żydem, dlatego jego świadectwo jest tym bardziej wiarygodne. Jest to dokument poddający w wątpliwość wiarygodność amerykańskich materiałów. Dowiemy się, że np. na oryginalnych rzekomo filmach widzimy komory gazowe w jednym z obozów, gdzie z całą pewnością komór nigdy nie było, a mydło z ludzi to też był chwyt propagandowy, co współcześnie przyznają nawet żydowscy historycy. Rewizjonistyczny film, poddający w wątpliwość nie tylko ilość ofiar obozu w Auschwitz, ale i istnienie tam komór gazowych. Autor filmu przedstawiając się jako Żyd, bierze sobie prywatną przewodniczkę i zwiedza z nią obóz. Przewodniczka opowiada to, co zazwyczaj Żydzi chcą usłyszeć. Kolejna przewodniczka przedstawia fakty inaczej. Jeszcze inną wersję prezentuje dr Franciszek Piper, dyrektor muzeum. Wszyscy oni utrzymują, że komory gazowe istniały, również ta, w KL 1 – starym, pierwotnym obozie, która przez kilka lat przed wyzwoleniem z całą pewnością pełniła funkcję schronu przeciwlotniczego, miała kilka pomieszczeń, w tym łazienkę i ubikację, a po wyzwoleniu została przebudowana do obecnej postaci. W filmie prezentowane są fakty: wyniki badań Katedry Medycyny Sądowej, wykazujące brak śladów cyklonu B na ścianach komory gazowej, stanowiska współczesnych historyków na temat przekłamań w procesie norymberskim. Konkluzją jest hipoteza, że być może ludobójstwo przy pomocy gazu miało być jedynym argumentem, odróżniającym poczynania Niemców od tego, co z niemieckimi jeńcami robili zwycięscy alianci… Kwestia pozostaje nadal otwarta. Film pod względem technicznym robi wrażenie bardzo amatorskiego, ale i tak jest warty obejrzenia. Materiał zrealizowano w 1992 roku. Film został usunięty z YouTube przez żydowską cenzurę. Za jego udostępnienie podziękowania dla Monitora Kancelarii Prezesa Rady Mędrców. http://www.holocaustdenialvideos.com/ [ http://www.dailymotion.com/video/xdf6p4_prawda-za-bramami-auschwitz-1-6_news ]
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    W czasie drugiej wojny dzięki współpracy żydów /syjonistów żydowskie “państwo ” miało powstać na terenach POLSKI na Lubelszczyźnie. Polacy wywożeni i mordowani w tamtym rejonie mieli zwolnić miejsce dla żydowskich kolonistów. Pisałem o tym kilka lat temu co wywołało furię żydowskich komisarzy i ich usłużnych im idiotów. Tutaj jedna z informacji na ten temat: “Nisko nad Sanem – planowane przez Niemców państwo żydowskie na terenach Polski. Z “Opoki w Kraju” http://www.ciemnogrod.net/owk/owk_36.htm : “…W czasie II wojny światowej nie tylko Niemcy wysyłali swoich żydów do Polski.(Operacja SEZAM). Czyniły to też inne kraje wówczas z Niemcami kolaborujące. Od dawna wiemy, że czyniła to Francja Vichy. Teraz dowiadujemy się, że czyniła to też Słowacja, a nawet jako jedyny kraj w Europie płaciła Niemcom za te deportacje. III Rzesza otrzymywała za każdego deportowanego żyda tzw. opłatę przesiedleńczą w wysokości 500 marek od osoby, która miała pokryć koszty “osiedlenia się żydów w ich nowych domach w Polsce” (Nasz Dziennik 17.X.00). Kiedy wreszcie historycy serio zaczną studiować temat państwa żydowskiego na terenie Lubelszczyzny?. Przecież wiele krajów chciało się pozbyć swoich żydów lub broniło sie przed ich imigracją. Tak na dobrą sprawę nikt imigracji żydowskiej nie chce. Zapomina się, że rzekomo antysemicka Polska w okresie międzywojennym przyjęła i dała obywatelstwo 615.000 żydowskim imigrantom z hitlerowskich Niemiec i bolszewickiej Rosji (dane z książki urzędnika II RP od spraw osadnictwa żydowskiego Stefana Nowickiego pt. “Wielkie nieporozumienie”, Sydney 1970). Natomiast wypomina się stale Polsce, że promowano, zresztą zgodnie z wolą ruchu syjonistycznego, żydowska emigrację. To samo uczynił angielski minister spraw zagranicznych Arthur Balfour, który słynną deklaracją z 2.XI.1917 roku zapowiedział otwarcie Palestyny, ówczesnej kolonii brytyjskiej, dla żydowskiej kolonizacji, by stworzyli tam swe państwo (national home), oczywiście kosztem Palestyńczyków. Palestyna jest za mała, by przyjąć wszystkich żydów Europy, szukano więc innych rozwiązań terytorialnych. Francuzi ofiarowywali swoją kolonię Madagaskar, kosztem Malgaszów, ale pionierstwo żydów nie interesowało. We współpracy niemiecko-żydowskiej, kosztem Polaków, planowano założyć takie państwo na terenie pokonanej Polski, tzw. Lublinland ze stolicą w Nisku. Taki był pierwotny cel zwożenia żydów do Polski. Nie wolno wmawiać Francuzom, Węgrom czy Słowakom, że wysyłali swych żydów do Auschwitz. Wysyłali ich do tworzonego kosztem Polski żydowskiego państwa (osadnictwo żydów w Izraelu, kosztem Palestyńczyków, trwa nadal). To, że Hitler zmienił plany pod koniec 1941 roku lub je dopiero ujawnił(efekt wypowiedzenia Niemcom wojny przez żydów na ich zjeździe w Baltimore w marcu 1941), decydując się na “ostateczne rozwiązanie”, to sprawa wtórna, za którą wysyłający nie odpowiadają. Zresztą i sami Niemcy potrzebowali kilku lat bandyckiej wojny na wystarczające zdziczenie, by móc podjąć systematyczny program likwidacji całych narodów. Nie zapominajmy, ze żydów przede wszystkim mordowali żydzi, tak w Gettach jak i obozach..O sprawie Lublinlandu jest milczenie, bo w jego tworzeniu z hitlerowskimi Niemcami współpracowali żydzi (Judenraty) oraz dlatego, że ujawnia ona programowy żydowski i niemiecki antypolonizm…” Tyle “Opoka w Kraju” nr 36(57) z grudnia 2000 Potwierdzenie informacji o niemieckich zamiarach zorganizowania terytorium żydowskiego w okolicach miejscowości Nisko nad Sanem znaleźć można także w książce niemieckiej żydówki Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”.

    NISKO

    “nic nie wyszło z planów, do jakich był najbardziej przywiązany [mowa o Adolfie Eichmannie - wtr. WK.] (ewakuacja żydów na Madagaskar, ustanowienie terytorium żydowskiego w okolicach Niska w Polsce)”.
    Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998,
    ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 46

    ŻYDOWSKIE POCHODZENIE HEYDRICHA I KILKU INNYCH DYGNITARZY III RZESZY

    “W roku 1934 szefem SD był Reinhardt Heydrich, były oficer wywiadu marynarki wojennej, którego Gerald Reitlinger nazwał "prawdziwym architektem Ostatecznego Rozwiązania".
    Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998,
    ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 49

    “Tysiące pół -żydów zwolniono od wszelkich ograniczeń, czym można było wytłumaczyć rolę odgrywaną przez Heydricha i Hansa Franka w SS oraz role feldmarszałka Erharda Milcha w lotnictwie Goeringa, wiedziano bowiem powszechnie, że Heydrich i Milch byli pół -żydami, natomiast generalny gubernator Polski był przypuszczalnie stuprocentowym żydem.”
    Hannah Arendt “Eichmann w Jerozolimie”, Wydawnictwo Znak, Kraków 1998,
    ISBN 83-7006-684-4, Wyd.II, poprawione, str. 173″
    http://www.reocities.com/jedwabne/panstwo_zydowskie_nisko.htm Ps. Żona tow. Wiesława żydówka Szybicka vel Liwa Szoken(jej siostra mieszkała w tamtym czasie w Szwecji gdy w Polsce rządziły trzy straszne żydówki, nazwiska znacie), zajmowała się w ramach kończenia przez IW/UB niemieckiej operacji SEZAM, min.zmianą nazwisk żydowskich na polskie, za wiedzą tow, Wiesława.On był już w tym czasie prekursorem: był przeciw a nawet za, Bolek od niego ściągał. W 68 roku gdyby wykonał porządnie robotę, nie było by dzisiaj problemu z żydami, także chazaromongolskiego.
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Władysław Gauza: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust. Prasa zachodnia doniosła w tym tygodniu, że zapowiadany na jesieni br. proces sądowy o zbrodnie wojenne przeciw John Demjaniukowi, rozpocznie się za trzy tygodnie, tj. przy końcu października.
    Demjaniuk jest oskarżony za udział w zapędzeniu 29 000 Zydów do komór gazowych w Sobiborze, niemieckim obozie zagłady we wschodniej Polsce, gdzie pełnił funkcję wartownika. Według wcześniejszych zapowiedzi, śledztwo przeciw Demjaniukowi i proces sądowy ma rzucić światło na rolę wspólników i współpracowników bandy nazistowskiej w systemie zagłady Żydów. Według wstępnych obliczeń rozmaitychekspertów, głównie niemieckich i żydowskich, w eksterminacji Żydów brało udział około 200 000 nie Niemców, czyli ludzi innej narodowości, niż niemieckiej. Wśród tych innych narodowości wymienieni są „polscy chłopi”, czyli Polacy. Natomiast całkowicie pominięci zostali Żydzi. Mało kto dzisiaj pamięta, że żydowski holocaust praktycznie nie istniał w mediach przed 1967 rokiem. Rodzić zaczął się dopiero po sześciodniowej wojnie izraelsko arabskiej. Trzeba było ponad 40 lat, żeby urósł do dzisiejszych rozmiarów. Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są Niemcy; naród niemiecki. Ponad 90 procent Niemców głosowało na partię Hitlera i na niego samego, tym samym na jego program i idee zawarte w „Mein Kampf”. Nikt o zdrowych zmysłach tych prawd nie kwestionował. Do pewnego czasu. Po upływie lat, od drugiej wojny światowej, do Niemiec zachodnich zaczęły napływać z zagranicy ogromne kapitały. Niemiecka Republika Federalna (RFN) musiała być silna ekonomicznie, by móc stawić mocny opór w wypadku agresji czerwonych hord ze Wschodu. Dzięki tej pomocy Niemcy Zachodnie szybko się odbudowały i stały się potęgą gospodarczą. (Niemcy Wschodnie wówczas nie liczyły się, ani ekonomicznie ani politycznie; ot takie dwa Śląska w stosunku do Niemiec przedwojennych.) Nie uszło to uwadze Izraela, który potrzebował pieniędzy. Niemcy jako sprawcy ogromnej zbrodni dokonanej na Żydach, potrzebowali rehabilitacji od Żydów. Tak doszło do transakcji: „Za krew pieniądze, za pieniądze przywrócenie honoru. Dotyczy to tylko Żydów.” – pisał prawie czterdzieści lat temu Stefan Nowicki w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” (wydanej w 1970 roku w Sydney, Australia).

    „Dzisiejsze Niemcy – oświadczył w 1964 roku Ben Gurion, premier Izraela – są inne, ich władcy są inni i forma władzy jest inna.” (S.Nowicki, jak wyżej, str. 12)

    W miarę wzrostu wypłat odszkodowawczych i pomocy materialno-militarnej, wzrastała sympatia do Niemców. (Proporcjonalnie malała do Polaków).

    „Stosunek naszego rządu – pisał izraelski dziennik „Haolam Haze” z 1965 roku – do rządu Adenauera oparty jest na cynicznej transakcji, może najbardziej cynicznej od chwili, gdy Adolf Hitler proponował Brandtowi transakcję towarów za krew. Otrzymaliśmy pieniądze.

    Otrzymaliśmy pomoc. Sprzedaliśmy N.R.F.-owi świadectwo moralności następującej treści:

    My państwo Izrael, ofiary nazizmu, uratowani z Oświęcimia, dyplomowany symbol postępu i socjalizmu w świecie, potwierdzamy niniejszym, że posiadacz tego świadectwa nie jest już faszystą, lecz całkiem nowym Niemcem, który ma prawo być przyjęty do każdego grona”.

    (Za S.Nowicki, str. 13).

    Dlaczego cofnąłem się tak daleko w czasie? Odpowiadam: dlatego, że głupia, oszczercza i dzika propaganda żydowska, skierowana swym ostrzem przeciw Polakom i Polsce, trwa z różnym natężeniem od 40-stu (słownie: od czterdziestu) lat. A Polacy, zahukani i zaszachowani m.in. przez bardzo wpływowe lobby żydowskie w Polsce, nie wiedzą, jak się bronić przed tą nachalną i wrzaskliwą propagandą żydowską. Ale o tym przy innej okazji. Dzisiaj Izrael potrzebuje pieniędzy nie mniej, niż dawniej. A jeszcze więcej pieniędzy potrzebują dziś rozmaici hochsztaplerzy, aferzyści i wydrwigrosze żydowscy w USA, do których dołączyli tacy sami w Europie. Od państwa niemieckiego za wiele już nie da się wyciągnąć. Trzeba znaleźć winnych pośród innych. Opublikowany niedawno w „Der Spiegel” artykuł o odpowiedzialności innych narodów europejskich za zbrodnię dokonaną na Żydach, wywołał w Polsce poruszenie i falę polemik. Przyczyną tego było wysunięcie stwierdzenia, że za tą zbrodnię winni są nie tylko Niemcy, ale i inne narody europejskie. Również Polacy przez „polskich chłopów”, którzy wykonywali zarządzenia niemieckich władz okupacyjnych. Nie byłoby w tym stwierdzeniu nic ciekawego, gdyby nie pominięto jednego narodu europejskiego, o którym można wspominać i wymieniać go, ale tylko w takim kontekście i przy takich okazjach, w jakim naród ten przyzwala. Mowa tu jest oczywiście o europejskim narodzie żydowskim, bo chodzi tu przecież o Żydów europejskich. Interesującym jest to, że autorzy artykułu w „Der Spiegel”, wymieniając różne „narody europejskie”, które rzekomo przyłożyły się do tej zbrodni, poprzez współpracę z Niemcami, pomijają skrzętnie wymienienie narodu niemieckiego, austriackiego i żydowskiego. Jeżeli mamy dzisiaj wyliczać, który z narodów europejskich i ile przyłożył się do śmierci Żydów, to nie sposób ominąć tutaj nacji żydowskiej z tej prostej racji, że była to wówczas nacja europejska. Współpraca Żydów z Niemcami na tym polu jest dobrze udokumentowana a literatura na ten temat jest obszerna. Najbardziej interesujące są relacje Żydów, którzy przeżyli hekatombę hitlerowską. Dowiadujemy się od nich o szerokiej współpracy Żydów z gestapo i haniebnej roli Rad Żydowskich („Judenrat”) współdziałających z władzami hitlerowskimi w wysyłce ludzi na śmierć.

    Wspomniany wcześniej S.Nowicki, w odpowiedzi na oszczerstwa żydowskie pisze w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” – cytuję:

    „A czy nie było policjantów żydowskich w gettcie, którzy pałkami bili swych współwyznawców? Było też Gestapo żydowskie w Warszawie, osławiona 13-stka, kierowana przez Abrahama Gancwajcha, oraz policja żydowska pod komendą takich nikczemników, jak Lejkin, Szeryński, Kon i Keller oraz znani przed wojną działacze syjonistyczni Nosing i First.

    Był Judenrat w getcie warszawskim, który segregował Żydów do Majdanka i komór gazowych. Byli bogaci Żydzi, którzy okupywali się żydowskim władzom, by nie wychodzić z getta w pierwszych transportach. Byli Zydzi, którzy denuncjowali swych braci i współpracowali z Gestapo. Zbrodnie Żydów dokonane na swych braciach mrożą krew w żyłach. Działalność Abrahama Gancwajcha jest przerażająca swym cynizmem i okrucieństwem. Ten gestapowiec żydowski, zwerbowany w służbie Hitlera jeszcze przed wojną, był znaną osobistością w świecie żydowskim. Był nauczycielem hebrajskiego w szkołach „Tarbut” w Częstochowie, należał do „Poalej-Syjonu Prawicy”, był współpracownikiem wiedeńskiego pisma „Gerechtigkeit”, a po aneksji Austrii założył w Łodzi prowokacyjny antyhitlerowski tygodnik pod nazwą „Wolność”. Wykaz prenumeratorów pisma posłużył Gestapo do masowych mordów Polaków. Po wkroczeniu, Niemców organizował z ich ramienia sieć szpiegowską na ziemiach wschodnich, a po ataku Niemiec na Sowiety skierowany został przez Gestapo do likwidowania warszawskiego getta i wyciągnięcia dla Niemców nagromadzonych tam bogactw. Przytaczam ocenę żydowskich władz getta warszawskiego przez ocalałych z pogromu Żydów. „Wielkopomna zdrada Rady Żydowskiej w Warszawie – pisał dr. Szymon Datner – która się wyraziła w formie zgody na przeprowadzenie „wysiedlenia” pozostanie na zawsze obok zdrady żydowskiej służby porządkowej niezatartą plamą na honorze władz żydowskich getta”. Historyk żydowski, B.Mark, w książce pt. „Powstanie w getcie warszawskim” (Zydowski Instytut Historyczny, 1955) pisze: „Tylko 10 000 żyje w dostatku, nawet lepiej niż przed wojną. Widocznie dla tych 10.000 przywieziono w lutym 20 tysięcy litrów wódki. W tym czasie zarejestrowano oficjalnie 416 tysięcy Żydów, z czego 80 % biednych przymierających głodem... Cała działalność Judenratów, to jedno pasmo wołające o pomstę krzywd wobec biedoty. Gdyby był na świecie Bóg, to zniszczyłby gromami to gniazdo okrucieństwa, obłudy i grabieży... Wszystkie zarządzenia okupanta były przeprowadzane przez Judenrat, który organizuje łapanki na pracę przymusową... Niektórzy piastowali kilka urzędów jednocześnie, wyciągając dochód do 60 tysięcy miesięcznie, podczas gdy pisarz i pedagog Janusz Korczak w podaniu prosi o dwa posiłki dziennie, widać, że i tego jemu ojcowie miasta odmówili...”

    „Niemcy doprowadziły do tego – pisał Marek Edelman – że Rada Żydowska sama wydała wyrok na przeszło 300 tysięcy mieszkańców getta... Nikt jeszcze nigdy tak nieustępliwie nie wypuszczał z rąk złapanego jak jeden Żyd drugiego Żyda”.

    Trzeba też wspomnieć nazwisko dr Rudolfa Kasztnera, wiceprzewodniczącego Federacji Syjonistycznych Węgier i dyrektora Pomocy Rady Ocalenia powstałej w 1943 roku, który współpracował z Eichmannem w likwidacji tysięcy Żydów węgierskich. I to za jaką cenę?

    Za umożliwienie wyjazdu do Izraela 1200 syjonistom węgierskim. Zbrodniarz ten dożył do 1967 r. Został zastrzelony w Tel-Avivie. Dlaczego nie stanął przed sądem, jako zbrodniarz wojenny?” Tyle na razie Stefan Nowicki. Jeszcze do jego pracy powrócę.

    W książce pt. „Auschwitz, the nazis & the „Final Solution””, (wydanej w 2005 r. przez BBC Books, autor: Laurence Rees), znajduje się m.in. relacja Lucille Eichengreen, ocalałej cudem z getta łódzkiego, dokąd deportowani zostali Zydzi niemieccy. Wspomina tam, że od stycznia do maja 1942 roku zostało 55 000 Żydów wywiezionych i zamordowanych w Chełmnie.

    O tym, kto miał pójść na śmierć, decydowały władze żydowskie getta. Dwa miesiące później do getta weszli Niemcy, żeby osobiście dokonać wyboru ludzi na zagładę. Wybierali w pierwszym rzędzie ludzi starych, chorych i dzieci, jako niezdolnych do pracy.

    Przywódca getta, Mordechai Chaim Rumkowski, polecił matkom współpracować z Niemcami i oddać im swoje dzieci. „Oddajcie im wasze dzieci, żebyśmy mogli żyć” – wołał. „Ja miałam wtedy 17 lat, kiedy słyszałam jego przemówienie” – mówi Lucille E. I dodaje – „Ja nie mogłam pojąć, że ktoś może polecać rodzicom, aby oddawali swoje dzieci na śmierć. Tego zresztą nie mogę pojąć jeszcze dzisiaj”.

    Żyd Rumkowski był znany z tego – czytamy w innym miejscu – że układając listę osób przeznaczonych do wywózki, wybierał tych, którzy w jakiś sposób narazili się mu i których chciał sam się pozbyć z getta. Był również znany z wykorzystywania seksualnego młodych kobiet. Zadna nie mogła zaprotestować, bo miała świadomość, co ją czeka. Lucille E. wspomina w innym miejscu, że wreszcie dostała pracę w kuchni w getcie i pewnego razu, będąc sama w przyległym biurze, pojawił się M.Rumkowski, chwycił za krzesło i przysiadł się przy niej. „Mieliśmy parę rozmów. On gadał, ja słuchałam. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę i położył ją na swoim penisie, po czym powiedział: „Szarpnij się i postaw go w stan pracy”. Relację młodziutkiej wówczas Lucille E. potwierdza Jacob Zylberstein, który był świadkiem zachowywania się przywódcy getta łódzkiego. „Rumkowski rzeczywiście wykorzystywał młodziutkie kobiety” – mówił – i dodaje przy tym: „Kiedy siedzieliśmy w jadalni, on przychodził, rezejrzał się po sali, kładł rękę na ramieniu wybranej i wychodził z nią. I nie jest to tak, że ja to słyszałem od kogoś. Ja to widziałem. Gdyby któraś mu odmówiła, znalazłaby się w śmiertelnym niebezpieczeństwie”.

    Uratowana przez Polaków Żydówka, Alicja Zawadzka-Wetz, opisuje w swej książce przeżycia w getcie warszawskim. Pisze, że – cytuję

    „Najgorsze było to, że poznałam bestialstwo, do którego zdolni są ludzie oraz okrucieństwo i podłość ludzkiej natury.

    Wśród społeczności, skazanej na śmierć, budzą się albo najniższe, albo najszlachetniejsze instynkty. Iluż to przedwojennych adwokatów, powszechnie szanowanych, stało się członkami żydowskiej milicji i gotowych było do największych podłości z szantażem włącznie... Ilu z nich biło do krwi dzieciaki, które usiłowały przedostać się poza mury, by zdobyć po drugiej stronie trochę żywności dla głodującej rodziny... Dobrzy, mieszczańscy mężowie porzucali żony, z którymi spędzili dziesiątki lat, by przeżyć jeszcze jedno, najtańsze choćby, doznanie miłosne, by przed śmiercią użyć życia... Zdarzały się wypadki, że w rodzinach okradano się wzajemnie z mizernych porcji gliniastego chleba.” (Zob. Alicja Zawadzka-Wetz, „Refleksje pewnego życia”, wyd. Instytut Literacki, Paryż 1967, w serii „Dokumenty”, str. 20-21).

    Stefan Nowicki pisze w swej książce, że:

    „Ocalałe pamiętniki Czerniakowa („Adam Czerniakow Warsaw Ghetto Story”, wyd. Zydowskiego Instytutu Historycznego Jad Waszem) dają obraz życia w getcie warszawskim.

    „Na ulicach leżą trupy, a w wytwornych restauracjach odbywają się tańce”. Pod datą 14 czerwca 1941 roku czytamy: „Pochmurno. Dziś niedziela. Nie wiem czy orkiestra będzie mogła grać w ogródku. Okazało się, że grała pomimo lekkiego deszczu. Poleciłem sprowadzić dzieci Izby Zatrzymań... Były to żywe kościotrupy rekrutujące się z żebraków ulicznych... Wstyd mi powiedzieć, że tak dawno nie płakałem. Dałem im po tabliczce czekolady. Potem otrzymali zupę. Przekleństwo tym z nas, co sami jedzą i piją, a o tych dzieciach zapominają”. Stosunki w Judenracie były okropne. Miały miejsce ostre starcia między tymi, którzy wysługiwali się Niemcom i żyli w warunkach luksusowych, a tymi, którzy żyli w nędzy i głodzie i ciężko pracowali w nieludzkich warunkach. Przydział żywności był nędzny, toteż przemyt był dobrze zorganizowany. Gdyby „Żydzi musieli żyć na chlebie oficjalnie racjonowanym – pisze Czerniakow – niewielu przeżyłoby rok zamknięcia za murami getta”. Mimo tak nędznych przydziałów żywności, szła ona na czarny rynek.

    Wyzysk, przekupstwo, donosicielstwo, wysługiwanie się Niemcom, łapownictwo i bogacenie się wpływowych Zydów w getcie doszły do potwornych rozmiarów (patrz załącznik „The holocaust Kingdom”)”.

    „The Holocaust Kingdom” jest książką-paszkwilem na Polaków, napisanym przez Żyda o nazwisku Michał Belg-Aleksander Donat, wydanym w USA. Paszkwil ten zieje nienawiścią do Polaków za to, że go uratowali od śmierci. Książka ta jest ciekawa dlatego, bo opisuje życie codzienne w getcie warszawskim. Urywki przytaczam za S.Nowicki, „Wielkie nieporozumienie”, str. 165. Z książki A.Donata dowiadujemy się, że:

    „Str. 34: Najbardziej niecnym z Żydów na żołdzie Gestapo, którzy również brali łapówki od ludzi szukających zabezpieczającego zatrudnienia, był Abraham Gancwajch. Był założycielem haniebnej instytucji (znanej pod nazwą „13-ki”, ponieważ biura ich znajdowały się na ul. Leszno, Nr 13), która wcześnie przejęła administrację dużej ilości domów mieszkalnych w getcie. Stowarzyszenie lokatorów walczyło uparcie o umieszczenie swego przedstawiciela na tej tak ważnej placówce. Wielokrotnie zdarzało się, że dwóch czy trzech kandydatów, z których wszyscy dali już łapówki jednemu z pracowników Judenratu,dowiadywało się, że dwóch czy trzech innych, którzy przepłacili 13-kę „wyznaczono” równocześnie na to stanowisko.

    Str. 43: 13-ka była specjalną agencją, złożoną z informatorów i sługusów Gestapo, która powstała w getcie, pomimo że tak Judenrat, jak i policja żydowska skrupulatnie wykonywały rozkazy Nazistów i były naszpikowane szpiegami Gestapo. Wodzem tego, tak zwanego Urzędu do Walki z Lichwą i Przekupstwem był notorycznie znany Abraham Gancwajch, nie zwykły szpieg, ale prowokator i dywersjonista na tak wielką skalę, że nazywano go Azefem Getta Warszawskiego. Praca jego polegała na demoralizowaniu getta przez perswazję i tłumaczenie, że zwycięstwo Hitlera jest nieuniknione, więc opór bezcelowy.

    Sredniego wzrostu, szczupły, ciemnowłosy, o ostrych rysach i przenikliwych, magnetyzujących oczach pod grubymi szkłami, Gancwajch był niezwykle zdolnym człowiekiem, wysoce inteligentnym, ze zdolnością przekonywania. Urodzony demagog, znał cztery języki – niemiecki, polski, żargon i hebrajski – przed wojną wykładał język hebrajski i pisywał do gazet. Kręcił się w kołach syjonistycznych i przypuszczalnie nawet już wówczas był na żołdzie Gestapo. Mówiono, że szpiegował na rzecz Gestapo, jakoby przeciw Rosji, w Białymstoku, Wilnie i Lwowie.

    W getcie występował nie jako agent Gestapo, ale jako dobroczyńca, który mógł służyć Żydom w godzinie potrzeby, wykorzystując swe szerokie stosunki z Niemcami.

    Gancwajch rozciągnął swe sieci szeroko i na wszystkie dziedziny życia w getcie. W jednej ze swych licznych „ról” pozował jako obrońca uciśnionych wobec „plutokratycznych wyzyskiwaczy” z Judenratu, był również opiekunem sztuki i literatury żydowskiej... czarował szczególnie intelektualistów żydowskich... chciał uchodzić za wielkiego prowodyra Getta, coś w rodzaju Mesjasza. Zakładając, że zwycięstwo Niemiec jest nieuniknione, rozsiewał kłamstwa, że w ostatnim etapie Żydzi będą przypuszczalnie przesiedleni na zdobyte tereny i wobec tego instytucja getta jest konieczna, ponieważ chroni nacjonalizm żydowski i autonomię kulturalną. Tak więc, wmawiał Żydom, by nie tylko słuchali Niemców, lecz by z nimi współpracowali. Zapraszał prawników, doktorów, pisarzy, dziennikarzy i innych na odczyty, konferencje, dyskusje i obfite, wytworne przyjęcia, w czasie których wtłaczał im w mózgi te teorie. W czasie jednego z takich zebrań zapytano go wprost – Skąd przyszedłeś?

    Kim właściwie jesteś? W czyim imieniu przemiawiasz? Na co Gancwajch odpowiedział – Sam diabeł mnie tu przysłał, ale chcę wam pomóc.

    I wysiłki jego nie szły całkowicie na marne. Wielu nawet spośród grona znanych indywidualistów wchłaniało jego wywody. Nawet dr Ringelblum, którego nic nie łączyło z Gancwajchem, poszedł tak daleko, że szukał go na „pogawędkę”, aby zadowolić swą ciekawość. Dzięki interwencji Gancwajcha został zwolniony z więzienia dr Janusz Korczak, sławny pisarz i uczony. Poza tym, chwalił się, że jego wpływom zawdzięczano, iż ulica Sienna i Plac Grzybowski pozostały wewnątrz getta. Urząd Walki z Lichwą i Spekulacją, choć powszechnie był znany pod nazwą 13-ki, miał pewne zaufanie wśród głodujących mas, którym wydawało się, że kupcy bogacą się ich kosztem. W praktyce, jedyną korzyścią było, że kupcy musieli wystrzegać się jeszcze jednego wroga. Zdarzało się, że któryś z agentów Gancwajcha spenetrował, iż jakiś sklep sprzedaje kaszę powyżej wyznaczonej ceny. Kupiec „wypracowywał” łapówkę, która zadowoliłaby urząd, ukrywał 90% kaszy, a resztę sprzedawał po wyznaczonej cenie, nie szczędząc przy tym rozgłosu. I to za niecałe 10 deka kaszy na głowę. Gancwajch robił niesamowite pieniądze Brał okup z około stu kamiennic na ul. Leszno. Dostawał od Niemców 30 przepustek z getta na aryjską stronę i sprzedawał je po przeraźliwie wysokich cenach. Zorganizował służbę ambulansową, która zwalniała swych pracowników od prac przymusowych i dawała im inne przywileje. Aby zostać członkiem tej służby, otrzymać jej specjalną kartę i nosić czerwoną czapkę, ludzie płacili fortuny.

    Z okazji świąt wielkanocnych, Gancwajch dał parę tysięcy złotych na pomoc dla zubożałych pisarzy żydowskich.

    Na uroczystość bar mitzvah swego syna przyjmował chlebem i kawą biednych, co, jak mówiono, kosztowało dziesiątki tysięcy złotych.

    Gdy umarł jego ojciec, w półoficjalnym dzienniku żydowskim „Gazeta Żydowska” ukazały się nekrologi podpisane przez „grupę doktorów, prawników, dziennikarzy i pisarzy”, choć bez indywidualnych nazwisk.

    Równocześnie grał na popularności, ujawniając brak zaufania i niechęć do Judenratu. Raz nawet, jego przyjaciele z Gestapo zaaresztowali Adama Czerniakowa, prezesa Judenratu. Wykorzystywał każdą możliwość zdobycia kontroli nad tą instytucją. Rozgłaszano pogłoski połączenia się 13-ki z Judenratem, z tym, że Gancwajch byłby prezesem nowej instytucji, do czego jednak nigdy nie doszło. Przypuszczalnie powodem były zakulisowe rozgrywki między cywilnym niemieckim komisarzem getta dr. Heinz Auerswaldem, zwierzchnikiem Czerniakowa i wysoko postawionymi oficerami Gestapo, którzy popierali Gancwajcha. Robił on wszystko, co było w jego mocy, aby uzyskać mandat od Zydów, który pozwoliłby mu występować w ich imieniu. – Wówczas – obiecywał – uzyskam dla was od Niemców cokolwiek zechcecie. Getto zacznie natychmiast pracować dla Wehrmachtu, skończą się bicia i łapanki, otrzymacie zadowalające przydziały żywności. W międzyczasie, dwaj współpracownicy Gancwajcha – Moryc Kon i Zelig Heller – utworzyli własny „sklepik” po przeciwnej stronie ulicy na Lesznie pod Nr. 14. Specjalizowali się w dostawach jarzyn i uzyskiwali pewne, bardzo korzystne koncesje, łącznie z pozwoleniem na otwarcie targu na ul. Leszno, na handel rybami oraz zorganizowali transport konny w getcie.Wozy te nazywano „konhellerami”, na cześć koncesjonariuszy, ale znane były również jako „wszalnie”. Kon i Heller robili potworne sumy na przemycie przyjaciół i ich rodzin z Łodzi i Białegostoku do getta warszawskiego, na zwalnianiu więźniów, unieważnianiu spraw cywilnych i rozkazów konfiskaty własności – wszystko to naturalnie, jako „usługi” uzyskiwane od oficjalistów niemieckich. (...).

    W czerwcu 1942 roku ukazały się w getcie plakaty „Poszukiwany przez policję” z nazwiskami i fotografiami Gancwajcha i innych jego bandy. Mówiono, że udało im się uciec.” To tyle z relacji Zyda A. Donata.

    Według ustnej informacji, trudnej dzisiaj do zweryfikowania, uzyskanej w 1993 r., Gancwajch, Kon i Heller oraz dwóch innych, nieznanych z nazwiska, uciekli z getta a nagromadzone tam pieniądze i złoto, użyli na opłacenie ukrywania się, pod zmienionymi nazwiskami, u jednego chłopa w radomskim. Po wejściu do Polski wojsk sowieckich i przejęciu władzy przez komunistów, zmienili znowu nazwiska. Tym razem na polskobrzmiące. Wstąpili do PPR i znaleźli zatrudnienie w UB (Kon, Heller i dwaj pozostali). Natomiast Gancwajch był oficerem znienawidzonego G.Z. Informacji Wojskowej. Chłop, który ich ukrywał, został potem zastrzelony przez UB jako „bandyta” reakcyjnego podziemia. Były też inne formy współpracy Żydów z Niemcami. Nie warto by było to przypominać, gdyby skutkiem tego była śmierć zaledwie 1000 czy 2000 ludzi. Jest to jednak sprawa masowego mordu, gdzie zginęło ponad 30 000 (słownie: ponad trzydzieści tysięcy) Żydów, do czego przyczynili się wydatnie sami Zydzi. O tej zbrodni pisze się i mówi, ale na temat okoliczności milczy, zwłaszcza w Polsce i na Ukrainie. Po zdobyciu Kijowa przez wojska niemieckie, ogłoszono przy końcu września 1941 roku zbiórkę Żydów. W związku z tym wywieszono w mieście i okolicy plakaty z instrukcją: „Należy zabrać ze sobą papiery identyfikacyjne, pieniądze i rzeczy wartościowe, obok ciepłego ubrania się”. Niemieckie Sonderkomando 4 A , które liczyło na co najwyżej 5000 do 6000 Zydów, którzy się zgłoszą, doznało niecodziennego zaskoczenia, bo stawiło się 33 771 Żydów. W tej sytuacji jednostka 4A zmuszona była do zaangażowania 2 batalionów policji, żeby uporać się z wynikłym, nie z ich „winy”, problemem. Oczywiście, wszyscy, którzy stawili się na życzenie Niemców, zostali w pień wycięci. Mowa tu jest o masakrze w Babim Jarze na Ukrainie. Niewątpliwym jest fakt, że winnymi tej masowej zbrodni są Niemcy, ale dużo winy leży w żydowskiej mentalności i gotowości do współpracy z okupantem niemieckim. Co najmniej 27 tysięcy Zydów nie musiało tam wtedy zginąć. (Zobacz: Antony Beevor, „Stalingrad”, 1998). W wyniku szeroko zakrojonej kampanii „Judenrein” (oczyszania państwa niemieckiego z Żydów) dziesiątki tysięcy Żydów znalazło się poza granicami Niemiec. Ogromna ilość została przepędzona do Polski (obóz w Zbąszyniu), ale dużo znalazło się w krajach zachodnich. W Holandii na przykład, w miejscowości Westerbrok zbudowano w 1939 roku obóz dla uchodźców żydowskich. Po zajęciu w kwietniu 1940 roku Holandii przez wojska niemieckie, obóz ten został przekształcony przez okupanta na obóz więzienny. Jednocześnie Niemcy rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję rejestracji Zydów w całym kraju i wysyłania ich do obozu w Westerbrok. Wkrótce nadszedł czas deportacji Zydów holenderskich do obozów zagłady w Sobiborze i Majdanku koło Lublina. Deportacja przebiegała sprawnie, bez najmniejszego oporu, dzięki gorliwej współpracy żydowskich władz obozu, które co tydzień układały skrupulatnie listę 1000 kolejnych Zydów do transportu na Wschód. I tutaj wkład Zydów w zagładę swych współbraci jest też dobrze widoczny. W związku z ekstradycją w maju b.r. Iwana Demjaniuka do Niemiec, by postawić go przed sądem za współudział w zagładzie Żydów w Sobiborze, prasa i oskarżyciele publiczni uważają, że bez pomocy 100 Ukraińców Niemcy nie byliby w stanie zamordować tam 250 000 ludzi. Obozu strzegło 30 SSmanów, z tego stale połowa była nieczynna z powodu choroby lub przebywania na przepustkach. Rozprawa sądowa przeciw Demjaniukowi ma posłużyć przede wszystkim do rzucenia światła na nie-niemieckich pomocników w dziele zagłady Zydów. Eksperci ustalili, że takich nie-niemieckich pomocników, którzy aktywnie pomagali Niemcom, było około 200 000. Ciekawe jest, ilu wśród tych nie-niemieckich pomocników, aktywnych w Holocauście, było Żydów? I czy w tej liczbie znajdzie się policja żydowska, żydowskie Gestapo, członkowie żydowskich judenratów i innych żydowskich organów pomocniczych? Niektórzy historycy, znawcy zagadnienia, wysuwają tezę, że gdyby nie istniała gorliwa współpraca Żydów z Niemcami, szeroko zakrojone współdziałanie i skrupulatne wykonywanie, bez najmniejszego oporu, poleceń i zarządzeń niemieckich władz okupacyjnych, Holocaust przeżyłoby co najmniej 1 milion Żydów. Jeszcze dalej poszła Hannach Arendt, teoretyk polityki, filozof i wybitna publicystka niemiecka, pochodzenia żydowskiego, która sławna stała się również z opisania i skomentowania procesu Adolfa Eichmanna w Izraelu, co zostało wydane w formie książki, uznanej za dzieło (ale nie w kołach żydowskich i filosemickich). Książka ta, pt. „Eichmann w Jerozolimie” zawiera bardzo dużo interesujących informacji, wśród których znajduje się rola Zydów, jaką odegrali w zagładzie własnego narodu. Współpraca Zydów z Niemcami i pomoc udzielona nazistom „w unicestwieniu własnego narodu stanowi najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii” – pisze H.Arendt. Twierdzi przy tym, że gdyby naród żydowski nie był zorganizowany i nie miał przywództwa żydowskiego, gotowego do współdziałania z nazistami, to Niemcy nie byliby w stanie wymordować od 4,5 do 6 milionów ludzi. Autorka powołuje się na dane różnych badaczy, według których – gdyby nie było tak ogromnego zaangażowania się Zydów, zwłaszcza w Judenratach, we współpracę z mordercami, „z wyżej wymienionej liczby uratowałaby się mniej lub więcej połowa”. Twierdzenia powyższe są politycznie niepoprawne, bardzo nielubiane w kołach żydowskich, przez to oficjalnie dotąd nie poruszane z obawy przed skutkami w ewentualnej karierze naukowej, dlatego istnieją w drugim (nieoficjalnym) obiegu. Nie mniej sprawa udziału Żydów w zagładzie swych współbraci warta jest głębszego zbadania i wyciągnięcia na światło dzienne. W świetle powyższych faktów nasuwa się pytanie: Kto ma na sumieniu więcej ofiar żydowskich w wyniku współpracy z Niemcami – Ukraińcy, Łotysze, Litwini, Polacy, czy Żydzi? (To pytanie skierowane jest do cynicznych oszczerców typu Jana T.Grossa (USA), Aliny Całej z Zydowskiego Inst. Historycznego (Polska) i do głupich, wrzaskliwych Żydów amerykańskich, hohsztaplerów, mających chorobliwe pretensje do reprezentowania Żydów na całym świecie i do odgrywania roli ich jedynych spadkobierców).

    Władysław Gauza
    8 październik 2009
    Źródło: http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Wspolodpowiedzialnosc-Zydow-za-Holocaust-Wladyslaw-Gauza-2991
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    To nie antysemityzm, to nie fobie. Jak Izraelici zostali Żydami - Izraelici
    Izraelici, potomkowie patriarchy Abrahama, pod przewodnictwem Mojżesza, wyszli z niewoli egipskiej. Szli do ziemi obiecanej Abrahamowi, aby ją zdobyć. Ciekawy był to lud. Mojżesz wpajał im miłość i szacunek dla Pana Boga. Dał im, na kamiennych tablicach, Dekalog, żeby wiedzieli jak mają w życiu postępować. Ale jak tylko Mojżesz, choćby na krótki czas, był nieobecny w śród nich, zaraz zapominali o wszystkim co im nakazywał. Miejsce Boga zaraz zajmowało u nich złoto. Zrobili sobie nawet cielca ze złota i jemu oddawali pokłon. Taka już ich natura. Mojżesz długo trzymał ich na pustyni aby przyswoili sobie Dekalog i ucywilizowali się. Z biegiem czasu, po śmierci Mojżesza, niektórzy jego potomkowie mieszali się z otaczającą ich ludnością, a miejscowa ludność przechodziła na wiarę mojżeszową. Wiara mojżeszowa stała się z czasem wiarą „nawracającą”. Przechodzić zaczęły, na wiarę mojżeszową ludy, a nawet całe królestwa.
    Żydzi
    Izraelici dali początek Żydom. To na tkance Izraelitów, zaczęła się tworzyć i rozszerzać mentalność żydowska. W miarę upływu czasu, ludzie wyznania mojżeszowego, zaczęli coraz bardziej odchodzić od Dekalogu i Biblii, która ich uwierała. Ich sposób pojmowania świata coraz bardziej rozmijał się z tym co Biblia nakazuje. Zdobywanie mamony stało się ich celem życiowy, a złoto ich bożkiem. Przywódcy duchowi napisali więc własne księgi religijne i ich interpretacje. Są nimi Tora i Talmud. Podstawową tezą tam zawartą jest to, że duszę ma tylko Żyd. Ci co nie są Żydami duszy nie mają. Są takimi samymi zwierzętami jak inne zwierzęta, tylko podobnymi do ludzi. Takie argumenty, jakie daje Żydom Tora i Talmud, sprawiają, że nieżyda, czyli goja można bezkarnie oszukać, wykorzystać, zrobić z niego niewolnika i pogardzać nim. Podstęp, przebiegłość, przewrotność i zdrada w stosunku do gojów uważają za cechy pożądane. Tak też wzbudzono w nich pychę. Panować i mieć poczucie, że się jest stworzonym do panowania nad resztą ludzkości, to dla Żydów cel strategiczny, do którego należy dążyć konsekwentnie, wszelkimi sposobami. Cel ma uświęcać środki. Zalecana zmiana nazwisk, dostosowana do tubylczych, która daje kamuflaż, ma ułatwiać przenikanie struktur narodu, w którym żyją, w celu prowadzenia destrukcji od środka i czerpania maksymalnych korzyści. To nakazują im ich księgi, napisane przez rabinów, a które uważają za święte. Kim są obecni ludzie zwani Żydami ? Łatwiej odpowiedzieć kim nie są. Na pewno nie są potomkami patriarchy Abrahama, czarnoskórzy Żydzi z Afryki. Nawet ludzie żyjący na terenach Palestyny, to w większości Arabowie, którzy są wyznawcami religii mojżeszowej i nie są potomkami Abrahama. Czy Żydzi mieszkający w przedwojennej Polsce mogli by pochodzić z pokolenia Abrahama ? W XII wieku, na terenie dzisiejszej Turcji, między Morzem Kaspijskim, a Morzem Czarnym, istniało Królestwo Chazarów. Ludność tego królestwa przyjęła wiarę mojżeszową i stali się Żydami. Z terenów tych zostali wyparci przez Mongołów i Kozaków. Rozproszyli się po Europie. Większa ich część osiadła we Wschodniej Małopolsce, a stamtąd rozprzestrzeniła się na cały kraj. Ponieważ Żydzi nie zajmowali się rolnictwem, a tylko lichwą i wolnymi zawodami, to w tej części świata, która nie była bogata, wielkiego, bogactwa nie mogli zdobyć. Byli więc pogardzani przez dawnych swoich ziomków , osiadłych na zachodzie bogatej Europy. Nazywali ich pogardliwie Juden Ost. Tak więc mało prawdopodobne jest to aby w Polsce znalazł się choćby jeden potomek patriarchy Abrahama. Obecni Żydzi nie są więc ludem wybranym przez Boga, jak chcieliby aby Goje w to wierzyli.
    Solidarność żydowska
    Solidarność żydowska to mit. To, że Żyd oszukuje goja, a Żyda nie, nie wynika z ich solidarności żydowskiej, to wynika z Tory i Talmudu, który zabrania oszukiwać Żyda, a pozwala oszukiwać Goja. Gdyby istniała solidarność żydowska, to tuż przed wybuchem II Wojny Światowej, kiedy już wiedziano jaki los gotuje Hitler Żydom, Żydzi ze Stanów Zjednoczonych, w obawie o swoje interesy, nie zawróciliby statku płynącego z tysiącami Żydów niemieckich do Niemiec, wiedząc jaki los ich tam czeka. Najlepszym przykładem, braku solidarności , jest zachowanie się Żydów w gettach. Tam Żydów pilnowała policja żydowska. I to bardzo skutecznie, w sposób rygorystyczny, a nawet bezwzględny. Judenraty, działające w gettach, to były władze żydowskie. To one były tymi, które decydowały o tym, którzy Żydzi i kiedy zostaną wysłani do komór gazowych w Auschwitz . O solidarności Żydów, z ukrywającymi ich Gojami, nie ma nawet co mówić. Złapany przez Niemców, ukrywający się Żyd, mimo iż wiedział jak tragiczne będą skutki jego nielojalności wobec ukrywających go osób, bez najmniejszych oporów wskazywał tych którzy go ukrywali. To też wynika z mentalności żydowskiej. Cechą szczególną Żydów jest solidaryzowanie się z mocniejszymi od siebie, a więc z każdym okupantem, który na ich kraj zamieszkania napada.
    Choroba ludzkości
    Dla pojedynczej jednostki ludzkiej, bardzo groźną chorobą, jest choroba popularnie zwana rakiem. Jak się bliżej przyjrzeć to rak jest jedną z wielu odmian nowotworu. Są to komórki , które podstępnie wyniszczają organizm, w którym żyją. Ludzkość, jako zbiorowość, podobnie jak pojedyncze jednostki ludzkie, też cierpi na różne choroby, w tym również na podobną chorobę jaką jest rak. Współcześni Żydzi, na ogół pod zmienionymi nazwiskami, przenikają do struktur władzy państw nie żydowskich, do „krwiobiegu” tych państw, jakim są rynki finansowe i do wymiaru sprawiedliwości. To oni są właścicielami banków. To oni są wierzycielami zadłużających się państw, zarządów gmin i poszczególnych obywateli. To oni, panując nad kapitałem i decydują jacy ludzie sprawują rządy w poszczególnych krajach. To oni zaczynają decydować o losach milionów. To oni zmierzają do utworzenia rządu światowego, na którego czele mają stanąć i podporządkować sobie cały świat. To oni uważają , że są narodem wybranym, mimo że nie są ani narodem ani przez nikogo wybranym. To są samozwańcy, z fałszywymi prorokami , jako wilki w owczej skórze.
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Holokaust Polaków w ZSRS. Rozkaz 00485 z 11 sierpnia 1937 r., wydany przez szefa NKWD Nikołaja Jeżowa, pociągnął za sobą śmierć 111 091 Polaków. Jedyne kryterium ludobójstwa - etniczne. Niewiele pamiętamy. Coraz mniej wiemy o naszej wspólnej historii. Niedawna wypowiedź rzecznika SLD, w której umiejscowił on Powstanie Warszawskie w 1988 roku, nie jest już dzisiaj niczym wyjątkowym. To raczej typowy obraz polskiej świadomości historycznej przeoranej przez maszynerię obojętności i zapomnienia, sprawnie funkcjonującą w III RP. Poza jednym wyjątkiem, który symbolizuje Jedwabne: wytrwała praca najpotężniejszych ośrodków medialnych tej samej III RP, by czas II wojny światowej kojarzył się dzisiejszym Polakom ze wstydem współodpowiedzialności za holokaust ludności żydowskiej. Na szybko kurczącym się skrawku wspólnej pamięci narodowej walczymy o to, by poza Jedwabnem utrzymać także wspomnienie Westerplatte, Monte Cassino, Powstania Warszawskiego, nie tylko bohaterskich walk, ale i cierpień zadanych polskiej wspólnocie w czasie II apokalipsy. Tego miejsca jest już tak mało, że niekiedy nawet obrońcy pamięci o Katyniu traktowani są jako swego rodzaju rywale dla tej grupy, dla której szczególnie bolesna jest pamięć masowych zbrodni nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej w latach 1943-1944, a jedni i drudzy wydają się zabierać przestrzeń publicznej żałoby tym, dla których najważniejsze w oczywisty sposób pozostaje ludobójstwo niemieckie na Polakach i setki jego symboli: Bydgoszcz, Piaśnica, Stutthof, Palmiry, Dachau, Pawiak, Auschwitz...

    Rozkaz 00485

    Czy możemy jeszcze coś zmieścić w tym krajobrazie pamięci polskich bohaterów i ofiar tragicznej historii XX wieku, kiedy wszelka polska martyrologia jest tak wyśmiewana, przyjmowana zaporowym ogniem szyderstwa najpotężniejszych mediów i wykreowanych w nich autorytetów?

    Nie wiem, czy możemy. Wiem, że musimy - bo to nasz, nie tylko polski, ale po prostu ludzki obowiązek. Musimy do kalendarium naszej zbiorowej pamięci wprowadzić jeszcze jedną datę, symbol losu Polaków i zarazem wspomnienie ponad 150 tysięcy konkretnych istnień ludzkich, przekreślonych jednym rozkazem wydanym przez najbardziej zbrodniczy system w historii XX wieku.

    Musimy przypomnieć rozkaz 00485 z 11 sierpnia 1937 r. szefa NKWD Nikołaja Jeżowa na podstawie wydanej dwa dni wcześniejszej decyzji Politbiura Wszechrosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików). To rozkaz o ludobójstwie Polaków mieszkających w ZSRS. Nie było wcześniej pojedynczego dokumentu, który pociągnąłby za sobą świadomą likwidację tak wielkiej liczby ludzi na podstawie kryterium etnicznego.

    Jeżow ogłosił walkę z "faszystowsko-powstańczą, szpiegowską, dywersyjną, defetystyczną i terrorystyczną działalnością polskiego wywiadu w ZSRS", jaką rzekomo miała prowadzić gigantyczna siatka Polskiej Organizacji Wojskowej (POW - rozbita już całkowicie na terenie państwa sowieckiego w 1921 r.).

    Stawiał też jasno zadanie podległym służbom NKWD w całym państwie: "całkowita likwidacja nietkniętego do tej pory, szerokiego, dywersyjno-powstańczego zaplecza POW i podstawowych ludzkich rezerw ["osnownych ljudskich kontingientow"] wywiadu polskiego w ZSRS". Owo "zaplecze" i "podstawowe rezerwy" mogli tworzyć wszyscy, którzy mieli wpisaną do paszportów narodowość polską.

    Według spisu powszechnego w ZSRS, w 1926 roku było takich osób 782 tysiące. Według następnego spisu, z 1939 roku, liczba Polaków w ZSRS zmniejszyła się do 626 tysięcy. To był właśnie efekt systemu bezprecedensowych prześladowań, jakim poddani zostali w państwie Stalina Polacy.

    Ponad 150 tysięcy - rozstrzelanych (nie tylko w latach 1937-1938), zmarłych w czasie deportacji, zamęczonych głodem w 1932-1933. Nie mniej niż co drugi dorosły mężczyzna został w tej polskiej wspólnocie losu pozbawiony życia.

    Pierwszą książkę tej zbrodni ("Pierwszy naród ukarany: Polacy w Związku Radzieckim w latach 1921-1939", Warszawa 1991), jeszcze bez dostępu do podstawowych źródeł sowieckich, poświęcił Rosjanin z urodzenia - dziś profesor Uniwersytetu Opolskiego - Mikołaj Iwanow.

    Przełomowe znaczenie w poznaniu skali tej operacji miały prace rosyjskich badaczy z Memoriału: Nikity Pietrowa i Arsenija Rogińskiego (z 1993 i 1997 roku), którzy przedstawili oficjalne dane NKWD. Kto nie ufa polskiej skłonności do cierpiętnictwa, niechaj zaufa sprawozdawczości wewnętrznej NKWD.

    To są jej dane: w "operacji polskiej", między wrześniem 1937 a wrześniem 1938 roku, zostało aresztowanych 143 810 osób. Spośród nich 111 091 rozstrzelano. Nie wszyscy byli etnicznymi Polakami, ich liczbę wśród straconych w tej jednej operacji szacuje się na 85 do 95 tysięcy.

    Polacy byli jednak zabijani systematycznie w państwie sowieckim także w innych operacjach: od czasu pogromów polskich dworów i zaścianków w 1917 roku, poprzez prześladowania księży i wiernych Kościoła katolickiego (w polskiej literaturze historycznej najbardziej kompetentnie przypomina te prześladowania w licznych swych monografiach i kompendiach ks. Roman Dzwonkowski); następnie przez ofiary wspomnianej już operacji "antykułackiej" z lat 1930-1931; ofiary Wielkiego Głodu z 1932 i 1933 roku, zarówno na Ukrainie, jak i w Kazachstanie (przecież od głodu ginęli nie tylko Ukraińcy i nie tylko Kazachowie); dalej - wskutek kolejnych fal aresztowań i deportacji ludności polskiej najpierw z terenów przygranicznych z II RP na sowieckiej Ukrainie i Białorusi, a następnie (w 1936 r.) w ogóle z tych republik do Kazachstanu.

    W okresie największego nasilenia terroru - 1937-1938 - Polacy byli rozstrzeliwani także masowo w ramach mniejszych operacji NKWD, takich jak np. "niemiecka" (likwidująca "niemieckich szpiegów"), "czyszczenie" samego NKWD z wprowadzonego do niego licznie jeszcze przez Dzierżyńskiego "polskiego elementu" - i wiele innych.

    Statystyka zbrodni

    Rozkaz nr 00485, pierwotnie mający obowiązywać 3 miesiące, został przedłużony na blisko dwa lata. Jego zabójcze efekty - przypomnijmy: ponad 111 tysięcy rozstrzelanych na podstawie jednego rozkazu, to jest ponad pięć razy więcej niż w całej operacji katyńskiej - dopełnił cztery dni później wydany kolejny rozkaz Jeżowa. Nosił on numer 00486, a dotyczył rodzin "zdrajców ojczyny" (nie tylko Polaków).

    Aresztowania mogli uniknąć tylko ci, którzy wydali swoich najbliższych. Dzieci powyżej 15. roku życia podlegały "dorosłym" represjom. Młodsze miały być kierowane do domów dziecka lub do pracy.

    Na absolutnie wyjątkową skalę represji skierowanych przez państwo sowieckie przeciw Polakom zwrócił uwagę profesor Uniwersytetu Harvarda Terry Martin. Na podstawie imiennej listy ofiar rozstrzelanych w latach 1937-1938 w Leningradzie obliczył, że Polacy byli zabijani 31 razy częściej, aniżeli wynikało to z ich liczebności w tym mieście.

    Innymi słowy: Polak w Leningradzie i okolicach miał w okresie największego nasilenia Wielkiego Terroru 31 razy mniejszą szansę przeżycia aniżeli przeciętny mieszkaniec tego najbardziej doświadczonego przez zbrodnie stalinowskie miasta.

    Profesor Uniwersytetu Yale Timothy Snyder obliczył taką statystykę dla całego Związku Sowieckiego czasu Wielkiego Terroru: Polacy byli w niej, niestety, narodem wybranym. Wybór Stalina zdecydował o tym, że byli 40 razy częściej rozstrzeliwani, niż wynosiła przeciętna dla wszystkich narodów ZSRS.

    Polaków było w ZSRS 0,4 proc. ogółu ludności, natomiast w grupie 681 tysięcy rozstrzelanych w latach 1937-1938 stanowili ok. 13-14 proc. ofiar. Tyle sucha statystyka na podstawie danych NKWD. Ale, jak słusznie napisał Snyder w swojej monografii "Skrwawione ziemie" (2010), musimy przede wszystkim pamiętać, że każda z ofiar miała imię, każda to indywidualna biografia, każda zasługuje na ludzką pamięć.

    Z przejmującą empatią losy Polaków mordowanych w ramach operacji NKWD na Ukrainie w latach 1937-1938 przedstawił najwybitniejszy chyba współcześnie badacz systemu stalinowskiego profesor Hiroaki Kuromiya z Uniwersytetu Indiany. W jego książce "Głosy straconych" (wydanie polskie 2008, wydanie amerykańskie 2007) możemy zobaczyć tę wielką zbrodnię przez pryzmat indywidualnych losów ludzi rozstrzeliwanych tylko za stwierdzenie "Polska to dobry kraj" (to oznaczało "faszystowską agitację") albo za niezgodę na wyrzeczenie się polskiego męża czy żony.

    Inny autorytet studiów nad sowieckim totalitaryzmem, profesor Norman Naimark z Uniwersytetu Stanforda, w swej książce "Stalin´s Genocides" (2011) nie waha się porównać sytuacji Polaków pod panowaniem sowieckim - od września 1937 do lipca 1941 roku ("amnestia" po układzie Sikorski - Majski) - do sytuacji Żydów w okresie holokaustu. Prawda o wielkiej zbrodni na Polakach pod panowaniem Stalina zaczyna się przebijać do świadomości - przynajmniej kół akademickich - na Zachodzie.

    Biała plama w podręcznikach

    A u nas? Z najnowszych podręczników dopuszczonych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej do I klasy szkół ponadgimnazjalnych - a więc podsumowujących wiedzę polskich uczniów o historii XX wieku - żaden nie zawiera najmniejszej choćby wzmianki o tej, raz jeszcze powtórzmy, największej zbrodni dokonanej na Polakach w minionym stuleciu.

    Nie ma też w ogóle tego tematu wśród realizowanych przez Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia (finansowane z budżetu państwowego, powołane z inicjatywy premierów Putina i Tuska po spotkaniu w Smoleńsku) problemów badawczych.

    Najważniejszymi zdobyczami naszej historiografii są w tym zakresie wciąż tylko wycinkowe zbiory dokumentów - dwutomowa publikacja IPN "Wielki Terror: Operacja Polska 1937-1938" (2010), oparta na materiałach pozyskanych z archiwów ukraińskich, jak również wybór w opracowaniu Tomasza Sommera ""Rozstrzelać Polaków". Ludobójstwo Polaków w Związku Sowieckim w latach 1937-1938. Dokumenty z Centrali" (2010).

    Ostatnio przegląd interpretacji tej wielkiej zbrodni przedstawiono w dwumiesięczniku "Arcana" (nr 106-107: 4-5/2012), zbierając przy okazji jej 75. rocznicy wypowiedzi wszystkich poważnych badaczy tego zagadnienia: Nikity Pietrowa, Hiroaki Kuromiyi, Krzysztofa Jasiewicza, Marka Jana Chodakiewicza, Bogdana Musiała, Tomasza Sommera, Jerzego Bednarka, Jana Jacka Bruskiego, Marka Kornata, Henryka Głębockiego. Oni właśnie mówią najdobitniej, dlaczego nie można o tej zbrodni zapomnieć.

    Profesor Marek Kornat wskazuje, iż zbrodnia ta spełnia bezdyskusyjnie definicję ludobójstwa przyjętą przez Konwencję ONZ w grudniu 1948 r., mówiącą o "niszczeniu grup narodowych, etnicznych, rasowych i religijnych". Stwierdza także, iż historia tej bezprecedensowej zbrodni powinna być przyjęta do wiadomości przez historyków polskiej polityki zagranicznej okresu międzywojennego: eksterminacja polskiej grupy narodowej w ZSRS pokazuje, że "możliwości pokojowej egzystencji Polski z państwem Sowietów w zasadzie nie istniały (...) kierownictwo stalinowskie postrzegało Polskę jako wroga, z którym nie może być zbliżenia".

    Tomasz Sommer i Henryk Głębocki podkreślają, że trzeba się upominać o pamięć tej zbrodni w imię prawdy historycznej o czasach Wielkiego Terroru. Pojęcie to, łączone z latami 1937-1938, obecne we wszystkich podręcznikach do historii (także polskich) XX wieku, ograniczane jest najczęściej do rozprawy Stalina ze starymi kadrami "leninowskimi" i wierchuszką Armii Czerwonej.

    Dzisiejsza propaganda historyczna w Rosji, bezkrytycznie przyjmowana przez dominującą część mediów w Polsce, przedstawia Wielki Terror, Wielką Czystkę jako wewnętrzną tragedię Rosjan, "domowy konflikt", o którym mają prawo mówić tylko Rosjanie.

    Tymczasem według danych NKWD, wśród 681 tys. rozstrzelanych w latach 1937-1938 ofiary tzw. operacji narodowościowych to 247 tysięcy osób (na czele z Polakami), a ponad 350 tysięcy - "kułacy" (niekoniecznie Rosjanie, wśród nich było także bardzo wielu Polaków, na pewno natomiast nie było w tej kategorii komunistów). Polskie ofiary, tak liczne w tej straszliwej zbrodni, pozostają "nieme". Nie możemy im oddać głosu, ale możemy, musimy przywrócić pamięć o nich. Nie możemy dopuścić do ich rozpuszczenia w fałszywym obrazie Wielkiej Czystki, w której pamięta się tylko o Bucharinie, Zinowiewie, Tuchaczewskim...

    Alternatywny przekaz pamięci

    Marek Jan Chodakiewicz i Nikita Pietrow zwracają uwagę na inny, nie mniej ważny aspekt tej pamięci. "Pamiętając ofiary, czcimy je, a potępiamy katów. Przekazując historię o ofiarach, pomagamy innym dojść z sobą do ładu. Chodzi głównie o post-Sowietów, większość z nich to spadkobiercy ofiar komuny, ale sami o tym nie wiedzą, czy nie chcą wiedzieć. (...)

    Podnosząc dzieje eksterminacji Polaków w ZSRS, tworzymy alternatywny wobec oficjalnego (putinowskiego) paradygmatu pamiętania ofiar. Ten drugi opiera się na rusyfikacji i prawosławizacji ofiar". Warto o tych słowach profesora Chodakiewicza pamiętać, kiedy obserwujemy, jak nad Katyniem zaczyna dominować prawosławna cerkiew...

    Ale warto także usłyszeć głos uczciwej, dążącej do prawdy Rosji, jaką reprezentuje Nikita Pietrow, który z ubolewaniem stwierdza, że obecne "rosyjskie władze występują w roli ukrywających przestępstwa stalinowskie". Jeśli chcemy pomóc uczciwej Rosji, tej, która chce dojść do ładu sama z sobą - musimy przypominać o ukrywanych, relatywizowanych, a nawet usprawiedliwianych zbrodniach sowieckiego imperium - tak na Rosjanach, jak i na "inorodcach".

    Profesor Krzysztof Jasiewicz ujmuje istotę naszego obowiązku inaczej: "Powinniśmy przywrócić z niebytu nazwiska Ofiar i ich groby oraz zapewnić im godne miejsce na pomnikach, w nazwach ulic, w formie specjalnego muzeum itp. Nie powinniśmy zgadzać się na wspólne cmentarze wraz z innymi nacjami, bo to służy na obszarze postsowieckim do rozmydlania zbrodni i obniżania jej rangi. Kaci i ich pomocnicy winni być znani. Polska musi upominać się o Polaków pod każdą szerokością geograficzną".

    Henryk Głębocki podsumowuje wszystkie motywy pamięci o zbrodni, której 75. rocznicę właśnie powinniśmy obchodzić. To nasz obowiązek - wyrzut sumienia, także dlatego, że nawet dla potomków deportowanych do Kazachstanu rodzin ofiar "operacji polskiej" nie udało się stworzyć szerszego programu pomocy. Musimy wiedzę o tej zbrodni utrwalić i rozpowszechnić, dzieląc się nią z innymi - "tak na Zachodzie, jak i dawnej "nieludzkiej ziemi" - właśnie po to, żeby stała się bardziej ludzka".

    Od siebie dodam ten jeszcze postulat i pytanie, które już od wielu miesięcy powtarzam: Musimy wprowadzić tę trudną pamięć do polskich szkół, do polskich rozmów, do polskich modlitw. Jeśli nie zrobimy tego, trudno będzie od nas - jako politycznej wspólnoty - wymagać szacunku dla innych ofiar.
    Prof. Andrzej Nowak, historyk, sowietolog, wykładowca na Uniwersytecie Jagiellońskim
    Nasz Dziennik
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Kto był organizatorem obozów pracy przymusowej

    6 kwietnia 1945 Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego na podstawie okólnika nr 42 utworzyło Centralne Obozy Pracy, powołując obozy w Warszawie, Poniatowie, Krzesimowie, Potulicach i Jaworznie. Jednakże Centralny Obóz Pracy w Jaworznie rozpoczął działalność jeszcze przed wejściem w życie okólnika, w lutym 1945 roku.

    COP w Jaworznie był największym z centralnych obozów pracy w Polsce i ważnym ogniwem stalinowskiego aparatu represji. Jego wielkość wynikała z tego, że stanowił on rezerwuar siły roboczej dla przemysłu górnośląskiego. Takiego znaczenia nie miały Potulice czy Sikawa, znajdujące się w pobliżu o wiele mniejszych centrów przemysłowych (Gdańsk i Łódź). Z Jaworznem mogły tylko konkurować obozy w Warszawie. Świadczy to o tym, że czynniki ekonomiczne były najważniejsze w rozbudowie obozów pracy.

    COP Jaworzno spełniał ponadto wiele funkcji. Był to zarówno obóz pracy, obóz kamy jak i obóz jeniecki. Funkcje te przeplatały się i często były mało czytelne. Nie zmienia to faktu, że był on największą katownią przodującą pod względem liczby zmarłych na tle innych obozów i więzień. Jego kierownictwo i funkcjonariusze byli zdemoralizowanymi ludźmi często zasługującymi na miano zbrodniarzy.

    Kolejnym etapem w dziejach jaworznickiego obozu było więzienie dla młodocianych więźniów politycznych. Działało ono w latach 1951-1955. Było największym tego rodzaju obozem w Polsce, gdzie tysiące młodych ludzi poddano nie tylko wyniszczającej pracy, ale także indoktrynacji na wzór sowiecki. Ta eksperymentalna jednostka penitencjarna przestała istnieć z dniem 3 l grudnia 1955 roku.

    Warto wspomnieć o obozach pracy przymusowej zorganizowanych i nadzorowanych przez w większości komendantów żydowskich zatrudnionych w UB w latach 1945 do 1952. Tu mordowano autochtonów. O tym się milczy i pomników pamięci nie stawia. Obozów było co najmniej 157, między innymi w Mysłowicach, Jaworznie, Gliwicach, Radoniów Kopalnie uranu, dla przeciwników politycznych. Niektóre źródła podają 187 obozów. Tablice pamiątkowe zostały wyrwane, a ślady nadal są zacierane.

    Wojskowy Korpus Górniczy – formacja wojskowej służby zastępczej utworzona w 1949 w PRL, zlikwidowana w 1959. Kierowano do niej wyłącznie mężczyzn (młodych poborowych), których uznawano za przeciwników politycznych, niebezpiecznych dla wprowadzanego siłą ustroju komunistycznego w Polsce – w szczególności byłych członków organizacji niepodległościowych i antykomunistycznych (m. in. AK, NSZ, itp.), synów przedwojennej inteligencji i tzw. kułaków. Służba ta miała charakter pracy przymusowej. Bataliony: Katowice, Wałbrzych,
    Niezależnie od tego były kopalnie uranu Kowary, Radoniow, Wleń, nikt z bezpośrednio pracujących przy wydobyciu nie przeżył, w wyniku napromieniowania umierali na białaczkę.

    [Gdy pracowałem w Państwowej Agencji Atomistyki na ul. Kruczej, w 1991-ym roku, znaleźliśmy resztki tych nieszczęśników, dostawali „renty” po ok. 12 zł w starej walucie (podziel przez 10 000 do „nowej”. M. Dakowski]

    Obozy NKWD i Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego były zlokalizowane w Bakończycach koło Przemyśla, Białymstoku, Bytomiu, Chełmnie, Chodczu, Ciechanowie, Dęblinie, Działdowie, Elblągu, Gorzowie Wielkopolskim, Grabowie nad Pilicą, Grudziądzu, Hrubieszowie, Inowrocławiu-Mątwach, Iławie, Kędzierzynie, Kętrzynie, Kijanach, Kraskowie, Krzesimowie, Krzystkowicach, Lędzinach, Lublinie-Majdanku, Łabędach, Mysłowicach, Nakle nad Notecią, Opolu, Ostrowi Mazowieckiej, Otwocku, Pile, Poznaniu, Pustkowie, Pyskowicach, Raciborzu, Rembertowie, Rykach, Sanoku, Sępolnie Krajeńskim, Skrobowie, Sokołowie Podlaskim, Sokółce, Świętoszowie, Wągrowcu, Wrocławiu, Toszku, Trzciance, Zabrzu, Zdzieszowicach i Żaganiu.

    Wykazano wiele staranności w zacieraniu śladów. Tablice pamiątkowe zostały wyrwane, a ślady nadal są zacierane.

    Oto tylko niektóre więzienia i obozy NKWD na terenie PRL:

    * Krzesimów koło Łęcznej, (lipiec 1944 – sierpień 1948) – Pierwszy obóz NKWD na terenie Polski lubelskiej, gdzie zamordowano kilkaset osób, – stąd wywożono do łagrów sowieckich.
    * Zamek w Lublinie, (w styczniu 1954 r. więzienie przeniesiono do Chełma)- Zamek w Rzeszowie (1944–1956) – więzienia NKWD na ziemiach wschodniej RP – miejsca kaźni tych “ze wschodu”,którzy najwcześniej i najdłużej walczyli.
    * Wronki, Rawicz, Fordon…(1945–1956) – trzy “centralne” więzienia komunistyczne i około 20 innych, przez które “przeszło” od 150 do 200 tysięcy żołnierzy drugiej konspiracji.
    * Jaworzno obóz pracy – 6 kwietnia 1945 Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego na podstawie okólnika nr 42 utworzyło Centralne Obozy Pracy, powołując obozy w Warszawie, Poniatowej, Krzesimowie, Potulicach i Jaworznie i w (1950–1956) Progresywne Więzienie dla Młodocianych w Jaworznie – dla młodocianych więźniów politycznych. Trafiali do niego więźniowie, których wiek nie przekraczał 21 roku życia. Historycy szacują, że przez więzienie przeszło ich około 5 tys. Komendantem był Morel od lutego 1949 prawdopodobnie do 1956.
    * Majdanek – Lublin (KL) (VII 1944 – XII 1945) – obóz NKWD – stąd wywożono do łagrów sowieckich.
    * Przemyśl – założony jesienią 1944 r. Obóz przejściowy NKWD nr 49 dla AK i przeciwników okupacji sowieckiej. Wywożono stąd do obozów na Syberii i najczęściej do m. Borowicze, gdzie znajdował się kompleks łagrów NKWD dla AK (Uprawienie nr 270).
    * Więzienie Montelupich w Krakowie – Od wkroczenia AR w 1945 w budynku znajdowało się ciężkie więzienie Urzędu Bezpieczeństwa i NKWD, przez które przeszło kilka tysięcy polskich żołnierzy, głównie z Armii Krajowej oraz WiN, z których część wywieziono w głąb ZSRR na zesłanie.
    * Poznań „Specłagier NKWD nr 2 – Dokumenty świadczą o ponad 800 więźniach przebywających w tym obozie w 1945 r., i potem, w dyspozycji poznańskiego WUBP. Wśród przetrzymywanych znajdowali się wyżsi oficerowie AK, a także żołnierze NSZ i działacze SN}.
    * obóz NKWD w Trzebusce – Turzy koło Sokołowa Małopolskiego (VIII–X 1944) – jedno z miejsc masowych mordów. Funkcjonariusze NKWD zamordowali tu ok. 300 więźniów.
    * KL Warschau Obóz koncentracyjny – Konzentrationslager. Od stycznia 1945 r., do maja 1945 r. prowadzony przez NKWD, a potem do 1949 r. przez UB; Obóz Pracy przy ul. Gęsiej, gdzie w straszliwych warunkach przetrzymywano żołnierzy Armii Krajowej, jeńców i “innych przestępców”. Zachowały się przekazy o egzekucjach w tym obozie, dokonywanych przez NKWD. Po wojnie poniosło tu śmierć ok. 1800 osób. [?? Więcej !md]
    * Skrobów koło Lubartowa, na Lubelszczyźnie, obóz NKWD dla żołnierzy AK (1944–1945);
    * Kąkolewnica Obóz NKWD dla AK, od września 1944 r. do listopada 1945 r. przebywało 2500-3000 więźniów. Uroczysko Baran w Kąkolewnicy koło Radzynia Podlaskiego. Od jesieni 1944 do przełomu stycznia i lutego 1945 roku rozstrzeliwano żołnierzy AK, ale także WiN i BCh.
    * Rembertów – Specjalny obóz NKWD nr 10 na terenie fabryki Zakłady Amunicyjne Pocisk Sp. Akc., dla łącznie 8000 Polaków; żołnierzy i działaczy Polskiego Państwa Podziemnego. Od września 1944 do lipca 1945 r. NKWD więziło tu, m.in. gen. Emila Fieldorfa „Nila” . 21 maja 1945 oddział AK rozbił więzienie i uwolnił 1446 ludzi, przeznaczonych do wywiezienia do Rosji.
    * Oświęcim Obozy NKWD i UB, do jesieni 1945 r. w byłym obozie lub w pobliżu, koło dworca kolejowego “Gemeinschaftslagru”. Drugi z obozów – założony w obrębie byłego KL Auschwitz II-Birkenau w Brzezince – istniał do marca 1946 roku. W obozach tych przebywało około 15 tysięcy osób, głównie Polaków opornych wobec władzy. Komendantem obozu był sowiecki pułkownik o nazwisku Masłobojew. W księgach parafialnych odnotowano tam zgony 144 osób. Na terenie Śląska działało blisko 30 innych mniejszych obozów NKWD, o których zachowały się jedynie fragmentaryczne relacje ludności miejscowej i osób więzionych. Filia obozu Oświęcim w Gliwicach. Komendantem obozu był Pinko.
    * Toszek obóz NKWD – w ciągu siedmiu miesięcy zmarło w nim około 3,3 tys. więźniów, a dalszych blisko tysiąc – zmarło z wycieńczenia – wkrótce po wyjściu na wolność.
    * Kędzierzyn i Blachownia oraz w Huta „Hermann Göring” w Łabędach – obozy NKWD, gdzie więźniowie demontowali fabryki i urządzenia, wywożone później do Związku Radzieckiego.
    * Obozy NKWD w Ciechanowie, Działdowie, Świebodzinie i Grudziądzu, z których wyruszyło do obozów około 25 tysięcy osób w głąb Rosji.
    * Mrowino – Obóz NKWD dla polskich więźniów politycznych od 1945 do 28 czerwca 1956 roku, kiedy to, ok. godz. 18:30 powstańcy poznańscy napadli i wyzwolili jeńców.
    * Działdowo – na miejscu zagłady przez Niemców 10 tys. Polaków – Obóz Nakazowo-Rozdzielczy NKWD Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych dla AK i z Deutsche Volksliste oraz jako przejściowy przy wysiedleniach Polaków z terenu Pomorza do łagrów Związku Sowieckiego od 18 stycznia 1945 do października 1945 r., z Powiatową Komendanturą Wojenną, której komendantem był mjr Witalim Szitow.
    * Białystok – ul. Ogrodowa (w 1944 r. więzienie i siedziba NKWD, S 1/92)
    * Kolno – więzienia i siedziba NKWD (S15/95);
    * Wykaz IPN miejsc grzebania ofiar zbrodniczej działalności aparatu terroru w Polsce w latach 1944–1956 zawiera 186 miejsc, w których spoczywają szczątki ofiar komunistycznego państwa bezprawia.
    * Świętochowice –Zgoda. Komendantem był Szlomo od lutego 1945 do listopada 1945
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    ZAMORDOWAĆ POLSKIE DZIECI CZ. I

    Obóz dla dzieci polskich w Litzmannstadt Ghetto ul. Przemysłowa (Gewerbestrasse)

    „Z modlitwy do niemieckiego Boga”:

    …[…]Spraw Boże, żeby lud polski gromadami zamieniał się w popiół. Użycz nam nieznanej rozkoszy mordowania dorosłych, jak też i dzieci…Będziemy wołać umierając: zmień o Panie, Polskę w pustynię…[…]…

    Tekst ukazał się na krótko przed 1 września 1939 roku nakładem „Veretinung zum Schutze Oberschlesiens”( Niemiecki Komisariat Plebiscytowy (niem. Plebiszitkomissariat für Deutschland).

    Autorem tekstu jest Hans Lukaschek (ur. 22 maja 1885 r. we Wrocławiu, zm. 26 stycznia 1960 r. we Fryburgu Bryzgowijskim) – niemiecki urzędnik państwowy, działacz polityczny, doktor nauk prawnych, hitlerowiec, niemiecki polakożerca, minister do spraw wypędzonych w pierwszym rządzie Konrada Adenauera.

    Literatura, źródła: Wikipedia,

    Józef Witkowski – Piotr Michalczewski „Martyrologia Dzieci Polskich w systemie hitlerowskim 1939 – 1945 r ”.

    Przedstawię fakty martyrologii polskich dzieci całkowicie nieznane polskiej i światowej opinii publicznej, zatajane przez serwilistyczne mainstreamowe środki masowego przekazu:

    Z okazji 60 rocznicy (2004 rok) likwidacji getta łódzkiego (Litzmannstadt Ghetto), jeszcze za łódzkiej prezydentury Jerzego Kropiwnickiego, zostałem zaproszony jako dziennikarz chicagowskiego „Kuriera Codziennego” na konferencję prasową w warszawskiej „Zachęcie”. Na konferencję pojechałem w towarzystwie osoby ocalałej z polskiego getta w Litzmannstadt Getto (nazwisko i adres znane redakcji). Konferencję prowadzili na zmianę, Kropiwnicki, pracownica „Zachęty” i w stroju rytualnym Symcha Keller (vel Krzysztof Skowroński; ur. 1963 w Łodzi) – polski chazan, podrabin, działacz społeczności żydowskiej, przewodniczący Rady Religijnej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP. Jego żoną jest Małgorzata Burzyńska-Keller, która piastuje stanowisko szefowej Fundacji Ochrony Dziedzictwa Kultury Żydów "Wspólne Korzenie" oraz jest pomysłodawcą i dyrektorem Festiwalu Sztuki Filmowej Jidysz, obecna wówczas w sali warszawskiej „Zachęty”. Uprzednio, jeszcze w Krakowie, osoba towarzysząca mi przygotowała swoje wystąpienie o losach polskich dzieci w łódzkim getcie. Gdy otrzymałem prawo głosu, po przedstawieniu się, z nazwą gazety włącznie którą reprezentowałem, przeszedłem do zapowiedzi spraw związanych z martyrologią polskich dzieci w łódzkim getcie, jak i z informacją o przybyciu na konferencję osoby, która przeżyła likwidację polskiej części getta łódzkiego. W tym momencie został mi wyłączony mikrofon, a osoba ze mną przybyła już nie została dopuszczona do głosu. Kropiwnickiemu i rabinowi wydawało się, iż sprawa blisko dziesięciu tysięcy polskich dzieci zamęczonych w łódzkim getcie nie przedostanie się do wiadomości publicznej.

    Złudne to nadzieje.

    W grudniu 1942 roku na terenie łódzkiego getta, mniej więcej w obrębie dzisiejszych ulic: Brackiej, Emilii Plater, Górniczej i Zagajnikowej, przy ul. Przemysłowej wyodrębniono obóz dla polskich dzieci i młodzieży (Polenjugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt). Główna brama obozu znajdowała się przy ul. Przemysłowej, stąd popularna nazwa: obóz przy Przemysłowej. W zarządzeniu Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy z 28 listopada 1942 roku pisano, że będzie to obóz dla młodocianych Polaków – kryminalistów - lub pozbawionych opieki, będących zatem elementem niebezpiecznym zarówno dla dzieci niemieckich, jak też i przez to, że mogliby w dalszym ciągu uprawiać swą kryminalną działalność. Zachowano pozory, że ma to być obóz prewencyjny i wychowawczy. W rzeczywistości był to obóz koncentracyjny przeznaczony dla dzieci i młodzieży w wieku od kilku do 16 lat. Dzieci miały numery zamiast nazwisk, chodziły w szarych drelichach i trepach, pracowały od świtu do wieczora. Były karane biciem, pałowaniem przez żydowską policję (Jüdischer Ordnungsdienst), potocznie zwaną „odmani”. Dzieci od lat 2 do 16 umierały z głodu, pragnienia, wyczerpania, czy też pałowania przez „odmanów”. Obszar obozu otoczony był wysokim parkanem z desek i strzeżony przez niemieckich wartowników. Więźniowie pochodzili z terenów włączonych do Rzeszy oraz z Generalnego Gubernatorstwa. Część zabrano z sierocińców, część to dzieci, których rodzice zostali zamordowani lub przebywali w więzieniach za udział w konspiracji. Do stycznia 1945 roku przeszło przez to miejsce około 1600 polskich dzieci, choć dokładna liczba uwięzionych jest trudna do ustalenia, ponieważ zaginęła część dokumentacji. Według zeznania ocalałego świadka liczba uwięzionych w getcie łódzkim dzieci wynosiła ok. 10 tysięcy. W momencie zakończenia wojny było tam blisko 900 więźniów( zapis zgodny z zeznaniem). Dzieci pracowały, podobnie jak ich rówieśnicy z getta, po drugiej stronie wysokiego muru. Miały nawet tych samych nauczycieli - żydowskich rzemieślników, którzy zostali tam skierowani przez nazistów. Dzieci szyły ubrania, wyplatały buty ze słomy, reperowały tornistry, prostowały igły. Wiele zmarło z głodu, zimna i wycieńczenia, zwłaszcza podczas epidemii tyfusu na przełomie 1942 i 1943 roku Udokumentowane są zgony 136 osób. Chore odsyłano do szpitala przy ul. Dworskiej 74 (dziś ul. Organizacji WiN) na terenie getta. Dzieci polskie w obozie zostały całkowicie odizolowane od świata zewnętrznego, nie miały też żadnego kontaktu z ludźmi z drugiej strony parkanu. Filia obozu dla polskich dzieci znajdowała się w majątku ziemskim w Dzierżążni, 15 kilometrów od Łodzi. Dziś po Polenjugendverwahrlager pozostał tylko budynek dawnej komendy przy ul. Przemysłowej 34. Przez wiele lat po wojnie nie wiedziano o tym obozie. W maju 1971 roku małych więźniów uczczono Pomnikiem Pękniętego Serca, postawionym w parku im. Szarych Szeregów (dawniej Promienistych). Zaprojektowali go Jadwiga Janus i Ludwik Mackiewicz. Stoi poza terenem obozu, ale jest hołdem dla polskich dzieci; wobec tych, którzy przeszli przez ten właśnie obóz wydzielony z obszaru Litzmannstadt Getto.

    Kronika getta łódzkiego, 18-19 października 1942, t. 2, s. 304:

    „Wyłączono z getta część Marysina, a mianowicie ul. Emilii Plater, Przemysłową, Otylii i teren przy murze cmentarnym. Od razu po zakończeniu ewakuacji władze niemieckie rozpoczęły tam budowę bardzo wysokiego drewnianego parkanu o bezszczelinowej konstrukcji. Wydział Budowlany getta otrzymał od Kripo (niemiecka policja kryminalna) nakaz dostarczenia niezbędnych robotników. Małe domki drewniane ulegają rozbiórce, natomiast buduje się tam baraki. Terenem tym będą dysponować władze policyjne.
    Budowa obozu dla młodocianych Polaków na Marysinie posuwa się w szybkim tempie. Wysoki drewniany parkan jest już gotowy; domy wchodzące w skład tego bloku odremontowano i wyposażono w doskonałe piece; wszędzie ustawia się podwójne (dwupiętrowe) prycze. m. in. urządzono też dla załogi obozu kryty kort tenisowy na okres zimy”.

    Kronika getta łódzkiego, 24 listopada 1942 r., t. 2, s. 396:

    „Przestrzeń bloku racjonalnie wykorzystano, tak że będzie można ulokować do 1800 osób. Prace te wykonuje tutejszy Wydział Budowlany pod nadzorem władz niemieckich. Do obozu młodocianych Polaków, który istnieje już od 10 dni zaangażowano różnych tutejszych fachowców, celem prowadzenia nauki w tamtejszej szkole zawodowej”.

    Kronika getta łódzkiego, 20 grudnia 1942 r., t. 2, s.441:

    „W czasie epidemii tyfusu widziałam okropne rzeczy. Chore dzieci, których nie zdążono wywieźć do getta leżały na "izbie chorych" bez żadnej opieki. Te, które już umierały, ale jeszcze żyły, wynoszono razem z trupami do trupiarni nago i ładowano do skrzyń lub worków papierowych i tam dogorywały” - Gertruda Nowak, jedna z więźniarek obozu dla dzieci polskich przy ul. Przemysłowej.

    4 września 1943 r. - przemówienie Chaima Rumkowskiego na placu wzywające mieszkańców do oddania dzieci. Rozpoczął się jeden z najbardziej dramatycznych rozdziałów historii łódzkiego getta, który przeszedł do historii pod nazwą "wielka szpera". Chaim Rumkowski kolaborant niemiecki. Chaim Mordechaj Rumkowski (ur. 27 lutego 1877 w Ilinie, powiat ostrogski, zm. 1944 w Auschwitz-Birkenau) – przemysłowiec, działacz syjonistyczny, przewodniczący Judenratu w łódzkim getcie, kolaborant pod okupacją hitlerowską, dla większości ocalonych z Zagłady Żydów przestępca wojenny. Urodził się w 1877, w rodzinie kupieckiej na Wołyniu. Na początku XX wieku prowadził w Łodzi razem z Abem Neimanem zakład produkcji tkanin pluszowych, po I wojnie światowej pracował jako agent ubezpieczeniowy. Od 1921 był członkiem Gminy Żydowskiej, mieszkał przy ulicy Południowej 26 (dziś ul. Rewolucji 1905 r.). Pełnił m.in. funkcję kierownika domu dla sierot "Helenówek". 13 października 1939 r. został mianowany przez okupacyjne władze niemieckie na przewodniczącego Judenratu w getcie łódzkim. Nominacja ta była związana z tym, iż Chaim Rumkowski był jedynym członkiem przedwojennej Gminy Żydowskiej w Łodzi, który pozostał w mieście. Jego działalność na tym stanowisku budziła i wywołuje do dziś wielkie kontrowersje. Krytycy zarzucają mu wręcz współpracę z Niemcami, która miała się wyrażać w zmuszaniu Żydów do wyniszczającej pracy na rzecz Trzeciej Rzeszy i – w odróżnieniu np. od Adama Czerniakowa z warszawskiego getta – milczącej zgodzie na eksterminację osób „nieprzydatnych dla gospodarki” (głównie starców i dzieci). Nazwa szpera pochodzi od niemieckiego określenia Allgemeine Gehsperre, które oznaczało wprowadzony wówczas zakaz opuszczania domów. Mieszkańcy getta nie mogli wychodzić z mieszkań, a żydowscy policjanci pod nadzorem niemieckich żandarmów przeszukiwali dom po domu. Zabierali ludzi starych, chorych, zniedołężniałych, a także dzieci poniżej 10 lat, po drodze pałowanych niemiłosiernie. Niemcy uważali, że są oni w getcie niepotrzebni, bo nie mogą pracować. W dniach 1-12 września poza getto wywieziono 15.681 osób, w tym 5862 dzieci do 10 lat. Wszyscy zostali zamordowani w ośrodku zagłady w Chełmnie nad Nerem. Niepokój budzi się zawsze, gdy współczesny historyk w XXI wieku chce „dać świadectwo prawdzie” minionym wydarzeniom, blisko 70 lat od zakończenia II wojny światowej o martyrologii Polaków i Żydów. Bo cała, albo prawie cała prawda została już przed nami odkryta. Odkrywanie historii „dającej świadectwo prawdzie” staje się zadaniem wykonywanym dla własnych, czysto egzystencjonalnych celów. Mało tego. Odkrywanie de novo, to co zostało już zapisane, budzi nie tylko niechęć, ale też wywołuje protesty społeczne. Krótko – operowanie fałszem historycznym dla własnych wyimaginowanych potrzeb jest zajęciem burzącym nie tylko porządek społeczny, ale też wywołującym odpowiednie nastroje przedstawiające pokraczną ideę, krzywe zwierciadło pomówień i potwarzy wymierzonych w tym przypadku przeciwko narodowi polskiemu:
    Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie ma od 3.10.2011 nowego dyrektora: z nominacji ministra kultury został nim Paweł Śpiewak. Z tej okazji dziennik „Rzeczpospolita” (26-27.11.2011) zrobił z nim wywiad, którego głównym akcentem jest pewna liczba. Nowy dyrektor, powołując się na książkę o stosunku polskich chłopów do Żydów wydaną przez Barbarę Engelking, oznajmił tam: „z tych badań wynika, że z rąk Polaków zginęło w czasie wojny 120 tys. Żydów”. Dalej zaś powołuje się już na tę liczbę jak na ustaloną („skoro historycy wyliczyli, że było 120 tys. ofiar żydowskich …”) i wzywa Polaków do „prawdziwej refleksji” nad nią. (Wezwanie Śpiewaka jest w konsonansie z wypowiedzią prezydenta Komorowskiego, który 1 listopada na spotkaniu z naczelnymi rabinami Europy zapewniał ich solennie swą nieporadną polszczyzną, że budowane przez Polskę w Warszawie Muzeum Historii Żydów Polskich „ma stać się pełnym krytycznej refleksji miejscem o polsko-żydowskich relacjach”, jak podaje onet.pl za PAP-em). Liczba „120 tys.” jest nowa. Rok temu Gross wymieniał „200 tys.”, z czego się potem wycofał do „kilkudziesięciu tysięcy”; a teraz znowu zwyżka. Skąd Śpiewak tę liczbę ma? Wziął ją z centralnej wytwórni antypolskich oszczerstw, jaką jest Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Polskiej Akademii Nauk, czynne od ośmiu lat. Kieruje nim Barbara Engelking-Boni, psycholożka i żona ministra Michała Boniego. Centrum stosuje różne chwyty politycznego marketingu, a jednym z nich jest żonglerka sfingowanymi liczbami. Rzuca się taką liczbę na próbę i patrzy, co będzie: gdy trafia na opór, to się cofamy i znów patrzymy; gdy zaś oporu już nie ma, idziemy naprzód. Dr Alina Cała (Żydowski Instytut Historyczny) w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” - Piotr Zychowicz: „Polacy jako naród nie zdali egzaminu” W pewnym sensie Polacy są odpowiedzialni za śmierć wszystkich 3 milionów Żydów – obywateli II RP – mówi historyk z Żydowskiego Instytutu Historycznego Alina Cała.

    „Rz”:

    Czy Polacy są współodpowiedzialni za Holokaust?

    Alina Cała: W pewnym stopniu tak. Przyczyną tego był przedwojenny antysemityzm, który nie przygotował ich moralnie do tego, co miało się dziać podczas Zagłady. Nośnikiem tego antysemityzmu były dwie instytucje. Ugrupowania tworzące obóz narodowy oraz Kościół katolicki. Ten ostatni mniej więcej od 1935 roku zaczął sprzyjać endecji. W efekcie wysokonakładowe pisma konfesyjne zaczęły głosić propagandę antysemicką. Choćby „Mały Dziennik” Kolbego.

    Chana Grynberg (Halina Grubowska) pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego zajmuje się „przyznawaniem” emerytur ocalałym z Holocaustu Żydom. Kryteria tych decyzji są różne, w zależności od spojrzenia pani Chany. Oczywiście wystarczy być tylko Żydem, który przeżył Shoah. Ale nie dla tej pracownicy. Wymyśla najrozmaitsze zaświadczenia, poświadczenia, biogramy, zeznania świadków, metryki, postanowienia sądów powszechnych, aby po zgromadzeniu dokumentów, osobom będącym już na krawędzi żywota – przeszło osiemdziesięcioletnim i nawet starszym powiedzieć: „abo to wszystko prawda”(autentyczne!!! ). Równocześnie owa pani informuje petentów, że zarabia 500 zł/mies. (nie wspominając o emeryturze 800 euro załatwionej przez siebie). Gdy petent nie reaguje, Grynberg wstaje i kończy urzędowanie. Telefonicznie - odkłada słuchawkę ( po prostu). Czasami petent słyszy, że nie jest „naszym człowiekiem”, czasem o jakości środowiska w którym przebywa, etc.
    Co załatwia sprawę pozytywnie?

    - kolesie,
    - polecanki typu „załatw”
    - polecanki „Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu”, wtedy bez konieczności jakichkolwiek dokumentów,
    - być może reakcja petenta na niskie zarobki p. Grubowskiej.

    A kogo p. Chana Grynberg – Grubowska dyskwalifikuje?

    Przede wszystkim „spolaczałych Żydów na aryjskich papierach” obracających się w t.zw. „środowiskach niechętnych - środowiskom chętnym tej pani”.

    W tej sprawie zachodzi wiele pytań m.in.

    kto i za co pobiera te odszkodowania?

    Ile takich „rent” przyznała już p. Grubowska?

    Kto ją kontroluje w Żydowskim Instytucie Historycznym?

    Czy NIK kontrolował w tym zakresie Żydowski Instytut Historyczny?

    Halina Grubowska telefon bezpośredni (22) 827 18 43

    e-mail: hgrubowska@jhi.pl

    tel. (22) 827 92 21 wew. 130

    Skąd pieniądze na odszkodowania, emerytury?: Po wojnie Niemcy wypłaciły Izraelowi około 80 mld dol. wojennych odszkodowań, ale większość tych pieniędzy nie poszła na ocalonych, tylko na budowę państwa Izrael i armii w latach 50. i 60.
    cdn.
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    MORD POLSKICH DZIECI W ŁÓDZKIM GETCIE CZ. I

    Aleszumm 18 lipca, 2012 http://niepoprawni.pl/blog/2171/mord-polskich-dzieci-w-lodzkim-getcie-cz-i

    Obóz dla dzieci polskich w Litzmannstadt Ghetto
    ul. Przemysłowa (Gewerbestrasse)

    „Z modlitwy do niemieckiego Boga”:

    …[…]Spraw Boże, żeby lud polski gromadami zamieniał się w popiół. Użycz nam nieznanej rozkoszy mordowania dorosłych, jak też i dzieci…Będziemy wołać umierając: zmień o Panie, Polskę w pustynię…[…]…

    Tekst ukazał się na krótko przed 1 września 1939 roku nakładem „Veretinung zum Schutze Oberschlesiens”( Niemiecki Komisariat Plebiscytowy (niem. Plebiszitkomissariat für Deutschland).

    Autorem tekstu jest Hans Lukaschek (ur. 22 maja 1885 r. we Wrocławiu, zm. 26 stycznia 1960 r. we Fryburgu Bryzgowijskim) – niemiecki urzędnik państwowy, działacz polityczny, doktor nauk prawnych, hitlerowiec, niemiecki polakożerca, minister do spraw wypędzonych w pierwszym rządzie Konrada Adenauera.

    Literatura, źródła: Wikipedia,

    Józef Witkowski – Piotr Michalczewski „Martyrologia Dzieci Polskich w systemie hitlerowskim 1939 – 1945 r ”.

    Przedstawię fakty martyrologii polskich dzieci całkowicie nieznane polskiej i światowej opinii publicznej, zatajane przez serwilistyczne mainstreamowe środki masowego przekazu:

    Z okazji 60 rocznicy (2004 rok) likwidacji getta łódzkiego (Litzmannstadt Ghetto), jeszcze za łódzkiej prezydentury Jerzego Kropiwnickiego, zostałem zaproszony jako dziennikarz chicagowskiego „Kuriera Codziennego” na konferencję prasową w warszawskiej „Zachęcie”.

    Na konferencję pojechałem w towarzystwie osoby ocalałej z polskiego getta w Litzmannstadt Getto (nazwisko i adres znane redakcji).

    Konferencję prowadzili na zmianę, Kropiwnicki, pracownica „Zachęty” i w stroju rytualnym Symcha Keller (vel Krzysztof Skowroński; ur. 1963 w Łodzi) – polski chazan, podrabin, działacz społeczności żydowskiej, przewodniczący Rady Religijnej Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP.

    Jego żoną jest Małgorzata Burzyńska-Keller, która piastuje stanowisko szefowej Fundacji Ochrony Dziedzictwa Kultury Żydów "Wspólne Korzenie" oraz jest pomysłodawcą i dyrektorem Festiwalu Sztuki Filmowej Jidysz, obecna wówczas w sali warszawskiej „Zachęty”.

    Uprzednio, jeszcze w Krakowie, osoba towarzysząca mi przygotowała swoje wystąpienie o losach polskich dzieci w łódzkim getcie.

    Gdy otrzymałem prawo głosu, po przedstawieniu się, z nazwą gazety włącznie którą reprezentowałem, przeszedłem do zapowiedzi spraw związanych z martyrologią polskich dzieci w łódzkim getcie, jak i z informacją o przybyciu na konferencję osoby, która przeżyła likwidację polskiej części getta łódzkiego.

    W tym momencie został mi wyłączony mikrofon, a osoba ze mną przybyła już nie została dopuszczona do głosu.

    Kropiwnickiemu i rabinowi wydawało się, iż sprawa blisko dziesięciu tysięcy polskich dzieci zamęczonych w łódzkim getcie nie przedostanie się do wiadomości publicznej.

    Złudne to nadzieje.

    W grudniu 1942 roku na terenie łódzkiego getta, mniej więcej w obrębie dzisiejszych ulic: Brackiej, Emilii Plater, Górniczej i Zagajnikowej, przy ul. Przemysłowej wyodrębniono obóz dla polskich dzieci i młodzieży (Polenjugendverwahrlager der Sicherheitspolizei in Litzmannstadt). Główna brama obozu znajdowała się przy ul. Przemysłowej, stąd popularna nazwa: obóz przy Przemysłowej.

    W zarządzeniu Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy z 28 listopada 1942 roku pisano, że będzie to obóz dla młodocianych Polaków – kryminalistów - lub pozbawionych opieki, będących zatem elementem niebezpiecznym zarówno dla dzieci niemieckich, jak też i przez to, że mogliby w dalszym ciągu uprawiać swą kryminalną działalność. Zachowano pozory, że ma to być obóz prewencyjny i wychowawczy. W rzeczywistości był to obóz koncentracyjny przeznaczony dla dzieci i młodzieży w wieku od kilku do 16 lat. Dzieci miały numery zamiast nazwisk, chodziły w szarych drelichach i trepach, pracowały od świtu do wieczora. Były karane biciem, pałowaniem przez żydowską policję (Jüdischer Ordnungsdienst), potocznie zwaną „odmani”. Dzieci od lat 2 do 16 umierały z głodu, pragnienia, wyczerpania, czy też pałowania przez „odmanów”.

    Obszar obozu otoczony był wysokim parkanem z desek i strzeżony przez niemieckich wartowników.

    Więźniowie pochodzili z terenów włączonych do Rzeszy oraz z Generalnego Gubernatorstwa. Część zabrano z sierocińców, część to dzieci, których rodzice zostali zamordowani lub przebywali w więzieniach za udział w konspiracji. Do stycznia 1945 roku przeszło przez to miejsce około 1600 polskich dzieci, choć dokładna liczba uwięzionych jest trudna do ustalenia, ponieważ zaginęła część dokumentacji. Według zeznania ocalałego świadka liczba uwięzionych w getcie łódzkim dzieci wynosiła ok. 10 tysięcy. W momencie zakończenia wojny było tam blisko 900 więźniów( zapis zgodny z zeznaniem).

    Dzieci pracowały, podobnie jak ich rówieśnicy z getta, po drugiej stronie wysokiego muru. Miały nawet tych samych nauczycieli - żydowskich rzemieślników, którzy zostali tam skierowani przez nazistów. Dzieci szyły ubrania, wyplatały buty ze słomy, reperowały tornistry, prostowały igły. Wiele zmarło z głodu, zimna i wycieńczenia, zwłaszcza podczas epidemii tyfusu na przełomie 1942 i 1943 roku Udokumentowane są zgony 136 osób. Chore odsyłano do szpitala przy ul. Dworskiej 74 (dziś ul. Organizacji WiN) na terenie getta.

    Dzieci polskie w obozie zostały całkowicie odizolowane od świata zewnętrznego, nie miały też żadnego kontaktu z ludźmi z drugiej strony parkanu. Filia obozu dla polskich dzieci znajdowała się w majątku ziemskim w Dzierżążni, 15 kilometrów od Łodzi.

    Dziś po Polenjugendverwahrlager pozostał tylko budynek dawnej komendy przy ul. Przemysłowej 34.

    Przez wiele lat po wojnie nie wiedziano o tym obozie. W maju 1971 roku małych więźniów uczczono Pomnikiem Pękniętego Serca, postawionym w parku im. Szarych Szeregów (dawniej Promienistych). Zaprojektowali go Jadwiga Janus i Ludwik Mackiewicz. Stoi poza terenem obozu, ale jest hołdem dla polskich dzieci; wobec tych, którzy przeszli przez ten właśnie obóz wydzielony z obszaru Litzmannstadt Getto.

    Kronika getta łódzkiego, 18-19 października 1942, t. 2, s. 304:

    „Wyłączono z getta część Marysina, a mianowicie ul. Emilii Plater, Przemysłową, Otylii i teren przy murze cmentarnym. Od razu po zakończeniu ewakuacji władze niemieckie rozpoczęły tam budowę bardzo wysokiego drewnianego parkanu o bezszczelinowej konstrukcji. Wydział Budowlany getta otrzymał od Kripo (niemiecka policja kryminalna) nakaz dostarczenia niezbędnych robotników. Małe domki drewniane ulegają rozbiórce, natomiast buduje się tam baraki. Terenem tym będą dysponować władze policyjne.

    Budowa obozu dla młodocianych Polaków na Marysinie posuwa się w szybkim tempie. Wysoki drewniany parkan jest już gotowy; domy wchodzące w skład tego bloku odremontowano i wyposażono w doskonałe piece; wszędzie ustawia się podwójne (dwupiętrowe) prycze. m. in. urządzono też dla załogi obozu kryty kort tenisowy na okres zimy”.

    Kronika getta łódzkiego, 24 listopada 1942 r., t. 2, s. 396:
    „Przestrzeń bloku racjonalnie wykorzystano, tak że będzie można ulokować do 1800 osób. Prace te wykonuje tutejszy Wydział Budowlany pod nadzorem władz niemieckich.
    Do obozu młodocianych Polaków, który istnieje już od 10 dni zaangażowano różnych tutejszych fachowców, celem prowadzenia nauki w tamtejszej szkole zawodowej”.

    Kronika getta łódzkiego, 20 grudnia 1942 r., t. 2, s.441:

    „W czasie epidemii tyfusu widziałam okropne rzeczy. Chore dzieci, których nie zdążono wywieźć do getta leżały na "izbie chorych" bez żadnej opieki. Te, które już umierały, ale jeszcze żyły, wynoszono razem z trupami do trupiarni nago i ładowano do skrzyń lub worków papierowych i tam dogorywały” - Gertruda Nowak, jedna z więźniarek obozu dla dzieci polskich przy ul. Przemysłowej.

    4 września 1943 r. - przemówienie Chaima Rumkowskiego na placu wzywające mieszkańców do oddania dzieci. Rozpoczął się jeden z najbardziej dramatycznych rozdziałów historii łódzkiego getta, który przeszedł do historii pod nazwą "wielka szpera".

    Chaim Rumkowski kolaborant niemiecki. Chaim Mordechaj Rumkowski (ur. 27 lutego 1877 w Ilinie, powiat ostrogski, zm. 1944 w Auschwitz-Birkenau) – przemysłowiec, działacz syjonistyczny, przewodniczący Judenratu w łódzkim getcie, kolaborant pod okupacją hitlerowską, dla większości ocalonych z Zagłady Żydów przestępca wojenny.

    Urodził się w 1877, w rodzinie kupieckiej na Wołyniu. Na początku XX wieku prowadził w Łodzi razem z Abem Neimanem zakład produkcji tkanin pluszowych, po I wojnie światowej pracował jako agent ubezpieczeniowy. Od 1921 był członkiem Gminy Żydowskiej, mieszkał przy ulicy Południowej 26 (dziś ul. Rewolucji 1905 r.). Pełnił m.in. funkcję kierownika domu dla sierot "Helenówek".

    13 października 1939 r. został mianowany przez okupacyjne władze niemieckie na przewodniczącego Judenratu w getcie łódzkim. Nominacja ta była związana z tym, iż Chaim Rumkowski był jedynym członkiem przedwojennej Gminy Żydowskiej w Łodzi, który pozostał w mieście. Jego działalność na tym stanowisku budziła i wywołuje do dziś wielkie kontrowersje. Krytycy zarzucają mu wręcz współpracę z Niemcami, która miała się wyrażać w zmuszaniu Żydów do wyniszczającej pracy na rzecz Trzeciej Rzeszy i – w odróżnieniu np. od Adama Czerniakowa z warszawskiego getta – milczącej zgodzie na eksterminację osób „nieprzydatnych dla gospodarki” (głównie starców i dzieci).

    Nazwa szpera pochodzi od niemieckiego określenia Allgemeine Gehsperre, które oznaczało wprowadzony wówczas zakaz opuszczania domów. Mieszkańcy getta nie mogli wychodzić z mieszkań, a żydowscy policjanci pod nadzorem niemieckich żandarmów przeszukiwali dom po domu. Zabierali ludzi starych, chorych, zniedołężniałych, a także dzieci poniżej 10 lat, po drodze pałowanych niemiłosiernie.

    Niemcy uważali, że są oni w getcie niepotrzebni, bo nie mogą pracować. W dniach 1-12 września poza getto wywieziono 15.681 osób, w tym 5862 dzieci do 10 lat. Wszyscy zostali zamordowani w ośrodku zagłady w Chełmnie nad Nerem.

    Niepokój budzi się zawsze, gdy współczesny historyk w XXI wieku chce „dać świadectwo prawdzie” minionym wydarzeniom, blisko 70 lat od zakończenia II wojny światowej o martyrologii Polaków i Żydów. Bo cała, albo prawie cała prawda została już przed nami odkryta.

    Odkrywanie historii „dającej świadectwo prawdzie” staje się zadaniem wykonywanym dla własnych, czysto egzystencjonalnych celów. Mało tego. Odkrywanie de novo, to co zostało już zapisane, budzi nie tylko niechęć, ale też wywołuje protesty społeczne. Krótko – operowanie fałszem historycznym dla własnych wyimaginowanych potrzeb jest zajęciem burzącym nie tylko porządek społeczny, ale też wywołującym odpowiednie nastroje przedstawiające pokraczną ideę, krzywe zwierciadło pomówień i potwarzy wymierzonych w tym przypadku przeciwko narodowi polskiemu:

    Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie ma od 3.10.2011 nowego dyrektora: z nominacji ministra kultury został nim Paweł Śpiewak. Z tej okazji dziennik „Rzeczpospolita” (26-27.11.2011) zrobił z nim wywiad, którego głównym akcentem jest pewna liczba.

    Nowy dyrektor, powołując się na książkę o stosunku polskich chłopów do Żydów wydaną przez Barbarę Engelking, oznajmił tam: „z tych badań wynika, że z rąk Polaków zginęło w czasie wojny 120 tys. Żydów”. Dalej zaś powołuje się już na tę liczbę jak na ustaloną („skoro historycy wyliczyli, że było 120 tys. ofiar żydowskich …”) i wzywa Polaków do „prawdziwej refleksji” nad nią.

    (Wezwanie Śpiewaka jest w konsonansie z wypowiedzią prezydenta Komorowskiego, który 1 listopada na spotkaniu z naczelnymi rabinami Europy zapewniał ich solennie swą nieporadną polszczyzną, że budowane przez Polskę w Warszawie Muzeum Historii Żydów Polskich „ma stać się pełnym krytycznej refleksji miejscem o polsko-żydowskich relacjach”, jak podaje onet.pl za PAP-em).

    Liczba „120 tys.” jest nowa. Rok temu Gross wymieniał „200 tys.”, z czego się potem wycofał do „kilkudziesięciu tysięcy”; a teraz znowu zwyżka. Skąd Śpiewak tę liczbę ma? Wziął ją z centralnej wytwórni antypolskich oszczerstw, jaką jest Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Polskiej Akademii Nauk, czynne od ośmiu lat.

    Kieruje nim Barbara Engelking-Boni, psycholożka i żona ministra Michała Boniego. Centrum stosuje różne chwyty politycznego marketingu, a jednym z nich jest żonglerka sfingowanymi liczbami. Rzuca się taką liczbę na próbę i patrzy, co będzie: gdy trafia na opór, to się cofamy i znów patrzymy; gdy zaś oporu już nie ma, idziemy naprzód.

    Dr Alina Cała (Żydowski Instytut Historyczny) w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” - Piotr Zychowicz:

    „Polacy jako naród nie zdali egzaminu”

    W pewnym sensie Polacy są odpowiedzialni za śmierć wszystkich 3 milionów Żydów – obywateli II RP – mówi historyk z Żydowskiego Instytutu Historycznego Alina Cała.

    „Rz”:
    Czy Polacy są współodpowiedzialni za Holokaust?

    Alina Cała:
    W pewnym stopniu tak. Przyczyną tego był przedwojenny antysemityzm, który nie przygotował ich moralnie do tego, co miało się dziać podczas Zagłady. Nośnikiem tego antysemityzmu były dwie instytucje. Ugrupowania tworzące obóz narodowy oraz Kościół katolicki. Ten ostatni mniej więcej od 1935 roku zaczął sprzyjać endecji. W efekcie wysokonakładowe pisma konfesyjne zaczęły głosić propagandę antysemicką. Choćby „Mały Dziennik” Kolbego.

    Chana Grynberg (Halina Grubowska) pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego zajmuje się „przyznawaniem” emerytur ocalałym z Holocaustu Żydom. Kryteria tych decyzji są różne, w zależności od spojrzenia pani Chany. Oczywiście wystarczy być tylko Żydem, który przeżył Shoah. Ale nie dla tej pracownicy. Wymyśla najrozmaitsze zaświadczenia, poświadczenia, biogramy, zeznania świadków, metryki, postanowienia sądów powszechnych, aby po zgromadzeniu dokumentów, osobom będącym już na krawędzi żywota – przeszło osiemdziesięcioletnim i nawet starszym powiedzieć: „abo to wszystko prawda”(autentyczne!!! ).

    Równocześnie owa pani informuje petentów, że zarabia 500 zł/mies. (nie wspominając o emeryturze 800 euro załatwionej przez siebie). Gdy petent nie reaguje, Grynberg wstaje i kończy urzędowanie. Telefonicznie - odkłada słuchawkę ( po prostu).

    Czasami petent słyszy, że nie jest „naszym człowiekiem”, czasem o jakości środowiska w którym przebywa, etc.

    Co załatwia sprawę pozytywnie?

    - kolesie,
    -polecanki typu „załatw”
    - polecanki „Stowarzyszenia Dzieci Holocaustu”, wtedy bez konieczności jakichkolwiek dokumentów,

    - być może reakcja petenta na niskie zarobki p. Grubowskiej.

    A kogo p. Chana Grynberg – Grubowska dyskwalifikuje?

    Przede wszystkim „spolaczałych Żydów na aryjskich papierach” obracających się w t.zw. „środowiskach niechętnych - środowiskom chętnym tej pani”.

    W tej sprawie zachodzi wiele pytań m.in.

    kto i za co pobiera te odszkodowania?

    Ile takich „rent” przyznała już p. Grubowska?

    Kto ją kontroluje w Żydowskim Instytucie Historycznym?

    Czy NIK kontrolował w tym zakresie Żydowski Instytut Historyczny?

    Halina Grubowska telefon bezpośredni (22) 827 18 43

    e-mail: hgrubowska@jhi.pl

    tel. (22) 827 92 21 wew. 130

    Skąd pieniądze na odszkodowania, emerytury?:

    Po wojnie Niemcy wypłaciły Izraelowi około 80 mld dol. wojennych odszkodowań, ale większość tych pieniędzy nie poszła na ocalonych, tylko na budowę państwa Izrael i armii w latach 50. i 60.

    cdn.
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Władysław Gauza: Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust. Prasa zachodnia doniosła w tym tygodniu, że zapowiadany na jesieni br. proces sądowy o zbrodnie wojenne przeciw John Demjaniukowi, rozpocznie się za trzy tygodnie, tj. przy końcu października.
    Demjaniuk jest oskarżony za udział w zapędzeniu 29 000 Zydów do komór gazowych w Sobiborze, niemieckim obozie zagłady we wschodniej Polsce, gdzie pełnił funkcję wartownika. Według wcześniejszych zapowiedzi, śledztwo przeciw Demjaniukowi i proces sądowy ma rzucić światło na rolę wspólników i współpracowników bandy nazistowskiej w systemie zagłady Żydów. Według wstępnych obliczeń rozmaitych ekspertów, głównie niemieckich i żydowskich, w eksterminacji Żydów brało udział około 200 000 nie Niemców, czyli ludzi innej narodowości, niż niemieckiej. Wśród tych innych narodowości wymienieni są „polscy chłopi”, czyli Polacy. Natomiast całkowicie pominięci zostali Żydzi. Mało kto dzisiaj pamięta, że żydowski holocaust praktycznie nie istniał w mediach przed 1967 rokiem. Rodzić zaczął się dopiero po sześciodniowej wojnie izraelsko arabskiej. Trzeba było ponad 40 lat, żeby urósł do dzisiejszych rozmiarów. Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są Niemcy; naród niemiecki. Ponad 90 procent Niemców głosowało na partię Hitlera i na niego samego, tym samym na jego program i idee zawarte w „Mein Kampf”. Nikt o zdrowych zmysłach tych prawd nie kwestionował. Do pewnego czasu. Po upływie lat, od drugiej wojny światowej, do Niemiec zachodnich zaczęły napływać z zagranicy ogromne kapitały. Niemiecka Republika Federalna (RFN) musiała być silna ekonomicznie, by móc stawić mocny opór w wypadku agresji czerwonych hord ze Wschodu. Dzięki tej pomocy Niemcy Zachodnie szybko się odbudowały i stały się potęgą gospodarczą. (Niemcy Wschodnie wówczas nie liczyły się, ani ekonomicznie ani politycznie; ot takie dwa Śląska w stosunku do Niemiec przedwojennych.) Nie uszło to uwadze Izraela, który potrzebował pieniędzy. Niemcy jako sprawcy ogromnej zbrodni dokonanej na Żydach, potrzebowali rehabilitacji od Żydów. Tak doszło do transakcji: „Za krew pieniądze, za pieniądze przywrócenie honoru. Dotyczy to tylko Żydów.” – pisał prawie czterdzieści lat temu Stefan Nowicki w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” (wydanej w 1970 roku w Sydney, Australia).

    „Dzisiejsze Niemcy – oświadczył w 1964 roku Ben Gurion, premier Izraela – są inne, ich władcy są inni i forma władzy jest inna.” (S.Nowicki, jak wyżej, str. 12)

    W miarę wzrostu wypłat odszkodowawczych i pomocy materialno-militarnej, wzrastała sympatia do Niemców. (Proporcjonalnie malała do Polaków).

    „Stosunek naszego rządu – pisał izraelski dziennik „Haolam Haze” z 1965 roku – do rządu Adenauera oparty jest na cynicznej transakcji, może najbardziej cynicznej od chwili, gdy Adolf Hitler proponował Brandtowi transakcję towarów za krew. Otrzymaliśmy pieniądze.

    Otrzymaliśmy pomoc. Sprzedaliśmy N.R.F.-owi świadectwo moralności następującej treści:

    My państwo Izrael, ofiary nazizmu, uratowani z Oświęcimia, dyplomowany symbol postępu i socjalizmu w świecie, potwierdzamy niniejszym, że posiadacz tego świadectwa nie jest już faszystą, lecz całkiem nowym Niemcem, który ma prawo być przyjęty do każdego grona”.

    (Za S.Nowicki, str. 13).

    Dlaczego cofnąłem się tak daleko w czasie? Odpowiadam: dlatego, że głupia, oszczercza i dzika propaganda żydowska, skierowana swym ostrzem przeciw Polakom i Polsce, trwa z różnym natężeniem od 40-stu (słownie: od czterdziestu) lat. A Polacy, zahukani i zaszachowani m.in. przez bardzo wpływowe lobby żydowskie w Polsce, nie wiedzą, jak się bronić przed tą nachalną i wrzaskliwą propagandą żydowską. Ale o tym przy innej okazji. Dzisiaj Izrael potrzebuje pieniędzy nie mniej, niż dawniej. A jeszcze więcej pieniędzy potrzebują dziś rozmaici hochsztaplerzy, aferzyści i wydrwigrosze żydowscy w USA, do których dołączyli tacy sami w Europie. Od państwa niemieckiego za wiele już nie da się wyciągnąć. Trzeba znaleźć winnych pośród innych. Opublikowany niedawno w „Der Spiegel” artykuł o odpowiedzialności innych narodów europejskich za zbrodnię dokonaną na Żydach, wywołał w Polsce poruszenie i falę polemik. Przyczyną tego było wysunięcie stwierdzenia, że za tą zbrodnię winni są nie tylko Niemcy, ale i inne narody europejskie. Również Polacy przez „polskich chłopów”, którzy wykonywali zarządzenia niemieckich władz okupacyjnych. Nie byłoby w tym stwierdzeniu nic ciekawego, gdyby nie pominięto jednego narodu europejskiego, o którym można wspominać i wymieniać go, ale tylko w takim kontekście i przy takich okazjach, w jakim naród ten przyzwala. Mowa tu jest oczywiście o europejskim narodzie żydowskim, bo chodzi tu przecież o Żydów europejskich. Interesującym jest to, że autorzy artykułu w „Der Spiegel”, wymieniając różne „narody europejskie”, które rzekomo przyłożyły się do tej zbrodni, poprzez współpracę z Niemcami, pomijają skrzętnie wymienienie narodu niemieckiego, austriackiego i żydowskiego. Jeżeli mamy dzisiaj wyliczać, który z narodów europejskich i ile przyłożył się do śmierci Żydów, to nie sposób ominąć tutaj nacji żydowskiej z tej prostej racji, że była to wówczas nacja europejska. Współpraca Żydów z Niemcami na tym polu jest dobrze udokumentowana a literatura na ten temat jest obszerna. Najbardziej interesujące są relacje Żydów, którzy przeżyli hekatombę hitlerowską. Dowiadujemy się od nich o szerokiej współpracy Żydów z gestapo i haniebnej roli Rad Żydowskich („Judenrat”) współdziałających z władzami hitlerowskimi w wysyłce ludzi na śmierć.

    Wspomniany wcześniej S.Nowicki, w odpowiedzi na oszczerstwa żydowskie pisze w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” – cytuję:

    „A czy nie było policjantów żydowskich w gettcie, którzy pałkami bili swych współwyznawców? Było też Gestapo żydowskie w Warszawie, osławiona 13-stka, kierowana przez Abrahama Gancwajcha, oraz policja żydowska pod komendą takich nikczemników, jak Lejkin, Szeryński, Kon i Keller oraz znani przed wojną działacze syjonistyczni Nosing i First.

    Był Judenrat w getcie warszawskim, który segregował Żydów do Majdanka i komór gazowych. Byli bogaci Żydzi, którzy okupywali się żydowskim władzom, by nie wychodzić z getta w pierwszych transportach. Byli Zydzi, którzy denuncjowali swych braci i współpracowali z Gestapo. Zbrodnie Żydów dokonane na swych braciach mrożą krew w żyłach. Działalność Abrahama Gancwajcha jest przerażająca swym cynizmem i okrucieństwem. Ten gestapowiec żydowski, zwerbowany w służbie Hitlera jeszcze przed wojną, był znaną osobistością w świecie żydowskim. Był nauczycielem hebrajskiego w szkołach „Tarbut” w Częstochowie, należał do „Poalej-Syjonu Prawicy”, był współpracownikiem wiedeńskiego pisma „Gerechtigkeit”, a po aneksji Austrii założył w Łodzi prowokacyjny antyhitlerowski tygodnik pod nazwą „Wolność”. Wykaz prenumeratorów pisma posłużył Gestapo do masowych mordów Polaków. Po wkroczeniu, Niemców organizował z ich ramienia sieć szpiegowską na ziemiach wschodnich, a po ataku Niemiec na Sowiety skierowany został przez Gestapo do likwidowania warszawskiego getta i wyciągnięcia dla Niemców nagromadzonych tam bogactw. Przytaczam ocenę żydowskich władz getta warszawskiego przez ocalałych z pogromu Żydów. „Wielkopomna zdrada Rady Żydowskiej w Warszawie – pisał dr. Szymon Datner – która się wyraziła w formie zgody na przeprowadzenie „wysiedlenia” pozostanie na zawsze obok zdrady żydowskiej służby porządkowej niezatartą plamą na honorze władz żydowskich getta”. Historyk żydowski, B.Mark, w książce pt. „Powstanie w getcie warszawskim” (Zydowski Instytut Historyczny, 1955) pisze: „Tylko 10 000 żyje w dostatku, nawet lepiej niż przed wojną. Widocznie dla tych 10.000 przywieziono w lutym 20 tysięcy litrów wódki. W tym czasie zarejestrowano oficjalnie 416 tysięcy Żydów, z czego 80 % biednych przymierających głodem... Cała działalność Judenratów, to jedno pasmo wołające o pomstę krzywd wobec biedoty. Gdyby był na świecie Bóg, to zniszczyłby gromami to gniazdo okrucieństwa, obłudy i grabieży... Wszystkie zarządzenia okupanta były przeprowadzane przez Judenrat, który organizuje łapanki na pracę przymusową... Niektórzy piastowali kilka urzędów jednocześnie, wyciągając dochód do 60 tysięcy miesięcznie, podczas gdy pisarz i pedagog Janusz Korczak w podaniu prosi o dwa posiłki dziennie, widać, że i tego jemu ojcowie miasta odmówili...”

    „Niemcy doprowadziły do tego – pisał Marek Edelman – że Rada Żydowska sama wydała wyrok na przeszło 300 tysięcy mieszkańców getta... Nikt jeszcze nigdy tak nieustępliwie nie wypuszczał z rąk złapanego jak jeden Żyd drugiego Żyda”.

    Trzeba też wspomnieć nazwisko dr Rudolfa Kasztnera, wiceprzewodniczącego Federacji Syjonistycznych Węgier i dyrektora Pomocy Rady Ocalenia powstałej w 1943 roku, który współpracował z Eichmannem w likwidacji tysięcy Żydów węgierskich. I to za jaką cenę?

    Za umożliwienie wyjazdu do Izraela 1200 syjonistom węgierskim. Zbrodniarz ten dożył do 1967 r. Został zastrzelony w Tel-Avivie. Dlaczego nie stanął przed sądem, jako zbrodniarz wojenny?” Tyle na razie Stefan Nowicki. Jeszcze do jego pracy powrócę.

    W książce pt. „Auschwitz, the nazis & the „Final Solution””, (wydanej w 2005 r. przez BBC Books, autor: Laurence Rees), znajduje się m.in. relacja Lucille Eichengreen, ocalałej cudem z getta łódzkiego, dokąd deportowani zostali Zydzi niemieccy. Wspomina tam, że od stycznia do maja 1942 roku zostało 55 000 Żydów wywiezionych i zamordowanych w Chełmnie.

    O tym, kto miał pójść na śmierć, decydowały władze żydowskie getta. Dwa miesiące później do getta weszli Niemcy, żeby osobiście dokonać wyboru ludzi na zagładę. Wybierali w pierwszym rzędzie ludzi starych, chorych i dzieci, jako niezdolnych do pracy.

    Przywódca getta, Mordechai Chaim Rumkowski, polecił matkom współpracować z Niemcami i oddać im swoje dzieci. „Oddajcie im wasze dzieci, żebyśmy mogli żyć” – wołał. „Ja miałam wtedy 17 lat, kiedy słyszałam jego przemówienie” – mówi Lucille E. I dodaje – „Ja nie mogłam pojąć, że ktoś może polecać rodzicom, aby oddawali swoje dzieci na śmierć. Tego zresztą nie mogę pojąć jeszcze dzisiaj”.

    Żyd Rumkowski był znany z tego – czytamy w innym miejscu – że układając listę osób przeznaczonych do wywózki, wybierał tych, którzy w jakiś sposób narazili się mu i których chciał sam się pozbyć z getta. Był również znany z wykorzystywania seksualnego młodych kobiet. Zadna nie mogła zaprotestować, bo miała świadomość, co ją czeka. Lucille E. wspomina w innym miejscu, że wreszcie dostała pracę w kuchni w getcie i pewnego razu, będąc sama w przyległym biurze, pojawił się M.Rumkowski, chwycił za krzesło i przysiadł się przy niej. „Mieliśmy parę rozmów. On gadał, ja słuchałam. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę i położył ją na swoim penisie, po czym powiedział: „Szarpnij się i postaw go w stan pracy”. Relację młodziutkiej wówczas Lucille E. potwierdza Jacob Zylberstein, który był świadkiem zachowywania się przywódcy getta łódzkiego. „Rumkowski rzeczywiście wykorzystywał młodziutkie kobiety” – mówił – i dodaje przy tym: „Kiedy siedzieliśmy w jadalni, on przychodził, rezejrzał się po sali, kładł rękę na ramieniu wybranej i wychodził z nią. I nie jest to tak, że ja to słyszałem od kogoś. Ja to widziałem. Gdyby któraś mu odmówiła, znalazłaby się w śmiertelnym niebezpieczeństwie”.

    Uratowana przez Polaków Żydówka, Alicja Zawadzka-Wetz, opisuje w swej książce przeżycia w getcie warszawskim. Pisze, że – cytuję

    „Najgorsze było to, że poznałam bestialstwo, do którego zdolni są ludzie oraz okrucieństwo i podłość ludzkiej natury.

    Wśród społeczności, skazanej na śmierć, budzą się albo najniższe, albo najszlachetniejsze instynkty. Iluż to przedwojennych adwokatów, powszechnie szanowanych, stało się członkami żydowskiej milicji i gotowych było do największych podłości z szantażem włącznie... Ilu z nich biło do krwi dzieciaki, które usiłowały przedostać się poza mury, by zdobyć po drugiej stronie trochę żywności dla głodującej rodziny... Dobrzy, mieszczańscy mężowie porzucali żony, z którymi spędzili dziesiątki lat, by przeżyć jeszcze jedno, najtańsze choćby, doznanie miłosne, by przed śmiercią użyć życia... Zdarzały się wypadki, że w rodzinach okradano się wzajemnie z mizernych porcji gliniastego chleba.” (Zob. Alicja Zawadzka-Wetz, „Refleksje pewnego życia”, wyd. Instytut Literacki, Paryż 1967, w serii „Dokumenty”, str. 20-21).

    Stefan Nowicki pisze w swej książce, że:

    „Ocalałe pamiętniki Czerniakowa („Adam Czerniakow Warsaw Ghetto Story”, wyd. Zydowskiego Instytutu Historycznego Jad Waszem) dają obraz życia w getcie warszawskim.

    „Na ulicach leżą trupy, a w wytwornych restauracjach odbywają się tańce”. Pod datą 14 czerwca 1941 roku czytamy: „Pochmurno. Dziś niedziela. Nie wiem czy orkiestra będzie mogła grać w ogródku. Okazało się, że grała pomimo lekkiego deszczu. Poleciłem sprowadzić dzieci Izby Zatrzymań... Były to żywe kościotrupy rekrutujące się z żebraków ulicznych... Wstyd mi powiedzieć, że tak dawno nie płakałem. Dałem im po tabliczce czekolady. Potem otrzymali zupę. Przekleństwo tym z nas, co sami jedzą i piją, a o tych dzieciach zapominają”. Stosunki w Judenracie były okropne. Miały miejsce ostre starcia między tymi, którzy wysługiwali się Niemcom i żyli w warunkach luksusowych, a tymi, którzy żyli w nędzy i głodzie i ciężko pracowali w nieludzkich warunkach. Przydział żywności był nędzny, toteż przemyt był dobrze zorganizowany. Gdyby „Żydzi musieli żyć na chlebie oficjalnie racjonowanym – pisze Czerniakow – niewielu przeżyłoby rok zamknięcia za murami getta”. Mimo tak nędznych przydziałów żywności, szła ona na czarny rynek.

    Wyzysk, przekupstwo, donosicielstwo, wysługiwanie się Niemcom, łapownictwo i bogacenie się wpływowych Zydów w getcie doszły do potwornych rozmiarów (patrz załącznik „The holocaust Kingdom”)”.

    „The Holocaust Kingdom” jest książką-paszkwilem na Polaków, napisanym przez Żyda o nazwisku Michał Belg-Aleksander Donat, wydanym w USA. Paszkwil ten zieje nienawiścią do Polaków za to, że go uratowali od śmierci. Książka ta jest ciekawa dlatego, bo opisuje życie codzienne w getcie warszawskim. Urywki przytaczam za S.Nowicki, „Wielkie nieporozumienie”, str. 165. Z książki A.Donata dowiadujemy się, że:

    „Str. 34: Najbardziej niecnym z Żydów na żołdzie Gestapo, którzy również brali łapówki od ludzi szukających zabezpieczającego zatrudnienia, był Abraham Gancwajch. Był założycielem haniebnej instytucji (znanej pod nazwą „13-ki”, ponieważ biura ich znajdowały się na ul. Leszno, Nr 13), która wcześnie przejęła administrację dużej ilości domów mieszkalnych w getcie. Stowarzyszenie lokatorów walczyło uparcie o umieszczenie swego przedstawiciela na tej tak ważnej placówce. Wielokrotnie zdarzało się, że dwóch czy trzech kandydatów, z których wszyscy dali już łapówki jednemu z pracowników Judenratu,dowiadywało się, że dwóch czy trzech innych, którzy przepłacili 13-kę „wyznaczono” równocześnie na to stanowisko.

    Str. 43: 13-ka była specjalną agencją, złożoną z informatorów i sługusów Gestapo, która powstała w getcie, pomimo że tak Judenrat, jak i policja żydowska skrupulatnie wykonywały rozkazy Nazistów i były naszpikowane szpiegami Gestapo. Wodzem tego, tak zwanego Urzędu do Walki z Lichwą i Przekupstwem był notorycznie znany Abraham Gancwajch, nie zwykły szpieg, ale prowokator i dywersjonista na tak wielką skalę, że nazywano go Azefem Getta Warszawskiego. Praca jego polegała na demoralizowaniu getta przez perswazję i tłumaczenie, że zwycięstwo Hitlera jest nieuniknione, więc opór bezcelowy.

    Sredniego wzrostu, szczupły, ciemnowłosy, o ostrych rysach i przenikliwych, magnetyzujących oczach pod grubymi szkłami, Gancwajch był niezwykle zdolnym człowiekiem, wysoce inteligentnym, ze zdolnością przekonywania. Urodzony demagog, znał cztery języki – niemiecki, polski, żargon i hebrajski – przed wojną wykładał język hebrajski i pisywał do gazet. Kręcił się w kołach syjonistycznych i przypuszczalnie nawet już wówczas był na żołdzie Gestapo. Mówiono, że szpiegował na rzecz Gestapo, jakoby przeciw Rosji, w Białymstoku, Wilnie i Lwowie.

    W getcie występował nie jako agent Gestapo, ale jako dobroczyńca, który mógł służyć Żydom w godzinie potrzeby, wykorzystując swe szerokie stosunki z Niemcami.

    Gancwajch rozciągnął swe sieci szeroko i na wszystkie dziedziny życia w getcie. W jednej ze swych licznych „ról” pozował jako obrońca uciśnionych wobec „plutokratycznych wyzyskiwaczy” z Judenratu, był również opiekunem sztuki i literatury żydowskiej... czarował szczególnie intelektualistów żydowskich... chciał uchodzić za wielkiego prowodyra Getta, coś w rodzaju Mesjasza. Zakładając, że zwycięstwo Niemiec jest nieuniknione, rozsiewał kłamstwa, że w ostatnim etapie Żydzi będą przypuszczalnie przesiedleni na zdobyte tereny i wobec tego instytucja getta jest konieczna, ponieważ chroni nacjonalizm żydowski i autonomię kulturalną. Tak więc, wmawiał Żydom, by nie tylko słuchali Niemców, lecz by z nimi współpracowali. Zapraszał prawników, doktorów, pisarzy, dziennikarzy i innych na odczyty, konferencje, dyskusje i obfite, wytworne przyjęcia, w czasie których wtłaczał im w mózgi te teorie. W czasie jednego z takich zebrań zapytano go wprost – Skąd przyszedłeś?

    Kim właściwie jesteś? W czyim imieniu przemiawiasz? Na co Gancwajch odpowiedział – Sam diabeł mnie tu przysłał, ale chcę wam pomóc.

    I wysiłki jego nie szły całkowicie na marne. Wielu nawet spośród grona znanych indywidualistów wchłaniało jego wywody. Nawet dr Ringelblum, którego nic nie łączyło z Gancwajchem, poszedł tak daleko, że szukał go na „pogawędkę”, aby zadowolić swą ciekawość. Dzięki interwencji Gancwajcha został zwolniony z więzienia dr Janusz Korczak, sławny pisarz i uczony. Poza tym, chwalił się, że jego wpływom zawdzięczano, iż ulica Sienna i Plac Grzybowski pozostały wewnątrz getta. Urząd Walki z Lichwą i Spekulacją, choć powszechnie był znany pod nazwą 13-ki, miał pewne zaufanie wśród głodujących mas, którym wydawało się, że kupcy bogacą się ich kosztem. W praktyce, jedyną korzyścią było, że kupcy musieli wystrzegać się jeszcze jednego wroga. Zdarzało się, że któryś z agentów Gancwajcha spenetrował, iż jakiś sklep sprzedaje kaszę powyżej wyznaczonej ceny. Kupiec „wypracowywał” łapówkę, która zadowoliłaby urząd, ukrywał 90% kaszy, a resztę sprzedawał po wyznaczonej cenie, nie szczędząc przy tym rozgłosu. I to za niecałe 10 deka kaszy na głowę. Gancwajch robił niesamowite pieniądze Brał okup z około stu kamiennic na ul. Leszno. Dostawał od Niemców 30 przepustek z getta na aryjską stronę i sprzedawał je po przeraźliwie wysokich cenach. Zorganizował służbę ambulansową, która zwalniała swych pracowników od prac przymusowych i dawała im inne przywileje. Aby zostać członkiem tej służby, otrzymać jej specjalną kartę i nosić czerwoną czapkę, ludzie płacili fortuny.

    Z okazji świąt wielkanocnych, Gancwajch dał parę tysięcy złotych na pomoc dla zubożałych pisarzy żydowskich.

    Na uroczystość bar mitzvah swego syna przyjmował chlebem i kawą biednych, co, jak mówiono, kosztowało dziesiątki tysięcy złotych.

    Gdy umarł jego ojciec, w półoficjalnym dzienniku żydowskim „Gazeta Żydowska” ukazały się nekrologi podpisane przez „grupę doktorów, prawników, dziennikarzy i pisarzy”, choć bez indywidualnych nazwisk.

    Równocześnie grał na popularności, ujawniając brak zaufania i niechęć do Judenratu. Raz nawet, jego przyjaciele z Gestapo zaaresztowali Adama Czerniakowa, prezesa Judenratu. Wykorzystywał każdą możliwość zdobycia kontroli nad tą instytucją. Rozgłaszano pogłoski połączenia się 13-ki z Judenratem, z tym, że Gancwajch byłby prezesem nowej instytucji, do czego jednak nigdy nie doszło. Przypuszczalnie powodem były zakulisowe rozgrywki między cywilnym niemieckim komisarzem getta dr. Heinz Auerswaldem, zwierzchnikiem Czerniakowa i wysoko postawionymi oficerami Gestapo, którzy popierali Gancwajcha. Robił on wszystko, co było w jego mocy, aby uzyskać mandat od Zydów, który pozwoliłby mu występować w ich imieniu. – Wówczas – obiecywał – uzyskam dla was od Niemców cokolwiek zechcecie. Getto zacznie natychmiast pracować dla Wehrmachtu, skończą się bicia i łapanki, otrzymacie zadowalające przydziały żywności. W międzyczasie, dwaj współpracownicy Gancwajcha – Moryc Kon i Zelig Heller – utworzyli własny „sklepik” po przeciwnej stronie ulicy na Lesznie pod Nr. 14. Specjalizowali się w dostawach jarzyn i uzyskiwali pewne, bardzo korzystne koncesje, łącznie z pozwoleniem na otwarcie targu na ul. Leszno, na handel rybami oraz zorganizowali transport konny w getcie.Wozy te nazywano „konhellerami”, na cześć koncesjonariuszy, ale znane były również jako „wszalnie”. Kon i Heller robili potworne sumy na przemycie przyjaciół i ich rodzin z Łodzi i Białegostoku do getta warszawskiego, na zwalnianiu więźniów, unieważnianiu spraw cywilnych i rozkazów konfiskaty własności – wszystko to naturalnie, jako „usługi” uzyskiwane od oficjalistów niemieckich. (...).

    W czerwcu 1942 roku ukazały się w getcie plakaty „Poszukiwany przez policję” z nazwiskami i fotografiami Gancwajcha i innych jego bandy. Mówiono, że udało im się uciec.” To tyle z relacji Zyda A. Donata.

    Według ustnej informacji, trudnej dzisiaj do zweryfikowania, uzyskanej w 1993 r., Gancwajch, Kon i Heller oraz dwóch innych, nieznanych z nazwiska, uciekli z getta a nagromadzone tam pieniądze i złoto, użyli na opłacenie ukrywania się, pod zmienionymi nazwiskami, u jednego chłopa w radomskim. Po wejściu do Polski wojsk sowieckich i przejęciu władzy przez komunistów, zmienili znowu nazwiska. Tym razem na polskobrzmiące. Wstąpili do PPR i znaleźli zatrudnienie w UB (Kon, Heller i dwaj pozostali). Natomiast Gancwajch był oficerem znienawidzonego G.Z. Informacji Wojskowej. Chłop, który ich ukrywał, został potem zastrzelony przez UB jako „bandyta” reakcyjnego podziemia. Były też inne formy współpracy Żydów z Niemcami. Nie warto by było to przypominać, gdyby skutkiem tego była śmierć zaledwie 1000 czy 2000 ludzi. Jest to jednak sprawa masowego mordu, gdzie zginęło ponad 30 000 (słownie: ponad trzydzieści tysięcy) Żydów, do czego przyczynili się wydatnie sami Zydzi. O tej zbrodni pisze się i mówi, ale na temat okoliczności milczy, zwłaszcza w Polsce i na Ukrainie. Po zdobyciu Kijowa przez wojska niemieckie, ogłoszono przy końcu września 1941 roku zbiórkę Żydów. W związku z tym wywieszono w mieście i okolicy plakaty z instrukcją: „Należy zabrać ze sobą papiery identyfikacyjne, pieniądze i rzeczy wartościowe, obok ciepłego ubrania się”. Niemieckie Sonderkomando 4 A , które liczyło na co najwyżej 5000 do 6000 Zydów, którzy się zgłoszą, doznało niecodziennego zaskoczenia, bo stawiło się 33 771 Żydów. W tej sytuacji jednostka 4A zmuszona była do zaangażowania 2 batalionów policji, żeby uporać się z wynikłym, nie z ich „winy”, problemem. Oczywiście, wszyscy, którzy stawili się na życzenie Niemców, zostali w pień wycięci. Mowa tu jest o masakrze w Babim Jarze na Ukrainie. Niewątpliwym jest fakt, że winnymi tej masowej zbrodni są Niemcy, ale dużo winy leży w żydowskiej mentalności i gotowości do współpracy z okupantem niemieckim. Co najmniej 27 tysięcy Zydów nie musiało tam wtedy zginąć. (Zobacz: Antony Beevor, „Stalingrad”, 1998). W wyniku szeroko zakrojonej kampanii „Judenrein” (oczyszania państwa niemieckiego z Żydów) dziesiątki tysięcy Żydów znalazło się poza granicami Niemiec. Ogromna ilość została przepędzona do Polski (obóz w Zbąszyniu), ale dużo znalazło się w krajach zachodnich. W Holandii na przykład, w miejscowości Westerbrok zbudowano w 1939 roku obóz dla uchodźców żydowskich. Po zajęciu w kwietniu 1940 roku Holandii przez wojska niemieckie, obóz ten został przekształcony przez okupanta na obóz więzienny. Jednocześnie Niemcy rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję rejestracji Zydów w całym kraju i wysyłania ich do obozu w Westerbrok. Wkrótce nadszedł czas deportacji Zydów holenderskich do obozów zagłady w Sobiborze i Majdanku koło Lublina. Deportacja przebiegała sprawnie, bez najmniejszego oporu, dzięki gorliwej współpracy żydowskich władz obozu, które co tydzień układały skrupulatnie listę 1000 kolejnych Zydów do transportu na Wschód. I tutaj wkład Zydów w zagładę swych współbraci jest też dobrze widoczny. W związku z ekstradycją w maju b.r. Iwana Demjaniuka do Niemiec, by postawić go przed sądem za współudział w zagładzie Żydów w Sobiborze, prasa i oskarżyciele publiczni uważają, że bez pomocy 100 Ukraińców Niemcy nie byliby w stanie zamordować tam 250 000 ludzi. Obozu strzegło 30 SSmanów, z tego stale połowa była nieczynna z powodu choroby lub przebywania na przepustkach. Rozprawa sądowa przeciw Demjaniukowi ma posłużyć przede wszystkim do rzucenia światła na nie-niemieckich pomocników w dziele zagłady Zydów. Eksperci ustalili, że takich nie-niemieckich pomocników, którzy aktywnie pomagali Niemcom, było około 200 000. Ciekawe jest, ilu wśród tych nie-niemieckich pomocników, aktywnych w Holocauście, było Żydów? I czy w tej liczbie znajdzie się policja żydowska, żydowskie Gestapo, członkowie żydowskich judenratów i innych żydowskich organów pomocniczych? Niektórzy historycy, znawcy zagadnienia, wysuwają tezę, że gdyby nie istniała gorliwa współpraca Żydów z Niemcami, szeroko zakrojone współdziałanie i skrupulatne wykonywanie, bez najmniejszego oporu, poleceń i zarządzeń niemieckich władz okupacyjnych, Holocaust przeżyłoby co najmniej 1 milion Żydów. Jeszcze dalej poszła Hannach Arendt, teoretyk polityki, filozof i wybitna publicystka niemiecka, pochodzenia żydowskiego, która sławna stała się również z opisania i skomentowania procesu Adolfa Eichmanna w Izraelu, co zostało wydane w formie książki, uznanej za dzieło (ale nie w kołach żydowskich i filosemickich). Książka ta, pt. „Eichmann w Jerozolimie” zawiera bardzo dużo interesujących informacji, wśród których znajduje się rola Zydów, jaką odegrali w zagładzie własnego narodu. Współpraca Zydów z Niemcami i pomoc udzielona nazistom „w unicestwieniu własnego narodu stanowi najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii” – pisze H.Arendt. Twierdzi przy tym, że gdyby naród żydowski nie był zorganizowany i nie miał przywództwa żydowskiego, gotowego do współdziałania z nazistami, to Niemcy nie byliby w stanie wymordować od 4,5 do 6 milionów ludzi. Autorka powołuje się na dane różnych badaczy, według których – gdyby nie było tak ogromnego zaangażowania się Zydów, zwłaszcza w Judenratach, we współpracę z mordercami, „z wyżej wymienionej liczby uratowałaby się mniej lub więcej połowa”. Twierdzenia powyższe są politycznie niepoprawne, bardzo nielubiane w kołach żydowskich, przez to oficjalnie dotąd nie poruszane z obawy przed skutkami w ewentualnej karierze naukowej, dlatego istnieją w drugim (nieoficjalnym) obiegu. Nie mniej sprawa udziału Żydów w zagładzie swych współbraci warta jest głębszego zbadania i wyciągnięcia na światło dzienne. W świetle powyższych faktów nasuwa się pytanie: Kto ma na sumieniu więcej ofiar żydowskich w wyniku współpracy z Niemcami – Ukraińcy, Łotysze, Litwini, Polacy, czy Żydzi? (To pytanie skierowane jest do cynicznych oszczerców typu Jana T.Grossa (USA), Aliny Całej z Zydowskiego Inst. Historycznego (Polska) i do głupich, wrzaskliwych Żydów amerykańskich, hohsztaplerów, mających chorobliwe pretensje do reprezentowania Żydów na całym świecie i do odgrywania roli ich jedynych spadkobierców).

    Władysław Gauza
    8 październik 2009
    Źródło: http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Wspolodpowiedzialnosc-Zydow-za-Holocaust-Wladyslaw-Gauza-2991
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Amor patriae nostra lex–miłość Ojczyzny naszym prawem. Narodowy Dzień Pamięci - Pierwsi do Auschwitz. Dziś, 14 czerwca 2012 r. w sposób szczególny oddajemy hołd ofiarom niemieckiego narodowego socjalizmu wywieszając biało-czerwone flagi, zapalając światełko pamięci, informując o dzisiejszej rocznicy i dzisiejszym święcie innych. 72. lata temu Wehrmacht zdobywa Paryż. Tego samego dnia do KL Auschwitz trafia grupa 728 polskich więźniów politycznych z Tarnowa. Rocznica owego podwójnego triumfu niemieckiej „rasy panów” nad polskimi „podludźmi” to najbardziej dziś lekceważone przez polityków i ignorowane przez media, polskie święto państwowe. Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych czcimy od sześciu lat. Dzięki wieloletnim staraniom Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, pomimo oporu polskiej klasy politycznej, której przedstawiciele traktują dzisiejszą datę jako zwykły dzień roboczy, udało się ustanowić 14 czerwca oficjalnym świętem państwowym. Pisząc o dzisiejszym święcie świadomie używam nazwy „Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych”. Tak nazwa tego, postulowanego przez ChSRO dnia pamięci, brzmiała u zarania tego projektu. To dopiero nasi drodzy przedstawiciele w polskim parlamencie „poprawili” słowo „niemieckich”, na narzuconą przez politpoprawną nowomowę, wersję „nazistowskich”. Żaden z byłych więźniów Auschwitz i innych obozów założonych przez III Rzeszę, z którymi miałem zaszczyt rozmawiać, nie twierdził, jakoby w latach 40. przebywał w obozie „nazistowskim”. Oficjalnym językiem w obozie nie był język „nazistowski”, zaś obozowy personel nie składał przysięgi na wierność wodzowi narodu „nazistowskiego”.Warto o tym przypomnieć, gdyż dziś, w XXI wieku są to kwestie niepojęte dla polskich parlamentarzystów, którzy ośmielają się „poprawiać” nazwę święta zaproponowanego przez byłych więźniów Auschwitz, i którzy później, w kolejnych latach konsekwentnie święto owo lekceważą. Warto o tym przypomnieć dziś, gdy przekonujemy się, że dla Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych nie ma miejsca w ogólnopolskich mediach. Nie dowiemy się o tym święcie z „Naszego Dziennika”, w którym możemy za to przeczytać o bimbrowni w Islamabadzie. Nie dowiemy się z „Rzeczpospolitej” zajętej zadymiarzami z Euro. Próżno szukalibyśmy wzmianki w „Gazecie Polskiej Codziennie”, która uwagę patriotycznych czytelników absorbuje kolejną wpadką gazety Adama Michnika. Ponieważ w chwili, kiedy to piszę dzień dopiero się rozpoczął, nie można wyrokować z pewnością. Idę jednak o zakład, że w dzisiejszych wydaniach wiadomości TVP, TVN, Polsat, TV TRWAM, a także na antenach radia, z Polskim Radiem na czele, nikt nie zająknie się o obchodzonym dziś Narodowym Dniu Pamięci. Dziennikarze ogólnopolskich mediów nie wpadną również na pomysł, by zaprosić do studia Kazimierza Piechowskiego – w Auschwitz nr 918, lub któregoś z jego kolegów – byłych więźniów niemieckich obozów. Z tymi ludźmi, o tych sprawach, rozmawiać nie warto.. Szczególnie dziś, 14 czerwca. Na szczęście, haniebna postawa polskich polityków i mediów, nie dla wszystkich stanowi wzór. Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych stał się kolejnym ważnym świętem polskiego społeczeństwa obywatelskiego. W sposób szczególny czczą dzisiejszą datę uczestnicy akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”). 14 czerwca dopełnia bowiem kontekst niedawnych 111. Urodzin Rotmistrza Pileckiego (13 maja) i Międzynarodowego Dnia Bohaterów Walki z Totalitaryzmem (25 maja). Zwracałem na ów szerszy kontekst uwagę, anonsując Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych w ubiegłych latach, vide materiały:
    1) „Przypomnijmy o Rotmistrzu 14 czerwca 2009 r.”
    2) „Narodowy Dzień Pamięci 14 czerwca” 2010 r.
    3) „Narodowy Dzień Pamięci 14 czerwca 2011”
    Z relacją z ubiegłorocznych obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych można zapoznać się w materiale: „Rotmistrz Pilecki priorytetem polskiej prezydencji w Unii Europejskiej” Jak informowałem na macierzystej stronie akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”): www.michaltyrpa.blogspot.com , do uczczenia dzisiejszego święta przygotowywaliśmy się od lutego. Jakkolwiek nadrzędnym celem naszej inicjatywy jest wprowadzenie w świadomość Polaków, Europejczyków, mieszkańców globalnej wioski, heroicznego wymiaru człowieczeństwa, którego uosobieniem jest Witold Pilecki, nie zapominamy również o milionach ofiar totalitarnych tyranii. Dziś, 14 czerwca 2012 r. w sposób szczególny oddajemy hołd ofiarom niemieckiego narodowego socjalizmu. Ofiary „nadludzi” z III Rzeszy czcimy wywieszając biało-czerwone flagi, zapalając światełko pamięci, informując o dzisiejszej rocznicy i dzisiejszym święcie innych. Od 5 lutego b.r. propagujemy na Facebooku wydarzenie pt. „Narodowy Dzień Pamięci 14 czerwca 2012”, zob. link: http://pl-pl.facebook.com/events/245720908841948/ Tych, którzy chcieliby pomóc w uświadomieniu Amerykanów, począwszy od ich prezydenta, prawdy o Auschwitz, zapraszam także do wsparcia listu, o którym mowa w materiale „Przypomnijmy o Rotmistrzu Barackowi Obamie”. I jeszcze jedno, na zakończenie. 20 marca b.r. w opublikowanym w tym blogu tekście pt. „Pomóżmy odzyskać saluto romano!” wezwałem kontynuatorów obyczajów III Rzeszy do odważnego dania świadectwa własnym przekonaniom właśnie dziś, 14 czerwca pod Ścianą Straceń w byłym KL Auschwitz. Czy osoby, które wymieniłem we wskazanym tekście oraz te, które poparły je w naszej wielkiej dyskusji, okażą się dziś tchórzami? Zainteresowanych żywotnością esesmańskich obyczajów w dzisiejszej Polsce zachęcam do zapoznania się z dyskusją dostępną tym wątku (uwaga! całość dostępna po zalogowaniu): http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=404119032935278&id=300842628258
    Natomiast wierzących, którym nie jest obojętne jak – jak to ujął Autor „Raportu Witolda” – wypada zachowywać się Polakowi, zachęcam także do wspólnej modlitwy w ramach facebookowego wydarzenia „Różaniec za miłośników saluto romano”.
    Przypomnijmy o Rotmistrzu! Trzeba dać świadectwo... http://www.savetubevideo.com/?v=tz_7-BMu7tc Zob. także facebookowy profil akcji społecznej „Przypomnijmy o Rotmistrzu” („Let’s Reminisce About Witold Pilecki”)
    Publikacja za zgodą autora
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    "Przemysł Holocaustu" Norman Finkelstein: Jak odpierać ataki na Polskę. Radzi prof. Norman Finkelstein, Żyd, którego rodzice przeżyli obozy koncentracyjne cz. I. Poniżej zamieszczony jest tekst otrzymany 28 grudnia 2000 od: Mirosława J. Wiechowskiego

    "Przemysł Holocaustu" Norman Finkelstein: Jak odpierać ataki na Polskę

    Poniżej zamieszczony jest tekst otrzymany 28 grudnia 2000 od: Mirosława J. Wiechowskiego
    W połowie grudnia 2000 roku, w Nowym Jorku rozpoczęły się przesłuchania sądowe w sprawie wytoczonej przeciwko Rządowi Rzeczypospolitej.

    Proces ten toczy się w wyniku zbiorowej skargi pewnej grupy amerykańskich Żydów . Oskarżyciele żądają zwrotu nieruchomości, które zostały zabrane ich rodzinom podczas okupacji niemieckiej, oraz oczekują że rząd polski wypłaci im także wysokie odszkodowania .

    Przy okazji przesłuchań w sądzie, działacze żydowscy zorganizowali konferencję prasową z udziałem Alana Hevesi, glównego rewidenta finansowego miasta Nowy Jork oraz Carla McCall'a, glównego rewidenta finansowego stanu Nowy Jork, którzy zagrozili, podobnie jak w przypadku Szwajcarii, że istnieje możliwość zastosowania blokady finansowej i bojkotu ekonomicznego wobec polskich firm i banków, o ile Polska nie podporządkuje się tym roszczeniom.

    Wbrew życzeniu organizatorów, na konferencji prasowej wystąpił Dr Norman Finkelstein,profesor City University of New York, który określił skargę, i całą akcję polityczną wymierzoną w Polskę, jako jeszcze jeden przykład wyłudzania pieniędzy.

    Ten proceder, w którym cynicznie wykorzystuje się nieopisaną tragedie europejskich Żydów, zyskał określenie "przemysł Holokaustu."

    Termin został wprowadzony przez profesora dr Finkelsteina, nota bene z pochodzenia polskiego Żyda, który w swej doskonale udokumentowanej książce ukazał machinacje finansowe, prawne i pozaprawne stosowane przez niektóre wpływowe organizacje żydowskie. Jego książka nosi tytuł "The Holocaust Industry"i ma się ukazać także w polskim tłumaczeniu. Korespondencje z profesorem Finkelsteinem, nawiązałem po przeczytaniu tejże książki, której treścią byłem głęboko poruszony.

    Historia jego żydowskich rodziców, którzy przeżyli Getto Warszawskie i uratowali się z obozów koncentracyjnych w Majdanku i Oświęcimiu, obejmuje także ich pobyt w obozie pracy w Częstochowie.

    W tym mieście mieszkała też moja matka, głęboko wierząca katoliczka, która przez kilka lat podczas wojny opiekowała się żydowską dziewczynką, ratując jej życie. Rodzice dziecka , którzy także przeżyli wojnę, przebywali w obozie wspomnianym przez dr Finkelsteina. Dwa lata temu, matka moja, nieżyjąca już od blisko trzydziestu lat, otrzymala, post mortem, medal i tytuł Sprawiedliwy Wsród Narodów Świata za swe poświęcenie i bohaterstwo.

    Parę dni temu zapytałem prof. Finkelsteina, dlaczego zdecydował się "zaburzyć" (jak podała "Rzeczpospolita") konferencję prasową w Nowym Jorku. W odpowiedzi otrzymałem list, który zawiera WAŻNE SUGESTIE DLA RZĄDU POLSKIEGO. Za zgoda autora, przedstawiam ten list poniżej (w moim przekładzie z angielskiego):

    "...Uczestniczyłem w konferencji prasowej (jak i w przesłuchaniach sądowych) z nadzieją, że uda mi się zepsuć im zabawę . Ten gang handlarzy Holokaustem, pozbawiony jest już wszelkich hamulców.Uważam, ze rząd polski popełnia błąd, próbując pokonać ich za pomocą prawników. W ten sposób nigdy nie wygra w tym układzie. Jedyną szansą dla Polski jest publiczne obnażenie tych złodziei - na przykład przez ogłoszenia w najwżniejszych gazetach. Jest wielu Żydów, którym nie podoba się to, co robi przemysł Holokaustu. Polski rząd powinien uzyskać od nich publiczne oświadczenia. W istocie wiele takich oświadczeń zostało już opublikowanych. Pozwalam sobie zacytować dwa przykłady.

    W numerze z września 1999 wpływowego żydowskiego czasopisma "Commentary", redaktor Gabriel Schoenfeld napisał:

    "Niektóre osoby wewnątrz i na zewnątrz zorganizowanej społecznosci żydowskiej, nie cofają się przed stosowaniem żadnej z mozliwych nieprzyzwoitych i hańbiących metod po to, aby tylko wydrzeć każdy ostatni frank, lir,gulden czy markę nalezną czy nie nalezną." ("Holocaust Reparations: A Growing Scandal").

    W numerze z grudnia 2000 wpływowego konserwatywnego pisma "First Things", żydowski historyk William Rubenstein dokonal starannego przeglądu listy roszczeń "przemysłu holokaustowego" wobec Polski. W konkluzji stwierdził on:

    "Osobiście nie mogę dostrzec żadnego przekonywującego powodu, dla którego obecny rząd polski miałby wypłacić choćby jeden cent za nieruchomości żydowskie". ("A Flawed Expose").

    Uważam, że zamiast prowadzić skazaną na przegraną walkę w sądach, lepszym i mądrzejszym wykorzystaniem środków finansowych przez rząd polski, byłoby opublikowanie w New York Times'ie płatnego ogłoszenia cytującego powyższe opinie pod tytułem –„ ABY POLSKA BYŁA POLSKA" –

    kończy swój list Norman G. Finkelstein.


    Wywiad z prof. Normanem Finkelsteinem
    autorem głośnej książki "The Holocaust Industry", rozmawia Jan M. Fijor

    - Panie profesorze, jakie związki łączą Pana z Polską?

    - Moi przodkowie byli polskimi Żydami, w Polsce urodzili się moi rodzice, mieszkali w Warszawie, ich ostatnim miejscem zamieszkania do 1943 roku, czyli do czasu przymusowego przeniesienia do getta, był ich własny dom przy ulicy Miłej, pod dziewiętnastym. Moja mama była absolwentką wydziału matematycznego Uniwersytetu Warszawskiego, ojciec zajmował się interesami. Posiadali w Polsce jakieś sklepy, manufakturę, nieruchomości... W czasie wojny wszystko to stracili. Holokaust przeżyli, lecz z Polski wyemigrowali, ja już urodziłem się w Stanach Zjednoczonych... Nigdy jeszcze w Polsce nie byłem.

    - Czy Pan, Pańska rodzina, rościcie sobie pretensje do majątku pozostawionego w Polsce?

    - Absolutnie nie...

    - Dlaczego? Przecież to był wasz legalny majątek, Pan byłby jego spadkobiercą... Nieruchomość w centrum Warszawy to dzisiaj duże pieniądze.

    - Takie roszczenia nie mają sensu. Większość majątku należącego niegdyś do mojej rodziny uległa w czasie wojny zniszczeniu. Wprawdzie po wojnie został on częściowo odtworzony, lecz myśmy w tej restauracji nie brali udziału. Trudno więc ocenić nasz rzeczywisty w nim udział. Nie płaciliśmy podatków, nie konserwowaliśmy tego majątku... Sprawa uległa przedawnieniu...

    - To jest słaby argument. Władza ludowa wam majątek skonfiskowała, więc o zaległościach podatkowych nie ma mowy. Co prawda zaraz po upaństwowieniu, po konfiskacie majątku, należało decyzję komunistów zaskarżyć w sądzie, ale nawet gdybyście polski rząd wzięli do sądu, to i tak własność nie zostałaby wam przywrócona... W takiej sytuacji trudno mówić także o przedawnieniu. Moim zdaniem, nawet średnio zdolny adwokat jest w stanie udowodnić pańskie prawo do roszczeń majątkowych wobec władz Polski...

    - Ale ja tego nie chcę. Nie tylko ja, znakomita większość ofiar holokaustu nie zamierza ani doprowadzać Polski do gospodarczej ruiny, ani tym bardziej pozbawiać polskie dzieci przedszkoli, szkół czy parków? Bo do tego sprowadziłaby się restytucja naszego mienia.

    - Skoro tak, na jakiej podstawie Światowy Kongres Żydowski (WJC) skierował w początkach grudnia do sądu w Nowym Jorku pozew przeciwko państwu polskiemu o odszkodowanie za majątek utracony przez Żydów, ofiary holokaustu w Polsce?

    - Takiej podstawy nie ma. Nikt im nie dał prawa do reprezentowania ofiar holokaustu. Jeśli ja nie chcę się o ten majątek upominać, to tym bardziej nie chcę, aby robił to ktoś rzekomo w moim imieniu .

    - Czy WJC działa z upoważnienia ofiar holokaustu?

    - Skądże! To jest czysta uzurpacja! Hucpa! Gdyby Kongres reprezentował ofiary holokaustu, odzyskane mienie czy odszkodowania zostałyby przekazane właśnie im. Tymczasem wiadomo, że do ofiar holokaustu dociera zaledwie ułamek tego, co Kongres Żydowski dotychczas uzyskał.

    - Kilka dni temu prasa doniosła jednak, że sąd federalny w Nowym Jorku zatwierdził sposób wypłaty odszkodowań dla tych wszystkich, którzy ucierpieli z powodu przymusowej pracy w niemieckich fabrykach, będących własnością Szwajcarów, lub zostali oszukani przez szwajcarskich bankierów. Wynika z niego, że gros funduszy z odszkodowań przekazanych zostanie jednak ofiarom holokaustu...

    - To nieprawda! Posiadam dokumenty świadczące o tym, że do ofiar holokaustu dotrze, w najlepszym razie, może 3 do 5 proc. z wymuszonych na Szwajcarach, prawie 1,5 mld dol. Ponadto pieniądze te wypłaca się w takim tempie, że wielu ich adresatów do wypłaty nie dożyje. Przecież to są w większości ludzie w podeszłym wieku .

    - A pozostałe 95 proc., co się stanie z resztą pieniędzy?

    - Znajdą się na dziwnych kontach dziwnych fundacji, czyli praktycznie w kieszeniach aktywistów Kongresu Żydowskiego. Ta cała akcja odszkodowań dla Żydów to jeden wielki rabunek!

    - Nie powie mi Pan, że ludzie tego nie wiedzą. Jeśli jest tak, jak Pan pisze w "Holocaust Industry", to dlaczego w środowisku żydowskim nie wrze? Nie uwierzę, żeby Żydzi, naród mądry, wykształcony i tak ciężko doświadczony, godzili się tak łatwo na ten rabunek!

    - Większość jest niezorientowana, nie wiedzą, o co toczy się gra. Inni udają, że nie wiedzą. Jeszcze innych to nie interesuje albo uważają, że nie ma po co wyważać drzwi. W końcu Niemcom się to należało, bo naziści tę wojnę rozpętali, Szwajcarzy na krzywdę żydowską nie reagowali, zaś Polacy to naród antysemitów, nie lubią Żydów, więc nie ma sensu ich żałować. Dużą rolę odgrywa żydowski szownizm, solidarność etniczna, narodowa. W końcu to Żydzi cierpieli, nikt inny. Nam się te pieniądze należą. Jeśli więc pozostają w rękach żydowskich, o co kruszyć kopie? Zresztą gdyby nawet ktoś chciał zaprotestować, w walce ze Światowym Kongresem Żydowskim nie ma szans. Ich wspiera prasa, telewizja, życzliwa jest im administracja Clintona, bankierzy, sądy - to jest ogromna siła, która może złamać każdego. Ludzie sie ich boją.

    - Jaka była reakcja środowiska żydowskiego na Pańską książkę?

    - Kierownictwo WJC ją zignorowało, nabrali wody w usta, wysyłając gdzieniegdzie sygnały, że to, co napisałem, to nieprawda. Starają się przylepić książce etykietkę "antyżydowskiej" albo przeznaczonej dla środowisk... antysemickich. Jednakże dla 90 proc. czytelników żydowskich książka była szokiem. Widać to choćby po listach, jakie od nich otrzymuję. Spotykam się co prawda z opiniami negatywnymi, że kalam własne gniazdo, że jestem pieniaczem, ale generalnie komentarze są mi życzliwe i przyjazne. W oczach znakomitej większości czytelników żydowskich, w tym w oczach ofiar holokaustu, książka spotkała się z uznaniem; wielu piszących do mnie Żydów prosi, abym więcej na temat holokaustu publikował.

    - Czy dostaje Pan listy z pogróżkami?

    - Niewiele, i co ciekawe, nie są to listy od Żydów, ich autorami są przeważnie niemieccy neonaziści.

    - Jak się książka sprzedaje?

    - W Europie, a szczególnie w Niemczech, dość dobrze. W Stanach Zjednoczonych jest nieco gorzej, ale sprzedaż rośnie. Na pewno nie jest to bestseller...

    - Czy "Holocaust Industry" jest bojkotowana?

    - Może należałoby powiedzieć: przemilczana lub zignorowana, zwłaszcza przez takie opiniotwórcze tytuły, jak "New York Times", "Washington Post". Trudno się jednak dziwić, skoro i one są częścią spisku, który ja nazwałem Holokaustowym biznesem ("Holocaust Industry"), a który na tragedii Żydów robią dzisiaj ogromne pieniądze.

    - Panie Profesorze, ile ofiar holokaustu żyje do dzisiaj?

    - Moim zdaniem ok. 25 tysięcy, choć Kongres Żydowski twierdzi, że jest ich ponad milion. Na potrzeby "holokaustowego biznesu" sfabrykowano dokumenty dowodzące rzekomo takiej liczby, ale jest ona wyssana z palca. Dla uzasadnienia nacisków na Szwajcarię, Niemcy, a teraz Polskę, skromne "25 tysięcy" brzmiałoby śmiesznie. Aby uzasadnić grabież miliardów dolarów, potrzebne były wielkie liczby.

    - Przed sądem trzeba to było jednak jakoś udokumentować...

    - W tym celu przyjęto wyjątkowo "elastyczną" definicję "ofiary holokaustu". Jest nią

    - Według działaczy WJC - każdy Żyd, który przeżył II wojnę światową. Ofiarą holokaustu jest więc nie tylko więzień Auschwitz czy Majdanka, lecz także żydowski oficer Armii Czerwonej lub NKWD czy nawet legitymujący się żydowskim pochodzeniem - byli tacy - oficer Wehrmachtu, pod warunkiem, że przeżyli oni wojnę. Gdyby Kaganowicz żył do naszych czasów, też byłby ofiarą holokaustu!

    - Kto, poza działaczami Kongresu, ma kontrolę nad wydatkowaniem pieniędzy pochodzących z odszkodowań?

    - Nikt, choć mnie się na przykład udało dotrzeć do dokumentów, do prawdziwych liczb. Opublikowałem je w Holocaust Industry...

    - Panowie Bronfman, Singer czy Sultanik mogą się o to na pana gniewać, muszą jednak w jakiś sposób kwoty te wytłumaczyć. Pieniądze nie mogą ot, tak sobie, zniknąć...

    - Zniknąć nie, ale można je odłożyć "na inny cel". Utworzono przy Kongresie tzw. fundusz medyczny dla ofiar holokaustu, który ma finansować ich leczenie, pomoc medyczną w latach... 2030-2035. Komu ta rezerwa służy? Przyszłym pokoleniom ofiar holokaustu? Przecież to absurd zakładać, że w 90 lat po wojnie będą jeszcze żyły jej ofiary! Tworzy się więc fikcję, która ma uzasadnić rabunek.

    A przy okazji jest argument wobec tych nielicznych, którzy odważyli się Światowy Kongres Żydowski z odszkodowań rozliczyć. Dlaczego wypłacono ofiarom tak mało? Ponieważ stworzono "fundusze rezerwowe" na ich rzecz. Tymczasem tu o żadne ofiary nie chodzi. Liczą się jedynie korzyści osobiste aktywistów WJC! Tej bandzie zachłannych cyników nie zależy ani na prawdzie historycznej, ani na pomocy ofiarom, im chodzi tylko o pieniądze! Dla nich nie cofną się przed żadnym trickiem, łgarstwem czy fałszerstwem.

    - Czy na nich nie ma jednak prawa? Czy nie można im dowieść defraudacji?

    - To są wszystko procesy cywilne, skoro druga strona się zgodziła zapłacić, to jej problem. Stroną atakującą jest grupa wyjątkowo przebiegłych ludzi, którzy wykorzystując bezprecedensową tragedię narodu, naginają prawo do własnych celów. Po swojej stronie mają skorumpowane media, najlepszych adwokatów, sądy, przekupnych polityków. To szczwane lisy. Nie udało się z nimi wygrać Szwajcarom, nie udało się Niemcom... Szwajcarzy walczyli o sprawiedliwość trzy lata, próbowali protestować, argumentować, negocjować i co? Poddali się! Wypłacili łobuzom z World Jewish Congress lekką ręką prawie 1,5 mld dol.

    - A ile, Pana zdaniem, Żydom się należało?

    - Co najwyżej 100-150 mln dol.!

    - Plus odsetki za 50 lat...

    - Nie, to już jest razem z odsetkami! Pamiętajmy, że większość wschodnioeuropejskich Żydów przed wojną to byli ludzie ubodzy. W latach 30. prawie jedna trzecia z nich nie zarabiała więcej niż 100 dol. rocznie. Wielu nie posiadało kont bankowych w krajach zamieszkania, a co dopiero w Szwajcarii. Prawie 25 proc. Żydów żyło na skraju nędzy, od głodu ratowały ich tylko amerykańskie organizacje charytatywne...

    - A mimo to Szwajcarzy zapłacili?

    - Co mieli robić? WJC to groźny przeciwnik, wystraszyli się.

    - A Niemcy?

    - Niemcy poddali się znacznie szybciej, bo już po roku wysupłali ponad 6 mld.

    - Niemcy dopuścili się straszliwej zbrodni, ja ich nie żałuję!

    - Ile razy można odpowiadać za to samo przestępstwo? Niemcy płacą Żydom od 1952 roku, łącznie więc wypłacili już 50 mld dol.

    - Następna na liście Kongresu Żydowskiego jest Polska. Czy wie Pan, czego się od nas WJC domaga?

    - Oficjalnie dowiemy się tego 14 grudnia w Nowym Jorku, podczas pierwszego przesłuchania świadków. Domyślam się jednak, że World Jewish Congress skarżyć będzie Polskę o ok. 65 mld dol.! Na tyle szacują oni wartość mienia, które po wojnie pozostało po polskich Żydach.

    - Polski na takie odszkodowanie nie stać.

    - Tych ludzi to nie obchodzi. Wiedzą wprawdzie, że w przypadku Polski będzie im nieco trudniej, bo biedna, ale i tak swoje dostaną...

    - A jeśli Polacy im nie dadzą?

    - To ich do tego przymuszą!

    - W jaki sposób?

    - Bojkot ekonomiczny Polski i Polaków, konfiskata polskiego majątku za granicą, a zwłaszcza naciski na niektóre kraje Unii Europejskiej - głównie Anglię i Niemcy - aby nie zgadzały się na przyjęcie Polski do wspólnoty.

    - Dlaczego wytoczono Polsce proces w Nowym Jorku?

    - Bo tutaj łatwiej wygrać; swój sąd, swoi sędziowie, adwokaci...

    - Kongres nie ma upoważnienia prawowitych właścicieli do występowania w ich imieniu. Poza tym, co to znaczy "własność żydowska"? Nie ma takiej własności. Nie ma też własności plemiennej! Właścicielem mógł być Rosenkrantz, Bauman, Somer, obywatele polscy, Polacy, a nie wszyscy Żydzi.

    - To naiwność myśleć w ten sposób. Jeśli będzie trzeba, to ci złodzieje są gotowi sprowadzić do sądu Eastern District w Nowym Jorku tłumy ludzi, którzy przysięgną, że właśnie tak ma być, że upoważnili Kongres do takiego działania. Polacy to przecież znani antysemici, każdy sąd stanie po stronie rzekomych ofiar holokaustu. Konfrontacja jedynie sytuację pogorszy.

    - Czy zatem Polska ma zbankrutować?

    - Absolutnie nie! Mówiłem już o tym w wywiadzie dla innej polskiej gazety. Z chwilą, gdy "banda Bronfmana" ruszy do ataku, Polacy powinni zebrać grupę kilkudziesięciu życzliwych Polsce Żydów, ofiar holokaustu, którzy podpiszą się pod całostronnicowym ogłoszeniem w "New York Times", iż rezygnują z jakichkolwiek roszczeń majątkowych wobec Polski.

    Takich ludzi nie brakuje, sam pomogę w ich znalezieniu, sam się pod tym ogloszeniem podpiszę.

    W Izraelu mieszka wielu polskich Żydów, duża ich część myśli tak jak ja. Jest tam prof. Izrael Szahak, dla którego prawda historyczna ma wartość większą niż pieniądze.

    Takich ludzi trzeba zmobilizować do walki z łotrami spod znaku WJC. Pokazanie światu, że roszczenia WJC są bezzasadne, że nawet ofiary się ich zrzekają, że Kongres żydowski jest uzurpatorem, że działa bez upoważnienia ze strony ofiar - to ich obezwładni. Innego wyjścia dla Polski nie ma. Traktowanie ich jak partnerów, rozpoczęcie dialogu będzie równoznaczne z przegraną.

    Równocześnie Polacy muszą zacząć negocjować z polskimi gminami żydowskimi, które są spadkobierczyniami majątku znajdującego się przed wojną w rękach żydowskich instytucji religijnych. Jeśli komuś należy się odszkodowanie, to właśnie im, a nie Światowemu Kongresowi Żydów! Na tyle, na ile Polaków stać, trzeba tym gminom i ich członkom, których jest dzisiaj niewiele ponad trzy tysiące, pomóc.

    Tak, aby pokazać światu, że Polacy starają się zadośćuczynić cierpieniom czy stratom swoich obywateli. W miejsce 3 mln nieruchomości, o które upomina się WJC, stworzona zostanie symboliczna rekompensata. To nie jest trudne czy niemożliwe. Chciałbym, aby Polacy wiedzieli, że porządni, prawdziwi Żydzi nie chcą Polski rujnować, nie chcą mieć także nic wspólnego z grupą szantażystów i awanturników...

    - Boję się jednak, że pośród amerykańskich Żydów ludzie, tacy jak Pan, stanowią wyjątek.

    - Jest ich więcej niż się panu wydaje. W opublikowanej w ostatnim numerze "First Things" recenzji mojej ksiązki wybitny historyk żydowski prof. William D. Rubinstein przestrzega przed utożsamianiem faktu lokalizacji obozów koncentracyjnych na terenie Polski, z uprawianiem przez Polaków ludobójstwa.

    Rubinsteinprzypomina, że z tego samego powodu, niższości rasowej, Niemcy mordowali zarówno Żydów, jak i Polaków. W odniesieniu zaś do zgłaszanych przez WJC roszczeń majątkowych pisze, że wprawdzie polscy komuniści konfiskowali majątek Żydom, robili to jednak nie dlatego, że byli oni Żydami, lecz dlatego, że byli kapitalistami. Z tego samego powodu konfiskowano majątek gojów - kapitalistów. Rubinstein pisze wyraźnie, iż nie widzi najmniejszego powodu, aby polski rząd miał wypłacić komukolwiek choćby jednego centa.

    - Nie przeszkadza to nowojorskiemu radnemu, p. Dov Hikindowi, Żydowi z Brooklynu, rozgłaszać zmyślenia na temat rozboju, jakiego ofiarą stali się w Polsce Żydzi. Jak takie argumenty obalać?

    - Trzeba się spytać p. Hikinda czy równie energicznie domagać się będzie restytucji majątku palestyńskiego w Izraelu? Jeśli domaga się, aby Polacy płacili "martwym", to przecież tym bardziej powinien ulitować się nad losem "żywych" Palestyńczyków, których Izrael wyeksmitował z ich własnej ziemi. Pan Hikind nie może stosować innego standardu wobec Polaków, a innego wobec Żydów.

    - Pan Hikind nie jest wyjątkiem. W tym samym mniej więcej czasie "akademik", z uniwersytetu w Honolulu, prof. R. Rummel, stwierdził, iż Polacy są narodem "metamorderców", że mamy na sumieniu prawie 2 mln zamordowanych w latach 1945-1949, Niemców, Żydów i Ukraińców. Co Pan na ten temat sądzi?

    - Uważam, że to nieprawda, ale gdyby nawet tak było, to co? Niech mi prof. Rummel pokaże naród, który w sytuacjach zagrożeń, w sytuacjach ekstremalnych nie zabijał. Ilu Indian zginęło podczas kolonizacji Ameryki? Ile istnień ludzkich mają na sumieniu Brytyjczycy? Albo Francuzi? Ilu Irlandczyków zginęło z rąk Anglików, i odwrotnie? Nie oskarżajmy innych, spójrzmy na siebie. A ilu Palestyńczyków wymordowali Izraelczycy? Co się dzieje w Izraelu? Izraelscy żołnierze strzelają w oczy palestyńskim chłopcom, mordują dzieci, eksterminują naród za to tylko, że domaga się godnego traktowania. Nie zapomijamy, że to Żydzi są w Palestynie gośćmi; Palestyńczycy są u siebie...

    - A Judea, Galilea, Jerozolima - to nie są ziemie żydowskie?

    - Nie można dzisiaj posługiwać sie geografią sprzed dwóch czy trzech tysięcy lat. Biblia nie może być traktowana jak załącznik do traktatu terytorialnego. Współczesne konflikty ekonomiczne czy polityczne muszą być rozwiązywane przy użyciu współczesnych metod czy narzędzi. Status quo sprzed 2 tys. lat się nie liczy. Przecież, rozumując w taki sposób, Żydzi mogliby sobie rościć pretensje do Afryki Wschodniej skąd się etnicznie wywodzą. Tymczasem mają oni do Palestyny nie więcej praw niż ja mam w stosunku do Stanów Zjednoczonych. To, co robi dzisiaj Izrael, jest godne napiętnowania. Z tym, że jakiekolwiek głosy potępienia izraelskiego ludobójstwa traktowane są jako przejaw antysemityzmu. Dużo mógłby na ten temat powiedzieć prof. Izrael Szahak.

    - Kiedy ukaże się polska edycja Pańskiej książki?

    - Szczerze powiedziawszy, nie wiem. Książka miała być na rynku we wrześniu, od tego czasu nie mam wiadomości ani od wydawcy brytyjskiego, ani od polskiego. Mam jednak nadzieję, że wydanie nastąpi niedługo. Miałbym wreszcie okazję do odwiedzin Polski. - Proszę czuć się już dziś zaproszonym. Dziękuję za rozmowę. [Krokodyle łzy vs prof. Norman Finkelstein http://www.savetubevideo.com/?v=J0Z2Qn_XbPA&feature=player_embedded ]
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    SEZAM-operacja Niemców, NKWD i UB. Operacja "SEZAM"czyli przerabianie parchów na "polaków".Hitlerowcy z ramach germanizacji ,"Operacja Sezam", przerzucili do okupowanej Polski ze wschodu ponad 1.3 -1.6mln Niemców. W polskich archiwach są dowody na to, że większość tych dawnych kolonistów, np. wołyńskich Niemców było Żydami. Cheef der Sichercheitspolizei ud S.D. - Einwanderungszentrale Litzmanstadt (Centrala Imigracyjna), to hitlerowski urząd działający w ramach tzw. wzmacniania niemieckości na zajętych i okupowanych przez Niemców terenach Polski. Urząd ten wraz z innym urzędem – Centralą Przesiedleńczą w Poznaniu powstał w 1939 roku po to, by z jednej strony wysiedlić z terenów miedzy innymi Kraju Warty około 1.6 mln Żydów i Polaków, z drugiej zaś by "kolonizować" Polskę osobami pochodzenia żydowskiego oraz podejrzanym elementem etnicznym. Z dokumentów EZL wynika, że akceptowano nawet kryminalistów oraz prostytutki, o ile gwarantowały one "poprawność polityczną". Centrala Przesiedleńcza zajmująca się wywłaszczaniem i wysiedleniami Polaków pozostała w Poznaniu, a Imigracyjna, mieszcząca się, w Gdyni została docelowo przeniesiona do Łodzi.Centralą Imigracyjną z Berlina kierował niejaki Dukart, Sonderbeauftragter des Reischsministeriums des Innern. (specjalny pełnomocnik ministerstwa spraw wewnętrznych III Rzeszy). Bardzo często na dokumentach pojawia się też nazwisko Tschernitzky.Pierwotnie urząd ten miał wychwycić osoby narodowości niemieckiej oraz osoby pochodzenia niemieckiego na terenach na wschód od Polski lub na wschodnich rubieżach II RP, terenach przypadłych ZSRR, Galicji, Polesiu, Wołyniu, przywieść je na tereny okupowane i dość szybko zakończyć działalność. Przewidywano, że do około 1942 roku cała akcja zostania zakończona. Żyd Himmler wyznaczył nawet ramy czasowe jednakże podaż imigrantów nie miała końca. Wydał też zarządzenie,którym wzywał do ostrożności wobec osób podających się, za pochodzeniowców, wielorasowców, jak nasz her Thuzk, etc. Nieznaczna w stosunku do ogólnej liczby imigrantów stanowili też “Niemcy” z Francji i innych krajów. Szukano ich między innymi wśród dawnych emigrantów z Prus czy Śląska. Stwierdzanie narodowości odbywało się też na oświadczenie składane pod przysięgą ( Eidesstaatliche Versicherung).W efekcie działania tego urzędu "przerzut” dawnych "kolonizatorów", bo tak nazywano potocznie akcje "importu" rzekomych Niemców, trwał - uwaga - do drugiej połowy 1944 roku, przemycając do ostatniej chwili “shaskalizowanych” “Niemco - Żydów”, rozmnożonych go granic możliwości dawnych "pruskich" kolonizatorów "Nowej Rosji. Cała emigracja na wschód rozpoczęła się, pod koniec XVIII wieku. W okresie 40 lat 2 tyś populacja w rejonie południowej Ukrainy powiększyła się, 40 krotne. W tym samym czasie pomnożenie populacji na terenach obecnych Niemiec było tylko dwukrotne. Bardzo dobrze migracje pruskich Żydów pokazuje strona internetowa www.odessa3.org Ziomkostwa żydowskie mające siedziby w USA i innych krajach, szczególnie te z Bukowiny i Besarabii prowadzą bardzo zakrojoną działalność publicystyczną, ukazując w Internecie ogrom informacji dotyczących osadnictwa żydowskiego w Rosji. Już z tych stron wynika, ze osadnictwo to w absolutnej większości wywodziło się, z Polski porozbiorowej. Innym bardzo mocno dowodem, wskazaniem na taką sytuacje są akta miast, np. Aleksandrowa Łódzkiego, gdzie widać, z paszportów i dokumentów osiedleńczych, pochodzenia, etc. Bardzo zaskakującym jest to, (wynika z brzmienia znajdujących się archiwum dokumentów, regulujących pomiędzy Rzeszą a ZSRR, kwestie przesiedleń są zapisy, które mówią, iż można było zabrać jedynie jedno zdjęcie osobiste oraz osobistą metrykę. Nie dopuszczalnym było zabieranie zdjęć rodzinnych czy jakiś innych historycznych dokumentów wskazujących na innych członków rodzin. Nie wolno było też zabierać żadnych dokumentów dotyczących posiadanego mienia czy też potwierdzających posiadanie udziałów w spółkach. Niemiecką mniejszość na terenie wschodniej i południowej Europy szacowano na około na początek II wojny światowej:
    Polska – 1.2 mln, w tym Pomorze 350 tyś, Śląsk Cieszyński - 40 tyś
    Kongresówka 350 tyś, Wołyń 50 tyś, Galicja – 60 tyś, Rumunia – 300 tyś
    Siedmiogród 230 tyś,
    Besarabia - 80 tyś, Bukareszt – 100 tyś, Submar – 45 tyś
    Dobrudza- 14 tyś, Gottsee - 18 tyś, Słowacja – 150- tyś,
    Południowa Słowacja - 700 tyś, Bukowina – 450 tyś, Wojwodina – 450 tyś
    Sławonia – 70 tyś, Kroatia - 20 tyś, Słowenia – 50 tyś, Belgrad – 12 tyś
    Węgry 200 tyś., 50 tyś Budapeszt
    Zanim ruszył oficjalny przerzut osób, do Polski przybyli niezorganizowani uciekinierzy. Początek exodusu nastąpił zaraz po tym, jak okupanci podpisali z sobą umowy o przesiedleniu mniejszości niemieckich ze wschodu. Do stycznia 1940 roku do Łodzi ze wschodu pod okupacje niemiecką przyjechało 74 tyś osób, do obozów obserwacyjnych trafiło około 30 tyś osób. Samochodami przybyło 3364 osoby, końmi kolejne 3 tys. Przez granice w Przemyślu do niemieckiej strefy wpływów wjechało 2300 osób, a przez Brześć ca 2 tyś. W Hrubieszowie pojawiło się 400. Na piechotę i drogami do Łodzi zawitało 22 tyś.Kim byli ci ludzie? Dlaczego podjęli trud przesiedlenia? Profesor Leszek Olejnik, profesor UŁ, w najnowszej książce - "Zdrajcy Narodu?" pisze, iż na peronach niekiedy zdarzały się sytuacje, gdzie Żydzi uciekający na wschód napotykali Żydów jadących do niemieckiej strefy wpływów. To jeden z dowodów zewnętrznych, niezależnych od autora tego tekstu, potwierdzający to, że Żydzi ze wschodu udawali się w 1939 roku do Polski zajętej przez hitlerowskie Niemcy.Inwentaryzacja przesiedleńców na granicy zajmowały się Deutsche Kontrol und Durchschlasskomision fuer den Austausch von Fluchtlingen (Niemiecka Komisja Kontrolna ds. wymiany uchodźców)Do końca grudnia 1944 roku przywieziono do kraju Polski, następujące ilości osób:
    Estonii i Łotwy - 78 tyś., Litwy - 50 tyś., Galicji - 60 tyś., Wołynia i Podlasia - 80 tyś., Generalnej Guberni - 110 tyś, Buchenlandu - 96 tyś, Besarabii - 118 tyś Gottsche - 15 tyś, Bułgarii – 2.3 tyś , Bośni – 19 tyś., Serbia, Grecji i Słowacji – 3.4 tyś, ZSRR- 241 tyś, Francji – 20 tyś Kraje Zamorskie, jak Brazylia czy RPA 550 osób
    Cała akcja "wyszukiwania niemieckiej krwi" rozpoczęto, co jest zaskakujące na Zamojszczyźnie oraz w Chełmskiem, gdzie wyszukano około 25 tyś "Niemców". Wyraz zdziwienia wynikający z takiej sytuacji dał autor wstępu sporządzonego w 1960 r. do zespołu Einwanderungszentrale Litzmanstadt, znajdujący się, w łódzkim archiwum państwowym. Osiedleńców umieszczono między innymi w następujących powiatach:
    Altburgland - 6200, Birnbuam – 2200, Dietfurt – 5100, Eichenbruck – 7300
    Gniezno – 7500, Gostyń – 5500, Graetz – 3400, Hermannsbad – 7500
    Hohensalza – 9500, Jarocin – 11000, Kalisz – 9200, Kępno – 6100
    Konin – 12000, Kosten – 10400, Krotoszyn –8800. Kutno – 7300, Łask- 6800,
    Lentschutz –11300, Leslau – 7800, Lissa – 5700, Łódź – teren – 3400, Mogilno
    – 7800, Oborniki – 4000, Ostrów Wielk. – 5300, Poznań – teren 4000, Rawicz –
    5000, Santer – 5100, Schernikau – 2000, Sieradz – 4000, Śrem – 3800, Środa –
    5400, Walenrode – 2600, Turek – 10800, Wartbrucken –5800, Wieluń – 11200
    Wollstain – 2500, Wreschen – 4200
    Wg tajnych sprawozdań wysyłanych przez starostwo konińskie do urzędu wojewódzkiego w Poznaniu wynika, ze jeszcze w 1951 roku na terenie powiatu znajdowało się około 5 tyś niewysiedlonych wołyńskich Niemców.W elektronicznych bazach archiwalnych, prowadzonych przez Archiwa Państwowe, osiągalnych z poziomu Internetu, w bazach IZA oraz ELA widać wskazana na jednostki archiwalne pokazujące , że polskie władze masowo i systematycznie poszukiwały poprzez starostwa osób przywiezionych przez Niemców i osiedlonych w Polsce, podobnie szukała, osób przybyłych nielegalnie w okresie międzywojennym ze wschodu, byłych obywateli ZSRR, stacjonująca w Polsce Armia Radziecka.Cała masa takich ludzi odnajdowała się np. w prawie każdej gminie województwa świętokrzyskiego. Odnalezione osoby wywożono na Ziemie Zachodnie. W tajnych zaleceniach dla starostów wydawanych przez MAP, zakazywano umieszczania na listach np. Wołyńskich Niemców, zwracano uwagę na to, że tym ludziom należy zostawić możliwość uzyskania polskiego obywatelstwa.Dlaczego, skąd u władz PRL takie zainteresowanie dawnymi kolonizatorami niemieckimi (polecam wnikliwą analizę bazy ELA oraz IZA, bowiem jest ona zarazem interesującym wskazaniem na źródła dotyczące Żydostwa w Polsce.Skąd ta tożsamość... z jednej strony szukanie Niemców po 194 5 roku z drugiej w tej samej bazie , a z drugiej strony przede wszystkim... dzieje żydowskie).W 1946 roku Urząd miejski w Łodzi chciał deportować bałtycką Niemkę. W czasie procedury zmierzającej do przekazania jej do wojskowym władzom radzieckim okazało się, że nie jest ona Niemką, a Żydówką przerzuconą przez Einwanderungszentrale do Polski i prowadzoną w ewidencji okupacyjnej jako przesiedlony ze wschodu Niemiec,jakoś w Auschwitz nie wylądowała jak i ta reszta licząca ok.1.5 mln Żydo Niemców. Takich przypadków można było zanotować znacznie więcej.Dokładną analizę losu tych ludzi utrudnia zniszczenie znacznej ilości zasobów archiwalnych dotyczących kwestii obywatelstwa. W Łodzi zniszczono zespół zarówno przedwojennego starostwa grodzkiego, jak całość materiałów tego rodzaju za lata 1945 do 1950. W sprawach zniszczeń archiwaliów zostaje do skierowane zawiadomienia do IPN o zbrodnie komunistyczne. W Gorzowie Wielkopolskim miał miejsce przypadek, o którym Starosta meldował zarówno UW w Poznaniu jak również UB, wynikało, ze stwierdza on w stosunku do 50 % decyzji ujętych w rejestrze stwierdzenia obywatelstwa, zaginiecie dokumentacji źródłowej, a w stosunku do drugiej… naruszenie prawa przy wydawaniu decyzji. Dziś w bazie SEZAM prowadzonej przez archiwa państwowe, w inwentarzu Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu bez problemu można odszukać informacje mówiącą o tym, ze nie zachowała się żadna dokumentacja tego rodzaju dotycząca Gorzowa Wielkopolskiego. Jeżeli do tego dołożyć takie same zniszczenia zasobów Państwowego Urzędu Repatriacyjnego, zajmującego się, repatriacją Niemców i Żydów na Zachód Europy, zresztą działającego prawie zawsze pod klauzulą ściśle tajne, to mamy taka wiedzę jaka mamy. Do zbadania pozostają w tym zakresie jeszcze archiwa Szczecina, Dolnego Śląska oraz Pomorza. Z posiadanych przez autora tajnych dokumentów Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach wynika, że aby uzyskać obywatelstwo, nie było nawet koniecznym składanie pisemnego wniosku. Dokumenty te zostaną umieszczone na tej stronie po ich zeskanowaniu do PDF. Aby wyrobić sobie pogląd na temat, kim mogły być osoby przywożone przez Einwanderungszentrale z Galicji, odsyłam do inwentarza dotyczącego jedynie 700 osób, tzw. SONDERZUG LEMBERG.Z około ponad 1.2 - 1.5 mln osób na zachód wyjechało około 400 tyś osób, reszta "rozpłynęła" się, wśród Polaków pod nadanymi im polskimi nazwiskami, no i zakonspirowana rozmnażała się, teraz do władzy dochodzi ich pomiot. O takiej liczbie mówią zarówno archiwalia niemieckie jak i amerykańskie. Zaskakujące jest też to, że kiedy USA nie chciało wpuszczać żadnych Żydów, prócz tych majętnych, tych akurat przyjmowano, jak i ich jeńca wziętego na zachodnim froncie, żołnierza SS z Dachau, Żydo Niemca niejakiego Leibę Khone,ojca Wałęsy(nadane tej rodzinie urzędowo przez UB),którego wychowywał pozostały w Polsce jego brat, któremu słał pomoc materialną na wychowanie i naukę syna,z resztą swych dzieci,a potem łożył pomoc swym licznym wnukom i dzieciom swego brata. Stąd takie entuzjastyczne przyjmowanie Wałęsy w USA w środowisku żydowskim, przecież to ich brat w wierze choć oficjalnie przechrzta.To samo było w Izraelu.Dlatego żydzi z jewro kołchozu II wybrali go na swego mędrca,a może i błazna, zależy to z, której strony na to patrzymy, od punktu widzenia. Całość dokumentach związanej z Volkslistą oraz z Einwanderungszentrale w 1945 roku wywieźli do USA Amerykanie. Część zdobytych archiwów posiadła GRU, KGB, wymieniali się, potem z Amerykanami. Jest oczywistym, że dziś USA jest świetnie zorientowane, kto jest w obecnym polskim Sejmie Volksdeutschem i bynajmniej nie chodzi tu o fakt podpisania czy przyjęcia przez przodków obywatelstwa III Rzeszy, a fakt uważania samych siebie za Niemców ludowych czy też za osoby pochodzenia niemieckiego. Żeby można było zostać przez III Rzeszy uznanym za Niemca, samemu trzeba było się za takiego uważać. Jako miarę niemieckości brano pod uwagę, wyznanie, język, nazwisko oraz imię. Co stało się z reszta przemyconych do polski dawnych kolonizatorów, kim jest poseł Alfred Budner i jego córka, Margaret, obecna senator RP, pochodzący z Konina., Arnold Masin, Joachim Brudzyński, Hoffman oraz inni o niemiecko brzmiących nazwiskach, szczególnie w PO a po części i w PiS? Jako przykład osób z Łodzi, które podpisały Volkslistę, podaje następujące nazwiska: Belka, Korn, Bucholz, Bogusz, Cymerman, Szpilman, Dorn, Długosz (również w Kielcach), Jagiełło, Dyków, Grudziński, Grabowski, Gąsiorowski, Hertel, Izrael Dawid, Śmietana, Śledź, Tuszyński Urban, Wachowski, Wysocki, Wojciechowski, Zieliński, Zalewski, Żakowski, Zagórski Zawieja, Jakubowski, Jasinski, Jedrzejczak, Janiszewski, Jakubowski, Król, Kalisz, Kozłowski, Labuda (również na terenie Gdańska), Mikołajewska, Mader, Ogórek, Pol, Polański, Przygoda, Petrzold, Pienkowski, Przybylski Pusz,, Raczyńska, Rutkowski, Bauc, Kwiatkowski, Ławniczak, Marszałek, Michalska, Podolska, Sierakowski, Serwatka, Suchodolski, Woźniak, Wolski, Rode, Lewandowski, Berlin, Bartoszewski, Zych,
    Czarnecki,Gawroński, Książek, Nalepa, Naetzel, Ratajczak.Z dowodów znajdujących się, w AP w Łodzi, dotyczących Volkslisty (163 mb), do których dotarł autor, jasno wynika, że Polaków przyjmowano jedynie na tzw. listę "Laistungspole" ale były to sporadyczne przypadki, natomiast w/w osoby przyjmowały przeważnie II, III i raczej rzadko IV grupę Volkslisty.Teraz wiadomo co stało się, z tymi żydami z niby holokaustu,z 6 mln. zrobiło się,nagle nie cały milion,a będzie tego jeszcze mniej,po otwarciu wszystkich archiwów, zobaczycie jak żydo bolszewicka władza tzw. ludowa, nadawała im tym żydo niemcom polskie obywatelstwa i w jakiej ilości, by wtapiali się, wśród Polaków, co teraz skutkuje ich rządami nad głupimi,otumanionymi, odmóżdżonymi przez żydowskie i żydo niemieckie media i prasę. Może i są wśród nich i uczciwi Żydzi, już spolonizowani lecz to mała grupka, co do reszty nie mam wątpliwości, że są wrogami Polski z wielorasowcem żydo niemcem tw. SB ps."Oskar" Thuzkiem, wnukiem esesmana i wehrmachtowca, synem wiejskiego złodzieja i bandziora, agenta Gestapo z wiszącym na nim wyrokiem śmierci wydanym przez Gryfa Pomorskiego, za donoszenie Gestapo na Polaków i Kaszubów, lecz szkoda, że nie wykonanym, dlatego ryży nienawidzi żołnierzy z tej organizacji na Pomorzu, podległej AK, nazywa ich karłami reakcji do dzisiaj, a po wojnie NKWD, UB,SB,występującego jako prześladowany przez Niemców żyd i jego żydo niemiecką złodziejską kamarylą, patrzcie na ich "słowiańskie" rysy twarzy i czysto "polskie" nazwiska. Polacy obudźcie się, bo na długie lata lub na zawsze zostaniecie ich niewolnikami.To wszystko znajdziecie w po części dostępnych, archiwach Wehrmachtu - Bundesarchives, BND, STASI, CIA, GRU KGB - obecnie FSB, IW, WSW, WSI i obecnych służb.Mając jego dossier, rodziny, i innych, ich rodzin mają wszystkich na swej krótkiej smyczy, nasi z WSI, generał KGB Putin i tante babo - chłop i agentka STASI/KGB tw. Erika Angela Merkel z tw. Larve czyli Gauckiem, i nie tylko, dlatego Polski już praktycznie niema. Jak na razie prawdy w internecie nie da się, ocenzurować i to żydo bolszewię, jewro - pejsatych boli najbardziej. Jedyna nadzieja w Opatrzności, że za Jej działaniem te śmiecie, lewactwo, PO, Thuzk ze swą zbrodniczą i złodziejską kamarylą POpłynie z wodami rzek.
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Siedziałem z gauleiterem. [Napisał Stanisław Uciński i Mieczysław Filipczak dla strony: http://aspektpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5245 ] Od wielu lat Zespół ds. Upamiętniania TOW "Gryf Pomorski", który powołałem w 1980 roku przy "Solidarności" w Gdańsku, zajmuje się m.in. badaniami dotyczącymi zbrodniczego paktu Ribbentrop-Mołotow, którego pokłosiem była m.in. zbrodnia katyńska.
    Od lat badamy genezę tego paktu narodzonego w Wolnym Mieście Gdańsku w Oliwie w domu przy obecnej ulicy Piastowskiej nr 20. Dom należał wtedy do rodziny Modrowów. Pakt zawiązany konspiracyjnie na przełomie 1935 i 1936 r. (nazwę Ribbentrop-Mołotow otrzymał dopiero w 1939 r.) Doszło już do formalnego spotkania wysokiej rangi wysłanników Hitlera i Stalina. Hitlera reprezentował Waldemar Nicolai - płk SS, doradca Hessa (zastępcy Hitlera) oraz Albert Forster - gauleiter tzw. Prowincji Gdańsk Prusy Zachodnie; Stalina natomiast - najbliższy swego czasu współpracownik Lenina - Karol Radek (prawdziwe nazwisko: Sobelson, polski Żyd z Tarnowa) oraz płk NKWD, a zarazem agent Gestapo Bolesław Bierut. Po zakończeniu wojny, w zniewolonej Polsce, Bierut został prezydentem i wystąpił do aliantów zachodnich o wydanie Alberta Forstera. Jak upozorowany był pobyt A. Forstera w więzieniu w Gdańsku na Kurkowej oraz cały proces sądowy, opisał mgr Mieczysław Filipczak. Pan Filipczak ma bohaterską przeszłość. Urodził się we Lwowie. W czasie wojny był żołnierzem AK, brał udział w akcji "Wachlarz". Po wojnie losy rzuciły go do Gdańska, gdzie w 1946 r. został aresztowany przez UB i skazany na 6 lat więzienia. Przebywał m.in. w więzieniu na Kurkowej, w tym czasie, kiedy był tam Albert Forster. Pan Filipczak jest od lat prezesem Zarządu Głównego Związku "Solidarności" Polskich Kombatantów w Gdańsku. Przekazywał mi oświadczenia i podawał szczegóły dotyczące pobytu w więzieniu oraz procesu Forstera, co jest przedmiotem naszych badań. Stanisław Uciński
    ***
    W czasie wojny mieszkałem we Lwowie i tam wstąpiłem do Armii Krajowej. Po wojnie wraz z rodziną zostałem zmuszony do opuszczenia Lwowa. Przyjechałem do Gdańska i tu się osiedliłem. W 1946 r. zostałem aresztowany przez funkcjonariuszy Urządu Bezpieczeństwa Publicznego (UB) i osadzony w ZK w Gdańsku, przez zbrodnicze stalinowskie sądy skazany na sześć lat więzienia. W więzieniu gdańskim spotkałem żołnierzy Armii Krajowej, a także TOW Gryf Pomorski, WiN i NSZ. My, żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego, którzy działaliśmy na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, byliśmy w sposób szczególny prześladowani. Przesłuchiwano nas całymi dniami, a zwłaszcza nocami, torturowano fizycznie i psychicznie, zmuszano do podpisywania fałszywych zeznań. Wiele osób nie przeżyło tych prześladowań. Mieszkaliśmy w fatalnych warunkach, w zatłoczonych celach. Nie wolno było nam posiadać gazet, książek, papieru, pióra czy ołówka. W tym czasie wielu więŸnów zamordowano skrytobójczo, na innych dokonywano mordów na podstawie wyroków zbrodniczych sądów. W sierpniu 1946 r. wyrokiem Sądu Wojskowego stracona została w gdańskim więzieniu wraz z Feliksem Selmonowiczem ps. "Zagończyk" 17-letnia sanitariuszka Polskiego Czerwonego Krzyża Danuta Siedzikówna - "Inka". Wtedy, za kratami więzienia, dowiedzieliśmy się, że "Inkę" skazano na karę śmierci przez rozstrzelanie już po 14 dniach od aresztowania. Odmówiła podpisania prośby o ułaskawienie do B. Bieruta, oświadczając obrońcy z urzędu: "Bolesław Bierut to pułkownik NKWD i agent Gestapo".Przemycony do więzienia "Dziennik Bałtycki" informując o tej egzekucji kłamał poczynając już od tytułu: "Osiemnastoletnia dziewczyna katem...". Zamordowanie 17-letniej sanitariuszki Polskiego Czerwonego Krzyża było pogwałceniem przez Sąd Wojskowy w Gdańsku konwencji międzynarodowych dotyczących sposobu "prowadzenia wojen". Wyrok śmierci na młodej sanitariuszce był nie tylko sądową zbrodnią komunistyczną, ale i nazistowską, ponieważ w składzie sędziów, którzy 3 sierpnia 1946 r. skazali "Inkę" na śmierć, był pracujący w czasie wojny w Kriminalpolizei (Kripo) niemiecki oficer Kazimierz Nizio-Narski, członek Polskojęzycznej Grupy Gestapo powołanej przez Alberta Forstera w celu całkowitej germanizacji Pomorza. Po wojnie Polskojęzyczna Grupa Gestapo została przemianowana na UB i wniknęła również do "polskiego sądownictwa" wojskowego.

    Nam, AK-wcom, prześladowanym przez komunistyczne "sądy" po wojnie, dobrze była znana współpraca pomiędzy Gestapo i NKWD. Skierowana przeciwko Polsce, poprzedzona była zmową niemiecko-sowiecką, tj. zbrodniczym Paktem Ribbentrop-Mołotow, w wyniku którego dokonano w 1939 r. napadu i aneksji terytorium Polski, oraz przeprowadzono likwidację warstwy przywódczej Polskiego Narodu (zbrodnia katyńska). W czasie mojego pobytu w więzieniu gdańskim przebywał tam również Albert Forster, gauleiter i namiestnik III Rzeszy w Okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie, szef NSDAP w Wolnym Mieście Gdańsku, najbliższy współpracownik Hitlera, kat Pomorza, odpowiedzialny za pogwałcenie Traktatu Wersalskiego, stworzenie dyktatury faszystowskiej i bezprawne przyłączenie Wolnego Miasta Gdańska do Rzeszy. Forster nakazał w pierwszej kolejności wymordowanie polskiego duchowieństwa katolickiego, nauczycieli i wojskowych. Jego zdaniem to właśnie księża katoliccy sprawili, że pomorscy Polacy zachowali świadomość odrębności narodowej i kulturowej w latach 1772-1920. Zadania likwidacji polskich elit przywódczych powierzył on V kolumnie zwanej na Pomorzu Polskojęzyczną Grupą Gestapo, która bezwzględnie realizowała zbrodniczą politykę Forstera.

    Albert Forster to jeden z największych zbrodniarzy niemieckich, odpowiedzialny za eksterminację Polaków głównie na Pomorzu. Od 3 września 1939 r. przygotowywał obóz zagłady KL Stutthof i systematycznie go rozbudowywał. Do końca wojny przebywał na Pomorzu Gdańskim, po czym zbiegł do Niemiec, gdzie został rozpoznany przez aliantów zachodnich. Na polecenie B. Bieruta władze komunistyczne wystąpiły do aliantów zachodnich w sierpniu 1946 r. o wydanie Forstera. Przekazali go następnie stalinowskim władzom w Polsce, stanął przed Najwyższym Trybunałem Narodowym - specjalnym polskim sądem do osądzania zbrodniarzy hitlerowskich. Przebywał teraz Forster z nami w więzieniu gdańskim, a jego proces pokazowy toczył się w pomieszczeniach tutejszego teatru. Było dla nas wielkim zaskoczeniem, że stalinowskie władze stworzyły zbrodniarzowi wspaniałe warunki. Szybko zorientowaliśmy się, że Forster został uwięziony dla zachowania pozorów.

    Polska, która była narzędziem w rękach Moskwy, tylko pozorowała przed społeczeństwem polskim z jaką to niby determinacją władza ludowa ściga zbrodniarzy niemieckich. Forster chodził w cywilnym ubraniu, otrzymał pojedynczą celę, w której wcześniej, w roku 1918, był więziony Józef Piłsudski. Codziennie wysokiej rangi ubowcy usługiwali Forsterowi, np. przynosząc mu na tacy przykrytej białym obrusem obiady z najlepszych gdańskich restauracji. Do Forstera często przyjeżdżała z Bawarii i odwiedzała go w celi jego żona, której rozmowy udawało się nam podsłuchać. Wiele razy pocieszała męża, mówiąc: "Nie martw się, niezależnie od tego, jaki otrzymasz wyrok, i tak będziesz zwolniony". A działo się to w mieście, w którym oprawca dopuścił się niesłychanych zbrodni. Forster ponadto opuszczał często więzienie na długi okres. Wtedy, z przecieków z UB, dochodziły do nas wiadomości, że ściśle współpracuje z NKWD i jeŸdzi do Moskwy. My, żołnierze AK byliśmy oburzeni, że ten kat Pomorza, zbrodniarz wojenny cieszy się szacunkiem i uznaniem funkcjonariuszy UB.

    Pewnego razu wykonując jakby wolę kolegów z AK, kiedy znalazłem się w pobliżu A. Forstera, po prostu kopnąłem go w tyłek. Zostałem za to surowo i przykładnie ukarany przez funkcjonariuszy więzienia i osadzony na kilka dni w karcerze.

    Forster miał w swojej celi masę różnych książek, słowników polskich, polską prasę oraz przybory do pisania, których nikt z nas nie miał prawa posiadać. Intensywnie uczył się polskiego i rosyjskiego. Na rozprawach sądowych odpowiadał w języku polskim. Opiekujący się Forsterem funkcjonariusze Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego dostarczali mu paczki żywnościowe z Czerwonego Krzyża. Przekazany stalinowskim władzom w Polsce w 1946 r. Forster dostał się pod opiekę przyjaciół z Polskojęzycznej Grupy Gestapo (od 1945 roku w UB) mającej swojego przedstawiciela w składzie sędziów wojskowych. Proces, który odbywał się w dniach od 4 do 29 kwietnia 1948 r. był upozorowany i ustawiony, a odbywał się tylko na użytek polskiej opinii publicznej. Forster, jeden z największych zbrodniarzy hitlerowskich, musiał być skazany na karę śmierci, innego wyroku opinia publiczna by nie przyjęła - żyły przecież tysiące rodzin na Pomorzu, którym w wyniku jego działalności zamordowano najbliższych. W tej sytuacji fałszerstwo musiało nastąpić w innej części procesu, jakim było zaniechanie wykonania kary śmierci na zbrodniarzu orzeczonej przez sąd.

    17-letnią sanitariuszkę Inkę po 14 dniach od aresztowania osądzono i natychmiast zamordowano. Na zbrodniarzu Forsterze wyroku nie wykonano. Od 1948 do 1952 r. przewożono go z miejsca na miejsce. W tym czasie ujawniał, co i gdzie zostało ukryte i zakopane przed wejściem okupacyjnych wojsk rosyjskich do Gdańska. Byli wtedy świadkowie, którzy widzieli, jak pod ścisłą strażą odbywało się odkopywanie różnych skrzyń, np. w ruinach byłej siedziby gauleitera Forstera. Wszystkie te skrzynie szybko przewożono do WUBP przy Okopowej. Sam Forster stwierdzał, że nie był zaskoczony wyrokiem śmierci, ponieważ miał zagwarantowane przez "wysokich urzędników", że wyrok i tak nie zostanie wykonany.

    Według powszechnej opinii panującej w tamtych latach, Forster po zmianie tożsamości został uwolniony i wyjechał do Rosji.

    W tym samym czasie "polskie sądy" skazywały na śmierć największych polskich bohaterów, żołnierzy Armii Krajowej, takich jak np.: wspomiana Danuta Siedzikówna "Inka", rotmistrz Witold Pilecki, dobrowolny więzień KL Auschwitz, organizator konspiracji obozowej, czy dowódca Kedywu KG AK August Fieldorf "Nil".
    Ps. Przeczytałem lata temu "Rozmowy z katem" Pana ś.P. Moczarskiego. Nie wiem, czy obecnie jest ta książka lektura w Polsce - a powinna.
    http://aspektpolski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5245
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Za zamordowanie mjr. Antoniego Żubryda i jego żony Janiny agent bezpieki Jerzy Vaulin miał otrzymać 40 tys. złotych nagrody
    Bieszczadzki "Ogień"

    Anna Kołakowska

    Antoni Żubryd ps. "Zuch", dowódca oddziału partyzantki antykomunistycznej, otoczony szacunkiem ludności podkarpackich wsi, budził taki postrach wśród komunistów, że woleli podstępnie zamordować go w lesie, niż aresztować i trzymać w więzieniu. Przed wybuchem II wojny światowej był zawodowym podoficerem Wojska Polskiego. Za udział w kampanii wrześniowej, a w szczególności za męstwo okazane podczas obrony Warszawy został odznaczony Krzyżem Walecznych. Towarzyszem walki Antoniego Żubryda o wolną i niepodległą Polskę była jego żona Janina, która dzieliła z nim też trudy partyzanckiego życia i tak jak on złożyła najwyższą ofiarę w służbie niepodległej Ojczyźnie.

    Przeciwko dwóm okupantom
    Wojenne losy Antoniego Żubryda obfitują w wiele sensacyjnych wydarzeń, nieoczekiwanych decyzji, a zwłaszcza ucieczek, z których wychodził cało mimo skrajnie niekorzystnych okoliczności. Po raz pierwszy uciekł z niemieckiej niewoli jesienią 1939 r. - z obozu w Żyrardowie. Powrócił do rodzinnego Sanoka. Bardzo szybko włączył się w działalność konspiracyjną. Niestety, w kwietniu 1940 r. został aresztowany i wraz z innymi mieszkańcami Sanoka skierowany transportem kolejowym na roboty do Rzeszy. Z transportu jednak zbiegł i po powrocie do Sanoka powrócił do pracy konspiracyjnej, m.in. organizował przerzut polskich oficerów przez południową granicę na teren Węgier i Rumunii. W lipcu 1940 r. rozpoczął się najbardziej chyba tajemniczy epizod w biografii Żubryda, o którym niewiele wiadomo - miał rozpracowywać administrację niemiecką, a zdobyte informacje przekazywać Sowietom. W lutym 1941 r. przeszedł za San, na stronę sowiecką, i oznajmił, że odmawia dalszej współpracy. Został oczywiście aresztowany i osadzony w więzieniu, skąd uciekł po ataku Niemiec na ZSRS. Ponownie aresztowany przez gestapo w listopadzie 1941 r. przeszedł ciężkie, trwające dwa lata śledztwo w Sanoku. Również tym razem podjął próbę ucieczki - niestety nieudaną, po której został przewieziony do osławionej katowni gestapo na Montelupich w Krakowie. 6 września 1943 r. sąd specjalny za działalność przeciwko III Rzeszy skazał Antoniego Żubryda na karę śmierci. Choć wydawało się, że jego los został przypieczętowany, znowu stawił mu czoła, uciekając Niemcom z... miejsca egzekucji. Po powrocie do Sanoka ukrywał się i jednocześnie prowadził szkolenie wojskowe oraz instruktaż bojowy w strukturach obwodowych Armii Krajowej. Wśród dowódców miejscowej siatki konspiracyjnej zyskał duży szacunek i autorytet. Już po wojnie w charakterystyce sporządzonej przez Urząd Bezpieczeństwa zanotowano, że był "duchowym przywódcą i ideologiem działaczy prolondyńskich ugrupowań politycznych". Po powstaniu "Polski lubelskiej" Antoni Żubryd w porozumieniu z konspiracyjnym Stronnictwem Narodowym objął (we wrześniu 1944 r.) stanowisko oficera śledczego w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Sanoku. Dzięki temu organizacje niepodległościowe były informowane o podejmowanych działaniach przeciwko nim, a ich członkowie w porę ostrzegani o planowanym aresztowaniu. Żubryd pomagał osobom więzionym przez sanockie UB, a nawet kilkakrotnie przyczynił się do ucieczki lub uwolnienia aresztowanych. Aby odsunąć od siebie podejrzenia o nielojalność wobec organów bezpieczeństwa, musiał udawać zaangażowanie w działania operacyjne, jak np. podczas przesłuchania Kazimierza Wojdanowicza, któremu kazał krzyczeć, a sam uderzał pejczem w krzesło, pozorując brutalne metody śledcze. Innym razem gdy przyjechał na czele grupy operacyjnej wydziału śledczego PUBP do Leska, aby aresztować oficera WP, rozsiadł się na posterunku MO i dokładnie poinformował milicjantów o celu swojego przybycia. Siedział tam tak długo, aż uznał, że miejscowi milicjanci mieli dość czasu, aby ostrzec zagrożonego aresztowaniem oficera - co też się stało. Przez cały czas pracy w resorcie bezpieczeństwa Antoni Żubryd utrzymywał ścisły kontakt z konspiracją niepodległościową. W końcu bezpieka nabrała podejrzeń co do roli Żubryda w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego. Sam Żubryd też czuł, że wkrótce zostanie aresztowany. W czerwcu 1945 r. po dużej operacji związanej z rozbiciem siatki konspiracyjnej w Jaćmierzu, która po wcześniejszym skutecznym ostrzeżeniu zagrożonych aresztowaniem zakończyła się fiaskiem, Antoni Żubryd postanowił porzucić służbę w organach bezpieczeństwa i wrócić do konspiracji. Przy tej okazji wypuścił jeszcze z aresztu w piwnicach PUBP w Sanoku 10 więźniów, a dwóch innych na podstawie podrobionych pism urzędowych uwolnił z więzienia przy ul. Kościuszki. Wraz z uwolnionymi udał się do osady Malinówka, gdzie czekała na niego żona Janina z kilkunastoosobową grupą ludzi, która stała się zalążkiem przyszłego oddziału partyzanckiego.

    Samodzielny Batalion Operacyjny "Zuch"
    Urząd Bezpieczeństwa, chcąc zemścić się na Żubrydzie i wymusić na nim oddanie się w ręce władz, już na drugi dzień po dezercji aresztował jego czteroletniego syna Janusza i teściową Stanisławę Praczyńską. W odpowiedzi na to Żubryd - po uzyskaniu zgody miejscowych władz podziemia, zastrzelił szefa PUBP w Sanoku, po czym rozbroił i zajął posterunek MO w Haczowie. Poinformował władze resortu bezpieczeństwa, że zastrzeli ośmiu milicjantów wziętych jako zakładnicy, jeśli jego syn i teściowa natychmiast nie zostaną uwolnieni. Powiedział także, że skoro UB chce walczyć z rodzinami, to "możemy zacząć już dzisiaj i zobaczymy, kto na tym lepiej wyjdzie". Skutek był natychmiastowy - Januszek z babcią zostali wypuszczeni do domu. Antoniemu Żubrydowi, który przyjął pseudonim "Zuch", podporządkowała się większość działających na terenie ziemi sanockiej oddziałów partyzantki niepodległościowej. Jako przedwojenny podoficer, a także instruktor AK z okresu okupacji cieszył się w miejscowym środowisku szacunkiem. Mając duże doświadczenie oraz autorytet, szybko zorganizował oddział liczący ponad dwustu pięćdziesięciu dobrze uzbrojonych i zdyscyplinowanych żołnierzy. Oddział został podporządkowany Komendzie Okręgu NSZ, która awansowała "Zucha" do stopnia porucznika, następnie kapitana, a latem 1946 r. - majora. Składający się z trzech kompanii oddział majora Żubryda, nazwany Samodzielnym Batalionem Operacyjnym o kryptonimie "Zuch", był nie tylko postrachem UB, PPR i wszelkiej maści zdrajców oraz konfidentów, ale przede wszystkim dawał poczucie bezpieczeństwa ludności polskiej nękanej przez bandy UPA i najróżniejszych pospolitych bandziorów. Na obszarze jego działalności UPA znacznie zmniejszyła swoją aktywność. Przez cały okres istnienia SBO NSZ, czyli od czerwca 1945 r. do października 1946, tj. do śmierci majora Żubryda, dowodzony przez niego oddział prowadził intensywną walkę z komunistycznym okupantem. Jej efektem było 165 akcji zbrojnych. Zlikwidowanych zostało 57 komunistów (funkcjonariuszy UB, członków PPR, ORMO, konfidentów itp.), rozbrojono 12 posterunków MO, rozbito kilkanaście oddziałów KBW i osiem grup operacyjnych UB. Nic więc dziwnego, że Urząd Bezpieczeństwa, nie mogąc pokonać "Zucha" w walce, szukał innych sposobów.

    "Mały Żubryd"
    Syn Janiny i Antoniego Żubrydów, Janusz Niemiec, pamięta, jak siostra cioteczna przyprowadzała go do rodziców na miejsce ich kwaterowania, a czasem na miejsce postoju oddziału. Zazwyczaj były to zaprzyjaźnione gospodarstwa we wsiach Malinówka, Prusiek, Brzozów i Niebieszczany. Pewnego dnia, podczas spotkania z rodzicami w Prusieku, gospodarstwo zaczął otaczać oddział KBW. Major Żubryd i jego żona zdążyli umknąć do lasu. Oficer dowodzący tym oddziałem zapytał Januszka, gdzie jest jego ojciec. W odpowiedzi usłyszał, że w lesie i strzela do komunistów. Pan Janusz uważa, że choć miał wówczas zaledwie cztery lata, zdawał sobie sprawę z tego, dlaczego nie może mieszkać z rodzicami w domu, dlaczego mama i tata muszą ukrywać się w lesie i dlaczego są ścigani przez UB. Zdarzało się, że z oddziałem przebywał przez kilka dni. W jednej ze wsi wszyscy mieszkańcy wyszli przed opłotki popatrzeć, jak maszeruje z kaburą u boku na czele kompanii. Gdy miał pięć lat, Urząd Bezpieczeństwa uznał, że w pełni zasługuje na miano "wroga ludu" i został przez władze potraktowany, jak przystało na "bandytę". Trzy dni przed Wielkanocą 1946 r. pod dom babci, u której mieszkał, zajechały trzy studebakery wypełnione wojskiem. Oprócz Januszka zostały aresztowane babcia Praczyńska oraz ciotka (siostra matki Januszka), która przyjechała do Sanoka na święta. Było to już drugie aresztowanie małego Żubryda. Dowodzący akcją enkawudzista posadził Januszka w szoferce na swoich kolanach, jako żywą tarczę, aby uniemożliwić majorowi "Zuchowi" ostrzelanie samochodu i odbicie więźniów. Przewieziono ich do Rzeszowa. Imienny nakaz aresztowania pięcioletniego Januszka pod zarzutem "współpracy z bandą Żubryda" został wystawiony przez komendanta wojewódzkiego UB w Rzeszowie. Dla babci bezpieka przewidziała rolę opiekunki więźnia. Przetrzymywany był w celi bez kanalizacji, z metalowym kubłem do załatwiania potrzeb fizjologicznych. Przez kilka tygodni w ogóle nie mógł wychodzić na świeże powietrze, bo nie wypuszczano go na tzw. spacerniak. Do dziś pamięta fetor fekaliów, który rozchodził się po więziennym korytarzu i wdzierał do celi. W pamięci pozostały także strzały z broni maszynowej, którymi strażnicy odganiali więźniów od okien, gdy przyjeżdżały nowe transporty aresztowanych.

    Zabici strzałem katyńskim
    Urząd Bezpieczeństwa, nie mogąc schwytać majora Antoniego Żubryda, przygotował misterną grę operacyjną, w wyniku której do jego oddziału wniknął agent Jerzy Vaulin z zadaniem zamordowania "Zucha". Zyskał takie zaufanie dowódcy, że znalazł się w plutonie stanowiącym jego osobistą ochronę. Jednocześnie władze podejmowały szereg innych działań mających uderzyć w partyzantów, takich jak aresztowania ich rodziców czy publiczne egzekucje schwytanych żubrydowców. Aby zastraszyć sympatyzującą z partyzantami ludność, a w szczególności zniechęcić młodzież do walki z nową władzą, na egzekucje ściągano ze szkół uczniów. Na ich oczach wieszano na szubienicy chłopców niewiele od nich starszych, jak dwudziestoletniego Władka Skwarca czy o trzy lata starszego Heńka Książka. Z czasem liczebność oddziału zaczęła się zmniejszać. 24 października 1946 r. wieczorem major Żubryd razem z żoną Janiną i Vaulinem zatrzymali się w gajówce nieopodal osady Malinówka. "Zuch" poprosił gospodarza, aby jego żona mogła chwilę odpocząć, a sam razem z Vaulinem udał się na poszukiwanie bezpieczniejszej kwatery, bardziej oddalonej od innych zabudowań. Po mniej więcej godzinie do gajówki przyszedł Vaulin i powiedział: "Chodź, Janinko, Antoś już czeka na kwaterze". Na drugi dzień gajowy, robiąc codzienny obchód, odnalazł w pobliskim zagajniku ciała małżeństwa Żubrydów z przestrzelonymi głowami. Ze współczesnych ustaleń zakładu kryminalistyki wynika, że strzały zostały oddane z tyłu, z bliskiej odległości. Po dokonaniu zabójstwa Vaulin zgłosił się do placówki UB i poprosił o kontakt z Ministerstwem Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie.

    Portret zdrajcy
    Jerzy Vaulin w czasie okupacji służył w Kedywie AK na Rzeszowszczyźnie. Po wojnie przeniósł się do Wrocławia i tam został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa. Podczas śledztwa zgodził się zostać agentem UB (jak zapisał oficer śledczy, na współpracę zgodził się dobrowolnie), wniknąć do oddziału mjr. Antoniego Żubryda, rozpracować go i zlikwidować jego dowódcę. Po wykonaniu zadania miał zainkasować 40 tys. złotych nagrody, nie zaprzestał też współpracy z bezpieką. Wręcz przeciwnie, coraz mocniej wspierał totalitarny system jako reżyser filmów propagandowych i dokumentalnych w wytwórni "Czołówka" oraz jako dziennikarz. Oczywiście na polecenie bezpieki rozpracowywał swoich kolegów i sumiennie pisał na nich donosy. Współpracował z aparatem represji aż do roku 1968. Obecnie mieszka w Warszawie. Po kilkudziesięciu latach Janusz Niemiec spotkał mordercę swoich rodziców i zapytał go, dlaczego skoro zabił mu ojca, zamordował też jego matkę. W odpowiedzi usłyszał od Vaulina: "Czy w związku ze śmiercią rodziców otrzymał pan od państwa odszkodowanie? Bo jeśli tak, to powinien pan być mi wdzięczny i mi podziękować". Chociaż postępowanie sądowe w latach 1999-2002 i proces o podwójne zabójstwo dokonane na majorze Antonim Żubrydzie i jego żonie Janinie wykazało, że sprawcą zbrodni jest Jerzy Vaulin, sąd umorzył sprawę z powodu przedawnienia. Sam Vaulin w czasie procesu chełpił się, że zabicie mjr. Żubryda było jego największą życiową zasługą i sukcesem bojowym.

    Wykradziony z sierocińca
    Z więzienia mały Janusz został wypuszczony po ponad pół roku, gdy komunistom udało się zamordować jego rodziców, i to nie od razu, bo dopiero po siedmiu dniach od przywiezienia ich ciał do rzeszowskiego aresztu. Jednak w przekonaniu władz syn Żubrydów i ich rodzina nie dość zostali jeszcze udręczeni, więc Januszek nie mógł wrócić z babcią do domu, ale został umieszczony w sierocińcu. Po kilku miesiącach jedna z sióstr jego matki, Stefania, przyjechała do sanockiego domu dziecka, aby wykraść siostrzeńca. Choć jej nie znał, bo podczas wojny za działalność konspiracyjną w AK przez trzy lata była uwięziona w Auschwitz, chętnie zgodził się z nią pójść, pod warunkiem że da mu "kartoflów". W sierocińcu podobnie jak w wiezieniu były wszy, głód i wszelki niedostatek. We wszystkich domach dziecka w latach czterdziestych panowała tragiczna sytuacja, często na jedno łóżko przypadało dwoje dzieci. Nie było żywności, ciepłej wody, opału, a z powodu braku ciepłej odzieży i obuwia wiele dzieci późną jesienią i zimą w ogóle nie opuszczało budynku. Spodnie Januszka wyglądały tak, jakby były uszyte z łat. Ciocia zawinęła go w ciepły koc i na rękach zaniosła do pociągu, którym nocą odjechali na Śląsk. Pobyt w więzieniu, a potem trudne warunki w ochronce odbiły się na zdrowiu Januszka - naciek i chorobę płuc udało się wyleczyć dzięki półrocznemu pobytowi w sanatorium w Rabce. Ponieważ rodziny ubowców z Sanoka i okolic głośno rozpowiadały na ulicach, że "trzeba powiesić żubrydowe szczenię na drzewie", ciotka Stefania dała mu nazwisko swojego męża - Niemiec. Babcia Praczyńska pozostała w Sanoku, ale i jej nie zostawiono w spokoju. Gdy wiele lat po wojnie znalazła się w szpitalu, pielęgniarz zrzucił ją z noszy, bo była teściową Żubryda.
  • @Kula Lis 62 22:46:49
    Znam historię 6 mln. Czytałem nawet, że po raz pierwszy napisano o śmierci 6 mln żydów w 1898r. W sprawie Oświęcimia nie będę się sprzeczał - po prostu doczytam. I tak jak w najbliższych dniach spróbuję poddać analizie fragmenty "Medalionów" Nałkowskiej, tak kiedyś chciałbym porównać wstrząsające opowiadanie Tadeusza Borowskiego pt, "Proszę państwa do gazu" z faktami.
    Tadeusz Borowski, pochodzenia żydowskiego, był prozaikiem i poetą, zdolnym zresztą. Był w Oświęcimiu, w którym miał być kapo czy też tym, który pracował przy likwidacji żydów. W 1951r w wieku 30 lat popełnił samobójstwo.

    Pozdrawiam.
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Unieważnienie wyroku skazującego biskupa R. Williamsona za “negowanie Holokaustu”
    Nieoczekiwana decyzja sądu w Norymberdze

    ...unieważnienie wyroku jest jedynie elementem gry i etapem do wywołania kolejnej burzy wokół sprawy bp. Williamsona, a szerzej: celem sprowokowania medialnych nacisków na papieża Benedykta XVI, który prowadzi rozmowy z Bractwem św. Piusa X.



    2012-02-23 http://www.bibula.com/?p=52417

    Sąd w Norymbergii wydał 22 lutego br. decyzję unieważniającą wcześniejszy wyrok sądu apelacyjnego w Ratyzbonie, skazującego biskupa Richarda Williamsona, FSSPX, na karę 6500 euro za “negowanie Holokaustu”.

    Sąd wydając tak nieoczekiwaną decyzję stwierdził, że w trakcie postępowania sądowego doszło do “niemożliwych do skorygowania błędów proceduralnych”. Jednocześnie sąd dodał, że sprawa przeciwko biskupowi Williamsonowi może zostać rozpoczęta od nowa. “Prokurator ma teraz możliwość przedstawienia zarzutów na podstawie tych samych faktów przedstawionych w sprawie” – oświadczył sąd.

    Rzecznik prokuratury w wywiadzie dla agencji prasowej AFP przyznał, że rzeczywiście, przygotowuje nowy akt oskarżenia “tak szybko jak to tylko możliwe”, i że powinien być on gotowy w ciągu “około pięciu tygodni”.

    Wszystko wskazuje na to, że unieważnienie wyroku jest jedynie elementem gry i etapem do wywołania kolejnej burzy wokół sprawy bp. Williamsona, a szerzej: celem sprowokowania medialnych nacisków na papieża Benedykta XVI, który prowadzi rozmowy z Bractwem św. Piusa X. Jeśli wziąć pod uwagę zamierzenia i terminy prokuratury, wrzawa medialna może zostać rozpętana w okolicach Wielkiego Tygodnia i dotyczyć również Wielkopiątkowej Modlitwy za żydów.

    71-letni biskup Richard Wiliamson z Bractwa św. Piusa X został w październiku 2009 roku skazany na karę 12 tysięcy euro za “negowanie Holokaustu”, klasyfikowane w Niemczech jako przestępstwo z motywów nienawiści (ang. Hate Crime, niem. Hassverbrechen). Wyrok wydała 28-letnia, niedoświadczona lecz skierowana do tego procesu, sędzina. Sąd w Ratyzbonie rozpatrując apelację od wyroku sądu pierwszej instancji podtrzymał poprzedni wyrok, jednocześnie redukując dotychczasową karę do 6,5 tys. euro.

    Prokuratura niemiecka zajęła się tzw. “sprawą bp. Williamsona” gdy udzielił on w Ratyzbonie (Regensburg, Bawaria) wywiadu szwedzkiej telewizji. W wywiadzie przeprowadzonym w listopadzie 2008 roku biskup odpowiedział na sprowokowane przez dziennikarza pytanie mówiąc, iż osobiście uważa on, iż oficjalnie głoszona liczba ofiar żydowskich jest zawyżona. Poddał on również w wątpliwość ludobójcze wykorzystanie komór gazowych w niemieckich obozach koncentracyjnych.

    Wywiad z bp. Williamsonem pozostawał zupełnie nieznany i nie był opublikowany przez prawie rok, aż do momentu gdy pojawiły się pierwsze informacje o możliwości cofnięcia przez Papieża ekskomuniki zaciągniętej przez biskupów Bractwa św. Piusa X. Jeszcze tej samej nocy, wywiad pojawił się na stronach internetowych, co niewątpliwie świadczy, że był materiałem zbieranym celem zdyskredytowania Bractwa i użycia jako narzędzia do wywarcia nacisku na Watykan w celu powstrzymania decyzji o cofnięciu ekskomuniki.

    Prawnik reprezentujący biskupa Williamsona domagał się uniewinnienia, argumentując to między innymi złamaniem umowy przez dziennikarzy, którzy zapewniali, że wywiad nie zostanie opublikowany w Niemczech i formalnie będzie udostępniony tylko w Szwecji, gdzie nie obowiązuje tak restrykcyjne jak w Niemczech prawo dotyczące swobody wypowiedzi.

    Po rozpętaniu nagonki, zwierzchnicy Bractwa Świętego Piusa X zakazali biskupowi Williamsonowi zabierania głosu w jego własnym procesie. Sam biskup, korzystając z przysługującego mu prawa, nie stawiał się na większości toczonych przeciwko niemu rozpraw. Zarówno zwierzchnicy Bractwa jak i Watykan potępili wypowiedź, tym samym nie chcąc wciągnąć się w debatę o detale historyczne, tym bardziej, że zdawano sobie sprawę, iż debata tego typu nie będzie swobodna.

    Wprowadzone pod wpływem lobby żydowskiego i filosemickiego prawo zabrania bowiem wypowiadania się i prowadzenia badań naukowych dotyczących najważniejszych aspektów II Wojny Światowej, w tym prześladowania Żydów. Pomimo tej brutalnej cenzury, wielu odważnych naukowców i badaczy wskazuje na pozamerytoryczne, ideologiczne podstawy oficjalnej wersji tzw. holokaustu, z zawyżoną liczbą ofiar żydowskich i brakiem podstaw naukowo-historycznych ludobójczego wykorzystania komór gazowych.

    FAKTY BIBUŁY:

    Problem komór gazowych

    Na obecnym etapie interpretacji historii, po powojennych kilkunastoletnich wahaniach, zrezygnowano z mitu ludobójczego wykorzystania komór gazowych w niemieckich obozach koncentracyjnych położonych na terenie III Rzeszy w jej przedwojennych granicach, lecz pozostawiono je jedynie na terenie niemieckich obozów położonych na terenie Polski.

    Jednym z obozów koncentracyjnych gdzie swego czasu uparcie i przez lata twierdzono o ludobójczym wykorzystaniu komór gazowych, był obóz KL Dachau. Dziś jedynie dla celów czysto propagandowych powtarza się nieprawdziwe informacje o ludobójczym wykorzystaniu komór gazowych w tymże obozie.

    W propagandzie lewicowo-syjonistycznej celuje internetowa encyklopedia Wikipedia która pod hasłem “Dachau (KL)” jedynie w wydaniu polskojęzycznym pisze o ludobójczym wykorzystaniu komór gazowych, lecz w wydaniu angielskim nie istnieje żadna na ten temat wzmianka, poza nie związanym z KL Dachau przypisem. W polskojęzycznym haśle zilustrowano też obóz dezorientującym polskiego czytelnika zdjęciem “komór gazowych” – w ujęciu z daleka. Z bliska jednak, każda wizytująca ten obóz osoba jest w stanie osobiście przeczytać wielojęzyczny napis umieszczony przed “komorami gazowymi”. Napis przed komorami gazowymi w KL Dachau głosi: ”Komora gazowa – zakamuflowana jako ‘pomieszczenie z natryskami’. Nigdy nie była używana jako komora gazowa.” Napis ten (sam w sobie wewnętrznie sprzeczny) poparty został oficjalnym listem przesłanym przez Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie panu Erichowi Brudehl, który zwrócił się z prośbą o wyjaśnienie zastosowania “komór gazowych” w obozie KL Dachau.

    W liście z Muzeum Holokaustu, datowanym na 28 stycznia 1998 roku czytamy, że “[Obóz w] Dachau nigdy nie był planowany jako obóz śmierci ["extermination camp"]. [...] Po decyzji Ostatecznego Rozwiązania, zbudowano w 1942 roku krematorium oraz komorę gazową, której użycie jednak nie może być potwierdzone. [...] Jest to zgodne z innymi badaczami obozu Dachau. Jakkolwiek amerykańscy żołnierze twierdzili, że ludzie byli tam gazowani, lecz po procesach [sądowych] Dachau i studiach historycznych, zgodne twierdzenie wydaje się stanowić, że ludzie byli tam rutynowo zabijani na wiele brutalnych sposobów, lecz nie gazowani.”

    Problem zastosowania obiektów określanych jako komory gazowe, w niemieckich obozach koncentracyjnych położonych w dzisiejszych granicach Polski, budzi wiele kontrowersji. Wiele z tych obiektów służyło jako komory dezynfekcyjne, w których rutynowo przeprowadzano odwszawianie ubrań więźniów oraz personelu obozowego, włącznie z mundurami strażników SS. Użycie tych obiektów do tych celów jest udokumentowane i potwierdzone zeznaniami wiarygodnych świadków. Inne obiekty wskazywane jako “komory gazowe” nie posiadają żadnych śladów użycia owadobójczego środka znanego pod handlową nazwą Cyklon-B. Brakuje też dokumentów mogących świadczyć o ludobójczym wykorzystaniu tychże komór, jak również nie potwierdzają tego zeznania tzw. świadków, poza ich fantasmagoryjnymi historiami.

    Piętą achillesową holokaustycznej narracji jest ludobójcze wykorzystanie komór gazowych w niemieckich obozach koncentracyjnych w Treblince czy Majdanku. Według oficjalnej historiografii aż 2/3 ofiar żydowskich zamordowanych w komorach gazowych podczas II Wojny Światowej, miałoby zginąć w wyniku uśmiercenia przy pomocy tlenku węgla pochodzącego ze spalin dieslowskich silników. Jak jednak zdaje sobie sprawę każdy student politechniki, a tym bardziej powinien brać pod uwagę każdy historyk, poziom CO w spalinach silników wysokoprężnych jest niezdolny do masowego uśmiercania. (Zob. Holokaust czy “99-procentowy” mit?) Niestety, problemem tym nie zajmują się historycy, przyczyniając się tym samym do rozpowszechniania niezweryfikowanej wersji kluczowych wydarzeń II Wojny Światowej.

    Problem “6 milionów ofiar żydowskich”

    Według historyków i badaczy nieoficjalnego nurtu, liczba “6 milionów ofiar żydowskich” nie ma żadnego pokrycia w faktach, jest natomiast symboliczną reprezentacją cierpienia Żydów. Po raz pierwszy liczba “6 milionów ofiar żydowskich” pojawiła się już w 1919 roku (np. na łamach dziennika The New York Times, będącego już wtedy w rękach żydowskich właścicieli i stanowiącego wpływową tubę propagandową syjonizmu), gdy mowa była o liczbie ofiar żydowskich podczas I wojny światowej. Potem była systematycznie powtarzana w latach 1930., 40. i późniejszych. Nienaruszalna liczba “6 milionów ofiar żydowskich” odrodziła się na dobre w czasie Trybunału Norymberskiego, kiedy to sędziemu Jacksonowi grupka Żydów zaprezentowała odręcznie zapisane “podliczenie ofiar”. Wiemy jednak, że w tym czasie obowiązywały nierealne, wytworzone przez propagandę sowiecką i syjonistyczną liczby ofiar obozów koncentracyjnych. Na przykład, twierdziło się powszechnie, że w Majdanku zginęło półtora miliona ludzi (co miało stanowić efekt “dogłębnych badań komisji naukowców radzieckich” – cytat z wydawanych po wojnie książek, rozpowszechnianych w milionowych nakładach), w KL Auschwitz – nawet 10 milionów, w Treblince – 3 miliony, w Sobiborze – 350 tysięcy , itd, itp.

    Dziś wiemy, że w Majdanku zginęło kilkanaście do kilkudziesiąt tysięcy więźniów (oficjalnie: 50-80 tysięcy), wiemy że w KL Auschwitz po obowiązywaniu przez kilkadziesiąt lat wyrytych na kamieniach “4 milionach ofiar”, liczba ta stopniała do “miliona”, a żydowscy badacze już obniżają ją nawet do 600 tysięcy, przy czym niezależni historycy od wielu lat twierdzą niezmiennie to samo: że w KL Auschwitz zginęło 120-150 tysięcy osób, w tym Żydów. Z “3 milionów” w Treblince, pisze się dzisiaj (J.C. Pressac) o “poniżej 250 tysięcy”, choć w rzeczywistości może się okazać, że mamy do czynienia z liczbą w granicach 80 tysięcy. W Sobiborze dane wskazują na 15 tysięcy ofiar. Itd, itp.

    W związku z tym, że liczba “6 milionów” – wpojona w świadomość społeczną metodą manipulacji medialnej oraz nacisków prawnych – zaczyna stanowić pewien ciężar w przypadku konieczności jej udowodnienia, czyni się próby uwolnienia jej od tego typu nacisków. Przykładem jest artykuł wydrukowany przez baltimorski dziennik The Examiner , w którym autor na bezpośrednio postawione pytanie: “Czy liczba pomordowanych rzeczywiście ma znaczenie?”, odpowiada:

    “Moja odpowiedź to jest bardzo głośne wypowiedzenie: NIE! Liczba nie ma żadnego znaczenia. Czy mamy do czynienia z 60 Żydami czy 6 milionami Żydów, było to wydarzenie [tzn. "Holocaust"], które nie może być pozbawione szczególnego podkreślania.” [zob. link do polemiki "“Liczba nie ma żadnego znaczenia!”, czyli nowa interpretacja sporu o “6 milionów pomordowanych Żydów”"]

    Liczbę “6 milionów”, stanowiącą kabalistyczną symbolikę cierpienia narodu żydowskiego, należy tak jak każdą inną historyczną tezę zweryfikować w procesie skrupulatnych, niezależnych, otwartych, pozbawionych nacisków ideologicznych badań naukowych. Tylko wtedy będzie mogła stanowić podstawę do włączenia jej w nurt historycznych faktów.

    Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) - www.bibula.com - na podstawie Expatica & AFP (22/02/2012)
  • @zygmuntbialas 21:32:10
    Spalone dokumenty? Wbrew temu co mówi holo -propaganda setki tysięcy a nawet miliony (Bad Arolsen) dokumentów z okresu III Rzeszy wpadło w ręce aliantów. Listy zgonów w obozach, w tym Auschwitz, zostały ostatnio ujawnione przez rząd rosyjski na plecenie Putina!. Nie mając innego wyjścia żydowscy holo - kłamcy musieli znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tak niskiej, w porównaniu z ich bredniami, liczby ofiar. Okazało się , że listy zawierają tylko tych, którzy nie trafili do mitycznego gazu. Ale nie tylko sowieci mieli okazję do przejęcia hitlerowskich dokumentów. Ta strona : http://www.archives.gov/research/captured-german-records/war-crimes-trials.html#us daje wam dostęp do setek tysięcy dokumentów będących w posiadaniu rządu USA. To kopalnia wiedzy niewygodnej dla holo - fałszu. http://www.archives.gov/research/captured-german-records/war-crimes-trials.html / http://www.archives.gov/research/captured-german-records/ http://www.archives.gov/research/captured-german-records/foreign-records-seized.html /http://www.archives.gov/research/captured-german-records/microfilm/m897.pdf / http://www.archives.gov/research/captured-german-records/microfilm/m891.pdf / http://nuremberg.law.harvard.edu/php/docs_swi.php?DI=1&text=bibliogr / Z archiwum US Army http://blogs.archives.gov/aotus/?p=1618 - http://blogs.archives.gov/aotus/wp-content/uploads/2010/09/reichs-flag-law.png / http://blogs.archives.gov/aotus/wp-content/uploads/2010/09/reichs-flag-law.png - kto szuka prawdy to ją znajduje, archiwa dostępne szczególnie te w USA!!!!
  • @zygmuntbialas 21:39:30
    Z wizytą w Auschwitz. David Cole(http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/03/a65.jpg ) ( http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/prawda-za-bramami-auschwitz-%e2%80%93-film/) - http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/holo-mit/z-wizyta-w-auschwitz-david-cole/
  • @zygmuntbialas 21:39:30
    Prawda za bramami Auschwitz – film - David Cole jest poszukiwaczem prawdy i uczciwym człowiekiem. W tym filmie dokumentalnym przedstawia wiele dowodów, że oficjalna historia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz jest kłamstwem. David Cole jest Żydem, dlatego jego świadectwo jest tym bardziej wiarygodne. Jest to dokument poddający w wątpliwość wiarygodność amerykańskich materiałów. Dowiemy się, że np. na oryginalnych rzekomo filmach widzimy komory gazowe w jednym z obozów, gdzie z całą pewnością komór nigdy nie było, a mydło z ludzi to też był chwyt propagandowy, co współcześnie przyznają nawet żydowscy historycy. Cz. I - http://www.dailymotion.com/video/xdf6p4_prawda-za-bramami-auschwitz-1-6_news#from=embed cz. II. - http://www.dailymotion.com/video/xdf7jz_prawda-za-bramami-auschwitz-2-6_news#from=embed cz. III. - http://www.dailymotion.com/video/xdf7vm_prawda-za-bramami-auschwitz-3-6_news#from=embed cz. IV. - http://www.dailymotion.com/video/xdf87z_prawda-za-bramami-auschwitz-4-6_news#from=embed cz. V. - http://www.dailymotion.com/video/xdf8gq_prawda-za-bramami-auschwitz-5-6_news#from=embed cz. VI. - http://www.dailymotion.com/video/xdf8w1_prawda-za-bramami-auschwitz-6-6_news#from=embed Rewizjonistyczny film, poddający w wątpliwość nie tylko ilość ofiar obozu w Auschwitz, ale i istnienie tam komór gazowych. Autor filmu przedstawiając się jako Żyd, bierze sobie prywatną przewodniczkę i zwiedza z nią obóz. Przewodniczka opowiada to, co zazwyczaj Żydzi chcą usłyszeć. Kolejna przewodniczka przedstawia fakty inaczej. Jeszcze inną wersję prezentuje dr Franciszek Piper, dyrektor muzeum. Wszyscy oni utrzymują, że komory gazowe istniały, również ta, w KL 1 – starym, pierwotnym obozie, która przez kilka lat przed wyzwoleniem z całą pewnością pełniła funkcję schronu przeciwlotniczego, miała kilka pomieszczeń, w tym łazienkę i ubikację, a po wyzwoleniu została przebudowana do obecnej postaci. W filmie prezentowane są fakty: wyniki badań Katedry Medycyny Sądowej, wykazujące brak śladów cyklonu B na ścianach komory gazowej, stanowiska współczesnych historyków na temat przekłamań w procesie norymberskim. Konkluzją jest hipoteza, że być może ludobójstwo przy pomocy gazu miało być jedynym argumentem, odróżniającym poczynania Niemców od tego, co z niemieckimi jeńcami robili zwycięscy alianci… Kwestia pozostaje nadal otwarta. Film pod względem technicznym robi wrażenie bardzo amatorskiego, ale i tak jest warty obejrzenia. Materiał zrealizowano w 1992 roku. Film został usunięty z YouTube przez żydowską cenzurę. Za jego udostępnienie podziękowania dla Monitora Kancelarii Prezesa Rady Mędrców. http://www.holocaustdenialvideos.com/
  • @Kodiak 22:56:55
    Pisze pan: "Rosja jest przykladem multikulturalizmu". -
    --- To i USA oraz inne kraje.
  • @zygmuntbialas 21:39:30
    Mit holocaustu cz. I. Zagadnienie komór gazowych – Robert Faurisson (http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/06/a2.jpg) - Przez ponad pół wieku wychowywani byliśmy w poczuciu winy za mil­czące przyzwolenie na masową likwidację Żydów w Europie w czasie II wojny Światowej. Nauczono nas wierzyć w holocaust dzieci Izraela, ni­czym w Pismo Święte. Bo czy mógł ktoś przypuszczać, że wydarzenie obe­cne na stronach wszystkich podręczników historii jest tylko mitem? Ale znaleźli się ludzie, którzy potrafili otrząsnąć się i z naukową precyzją odrzucić mit holocaustu. Czy są oni w błędzie? Każdy, rzecz jasna, może zakwestionować wszystko. Ale wykazać ab­surdalność czyichś poglądów na nic tak dawne przecież historyczne wy­darzenia nie powinno być trudne. Skoro holocaust miał miejsce, skoro Ży­dzi ginęli masowo w komorach gazowych, najprościej byłoby przedstawić na to jakieś dowody. Ale tych, jak się okazało, po prostu nie nut. Kłamstwo, bowiem, choćby i miliony razy powtarzane, nie jest w stanie zastąpić naj­drobniejszego choćby faktu. Zamiast dyskusji, obrzucono, więc niepokornych historyków, nazywanych „rewizjonistami”, tonami epitetów – lecz ani jedna rzeczowa polemi­ka nie została podjęta. Sięgnięto też i po inne środki, by zamknąć im usta: w wielu tzw. kra­jach demokratycznych wprowadzono ustawowy zakaz prowadzenia ba­dań naukowych nad holocaustem, a jego złamanie zagrożone zostało sank­cjami karnymi (np. we Francji). Również w naszym kraju podjęto działania mające na celu „zjednoczenie ims z Europą” i n; tej sprawie. Już to zre­sztą przerabialiśmy: jeszcze kilka lut temu do komunistycznych więzień trafiali historycy za głoszenie innej prawdy historycznej – tej o mordzie katyńskim. Ale czy represje są w stanie cokolwiek powstrzymać? Można oczywi­ście zakazać głoszenia prawdy, ale zmienić jej nikt nie jest w stanie…

    MIT HOLOCAUSTU

    Zagadnienie komór gazowych

    Nikt, nawet tak odosobnione jednostki, które z nostalgią spogląda­ją na Trzecią Rzeszę, nie neguje istnienia obozów koncentracyjnych w okresie hitlerowskim. Wszyscy przyznają, że część obozów była wy­posażona w krematoria. Zamiast grzebać zwłoki, palono je. Powtarza­jące się epidemie sprawiły, że kremacja stałą się koniecznością, szcze­gólnie jeśli chodzi o zmarłych na tyfus. Zagadnieniem, które jest po­wszechnie dyskutowane przez licznych autorów francuskich, brytyj­skich, amerykańskich i niemieckich, jest natomiast istnienie „obozów zagłady” w Niemczech Hitlera. Określenie „obozy zagłady” stosowa­ne jest dla wyodrębnienia tych obozów, które były rzekomo wyposażo­ne w „komory gazowe”. Owe „komory gazowe” różniły się od komór stosowanych w amerykańskich więzieniach, ponieważ służyły do zabi­jania masowego. Ofiarami miały zaś być dzieci, kobiety i mężczyźni -zabijani z powodu swej rasy lub religii. Zostało to zdefiniowane jako „ludobójstwo”. Podstawowym środkiem, za pomocą, którego dokony­wano owego „ludobójstwa” były rzeźnie dla ludzi zwane „komorami gazowymi”. Gazem używanym w tym celu miał być Cyklon B (pestycyd oparty na kwasie pruskim i kwasie cyjanowodorowym). Autorzy, którzy zaprzeczają owemu domniemanemu „ludobójstwu” i istnieniu „komór gazowych” nazywani są REWIZJONISTAMI. To, co utrzymują owi autorzy przedstawia się mniej więcej tak: wy­starczy do obydwu tych problemów („ludobójstwa” i „komór gazo­wych”) zastosować zwykłe metody krytyki historycznej, aby stwierdzić, że mamy do czynienia z dwoma mitami, nierozdzielnie ze sobą związa­nymi. Zbrodnicze zamiary przypisywane Hitlerowi nie zostały nigdy udowodnione. Nikt nigdy nie widział „narzędzia zbrodni”. Mamy do czynienia wyłącznie z kampanią nienawiści, z niezwykle sugestywną wojną propagandową. Historia pełna jest oszustw tego typu, poczyna­jąc od „bajek” religijnych dotyczących magii i czarów. Tym, co odróż­nia nasze czasy od poprzednich epok jest przerażająca potęga mediów i propagandy, która aż do mdłości powiela coś, co można by nazwać „kłamstwem XX stulecia”. Ktoś, kto po 30 latach poszukiwań powziął myśl, aby zdemaskować to kłamstwo, musi być ostrożny. W zależności od sytuacji przejdzie przez więzienia, grzywny, napaści i zniewagi. Zo­stanie określony jako „nazista”. Jego tezy zostaną zignorowane albo zniekształcone. Żaden kraj nie będzie tak bezlitośnie wrogi wobec nie­go, jak Niemcy. Dzisiaj, w każdym razie został rozbity mur milczenia wo­kół tych, którzy w sposób naukowy i odpowiedzialny, odważyli się pisać, że „komory gazowe” Hitlera (także te w Oświęcimiu i Majdanku) są wyłącznie historycznym oszustwem. Jest to olbrzymi krok naprzód. Ale ileż to oszczerstw i zniewag zamieścił historyk „eksterminacjonalista” – George Wellers – kiedy, ponad dziesięć lat po śmierci Paula Rassiniera, zdecydował się polemizować z drobną częścią przedstawionych przez niego faktów. Paul Rassinier – były więzień obozu koncentracyj­nego – miał odwagę jako pierwszy ujawnić w swych książkach oszustwo „komór gazowych „ Najlepszym sposobem, aby historyk mógł dowiedzieć się o prawdzi­wych twierdzeniach „uczniów” Paula Rassiniera jest sięgnięcie do pra­cy Amerykanina A.R. Butza „Kłamstwo XX wieku” („The Hoax of the XXth Century”). Ze swej strony pozwalam sobie jedynie poczynić kilka uwag dla historyków poważnie zainteresowanych badaniami. Pragnąłbym zwrócić uwagę na pewien paradoks. Aczkolwiek „ko­mory gazowe” są, według historyków oficjalnych, punktem absolutnie centralnym w nazistowskim systemie obozów koncentracyjnych, a po­nadto dowodem zbrodniczego, wręcz szatańskiego charakteru niemiec­kich obozów, pozostaje zupełnie zdumiewające, że w olbrzymiej biblio­grafii dzieł poświęconych obozom koncentracyjnym nie znajdziemy ani jednej książki, ani jednej broszurki, ani jednego artykułu poświęcone­go „komorom gazowym”. Nie wolno dać się zwieść tytułom, które wydają się być bardzo obie­cujące; należy sprawdzić, co zawierają owe prace. Publikacje na te­mat obozów koncentracyjnych, uznawane za „oficjalne pisma histo­ryczne”, powstają na zlecenie instytutów lub fundacji, które są częścio­wo lub całkowicie finansowane z funduszów publicznych, jak na przy­kład Comite de Histoire de la Deuxieme Guerre. Mondiale i Centre de Documentation Juive Conteinporaire we Francji, lub Institut fur Zeitgeschichte w Monachium w Niemczech.
    W dziele Olgi Wormster Mugot na temat nazistowskiego systemu obozów koncentracyjnych musimy czekać aż do strony 541, aby natknąć się na fragment poświęcony „komorom gazowym”. I tutaj czekają czytelnika trzy kolejne niespodzianki:
    1. Rozdział poświęcony tej kwestii liczy jedynie 3 strony.
    2. Tytuł tego rozdziału brzmi: „Problem komór gazowych”.
    3. Tytułowy problem zawiera się w dociekaniach, czy istniały napraw­dę „komory gazowe” w Ravensbruck (Niemcy) i Mauthausen (Au­stria).

    Autorka dochodzi do konkluzji, że nie istniały, jednak nie bada „pro­blemu komór gazowych” w Oświęcimiu czy jakimkolwiek innym obo­zie, prawdopodobnie, dlatego, że w jej umyśle nie przedstawia to żadne­go „problemu”. W tym miejscu czytelnik pewnie zechciałby się dowiedzieć, dlacze­go analiza, która doprowadziła do konkluzji, że „komory gazowe” nie istniały w pewnych obozach, nie został zastosowana w przypadku obo­zów, takich jak Auschwitz? Dlaczego z jednej strony duch krytyczny roz­wija się skrzydła, a z drugiej popada w stan letargu? W końcu mówiąc o Ravensbruck mamy do dyspozycji wiele „oczywistych dowodów” i „niepodważalnych relacji naocznych świadków”, poczynając od świadków najbardziej znanych, jak: Marie Claude Vaillant-Counturier lub Germaine Tillion. Wiele razy po zakończeniu wojny, stojąc przed obliczem francuskich i brytyjskich trybunałów, oficerowie niemieccy z Ravensbruck (Suhren, Schwarzhuber, Treite) przyznawali, że w obo­zie tym istniały „komory gazowe”. Opisywali także mgliście ich dzia­łanie. W następstwie tego, albo zostali powieszeni z oskarżenia o rze­kome „masowe mordowanie ludzi w komorach gazowych”, albo po­pełnili samobójstwo. Podobne „wyznania” zostawili przed śmiercią Ziereis z Mauthausen (Austria) oraz Kramer z obozu w Stuthof - Natzweiler (Alzacja). Dzisiaj możemy oglądać rzekome „komory gazowe” w Stuthof-Natzweiler i porównać je z niewiarygodnymi wyznaniami Kramera. Owe „komory gazowe”, prezentowane jako „monument, historyczny”, nie są niczym innym, jak tylko całkowitym oszustwem. Najmniejsza doza krytycyzmu wystarczy, aby przekonać się, że gazowanie w tym malut­kim pomieszczeniu, które nie zapewnia nawet minimum ochrony przed wydostawaniem się gazu, zakończyłoby się katastrofalnie nie tylko dla ofiary i kata, ale także dla ludzi, którzy mogliby znajdować się w pobli­żu. Dla uwiarygodnienia tej „komory gazowej” (która, jak zapewnia­no, znajduje się w „stanie oryginalnym”), wykonano – poprzez rozbi­cie czterech cegieł – dziurę w cienkim murze. Przez tę dziurę Josef Kra­mer miał rzekomo wrzucać tajemnicze sole, co, do których nie umiał po­dać żadnych bliższych szczegółów, poza tym, że zmieszane z wodą by­ły w stanie zabijać w ciągu jednej minuty! Jak mogły sole zmieszane z wodą wytwarzać gaz? W jaki sposób Kramer uniknął zatrucia przez wydostający się otworem gaz? Jak mógł widzieć swoje ofiary poprzez otwór, skoro daje on możliwość oglądania jedynie górnej połowy pomie­szczenia? W jaki sposób wietrzono pomieszczenia zanim otworzono je­dyne drzwi wykonane ze zwykłego drewna? Być może należałoby o to zapytać w przedsiębiorstwie inżynieryjnym w St. Michel sur Meurthe, które po wojnie zajmowało się przebudową lokalu, prezentowanego dzi­siaj zwiedzającym w swoim „oryginalnym stanie”. Również w wiele lat po zakończeniu wojny prałaci, profesorowie uni­wersytetów oraz zwykli obywatele opisywali, jako „naoczni świadko­wie” – „komory gazowe” w Buchenwaldzie i Dachau. Jeśli chodzi o Buchenwald, to „komora gazowa” stopniowo znika­ła z opisów i relacji ludzi, którzy wcześniej utrzymywali, że istniała na terenie obozu.
    Dachau

    Odmienna sytuacja występuje w odniesieniu do Dachau. Najpierw zostało jasno stwierdzone (na przykład przez Jego Eminencję Biskupa Piquet), że „komora gazowa” była używana wyłącznie do gazowania polskich księży. Jednakże ostatecznie zaakceptowano -jako wersję ofi­cjalną – stwierdzenie, że: „Komora gazowa, w Dachau, której budowę rozpoczęto w 1943 roku, nie była jeszcze całkowicie ukończona w 1945 roku, kiedy to obóz został wyzwolony, i z tego powodu nikt, nie mógł być w niej zagazowany”.
    Malutkie pomieszczenie, które było prezentowane zwiedzającym, ja­ko „komora gazowa”, musiało być w rzeczywistości czymś zupełnie in­nym. Teraz, gdy dysponujemy wszystkimi planami konstrukcyjnymi kre­matorium wraz z przyległościami, możemy to stwierdzić z całą stanow­czością. Nie wiadomo na podstawie, jakich przesłanek technicznych utrzymuje się, że ta konstrukcja jest „nieukończoną komorą gazową”. Broszat Żaden z oficjalnych instytutów historycznych nie włożył tyle wysił­ku, aby uczynić mit „komór gazowych” wiarygodnym, co Institut fur Zeitgeschichte (Instytut Historii Współczesnej) z Monachium. Od 1972 roku dyrektorem Instytutu jest Martin Broszat. Doktor Broszat, członek Instytutu od 1955 roku, stał się sławny dzięki opublikowaniu w roku 1958 t.zw. „Wyznań Rudolfa Hoessa”. Hoess, były komendant obozu w Oświęcimiu, napisał rzekomo te „wyznania ” w komunistycznym wię­zieniu, zanim został powieszony. 19 sierpnia 1960 roku, Broszat poinformował swoich zdumionych ro­daków, że na terytorium starej Rzeszy (w granicach z 1937 roku) nie by­ło nigdy „komór gazowych”. Znajdowały się jedynie w ograniczonej liczbie wybranych obozów – zlokalizowanych zwłaszcza na terytorium okupowanej Polski (największym z nich był Auschwitz-Birkenau). Te za­dziwiające informacje zostały przekazane w zwykłym liście do redak­cji, opublikowanym w tygodniku. „Die Zeit” (z 19. VIII. 1960 r., s. 16). Ty­tuł publikacji był bardzo pokrętny i wprowadzał w błąd czytelnika: „Keine Vergasung in Dachau” („Nie było gazowania w Dachau”). W isto­cie winien on brzmieć: „Keine Vergasung in Altreich” („Nie było ga­zowania na terytorium Starej Rzeszy”). Aby nie dopuścić do wysu­wania podobnych wątpliwości w stosunku do innych obozów, doktor Bro­szat nie dołączył do swej informacji żadnych dowodów. Do dziś dnia, kil­kanaście lat po jego publikacji, ani on, ani którykolwiek z jego kolegów-historyków, nie przedstawił najmniejszych nawet dowodów naukowych na poparcie tego twierdzenia. Szczególnie ważne byłoby uzyskanie odpowiedzi na następujące py­tania:
    1. Skąd doktor Broszat wie, że „komory gazowe” na terytorium sta­rej Rzeszy są oszustwem?
    2. Skąd doktor Broszat wie, że „komory gazowe” na terytorium Pol­ski są autentyczne?
    3. Dlaczego „dowody” i „relacje naocznych świadków” dotyczące obozów koncentracyjnych na Zachodzie nagle nie przedstawiają już żadnej wartości, podczas gdy „dowody” i „relacje naocznych świadków ” dotyczące obozów w Polsce – pozostają nadal prawdzi­we?

    Żaden ze znanych historyków nie postawił tego rodzaju pytań, tak, jakbyśmy mieli do czynienia z jakąś zmową milczenia. Jak często w hi­storii dziejopisarstwa przyjmuje się twierdzenia oparte na świadectwie jednego historyka? Słynny Szymon Wiesenthal w liście do redakcji „Books and Bookmen” (kwiecień 1975, str. 5) również stwierdził, że „nie było obozów zagłady na ziemi niemieckiej”, ale – podobnie jak Bro­szat – nie poparł swego twierdzenia żadną dokumentacją naukową…
    Obozy w Polsce

    Rozpatrzmy teraz problem „komór gazowych” w Polsce. Jako za­sadniczy dowód, że naprawdę istniały „komory gazowe ” w Bełżcu i Treblince, uznaje się stwierdzenia Kurta Gerstaeina. Zapiski tego byłego SS-mana, który według oficjalnej wersji popeł­nił samobójstwo w więzieniu Cherche-Midi w Paryżu, są pełne takich absurdów, że już od dłuższego czasu straciły wiarygodność w oczach hi­storyków. Ponadto, dokumentacja ta nie była nigdy publicznie udostęp­niona, nawet w dokumentach Trybunału Norymberskiego. Dostępna by­ła natomiast w formie bezużytecznej dla naukowego badania (ze skróta­mi, zmianami, zafałszowaniami…). Dokument oryginalny, tak samo jak jego absurdalne dodatki, nigdy nie był dostępny. Jeżeli chodzi o Majdanek, to konieczna jest wizyta na miejscu. Jest wysoce prawdopodobne, że przyniosłaby ona jeszcze bardziej rewelacyjne rezultaty, niż oględziny Stuthof-Natzweiler, o czym pisaliśmy w in­nym miejscu. W odniesieniu do Auschwitz-Birkenau zasadniczym dowodem są „Pamiętniki” Rudolfa Hoessa, które zostały spreparowane w polskim więzieniu. Na miejscu można obejrzeć jedynie „zrekonstruowaną ko­morę gazową ” w Auschwitz oraz ruiny innej „komory” w Auschwitz II – Birkenau. Egzekucja przy pomocy gazu wymaga specjalnych warunków tech­nicznych; nie można jej porównywać z samobójstwem czy przypadko­wym zatruciem. Kat i jego pomocnicy nie mogą być wystawieni na żad­ne niebezpieczeństwo. Amerykanie w swoich komorach gazowych sto­sują gaz cyjanowodorowy zgodnie z drobiazgowo opracowanymi prze­pisami bezpieczeństwa. Komory amerykańskie mają postać małych, her­metycznie zamkniętych pomieszczeń. Po zakończeniu egzekucji gaz zo­staje usunięty, a pomieszczenie poddane neutralizacji. Z tego względu należy zadać pytanie: jak można było w „komorach gazowych” w Auschwitz-Birkenau, do pomieszczenia o pow. 210 m2, wtłoczyć 2000 osób, wrzucić tam pojemniki z pestycydem Cyklon B, a na­stępnie wpuścić do tego pomieszczenia ekipy dla usunięcia nasyconych cyjankiem zwłok bezpośrednio po egzekucji? Dwa dokumenty z niemieckich archiwów przemysłowych, dołączone przez Amerykanów do akt procesu norymberskiego stwierdzają wyra­źnie, iż Cyklon B wykazuje silną tendencję do łączenia się z powierzch­niami przedmiotów i nie może być usunięty – nawet przy pomocy bardzo silnych wentylatorów. Jedynym skutecznym sposobem na jego pozbycie się jest wietrzenie naturalne przez 24 godziny. Inne dokumenty można znaleźć już na miejscu -w archiwach Muzeum Oświęcimskiego. Doku­menty te, nigdzie indziej nie odnotowywane, świadczą, iż wspomniane pomieszczenie o pow. 210 m2, znajdujące się dzisiaj w ruinie, było jedy­nie zwykłą przechowalnią zwłok, usytuowaną pod powierzchnią ziemi dla lepszej ochrony przed ciepłem. Pomieszczenie to posiada zaledwie tylko jedne drzwi, służące jako wejście i wyjście zarazem, nie spełniają­ce nawet minimalnych wymogów, co do hermetyczności zamknięcia. Jeżeli chodzi o krematoria oraz o wszystkie inne budynki i pomie­szczenia obozowe, istnieje obfita dokumentacja techniczna, plany i fak­tury, dotyczące nawet najdrobniejszych szczegółów. Natomiast nie ma tam żadnej wzmianki o „komorach gazowych „, żad­nego kontraktu na ich budowę, żadnego projektu, żadnego zapotrzebo­wania na materiały, żadnego planu, żadnej faktury, żadnego zdjęcia. W set­kach procesów dotyczących zbrodni wojennych również nie przedstawio­no nigdy niczego podobnego, jako dowodu na poparcie oskarżenia, Christophersen „Byłem w Auschwitz i mogę zapewnić, że nie było tam żadnych komór gazowych „. Bardzo rzadko można było usłyszeć świadków obro­ny w procesach „zbrodniarzy wojennych”, którzy mieliby odwagę wy­powiedzieć takie stwierdzenie. Świadek taki stawał się bowiem od ra­zu obiektem prześladowań. Na przykład, gdyby ktokolwiek w Niemczech zechciał dzisiaj świadczyć w obronie Thiesa Christophersena (autora książki „Oświęcimskie Brednie”) ryzykuje, że zostanie skazany za „znieważanie pamięci ofiar”. Wkrótce po zakończeniu wojny Niemcy, Międzynarodowy Czerwo­ny Krzyż oraz Watykan (który zawsze miał szerokie informacje o wszy­stkich wydarzeniach rozgrywających się w Polsce) oświadczyły zakło­potanym tonem: „komory gazowe… nie wiemy nic na ten temat” – i dodawały na koniec: „czyż można coś wiedzieć na temat faktów, które nigdy nie zostały zweryfikowane?”. Nie została znaleziona ani jedna „komora gazowa” w żadnym z nie­mieckich obozów koncentracyjnych – taka jest prawda! Informacja o tym, że komory gazowe nie istniały, powinna zostać przyjęta z ulgą – niestety, stało się inaczej. Z przyczyn politycznych in­formacja ta została zatajona. Dzisiaj, mówienie o tym, że „komory ga­zowe” są historycznym fałszerstwem, nie oznacza wcale ataku na tych, którzy przeżyli obozy koncentracyjne. Mówienie prawdy jest bowiem powinnością każdego człowieka. Fragment broszury pt: „Mit holocaustu” Roberta Faurissona
    PS. Zapraszam na film pt: „Prawda za bramami Auschwitz” Davida Cola – żydowskiego rewizjonisty
  • @zygmuntbialas 21:39:30
    Mit holocaustu cz.III. Raport sądowy – Fred A. Leuchter(http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/06/a3.jpg ) - Rok 1988 był dla mnie bardzo pouczający, ale równocześnie bardzo burzliwy. Byłem oszołomiony dowiedziawszy się, że większość tego, co przekazywano mi w szkole na temat historii XX wieku i II wojny świa­towej jest mitem, a nawet zwykłym kłamstwem. W pierwszej chwili by­łem zdumiony, potem wzburzony i wreszcie zostałem przekonany. Mit Holocaustu stał się dla mnie martwy. Jak wszystkie dzieci amerykańskie, urodzone w czasie i po drugiej wojnie światowej, uczyłem się o ludobójstwie dokonanym przez nazistów na ludności żydowskiej. W czasach uniwersyteckich nie miałem powodu, aby nie wierzyć w to, że Niemcy wymordowali 6 milionów Ży­dów w komorach gazowych. Wierzyłem w nazistowskie ludobójstwo je­szcze przez wiele lat. Mniej więcej w 24 lata później, pewien „wierzący” inżynier siedział przy swym biurku w śnieżne popołudnie, zimą 1988 roku, kiedy zadzwo­nił telefon. Ów inżynier miał wkrótce otrzymać wstrząsającą lekcję, lek­cję, która poddała w wątpliwość mit Holocaustu, kłamstwo wpajane od 50 lat kolejnym pokoleniom amerykańskich dzieci. „Hallo!… Mówi Ro­bert Faurisson” – powiedział głos w słuchawce i wkrótce „wierzący” inżynier przestał wierzyć.

    Tło

    Przez ostatnie 9 lat opracowywałem projekty wszelkiego typu urzą­dzeń do wykonywania egzekucji (krzesła elektryczne, śmiertelne zastrzyki, szubienice oraz komory gazowe) dla wszystkich – lub prawie wszystkich – stanów USA, gdzie obowiązuje jeszcze kara śmierci. By­tem zatrudniony jako konsultant i dostarczałem opracowania zarówno dla administracji wspomnianych stanów, jak i dla rządu federalnego. Z tego też powodu zostałem polecony przez Billa Armontrouta, dy­rektora więzienia stanowego w Missouri, jako konsultant w sprawie ko­mór gazowych, obrońcom w procesie Zundela. Po rozmowie telefonicz­nej w owo zimowe popołudnie, dwa razy spotkałem się z Robertem Faurissonem w Bostonie. W rezultacie zgodziłem się jechać do Toronto na spotkanie z adwokatem Ernesta Zundela – Dougiem Christie i resztą znakomitego zespołu obrońców. Już trzynaście lat wcześniej prof. Faurisson zaproponował, aby ja­kiś specjalista od komór gazowych dokonał oceny rzekomych komór ga­zowych w Polsce, pod kątem wymagań technicznych i stwierdził, czy nadają się one do przeprowadzania masowych egzekucji. Wyjechałem do Toronto razem z moją żoną Carolyn i spędziłem dwa dni wypełnione licznymi spotkaniami, podczas których zademonstro­wano mi fotografie rzekomych komór gazowych w Polsce, niemiecką do­kumentację techniczną i zdjęcia lotnicze wykonane w czasie wojny przez aliantów. Po zapoznaniu się z tymi materiałami sam sobie zadałem pytanie, czy owe „komory” są w istocie odpowiednio wyposażone dla dokony­wania w nich egzekucji. Zaproponowano mi, bym pojechał do Polski i tam, na miejscu, przeprowadził odpowiednie badania i opracował pi­semny raport w tej sprawie. Niektóre komory znajdowały się w miejscowościach, o których nigdy nie słyszałem. Po kilku wyjaśniających uwagach zaaprobowałem propozycję i roz­poczęły się przygotowania do wyjazdu do Polski. Chociaż przedstawio­ne mi fotografie i dokumenty zdawały się potwierdzać tezę, iż rzeko­me „komory” nie mogły służyć do dokonywania egzekucji, zarezerwo­wałem sobie prawo do wydania ostatecznej opinii po wykonaniu wszy­stkich badań. Jeżeli by się okazało, że owe pomieszczenia były – lub mogły być -komorami gazowymi, zawarłbym taką opinię w moim sprawozdaniu. Moja relacja miała być użyta jako dowód w procesie Ernesta Zundela w Toronto. Będzie, zatem stanowiła świadectwo sądowe. Przygotowując się do podróży musiałem sprawo sobie również spe­cjalne walizki na próbki, dokumenty i instrumenty. Biorąc pod uwagę fakt, że jedziemy do kraju komunistycznego, mu­sieliśmy szczególnie uważać na nasze instrumenty Niewielu turystów zabiera ze sobą w podróż młotki, dłuta, wiertarki, piły i przymiary me­tryczne. Ponadto zabraliśmy mapy Polski, Czechosłowacji i Austrii na wypadek, gdybyśmy musieli wyjeżdżać nagle i w pośpiechu. Wreszcie zabraliśmy też podarunki, którymi zamierzaliśmy przekupić personel muzeum oświęcimskiego, aby uzyskać kopie potrzebnych nam doku­mentów z archiwów muzeum.

    Nasza ekipa

    Miałem szczęście dobrać sobie zespół kompetentnych i zaufanych osób: moja żona Carolyn – jako asystentka, Howard Miller – rysownik, Jurgen Neumann – kamerzysta, Tjudar Rudolf – tłumacz. Wszyscy zda­waliśmy sobie sprawę, że jeśli zostaniemy schwytani, władze polskie nieprzychylnie ocenią naszą działalność i nasze zamiary, a pobrane przeze mnie próbki mogą potraktować, jako bezczeszczenie narodowe­go monumentu. Duchowo byli z nami obecni także dwaj „nieoficjalni” członkowie naszej ekipy: Ernest Zundel i Robert Faurisson, którzy z oczywistych względów nie mogli towarzyszyć nam w podróży.

    Podróż

    Wyruszyliśmy do Polski 25 lutego 1988 roku. Neumann i Rudolf do­łączyli do nas we Frankfurcie. Wróciliśmy do domu 3 marca 1988 roku. Przybyliśmy do Krakowa późnym popołudniem i spędziliśmy naszą pierwszą noc w Hotelu Orbis. Następnego dnia byliśmy już w Oświęci­miu, w Hotelu, gdzie uderzył nas zapach naftaliny – zapach nie spoty­kany przeze mnie od wielu lat. Hotel musiał być kiedyś budynkiem mie­szkalnym dla funkcjonariuszy obozowych. Obiad zjedliśmy w restau­racji hotelowej. Następnie odbyliśmy rozpoznawczy spacer po obozie, w słabym świetle popołudnia i pośród śnieżnej zadymki. Nie jedliśmy tego dnia kolacji, gdyż okazało się niemożliwością znalezienie lokalu czynnego po zachodzie słońca…

    Auschwitz – Birkenau

    Następnego dnia rozpoczęliśmy nasze prace wewnątrz rzekomej ko­mory gazowej. Niestety, nie byliśmy w stanie zrealizować zbyt wielu ba­dań ze względu na liczne wycieczki, które przerywały naszą pracę. By­ła to niedziela i liczba zwiedzających była większa, niż zwykle. Carolyn stała na straży przy jednym wejściu, a Tjudar przy drugim. Ich zada­nie polegało na sygnalizowaniu mi, Jurgenowi i Howardowi, nadejścia zwiedzających. Filmowanie i pobieranie próbek było w tych warunkach zbyt niebezpieczne. Około południa opuściliśmy zatem Auschwitz i prze­nieśliśmy się do Birkenau. W Birkenau zaskoczyła nas śnieżyca tak silna, że nic nie było widać w odległości większej, niż metr. Musieliśmy też zostawić Carolyn, aby pilnowała samochodu, gdyż nie można było wjeżdżać pojazdami na te­ren obozu. Zwiedziliśmy komory, krematoria nr II, III i IV oraz łaźnię. Pobraliśmy próbki, a nasze badania zostały zarejestrowane na taśmie video. Wykonaliśmy też zdjęcia i rysunki w skali. Wszystko po to, aby udokumentować skąd pobieraliśmy próbki do badań. Musieliśmy wyważyć drzwi do łaźni, gdyż były zamknięte na klucz. W krematorium nr II było zejście w głąb rzekomej komory gazowej. Wilgotne i zatęchłe podziemne pomieszczenie nic było odwiedzane przez ludzi od prawie 50 lat. Budynek został zburzony, prawdopodobnie przez niemieckich saperów. Na szczęście było mniej strażników i mniej pu­bliczności, co stwarzało nam nieporównanie lepsze warunki do pracy, niż poprzedniego dnia w Auschwitz. Nauczeni doświadczeniem poprzedniego dnia, zjedliśmy kolację na dworcu autobusowym – była to jedyna czynna restauracja w Oświęci­miu – i powróciliśmy do Hotelu. Następnego dnia, w poniedziałek, rozpoczęliśmy nasze prace w Au­schwitz. W porównaniu z niedzielą, było o wiele mniej zwiedzających i mogliśmy pracować bez przeszkód. Byliśmy w stanie zebrać próbki, wykonać zdjęcia oraz inne prace do­kumentacyjne. Teraz uzyskaliśmy już dane, mogące posłużyć nam do modelowych obliczeń. Zweryfikowaliśmy także istnienie systemu ramp przeładunkowych w okresie działalności „komór gazowych”. Po zakoń­czeniu prac w Auschwitz pojechaliśmy ponownie do Birkenau, aby pobrać próbki kontrolne z pomieszczenia nr 1, przeznaczonego do dezyn­fekcji. Niestety, budynek był zamknięty i znów musieliśmy wyłamywać zamek, aby zbadać wspomniane pomieszczenie. Później zjedliśmy kola­cję na dworcu autobusowym i wróciliśmy szybko do Hotelu. We wtorek rano, oczekując na wynik – bezowocnej, jak się później okazało – próby zdobycia przez Tjudara pojemnika z Cyklonem B, Jurgen i ja filmowaliśmy różne miejsca wewnątrz obozu. Potem przenie­śliśmy się z Hotelu w Oświęcimiu do znajdującego się w pobliżu schro­niska, otrzymując pokoje, które dopiero co się zwolniły. W środę rano, po godnym wzmianki śniadaniu – składającym się z chleba, szynki i sera – zdecydowaliśmy odbyć podróż do Lublina, aby zwiedzić Majdanek. Po raz ostatni odwiedziliśmy obóz w Auschwitz i następnie wyruszy­liśmy w kierunku Lublina.

    Majdanek

    Po kilku godzinach przybyliśmy na miejsce i zwiedziliśmy muzeum na Majdanku, zrekonstruowane „komory gazowe” i krematoria. Na końcu obejrzeliśmy komory do dezynfekcji nr l i 2. Prowadzenie badań było tutaj szczególnie trudne, gdyż strażnicy przeprowadzali inspek­cję co 10-15 minut. Rzekome komory gazowe były odgrodzone bariera­mi i niedostępne dla publiczności. Dla dokonania szczegółowych badań konieczne było przekroczenie barier i wejście na zabroniony teren. Carolyn i Tjudar stali na straży, podczas gdy ja robiłem pomiary i przepro­wadzałem dokładne badania. O mały włos nie zostaliśmy przyłapani: byłem zmuszony pospiesznie przeskoczyć barierę i gdy strażnik wcho­dził, znajdowałem się jeszcze na zabronionym terenie. Na szczęście strażnik był zbyt zainteresowany Jurgenem i jego ka­merą video i nie zwrócił na mnie uwagi.

    Powrót

    Wczesnym popołudniem muzeum było zamykane dla zwiedzających i musieliśmy opuścić teren obozu. O godzinie 15 wyruszyliśmy do War­szawy i po pięciogodzinnej podróży w deszczu i śniegu dotarliśmy do celu. Nasza rezerwacja w hotelu była już nieważna, ale przy pomocy pracownika ambasady znaleźliśmy miejsca w innym hotelu. Po kolacji udaliśmy się spać, planując ma czwartek powrót do domu. Następnego ranka, po śniadaniu, wyruszyliśmy na lotnisko. Odlecieliśmy samolotem polskich linii lotniczych LOT, po zapłaceniu cła, gdyż moja walizka zawierała około 10 kg materiałów dowodowych. Na szczęście nie skontrolowano mi bagażu, ale odetchnąłem z ulgą do­piero po kontroli paszportów we Frankfurcie. Tutaj nasza grupa podzie­liła się. Po powrocie do USA przekazałem próbki do analizy, do labora­torium w Massachusetts. Otrzymawszy rezultaty analiz, przygotowa­łem mój raport, łącząc swą wiedzę na temat budowy komór gazowych i procesu egzekucji przy pomocy gazu z wynikami dokonanych badań. Po ukończeniu raportu, którego wyniki podane są niżej, uczestniczy­łem jako świadek obrony w procesie Zundela w Toronto. Ale to już zu­pełnie inna historia.
    Rezultaty badań

    1. Komory gazowe

    Wyniki badań, zamieszczone w „Raporcie Leuchtera”, są bardzo ważne. Dowodzą w sposób kategoryczny, że żadna z budowli badanych w Oświęcimiu, Brzezince i Lublinie nie mogła służyć do wykonywania masowych egzekucji przy użyciu cyjanowodoru, tlenku węgla lub ja­kiegokolwiek innego trującego gazu. Przyjmując nawet najbardziej wygórowane liczby dotyczące maksy­malnego wykorzystania komór gazowych – 1693 osoby tygodniowo w każdej z komór – i zakładając, że wspomniane pomieszczenia napraw­dę służyły do masowych egzekucji przy pomocy gazu, dla zabicia sze­ściu milionów osób musiałyby pracować bez przerwy przez 68 (sześć­dziesiąt osiem!) lat. To znaczy, że Trzecia Rzesza musiałaby istnieć przez przynajmniej 75 lat! Utrzymywanie, że owe pomieszczenia służy­ły do wykonywania egzekucji masowych czy też indywidualnych jest za­tem śmieszne, a nawet obraźliwe, gdyż zakłada kretynizm odbiorcy te­go typu stwierdzeń. Jednakże ci, którzy rozpowszechniają to kłamstwo są zbyt leniwi i zadufani w sobie, aby sprawdzić jego prawdopodobień­stwo. Indoktrynują, więc świat tego typu bzdurą poprzez największą kampanię propagandową, jaką pamięta historia.

    2. Krematoria

    Równie ważne są błędy historiografii „eksterminacjonalistycznej” w odniesieniu do krematoriów. Gdyby krematoria pracowały z maksy­malną wydajnością, każdego dnia, bez jakiejkolwiek przerwy, w spo­sób ciągły (założenie czysto hipotetyczne i niemożliwe w rzeczywisto­ści) – Trzecia Rzesza musiałaby istnieć przynajmniej 42 lata, gdyż dla spalenia sześciu milionów ludzkich zwłok potrzebne byłoby 35 (trzy­dzieści pięć) lat pracy pieców krematoryjnych! Nikt przy zdrowych zmysłach nie może utrzymywać (ani też wierzyć), że III Rzesza istniała przez 75 lub 42 lata. Jednakże wmówiono nam, że 6 milionów osób zostało zamordowanych za pomocą sprzętu, który - nawet gdyby nadawał się do dokonywania egzekucji – musiałby praco­wać jeszcze przynajmniej przez 64 lata po zakończeniu wojny, a więc do roku 2009! Taki bowiem jest absolutnie minimalny czas potrzebny do tego typu operacji.

    3. Dowody

    Próbki dowodowe zostały pobrane z miejsc przez nas odwiedzanych. Próbka kontrolna została wzięta z pomieszczenia nr l, służącego do de­zynfekcji [odzieży - przyp. wyd.] w Birkenau. Założyliśmy, że ze względu na wysoką zawartość żelaza w konstrukcjach budynków obozowych, obe­cność cyjanowodoru spowoduje uformowanie się związku żelazo-cyjanowodorowego i tlenku żelazawego. Uwidocznił się on w postaci niebieska­wych plam na ścianach pomieszczenia dezynfekcyjnego. Szczegółowa ana­liza 32 próbek, pobranych z kompleksu Auschwitz-Birkenau, ujawniła za­wartość 1,050 mg cyjanku na l kg oraz 6,170 mg żelaza na l kg w próbce z pomieszczenia służącego do dezynfekcji. Większa ilość żelaza została znaleziona wewnątrz rzekomych komór gazowych, ale jednocześnie nie wykryto żadnych śladów cyjanku. Byłoby to niemożliwe, gdyby pomieszcze­nia te miały kontakt z cyjanowodorem. Tymczasem komory gazowe mu­siałyby być wystawione na działanie cyjanowodoru przez czas o wiele dłuż­szy, niż pomieszczenie do dezynfekcji. Dlatego też wyniki analizy labora­toryjnej dowodzą, że pomieszczenia prezentowane jako „komory gazo­we” nie były nigdy używane, jako miejsca egzekucji za pomocą gazu.

    4. Konstrukcja

    Konstrukcja owych budowli dowodzi, że nigdy nie były one używa­ne, jako komory gazowe. Żadne z tych pomieszczeń nie było hermetyczne, ani wyposażone w odpowiednie uszczelnienia. Nie zostały wykona­ne żadne zabezpieczenia przed kondensacją gazu w ścianach, podłodze i suficie. Nie istnieją żadne urządzenia służące do usuwania z pomie­szczenia mieszanki powietrza i gazu. Nie było żadnych urządzeń służą­cych do wpuszczania gazu i rozprowadzania go po całym pomieszcze­niu. Nie ma żadnych systemów bezpieczeństwa dla zapobiegania eks­plozji. Nie zostały wykonane żadne zabezpieczenia przed przenikaniem gazu do krematorium – pomimo, iż cyjanowodór jest w wysokim stop­niu wybuchowy. Nie ma żadnego systemu zabezpieczeń dla ochrony per­sonelu obsługującego komorę przed wystawieniem na działanie gazu, jak również dla ochrony innych osób, mogących ewentualnie znajdować się w pobliżu komory. W jednym szczególnym przypadku – w Auschwitz – dren do odprowadzania wody deszczowej w podłodze rzekomej komo­ry gazowej połączony jest z systemem podobnych drenów w całym obo­zie. Na Majdanku gaz mógłby z łatwością przenikać do podziemnego ko­rytarza, biegnącego wokół rzekomej komory gazowej. Korytarz ten był­by zatem śmiertelną pułapką dla personelu obsługującego komorę. Nigdzie, w żadnej z rzekomych komór gazowych, nie istnieją drogi ewakuacji. Cyjanowodór jest gazem szczególnie niebezpiecznym, wybu­chowym i trującym, ale w żadnej z części „komory” nie ma urządzeń zabezpieczających… Komory są poza tym zbyt małe, aby pomieścić cho­ciażby część tej liczby osób, jaka – zgodnie z relacjami „naocznych świadków” – miała się w nich mieścić. Mówiąc w sposób jasny i prosty: pomieszczenia, przedstawiane jako „komory gazowe”, nic mogły pra­cować, jako urządzenia do egzekucji za pomocą gazu także z przyczyn konstrukcyjnych.

    5. Wnioski

    Po szczegółowym zbadaniu rzekomych komór gazowych i kremato­riów w obozach na terenie Polski, jedyny wniosek, jaki może wysnuć osoba odpowiedzialna i rozsądna jest taki, że twierdzenie, jakoby która­kolwiek z tych budowli była używana jako komora gazowa do masowych egzekucji, jest absurdalna.

    Fragment z broszury pt:”Mit Holocaustu” Roberta Faurissona
  • @zygmuntbialas 21:39:30
    Mit holocaust cz.IV. Fałszywy świadek – Robert Faurisson( http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/06/a4.jpg) - Elie Wiesel otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla w 1986 roku. Po­wszechnie jest on traktowany, jako świadek żydowskiego holocaustu i co bardziej ważne, jako świadek na istnienie przypuszczalnie zabójczych komór gazowych. Paryski dziennik „Le Monde” (17 październik 1986 r., strona tytułowa), podkreślił z naciskiem, że Wiesel został nagrodzony Noblem, ponieważ: „W ostatnich latach pokazały się opracowania t.zw. ‘historycznego rewizjonizmu’, kwestionujące istnienie nazi­stowskich komór gazowych i oprócz tego, być może, także ludobój­stwo wobec Żydów”. Ale pod jakim względem Elie Wiesel jest postrzegany, jako świadek na istnienie komór gazowych? Na jakiej podstawie żąda od nas, byśmy od razu uwierzyli w to, co oznacza eksterminację? W książce autobio­graficznej, zawierającej jego odczucia dotyczące Auschwitz i Buchenwaldu nic nie wspomina o komorach gazowych. Faktycznie, mówi, że Niemcy zabijali Żydów, ale w ogniu, poprzez wrzucanie ich żywcem do płonących dołów, na oczach współtowarzyszy! Ale nic ponad to! W tym miejscu Wiesel, jako fałszywy świadek miał pecha. Zmuszony do wyboru pomiędzy kłamstwami alianckiej propagandy wojennej, wy­brał do obrony kłamstwo o paleniu, zamiast o gotowaniu żywcem, gazo­waniu czy zabijaniu prądem. W roku 1956, kiedy opublikował swoje ze­znania w jidisz, kłamstwo o paleniu było w pewnych kołach wciąż żywe. Kłamstwo to jest genezą terminu Holocaust. Dzisiaj już tylko nieliczni hi­storycy wierzą, że Żydzi byli paleni żywcem. Zdyskredytowały się także mity gotowania żywcem czy porażania prądem. Pozostał tylko gaz. „Gazowe” kłamstwo rozpowszechnione było przez Amerykanów (patrz „War Refugee Board Report” z listopada 1944 r.). Kłamstwo, że Żydzi byli zabijani przez gotowanie żywcem w wodzie lub pod parą (szczególnie w Treblince) było rozpowszechnione przez „polskie” wła­dze (patrz dokument z Norymbergi PS-3311). Zaś kłamstwo o elektro-egzekucjach rozpowszechniali sowieci („Prawda”, 2 lutego 1945 r., ar­tykuł ze strony 4 „Mordercza fabryka z Auschwitz” oraz „Washington Daily News” z tego samego dnia, strona 2). Kłamstwo „ogniowe” nie ma określonego początku. Jest to prze­świadczenie tak stare, jak propaganda wojenna, czy propaganda niena­wiści. W 1958 r. Wiesel opublikował francuskojęzyczną wersję swoich wcześniejszych zeznań spisanych w jidisz, pod tytułem „La Nuit”, z przedmową Francois Mauriaca. Stwierdził tam, że w Auschwitz znajdował się jeden „płonący dół” dla dorosłych i kolejny dla dzieci. Napi­sał: „Niedaleko od nas płomienie wykwitały z dołu, gigantyczne płomienie. One coś trawiły. Ciężarówka zatrzymywali się nad dziurą i uwalniała się od swojego ładunku – małych dzieci. Dzie­ciaczków! Tak, widziałem to – widziałem na własne oczy. Tamte dzieci w płomieniach (Czy to nie dziwne, że nie mogłem po tym spać? Spędzało mi to sen z oczu)” (s. 42). Trochę dalej znajdował się jeszcze jeden rów z gigantycznymi pło­mieniami, gdzie ofiary cierpiały „w powolnej agonii w ogniu” (s. 43). Kolumna Wiesela została doprowadzona przez Niemców na odległość „trzech kroków” od rowu, potem „dwóch kroków”. „Dwa kroki od do­łu nakazano nam skręcić w lewo i udać się do baraków” (s. 44). Będąc wyjątkowym świadkiem, Wiesel zapewnia nas, że jest w po­siadaniu innych wyjątkowych świadectw. Oglądając Babi Jar – miejsce na Ukrainie, gdzie Niemcy dokonywali egzekucji radzieckich obywate­li i pomiędzy nimi Żydów-Wiesel napisał: „Później dowiedziałem się od świadków, że miesiąc po miesiącu ziemia nie przestawiała drżeć i od czasu do czasu gejzery krwi wytryskiwały z niej” („Paroles d’etranger” Editions de Seuil. 192 strony, s. 86). Słowa te nie wymknęły się ich autorowi w momencie szaleństwa: po pierwsze napisał je, potem bliżej nieokreśloną ilość razy (a przynaj­mniej raz) musiał przeczytać je w celu dokonania korekty i w końcu je­go wypowiedzi zostały przetłumaczone na rozmaite języki – tak, jak wszystko, co napisał. To, że Wiesel osobiście przeżył, było oczywiście następstwem cudu. Tak orzekł: „W Buchenwaldzie wysyłali oni na śmierć 10 000 ludzi każdego dnia. Ja byłem zawsze w ostatniej set­ce przy bramie. Oni zatrzymywali egzekucje. Dlaczego?” („Author, Teacher, Witness”, „Time” z 18 marca 1985 r., s. 79). W 1954 roku pani Tillion analizowała „bezpodstawne kłamstwo” do­tyczące niemieckich obozów koncentracyjnych. Napisała ona: „Te osoby [które bezpodstawnie mamią] są, prawdę mówiąc, bardziej liczne, niż ludzie powszechnie przypuszczają i temat taki, jak obóz koncen­tracyjny doprowadza do powstawania sado-masochistycznych imaginacji i daje wyjątkowe pole do popisu. Są nam znani osobnicy zwichnięci umysłowo, pół-oszuści i półgłupcy, którzy wykorzystu­ją wyimaginowaną deportację. Znamy też innych – autentycznie deportowanych – których chore umysły współzawodniczyły w tym, by przeobrazić nawet te potworności, które widzieli, lub, które ludzie powiedzieli im, że im się przydarzyli. Znaleźli się też wydawcy drukujący ich imaginacje (…), ale publicyści i kompilatorzy po­stępują absolutnie niewybaczalnie, ponieważ najbardziej elemen­tarne badanie byłoby wystarczające, do odsłonięcia oszustwa” („La systeme concentrationnaire allemand [1940-1944], Revue de l’histoire de la Deuxieme guerre mondiale”, lipiec 1954,s. 18). Tillon zabrakło odwagi, aby podać przykłady i nazwiska. Ale tak to zazwyczaj jest. Ludzie zgadzają się, że byty tam fałszywe komory gazo­we, że turyści i pielgrzymi są zachęcani do odwiedzania, ale nie jest po­wiedziane gdzie. Zgadzają się również, że są fałszywi „świadkowie naoczni”, ale powszechnie nazywają z imienia i nazwiska tylko Martina Graya, dobrze znanego oszusta, na którego prośbę Max Galio – z pełną świa­domością tego, co uczynił – sfabrykował bestseller „For Those I Loved”. Czasem jest tak nazywany Jean-Francois Steiner. Jego będąca bestsellerem nowela„Treblinka” z 1966 r., została przedstawiona, jako pra­ca, w której każdy szczegół był potwierdzony przez ustne lub pisemne zeznanie. W rzeczywistości była ona sfabrykowana, przynajmniej czę­ściowo, przez pisarza Gilles Perrauta („Le Journal du Diammanche”, 30 marca 1985 r. s. 5). Marek Halter opublikował swoje „Le Memoire d’Abraham” w 1983 r. Tak często, jak występował w radiu, mówił o swo­ich doświadczeniach z warszawskiego getta. Ale jeżeli uwierzymy artykułowi Nicolasa Beau – całkiem przychylnego Halterowi („Liberation”, 24 stycznia 1980. s. 19) – to niespełna 3-letni mały Mark i jego matka opuścili Warszawę nie w 1941 roku, a w październiku 1939 r., czyli przed założeniem przez Niemców getta. Przypuszcza się, że książka Haltera została napisana przez „cień” tego pisarza – Jean-Noel Gurgana. Filip Muller jest autorem „Trois ans dans une chambre a gas a Auschwitz” („Trzy lata w komorze gazowej w Auschwitz”, z przedmo­wą Clauda Lanzmanna), która to pozycja zdobyła w 1980 roku nagro­dę LICRA (Międzynarodowej Ligi przeciw Rasizmowi i Antysemityzmo­wi, kierowanej przez Jean-Pierre Blocha, alias Jean Pierre-Bloch). Ten budzący wstręt i mdłości bestseller był dziełem niemieckiego „pisarza-cienia”, Helmuta Freitaga, który nie zawahał się zaangażować w pla­giat. Źródłem plagiatu był „Doktor w Auschwitz”, jeszcze jeden best­seller spreparowany przez niejakiego Miklosa Nyiszlli. W ten sposób ca­ła seria dzieł, prezentowanych jako autentyczne dokumenty okazała się być jedynie zestawieniami, przypisywanymi różnym „pisarzom-cieniom”: Maxowi Galio, Gillesowi Perrault, Joan-Noel Gurganowi (?) i Helmutowi Freitag – między innymi. Chcielibyśmy wiedzieć, co pani Tillion myśli o Ełie Wieselu. Wraz z nim kłamstwo jest oczywiście niebezpodstawne. Wiesel przedstawia się, jako pełen miłości dla humanitaryzmu. Jednak nie powstrzymał się on od wzywania do nienawiści. Według jego opinii: „Każdy Żyd, gdzie­kolwiek by był, powinien zachować nienawiść – zdrową, męską nie­nawiść za to, co Niemcy uosabiają i za to, co w nich tkwi. Postępo­wanie innym sposobem byłoby zdradą w stosunku do martwych” („Spotkanie z nienawiścią „, Legends of Our Time, New York, Avon books, 1968, ss. 177-178). Na początku 1986 roku, 83 deputowanych z zachodnio-niemieckiego Bundestagu wyszło z inicjatywą zgłoszenia Wiesela do Pokojowej Na­grody Nobla; byłoby to, jak orzekli, „wielką zachętą dla wszystkich zaangażowanych w procesie pojednania” (Rząd Zachodnio-niemiecki; „The Week in Germany”, 31 stycznia 1980 r., s. 2). To jest to, co moż­na określić „przejściem od narodowego socjalizmu do narodowego masochizmu”. Jimmy Carter potrzebował historyka do przewodniczenia Prezydenc­kiej Komisji d/s Holocaustu. Jak to określił Arthur Butz, wybrał on nie historyka, a histeryka: Elie Wiesela. Nawet gazeta „Le Monde”, w poni­żej wspomnianym artykule, była zmuszona odnieść się do „histerycz­nego” rysu Wiesela, którego wielu uważa za osobę godną pożałowania. Określono to tymi stówami: „Naturalnie, nawet pomiędzy tymi, Morzu aprobują walkę tego amerykańsko-żydowskiego pisarza, od­krytego przez katolika Francois Mauriaca, są tacy, którzy zarzuca­ją mu zbytnią tendencyjność w przemianie żydowskiego smutku w „stan chorobowy” lub stawanie się najwyższym kapłanem pla­nowego zarządu Holocaustu’”. Nie jest to taki interes, jak SHOAH-business. Tak, jak kilka lat temu na­pisał Leon A. Jick: „Bluźniercze stwierdzenie: ‘Nie jest to taki interes, jak SHOAH-business’ jest, co ze smutkiem trzeba stwierdzić, łatwą do udowodnienia prawdą ” („The Holocaust: Its Use and Abuse within the American Public”, Yad Vashem Studies, Jerusalem 1981, s. 816). Wydawnictwa Elie Wiesela alarmowały i podżegały przeciwko rewi­zjonistycznym autorom. E. Wiesel przeczuwa, że sprawy wymykają mu się z rąk. Będzie stawało się dla niego coraz trudniejsze i trudniejsze podtrzymywanie szalonego przekonania, że Żydzi byli eksterminowani czy poddani polityce eksterminacyjnej, szczególnie w tak zwanych komorach gazowych. Właśnie Serge Klarsfeld przyznał ostatnio, że prawdziwe dowody istnienia komór gazowych nie zostały jeszcze opu­blikowane. Ale obiecał je. Cytuje swój najlepszy wzór; i to jest groteska (patrz VSD, wywiad, 29 maja 1986 r., s. 37). Na płaszczyźnie naukowej, mit komór gazowych jest skończony. Praw­dę mówiąc mit ten „wydał ostatni dech” kilka lat temu, podczas kolo­kwium na Sorbonie z udziałem Raymonda Arona i pod przewodnictwem Francois Fureta. Jednakże dla Elie Wiesela największe znaczenie ma ukry­cie tych wiadomości. W ten sposób cały rwetes w mediach prowadzi do eskalacji: im więcej media i dziennikarze mówią, tym bardziej historycy milczą. Ale są także historycy, którzy ważą się podnieść swoje głosy prze­ciwko kłamstwom i nienawiści. Tak, jak w przypadku Michela de Bouarda, byłego członka ruchu oporu, deportowanego do Mathausen, członka Komitetu d/s Historii II Wojny Światowej od 1945 do 1981, członka Insty­tutu Francji. W ostrym wywiadzie w „Ouest France” (2-3 sierpnia 1989 r., s. 6), przyznał on, ze w 1954 r. potwierdzał istnienie komory gazowej w Ma­thausen, gdzie ostatecznie okazało się, że nigdy nie miało to miejsca. Szacunek należny cierpieniom wszystkich ofiar II wojny światowej, a w szczególności cierpieniom osób zesłanych do obozów, wymaga, od części historyków powrotu do uznanych i będących na czasie metod hi­storycznego krytycyzmu.

    Fragment broszury pt: „Mit Holocaustu” Roberta Faurissona
  • @zygmuntbialas 21:39:30
    Mit holocaust cz. VI. Ilu Żydów zginęło w obozach – Carl O.Nordling( http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/06/a5.jpg) - Jest powszechnie wiadome, że większość więźniów niemieckich obo­zów koncentracyjnych nie wróciła do swych domów po wyzwoleniu. Wie­lu z tych ludzi było narodowości żydowskiej. Istnieje powszechne prze­konanie, że ok. 6 milionów Żydów zostało zamordowanych w niemiec­kich obozach, zgodnie z wielkim programem fizycznej eksterminacji ca­łej żydowskiej ludności Europy Większość ludzi sądzi, że zostało to udo­wodnione przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze w 1946 r. Ale Międzynarodowy Trybunał nie udowodnił nic podobnego i wszyscy historycy zajmujący się współczesną historią Niemiec lub Ży­dów musieli modyfikować tę opinię w mniejszym lub większym stopniu. Nowe światło na problem losów ludności żydowskiej w okresie II Woj­ny Światowej rzuciła praca Waltera N. Sanniga „Zagłada Wschodnio­europejskich Żydów”. Jest to obiektywne i szczegółowe opracowanie na temat demografii i migracji ludności żydowskiej w XX stuleciu, opar­te na ponad 50 publikacjach zawierających dane statystyczne z różnych krajów. Najczęściej cytowanym przez Sanninga źródłem pozostaje jed­nakże napisana w 1950 r. przez Geralda Reitlingera „Ostateczne roz­wiązanie”. Można śmiało powiedzieć, że książka Reitlingera stanowi fundament dzieła Sanniga. Większość danych statystycznych wykorzy­stanych przez Sanniga jest natomiast wzięta z „American Jewish Year Book ” (różne wydania), „Encyclopaedia Judaica ” (1971),,, Univer­sal Jewish Encyclopaedia” (1943). Według mojej oceny, źródła wykorzystane przez Sanninga są najlepszymi z obecnie dostępnych. Po uważnej lekturze książki Sanniga mogę stwierdzić z całą odpo­wiedzialnością, że nie znalazłem żadnego błędu, który mógłby podwa­żyć ostateczne wnioski wysuwane przez autora. Nic mi też nie wiado­mo o jakiejkolwiek innej poważnej krytyce rezultatów badań Sanniga. Generalnie jest to najbardziej wiarygodne opracowanie, dotyczące strat żydowskiej populacji na ziemiach okupowanych przez Niemcy w latach II wojny światowej, jakie pojawiło się w powojennym okresie. Nie ozna­cza to oczywiście, że nie jest ono pozbawione błędów i że daje satysfak­cjonującą odpowiedź na pytanie, ilu Żydów zginęło w niemieckich obo­zach koncentracyjnych. Chociaż jak dotąd nikt nie zdołał znaleźć żadnych błędów w książce Sanniga, nie znaczy wcale, że ich nie ma. Dlatego też dla sprawdzenia wiarygodności przytaczanych danych należy zastosować inne metody ba­dawcze. Na szczęście posiadam dane statystyczne, pozwalające na spraw­dzenie niektórych rezultatów badań Sanninga. Ponadto, dane z pracy San­niga i materiały posiadane przeze mnie, potraktowane łącznie i zestawio­ne z kilkoma innymi informacjami statystycznymi, mogą dać nam wiary­godną odpowiedź na pytanie postawione w tytule tego artykułu. http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/06/b.jpg - Materiały statystyczne znajdujące się w moim posiadaniu dotyczą 722 zidentyfikowanych Żydów europejskich z terenów okupowanych przez Niemcy. Biografie wszystkich 722 osób zostały wzięte z „Encyklopaedia Judaica” i mogą być traktowane jako reprezentatywna prób­ka żydowskiej populacji z późnych lat 30-tych. Jednakże osoby starsze wiekiem są zbyt licznie reprezentowane w tej grupie i żadna z owych 722 osób nie urodziła się później, niż w 1909 roku. Należy to brać pod uwagę, gdyż zjawisko emigracji było znacznie rzadsze pośród osób uro­dzonych przez 1880 rokiem, niż wśród ludzi młodszych. Oraz, oczywi­ście, śmiertelność wśród ludzi starszych jest o wiele wyższa, niż wśród reszty populacji. Jest także bardzo istotny fakt, że większość znanych Żydów wyemigrowała przed 1938 rokiem, nie mogła zatem wziąć udzia­łu w znacznie powszechniejszej emigracji z lat 1939-1941. Żydzi ci mie­li więcej kontaktów zagranicznych i lepiej zdawali sobie sprawę z nie­bezpieczeństwa prześladowań. Dlatego też moja grupa zidentyfikowa­nych Żydów z 1938 roku zawiera prawdopodobnie stosunkowo wysoki procent osób skłonnych pozostać na miejscu w niesprzyjających warunkach. Statystyczny przegląd losów owych 722 Żydów był publikowany w „The Journal of Historical Review” vol. 10, no. 2. Sannig traktuje rok 1939, jako datę graniczną i ustala liczbę Żydów obe­cnych na interesującym nas obszarze w tym roku na 5.044.000 ludzi. Za pomocą serii kompleksowych kalkulacji Sannig dowodzi, że nie mniej niż 2.200.000 Żydów wyemigrowało w okresie pomiędzy atakiem Niemiec na Polskę a agresją na ZSRR, tj. w latach 1939-41. Innymi słowy 44% żydow­skiej ludności z ziem, które miały się wkrótce znaleźć w niemieckiej strefie wpływów, opuściło niebezpieczny obszar zanim niebezpieczeństwo zdąży­ło się zmaterializować. Chociaż liczba ta zaskoczyła mnie, nie mogłem zna­leźć żadnego błędu w kalkulacjach Sanniga. Porównanie z grupą 722 zidentyfikowanych Żydów wykazuje, że 33% spośród obecnych w 1939 roku na interesującym nas obszarze, wyemigrowało przed końcem 1941 roku. Przyczyną różnicy między 44% a 33% łatwo wyjaśnić, biorąc pod uwagę specyfikę mojej grupy. Na przykład, jeśli spojrzymy na zidenty­fikowanych Żydów urodzonych w latach 1880-1909 w okresie 1938-44 to odkryjemy, że nie mniej niż 51% spośród nich wyemigrowało. Ci urodze­ni po roku 1909 (t.z.n. około połowy populacji), byli natomiast jeszcze bardziej skłonni do emigrowania. Poza tym Żydzi, którzy nie byli sław­ni i nie byli „osobami publicznymi” mieli możliwości – w wielu przy­padkach – zmiany przynależności etnicznej, a także zmiany nazwisk i tożsamości. W ten sposób zwykły Żyd mógł o wiele łatwiej ukryć się, niż osoba powszechnie znana. Musimy uznać podaną przez Sanniga liczbę 2.847.000 Żydów obe­cnych w niemieckiej strefie wpływów w czerwcu 1941 roku, jako najlep­szy dostępny szacunek (oczywiście z pewnym marginesem błędu). Ta cyfra stanowić będzie dla nas bazę dla dalszych oszacowań. Porówna­my teraz odsetek pewnych specyficznych podgrup.
    Na szczęście pedantyczni Niemcy dokładnie odnotowali liczbę wię­źniów w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu oraz w getcie Theresienstadt. O ile Theresienstadt było zamieszkałe wyłącznie przez Żydów, o tyle Oświęcim posiadał zróżnicowaną klientelę, składającą się z róż­nych prześladowanych grup ludności: Cyganów, homoseksualistów, zbro­dniarzy kryminalnych, przeciwników politycznych, włóczęgów itp. Po­nieważ powszechnie utrzymuje się, że Żydzi byli najliczniejszą grupą, przyjmujemy tutaj, że stanowili oni 60% wszystkich więźniów Oświęcimia. Przyjmując takie założenie otrzymujemy dane, że 8,6% wszystkich Żydów z niemieckiej strefy wpływów było zarejestrowanych, wcześniej lub później, w obozie w Oświęcimiu. W wielu przypadkach następowa­ło to po uprzednim pobycie w Theresienstadt. Odpowiednie dane dla grupy zidentyfikowanych Żydów wynoszą 8,5%. Pomijając arbitralność założenia o liczbie 60% Żydów-więźniów Oświęcimia, nie występują w tym przypadku żadne znaczące różnice statystyczne. Według „Encyclopaedia Judaica „, 65% uwięzionych w Oświęcimiu miało zginąć w obo­zie, a dalsze 20% po przetransportowaniu do obozów satelickich lub pod­czas ostatecznej ewakuacji Auschwitz-Birkenau. Całkowita liczba zagi­nionych więźniów Auschwitz wynosiłaby zatem 207.000 czyli 7,3% gru­py „bazowej”. Jest to wynik zbliżony do odsetka zaginionych w Oświę­cimiu z grupy zidentyfikowanych Żydów, który wynosi 7,6%. Z książki H.G. Adlera o Theresienstadt dowiadujemy się, że liczba mieszkańców tego stworzonego przez Niemców żydowskiego miasta w Czechach wynosiła 141.000. Stanowi to 5,5% grupy bazowej i kore­sponduje dokładnie z odsetkiem mieszkańców Theresienstadt w grupie zidentyfikowanych Żydów (również 5,5%). Większość mieszkańców te­go getta została jednak wywieziona do Oświęcimia i figuruje we wspo­mnianym wyżej rejestrze więźniów. Los taki był wprawdzie udziałem tylko czwartej części z grupy zidentyfikowanych Żydów-mieszkańców getta, ale wynikało to ze stosunkowo wysokiej liczby „prominentnych” Żydów w tej grupie, którzy nie podlegali przeniesieniu do obozu (n.p. wszyscy Żydzi duńscy). W grupie zidentyfikowanych Żydów był też znacznie niższy wskaźnik śmiertelności (31%), niż w wśród pozostałych mieszkańców getta (63%). Wskutek tego odsetek osób, które przeżyły wojnę był, w przypadku zidentyfikowanych Żydów, o wiele wyższy Nie ma żadnego powodu, aby podważać rzetelność danych, dotyczą­cych liczby zarejestrowanych więźniów Oświęcimia. Jeśli te dane są prawdziwe, to przyjąć musimy też za prawdziwą liczbę 2.847.000 Ży­dów, obecnych w czerwcu 1941 roku na terenach niemieckiej strefy wpły­wów. Prawdziwość tych danych potwierdza porównanie wskaźników procentowych z odpowiednimi wskaźnikami dotyczącymi grupy ziden­tyfikowanych Żydów. Osoby, które zmarły w Oświęcimiu i Theresienstadt stanowią znacz­nie mniej, niż połowę całkowitej liczby zmarłych w niemieckich obozach koncentracyjnych w odniesieniu do grupy 722 zidentyfikowanych Żydów. Jeżeli chodzi o całość żydowskiej populacji, to liczba zmarłych w niemieckich obozach koncentracyjnych zawiera się w wyszczegól­nionej przez Sanniga kategorii „Żydzi zaginieni w niemieckiej stre­fie wpływów”. Liczba ta, zgodnie z pierwotną metodą obliczeń San­niga, wynosi 304.000. Dla sprawdzenia, Sannig używa jeszcze innej metody statystycznej, otrzymując liczbę 330.000 zaginionych, na ogól­ną liczbę 2.738.000 (rozpatrywany jest nieco węższy obszar). Pierw­sza liczba stanowi 10,7% grupy „bazowej”, druga zaś 12,1%. Liczba jest porównywalna z 12,3% zaginionych z przyczyn innych, niż nor­malna śmiertelność w grupie zidentyfikowanych Żydów. Na pierwszy rzut oka zgodność jest prawie doskonała. Ale według słów samego Sanniga, „dane te nie pretendują do całkowitej dokładności”. Dostęp­ne dane o rozmiarach populacji, migracjach i deportacjach, wskaźni­kach urodzin i śmierci, małżeństwach mieszanych i tendencjach asymilacyjnych są często tak niepewne, że nawet lekka zmiana w proce­durze obliczeniowej może zmienić wynik o kilkaset lub kilka tysięcy osób w kategorii „zaginieni”. Dlatego w rzeczywistości Sannig wyka­zał tylko tyle, że liczba Żydów zaginionych pod koniec wojny w nie­mieckiej strefie wpływów zawiera się pomiędzy 150.000 a 500.000. Ta pierwsza cyfra musi być natychmiast odrzucona ze względu na dane o zarejestrowanych zmarłych w Oświęcimiu i Theresienstadt. Według najlepszych szacunków, zgony te stanowią 51% wszystkich zgonów ży­dowskich w niemieckich obozach koncentracyjnych, co potwierdzają też dane z grupy zidentyfikowanych Żydów. W sumie, we wszystkich obozach zginęło ok. 470.000. W tym ok. 50.000 zmarło „naturalnie”, zgodnie z normalnym wskaźnikiem śmiertelności, zatem w kategorii „zaginionych” pozostaje ok. 420.000 osób. Jest to 14,7% grupy „ba­zowej”. Odpowiedni wskaźnik dla grupy zidentyfikowanych Żydów wynosi, jak już wspomnieliśmy, 12,3%. Być może pewną formą potwierdzenia tych danych będą informacje o liczbie osób, które przeżyły obozy koncentracyjne. Człowiekiem, który znał dokładnie liczbę Żydów uwięzionych w obozach, był z pewnością Reichsfuhrer SS, Heinrich Himmler. Tak się szczęśliwie składa, że pe­wien żydowski przedstawiciel rozmawiał na ten temat z Himmlerem w kwietniu 1945 r. Był to Norbert Masur ze Szwecji, który negocjował z Himmlerem w sprawie uwolnienia więzionych Żydów. W trakcie tych rozmów Himmler wymienił liczbę Żydów, znajdujących się jeszcze przy życiu w po­szczególnych obozach: 25.000 w Theresienstadt, 20.000 w Ravensbruck, od 20.000 do 30.000 w Mathausen, 50.000 w Bergen-Belsen i 6.000 w Buchenwald. Późniejsze informacje wskazują, że niektóre cyfry są zbyt wy­sokie, natomiast dane co do Buchenwaldu zbyt niskie. Jednakże ogólna liczba więźniów podana przez Himmlera była prawdopodobnie praw­dziwa. Himmler oznajmił też, że 150.000 Żydów z Oświęcimia również należy zaliczyć do żyjących. Według szefa SS, żyli oni, zanim obóz został ewakuowany. Wiemy z innych źródeł, że tylko mniejsza część z nich przeżyła transport w otwartych wagonach, pośród surowej zimy – praw­dopodobnie ok. 30.000 lub 50.000. Było też wiele innych obozów, gdzie znajdowali się żydowscy więźniowie, których Himmler nie wyliczył. Prawdopodobnie znajdowało się tam ok. 30.000 lub 40.000 Żydów. Uwzględniając te wszystkie dane, uzyskujemy liczbę ok. 200.000 Żydów, którzy przeżyli we wszystkich niemieckich obozach koncentracyjnych. Z zestawień tych wynikałoby, że śmiertelność wśród żydowskich wię­źniów wynosiła 70%. Jest to stosunkowo wysoki wskaźnik. Śmiertelność w porównywalnej grupie zidentyfikowanych Żydów wynosiła wpraw­dzie 75%, ale byli oni o wiele starsi niż przeciętnie. Być może zbyt wy­soko oszacowaliśmy liczbę zmarłych, a zbyt nisko tych, co przeżyli… W każdym bądź razie liczba Żydów, zaginionych na terytoriach kon­trolowanych przez Niemcy okazuje się być bardzo odległa od „ustalo­nej” cyfry 6 milionów. Czy mogliśmy jednak popełnić aż tak kardynal­ny błąd w naszych szacunkach, który tłumaczyłby tak olbrzymią roz­bieżność? Oczywiście musimy pamiętać, że rozpatrywaliśmy tylko liczbę Ży­dów zmarłych w niemieckich obozach koncentracyjnych, a nie liczbę wszystkich europejskich Żydów, którzy zmarli w czasie wojny. Spośród 5.500.000 Żydów w strefie sowieckiej (w 1941), zmarło, według badań Sanniga, ponad jeden milion. Liczba ta obejmuje zarówno „normalne” ofiary wojny, jak i ofiary niemieckich i sowieckich prześladowań. Po dru­gie, żydowska „bazowa” populacja ok. 2.850.000 (w 1941 roku) nie mo­gła ponieść strat w wysokości 6 milionów osób! Liczba ta została już dawno odrzucona, szczególnie od czasu, kiedy Reitlinger udowodnił – ponad 40 lat temu – że jest ona nierealna. Podstawowe pytanie powin­no raczej brzmieć: jak, wobec antysemickiej polityki narodowo-socjalistycznych Niemiec, ponad 2 miliony Żydów mogło uniknąć deportacji? Co ze słynną niemiecką wydajnością?
    Częściową odpowiedź daje nam Himmler, który oświadczył Norber­towi Masurowi: „Zostawiłem 450.000 Żydów na Węgrzech z przyczyn humanitarnych” (prawdziwą przyczyną był prawdopodobnie brak środków transportu w okresie, gdy Węgry znalazły się pod bezpośre­dnim panowaniem niemieckim). Rumunia natomiast nigdy nie znajdo­wała się pod bezpośrednią władzą Niemców i z tego względu bardzo nie­wielu rumuńskich Żydów zostało deportowanych do niemieckich obo­zów. Rząd rumuński prowadził własną politykę antysemicką i Hitler był nią usatysfakcjonowany. Żydzi rumuńscy stanowili ponad pół miliona z „bazowej” liczby. Podobnie przedstawiały się sprawy we Włoszech, Francji, Chorwacji i Słowacji, gdzie Niemcy zadowalali się w większo­ści przypadków wydalaniem z tych krajów Żydów nie-naturalizowanych. Naturalizowani Żydzi w Belgii, Bułgarii i Finlandii byli w całości wyłą­czeni z deportacji. W Polsce, setkom tysięcy Żydów pozwolono spokoj­nie mieszkać w gettach, dopóki nie wzniecali powstań (jak na przykład w 1943 roku w getcie warszawskim). Większość Żydów w Danii uniknę­ła deportacji, uciekając przez Sund do Szwecji, a niemiecka armia i ma­rynarka nie uczyniły nic, aby ich zatrzymać. Los nie - deportowanych Żydów był bardzo często smutny, zwłaszcza w przypadku Polski, ale wymaga to odrębnych studiów. Ostateczna konkluzja musi być taka, że nie można odpowiedzieć pre­cyzyjnie na postawione w tytule artykułu pytanie, dopóki nie będziemy dysponować szerszymi i pełniejszymi źródłami. Na razie możemy stwier­dzić, że liczba Żydów, którzy zginęli w niemieckich obozach koncen­tracyjnych wynosi od 300.000 do 500.000 osób. Już to jednak wystar­czy, aby wykazać absurdalność głoszonej przez wyznawców „holocau­stu” cyfry 6 milionów ofiar ponad 40 lat temu – że jest ona nierealna. Podstawowe pytanie powin­no raczej brzmieć: jak, wobec antysemickiej polityki narodowo-socjalistycznych Niemiec, ponad 2 miliony Żydów mogło uniknąć deportacji? Co ze słynną niemiecką wydajnością? Częściową odpowiedź daje nam Himmler, który oświadczył Norber­towi Masurowi: „Zostawiłem 450.000 Żydów na Węgrzech z przyczyn humanitarnych” (prawdziwą przyczyną był prawdopodobnie brak środków transportu w okresie, gdy Węgry znalazły się pod bezpośre­dnim panowaniem niemieckim). Rumunia natomiast nigdy nie znajdo­wała się pod bezpośrednią władzą Niemców i z tego względu bardzo nie­wielu rumuńskich Żydów zostało deportowanych do niemieckich obo­zów. Rząd rumuński prowadził własną politykę antysemicką i Hitler był nią usatysfakcjonowany. Żydzi rumuńscy stanowili ponad pół miliona z „bazowej” liczby. Podobnie przedstawiały się sprawy we Włoszech, Francji, Chorwacji i Słowacji, gdzie Niemcy zadowalali się w większo­ści przypadków wydalaniem z tych krajów Żydów nie-naturalizowanych. Naturalizowani Żydzi w Belgii, Bułgarii i Finlandii byli w całości wyłą­czeni z deportacji. W Polsce, setkom tysięcy Żydów pozwolono spokoj­nie mieszkać w gettach, dopóki nie wzniecali powstań (jak na przykład w 1943 roku w getcie warszawskim). Większość Żydów w Danii uniknę­ła deportacji, uciekając przez Sund do Szwecji, a niemiecka armia i ma­rynarka nie uczyniły nic, aby ich zatrzymać. Los nie-deportowanych Żydów był bardzo często smutny, zwłaszcza w przypadku Polski, ale wymaga to odrębnych studiów. Ostateczna konkluzja musi być taka, że nie można odpowiedzieć pre­cyzyjnie na postawione w tytule artykułu pytanie, dopóki nie będziemy dysponować szerszymi i pełniejszymi źródłami. Na razie możemy stwier­dzić, że liczba Żydów, którzy zginęli w niemieckich obozach koncen­tracyjnych wynosi od 300.000 do 500.000 osób. Już to jednak wystar­czy, aby wykazać absurdalność głoszonej przez wyznawców „holocau­stu” cyfry 6 milionów ofiar.

    Fragment z broszury pt: „Mit Holocaustu” Roberta Faurissona
  • @zygmuntbialas 21:39:30
    Jak Brytyjczycy zdobywali zeznania Rudolfa Hessa - (How the British Obtained The Confessions Of Rudolf Höss http://www.rense.com/general68/hoss.htm Dr Robert Faurisson – The Journal for Historical Review, zima 1986, t. 7, s. 389) 27.11..2005 tłumaczenie Ola Gordon. Rudolf Hess był jednym z trzech komendantów obozu koncentracyjnego Auschwitz. Często nazywany jest „komendantem Auschwitz,” a opinia publiczna zna go z książki opublikowanej pt „Commandant in Auschwitz” [Komendant Auschwitz]. W dniu 15 kwietnia 1946 r. stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w charakterze świadka, gdzie jego zeznanie wywołało sensację. Ku zdumieniu oskarżonych i w obecności dziennikarzy z całego świata, przyznał się do najbardziej przerażających zbrodni, jakie znała historia. Powiedział, że osobiście otrzymał od Himmlera rozkaz eksterminacji Żydów. Oszacował, że w Auschwitz zamordowano 3 mln ludzi, w tym 2,5 mln w komorach gazowych. Jego zeznania były fałszywe, wymuszone przez tortury, ale to trwało aż do 1983 roku, kiedy poznano tożsamość oprawców i rodzaj zadawanych mu tortur. Zeznania Rudolfa Hessa dały podstawę teorii, która podtrzymuje, że systematyczna eksterminacja Żydów, zwłaszcza w komorach gazowych, była faktem historycznym. Te zeznania składają się zasadniczo z czterech dokumentów, które, w porządku chronologicznym, są następujące: Wojna zakończyła się w dniu 8 maja 1945 roku w Niemczech. Hess wpadł w ręce Brytyjczyków, którzy uwięzili go w obozie dla SS-manów. Jako wykształcony agronom, uzyskał przedterminowe zwolnienie. Jego strażnicy nie byli świadomi ważności ich więźnia. Urząd pracy znalazł mu zatrudnienie w rolnictwie na farmie w pobliżu Flensburga, niedaleko granicy duńskiej. Spędził tam osiem miesięcy. Poszukiwała go żandarmeria. Jego rodzinę, z którą udało mu się nawiązać kontakt, bacznie obserwowano i poddawano częstym rewizjom.

    Rewelacje z 1983 roku o Brytyjczykach, którzy torturowali Rudolfa Hessa

    Dawno temu rewizjoniści wykazali, że różne zeznania Rudolfa Hessa zawierały tak wiele poważnych błędów, bezsensownych elementów i niemożliwości wszelkiego rodzaju, że nie można dalej im wierzyć, podobnie jak sędziom w Norymberdze i Krakowie, a także niektórym samozwańczym historykom, bez uprzedniej analizy ich treści i okoliczności, w których je uzyskano. Według wszelkiego prawdopodobieństwa, Hess był torturowany przez brytyjskich żołnierzy z 92. Sekcji Bezpieczeństwa, ale konieczne było potwierdzenie tej hipotezy. Potwierdzenie to znalazło się w publikacji w Anglii książki, podającej nazwisko głównego kata (brytyjski sierżant pochodzenia żydowskiego), oraz opis okoliczności aresztowania Hessa, jak i jego przesłuchania 3-go stopnia. Autorem książki jest Rupert Butler. Opublikowano ją w roku 1983 (Hameln). Butler jest autorem trzech innych prac: The Black Angels [Czarne anioły], Hand of Steel [Stalowa ręka] i Gestapo, opublikowanych przez Hameln. Interesująca nas książka jest zatytułowana Legions of Heath [Legiony śmierci]. Jej inspiracja jest antyhitlerowska. Butler mówi, że materiały do książki badał w Imperialnym Muzeum Wojny w Londynie, Instytucie Historii Najnowszej i Bibliotece Wiedeńskiej, jak również w innych podobnych prestiżowych instytucjach. Na początku książki, wyraża swoją wdzięczność dla tych instytucji, m.in. dwu osobom, z których jedną jest Bernard Clarke („który złapał komendanta Auschwitz Rudolfa Hessa”). Autor przytacza kilka fragmentów zeznań napisanych lub nagranych przez Clarke’a. Bernard Clarke nie wykazuje żadnych wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie, wykazuje pewną dumę z torturowania „nazisty.” Również Rupert Butler nie znajduje w tym nic co zasługuje na krytykę. Żaden z nich nie rozumie znaczenia ich rewelacji. Mówią, że Hess został aresztowany w dniu 11 marca 1946 roku, i że potrzebne były trzy dni tortur by uzyskać „spójne zeznanie.” Nie zdają sobie sprawy z tego, że rzekome „spójne zeznanie” to nic innego jak spowiedź lunatyka, podpisana przez ich drżącą ofiarę l4 lub l5 marca 1946 roku, o 2:30 rano, co przypieczętowało loss Hessa na zawsze, jest to spowiedź, która nadaje również mitowi ostateczny kształt. Spowiedź ta również zdecydowanie kształtuje mit Auschwitz, rzekomego najważniejszego miejsca eksterminacji Żydów, przede wszystkim z powodu domniemanego wykorzystania morderczych komór gazowych.

    11 marca 1946 roku, kpt Cross, Bernard Clarke, oraz czterej inni oficerowie wywiadu w brytyjskich mundurach, większość z nich słusznego wzrostu i o groźnym wyglądzie, weszli do domu pani Hess i jej dzieci.

    Sześciu mężczyzn, jak nam powiedziano, byli wprawnymi „praktykantami w bardziej wyrafinowanych technikach długotrwałego i bezlitosnego dochodzenia” (s. 235). Clarke zaczął krzyczeć:
    Jeśli nam nie powiesz [gdzie jest twój mąż] oddamy cię Rosjanom, a oni postawią cię przed plutonem egzekucyjnym. Twój syn będzie wysłany na Syberię. Frau Hess załamała się i ujawniła, mówi Clarke, lokalizację gospodarstwa, gdzie jej mąż się ukrywał, jak również jego przybrane nazwisko: Franz Lang. A Bernard Clarke dodał: Odpowiednie zastraszenie syna i córki dało dokładnie identyczne informacje. Następnie żydowski sierżant i pięciu innych specjalistów w przesłuchiwaniach 3-go stopnia wyszli na poszukiwania Hessa, którego zaskoczyli w środku nocy, śpiącego we wnęce, w pomieszczeniu używanym do szlachtowania bydła w gospodarstwie. Hess krzyknął przerażony na sam widok brytyjskich mundurów. Clarke krzyknął: „Jak się nazywasz?” Po każdej odpowiedzi „Franz Lang,” ręka Clarke’a uderzała w twarz Hessa. Po czwartym razie, Hess złamał się i przyznał się kim był. Przyznanie nagle rozpętało nienawiść żydowskich sierżantów grupy aresztujących, których rodzice zginęli w Auschwitz, w wyniku rozkazu podpisanego przez Hessa. Więźnia ściągnięto z górnego piętrowego łóżka, zdarto z niego piżamę. Następnie został przeciągnięty nago do jednego z rzeźniczych stołów, gdzie Clarke’owi wydawało się, że ciosom i krzykom nie było końca. W końcu wojskowy paramedyk powiedział kapitanowi: „Powstrzymaj ich, chyba że chcesz zabrać zwłoki.” Na Hessa narzucono koc i wciągnięto do samochodu Clarke’a, gdzie sierżant wlał mu w gardło znaczną ilość whisky. Hess próbował zasnąć. Clarke wsadził szpicrutę pod jego powieki i rozkazał po niemiecku: „Trzymaj swoje świńskie oczy otwarte, ty świnio.” Po raz pierwszy Hess powiedział swoje często powtarzane uzasadnienie: „Dostawałem rozkazy od Himmlera. Jestem żołnierzem tak samo jak wy i musieliśmy wykonywać rozkazy.” Do Heide wrócili około trzeciej rano. Śnieżyca trwała nadal, ale z Hessa zdarto koc i zmuszono go by nago przeszedł przez podwórze więzienia do celi. (s. 237) Bernard Clarke ujawnia, że „zabrało trzy dni, żeby uzyskać [od Hessa] spójne zeznanie” (ibid).

    To wyznanie potwierdził Ken Jones w artykule w Wrexham Leader (17.10.1986):

    Ken Jones był wtedy szeregowym w Royal Horse Artillery i stacjonował w Heid(e) w Szlezwiku-Holsztynie. „Przywieźli go do nas, kiedy odmówił współpracy w przesłuchaniu o swoich działaniach w czasie wojny. Było to w zimie 1945 / 6 i został wprowadzony do małej celi więzienia w koszarach,” wspomina Jones. Dwaj inni żołnierze oraz Jones mieli siedzieć z Hessem w jego celi, by pomóc złamać go przed przesłuchaniem. „Siedzieliśmy z nim w celi dzień i noc, uzbrojeni w rękojeści siekiery. Naszym zadaniem było szturchanie go za każdym razem kiedy zasypiał, żeby przełamać jego opór,” powiedział Jones. Kiedy Hessa zabierano na spacer w siarczysty mróz, zmuszano go by miał na sobie tylko dżinsy i cienką bawełnianą koszulę. Po trzech dniach i nocach bez snu, Hess w końcu załamał się i dokonał pełnej spowiedzi. Zeznanie uzyskane w tych warunkach, opisane przed chwilą przez zbirów z brytyjskiej bezpieki, z brutalnej inspiracji sierżanta-tłumacza Bernarda Clarke’a, było pierwszym zeznaniem Hessa, oryginalnym zeznaniem zarejestrowanym pod numerem NO-1210. Kiedy torturowany więzień zaczął mówić, według Clarke’a, nie można było go zatrzymać. Clarke, nie był bardziej świadomy w 1982 czy 1983, niż w 1946 roku z ogromu tego, że zmusił Hessa do przyznania się, dalej opisuje szereg fikcyjnych okropności tu przedstawionych jako prawdę: Hess opowiadał o tym, że kiedy podpalono zwłoki, tłuszcz sączący się z nich wylewał się na inne organy (!). Ocenił, że liczba zmarłych w okresie, gdy tylko był w Auschwitz, wynosiła 2 mln (!); mordy osiągały liczbę 10.000 ofiar dziennie (!). Obowiązkiem Clarke’a było cenzurowanie listów wysyłanych przez Hessa do żony i dzieci. Każdy policjant wie, że prawo do przyznania lub odmowy zgody na to, by więzień mógł pisać do rodziny, stanowi broń psychologiczną. Aby zmusić więźnia do „śpiewania,” czasami wystarczy tylko zawiesić lub anulować to pozwolenie. Clarke robi ciekawą uwagę o treści listów Hessa; zwierza się nam: Czasami ściskało mi gardło. W tym jednym człowieku były dwie osoby. Jedna z nich był brutalna, bez szacunku dla ludzkiego życia. Druga była miękka i czuła. (s. 238) Rupert Butler kończy swoją opowieść mówiąc, że Hess nie chciał ani zaprzeczać, ani uchylać się od odpowiedzialności. W efekcie, w sądzie w Norymberdze Hess zachowywał się jakby miał „apatię schizoidalną.” Taka jest opinia amerykańskiego psychologa więziennego, G M Gilberta, który był odpowiedzialny za inwigilację psychologiczną więźniów, którego podsłuchy wspomagały amerykańską prokuraturę. Możemy oczywiście wierzyć, że Hess był „podzielony na pół”! Wyglądał jak szmata, bo zrobiono z niego szmatę.

    „Apatyczny,” pisze Gilbert na s. 229 swojej książki; „apatyczny, powtarza na następnej stronie; „apatia schizoidalna,” pisze na s. 239 (Nuremberg Diary [Dziennik z Norymbergii], 1947, Sygnet Book, 1961).

    Pod koniec jego procesu w Krakowie; na wyrok śmierci Hess zareagował obojętnie, Rupert Butler komentuje to w następujący sposób:
    [Hess] myślał, że alianci mieli swoje rozkazy i, że nie może być żadnych wątpliwości by nie zostały wykonane. (ibid) Nie można było wyrazić tego lepiej. Wydaje się, że Rudolf Hess, tak jak tysiące innych oskarżonych Niemców, był na łasce zwycięzców, którzy byli całkowicie przekonani o własnej dobroci, i szybko zrozumiał, że nie miał innego wyboru, niż znosić wolę sędziów, bez względu na to, czy pochodzili z Zachodu, czy ze Wschodu. Następnie Butler szybko przywołuje przypadek Hansa Franka, byłego gubernatora Polski. W tym samym tonie moralnej satysfakcji, opowiada o okolicznościach złapania Franka i jak go później traktowano: Status gwiazdy nie wywarł wrażenia na dwóch kolorowych amerykańskich żołnierzach, którzy aresztowali go i postarali się, by przewieźć go do miejskiego więzienia w Miesbach dopiero wtedy, gdy go brutalnie pobito i wrzucono do ciężarówki. Rzucona na niego plandeka miała ukryć bardziej widoczne oznaki znęcania; dla Franka przykrycie było przydatne, gdy próbował przeciąć tętnicę lewej ręki. Najwyraźniej żadne takie łatwe wyjście nie mogło być dozwolone; amerykański lekarz wojskowy uratował mu życie i stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. (s. 238-239) Rudolf Hess i Hans Frank nie byli jedynymi, którzy byli tak traktowani. Najbardziej znanymi przypadkami, jak wiemy, byli Julius Streicher, Hans Fritzsche, Oswald Pohl, Franz Ziereis i Josef Kramer. Ale przypadek Rudolfa Hessa jest zdecydowanie najpoważniejszy w skutkach. Nie ma dokumentu, który dowodzi, że Niemcy zamierzali przeprowadzić zagładę Żydów. Léon Poliakow przyznał to w 1951 roku: W odniesieniu do koncepcji właściwie nazwanego planu całkowitej zagłady, trzy lub cztery główne podmioty popełniły samobójstwo w ​​maju 1945 roku. Nie przetrwał żaden dokument, a być może nigdy nie istniał (Bréviaire de la haine: Le IIIe Reich et les Juifs [Brewiarz nienawiści: III Rzesza i Żydzi], Calmann-Levy, 1951, Livre de Poche, 1974, s.171). W przypadku braku jakiegokolwiek dokumentu, historycy à la Poliakow wielokrotnie powracali, przede wszystkim, do wątpliwych zeznań takich jak Kurta Gersteina lub Rudolfa Hessa, czasami modyfikując teksty dostosowane do ich potrzeby. Bernard Clarke jest „dziś biznesmenem pracującym w południowej Anglii” (Legions of Death [Legiony śmierci], 1983, s. 235). Można bowiem powiedzieć, że to jego głos słychać było w Norymberdze w dniu 15 kwietnia 1946 roku, kiedy asystent prokuratora Amena czytał, kawałek po kawałku, zaskoczonej i przygnębionej publiczności, rzekome wyznanie Rudolfa Hessa. Tamtego dnia uruchomiono kłamstwo o wymiarach światowych: kłamstwo o Auschwitz. Pochodzenie tego olbrzymiego wydarzenia medialnego: kilku żydowskich sierżantów brytyjskich służb bezpieczeństwa, w tym Bernard Clarke, „obecnie biznesmen pracujący w południowej Anglii.”

    Zeznanie Moritza von Schirmeistera:

    W czasie wojny, Moritz von Schirmeister był osobistym attache prasowym Josepha Goebbelsa. W dniu 29 czerwca 1946 r., był przesłuchiwany przed IMT jako świadek obrony Hansa Fritzsche. Jego zeznanie było szczególnie interesujące, w odniesieniu do prawdziwej osobowości dr Goebbelsa, oraz stanowiska urzędnika niemieckich serwisów informacyjnych wobec powodzi opowieści o okropnościach w obozach koncentracyjnych, rozgłaszanych w czasie wojny przez aliantów. Pod koniec wojny, Moritz von Schirmeister został aresztowany przez Brytyjczyków i internowany w obozie w Anglii, gdzie otrzymał zadanie politycznej „reedukacji” współwięźniów. Przed złożeniem zeznań w Norymberdze, przewieziono go samolotem z Londynu do Niemiec. Na początku przetrzymywano go w Minden-on-the-Weser, głównym centrum przesłuchań brytyjskiej żandarmerii. Stamtąd samochodem zabrano (31 marca – 1 kwietnia 1946 r.) do więzienia w Norymberdze. W tym samym samochodzie jechał Rudolf Hess. Moritz von Schirmeister jest właśnie tym „jeńcem wojennym, którego przywieziono z Londynu jako świadka w obronie Fritzsche, o którym Hess mówi w swoich „dziennikach” (patrz wyżej, s. 393). Dzięki kopii dokumentu, którą otrzymałem od amerykańskiego badacza Marka Webera w Waszyngtonie we wrześniu 1983 r. (dokument, którego dokładnego źródła jeszcze nie autoryzowałem by go pokazać), wiemy, że byli w stanie swobodnie rozmawiać w samochodzie wiozącym ich do Norymbergii. W dokumencie tym, nieco dłuższym niż na dwie strony, Schirmeister pisze, odnośnie zarzutów wiszących nad Hessem, że Hess mu się zwierzył: Gewiss, ich habe unterschrieben, dass ich 2 Millionen Juden umgebracht habe. Aber ich hätte genausogut untershrieben, dass es 5 Millionen Juden gewesen sind. Es gibt eben Methoden, mit denen man jedes Geständnis erreichen kann — ob es nun wahr ist oder nicht. ” Oczywiście, podpisałem oświadczenie, że zabiłem 2.5 mln Żydów. Ale równie dobrze mogłem powiedzieć, że było ich 5 pięć mln. Istnieją pewne metody, przy pomocy których można uzyskać każde zaznanie, czy prawdziwe czy nie.”

    Następne zeznanie podpisane przez Rudolfa Hessa

    Brytyjscy oprawcy Rudolfa Hessa nie mieli żadnych powodów stosowania jakichś ograniczeń. Po zmuszeniu go do podpisania dokumentu, NO-1210 o 2:30 rano, l4 lub l5 marca 1946 roku, uzyskali od niego nowy podpis 16 marca, tym razem pod tekstem w języku angielskim, napisanym ręcznie, z pustym miejscem pozostawionym tam, gdzie powinna być podana nazwa miejscowości. Strażnicy zmusili go do podpisania prostej notatki napisanej w języku angielskim: Oświadczenie sporządzone dobrowolnie w _ _ _ _ _ przez Rudolfa Hessa, byłego komendanta obozu koncentracyjnego Auschwitz 16 marca 1946 roku. Zgodnie z rozkazem otrzymanym od Himmlera w maju 1941 roku, osobiście zagazowałem 2 mln osób między czerwcem i lipcem 1941 roku, oraz w końcu 1943 roku, kiedy byłem komendantem Auschwitz. Podpisano: Rudolf Höss, SS - Stubhr.

    Eh. (?) Kdt. v. Auschwitz - Birkenau (nawet wyraz „podpisano” napisany był po angielsku ręcznie). Mit o Auschwitz.

    Od jakiegoś czasu wiedzieliśmy, że mit Auschwitz ma pochodzenie wyłącznie żydowskie. Arthur R Butz odniósł się do tych faktów w książce, ‘The Hoax of the Twentieth Century’ [Oszustwo XX wieku], tak jak Wilhelm Staglich w ‘The Auschwitz Myth’ [Mit Auschwitz]. Głównymi autorami stworzenia i sprzedawania „plotek o Auschwitz” byli, kolejno, dwaj Słowacy, Albert Wetzler (lub Weczler) i Rudolf Vrba (lub Rosenberg lub Rosenthal); potem Węgier, rabin Michael Dow Ber Weissmandel (lub Weissmandl); potem, w Szwajcarii, przedstawiciele Światowego Kongresu Żydów tacy jak Gerhard Riegner, który był w kontakcie z Londynem I Waszyngtonem; i w końcu Amerykanie tacy jak Harry Dexter White, Henry Morgenthau Jr. i rabin Stephen Samuel Wise. W ten sposób powstał słynny Raport Światowej Rady ds. Uchodźców nt. Auschwitz I Birkenau, opublikowany w Waszyngtonie w listopadzie 1944 roku. Kopie raportu umieszczono w dokumentach sędziów i prokuratora głównego kierującego ściganiem Niemców związanych z obozem w Auschwitz. Stanowił on oficjalną wersję historii o rzekomym gazowaniu Żydów w tym obozie. Najprawdopodobniej był wykorzystany jako punkt odniesienia przez śledczych – katów „komendanta Auschwitz.” Wszystkie wymienione tu nazwiska są żydowskie. Ponadto wiemy teraz, że Bernard Clarke, pierwszy brytyjski kat, był Żydem, drugi brytyjski kat, maj. Draper (?), może też być Żydem. Analogicznie dwaj amerykańscy: psycholodzy: G M (Gustave Mahler) Gilbert i płk. Harlan Amen. Wreszcie, w Polsce, Hess miał do czynienia z polskimi Żydami, którzy traktowali go mniej więcej tak samo. Kiedy pisał swoje „pamiętniki,” to pod nadzorem instruktora sędziego Jana Sehna, który prawdopodobnie również był Żydem. Historycy establishmentu kwestionują to, że Hess był torturowany i przyznał się pod przymusem. Od czasu publikacji książki Ruperta Butlera w 1983 roku, ich zaprzeczanie nie jest już możliwe. Rewizjoniści mieli rację. Od 1985 roku jest to jeszcze mniej możliwe. W okresie styczeń-marzec 1985 roku, w Toronto (Kanada), odbył się proces Ernsta Zündla, oskarżonego przez żydowskie stowarzyszenie i Koronę za rozprzestrzenianie literatury rewizjonistycznej. Rudolf Vrba zeznawał jako świadek koronny. (Mieszka obecnie w British Columbia). Stanowczy i pewny siebie tak długo, jak odpowiadał na pytania Korony, doznał spektakularnej rozsypki, kiedy był pytany przez prawnika Ernsta Zündla, Douga Christie. Po raz pierwszy od 1945 roku, żydowski świadek rzekomego gazowania w Auschwitz został poproszony o wyjaśnienie swoich zeznań i danych liczbowych. Rezultat było tak straszny dla R. Vrba, że w końcu Korona dała rodzaj coup de grace swoim kluczowym świadkom. To niespodziewane wydarzenie, oraz inne (np. główny specjalista holokaustu, Raul Hilberg, złapani na gorącym uczynku w swoich kłamstwach) naprawdę z „Procesu Toronto” zrobiło „Proces Procesów Norymberskich.” Niezamierzonym rewelacjom Ruperta Butlera w 1983 roku i nieoczekiwanym rewelacjom „Procesu Toronto” w 1985 roku udało się wreszcie pokazać w całości i jasno, jak w latach 1944 -1947 sfabrykowano mit Auschwitz, a dokładnie od kwietnia 1944 roku, kiedy Rudolf Vrba i Alfred Wetzler rzekomo uciekli z Auschwitz, aby opowiedzieć swoją historię światu, aż do kwietnia 1947 r., kiedy powieszono Rudolfa Hessa po rzekomym opowiedzeniu temu samemu światu swoją historię Auschwitz. Zadziwiające jest to, że od początku do końca, ta historia pochodzi głównie lub nawet może wyłącznie ze źródeł żydowskich. Dwaj żydowscy kłamcy (Vrba i Wetzler) ze Słowacji przekonali, czy wydawało się, że przekonali innych Żydów z Węgier, Szwajcarii, USA, W. Brytanii i Polski. To nie jest zmowa ani spisek, jest to historia narodzin przekonań religijnych: mit Auschwitz, centrum religii holokaustu.

    http://www.ihr.org/index.html

    **************************************************************************************
    Czytaj także: Mit holokaustyczny i jego zadanie: http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=1&t=3
  • @zygmuntbialas 21:39:30
    Hitler założycielem Izraela – Wstęp - Materiał opracowany przez Wolną Palestynę - W 1973 roku na pewnej wyspie na Atlantyku spotkałem oficera sztabowego, z którym 30 lat wcześniej brałem udział w oblężeniu Leningradu – wraz z przedstawicielami wielu innych narodów europejskich. Jego rodzice, wiedeńscy Żydzi odbywający w momencie wybuchu I Wojny Światowej podróż morską, zostali na tej wyspie internowani a potem osiedlili się na niej na stałe. http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/01/a83.jpg < Zrobiona na blondynkę Ewa Braun (1 z lewej) ze swoimi dwoma siostrami będącymi podobnie jak ona żydowskiego pochodzenia i podobnie jak ona zatrudnionymi u żydowskich pracodawców. Późniejsza pani Hitler utraciła swoje żydowskie, panieńskie nazwisko, które według badacza nazwisk Kesslera nadawane było w związku z pewnymi „ciemnymi osobliwościami anatomicznymi”. Kiedy whisky wypita w kasynie koszar piechoty rozwiązała języki, zapytałem mego towarzysza: „Amigo, jak ty czystej krwi Żyd, możesz nosić na swojej piersi ordery i odznaczenia ze swastyką?” Na co on odpowiedział czysto wiedeńskim dialektem: „No, poskrob no kiedyś po Hitlerze, to zobaczysz, że wyjdzie na wierzch taki sam wiedeński Żyd jak ja”. W dwa tygodnie później małym włoskim frachtowcem udałem się do Buenos Aires. W kawiarniach i prywatnych mieszkaniach rozmawiałem z kilkoma Żydami, których w tym mieście żyje około miliona. Podczas wieczornej popijawy w Chaco od tzw. zbrodniarzy wojennych usłyszałem: „Hitler austriackim mieszańcem żydowskim? Boże zlituj się! To przecież Eichmann, którego tu złapali, był czystej krwi Żydem”. Kiedy później w Andach wykształcona, żydowska antysyjonistka wykrzyknęła w mojej obecności ze złością: „Ten Ben Gurion to drugi Hitler!”, postanowiłem rzeczywiście „poskrobać po Hitlerze” i dowiedzieć się, czy istnieje jakiś związek pomiędzy niewyjaśnionym do końca pochodzeniem Hitlera, a utworzeniem państwa Izrael, którego nie było przez dwa tysiące lat i które powstało nagle dokładnie w trzy lata po śmierci Hitlera. Trzeba być bardzo pewnym swoich racji, by tak jak to czyni Maser, uznawany za niemieckiego „papieża” w dziedzinie badań nad Hitlerem, uznać tę kwestię za rozwiązaną: wszyscy przodkowie Hitlera, który, będąc raczej wyjątkową koncentracją przebiegłości, energii i inteligencji, odcisnął swe piętno na historii świata, byli według Masera, skromnymi prowincjuszami pochodzącymi z okolicy zwanej Waldviertel i nie ma tu żadnych niejasności czy komplikacji, gdyż wątpliwości w kwestii żydowskiego pochodzenia nieślubnego dziadka Hitlera nazwiskiem Frankenberger zostały wyjaśnione przez trzech analfabetów: Romedera, Breitenedera i Paukha, i przez dokument opatrzony krzyżykami, ale bez wymaganego podpisu proboszcza. Czyż Hitler nie powiedział swemu prawnikowi Hansowi Frankowi (zresztą synowi żydowskiego adwokata z Brambergu), że od swojej babki Anny Schicklgruber wie na pewno, iż jej syn Alois, ojciec Hitlera, nie jest owocem jej związku z Żydem Frankenbergerem? Dlaczego w takim razie ów Frankenberger przez 14 lat płacił na nieślubnego Aloisa? Co zaś się tyczy opowiadania Hitlera o jego babce, to należy wziąć pod uwagę fakt, że kiedy się urodził, ona dawno już nie żyła. Maser, który przyznaje, że „o fuehrerze Wielkich Niemiec nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa”, dochodzi do następującego wniosku: „Hitler wiedział, iż od końca 1941 roku (koniec błyskawicznych zwycięstw w moskiewskim śniegu i równoczesne przystąpienie USA do wojny) tylko dlatego każe walczyć i umierać, aby odwlec decyzję o samobójstwie”. To dalece fałszywy wniosek. Bowiem dokładnie w tym momencie, kiedy wojna stała się wojną na dwa fronty, co stało się przyczyną klęski, Hitler wezwał do siebie najbliższego człowieka Reinharda Tristana Eugena Heydricha, którego ojciec nazywał się Suess i o którym Reichsfuehrer SS Himmler powiedział, że „przezwyciężył w sobie Żyda”. Hitler zlecił szefowi policji Hendrichowi tzw. ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej. I tylko dzięki zniszczeniu żydowskiej egzystencji, stare marzenie o „stworzeniu ojczyzny dla całego narodu żydowskiego” – spełniło się kilka lat później. Genealogiczne dociekania Masera spotkały się z gwałtownym sprzeciwem nowej gwiazdy w dziedzinie badań nad Hitlerem, Joachima Festa, który w rok później stwierdził: „Maser nie może oczywiście udowodnić swojej tezy. Mimo to nadaje swoim argumentom formę dowodów. Równie wątpliwe są wszystkie jego inne argumenty”. Po tym całkowicie słusznym stwierdzeniu, że cała sprawa staje się nagle dla Festa zupełnie prosta: „Zresztą w tym kontekście kwestia, kto był dziadkiem Hitlera jest naprawdę drugorzędna”. Całą kwestię żydowskiego pochodzenia uznaje Fest za nie wartą zainteresowania. W tym miejscu należy zgłosić stanowczy protest. Niewiele zrozumie z historii XX wieku, nie pojmie okoliczności powstania państwa Izrael i tego wszystkiego, co nastąpiło potem ten, kto nie chce zajmować się ojcem Hitlera mającego przypuszczalnie pochodzenie w połowie żydowskie, którego fuehrer uważał za „alkoholika” i którego „strasznie się wstydził zmuszony wyciągać go z zadymionych i obskurnych knajp”. Nie będziemy mogli zrozumieć postępowania Hitlera, jeśli nie uwzględnimy jego bezgranicznej nienawiści, jaką darzył swoich pobratymców. Niekochany i zapewne znienawidzony ojciec oraz pochodzący z nieprawego łoża dziadek są głównymi postaciami pozwalającymi zrozumieć późniejszego Hitlera. Jego doświadczenia z Żydami w Wiedniu, a potem w okresie I wojny światowej i w monachijskiej Republice Rad są tylko dodatkowym potwierdzeniem spełniającym rolę ornamentu. Po 150 latach nie da się w sposób bezdyskusyjny udowodnić, że Żyd Frankenberger był dziadkiem Hitlera ze strony ojca. Ale jest rzeczą absolutnie pewną, że Hitler wiedział o pieniądzach, jakie Frankenberger płacił na utrzymanie jego ojca Aloisa. Równie pewne jest to, że lęk przed posiadaniem dziadka Żyda nie opuszczał go przez całe życie wpływając w ogromnym stopniu na wszystkie jego działania.W przeciwieństwie do wielu historyków nie przeceniam wagi wywiadowczych i urzędowych dokumentów, z których wiele zniszczonych zostało przez jednych po 1933 roku i przez drugich po roku 1945. Wiele też zostało ukrytych lub sfałszowanych. Posługując się zdrowym rozsądkiem analizuję osobiste wspomnienia i wrażenia wiarygodnych świadków, obojętnie czy są to ludzie starzy, Żydzi czy tzw. zbrodniarze wojenni. Literatura przedmiotu zawarta w przypisach pozwoli czytelnikowi wyrobić sobie własny sąd o przedstawionych wydarzeniach. Pewien nowojorski sędzia po długim procesie krzyknął z wściekłością do oskarżonej, którą właśnie uniewinnił: „Nie życzę sobie Pani, Dziękuję Panu Panie Sędzio. Brakowało tylko jednego ogniwa w łańcuchu dowodów, aby Panią skazać za zamordowanie męża!” Nie jestem aż takim skrupulantem. Do 1933 roku otwarcie pisano i mówiono o przypuszczalnym żydowskim pochodzeniu Hitlera. Jego związki z kobietami żydowskiego pochodzenia były przedmiotem żartobliwej krytyki. Po 1933 roku zaczęto w Niemczech traktować tę sprawę coraz bardziej ostrożnie, a za granicą dyskretniej. Po 1945 roku żaden ze zwycięzców dokonujących „re-edukacji” narodu niemieckiego nie zdradzał najmniejszej nawet chęci, by choć słówkiem wspomnieć o udziale Żydów w żydowskim nieszczęściu. Udział Żydów w realizacji zrodzonego w Wiedniu młodzieńczego marzenia Hitlera, aby uczynić Europę „judenfrei” poprzez utworzenie w arabskiej Palestynie państwa żydowskiego, jest dziś uparcie i celowo tuszowany zarówno przez starych narodowych socjalistów jak i syjonistów czyli, by tak rzec, nazionistów. W tych kręgach nikt nie rozważa możliwości, że Hitler wcale nie był narodowym socjalistą, lecz zdradził tę szlachetną ideę, która narodziła się w okopach I Wojny Światowej i przy pomocy różnych krętactw podporządkował ją swej nienawiści do pobratymców czyniąc z niej narzędzie swej antyżydowskiej obsesji. Nietrudno udowodnić, że ideologia narodowego socjalizmu sama w sobie nie jest i być nie musi antyżydowska. Wystarczy przypomnieć wydarzenia w Argentynie w 1973 roku. Wówczas to Peron powróciwszy do władzy mówi otwarcie czego chce, a jego zwolennicy piszą na murach: „socialismo nacional”. Najważniejszym ministrem Perona próbującym wyciągnąć gospodarkę z bagna, w które wepchnęli ją wojskowi, był „premier ds. gospodarczych” Ber Gelbard – Żyd urodzony w Polsce. Nieszczęśliwe połączenie osobistej „psychozy nienawiści”, na którą cierpiał Hitler, z jego przeżyciami w okresie rządzonej przez Żydów Republiki Rad w Monachium sprawiło, że kiełkujący po I Wojnie Światowej w Niemczech narodowy socjalizm przyjął zwyrodniałą formę ideologii rasowej. Badając kwestię mordów na Żydach, które są faktem historycznym, zobaczymy, że wśród tych, którzy ich dokonywali, trudno jest znaleźć ludzi nie mających żydowskiego pochodzenia, żeby wymienić choćby trzech namiestników na Wschodzie: Heydricha, Franka i Rosenberga.
    Na końcu tej książki zamieszczone są fotografie trzech głównych sprawców, których oczy, nos i usta są czysto żydowskie. To właśnie oni – Hitler, Heydrich i Eichmann – chcąc lub nie chcąc, w największym stopniu przyczynili się do powstania państwa Izrael. Zdjęcia pochodzą z okresu, gdy mieli po około 40 lat, a więc byli dojrzałymi mężczyznami. Pierwszy z nich powiedział nad trumną drugiego: „Jako przywódca partii i Rzeszy Niemieckiej, nadaję ci, drogi towarzyszu Heydrich, najwyższy rangą order niemiecki”. Czytelnik musiałby długo szukać, by znaleźć niezwykle pouczającą, a prawie całkowicie niedostępną na rynku księgarskim książkę „Zanim przyszedł Hitler” (1964), której autorem jest niemiecko-żydowski wykładowca akademicki Dietrich Bronder. Pisze on co następuje: „żydowskiego pochodzenia lub spokrewnieni z żydowskimi rodzinami byli: fuehrer i kanclerz Rzeszy Adolf Hitler; jego zastępcy: minister Rzeszy Rudolf Hess i marszałek Rzeszy Hermann Goering; Gregor Strasser, dr. Josef Goebbels, Alfred Rosenberg, Hans Frank i Henrich Himmler; ministrowie Rzeszy von Ribbentrop (który niegdyś wypił bruderszaft ze słynnym syjonistą, zmarłym w 1952 roku pierwszym prezydentem Izraela Chaimem Weizmannem) i von Keudell; gauleiterzy Globocznik (tępiciel Żydów), Jordan i Wilhelm Kube; wysocy funkcjonariusze SS Reinhard Heydrich, Erich von dem Bach-Zalewski i von Kaudell II; bankierzy i sponsorzy Hitlera przed 1933 rokiem Ritter von Stauss (wiceprzewodniczący Reichstagu) i von Stein; feldmarszałek i sekretarz stanu Milch, podsekretarz stanu Gauss; starzy towarzysze partyjni Hanffstaengel (szef biura prasowego NSDAP dla prasy zagranicznej i późniejszy doradca Roosvelta) i prof. Haushofer”. Powyższa lista nie jest pełna, ale jest prawdziwa, co sprawdzić może każdy, kto bliżej zainteresuje się, jaki jest związek między chorobliwą nienawiścią Hitlera i jego paladynów do ich krewniaków, a powstaniem państwa Izrael.
    Hannecke Kardel, ‘Hitler założycielem Izraela’
    Książka do nabycia pod linkiem : http://www.polskapartianarodowa.org/sklep/index.php?42,hitler-zalozycielem-izraela
    Nazistowskie SS finansowało powstającą izraelską armię - Nazis SS Funded Nascent Israeli Army http://www.henrymakow.com/ Dr Henry Makow – 18.12.2010 tłumaczenie Ola Gordon. Medal wybity przez nazistów (Goebbels) upamiętniający syjonistyczną „przyjaźń.” Nazizm i syjonizm to dwie strony tego samego medalu Illuminati( zdjęcie medalu: http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/12/a37.jpg). Wiedziałem, że syjoniści współpracowali z nazistami, ale nie wiedziałem o tym, że naziści faktycznie finansowali syjonistów! Christopher Simpson w wydanej w 1988 roku książce „Blowback” (Niewypał) mówi, że zdobyte materiały SS dokumentowały tajne porozumienie między SS i Haganah, poprzednikiem Izraelskich Sił Obronnych. Sfinansowali co najmniej jednego dowódcę Haganah. „Zgodnie z umową, Haganah mógł organizować obozy szkoleniowe dla żydowskiej młodzieży na terenie Niemiec. Ci młodzi ludzie, jak również pewni inni Żydzi wypędzeni w Niemiec przez nazistów, byli zachęcani do emigracji do Palestyny. [Przywódca Haganah Feival] Polkes i Hagana, w zamian zgodzili się na „przekazywanie SS materiałów wywiadowczych na temat spraw brytyjskich w Palestynie. Zdobyte niemieckie dokumenty twierdzą, że Polkes wierzył, że coraz bardziej brutalne nazistowskie prześladowania Żydów mogłyby być korzystne dla syjonistów, przynajmniej tymczasowo, wymuszając żydowską imigrację do Palestyny, oraz że jedynym źródłem dochodu dowódcy Haganah, były tajne fundusze z SS.” (s. 252, podkreślenie autora) Nie znam zakresu wsparcia nazistów, ale wątpię czy był to jedyny przypadek. Europejscy Żydzi zostali zdradzeni przez swoich syjonistycznych przywódców. Syjoniści współpracowali w holokauście w celu uzyskania poparcia dla żydowskiej ojczyzny. Każde inne przywództwo żydowskie było tłumione przez nazistów. Bez przywództwa, Żydzi szli na śmierć jak barany na rzeź.

    Pędzenie baranów do Palestyny

    Gdyby nie było Hitlera, syjoniści by go stworzyli. (może tak było) Mówią o tym liczby (Edwin Black, „The Transfer Agrement” [Umowa transferowa]). W 1927 roku około 15.000 z 550.000 niemieckich Żydów uważało się za syjonistów. To mniej niż 2%. Ogromna większość niemieckich Żydów „zażarcie odrzucała syjonizm jako wroga wewnętrznego.” Oni byli Niemcami. 80.000 walczyło w okopach i 12.000 zginęło. „Nigdzie nie było tak szerokiej opozycji Żydów [wobec syjonizmu], pryncypialnej i zajadłej jak w Niemczech,” napisał syjonistyczny historyk. W celu zmanipulowania Żydów na wyjazd do Palestyny, Niemcy musiały być wyposażone w rasistowską ideologię nacjonalistyczną taką jak syjonizm. W rzeczywistości, Julius Streicher i inni naziści przyznali, że ich ideologia „rasy panów” wzorowała się na judaizmie. Przez ten fałszywy „konflikt,” syjonizm i nazizm były w stanie przyspieszyć cel Illuminati utworzenia prywatnej armii, służb specjalnych i arsenału nuklearnego w Izraelu. Oni również odbudują świątynię Salomona w przyszłej stolicy świata – Jerozolimie. Żydzi byli zszokowani i oszukani. Teraz zbyt dużo zainwestowali w Izraelu by przyznać się, że dali się nabrać.
    Lekcje

    Przeszłe cierpienia Żydów stanowią lekcję na dziś. Ich przywództwo zostało zawłaszczone przez masonów (tj. syjonizm jest zakonem masońskim) nastawionych na poświęcenie ich w przyspieszeniu realizacji wielkiego planu. Takie jest dokładnie nasze stanowisko. Bankierzy wykorzystują dług by nas wydziedziczyć i zniewolić. Bush, Obama i większość naszych przywódców to masoni Illuminati, którzy zgodzili się przyjąć biliony dolarów w „długu.” Gdyby reprezentowali nas, to pozwoliliby na upadek banków (tak jak w Islandii) i zlikwidować cały dług stworzony przez bankierów z powietrza. Holokaust jest ostrzeżeniem dla nas wszystkich. Będziemy niewolnikami (lub gorzej) tak długo, jak będziemy akceptować fałszywych przywódców czyli „wewnętrznego wroga.”
    Film – The Transfer Agreement (You Tube) - w Polsce jest niestety niedostępny, tak sobie zażyczyli polscy żydzi.
    Z wizytą w Auschwitz. David Cole(http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/03/a65.jpg ) ( http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/prawda-za-bramami-auschwitz-%e2%80%93-film/) - http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/holo-mit/z-wizyta-w-auschwitz-david-cole/
    Prawda za bramami Auschwitz – film - David Cole jest poszukiwaczem prawdy i uczciwym człowiekiem. W tym filmie dokumentalnym przedstawia wiele dowodów, że oficjalna historia niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz jest kłamstwem. David Cole jest Żydem, dlatego jego świadectwo jest tym bardziej wiarygodne. Jest to dokument poddający w wątpliwość wiarygodność amerykańskich materiałów. Dowiemy się, że np. na oryginalnych rzekomo filmach widzimy komory gazowe w jednym z obozów, gdzie z całą pewnością komór nigdy nie było, a mydło z ludzi to też był chwyt propagandowy, co współcześnie przyznają nawet żydowscy historycy. Cz. I - http://www.dailymotion.com/video/xdf6p4_prawda-za-bramami-auschwitz-1-6_news#from=embed cz. II. - http://www.dailymotion.com/video/xdf7jz_prawda-za-bramami-auschwitz-2-6_news#from=embed cz. III. - http://www.dailymotion.com/video/xdf7vm_prawda-za-bramami-auschwitz-3-6_news#from=embed cz. IV. - http://www.dailymotion.com/video/xdf87z_prawda-za-bramami-auschwitz-4-6_news#from=embed cz. V. - http://www.dailymotion.com/video/xdf8gq_prawda-za-bramami-auschwitz-5-6_news#from=embed cz. VI. - http://www.dailymotion.com/video/xdf8w1_prawda-za-bramami-auschwitz-6-6_news#from=embed Rewizjonistyczny film, poddający w wątpliwość nie tylko ilość ofiar obozu w Auschwitz, ale i istnienie tam komór gazowych. Autor filmu przedstawiając się jako Żyd, bierze sobie prywatną przewodniczkę i zwiedza z nią obóz. Przewodniczka opowiada to, co zazwyczaj Żydzi chcą usłyszeć. Kolejna przewodniczka przedstawia fakty inaczej. Jeszcze inną wersję prezentuje dr Franciszek Piper, dyrektor muzeum. Wszyscy oni utrzymują, że komory gazowe istniały, również ta, w KL 1 – starym, pierwotnym obozie, która przez kilka lat przed wyzwoleniem z całą pewnością pełniła funkcję schronu przeciwlotniczego, miała kilka pomieszczeń, w tym łazienkę i ubikację, a po wyzwoleniu została przebudowana do obecnej postaci. W filmie prezentowane są fakty: wyniki badań Katedry Medycyny Sądowej, wykazujące brak śladów cyklonu B na ścianach komory gazowej, stanowiska współczesnych historyków na temat przekłamań w procesie norymberskim. Konkluzją jest hipoteza, że być może ludobójstwo przy pomocy gazu miało być jedynym argumentem, odróżniającym poczynania Niemców od tego, co z niemieckimi jeńcami robili zwycięscy alianci… Kwestia pozostaje nadal otwarta. Film pod względem technicznym robi wrażenie bardzo amatorskiego, ale i tak jest warty obejrzenia. Materiał zrealizowano w 1992 roku. Film został usunięty z YouTube przez żydowską cenzurę. Za jego udostępnienie podziękowania dla Monitora Kancelarii Prezesa Rady Mędrców. http://www.holocaustdenialvideos.com/
    Kontrowersyjna historia Chazarów(The Controversial Story Of The Khazars http://www.fourwinds10.com/siterun_data/history/zionism/news.php?q=1276360998) - Tłumaczyła: Ola Gordon
    O grupie ludzi znanych pod nazwą Chazarów rzadko się mówiło i prawie nigdy nie byli przedmiotem dyskusji poza kręgami naukowymi, szczególnie zainteresowanymi historią Żydów, aż do 1976 roku kiedy opublikowano kontrowersyjną książkę Trzynaste plemię (The Thirteenth Tribe) żydowskiego filozofa i krytyka społecznego, Arthura Koestlera (1905-1983). Ale niezależnie od Koestlera (którego praca nigdy nie była znana wcześniej), mieszkający w Kanadzie pisarz żydowskiego pochodzenia, Michael Bradley, w roku 1978 wydał pracę The Iceman Inheritance (Dziedzictwo człowieka lodu), potem jej kontynuację Chosen People From the Caucusus (Naród wybrany z Kaukazu), w których (razem) postawił tezę, że współcześni ludzie znani jako Żydzi pochodzili od Chazarów i że, rzeczywiście, Chazarowie mogli prześledzić swoje początki do neandertalczyków. Witryna Bradleya http:///www.michaelbradley.info opisuje wyniki jego badań zawarte w drugiej książce, autor skupia się na dwu odrębnych grupach ludzi pochodzących z gór Kaukazu Bliskiego Wschodu: biblijnych Hebrajczyków, którzy wyszli z południowego Kaukazu w latach 3000-2000 pne, by zaatakować Palestynę, oraz północno-kaukaskich „Chazarów,” którzy około 740 rne przeszli na judaizm. Inwazje Mongołów wypędziły Chazarów do środkowej i wschodniej Europy, a ich potomkowie stanowią ogromną większość nowoczesnego żydostwa [temat o który spierali się historycy zarówno żydowscy jak i nie-żydowscy], sugerując że, na ironię, tylko mała liczba obu ludów uważana jest za „Żydów,” choć nie mają one ani bezpośredniego, ani genetycznego związku ze sobą, poza tym, że mają wspólne neandertalskie pochodzenie z gór Kaukazu, w bardzo odległej i starożytnej przed-judaistycznej przeszłości. Bradley twierdzi, że ludy i kultury pochodzące z gór Kaukazu (znanego schronienia dla późnych społeczeństw neandertalskich) w czasach proto - historycznych i historycznych, pozostały wysoko inteligentne, bardzo agresywne i niedostosowane pod względem psychoseksualnym (promujące wysoki poziom spójności grupowej). Te wady, jak twierdzi Bradley, wyjaśniają przetrwanie biblijnych Hebrajczyków wbrew wszystkiemu, oraz również nadmierny wpływ społeczny nowoczesnych zachodnich Żydów. Bradley twierdzi, że nie ma żadnej mistyki ”wybranego narodu.” „Monoteizm”, czysto męskie i abstrakcyjne bóstwo, to zaledwie wynik neandertalskich lodowcowych adaptacji fizycznych i umysłowych lub „wadliwych adaptacji.” Udowodniona neandertalska spójność grupowa, oraz skrajna agresja, razem stworzyły perspektywę zaciętego, ograniczonego „wybranego narodu.” Połączenie kulturowe dwóch oddzielnych linii „Żydów” od XVI wieku odgrywało ważną rolę w rozwoju cywilizacji zachodniej, a więc w formowaniu obecnego profilu kulturalnego całego świata. Bradley twierdzi, że unikalny wysoki poziom ciągłej neardentalskiej agresji, utrwalonej przez etniczny zakaz małżeństw mieszanych, jest odpowiedzialny za odgrywanie głównej roli tych, którzy nazywają się Żydami w odkryciu i podboju Ameryki, w transatlantyckim handlu czarnymi Afrykańczykami jako niewolnikami, oraz w kulturowej kolonizacji nie-białych przez Zachód. Rola ta była zbyt często zniekształcana i kamuflowana przez głośne lamenty o „antysemityzmie”. Bradley pisze dalej o własnych badaniach i wynikającej z nich kontrowersji, która wybuchła gdy liczne media (i źródła żydowskie), wcześniej chwaliły jego prace na temat neandertalczyków, zdały sobie sprawę z tego, że jego prace wskazywały na neandertalskie pochodzenie żydowskiego narodu: „Żydowscy” Aszkenazyjczycy pochodzili z regionu znanego późnym neandertalczykom, z gór Kaukazu i okolicznych rosyjskich stepów. niektórzy z typowo „żydowskimi” wadami fizycznymi byli oczywiście bardzo szczątkowo neandertalscy, głównie niski wzrost i pulchna budowa ciała, bardzo niskie i o dużych piersiach kobiety, wyjątkowo owłosieni mężczyźni ze skłonnością do krzaczastych brwi, i duże haczykowate nosy występujące u obu płci. Wielu Żydów aszkenazyjskich ma drobno kręcone włosy barwy ciemnej czerwonawej, brązowej lub w kolorze mahoniu. Wśród „Żydów” aszkenazyjskich istnieje również genetyczna cecha twarzy w kształcie dzioba, nie tylko haczykowate nosy i duże usta (na więcej sposobów niż jeden), które „okrywają” dolną część twarzy. Dobrze znanymi i ładnymi przykładami są Barbara Streisand i Julia Roberts, wykazującymi jak atrakcyjna może być ta wada genetyczna. Ale to nie są fizyczne wady „semickie.” Są to fizyczne cechy neandertalskie. I być może wśród Aszkenazyjczyków zachowały się jakieś neandertalskie emocjonalne wady wraz z fizycznymi. Ich aspirowanie do „narodu wybranego” jest typową neardentalską obsesją wewnątrzgrupową, która faktycznie jest predyspozycją genetycznie rasową przeciwko wszystkim ludziom. Jest to genetycznie określona mentalność „my przeciwko im”. Ich wyższy poziom znanej neandertalskiej agresji przeciwko obcym, odpowiada za ich nieproporcjonalny wpływ społeczny gdziekolwiek osiedlili się na zachodzie… Jako grupa, Żydzi aszkenazyjscy wykazują się trwałymi wadami neandertalskimi, najsilniejszymi wśród żyjących ludów kaukaskich, z powodu zakazów małżeństw mieszanych. Ich neandertalskie geny trzymane były „w rodzinie.” Te neandertalskie geny nie zniknęły na skutek małżeństw mieszanych tak bardzo, jak wśród innych ludów kaukaskich. Pochodzenie dzisiejszych aszkenazyjskich „Żydów” z rosyjskich stepów nie było wyłącznie teorią opartą na satyrze średniowiecznych chrześcijańskich, islamskich i żydowskich kronikarzy. Była to twarda i celowa rzeczywistość historyczna, oparta na lingwistyce i dowodach archeologicznych. I w przypadku The Iceman Inheritance, moją niewybaczalną zbrodnią było to, że do innych dowodów dodałem bardziej przekonywujące dane antropologiczne. Te „dane” były czymś, co każdy faktycznie mógł zobaczyć przyglądając się po prostu licznym północno amerykańskim „Żydom.” Jak mówi Bradley, dziedzictwo neandertalskie współczesnego narodu żydowskiego wyjaśnia ich problemy nie tylko w związku z prawdziwym narodem Palestyny, lecz także z innymi na tej planecie. Pisze on: „To niefortunne połączenie wysokiej agresji z tendencją do niestabilności emocjonalnej i histerii, kiedy czują się zdenerwowani lub zagrożeni. . . co jest cały czas, gdy nie mają absolutnej kontroli. I nawet wtedy są aroganccy i zaniepokojeni. Etnicznym symptomem tej chwiejności emocjonalnej jest żydowska skłonność do hipochondrii. Nawet oni nie mogą (jeszcze) kontrolować śmierci. To niefortunne połączenie wysokiej agresji w połączeniu z tendencją do niestabilności emocjonalnej i histerii, okazało się być niebezpieczną i tragiczną sytuacją w dziejach Zachodu. Ich agresja zachęca do ciągłych żydowskich prób kontroli społeczeństw, podczas gdy niestabilność emocjonalna większości Żydów, utrudnia racjonalnie odróżnienie pomiędzy uzasadnioną krytyką społeczną przez ich nie-żydowskich sąsiadów oraz atakami na nich. Niewrażliwi nawet wobec obiektywnej obawy o nadmierny żydowski wpływ na społeczeństwa, oraz reagujący z histeryczną agresją na każdy taki rzekomy „atak” na ich zachowanie i zarzuty ze strony nie-Żydów by je ograniczyć, Żydzi zawsze prowokowali przemoc wobec samych siebie. A potem, z dużą satysfakcją emocjonalną, czują się ofiarą i przypisują sytuację wrodzonemu „antysemityzmowi” wśród swoich sąsiadów.
    Sami Żydzi przyznają, że nie są potomkami starożytnych Izraelitów (The Jews admit that they are not the descendants of the Ancient Israelites in their writings. http://www.israelect.com/reference/WillieMartin/Jews_Are_Not_Israelites.htm Willie Martin) tłumaczenie Ola Gordon. W części zatytułowanej ‘A brief History of the Terms for Jew’ [Krótka historia określenia Żyd] w ’1980 Jewish Almanac’ jest następujący wpis: „Ściśle mówiąc, niepoprawne jest nazywanie starożytnego Izraelity ‘Żydem,’ czy nazywanie współczesnego Żyda Izraelitą lub Hebrajczykiem.” (1980 Jewish Almanac s. 3)

    Encyclopedia Americana (1985):

    „Chazarowie, starożytny mówiący po turecku lud, mieli wielkie i silne państwo na stepach północnych gór Kaukazu od VII w. do jego końca w połowie XI wieku. W VIII w. jego przywódca polityczny religijny… jak również większa część chazarskiej magnaterii, zarzuciła pogaństwo i przeszła na judaizm… (o Chazarach mówi się jako o przodkach większości rosyjskich i wsch.-europejskich Żydów)”

    Encyclopedia Britannica (15 wydanie):

    „Chazarowie, konfederacja plemion tureckich i irańskich, która utworzyła główne imperium handlowe w II połowie VI w., obejmujące płd-wsch. region współczesnej europejskiej Rosji… W połowie VIII w. klasy rządzące przyjęły judaizm jako swoją religię.”

    Academic American Encyclopedia (1985):

    „Aszkenazyjczycy obok Sefardyjczyków są jedną z dwu głównych grup Żydów.”

    Encyclopedia Americana (1985):

    „Aszkenazyjczycy to Żydzi, których przodkowie żyli na ziemiach germańskich… to między Żydami aszkenazyjskimi powstała idea syjonizmu politycznego, ostatecznie prowadzącego do ustanowienia państwa Izrael… W późnych latach 1960, liczba aszkenazyjskich Żydów wynosiła 11 mln, około 84% światowej populacji Żydów.”

    The Jewish Encyclopedia:

    „Chazarowie, nie-semicki, azjatycki, mongolski lud plemienny, przybył do Europy Wsch. około I w., jako naród przeszli na judaizm w VII w. przez rozwijający się naród rosyjski, który wcielił całą populację chazarską, i który wyjaśnia obecność we wsch. Europie wielkiej liczby mówiących jidysz Żydów w Rosji, Polsce, Litwie, Galicji, Besarabii i Rumunii.”

    The Encyclopedia Judaica (1972):

    „Chazarowie, grupa narodowa głównie typu tureckiego, niezależna i suwerenna w Europie Wsch. pomiędzy VII i X w. W ciągu tego okresu przywódcy chazarscy wyznawali judaizm … Mimo znikomej informacji o charakterze archeologicznym, obecność grup żydowskich, to wpływ myśli żydowskiej w średniowiecznej Europie Wsch. jest znaczny. Grupy wymieniane jako migrujące do Europy Środkowej ze Wschodu, często określane jako Chazarowie, dzięki czemu nie można przeoczyć możliwości, że pochodziły z dawnego Imperium Chazarskiego.

    The Universal Jewish Encyclopedia:

    „Pierwotne znaczenie Ashkenaz i Ashkenazim w jęz. hebrajskim jest Niemcy [państwo] i Niemcy [naród]. Może tak być, ponieważ ojczyzną starożytnych przodków Niemców jest Media, biblijni Ashkenaz… Krauss uważa, że we wczesnym średniowieczu, Chazarowie często nazywani byli Aszkenazim… Około 92% wszystkich Żydów lub około 14.5 mln to Aszkenazim.”

    New Grolier Encyclopedia:

    „Chazarowie, turecki lud, stworzył imperium handlowe i polityczne, które dominowało w istotnej części płd. Rosji przez większą część VII – X w. W VIII w. Kagan (król) i chazarska arystokracja przeszli na judaizm. Chazarowie ustanowili swoją stolicę w Itil (lub Atil), w delcie Wołgi, i przez następnych 400 lat to żydowskie cesarstwo utrzymywało równowagę sił między chrześcijańskim Imperium Bizantyjskim i muzułmańskim Kalifatem. Warowne chazarskie miasto Sarkil w dolnej części rzeki Don zostało zbudowane z pomocą Bizancjum i służyło jako skrzyżowanie na szlaku wiodącym do Azji Środkowej. Chazarowie rządzili wieloma szlakami handlowymi na Wschód; niektórzy Radhanites (żydowscy kupcy z Galii), na przykład, byli przyzwyczajeni do przekraczania imperium chazarskiego w czasie podróży do i z Chin i Indii. Pod koniec X i na początku XI w. sojusz Bizancjum i Rosjan złamał potęgę Chazarów na Krymie. W 965 roku, Światosław I, książę kijowski, zdecydowanie pokonał armię Chazarów. Dalej na wschód nowe fale tureckich najeźdźców zajęły pozostałości po państwie Chazarów.

    Biblia: mówi, że chazarscy (Ashkenaz) Żydzi byli / są synami Jafeta, a nie Szema:

    „Są to pokolenia synów Noego, Szema, Hama i Jafeta, a z nich pochodzili synowie urodzeni po potopie. Synowie Jafeta; … synowie Gomera; Ashkenaz…” (Rdz. 10:1-3)

    Zatem Biblia udowadnia, że Żydzi Ashkenaz (Chazarowie) nie byli potomkami Szema i nie mogą być Semitami.

    Król Kimyarite przyjmuje judaizm i konwertuje swoją armię i lud:

    „Kimyarite (Himyarite) zob. Sabeans (Jewish Encyclopedia, p. 403) Sabeans: Mieszkańcy starożytnego królestwa Sziby w płd.-wsch. Arabii, znanej z Biblii, prac klasycznych pisarzy i tubylczych napisów. Genealogia Ks. Rodz. daje trzy rodowody Sziby, tytułowy przodek Sabeans, który jest różnie nazywany (1) syn Ramy i wnuk Kusz, (Rdz. 10:07; 1 Kroniki 1:09, komp Ezechiel 27:22;. 38:13) (2) syn Joktana i praprawnuk Szema (Rdz 10:28; 1 Kroniki 1:22) i (3) syn Jokszana i wnuk Abrahama od Ketury. ( Rdz. 25:3; 1 Kroniki 01:32) Wydaje się zatem, że były trzy grupy Sabeans: jedna w Afryce, (por. etiopskie miasto Saga wspominane przez Strabona, „Geography,” s. 77) i pozostałe dwie w Arabii.

    The Outline of History (Zarys historii) – H. G. Wells:

    „Jest bardzo prawdopodobne, że większość przodków Żydów ‘nigdy’ nie mieszkała w Palestynie ‘w ogóle,’ o czym świadczy przewaga opinii historycznych nad faktami.” Poniżej znajduje się historia nawrócenia plemienia ludzi w Rosji na judaizm i jest źródłem ponad 95% Żydów z Europy Wschodniej. „Facts Are Facts” [Fakty są faktami] - Benjamin Friedman: „Bez pełnej i dokładnej wiedzy nt. pochodzenia i historii ‘Żydów’ w Europie Wschodniej … jest zupełnie niemożliwe by [chrześcijanie] w inteligentny sposób zrozumieli szkodliwy wpływ Żydów wywierany przez dziesięć wieków … Prawdopodobnie będziecie zaskoczeni, jak było wielu chrześcijan dawno temu, kiedy zaszokowałem naród pierwszym opublikowaniem przeze mnie faktów ujawnionych na podstawie moich wieloletnich badań nad pochodzeniem i historią ‘Żydów’ w Europie Wschodniej. Moje wieloletnie intensywne badania dowiodły poza wszelką wątpliwość, w przeciwieństwie do powszechnego przekonania wyznawanego przez chrześcijan, że ‘Żydzi’ w Europie Wsch. w każdej chwili w historii Europy Wsch. nigdy nie byli legendarnymi ‘zagubionymi dziesięciu plemionami’ z Biblii. TEN FAKT HISTORYCZNY JEST NIEPODWAŻALNY. Wnikliwe badania ustaliły jako prawdę, że właściwie ‘Żydów’ z Europy Wsch. w żadnym momencie ich historii nie można uznawać za bezpośrednich potomków legendarnych zagubionych ‘dziesięciu plemion’ z Biblii. W historii współczesnej ‘Żydzi’ w Europie Wsch., nie mają prawa do wskazania nawet jednego starożytnego przodka, który kiedykolwiek postawił choćby stopę na palestyńskiej ziemi w erze historii biblijnej.
    Badania ujawniły również, że ‘Żydzi’ w Europie Wschodniej nigdy nie byli ‘Semitami,” nie są ‘Semitami’ teraz, ani nie będą nigdy uważani za ‘Semitów’ w przyszłości, bez względu na to, jak będą rozciągać wyobraźnię. Wyczerpujące badania również nieodwołalnie odrzucają jako fantastyczną fabrykację ogólnie przyjętego przekonania chrześcijan, że ‘Żydzi’ w Europie Wschodniej są legendarnym ‘narodem wybranym,’ tak bardzo głośno reklamowanym przez chrześcijańskich duchownych z ambon … „

    American People’s Encyclopedia (1954) pod Nr. 15 292 zamieszcza następującą informację o Chazarach:

    „W 740 AD Chazarowie oficjalnie przyjęli judaizm. Sto lat później zostali pokonani przez przybywające ludy słowiańskie i rozproszeni na tereny Europy środkowej, gdzie byli znani jako Żydzi. Z powyższego jasno widzimy, że Żydzi w pełni rozumieją swoje chazarskie dziedzictwo, jak pisze trzecie wydanie Jewish Encyclopedia (1925): „Chazarowie [Kazarowie]: Lud pochodzenia tureckiego, którego życie i historia wplatają się w początki historii Żydów w Rosji. Królestwo Chazarów ustanowione na większości południowych terenów Rosji, na długo przed założeniem rosyjskiej monarchii przez Waregów (855). Żydzi mieszkali na wybrzeżach mórz Czarnego i Kaspijskiego od pierwszych wieków [po śmierci Chrystusa]. Dowody historyczne wykazują region Uralu jako ojczyznę Chazarów. Wśród klasycznych pisarzy średniowiecza byli znani jako ‘Chozars,’ ‘Khazirs,’ ‘Akatzirs,’ and ‘Akatirs,’ oraz w kronikach rosyjskich jako ‘Khwalisses’ i ‘Ugry Byelyye.’…”

    Encyclopedia Judaica t. 10, (1971) tak pisze o Chazarach (Kazarach):

    „Kazarowie, grupa narodowa typu tureckiego, niezależna i suwerenna we Wsch. Europie, między VII i X w. W tych czasach główni Kazarowie wyznawali judaizm.”

    Universal Jewish Encyclopedia:

    „Kazarowie, średniowieczny lud, prawdopodobnie spokrewniony z Bulgarami znad Wołgi, którego klasa rządząca przyjęła judaizm w VIII w. Kazarowie wydają się przybywać w VI w., z wielkiego koczowniczego imperium Hunów (Turcy), które rozciągało się od stepów Europy Wsch. i basenu Wołgi do chińskiej granicy. Chociaż często się twierdzi, że zapisy o Kazarach występują już w 200 AD, faktycznie wzmianki o nich nie ma do 627 AD … Większość żydowskich historyków konwersję króla Kazarów na judaizm datuje na pierwszą połowę tego stulecia [AD] … „

    Academic American Encyclopedia – Deluxe Library Edition, t. 12, s. 66:

    „Kazarowie, lud turecki, stworzył imperium handlowe i polityczne, które dominowało znaczną część płd. Rosji przez większość VII do X w. W VIII w. arystokracja kazarska i Kagan (król) przyjęli judaizm.”

    New Encyclopedia Britannica t. 6, s. 836:

    „Kazar, członek konfederacji mówiących po turecku plemion, które pod koniec VI w. ustanowiły główne imperium handlowe w płd.-wsch. regionie współczesnej europejskiej Rosji… Ale najbardziej uderzającą cechą Kazarów było rzekome przyjęcie judaizmu przez Kagana i większą część klasy rządzącej około 740 AD… Sam ten fakt jest jednak bezsprzeczny i niespotykany w historii Eurazji środkowej. Kilku uczonych twierdziło, że zjudaizowani Kazarowie byli dalekimi przodkami wielu Żydów z Europy Wsch. i Rosji.”

    Collier Encyclopedia t. 14, s. 65:

    „Kazarowie, pół-koczownicze plemię tureckie pochodzenia tatarskiego, pierwszy raz występujące na płn. od Kaukazu na początku III w… W VIII w. Kagan Bulan zdecydował na korzyść Żydów i przyjął judaizm dla siebie i swojego ludu…”

    New Catholic Encyclopedia t. VIII, s. 173:

    „Kazarowie byli grupą etniczną z ludów tureckich, która pod koniec II w. osiedliła się w regionie między Kaukazem i niższą Wołgą i Donem… Na początku VIII w. związki dynastyczne bliżej powiązały Kazarów z Konstantynopolem, co doprowadziło do ograniczonego szerzenia się wśród nich chrześcijaństwa. Lepiej poznali judaizm od licznych Żydów mieszkających na Krymie i wzdłuż Bosforu. Kiedy cesarz Bizancjum, Leo Isaurian, prześladował Żydów w 723 AD, wielu Żydów znalazło schronienie w królestwie Kazarów, a ich wpływ był tak duży, że w połowie VIII w. król Kazarów i wielu kazarskich arystokratów przyjęli judaizm.”

    Cadillac Modern Encyclopedia, s. 822:

    „Kazarowie, lud płd. rosyjski pochodzenia tureckiego, którzy u szczytu swojej potęgi (VIII-X w.) rządzili imperium, w skład którego wchodził Krym, obejmował region niższej Wołgi, na wschód aż do M. Kaspijskiego. Kazarska rodzina królewska i arystokracja przeszli na judaizm za czasów króla Bulana (768-809) i judaizm stał się religią państwową…”

    Trzynaste plemię, Arthur Koestler, s. 58-82:

    Żydowski autor, Arthur Koestler, w kwestii historii żydowskiej relacjonuje co następuje: W swoim bestsellerze z 1976 roku The Thirteenth Tribe [Trzynaste plemię], autor Darkness at Noon [Ciemność w południe], Promise and Fulfillment [Obietnica i spełnienie] i The Roots of Coincidence [Korzenie koincydencji] wywołał sensację, gdyż udowodnił, że dzisiejsi Żydzi byli, w większości, potomkami Chazarów, którzy przeszli na judaizm siedem wieków po zburzeniu Jerozolimy w roku 70 AD. „To oczywiście jest inspirowane historią Przymierza w Księdze Rodzaju; i oznacza, że Chazarowie również rościli sobie status wybranej rasy, która zawarła własne przymierze z Panem, mimo że [Chazarowie] nie pochodzili z nasienia Abrahama … on nie może i nie rości dla nich [Chazarów] semickiego pochodzenia, prześledza ich [Chazarów] przodków nie do Szema, lecz trzeciego syna Noego, Jafeta, a dokładnie wnuka Jafeta, TOGARMA, przodka wszystkich plemion tureckich. „W rejestrach rodziny naszych ojców znaleźliśmy,” śmiało twierdzi Józef, „że Togarma miał dziesięciu synów, i imiona ich potomków są następujące: Uigur, Dursu, Awarsowie, Hunowie, Basilii, Tarniakh, Chazarowie, Zagora, Bułgarowie i Sabir. My [Chazarowie] jesteśmy synami Chazara, siódmego …”Dlatego zdecydowana większość Żydów z Europy wsch. nie jest w ogóle semickimi Żydami, i dlatego większość Żydów z państw Europy Zach., którzy przybyli z Europy wsch., również nie jest semickimi Żydami. Tak więc, jak twierdzi Koestler, żyły 45 procent Izraelczyków (tylko poza Arabami i Żydami sefardyjskimi), plus dużej większości Żydów na całym świecie, zupełnie nie posiadają korpuskularnego związku z plemieniem Mojżesza i Salomona … Teza Koestlera, choć zaskakująca, nie jest w żaden sposób nową. Genetycznie, ze względu na chazarskie pochodzenie większości Żydów, tylko Sefardyjczycy mogą być uważani za Hebrajczyków krwi, jest to od dawna znane … Ojczyzna do powrotu do której długo tęsknili Weismann, Silver, Ben Gurion i wielu innych aszkenazyjskich syjonistów, najprawdopodobniej nigdy nie była ich … [jest to] fakt antropologiczny, wielu chrześcijan może w żyłach mieć o wiele więcej krwi hebrajsko – izraelickiej niż większość ich żydowskich sąsiadów!

    Żydowski autor Alfred M Lilienthal tak pisze o żydowskiej historii:

    „… Egzystencja [państwa] Izrael nie opiera się na logice. Nie ma żadnej legalności. W jego ustanowieniu ani w obecnej kompetencji nie ma żadnej widocznej legalności – choć może to być absolutna potrzeba i cudowne spełnienie .’…
    Jak na ironię, również w t. IV Encyklopedii Żydowskiej (w czasie badań wyd. 1952), napisano Chazarowie przez „C” zamiast Khazarowie przez „K,” i nosi tytuł ‘Chazarowie do Dreyfusa.’. I to był słynny proces kapitana Alfreda Dreyfusa, zgodnie z wykładnią Teodora Herzla, który zmusił współczesnych żydowskich Chazarów Rosji … zapomnij o ich przejściu na judaizm … do ustanowienia państwa Izrael …I bez krzyku ‘antysemityzm,’ co się stanie z ruchem syjonistycznym? Chazarska konwersja nie była wyjątkowa … Kto może powiedzieć na pewno, że wielu chrześcijańskich czytelników tej książki w rzeczywistości może mieć pewniejsze roszczenia, z których nie zamierzają skorzystać, by powrócić do ‘ojczyzny’ Palestyny, niż Hannah Semer, Menachem Begin, czy Golda Meir? Sama królowa Wiktoria należała do izraelickiej społeczności, która prześledziła jej przodków do zagubionych plemion Izraela. Kiedy narodziło się słowo „judaizm,” nie było już hebrajsko-izraelickiego państwa. Ludzie, którzy przyjęli judaizm byli już mieszanką wielu narodów, ras i szczepów, i ta różnorodność gwałtownie rosła…” (The Zionist Connection II, Alfred M Lilienthal, s. 759-768)
    Antysemityzm, termin antysemityzm był wymysłem; H H Beamisha, w nowojorskim przemówieniu, 30.10-1.11.1937: „W 1948 roku wyraz ‘antysemicki’ wymyślili Żydzi by zapobiec używaniu wyrazu „Żyd.’ Właściwym słowem dla nich jest „Żyd.”
    Jak Brytyjczycy zdobywali zeznania Rudolfa Hessa - (How the British Obtained The Confessions Of Rudolf Höss http://www.rense.com/general68/hoss.htm Dr Robert Faurisson – The Journal for Historical Review, zima 1986, t. 7, s. 389) 27.11..2005 tłumaczenie Ola Gordon. Rudolf Hess był jednym z trzech komendantów obozu koncentracyjnego Auschwitz. Często nazywany jest „komendantem Auschwitz,” a opinia publiczna zna go z książki opublikowanej pt „Commandant in Auschwitz” [Komendant Auschwitz]. W dniu 15 kwietnia 1946 r. stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w charakterze świadka, gdzie jego zeznanie wywołało sensację. Ku zdumieniu oskarżonych i w obecności dziennikarzy z całego świata, przyznał się do najbardziej przerażających zbrodni, jakie znała historia. Powiedział, że osobiście otrzymał od Himmlera rozkaz eksterminacji Żydów. Oszacował, że w Auschwitz zamordowano 3 mln ludzi, w tym 2,5 mln w komorach gazowych. Jego zeznania były fałszywe, wymuszone przez tortury, ale to trwało aż do 1983 roku, kiedy poznano tożsamość oprawców i rodzaj zadawanych mu tortur. Zeznania Rudolfa Hessa dały podstawę teorii, która podtrzymuje, że systematyczna eksterminacja Żydów, zwłaszcza w komorach gazowych, była faktem historycznym. Te zeznania składają się zasadniczo z czterech dokumentów, które, w porządku chronologicznym, są następujące: Wojna zakończyła się w dniu 8 maja 1945 roku w Niemczech. Hess wpadł w ręce Brytyjczyków, którzy uwięzili go w obozie dla SS-manów. Jako wykształcony agronom, uzyskał przedterminowe zwolnienie. Jego strażnicy nie byli świadomi ważności ich więźnia. Urząd pracy znalazł mu zatrudnienie w rolnictwie na farmie w pobliżu Flensburga, niedaleko granicy duńskiej. Spędził tam osiem miesięcy. Poszukiwała go żandarmeria. Jego rodzinę, z którą udało mu się nawiązać kontakt, bacznie obserwowano i poddawano częstym rewizjom.

    Rewelacje z 1983 roku o Brytyjczykach, którzy torturowali Rudolfa Hessa

    Dawno temu rewizjoniści wykazali, że różne zeznania Rudolfa Hessa zawierały tak wiele poważnych błędów, bezsensownych elementów i niemożliwości wszelkiego rodzaju, że nie można dalej im wierzyć, podobnie jak sędziom w Norymberdze i Krakowie, a także niektórym samozwańczym historykom, bez uprzedniej analizy ich treści i okoliczności, w których je uzyskano. Według wszelkiego prawdopodobieństwa, Hess był torturowany przez brytyjskich żołnierzy z 92. Sekcji Bezpieczeństwa, ale konieczne było potwierdzenie tej hipotezy. Potwierdzenie to znalazło się w publikacji w Anglii książki, podającej nazwisko głównego kata (brytyjski sierżant pochodzenia żydowskiego), oraz opis okoliczności aresztowania Hessa, jak i jego przesłuchania 3-go stopnia. Autorem książki jest Rupert Butler. Opublikowano ją w roku 1983 (Hameln). Butler jest autorem trzech innych prac: The Black Angels [Czarne anioły], Hand of Steel [Stalowa ręka] i Gestapo, opublikowanych przez Hameln. Interesująca nas książka jest zatytułowana Legions of Heath [Legiony śmierci]. Jej inspiracja jest antyhitlerowska. Butler mówi, że materiały do książki badał w Imperialnym Muzeum Wojny w Londynie, Instytucie Historii Najnowszej i Bibliotece Wiedeńskiej, jak również w innych podobnych prestiżowych instytucjach. Na początku książki, wyraża swoją wdzięczność dla tych instytucji, m.in. dwu osobom, z których jedną jest Bernard Clarke („który złapał komendanta Auschwitz Rudolfa Hessa”). Autor przytacza kilka fragmentów zeznań napisanych lub nagranych przez Clarke’a. Bernard Clarke nie wykazuje żadnych wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie, wykazuje pewną dumę z torturowania „nazisty.” Również Rupert Butler nie znajduje w tym nic co zasługuje na krytykę. Żaden z nich nie rozumie znaczenia ich rewelacji. Mówią, że Hess został aresztowany w dniu 11 marca 1946 roku, i że potrzebne były trzy dni tortur by uzyskać „spójne zeznanie.” Nie zdają sobie sprawy z tego, że rzekome „spójne zeznanie” to nic innego jak spowiedź lunatyka, podpisana przez ich drżącą ofiarę l4 lub l5 marca 1946 roku, o 2:30 rano, co przypieczętowało loss Hessa na zawsze, jest to spowiedź, która nadaje również mitowi ostateczny kształt. Spowiedź ta również zdecydowanie kształtuje mit Auschwitz, rzekomego najważniejszego miejsca eksterminacji Żydów, przede wszystkim z powodu domniemanego wykorzystania morderczych komór gazowych.

    11 marca 1946 roku, kpt Cross, Bernard Clarke, oraz czterej inni oficerowie wywiadu w brytyjskich mundurach, większość z nich słusznego wzrostu i o groźnym wyglądzie, weszli do domu pani Hess i jej dzieci.

    Sześciu mężczyzn, jak nam powiedziano, byli wprawnymi „praktykantami w bardziej wyrafinowanych technikach długotrwałego i bezlitosnego dochodzenia” (s. 235). Clarke zaczął krzyczeć:
    Jeśli nam nie powiesz [gdzie jest twój mąż] oddamy cię Rosjanom, a oni postawią cię przed plutonem egzekucyjnym. Twój syn będzie wysłany na Syberię. Frau Hess załamała się i ujawniła, mówi Clarke, lokalizację gospodarstwa, gdzie jej mąż się ukrywał, jak również jego przybrane nazwisko: Franz Lang. A Bernard Clarke dodał: Odpowiednie zastraszenie syna i córki dało dokładnie identyczne informacje. Następnie żydowski sierżant i pięciu innych specjalistów w przesłuchiwaniach 3-go stopnia wyszli na poszukiwania Hessa, którego zaskoczyli w środku nocy, śpiącego we wnęce, w pomieszczeniu używanym do szlachtowania bydła w gospodarstwie. Hess krzyknął przerażony na sam widok brytyjskich mundurów. Clarke krzyknął: „Jak się nazywasz?” Po każdej odpowiedzi „Franz Lang,” ręka Clarke’a uderzała w twarz Hessa. Po czwartym razie, Hess złamał się i przyznał się kim był. Przyznanie nagle rozpętało nienawiść żydowskich sierżantów grupy aresztujących, których rodzice zginęli w Auschwitz, w wyniku rozkazu podpisanego przez Hessa. Więźnia ściągnięto z górnego piętrowego łóżka, zdarto z niego piżamę. Następnie został przeciągnięty nago do jednego z rzeźniczych stołów, gdzie Clarke’owi wydawało się, że ciosom i krzykom nie było końca. W końcu wojskowy paramedyk powiedział kapitanowi: „Powstrzymaj ich, chyba że chcesz zabrać zwłoki.” Na Hessa narzucono koc i wciągnięto do samochodu Clarke’a, gdzie sierżant wlał mu w gardło znaczną ilość whisky. Hess próbował zasnąć. Clarke wsadził szpicrutę pod jego powieki i rozkazał po niemiecku: „Trzymaj swoje świńskie oczy otwarte, ty świnio.” Po raz pierwszy Hess powiedział swoje często powtarzane uzasadnienie: „Dostawałem rozkazy od Himmlera. Jestem żołnierzem tak samo jak wy i musieliśmy wykonywać rozkazy.” Do Heide wrócili około trzeciej rano. Śnieżyca trwała nadal, ale z Hessa zdarto koc i zmuszono go by nago przeszedł przez podwórze więzienia do celi. (s. 237) Bernard Clarke ujawnia, że „zabrało trzy dni, żeby uzyskać [od Hessa] spójne zeznanie” (ibid).

    To wyznanie potwierdził Ken Jones w artykule w Wrexham Leader (17.10.1986):

    Ken Jones był wtedy szeregowym w Royal Horse Artillery i stacjonował w Heid(e) w Szlezwiku-Holsztynie. „Przywieźli go do nas, kiedy odmówił współpracy w przesłuchaniu o swoich działaniach w czasie wojny. Było to w zimie 1945 / 6 i został wprowadzony do małej celi więzienia w koszarach,” wspomina Jones. Dwaj inni żołnierze oraz Jones mieli siedzieć z Hessem w jego celi, by pomóc złamać go przed przesłuchaniem. „Siedzieliśmy z nim w celi dzień i noc, uzbrojeni w rękojeści siekiery. Naszym zadaniem było szturchanie go za każdym razem kiedy zasypiał, żeby przełamać jego opór,” powiedział Jones. Kiedy Hessa zabierano na spacer w siarczysty mróz, zmuszano go by miał na sobie tylko dżinsy i cienką bawełnianą koszulę. Po trzech dniach i nocach bez snu, Hess w końcu załamał się i dokonał pełnej spowiedzi. Zeznanie uzyskane w tych warunkach, opisane przed chwilą przez zbirów z brytyjskiej bezpieki, z brutalnej inspiracji sierżanta-tłumacza Bernarda Clarke’a, było pierwszym zeznaniem Hessa, oryginalnym zeznaniem zarejestrowanym pod numerem NO-1210. Kiedy torturowany więzień zaczął mówić, według Clarke’a, nie można było go zatrzymać. Clarke, nie był bardziej świadomy w 1982 czy 1983, niż w 1946 roku z ogromu tego, że zmusił Hessa do przyznania się, dalej opisuje szereg fikcyjnych okropności tu przedstawionych jako prawdę: Hess opowiadał o tym, że kiedy podpalono zwłoki, tłuszcz sączący się z nich wylewał się na inne organy (!). Ocenił, że liczba zmarłych w okresie, gdy tylko był w Auschwitz, wynosiła 2 mln (!); mordy osiągały liczbę 10.000 ofiar dziennie (!). Obowiązkiem Clarke’a było cenzurowanie listów wysyłanych przez Hessa do żony i dzieci. Każdy policjant wie, że prawo do przyznania lub odmowy zgody na to, by więzień mógł pisać do rodziny, stanowi broń psychologiczną. Aby zmusić więźnia do „śpiewania,” czasami wystarczy tylko zawiesić lub anulować to pozwolenie. Clarke robi ciekawą uwagę o treści listów Hessa; zwierza się nam: Czasami ściskało mi gardło. W tym jednym człowieku były dwie osoby. Jedna z nich był brutalna, bez szacunku dla ludzkiego życia. Druga była miękka i czuła. (s. 238) Rupert Butler kończy swoją opowieść mówiąc, że Hess nie chciał ani zaprzeczać, ani uchylać się od odpowiedzialności. W efekcie, w sądzie w Norymberdze Hess zachowywał się jakby miał „apatię schizoidalną.” Taka jest opinia amerykańskiego psychologa więziennego, G M Gilberta, który był odpowiedzialny za inwigilację psychologiczną więźniów, którego podsłuchy wspomagały amerykańską prokuraturę. Możemy oczywiście wierzyć, że Hess był „podzielony na pół”! Wyglądał jak szmata, bo zrobiono z niego szmatę.

    „Apatyczny,” pisze Gilbert na s. 229 swojej książki; „apatyczny, powtarza na następnej stronie; „apatia schizoidalna,” pisze na s. 239 (Nuremberg Diary [Dziennik z Norymbergii], 1947, Sygnet Book, 1961).

    Pod koniec jego procesu w Krakowie; na wyrok śmierci Hess zareagował obojętnie, Rupert Butler komentuje to w następujący sposób:
    [Hess] myślał, że alianci mieli swoje rozkazy i, że nie może być żadnych wątpliwości by nie zostały wykonane. (ibid) Nie można było wyrazić tego lepiej. Wydaje się, że Rudolf Hess, tak jak tysiące innych oskarżonych Niemców, był na łasce zwycięzców, którzy byli całkowicie przekonani o własnej dobroci, i szybko zrozumiał, że nie miał innego wyboru, niż znosić wolę sędziów, bez względu na to, czy pochodzili z Zachodu, czy ze Wschodu. Następnie Butler szybko przywołuje przypadek Hansa Franka, byłego gubernatora Polski. W tym samym tonie moralnej satysfakcji, opowiada o okolicznościach złapania Franka i jak go później traktowano: Status gwiazdy nie wywarł wrażenia na dwóch kolorowych amerykańskich żołnierzach, którzy aresztowali go i postarali się, by przewieźć go do miejskiego więzienia w Miesbach dopiero wtedy, gdy go brutalnie pobito i wrzucono do ciężarówki. Rzucona na niego plandeka miała ukryć bardziej widoczne oznaki znęcania; dla Franka przykrycie było przydatne, gdy próbował przeciąć tętnicę lewej ręki. Najwyraźniej żadne takie łatwe wyjście nie mogło być dozwolone; amerykański lekarz wojskowy uratował mu życie i stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. (s. 238-239) Rudolf Hess i Hans Frank nie byli jedynymi, którzy byli tak traktowani. Najbardziej znanymi przypadkami, jak wiemy, byli Julius Streicher, Hans Fritzsche, Oswald Pohl, Franz Ziereis i Josef Kramer. Ale przypadek Rudolfa Hessa jest zdecydowanie najpoważniejszy w skutkach. Nie ma dokumentu, który dowodzi, że Niemcy zamierzali przeprowadzić zagładę Żydów. Léon Poliakow przyznał to w 1951 roku: W odniesieniu do koncepcji właściwie nazwanego planu całkowitej zagłady, trzy lub cztery główne podmioty popełniły samobójstwo w ​​maju 1945 roku. Nie przetrwał żaden dokument, a być może nigdy nie istniał (Bréviaire de la haine: Le IIIe Reich et les Juifs [Brewiarz nienawiści: III Rzesza i Żydzi], Calmann-Levy, 1951, Livre de Poche, 1974, s.171). W przypadku braku jakiegokolwiek dokumentu, historycy à la Poliakow wielokrotnie powracali, przede wszystkim, do wątpliwych zeznań takich jak Kurta Gersteina lub Rudolfa Hessa, czasami modyfikując teksty dostosowane do ich potrzeby. Bernard Clarke jest „dziś biznesmenem pracującym w południowej Anglii” (Legions of Death [Legiony śmierci], 1983, s. 235). Można bowiem powiedzieć, że to jego głos słychać było w Norymberdze w dniu 15 kwietnia 1946 roku, kiedy asystent prokuratora Amena czytał, kawałek po kawałku, zaskoczonej i przygnębionej publiczności, rzekome wyznanie Rudolfa Hessa. Tamtego dnia uruchomiono kłamstwo o wymiarach światowych: kłamstwo o Auschwitz. Pochodzenie tego olbrzymiego wydarzenia medialnego: kilku żydowskich sierżantów brytyjskich służb bezpieczeństwa, w tym Bernard Clarke, „obecnie biznesmen pracujący w południowej Anglii.”

    Zeznanie Moritza von Schirmeistera:

    W czasie wojny, Moritz von Schirmeister był osobistym attache prasowym Josepha Goebbelsa. W dniu 29 czerwca 1946 r., był przesłuchiwany przed IMT jako świadek obrony Hansa Fritzsche. Jego zeznanie było szczególnie interesujące, w odniesieniu do prawdziwej osobowości dr Goebbelsa, oraz stanowiska urzędnika niemieckich serwisów informacyjnych wobec powodzi opowieści o okropnościach w obozach koncentracyjnych, rozgłaszanych w czasie wojny przez aliantów. Pod koniec wojny, Moritz von Schirmeister został aresztowany przez Brytyjczyków i internowany w obozie w Anglii, gdzie otrzymał zadanie politycznej „reedukacji” współwięźniów. Przed złożeniem zeznań w Norymberdze, przewieziono go samolotem z Londynu do Niemiec. Na początku przetrzymywano go w Minden-on-the-Weser, głównym centrum przesłuchań brytyjskiej żandarmerii. Stamtąd samochodem zabrano (31 marca – 1 kwietnia 1946 r.) do więzienia w Norymberdze. W tym samym samochodzie jechał Rudolf Hess. Moritz von Schirmeister jest właśnie tym „jeńcem wojennym, którego przywieziono z Londynu jako świadka w obronie Fritzsche, o którym Hess mówi w swoich „dziennikach” (patrz wyżej, s. 393). Dzięki kopii dokumentu, którą otrzymałem od amerykańskiego badacza Marka Webera w Waszyngtonie we wrześniu 1983 r. (dokument, którego dokładnego źródła jeszcze nie autoryzowałem by go pokazać), wiemy, że byli w stanie swobodnie rozmawiać w samochodzie wiozącym ich do Norymbergii. W dokumencie tym, nieco dłuższym niż na dwie strony, Schirmeister pisze, odnośnie zarzutów wiszących nad Hessem, że Hess mu się zwierzył: Gewiss, ich habe unterschrieben, dass ich 2 Millionen Juden umgebracht habe. Aber ich hätte genausogut untershrieben, dass es 5 Millionen Juden gewesen sind. Es gibt eben Methoden, mit denen man jedes Geständnis erreichen kann — ob es nun wahr ist oder nicht. ” Oczywiście, podpisałem oświadczenie, że zabiłem 2.5 mln Żydów. Ale równie dobrze mogłem powiedzieć, że było ich 5 pięć mln. Istnieją pewne metody, przy pomocy których można uzyskać każde zaznanie, czy prawdziwe czy nie.”

    Następne zeznanie podpisane przez Rudolfa Hessa

    Brytyjscy oprawcy Rudolfa Hessa nie mieli żadnych powodów stosowania jakichś ograniczeń. Po zmuszeniu go do podpisania dokumentu, NO-1210 o 2:30 rano, l4 lub l5 marca 1946 roku, uzyskali od niego nowy podpis 16 marca, tym razem pod tekstem w języku angielskim, napisanym ręcznie, z pustym miejscem pozostawionym tam, gdzie powinna być podana nazwa miejscowości. Strażnicy zmusili go do podpisania prostej notatki napisanej w języku angielskim: Oświadczenie sporządzone dobrowolnie w _ _ _ _ _ przez Rudolfa Hessa, byłego komendanta obozu koncentracyjnego Auschwitz 16 marca 1946 roku. Zgodnie z rozkazem otrzymanym od Himmlera w maju 1941 roku, osobiście zagazowałem 2 mln osób między czerwcem i lipcem 1941 roku, oraz w końcu 1943 roku, kiedy byłem komendantem Auschwitz. Podpisano: Rudolf Höss, SS - Stubhr.

    Eh. (?) Kdt. v. Auschwitz - Birkenau (nawet wyraz „podpisano” napisany był po angielsku ręcznie). Mit o Auschwitz.

    Od jakiegoś czasu wiedzieliśmy, że mit Auschwitz ma pochodzenie wyłącznie żydowskie. Arthur R Butz odniósł się do tych faktów w książce, ‘The Hoax of the Twentieth Century’ [Oszustwo XX wieku], tak jak Wilhelm Staglich w ‘The Auschwitz Myth’ [Mit Auschwitz]. Głównymi autorami stworzenia i sprzedawania „plotek o Auschwitz” byli, kolejno, dwaj Słowacy, Albert Wetzler (lub Weczler) i Rudolf Vrba (lub Rosenberg lub Rosenthal); potem Węgier, rabin Michael Dow Ber Weissmandel (lub Weissmandl); potem, w Szwajcarii, przedstawiciele Światowego Kongresu Żydów tacy jak Gerhard Riegner, który był w kontakcie z Londynem I Waszyngtonem; i w końcu Amerykanie tacy jak Harry Dexter White, Henry Morgenthau Jr. i rabin Stephen Samuel Wise. W ten sposób powstał słynny Raport Światowej Rady ds. Uchodźców nt. Auschwitz I Birkenau, opublikowany w Waszyngtonie w listopadzie 1944 roku. Kopie raportu umieszczono w dokumentach sędziów i prokuratora głównego kierującego ściganiem Niemców związanych z obozem w Auschwitz. Stanowił on oficjalną wersję historii o rzekomym gazowaniu Żydów w tym obozie. Najprawdopodobniej był wykorzystany jako punkt odniesienia przez śledczych – katów „komendanta Auschwitz.” Wszystkie wymienione tu nazwiska są żydowskie. Ponadto wiemy teraz, że Bernard Clarke, pierwszy brytyjski kat, był Żydem, drugi brytyjski kat, maj. Draper (?), może też być Żydem. Analogicznie dwaj amerykańscy: psycholodzy: G M (Gustave Mahler) Gilbert i płk. Harlan Amen. Wreszcie, w Polsce, Hess miał do czynienia z polskimi Żydami, którzy traktowali go mniej więcej tak samo. Kiedy pisał swoje „pamiętniki,” to pod nadzorem instruktora sędziego Jana Sehna, który prawdopodobnie również był Żydem. Historycy establishmentu kwestionują to, że Hess był torturowany i przyznał się pod przymusem. Od czasu publikacji książki Ruperta Butlera w 1983 roku, ich zaprzeczanie nie jest już możliwe. Rewizjoniści mieli rację. Od 1985 roku jest to jeszcze mniej możliwe. W okresie styczeń-marzec 1985 roku, w Toronto (Kanada), odbył się proces Ernsta Zündla, oskarżonego przez żydowskie stowarzyszenie i Koronę za rozprzestrzenianie literatury rewizjonistycznej. Rudolf Vrba zeznawał jako świadek koronny. (Mieszka obecnie w British Columbia). Stanowczy i pewny siebie tak długo, jak odpowiadał na pytania Korony, doznał spektakularnej rozsypki, kiedy był pytany przez prawnika Ernsta Zündla, Douga Christie. Po raz pierwszy od 1945 roku, żydowski świadek rzekomego gazowania w Auschwitz został poproszony o wyjaśnienie swoich zeznań i danych liczbowych. Rezultat było tak straszny dla R. Vrba, że w końcu Korona dała rodzaj coup de grace swoim kluczowym świadkom. To niespodziewane wydarzenie, oraz inne (np. główny specjalista holokaustu, Raul Hilberg, złapani na gorącym uczynku w swoich kłamstwach) naprawdę z „Procesu Toronto” zrobiło „Proces Procesów Norymberskich.” Niezamierzonym rewelacjom Ruperta Butlera w 1983 roku i nieoczekiwanym rewelacjom „Procesu Toronto” w 1985 roku udało się wreszcie pokazać w całości i jasno, jak w latach 1944 -1947 sfabrykowano mit Auschwitz, a dokładnie od kwietnia 1944 roku, kiedy Rudolf Vrba i Alfred Wetzler rzekomo uciekli z Auschwitz, aby opowiedzieć swoją historię światu, aż do kwietnia 1947 r., kiedy powieszono Rudolfa Hessa po rzekomym opowiedzeniu temu samemu światu swoją historię Auschwitz. Zadziwiające jest to, że od początku do końca, ta historia pochodzi głównie lub nawet może wyłącznie ze źródeł żydowskich. Dwaj żydowscy kłamcy (Vrba i Wetzler) ze Słowacji przekonali, czy wydawało się, że przekonali innych Żydów z Węgier, Szwajcarii, USA, W. Brytanii i Polski. To nie jest zmowa ani spisek, jest to historia narodzin przekonań religijnych: mit Auschwitz, centrum religii holokaustu.

    http://www.ihr.org/index.html

    **************************************************************************************
    Czytaj także: Mit holokaustyczny i jego zadanie: http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=1&t=3
  • @Kula Lis 62 23:00:42
    "Kilka miesięcy PRZED klęską potęg zła, a zatem przed końcem wojny, Żydzi już ogłaszali, że zabito 6 mln Żydów". -
    --- Tak, zgadza się.
    Przejrzałem historyczne ujęcie problemu. Dużo kłamstw i propagandy żydowskiej. Aż dziwne, że tylko część ludzi nie wierzy w nie.
  • @Kula Lis 62 23:03:41
    "Autor filmu przedstawiając się jako Żyd, bierze sobie prywatną przewodniczkę i zwiedza z nią obóz. Przewodniczka opowiada to, co zazwyczaj Żydzi chcą usłyszeć. Kolejna przewodniczka przedstawia fakty inaczej. Jeszcze inną wersję prezentuje dr Franciszek Piper, dyrektor muzeum. Wszyscy oni utrzymują, że komory gazowe istniały,...". -
    --- Była ponadto wersja, że żydzi byli ładowani do samochodów; mówiono im, że jadą do Birkenau, wrzucano pudełko z cyklonem B i ryglowano. Zanim dojechali do Birkenau, byli zatruci.
    Czego to już ludziom nie naopowiadano!
  • @Kula Lis 62 23:05:23
    "W czasie drugiej wojny dzięki współpracy żydów /syjonistów żydowskie “państwo ” miało powstać na terenach POLSKI na Lubelszczyźnie. Polacy wywożeni i mordowani w tamtym rejonie mieli zwolnić miejsce dla żydowskich kolonistów". -
    --- To są informacje, które trzeba dokładnie przeczytać. W szkole kiedyś uczyliśmy się o tych wysiedleniach, ale podawane były inne przyczyny.
  • @Kula Lis 62 23:09:35
    "Eksperci ustalili, że takich nie-niemieckich pomocników, którzy aktywnie pomagali Niemcom, było około 200 000. Ciekawe jest, ilu wśród tych nie-niemieckich pomocników, aktywnych w Holocauście, było Żydów? I czy w tej liczbie znajdzie się policja żydowska, żydowskie Gestapo, członkowie żydowskich judenratów i innych żydowskich organów pomocniczych?" -
    --- Było ich dużo, tego się ukryć nie da. Ja to już wyłapałem w liceum w różnych tekstach, w tym we wspomnianych opowiadaniach T.Borowskiego.
  • @Kodiak 23:55:16
    Po pierwsze Himmler "swoje formalne przygotowanie zawodowe" wcielał juz w życie wcześniej był właścicielem kurzej fermy...
    Po drugie zmarł po zażyciu cyjankali tuż po rozpoznaniu go, zatłuczony został prawdopodobnie dr Otto Dirlewanger, zboczony pedofil i SS-Oberführer, dowódca osławionej "brygady"m, apóźniej "dywizji" SS złożonej z różnych mętów, kryminalistów i wszelkiego rodzaju szumowin...
  • @Kula Lis 62 23:11:57
    "Czy Żydzi mieszkający w przedwojennej Polsce mogli by pochodzić z pokolenia Abrahama ? W XII wieku, na terenie dzisiejszej Turcji, między Morzem Kaspijskim, a Morzem Czarnym, istniało Królestwo Chazarów. Ludność tego królestwa przyjęła wiarę mojżeszową i stali się Żydami. Z terenów tych zostali wyparci przez Mongołów i Kozaków. Rozproszyli się po Europie. Większa ich część osiadła we Wschodniej Małopolsce, a stamtąd rozprzestrzeniła się na cały kraj". -
    --- Upewnię się później, czy Królestwo Chazarów istniało w XII wieku. Według mojej wiedzy - wcześniej.
  • @Kodiak 00:11:15
    Sprawa "6 milionów" Żydów był poruszana już wcześniej bo w latach 90-tych XIX w. przez środowiska syjonistyczne, a odnosić się miała do losu Żydów z Rosji, poddanych prześladowaniom i pogromom, czyli zagrożonych eksterminacją...
  • @Kula Lis 62 23:17:06
    "Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie ma od 3.10.2011 nowego dyrektora: z nominacji ministra kultury został nim Paweł Śpiewak". -
    --- Czyżby to był ten Śpiewak, który takie głupoty pisze w S24?
  • @zygmuntbialas 00:28:42
    Jest to "wujaszek" niesławnego Jakuba Śpiewaka z "fundacji" KidProtect;
    http://www.fronda.pl/blogi/ciekawostki-o-zydach/rodzina-jakuba-spiewaka-z-kidprotect,32639.html
  • @Kodiak 23:21:25
    Pisze pan: "Internet to Globalna Wioska, to takze strefa gdzie wielu nic nie wie, ale moze puszczac wodze fantazje,..." -
    --- Są też tacy, którzy wiedzą, a ja jestem człowiekiem, który czyta tych, co wiedzą.
  • @Kula Lis 62 23:22:31
    Wywiad z prof. Normanem Finkelsteinem jest bardzo ważny i pouczający.
  • @Kula Lis 62 23:28:14
    "Kto szuka prawdy, to ją znajduje". -
    --- Dziękuję za tak duży wybór materiałów. Przeczytałem. Niektóre trzeba będzie przeczytać jeszcze raz.

    Pozdrawiam.
  • @Kula Lis 62 23:11:57
    W XII wieku na tych terenach "urzędowali" już Kipczacy zwani też Połowcami lub Kumanami. Kaganat Chazarski został rozbity przez księcia ruskiego Światosława pod koniec X wieku, wttedy też padły jego główne ośrodki Itil i Sarkel. To czego nie udało się zniszczyć Rusom pdało pod ciosami nowej fali koczowników Pieczyngów i Uzów (Oguzów), którzy następnie ulegli wyżej wspomnianym przeze mnie Połowcom/Kumanom...
  • @Kula Lis 62 23:33:21
    "Nie została znaleziona ani jedna „komora gazowa” w żadnym z nie­mieckich obozów koncentracyjnych – taka jest prawda!" -
    --- To z przytoczonego przez Ciebie fragmentu książeczki Roberta Faurissona "Mit holocaustu".
  • @Kula Lis 62 23:35:07
    Fragmenty z broszury pt: „Mit Holocaustu” Roberta Faurissona -
    --- Bardzo ważne sprawy. Jutro wczytam się dokładnie.
  • @Kula Lis 62 23:37:18
    Mam sporo do przeczytania. Pewne rzeczy są mi znane ze streszczeń czy omówień, pewne nie.

    Pozdrawiam.
  • @Kodiak 23:41:14
    Tadeusz Borowski był pochodzenia żydowskiego. Napisał m.in. "Proszę państwa do gazu". -
    --- Proszę nie poprawiać moich prawdziwych danych na błędne.
    Studiował pan filologię? Nie? -
    --- Bo ja tak.
  • @Kodiak 23:41:14
    Tadeusz Borowski był pochodzenia żydowskiego. Napisał m.in. "Proszę państwa do gazu". -
    --- Proszę nie poprawiać moich prawdziwych danych na błędne.
    Studiował pan filologię? Nie? -
    --- Bo ja tak.
  • @Kodiak 23:55:16
    Pisze pan: "Niemcy zdazyli wymordowac kilka milionow Zydow,..." -
    --- Co nieco pan przesadza!
  • @mania przepraszania 00:31:59
    Ja znam bardziej rodziców Pawła Śpiewaka: Jana Śpiewaka i Annę Kamieńską, którzy pisali wiersze po polsku, a ja czytałem obowiązkowo na uniwersytecie.
  • @Kodiak 00:37:04
    Jest pan po prostu niegrzeczny, a nawet więcej.
    Proszę się martwić o swoje oczytanie!
  • @Kodiak 01:06:07
    Zündel zasłużył się w rozpoznawaniu prawdy.
    Dla mnie idiotą jest np. Ilia Ehrenburg, który wołał: "Trzymałem w ręku kostkę mydła z napisem RIF - ów zagęszczony czysty żydowski tłuszcz, wytworzony ze zwłok ludzi, którzy zostali zamordowani przez Niemców".
  • @Kodiak 01:51:51
    Ja tu nie chcę określać, kto jest mendą społeczną.
    Na pewno nie Zündel.
  • @Kodiak 02:06:15
    "Proszę państwa do gazu" jest tytułem opowiadania Tadeusza Borowskiego.
    I proszę pana, by nie wprowadzał bajzlu na tym blogu!
  • @Kodiak 02:28:13
    Czyś pan jest pijany?!
    Komu te durne rady?!
    Ja nie potrzebuję rad od Kodaka.
  • @zygmuntbialas 00:28:42
    Tak to ten sam Śpiewak. Pzdr! Ps. mam więcej materiałów na dysku w temacie żydów. Przetrawcie to co dałem na razie.
  • @zygmuntbialas
    Jak Wisenthal produkował holo - dowody. Jeden z wielu przykładów na to jakimi metodami posługują się syjoniści i holo - oszuści. Po tym gdy fałsz wyszedł na jaw , zdjęcie "z dymem " zniknęło ze strony Wiesenthala. Porównajcie sami :Holo - prawdy http://www.fpp.co.uk/Auschwitz/docs/fake/SWCsmokeFake.html
  • @zygmuntbialas Mit holocaustu I - VIII
    Mit holocaustu cz. I. Zagadnienie komór gazowych – Robert Faurisson
    (http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/06/a2.jpg) - Przez
    ponad pół wieku wychowywani byliśmy w poczuciu winy za mil­czące
    przyzwolenie na masową likwidację Żydów w Europie w czasie II wojny
    Światowej. Nauczono nas wierzyć w holocaust dzieci Izraela, ni­czym w
    Pismo Święte. Bo czy mógł ktoś przypuszczać, że wydarzenie obe­cne na
    stronach wszystkich podręczników historii jest tylko mitem? Ale
    znaleźli się ludzie, którzy potrafili otrząsnąć się i z naukową
    precyzją odrzucić mit holocaustu. Czy są oni w błędzie? Każdy, rzecz
    jasna, może zakwestionować wszystko. Ale wykazać ab­surdalność czyichś
    poglądów na nic tak dawne przecież historyczne wy­darzenia nie powinno
    być trudne. Skoro holocaust miał miejsce, skoro Ży­dzi ginęli masowo w
    komorach gazowych, najprościej byłoby przedstawić na to jakieś dowody.
    Ale tych, jak się okazało, po prostu nie nut. Kłamstwo, bowiem, choćby
    i miliony razy powtarzane, nie jest w stanie zastąpić
    naj­drobniejszego choćby faktu. Zamiast dyskusji, obrzucono, więc
    niepokornych historyków, nazywanych „rewizjonistami”, tonami epitetów
    – lecz ani jedna rzeczowa polemi­ka nie została podjęta. Sięgnięto też
    i po inne środki, by zamknąć im usta: w wielu tzw. kra­jach
    demokratycznych wprowadzono ustawowy zakaz prowadzenia ba­dań
    naukowych nad holocaustem, a jego złamanie zagrożone zostało
    sank­cjami karnymi (np. we Francji). Również w naszym kraju podjęto
    działania mające na celu „zjednoczenie im z Europą” i n; tej sprawie.
    Już to zre­sztą przerabialiśmy: jeszcze kilka lat temu do
    komunistycznych więzień trafiali historycy za głoszenie innej prawdy
    historycznej – tej o mordzie katyńskim. Ale czy represje są w stanie
    cokolwiek powstrzymać? Można oczywi­ście zakazać głoszenia prawdy, ale
    zmienić jej nikt nie jest w stanie…

    MIT HOLOCAUSTU

    Zagadnienie komór gazowych

    Nikt, nawet tak odosobnione jednostki, które z nostalgią spogląda­ją
    na Trzecią Rzeszę, nie neguje istnienia obozów koncentracyjnych w
    okresie hitlerowskim. Wszyscy przyznają, że część obozów była
    wy­posażona w krematoria. Zamiast grzebać zwłoki, palono je.
    Powtarza­jące się epidemie sprawiły, że kremacja stałą się
    koniecznością, szcze­gólnie jeśli chodzi o zmarłych na tyfus.
    Zagadnieniem, które jest po­wszechnie dyskutowane przez licznych
    autorów francuskich, brytyj­skich, amerykańskich i niemieckich, jest
    natomiast istnienie „obozów zagłady” w Niemczech Hitlera. Określenie
    „obozy zagłady” stosowa­ne jest dla wyodrębnienia tych obozów, które
    były rzekomo wyposażo­ne w „komory gazowe”. Owe „komory gazowe”
    różniły się od komór stosowanych w amerykańskich więzieniach, ponieważ
    służyły do zabi­jania masowego. Ofiarami miały zaś być dzieci, kobiety
    i mężczyźni -zabijani z powodu swej rasy lub religii. Zostało to
    zdefiniowane jako „ludobójstwo”. Podstawowym środkiem, za pomocą,
    którego dokony­wano owego „ludobójstwa” były rzeźnie dla ludzi zwane
    „komorami gazowymi”. Gazem używanym w tym celu miał być Cyklon B
    (pestycyd oparty na kwasie pruskim i kwasie cyjanowodorowym). Autorzy,
    którzy zaprzeczają owemu domniemanemu „ludobójstwu” i istnieniu „komór
    gazowych” nazywani są REWIZJONISTAMI. To, co utrzymują owi autorzy
    przedstawia się mniej więcej tak: wy­starczy do obydwu tych problemów
    („ludobójstwa” i „komór gazo­wych”) zastosować zwykłe metody krytyki
    historycznej, aby stwierdzić, że mamy do czynienia z dwoma mitami,
    nierozdzielnie ze sobą związa­nymi. Zbrodnicze zamiary przypisywane
    Hitlerowi nie zostały nigdy udowodnione. Nikt nigdy nie widział
    „narzędzia zbrodni”. Mamy do czynienia wyłącznie z kampanią
    nienawiści, z niezwykle sugestywną wojną propagandową. Historia pełna
    jest oszustw tego typu, poczyna­jąc od „bajek” religijnych dotyczących
    magii i czarów. Tym, co odróż­nia nasze czasy od poprzednich epok jest
    przerażająca potęga mediów i propagandy, która aż do mdłości powiela
    coś, co można by nazwać „kłamstwem XX stulecia”. Ktoś, kto po 30
    latach poszukiwań powziął myśl, aby zdemaskować to kłamstwo, musi być
    ostrożny. W zależności od sytuacji przejdzie przez więzienia, grzywny,
    napaści i zniewagi. Zo­stanie określony jako „nazista”. Jego tezy
    zostaną zignorowane albo zniekształcone. Żaden kraj nie będzie tak
    bezlitośnie wrogi wobec nie­go, jak Niemcy. Dzisiaj, w każdym razie
    został rozbity mur milczenia wo­kół tych, którzy w sposób naukowy i
    odpowiedzialny, odważyli się pisać, że „komory gazowe” Hitlera (także
    te w Oświęcimiu i Majdanku) są wyłącznie historycznym oszustwem. Jest
    to olbrzymi krok naprzód. Ale ileż to oszczerstw i zniewag zamieścił
    historyk „eksterminacjonalista” – George Wellers – kiedy, ponad
    dziesięć lat po śmierci Paula Rassiniera, zdecydował się polemizować z
    drobną częścią przedstawionych przez niego faktów. Paul Rassinier –
    były więzień obozu koncentracyj­nego – miał odwagę jako pierwszy
    ujawnić w swych książkach oszustwo „komór gazowych „ Najlepszym
    sposobem, aby historyk mógł dowiedzieć się o prawdzi­wych
    twierdzeniach „uczniów” Paula Rassiniera jest sięgnięcie do pra­cy
    Amerykanina A.R. Butza „Kłamstwo XX wieku” („The Hoax of the XXth
    Century”). Ze swej strony pozwalam sobie jedynie poczynić kilka uwag
    dla historyków poważnie zainteresowanych badaniami. Pragnąłbym zwrócić
    uwagę na pewien paradoks. Aczkolwiek „ko­mory gazowe” są, według
    historyków oficjalnych, punktem absolutnie centralnym w nazistowskim
    systemie obozów koncentracyjnych, a po­nadto dowodem zbrodniczego,
    wręcz szatańskiego charakteru niemiec­kich obozów, pozostaje zupełnie
    zdumiewające, że w olbrzymiej biblio­grafii dzieł poświęconych obozom
    koncentracyjnym nie znajdziemy ani jednej książki, ani jednej
    broszurki, ani jednego artykułu poświęcone­go „komorom gazowym”. Nie
    wolno dać się zwieść tytułom, które wydają się być bardzo obie­cujące;
    należy sprawdzić, co zawierają owe prace. Publikacje na te­mat obozów
    koncentracyjnych, uznawane za „oficjalne pisma histo­ryczne”, powstają
    na zlecenie instytutów lub fundacji, które są częścio­wo lub
    całkowicie finansowane z funduszów publicznych, jak na przy­kład
    Comite de Histoire de la Deuxieme Guerre. Mondiale i Centre de
    Documentation Juive Conteinporaire we Francji, lub Institut fur
    Zeitgeschichte w Monachium w Niemczech.
    W dziele Olgi Wormster Mugot na temat nazistowskiego systemu obozów
    koncentracyjnych musimy czekać aż do strony 541, aby natknąć się na
    fragment poświęcony „komorom gazowym”. I tutaj czekają czytelnika trzy
    kolejne niespodzianki:
    1. Rozdział poświęcony tej kwestii liczy jedynie 3 strony.
    2. Tytuł tego rozdziału brzmi: „Problem komór gazowych”.
    3. Tytułowy problem zawiera się w dociekaniach, czy istniały napraw­dę
    „komory gazowe” w Ravensbruck (Niemcy) i Mauthausen (Au­stria).

    Autorka dochodzi do konkluzji, że nie istniały, jednak nie bada
    „pro­blemu komór gazowych” w Oświęcimiu czy jakimkolwiek innym
    obo­zie, prawdopodobnie, dlatego, że w jej umyśle nie przedstawia to
    żadne­go „problemu”. W tym miejscu czytelnik pewnie zechciałby się
    dowiedzieć, dlacze­go analiza, która doprowadziła do konkluzji, że
    „komory gazowe” nie istniały w pewnych obozach, nie został zastosowana
    w przypadku obo­zów, takich jak Auschwitz? Dlaczego z jednej strony
    duch krytyczny roz­wija się skrzydła, a z drugiej popada w stan
    letargu? W końcu mówiąc o Ravensbruck mamy do dyspozycji wiele
    „oczywistych dowodów” i „niepodważalnych relacji naocznych świadków”,
    poczynając od świadków najbardziej znanych, jak: Marie Claude
    Vaillant-Counturier lub Germaine Tillion. Wiele razy po zakończeniu
    wojny, stojąc przed obliczem francuskich i brytyjskich trybunałów,
    oficerowie niemieccy z Ravensbruck (Suhren, Schwarzhuber, Treite)
    przyznawali, że w obo­zie tym istniały „komory gazowe”. Opisywali
    także mgliście ich dzia­łanie. W następstwie tego, albo zostali
    powieszeni z oskarżenia o rze­kome „masowe mordowanie ludzi w komorach
    gazowych”, albo po­pełnili samobójstwo. Podobne „wyznania” zostawili
    przed śmiercią Ziereis z Mauthausen (Austria) oraz Kramer z obozu w
    Stuthof - Natzweiler (Alzacja). Dzisiaj możemy oglądać rzekome „komory
    gazowe” w Stuthof - Natzweiler i porównać je z niewiarygodnymi
    wyznaniami Kramera. Owe „komory gazowe”, prezentowane jako „monument,
    historyczny”, nie są niczym innym, jak tylko całkowitym oszustwem.
    Najmniejsza doza krytycyzmu wystarczy, aby przekonać się, że gazowanie
    w tym malut­kim pomieszczeniu, które nie zapewnia nawet minimum
    ochrony przed wydostawaniem się gazu, zakończyłoby się katastrofalnie
    nie tylko dla ofiary i kata, ale także dla ludzi, którzy mogliby
    znajdować się w pobli­żu. Dla uwiarygodnienia tej „komory gazowej”
    (która, jak zapewnia­no, znajduje się w „stanie oryginalnym”),
    wykonano – poprzez rozbi­cie czterech cegieł – dziurę w cienkim murze.
    Przez tę dziurę Josef Kra­mer miał rzekomo wrzucać tajemnicze sole,
    co, do których nie umiał po­dać żadnych bliższych szczegółów, poza
    tym, że zmieszane z wodą by­ły w stanie zabijać w ciągu jednej minuty!
    Jak mogły sole zmieszane z wodą wytwarzać gaz? W jaki sposób Kramer
    uniknął zatrucia przez wydostający się otworem gaz? Jak mógł widzieć
    swoje ofiary poprzez otwór, skoro daje on możliwość oglądania jedynie
    górnej połowy pomie­szczenia? W jaki sposób wietrzono pomieszczenia
    zanim otworzono je­dyne drzwi wykonane ze zwykłego drewna? Być może
    należałoby o to zapytać w przedsiębiorstwie inżynieryjnym w St. Michel
    sur Meurthe, które po wojnie zajmowało się przebudową lokalu,
    prezentowanego dzi­siaj zwiedzającym w swoim „oryginalnym stanie”.
    Również w wiele lat po zakończeniu wojny prałaci, profesorowie
    uni­wersytetów oraz zwykli obywatele opisywali, jako „naoczni
    świadko­wie” – „komory gazowe” w Buchenwaldzie i Dachau. Jeśli chodzi
    o Buchenwald, to „komora gazowa” stopniowo znika­ła z opisów i relacji
    ludzi, którzy wcześniej utrzymywali, że istniała na terenie obozu.
    Dachau

    Odmienna sytuacja występuje w odniesieniu do Dachau. Najpierw zostało
    jasno stwierdzone (na przykład przez Jego Eminencję Biskupa Piquet),
    że „komora gazowa” była używana wyłącznie do gazowania polskich
    księży. Jednakże ostatecznie zaakceptowano -jako wersję ofi­cjalną –
    stwierdzenie, że: „Komora gazowa, w Dachau, której budowę rozpoczęto w
    1943 roku, nie była jeszcze całkowicie ukończona w 1945 roku, kiedy to
    obóz został wyzwolony, i z tego powodu nikt, nie mógł być w niej
    zagazowany”.
    Malutkie pomieszczenie, które było prezentowane zwiedzającym, ja­ko
    „komora gazowa”, musiało być w rzeczywistości czymś zupełnie in­nym.
    Teraz, gdy dysponujemy wszystkimi planami konstrukcyjnymi kre­matorium
    wraz z przyległościami, możemy to stwierdzić z całą stanow­czością.
    Nie wiadomo na podstawie, jakich przesłanek technicznych utrzymuje
    się, że ta konstrukcja jest „nieukończoną komorą gazową”. Broszat
    Żaden z oficjalnych instytutów historycznych nie włożył tyle wysił­ku,
    aby uczynić mit „komór gazowych” wiarygodnym, co Institut fur
    Zeitgeschichte (Instytut Historii Współczesnej) z Monachium. Od 1972
    roku dyrektorem Instytutu jest Martin Broszat. Doktor Broszat, członek
    Instytutu od 1955 roku, stał się sławny dzięki opublikowaniu w roku
    1958 t.zw. „Wyznań Rudolfa Hoessa”. Hoess, były komendant obozu w
    Oświęcimiu, napisał rzekomo te „wyznania ” w komunistycznym
    wię­zieniu, zanim został powieszony. 19 sierpnia 1960 roku, Broszat
    poinformował swoich zdumionych ro­daków, że na terytorium starej
    Rzeszy (w granicach z 1937 roku) nie by­ło nigdy „komór gazowych”.
    Znajdowały się jedynie w ograniczonej liczbie wybranych obozów –
    zlokalizowanych zwłaszcza na terytorium okupowanej Polski (największym
    z nich był Auschwitz-Birkenau). Te za­dziwiające informacje zostały
    przekazane w zwykłym liście do redak­cji, opublikowanym w tygodniku.
    „Die Zeit” (z 19. VIII. 1960 r., s. 16). Ty­tuł publikacji był bardzo
    pokrętny i wprowadzał w błąd czytelnika: „Keine Vergasung in Dachau”
    („Nie było gazowania w Dachau”). W isto­cie winien on brzmieć: „Keine
    Vergasung in Altreich” („Nie było ga­zowania na terytorium Starej
    Rzeszy”). Aby nie dopuścić do wysu­wania podobnych wątpliwości w
    stosunku do innych obozów, doktor Bro­szat nie dołączył do swej
    informacji żadnych dowodów. Do dziś dnia, kil­kanaście lat po jego
    publikacji, ani on, ani którykolwiek z jego kolegów-historyków, nie
    przedstawił najmniejszych nawet dowodów naukowych na poparcie tego
    twierdzenia. Szczególnie ważne byłoby uzyskanie odpowiedzi na
    następujące py­tania:
    1. Skąd doktor Broszat wie, że „komory gazowe” na terytorium sta­rej
    Rzeszy są oszustwem?
    2. Skąd doktor Broszat wie, że „komory gazowe” na terytorium Pol­ski
    są autentyczne?
    3. Dlaczego „dowody” i „relacje naocznych świadków” dotyczące obozów
    koncentracyjnych na Zachodzie nagle nie przedstawiają już żadnej
    wartości, podczas gdy „dowody” i „relacje naocznych świadków ”
    dotyczące obozów w Polsce – pozostają nadal prawdzi­we?

    Żaden ze znanych historyków nie postawił tego rodzaju pytań, tak,
    jakbyśmy mieli do czynienia z jakąś zmową milczenia. Jak często w
    hi­storii dziejopisarstwa przyjmuje się twierdzenia oparte na
    świadectwie jednego historyka? Słynny Szymon Wiesenthal w liście do
    redakcji „Books and Bookmen” (kwiecień 1975, str. 5) również
    stwierdził, że „nie było obozów zagłady na ziemi niemieckiej”, ale –
    podobnie jak Bro­szat – nie poparł swego twierdzenia żadną
    dokumentacją naukową…
    Obozy w Polsce

    Rozpatrzmy teraz problem „komór gazowych” w Polsce. Jako za­sadniczy
    dowód, że naprawdę istniały „komory gazowe ” w Bełżcu i Treblince,
    uznaje się stwierdzenia Kurta Gerstaeina. Zapiski tego byłego SS-mana,
    który według oficjalnej wersji popeł­nił samobójstwo w więzieniu
    Cherche-Midi w Paryżu, są pełne takich absurdów, że już od dłuższego
    czasu straciły wiarygodność w oczach hi­storyków. Ponadto,
    dokumentacja ta nie była nigdy publicznie udostęp­niona, nawet w
    dokumentach Trybunału Norymberskiego. Dostępna by­ła natomiast w
    formie bezużytecznej dla naukowego badania (ze skróta­mi, zmianami,
    zafałszowaniami…). Dokument oryginalny, tak samo jak jego absurdalne
    dodatki, nigdy nie był dostępny. Jeżeli chodzi o Majdanek, to
    konieczna jest wizyta na miejscu. Jest wysoce prawdopodobne, że
    przyniosłaby ona jeszcze bardziej rewelacyjne rezultaty, niż oględziny
    Stuthof-Natzweiler, o czym pisaliśmy w in­nym miejscu. W odniesieniu
    do Auschwitz-Birkenau zasadniczym dowodem są „Pamiętniki” Rudolfa
    Hoessa, które zostały spreparowane w polskim więzieniu. Na miejscu
    można obejrzeć jedynie „zrekonstruowaną ko­morę gazową ” w Auschwitz
    oraz ruiny innej „komory” w Auschwitz II – Birkenau. Egzekucja przy
    pomocy gazu wymaga specjalnych warunków tech­nicznych; nie można jej
    porównywać z samobójstwem czy przypadko­wym zatruciem. Kat i jego
    pomocnicy nie mogą być wystawieni na żad­ne niebezpieczeństwo.
    Amerykanie w swoich komorach gazowych sto­sują gaz cyjanowodorowy
    zgodnie z drobiazgowo opracowanymi prze­pisami bezpieczeństwa. Komory
    amerykańskie mają postać małych, her­metycznie zamkniętych
    pomieszczeń. Po zakończeniu egzekucji gaz zo­staje usunięty, a
    pomieszczenie poddane neutralizacji. Z tego względu należy zadać
    pytanie: jak można było w „komorach gazowych” w Auschwitz-Birkenau, do
    pomieszczenia o pow. 210 m2, wtłoczyć 2000 osób, wrzucić tam pojemniki
    z pestycydem Cyklon B, a na­stępnie wpuścić do tego pomieszczenia
    ekipy dla usunięcia nasyconych cyjankiem zwłok bezpośrednio po
    egzekucji? Dwa dokumenty z niemieckich archiwów przemysłowych,
    dołączone przez Amerykanów do akt procesu norymberskiego stwierdzają
    wyra­źnie, iż Cyklon B wykazuje silną tendencję do łączenia się z
    powierzch­niami przedmiotów i nie może być usunięty – nawet przy
    pomocy bardzo silnych wentylatorów. Jedynym skutecznym sposobem na
    jego pozbycie się jest wietrzenie naturalne przez 24 godziny. Inne
    dokumenty można znaleźć już na miejscu -w archiwach Muzeum
    Oświęcimskiego. Doku­menty te, nigdzie indziej nie odnotowywane,
    świadczą, iż wspomniane pomieszczenie o pow. 210 m2, znajdujące się
    dzisiaj w ruinie, było jedy­nie zwykłą przechowalnią zwłok, usytuowaną
    pod powierzchnią ziemi dla lepszej ochrony przed ciepłem.
    Pomieszczenie to posiada zaledwie tylko jedne drzwi, służące jako
    wejście i wyjście zarazem, nie spełniają­ce nawet minimalnych wymogów,
    co do hermetyczności zamknięcia. Jeżeli chodzi o krematoria oraz o
    wszystkie inne budynki i pomie­szczenia obozowe, istnieje obfita
    dokumentacja techniczna, plany i fak­tury, dotyczące nawet
    najdrobniejszych szczegółów. Natomiast nie ma tam żadnej wzmianki o
    „komorach gazowych „, żad­nego kontraktu na ich budowę, żadnego
    projektu, żadnego zapotrzebo­wania na materiały, żadnego planu, żadnej
    faktury, żadnego zdjęcia. W set­kach procesów dotyczących zbrodni
    wojennych również nie przedstawio­no nigdy niczego podobnego, jako
    dowodu na poparcie oskarżenia, Christophersen „Byłem w Auschwitz i
    mogę zapewnić, że nie było tam żadnych komór gazowych „. Bardzo rzadko
    można było usłyszeć świadków obro­ny w procesach „zbrodniarzy
    wojennych”, którzy mieliby odwagę wy­powiedzieć takie stwierdzenie.
    Świadek taki stawał się bowiem od ra­zu obiektem prześladowań. Na
    przykład, gdyby ktokolwiek w Niemczech zechciał dzisiaj świadczyć w
    obronie Thiesa Christophersena (autora książki „Oświęcimskie Brednie”)
    ryzykuje, że zostanie skazany za „znieważanie pamięci ofiar”. Wkrótce
    po zakończeniu wojny Niemcy, Międzynarodowy Czerwo­ny Krzyż oraz
    Watykan (który zawsze miał szerokie informacje o wszy­stkich
    wydarzeniach rozgrywających się w Polsce) oświadczyły zakło­potanym
    tonem: „komory gazowe… nie wiemy nic na ten temat” – i dodawały na
    koniec: „czyż można coś wiedzieć na temat faktów, które nigdy nie
    zostały zweryfikowane?”. Nie została znaleziona ani jedna „komora
    gazowa” w żadnym z nie­mieckich obozów koncentracyjnych – taka jest
    prawda! Informacja o tym, że komory gazowe nie istniały, powinna
    zostać przyjęta z ulgą – niestety, stało się inaczej. Z przyczyn
    politycznych in­formacja ta została zatajona. Dzisiaj, mówienie o tym,
    że „komory ga­zowe” są historycznym fałszerstwem, nie oznacza wcale
    ataku na tych, którzy przeżyli obozy koncentracyjne. Mówienie prawdy
    jest bowiem powinnością każdego człowieka. Fragment broszury pt: „Mit
    holocaustu” Roberta Faurissona
    PS. Zapraszam na film pt: „Prawda za bramami Auschwitz” Davida Cola –
    żydowskiego rewizjonisty
    Mit Holocaustu cz. II. Dwa spojrzenia na Holocaust – Mark
    Weber(http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/06/a.png ) - Nie
    ma chyba nikogo, kto by nie słyszał, że Niemcy zamordowali 6 milionów
    Żydów w Europie podczas II wojny światowej. Amerykańska telewizja,
    kina, gazety i czasopisma nie stronią od tego tematu. W Wa­szyngtonie
    istnieje oficjalne olbrzymie Muzeum Holocaustu. Uczeni kwestionują
    historię holocaustu. Podczas minionej dekady coraz więcej historyków
    „rewizjonistycz­nych”, włączając w to tak poważnych uczonych, jak dr
    Artur Butz (Nor­thwestern University), prof. Robert Faurisson
    (Uniwersytet w Lyonie) oraz najpoczytniejszy brytyjski historyk David
    Irving, rzuca energiczne wyzwanie wobec powszechnie akceptowanej
    historii eksterminacji. Nie dyskutują oni nad faktem deportowania
    bardzo wielu Żydów do obo­zów koncentracyjnych i gett, czy też tego,
    że wielu z nich zmarło lub też zostało zamordowanych podczas II wojny
    światowej. Rewizjonistyczni ucze­ni ujawnili jednakże poważne dowody
    ukazujące, że nie było niemieckiego programu eksterminacji
    europejskich Żydów i że szacunki 6 milionów ofiar żydowskich w czasie
    wojny są nieodpowiedzialnie wyolbrzymione.

    Wiele twierdzeń holocaustu zostało zarzuconych

    Rewizjoniści wskazują, że historia holocaustu zmieniła się całkiem na
    przestrzeni lat. Wiele twierdzeń „eksterminacyjnych”, do tej pory
    powszechnie akceptowanych, zostało całkowicie obalonych w ostatnich
    latach. W pewnym okresie domniemywano, że Niemcy gazowali Żydów w
    Dachau, Buchenwaldzie i w innych obozach koncentracyjnych w
    Niem­czech. Ta część historii była przedstawiana w sposób niemożliwy
    do obrony. Tak, więc została zarzucona ponad 20 lat temu. Obecnie
    żaden poważny historyk nie podtrzymuje rzekomo udowo­dnionych
    opowieści o obozach zagłady na terytorium starej Rzeszy Niemieckiej.
    Nawet sławny „łowca nazistów” Szymon Wiesenthal przyznał w 1975 roku,
    że: „Na ziemi niemieckiej nie było obozów zagłady”. ‘Prominentni
    historycy holocaustu twierdzą obecnie, że masy żydow­skie zostały
    zagazowane tylko w 6 obozach na terenie Polski: Oświęcim, Majdanek,
    Sobibór, Treblinka, Chełmno i Bełżec. Jednakże „dowody” przedstawione
    na gazowanie w tych sześciu obozach nie różnią się ja­kościowo od
    tych, które zostały przedstawione na domniemane gazowa­nie na terenie
    Niemiec właściwych. Na wielkim procesie norymberskim (1945-1946) i w
    dekadach nastę­pujących od końca II wojny światowej, Oświęcim
    (szczególnie Oświęcim-Brzezinka) i Majdanek (Lublin), były powszechnie
    uważane za prawdzi­wie ważne „obozy śmierci”. Dla przykładu: alianci
    domniemywali w Norymberdze, że Niemcy zabili 4 mln w Oświęcimiu i
    jeszcze 1,5 mln na Majdanku. Dziś, żaden poważny historyk nie
    akceptuje tych fantastycz­nych liczb. W dodatku, w ostatnich latach,
    zostało zaprezentowanych coraz wię­cej zastanawiających dowodów,
    których nie da się pogodzić z przypu­szczeniami o masowej
    eksterminacji w tych obozach. Na przykład szcze­gółowe zdjęcia
    lotniczego rozpoznania wykonane w Oświęcimiu-Brzezince w ciągu kilku
    przypadkowo wybranych dni w 1944 roku (podczas przypuszczalnego punktu
    kulminacyjnego eksterminacji w tym miejscu), zostały opublikowane
    przez CIA w 1979 r. Nie widnieją na nich ślady sto­sów ciał, dymiące
    kominy ani masy Żydów oczekujące na śmierć – czy­li wszystko to, co
    pozwalałoby domniemywać, a byłoby to łatwo dostrze­żone, że Oświęcim
    był naprawdę centrum eksterminacji. Teraz wiemy również, że powojenna
    „spowiedź” komendanta Oświę­cimia, Rudolfa Hoessa, która jest
    decydującą częścią historii holocau­stu, była uzyskana w wyniku
    tortur.

    Inne absurdalne twierdzenia holocaustu

    W pewnym okresie poważnie upierano się, że Niemcy zabijali Żydów przy
    pomocy elektryczności i pary, i że produkowali mydło z ciał Żydów. Dwa
    przykłady: w Norymberdze Stany Zjednoczone oskarżały Niemców o to, że
    mordowali Żydów w Treblince nie w komorach gazowych, jak się teraz
    twierdzi, lecz przez parzenie ciał ze skutkiem śmiertelnym w „komorach
    parowych”.3 Te dziwaczne opowieści zostały także definitywnie
    odrzucone w ostatnich latach.

    Ofiary chorób

    Historia morderczego Holocaustu jest wiarygodna jedynie
    powierz­chownie. Każdy widział straszliwe zdjęcia martwych lub
    umierających więźniów zrobione w Bergen-Belsen, Nordhausen czy innych
    obozach koncentracyjnych podczas ich wyzwalania przez siły brytyjskie
    lub ame­rykańskie w ostatnich tygodniach wojny w Europie. Ludzie ci
    byli nie­szczęsnymi ofiarami, ale nie programu eksterminacji, lecz
    chorób i nie­dożywienia przyniesionych przez kompletne załamanie
    Niemiec w ostat­nich miesiącach wojny. W rzeczywistości, gdyby istniał
    program ekster­minacji, to Żydzi uwolnienie przez siły alianckie w
    końcu wojny, byliby dużo wcześniej zamordowani. W obliczu posuwających
    się sił sowieckich, wielu Żydów zostało ewa­kuowanych w okresie
    ostatnich miesięcy wojny z obozów i gett na Wschodzie do pozostałych
    obozów w zachodnich Niemczech. Obozy te szybko stały się przeludnione,
    co bardzo przeszkadzało w zapobieżeniu rozprzestrzeniania się
    epidemii.

    Zdobyczne dokumenty niemieckie

    Pod koniec II wojny światowej alianci skonfiskowali ogromną liczbę
    niemieckich dokumentów o traktowaniu Żydów przez Niemców w cza­sie
    wojny, o polityce niemieckiej wobec nich. Na nie czasami powoły­wano
    się w kontekście „ostatecznego rozwiązania”. Ale żaden doku­ment, jaki
    kiedykolwiek znaleziono, nie nawiązywał do programu eks­terminacji.
    Wręcz przeciwnie: dokumenty jasno ukazywały, że niemiecka polityka
    „ostatecznego rozwiązania” polegała na emigracji i de­portacji, a nie
    eksterminacji. Spójrzmy, dla przykładu, na poufne memorandum
    niemieckiego Mi­nisterstwa Spraw Zagranicznych z 21.08.1942 r.4
    „Obecna wojna da­je Niemcom okazję i obowiązek także rozwiązania
    żydowskiego problemu w Europie”- stwierdza memorandum. Polityka
    „promowa­nia ewakuacji Żydów [z Europy] przy najściślejszej współpracy
    i za pośrednictwem Reichsfuhrera SS [Himmler] ciągle obowią­zuje”.
    Memorandum stwierdziło: „liczba Żydów deportowanych tym sposobem na
    Wschód nie wystarczyła do pokrycia potrzeb”. Dokument cytuje
    niemieckiego ministra Spraw Zagranicznych von Ribbentropa, mówiącego,
    że „pod koniec wojny wszyscy Ży­dzi byliby zmuszenie do opuszczenia
    Europy. Taka była nie­zmienna decyzja Fuhrera [Hitlera] i tylko takie
    pokierowanie tym problemem, jako jedyne globalne i wyczerpujące
    rozwią­zanie, mogłoby być zastosowane i indywidualne zabiegi zbyt­nio
    by nie pomogły”. W konkluzji memorandum zawarte jest stwierdzenie, że
    „ wysiedle­nia [Żydów na Wschód] są dalszym krokiem do totalnego
    rozwią­zania… Deportacja do Generalnej Guberni [Polska] jest środkiem
    tymczasowym. Żydzi będą przesuwani na dalsze zajmowane tery­toria
    wschodnie [Sowiety] tak szybko, jak tylko techniczne środki na to będą
    dane”. Ten niedwuznaczny dokument i jemu podobne rutynowo są ukrywa­ne
    i ignorowane przez tych, którzy podtrzymują historię o morderczym
    holocauście.

    Niewiarygodne świadectwa

    Historycy holocaustu polegają głównie na tak zwanych „zezna­niach
    ocalonych”, wspierającymi opowieści o eksterminacji. Ale taki „dowód”
    jest ciągle niepewny. Jak wykazał jeden z żydowskich historyków,
    „większość wspomnień czy raportów [tych,co prze­żyli holocaust] jest
    pełna absurdalnej wielosłowności, grafomańskiej przesady,
    dramatycznych efektów, przesadnych sa­moocen, dyletanckiego
    filozofowania, pseudo-liryzmu, niesprawdzonych pogłosek, uprzedzeń,
    stronniczych ataków i usprawiedliwień”. 5

    Hitler i „ostateczne rozwiązanie”

    Nie istnieją żadne dowody na to, że A. Hitler dał rozkaz wymordo­wania
    Żydów, czy też, że w ogóle wiedział o jakimkolwiek programie
    eksterminacji. Przeciwnie, zapiski pokazują, że niemiecki przywódca
    chciał, aby Żydzi opuścili Europę przez emigrację, o ile to możliwe –
    lub deportację, o ile okaże się to konieczne. Hitler czasami mówił
    podczas swych „mów stołowych” w ścisłym gronie o warunkach swojej
    polityki wobec Żydów. Np. 27 stycznia po­wiedział: „Żydzi muszą
    spakować się, zniknąć z Europy. Pozwólmy im wynieść się do Rosji”.
    A 24 lipca 1942 roku Hitler podkreślał z naciskiem swoją wolę
    usu­nięcia Żydów z Europy tuż po wojnie: „Żydzi interesują się Europą
    z powodów ekonomicznych, ale Europa musi odrzucić ich we własnym
    interesie, ponieważ Żydzi są rasowo gorsi. Kiedy tylko woj­na się
    skończy, dokonam rygorystycznego przeglądu… tak, że Ży­dzi będą
    musieli wyemigrować na Madagaskar lub do jakiegoś in­nego żydowskiego
    państwa narodowego”.” W odzewie na alianckie wojenne transmisje
    radiowe o tym, że Niem­cy mordują Żydów, Hitler gniewnie komentował:
    „Naprawdę Żydzi po­winni być mi wdzięczni, że nie chcę od nich nic
    więcej, niż trochę ciężkiej pracy”.7

    SS Himmlera i obozy

    Żydzi byli ważną częścią w niemieckiej sile roboczej czasu wojny i w
    niemieckim interesie leżało utrzymywanie ich przy życiu. Kierownictwo
    biura administracji obozów SS wysłało dyrektywę, da­towaną na 28
    grudnia 1942 roku, do wszystkich obozów koncentracyj­nych – wliczając
    w to Oświęcim. Dyrektywa ta ostro skrytykowała wy­soką śmiertelność
    wśród więźniów, spowodowaną chorobami i nakazy­wała, „aby lekarze
    obozowi użyli wszystkich środków, będących do ich dyspozycji, w celu
    wyraźnego zredukowania śmiertelności w różnych obozach”. Co więcej,
    zarządzała: „Obozowi lekarze muszą dozorować częściej niż przedtem
    wyżywienie więźniów i we współpracy z administracją proponować
    ulepszone rozporządze­nie komendantowi obozu… Lekarze obozowi, mają
    doglądać, czy wa­runki na różnych stanowiskach pracy są udoskonalane,
    tak jak to tylko możliwe”. Ostatecznie dyrektywa podkreśla, że
    „Reichsfuhrer SS [Heinrich Himmler] rozkazał, że śmiertelność
    absolutnie musi być obniżo­na”. s Szef departamentu SS dozorującego
    obozy koncentracyjne, Richard Glucks, wysiał okólnik do każdego
    komendanta obozu, datowany na 20 stycznia 1943 roku. Rozkazał w nim:
    „Jak już wykazywałem, muszą być użyte wszelkie środki do zmniejszenia
    śmiertelności w obozie”.”

    Sześć milionów?

    Nie ma żadnego konkretnego dowodu na bez przerwy powtarzane
    twierdzenie, że Niemcy zamordowali sześć milionów Żydów. Wiadome jest
    natomiast, że miliony Żydów przeżyły niemieckie prawa II wojny
    światowej – wliczając w to wielu przetrzymywanych w Oświęcimiu i
    in­nych t.zw. „obozach śmierci”. Sam ten fakt powinien wywoływać
    po­ważne wątpliwości, co do eksterminacyjnej opowieści. Czołowa gazeta
    w neutralnej Szwajcarii, dziennik „Baseler Nachrichten”, ostrożnie
    oszacowała w czerwcu 1946 roku, że nie więcej niż 1,5 mln europejskich
    Żydów mogło zginąć (z różnych przyczyn) pod niemiecką jurysdykcją
    podczas wojny. ‘” Jednostronna „holocaustomania” Zamiast zmniejszać
    się, rzeka filmów i książek o holocauście wy­daje się rosnąć z każdym
    mijającym rokiem. Bezwzględna kampania w mediach, którą żydowski
    historyk Alfred Lilienthal nazywa „holocaustomanią „, przedstawia los
    Żydów podczas II wojny światowej, jako centralne wydarzenie w historii
    ludzkości. Nie ma końca prostackim filmom, naiwnym programom
    telewizyjnym, mści­wym polowaniom na „nazistowskich przestępców
    wojennych”, jednostronnym kursom edukacyjnym i jedynie słusznym
    wystąpieniom po­lityków oraz ważnych osobistości na rzecz obsługi
    pamięci holocaustu. Nie-żydowskie ofiary nie zasługują na takie
    zainteresowanie. Dla przykładu: nie ma amerykańskich pomników, centrów
    naukowych czy też dorocznych obchodów ku czci ofiar Stalina, który
    zresztą znacznie przelicytował Hitlera.

    Kto na tym korzysta?

    Wieczna kampania na rzecz holocaustu w mediach jest rutynowo
    wy­korzystywana do usprawiedliwienia olbrzymiej amerykańskiej pomo­cy
    dla Izraela i – pod innym względem – do tłumaczenia niewybaczal­nej
    polityki Izraela, nawet kiedy stoi w konflikcie z amerykańskim
    inte­resem. Wymyślna i sponsorowana kampania holocaustu w mediach ma
    de­cydujące znaczenie dla interesów Izraela, który egzystuje dzięki
    ma­sowym, corocznym dotacjom z kieszeni amerykańskich podatników. Jak
    szczerze przyznał prof. W.D. Rubinstein z Australii: „Jeśli holocaust
    okazał by się ‘syjonistycznym mitem’, to najmocniejsza broń w arsenale
    propagandy izraelskiej by upadła”. 11 Dziennikarka „New York Times”,
    Paula Hyman, zaobserwowała: „Ze strony Izraela holocaust może być
    użyty do uprzedzenia politycz­nej krytyki i stłumienia dyskusji.
    Wzmacnia on poczucie Żydów, jako wiecznie osaczonych ludzi, którzy w
    swej obronie mogą pole­gać tylko na sobie samych. Przywoływanie
    cierpień doznanych przez Żydów od nazistów często zajmuje miejsce
    racjonalnych argumentów i oczekuje się, że ma to przekonać wątpiących
    w słuszność obecnej polityki rządu izraelskiego”. 12 Głównym powodem,
    dla którego historię holocaustu tak trwale udo­wadniano jest to, że
    rządy głównych potęg także mają ustalone intere­sy w podtrzymywaniu
    tego. Zwycięskie potęgi II wojny światowej – USA, Sowiety, Wielka
    Brytania – mają swój udział w przedstawianiu pokona­nego reżimu
    Hitlera tak negatywnie, jak tylko można. Im bardziej dia­belski i
    szatański jawi się reżim hitlerowski, tym bardziej szlachetnie i
    sprawiedliwie wyglądają sprawki aliantów. Dla wielu Żydów holocaust
    stał się zarówno kwitnącym biznesem, jak i rodzajem nowej religii.
    Znany żydowski autor i publicysta, Jacobo Timerman, zawarł to wszystko
    w swojej książce „Najdłuższa wojna”: „Wielu Izraelczyków czuje się
    urażonych, kiedy to holocaust jest wykorzystywany w Diasporze [Żydzi
    poza Izraelem]. Oni nawet czu­ją się zawstydzeni, że holocaust stał
    się cywilną religią dla Żydów w M. Zjednoczonych. Poważają oni prace
    Alfreda Kazina, Irvinga Howe i Marii Syrkin. Ale inni pisarze,
    wydawcy, historycy, biurokraci czy studenci mówią na holocaust,
    używając słowa Shoah, które jest hebrajskie: ‘Nie ma tak dobrego
    biznesu, jak Shoah-biznes’.” 13 Kampania wokół holocaustu w mediach
    przedstawia Żydów, jako cał­kowicie niewinne ofiary i nie - żydów,
    jako moralnie opóźnione i niegod­ne zaufania istoty, które łatwo mogą
    przeistoczyć się w morderczych nazistów w sprzyjających
    okolicznościach. To osobista uwaga, ale to przekręcanie wielce
    wzmacnia żydowską solidarność i świadomość grupową. Dla Żydów kluczową
    lekcją historii holocaustu jest to, że nie-Żydzi nie są nigdy godni
    zaufania. Jeżeli naród tak kulturalny i tak wykształ­cony jak Niemcy
    był w stanie zmówić się przeciwko Żydom, tak, więc ża­den nie-żydowski
    naród nie może być całkowicie obdarzony zaufaniem. Stąd motto: „Nigdy
    nie wybaczać, nigdy nie zapomnieć!”.

    Holocaust: kupczenie nienawiścią

    Historia holocaustu jest czasami używana do promowania nienawi­ści i
    wrogości, szczególnie przeciw narodowi niemieckiemu jako cało­ści,
    wschodnim Europejczykom oraz przywódcom Kościoła Rzymsko­katolickiego.
    Dobrze znany pisarz żydowski, Elie Wiesel, jest dawnym więźniem
    Oświęcimia, który przewodniczył Amerykańskiej Radzie Pamięci
    Holo­caustu. W 1986 roku otrzymał on pokojową nagrodę Nobla, Ten
    zaprzy­sięgły syjonista napisał w swojej książce „Legendy naszego
    czasu”: „Każdy Żyd, gdziekolwiek by był, powinien zachować strefę
    niena­wiści – zdrowej, męskiej nienawiści do tego, co Niemcy uosabiają
    i do tego, co w nich tkwi”. 14

    Pozwólmy, aby obie strony były wysłuchane

    Od kilku lat historia Holocaustu została lematem usprawiedliwia­jącym
    spory w Europie. Było to dyskutowane przez wiele godzin w
    szwajcarskiej TV czy nawet we francuskim radiu. Czołowy dziennik
    francu­ski „Le Monde” i poważne włoskie czasopismo historyczne „Storia
    Ilustrata ” udostępniły swe szpalty dla obu stron wypowiadających się
    w tej kwestii. Tu, w Ameryce, organizacje – chociaż silne –
    powstrzymywane są jak dotąd od publicznego wyrażenia swoich poglądów w
    tej sprawę. Wie­lu myślących Amerykanów ma coraz większe wątpliwości
    wobec przy­najmniej niektórych z bardziej sensacyjnych twierdzeń
    holocaustu, ale w sferze publicznej to, co kiedykolwiek się słyszy czy
    widzi, jest ortodo­ksyjnym poglądem na opowieści eksterminacyjne. To
    nie jest w porządku. Amerykanie mają prawo do osądzenia tego ważnego
    zagadnienia samemu.
    Przypisy:
    1. Books & Bookmen. London, April 1975, s. 5.
    2. Rupert Butler, Legions of Death (England: 1983), ss. 235-237; R.
    Faurisson, Journal of Historical Review, Winter 1986-87, ss. 389-403.
    3. Dokument Norymberski PS-3311 (USA-293). IMT seria niebieska, vol.
    32, ss. 153-158; IMT, vol. 3, ss. 566-568; NMT seria zielona, vol. 5,
    ss. 1133, 1134.
    4. Dokument Norymberski NG-2586-J. NMT seria zielona, vol. 13, ss. 243-249.
    5. Samuel Gringauz w: Jewish Social Studies (New York), january 1950,
    vo. 12, s. 65.
    6. H. Picker, Hitlers Tischgesprache im Fuhrerhauptquartier
    (Stuttgart: 1976), s. 456.
    7. D. Iving, Hitler’s War (Viking Press, ed. 1977), s. 362.
    8. Dokument Norymberski PS-2171, aneks 2; NC & A seria czerwona, vol.
    4, ss. 833-834.
    9. Dokument Norymberski NO-1523; NMT seria zielona, vol. 5, ss. 372-373.
    10. Baseler Nachrichten, june 13, 1946, s. 2.
    11. Quadrant (Australia), sept. 1979, s. 27.
    12. New York Times Magazine, sept. 14, 1980, s. 79.
    13. The Longest War (New York: Vintage, 1982), s. 15.
    14. Legends of Our Time (New York: Schocken Books, 1982), rozdz. 12, s. 142.
    Mit holocaustu cz.III. Raport sądowy – Fred A.
    Leuchter(http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/06/a3.jpg ) -
    Rok 1988 był dla mnie bardzo pouczający, ale równocześnie bardzo
    burzliwy. Byłem oszołomiony dowiedziawszy się, że większość tego, co
    przekazywano mi w szkole na temat historii XX wieku i II wojny
    świa­towej jest mitem, a nawet zwykłym kłamstwem. W pierwszej chwili
    by­łem zdumiony, potem wzburzony i wreszcie zostałem przekonany. Mit
    Holocaustu stał się dla mnie martwy. Jak wszystkie dzieci
    amerykańskie, urodzone w czasie i po drugiej wojnie światowej, uczyłem
    się o ludobójstwie dokonanym przez nazistów na ludności żydowskiej. W
    czasach uniwersyteckich nie miałem powodu, aby nie wierzyć w to, że
    Niemcy wymordowali 6 milionów Ży­dów w komorach gazowych. Wierzyłem w
    nazistowskie ludobójstwo je­szcze przez wiele lat. Mniej więcej w 24
    lata później, pewien „wierzący” inżynier siedział przy swym biurku w
    śnieżne popołudnie, zimą 1988 roku, kiedy zadzwo­nił telefon. Ów
    inżynier miał wkrótce otrzymać wstrząsającą lekcję, lek­cję, która
    poddała w wątpliwość mit Holocaustu, kłamstwo wpajane od 50 lat
    kolejnym pokoleniom amerykańskich dzieci. „Hallo!… Mówi Ro­bert
    Faurisson” – powiedział głos w słuchawce i wkrótce „wierzący” inżynier
    przestał wierzyć.

    Tło

    Przez ostatnie 9 lat opracowywałem projekty wszelkiego typu urzą­dzeń
    do wykonywania egzekucji (krzesła elektryczne, śmiertelne zastrzyki,
    szubienice oraz komory gazowe) dla wszystkich – lub prawie wszystkich
    – stanów USA, gdzie obowiązuje jeszcze kara śmierci. By­tem
    zatrudniony jako konsultant i dostarczałem opracowania zarówno dla
    administracji wspomnianych stanów, jak i dla rządu federalnego. Z tego
    też powodu zostałem polecony przez Billa Armontrouta, dy­rektora
    więzienia stanowego w Missouri, jako konsultant w sprawie ko­mór
    gazowych, obrońcom w procesie Zundela. Po rozmowie telefonicz­nej w
    owo zimowe popołudnie, dwa razy spotkałem się z Robertem Faurissonem w
    Bostonie. W rezultacie zgodziłem się jechać do Toronto na spotkanie z
    adwokatem Ernesta Zundela – Dougiem Christie i resztą znakomitego
    zespołu obrońców. Już trzynaście lat wcześniej prof. Faurisson
    zaproponował, aby ja­kiś specjalista od komór gazowych dokonał oceny
    rzekomych komór ga­zowych w Polsce, pod kątem wymagań technicznych i
    stwierdził, czy nadają się one do przeprowadzania masowych egzekucji.
    Wyjechałem do Toronto razem z moją żoną Carolyn i spędziłem dwa dni
    wypełnione licznymi spotkaniami, podczas których zademonstro­wano mi
    fotografie rzekomych komór gazowych w Polsce, niemiecką do­kumentację
    techniczną i zdjęcia lotnicze wykonane w czasie wojny przez aliantów.
    Po zapoznaniu się z tymi materiałami sam sobie zadałem pytanie, czy
    owe „komory” są w istocie odpowiednio wyposażone dla dokony­wania w
    nich egzekucji. Zaproponowano mi, bym pojechał do Polski i tam, na
    miejscu, przeprowadził odpowiednie badania i opracował pi­semny raport
    w tej sprawie. Niektóre komory znajdowały się w miejscowościach, o
    których nigdy nie słyszałem. Po kilku wyjaśniających uwagach
    zaaprobowałem propozycję i roz­poczęły się przygotowania do wyjazdu do
    Polski. Chociaż przedstawio­ne mi fotografie i dokumenty zdawały się
    potwierdzać tezę, iż rzeko­me „komory” nie mogły służyć do dokonywania
    egzekucji, zarezerwo­wałem sobie prawo do wydania ostatecznej opinii
    po wykonaniu wszy­stkich badań. Jeżeli by się okazało, że owe
    pomieszczenia były – lub mogły być -komorami gazowymi, zawarłbym taką
    opinię w moim sprawozdaniu. Moja relacja miała być użyta jako dowód w
    procesie Ernesta Zundela w Toronto. Będzie, zatem stanowiła świadectwo
    sądowe. Przygotowując się do podróży musiałem sprawo sobie również
    spe­cjalne walizki na próbki, dokumenty i instrumenty. Biorąc pod
    uwagę fakt, że jedziemy do kraju komunistycznego, mu­sieliśmy
    szczególnie uważać na nasze instrumenty Niewielu turystów zabiera ze
    sobą w podróż młotki, dłuta, wiertarki, piły i przymiary me­tryczne.
    Ponadto zabraliśmy mapy Polski, Czechosłowacji i Austrii na wypadek,
    gdybyśmy musieli wyjeżdżać nagle i w pośpiechu. Wreszcie zabraliśmy
    też podarunki, którymi zamierzaliśmy przekupić personel muzeum
    oświęcimskiego, aby uzyskać kopie potrzebnych nam doku­mentów z
    archiwów muzeum.

    Nasza ekipa

    Miałem szczęście dobrać sobie zespół kompetentnych i zaufanych osób:
    moja żona Carolyn – jako asystentka, Howard Miller – rysownik, Jurgen
    Neumann – kamerzysta, Tjudar Rudolf – tłumacz. Wszyscy zda­waliśmy
    sobie sprawę, że jeśli zostaniemy schwytani, władze polskie
    nieprzychylnie ocenią naszą działalność i nasze zamiary, a pobrane
    przeze mnie próbki mogą potraktować, jako bezczeszczenie narodowe­go
    monumentu. Duchowo byli z nami obecni także dwaj „nieoficjalni”
    członkowie naszej ekipy: Ernest Zundel i Robert Faurisson, którzy z
    oczywistych względów nie mogli towarzyszyć nam w podróży.

    Podróż

    Wyruszyliśmy do Polski 25 lutego 1988 roku. Neumann i Rudolf
    do­łączyli do nas we Frankfurcie. Wróciliśmy do domu 3 marca 1988
    roku. Przybyliśmy do Krakowa późnym popołudniem i spędziliśmy naszą
    pierwszą noc w Hotelu Orbis. Następnego dnia byliśmy już w
    Oświęci­miu, w Hotelu, gdzie uderzył nas zapach naftaliny – zapach nie
    spoty­kany przeze mnie od wielu lat. Hotel musiał być kiedyś budynkiem
    mie­szkalnym dla funkcjonariuszy obozowych. Obiad zjedliśmy w
    restau­racji hotelowej. Następnie odbyliśmy rozpoznawczy spacer po
    obozie, w słabym świetle popołudnia i pośród śnieżnej zadymki. Nie
    jedliśmy tego dnia kolacji, gdyż okazało się niemożliwością
    znalezienie lokalu czynnego po zachodzie słońca…

    Auschwitz – Birkenau

    Następnego dnia rozpoczęliśmy nasze prace wewnątrz rzekomej ko­mory
    gazowej. Niestety, nie byliśmy w stanie zrealizować zbyt wielu ba­dań
    ze względu na liczne wycieczki, które przerywały naszą pracę. By­ła to
    niedziela i liczba zwiedzających była większa, niż zwykle. Carolyn
    stała na straży przy jednym wejściu, a Tjudar przy drugim. Ich
    zada­nie polegało na sygnalizowaniu mi, Jurgenowi i Howardowi,
    nadejścia zwiedzających. Filmowanie i pobieranie próbek było w tych
    warunkach zbyt niebezpieczne. Około południa opuściliśmy zatem
    Auschwitz i prze­nieśliśmy się do Birkenau. W Birkenau zaskoczyła nas
    śnieżyca tak silna, że nic nie było widać w odległości większej, niż
    metr. Musieliśmy też zostawić Carolyn, aby pilnowała samochodu, gdyż
    nie można było wjeżdżać pojazdami na te­ren obozu. Zwiedziliśmy
    komory, krematoria nr II, III i IV oraz łaźnię. Pobraliśmy próbki, a
    nasze badania zostały zarejestrowane na taśmie video. Wykonaliśmy też
    zdjęcia i rysunki w skali. Wszystko po to, aby udokumentować skąd
    pobieraliśmy próbki do badań. Musieliśmy wyważyć drzwi do łaźni, gdyż
    były zamknięte na klucz. W krematorium nr II było zejście w głąb
    rzekomej komory gazowej. Wilgotne i zatęchłe podziemne pomieszczenie
    nic było odwiedzane przez ludzi od prawie 50 lat. Budynek został
    zburzony, prawdopodobnie przez niemieckich saperów. Na szczęście było
    mniej strażników i mniej pu­bliczności, co stwarzało nam nieporównanie
    lepsze warunki do pracy, niż poprzedniego dnia w Auschwitz. Nauczeni
    doświadczeniem poprzedniego dnia, zjedliśmy kolację na dworcu
    autobusowym – była to jedyna czynna restauracja w Oświęci­miu – i
    powróciliśmy do Hotelu. Następnego dnia, w poniedziałek, rozpoczęliśmy
    nasze prace w Au­schwitz. W porównaniu z niedzielą, było o wiele mniej
    zwiedzających i mogliśmy pracować bez przeszkód. Byliśmy w stanie
    zebrać próbki, wykonać zdjęcia oraz inne prace do­kumentacyjne. Teraz
    uzyskaliśmy już dane, mogące posłużyć nam do modelowych obliczeń.
    Zweryfikowaliśmy także istnienie systemu ramp przeładunkowych w
    okresie działalności „komór gazowych”. Po zakoń­czeniu prac w
    Auschwitz pojechaliśmy ponownie do Birkenau, aby pobrać próbki
    kontrolne z pomieszczenia nr 1, przeznaczonego do dezyn­fekcji.
    Niestety, budynek był zamknięty i znów musieliśmy wyłamywać zamek, aby
    zbadać wspomniane pomieszczenie. Później zjedliśmy kola­cję na dworcu
    autobusowym i wróciliśmy szybko do Hotelu. We wtorek rano, oczekując
    na wynik – bezowocnej, jak się później okazało – próby zdobycia przez
    Tjudara pojemnika z Cyklonem B, Jurgen i ja filmowaliśmy różne miejsca
    wewnątrz obozu. Potem przenie­śliśmy się z Hotelu w Oświęcimiu do
    znajdującego się w pobliżu schro­niska, otrzymując pokoje, które
    dopiero co się zwolniły. W środę rano, po godnym wzmianki śniadaniu –
    składającym się z chleba, szynki i sera – zdecydowaliśmy odbyć podróż
    do Lublina, aby zwiedzić Majdanek. Po raz ostatni odwiedziliśmy obóz w
    Auschwitz i następnie wyruszy­liśmy w kierunku Lublina.

    Majdanek

    Po kilku godzinach przybyliśmy na miejsce i zwiedziliśmy muzeum na
    Majdanku, zrekonstruowane „komory gazowe” i krematoria. Na końcu
    obejrzeliśmy komory do dezynfekcji nr l i 2. Prowadzenie badań było
    tutaj szczególnie trudne, gdyż strażnicy przeprowadzali inspek­cję co
    10-15 minut. Rzekome komory gazowe były odgrodzone bariera­mi i
    niedostępne dla publiczności. Dla dokonania szczegółowych badań
    konieczne było przekroczenie barier i wejście na zabroniony teren.
    Carolyn i Tjudar stali na straży, podczas gdy ja robiłem pomiary i
    przepro­wadzałem dokładne badania. O mały włos nie zostaliśmy
    przyłapani: byłem zmuszony pospiesznie przeskoczyć barierę i gdy
    strażnik wcho­dził, znajdowałem się jeszcze na zabronionym terenie. Na
    szczęście strażnik był zbyt zainteresowany Jurgenem i jego ka­merą
    video i nie zwrócił na mnie uwagi.

    Powrót

    Wczesnym popołudniem muzeum było zamykane dla zwiedzających i
    musieliśmy opuścić teren obozu. O godzinie 15 wyruszyliśmy do
    War­szawy i po pięciogodzinnej podróży w deszczu i śniegu dotarliśmy
    do celu. Nasza rezerwacja w hotelu była już nieważna, ale przy pomocy
    pracownika ambasady znaleźliśmy miejsca w innym hotelu. Po kolacji
    udaliśmy się spać, planując ma czwartek powrót do domu. Następnego
    ranka, po śniadaniu, wyruszyliśmy na lotnisko. Odlecieliśmy samolotem
    polskich linii lotniczych LOT, po zapłaceniu cła, gdyż moja walizka
    zawierała około 10 kg materiałów dowodowych. Na szczęście nie
    skontrolowano mi bagażu, ale odetchnąłem z ulgą do­piero po kontroli
    paszportów we Frankfurcie. Tutaj nasza grupa podzie­liła się. Po
    powrocie do USA przekazałem próbki do analizy, do labora­torium w
    Massachusetts. Otrzymawszy rezultaty analiz, przygotowa­łem mój
    raport, łącząc swą wiedzę na temat budowy komór gazowych i procesu
    egzekucji przy pomocy gazu z wynikami dokonanych badań. Po ukończeniu
    raportu, którego wyniki podane są niżej, uczestniczy­łem jako świadek
    obrony w procesie Zundela w Toronto. Ale to już zu­pełnie inna
    historia.
    Rezultaty badań

    1. Komory gazowe

    Wyniki badań, zamieszczone w „Raporcie Leuchtera”, są bardzo ważne.
    Dowodzą w sposób kategoryczny, że żadna z budowli badanych w
    Oświęcimiu, Brzezince i Lublinie nie mogła służyć do wykonywania
    masowych egzekucji przy użyciu cyjanowodoru, tlenku węgla lub
    ja­kiegokolwiek innego trującego gazu. Przyjmując nawet najbardziej
    wygórowane liczby dotyczące maksy­malnego wykorzystania komór gazowych
    – 1693 osoby tygodniowo w każdej z komór – i zakładając, że wspomniane
    pomieszczenia napraw­dę służyły do masowych egzekucji przy pomocy
    gazu, dla zabicia sze­ściu milionów osób musiałyby pracować bez
    przerwy przez 68 (sześć­dziesiąt osiem!) lat. To znaczy, że Trzecia
    Rzesza musiałaby istnieć przez przynajmniej 75 lat! Utrzymywanie, że
    owe pomieszczenia służy­ły do wykonywania egzekucji masowych czy też
    indywidualnych jest za­tem śmieszne, a nawet obraźliwe, gdyż zakłada
    kretynizm odbiorcy te­go typu stwierdzeń. Jednakże ci, którzy
    rozpowszechniają to kłamstwo są zbyt leniwi i zadufani w sobie, aby
    sprawdzić jego prawdopodobień­stwo. Indoktrynują, więc świat tego typu
    bzdurą poprzez największą kampanię propagandową, jaką pamięta
    historia.

    2. Krematoria

    Równie ważne są błędy historiografii „eksterminacjonalistycznej” w
    odniesieniu do krematoriów. Gdyby krematoria pracowały z maksy­malną
    wydajnością, każdego dnia, bez jakiejkolwiek przerwy, w spo­sób ciągły
    (założenie czysto hipotetyczne i niemożliwe w rzeczywisto­ści) –
    Trzecia Rzesza musiałaby istnieć przynajmniej 42 lata, gdyż dla
    spalenia sześciu milionów ludzkich zwłok potrzebne byłoby 35
    (trzy­dzieści pięć) lat pracy pieców krematoryjnych! Nikt przy
    zdrowych zmysłach nie może utrzymywać (ani też wierzyć), że III Rzesza
    istniała przez 75 lub 42 lata. Jednakże wmówiono nam, że 6 milionów
    osób zostało zamordowanych za pomocą sprzętu, który - nawet gdyby
    nadawał się do dokonywania egzekucji – musiałby praco­wać jeszcze
    przynajmniej przez 64 lata po zakończeniu wojny, a więc do roku 2009!
    Taki bowiem jest absolutnie minimalny czas potrzebny do tego typu
    operacji.

    3. Dowody

    Próbki dowodowe zostały pobrane z miejsc przez nas odwiedzanych.
    Próbka kontrolna została wzięta z pomieszczenia nr l, służącego do
    de­zynfekcji [odzieży - przyp. wyd.] w Birkenau. Założyliśmy, że ze
    względu na wysoką zawartość żelaza w konstrukcjach budynków obozowych,
    obe­cność cyjanowodoru spowoduje uformowanie się związku
    żelazo-cyjanowodorowego i tlenku żelazawego. Uwidocznił się on w
    postaci niebieska­wych plam na ścianach pomieszczenia dezynfekcyjnego.
    Szczegółowa ana­liza 32 próbek, pobranych z kompleksu
    Auschwitz-Birkenau, ujawniła za­wartość 1,050 mg cyjanku na l kg oraz
    6,170 mg żelaza na l kg w próbce z pomieszczenia służącego do
    dezynfekcji. Większa ilość żelaza została znaleziona wewnątrz
    rzekomych komór gazowych, ale jednocześnie nie wykryto żadnych śladów
    cyjanku. Byłoby to niemożliwe, gdyby pomieszcze­nia te miały kontakt z
    cyjanowodorem. Tymczasem komory gazowe mu­siałyby być wystawione na
    działanie cyjanowodoru przez czas o wiele dłuż­szy, niż pomieszczenie
    do dezynfekcji. Dlatego też wyniki analizy labora­toryjnej dowodzą, że
    pomieszczenia prezentowane jako „komory gazo­we” nie były nigdy
    używane, jako miejsca egzekucji za pomocą gazu.

    4. Konstrukcja

    Konstrukcja owych budowli dowodzi, że nigdy nie były one używa­ne,
    jako komory gazowe. Żadne z tych pomieszczeń nie było hermetyczne, ani
    wyposażone w odpowiednie uszczelnienia. Nie zostały wykona­ne żadne
    zabezpieczenia przed kondensacją gazu w ścianach, podłodze i suficie.
    Nie istnieją żadne urządzenia służące do usuwania z pomie­szczenia
    mieszanki powietrza i gazu. Nie było żadnych urządzeń służą­cych do
    wpuszczania gazu i rozprowadzania go po całym pomieszcze­niu. Nie ma
    żadnych systemów bezpieczeństwa dla zapobiegania eks­plozji. Nie
    zostały wykonane żadne zabezpieczenia przed przenikaniem gazu do
    krematorium – pomimo, iż cyjanowodór jest w wysokim stop­niu
    wybuchowy. Nie ma żadnego systemu zabezpieczeń dla ochrony per­sonelu
    obsługującego komorę przed wystawieniem na działanie gazu, jak również
    dla ochrony innych osób, mogących ewentualnie znajdować się w pobliżu
    komory. W jednym szczególnym przypadku – w Auschwitz – dren do
    odprowadzania wody deszczowej w podłodze rzekomej komo­ry gazowej
    połączony jest z systemem podobnych drenów w całym obo­zie. Na
    Majdanku gaz mógłby z łatwością przenikać do podziemnego ko­rytarza,
    biegnącego wokół rzekomej komory gazowej. Korytarz ten był­by zatem
    śmiertelną pułapką dla personelu obsługującego komorę. Nigdzie, w
    żadnej z rzekomych komór gazowych, nie istnieją drogi ewakuacji.
    Cyjanowodór jest gazem szczególnie niebezpiecznym, wybu­chowym i
    trującym, ale w żadnej z części „komory” nie ma urządzeń
    zabezpieczających… Komory są poza tym zbyt małe, aby pomieścić
    cho­ciażby część tej liczby osób, jaka – zgodnie z relacjami
    „naocznych świadków” – miała się w nich mieścić. Mówiąc w sposób jasny
    i prosty: pomieszczenia, przedstawiane jako „komory gazowe”, nic mogły
    pra­cować, jako urządzenia do egzekucji za pomocą gazu także z
    przyczyn konstrukcyjnych.

    5. Wnioski

    Po szczegółowym zbadaniu rzekomych komór gazowych i kremato­riów w
    obozach na terenie Polski, jedyny wniosek, jaki może wysnuć osoba
    odpowiedzialna i rozsądna jest taki, że twierdzenie, jakoby
    która­kolwiek z tych budowli była używana jako komora gazowa do
    masowych egzekucji, jest absurdalna.

    Fragment z broszury pt:”Mit Holocaustu” Roberta Faurissona
    Mit holocaust cz.IV. Fałszywy świadek – Robert Faurisson(
    http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/06/a4.jpg) - Elie
    Wiesel otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla w 1986 roku. Po­wszechnie jest
    on traktowany, jako świadek żydowskiego holocaustu i co bardziej
    ważne, jako świadek na istnienie przypuszczalnie zabójczych komór
    gazowych. Paryski dziennik „Le Monde” (17 październik 1986 r., strona
    tytułowa), podkreślił z naciskiem, że Wiesel został nagrodzony Noblem,
    ponieważ: „W ostatnich latach pokazały się opracowania t.zw.
    ‘historycznego rewizjonizmu’, kwestionujące istnienie nazi­stowskich
    komór gazowych i oprócz tego, być może, także ludobój­stwo wobec
    Żydów”. Ale pod jakim względem Elie Wiesel jest postrzegany, jako
    świadek na istnienie komór gazowych? Na jakiej podstawie żąda od nas,
    byśmy od razu uwierzyli w to, co oznacza eksterminację? W książce
    autobio­graficznej, zawierającej jego odczucia dotyczące Auschwitz i
    Buchenwaldu nic nie wspomina o komorach gazowych. Faktycznie, mówi, że
    Niemcy zabijali Żydów, ale w ogniu, poprzez wrzucanie ich żywcem do
    płonących dołów, na oczach współtowarzyszy! Ale nic ponad to! W tym
    miejscu Wiesel, jako fałszywy świadek miał pecha. Zmuszony do wyboru
    pomiędzy kłamstwami alianckiej propagandy wojennej, wy­brał do obrony
    kłamstwo o paleniu, zamiast o gotowaniu żywcem, gazo­waniu czy
    zabijaniu prądem. W roku 1956, kiedy opublikował swoje ze­znania w
    jidisz, kłamstwo o paleniu było w pewnych kołach wciąż żywe. Kłamstwo
    to jest genezą terminu Holocaust. Dzisiaj już tylko nieliczni
    hi­storycy wierzą, że Żydzi byli paleni żywcem. Zdyskredytowały się
    także mity gotowania żywcem czy porażania prądem. Pozostał tylko gaz.
    „Gazowe” kłamstwo rozpowszechnione było przez Amerykanów (patrz „War
    Refugee Board Report” z listopada 1944 r.). Kłamstwo, że Żydzi byli
    zabijani przez gotowanie żywcem w wodzie lub pod parą (szczególnie w
    Treblince) było rozpowszechnione przez „polskie” wła­dze (patrz
    dokument z Norymbergi PS-3311). Zaś kłamstwo o elektro-egzekucjach
    rozpowszechniali sowieci („Prawda”, 2 lutego 1945 r., ar­tykuł ze
    strony 4 „Mordercza fabryka z Auschwitz” oraz „Washington Daily News”
    z tego samego dnia, strona 2). Kłamstwo „ogniowe” nie ma określonego
    początku. Jest to prze­świadczenie tak stare, jak propaganda wojenna,
    czy propaganda niena­wiści. W 1958 r. Wiesel opublikował
    francuskojęzyczną wersję swoich wcześniejszych zeznań spisanych w
    jidisz, pod tytułem „La Nuit”, z przedmową Francois Mauriaca.
    Stwierdził tam, że w Auschwitz znajdował się jeden „płonący dół” dla
    dorosłych i kolejny dla dzieci. Napi­sał: „Niedaleko od nas płomienie
    wykwitały z dołu, gigantyczne płomienie. One coś trawiły. Ciężarówka
    zatrzymywali się nad dziurą i uwalniała się od swojego ładunku –
    małych dzieci. Dzie­ciaczków! Tak, widziałem to – widziałem na własne
    oczy. Tamte dzieci w płomieniach (Czy to nie dziwne, że nie mogłem po
    tym spać? Spędzało mi to sen z oczu)” (s. 42). Trochę dalej znajdował
    się jeszcze jeden rów z gigantycznymi pło­mieniami, gdzie ofiary
    cierpiały „w powolnej agonii w ogniu” (s. 43). Kolumna Wiesela została
    doprowadzona przez Niemców na odległość „trzech kroków” od rowu, potem
    „dwóch kroków”. „Dwa kroki od do­łu nakazano nam skręcić w lewo i udać
    się do baraków” (s. 44). Będąc wyjątkowym świadkiem, Wiesel zapewnia
    nas, że jest w po­siadaniu innych wyjątkowych świadectw. Oglądając
    Babi Jar – miejsce na Ukrainie, gdzie Niemcy dokonywali egzekucji
    radzieckich obywate­li i pomiędzy nimi Żydów-Wiesel napisał: „Później
    dowiedziałem się od świadków, że miesiąc po miesiącu ziemia nie
    przestawiała drżeć i od czasu do czasu gejzery krwi wytryskiwały z
    niej” („Paroles d’etranger” Editions de Seuil. 192 strony, s. 86).
    Słowa te nie wymknęły się ich autorowi w momencie szaleństwa: po
    pierwsze napisał je, potem bliżej nieokreśloną ilość razy (a
    przynaj­mniej raz) musiał przeczytać je w celu dokonania korekty i w
    końcu je­go wypowiedzi zostały przetłumaczone na rozmaite języki –
    tak, jak wszystko, co napisał. To, że Wiesel osobiście przeżył, było
    oczywiście następstwem cudu. Tak orzekł: „W Buchenwaldzie wysyłali oni
    na śmierć 10 000 ludzi każdego dnia. Ja byłem zawsze w ostatniej
    set­ce przy bramie. Oni zatrzymywali egzekucje. Dlaczego?” („Author,
    Teacher, Witness”, „Time” z 18 marca 1985 r., s. 79). W 1954 roku pani
    Tillion analizowała „bezpodstawne kłamstwo” do­tyczące niemieckich
    obozów koncentracyjnych. Napisała ona: „Te osoby [które bezpodstawnie
    mamią] są, prawdę mówiąc, bardziej liczne, niż ludzie powszechnie
    przypuszczają i temat taki, jak obóz koncen­tracyjny doprowadza do
    powstawania sado-masochistycznych imaginacji i daje wyjątkowe pole do
    popisu. Są nam znani osobnicy zwichnięci umysłowo, pół-oszuści i
    półgłupcy, którzy wykorzystu­ją wyimaginowaną deportację. Znamy też
    innych – autentycznie deportowanych – których chore umysły
    współzawodniczyły w tym, by przeobrazić nawet te potworności, które
    widzi
  • @zygmuntbialas
    Jedwabne antypolska kampania namiestnika, garzy i oszczercw trwa - Czy "Polska w Potrzebie" jako POLSKA organizacja spoeczna zgosi wniosek do prokuratora generalnego o wszczcie ledztwa o zniewaenie Narodu Polskiego przez prezydenta Komorowskiego? Jedwabne antypolska kampania namiestnika, garzy i oszczercw trwa. Nominowany przez WSI rezydent Komorowski zleci tow. Mazowieckiemu wypowiedzenie w Jedwabnem oszczerstwa przeciw Narodowi Polskiemu, e: "Nard ofiar musia uzna nieatw prawd, e bywa take sprawc" "Nard ofiar musia uzna nieatw prawd, e bywa take sprawc - napisa prezydent Bronisaw Komorowski do uczestnikw niedzielnych uroczystoci w Jedwabnem w 70. rocznic mordu ydw. Jego list odczyta byy premier Tadeusz Mazowiecki."[i]
    W ten sposb p.Rezydent Komorowski wpisa si na list znanych polonofobw[ii] oraz podpisa si pod stosowan zarwno przez najedcw i bandytw sowieckich oraz niemieckich w okupowanej przez nich Polsce ODPOWIEDZIALNO ZBIOROW NARODU POLSKIEGO. Takie faszywe oskarenie Narodu Polskiego o zbrodnie popenione przez najedcw i mordercw niemieckich podlega pod przepisy Rozdziau XVII. Przestpstwa przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, art. 133. kodeksu karnego "Kto publicznie zniewaa Nard lub Rzeczpospolit Polsk, podlega karze pozbawienia wolnoci do lat 3". Czy "Polska w Potrzebie" wniosek do prokuratora generalnego - Czy "Polska w Potrzebie" jako POLSKA organizacja spoeczna zgosi wniosek do prokuratora generalnego o wszczcie ledztwa o zniewaenie Narodu Polskiego przez prezydenta RP Komorowskiego? Powinien to by wniosek podobny do zgoszonego przez Blogmedia w sprawie napisania przez antypolskich oszczercw w"Przekroju: My, Polacy, zabjcy ydw. Jedwabne 70 lat pniej" o tym wniosku napisaem w poprzedniej notce.[iii] Liczba ofiar w Jedwabnem jest ju znacznie zmniejszona do okoo 300. Warto zwrci uwag na to, e nawet autorzy ydowscy odchodz od liczby ofiar podanej przez oszusta i hochsztaplera J.T. Grossa. Jak pisze Ted Taube[iv] w materiale opublikowanym przez Jewish Telegraphic Agency, e miejscowi Polacy zmasakrowali okoo 300 miejscowych ydw. Ted Taube urodzi si w Krakowie w 1931 roku i wyemigrowa do USA w lecie 1939 roku. W 2007 roku zosta on mianowany konsulem honorowym RP w rejonie San Francisco Bay Area. Taube jest m.in. przewodniczcym Koret Foundation, ktra pomaga finansowo ydowskim organizacjom w Polsce. Jest on take m.in. jednym z dyrektorw oraz czonkiem komitetu wykonawczego Hoover Institution.
    * * *
    Od chwili rozpoczcia masowej propagandy w medialnej w celu otrzymania 65 miliardw dolarw przez przedsibiorstwo holokaust o odpowiedzialnoci zbiorowej spoeczestwa polskiego mwi take rni antypolscy propagandzici w rodzaju Grossa oraz jego wsplnicy z antypolskich mass mediw oraz gadzinowej gazety dla Polakw, majcej wiernych sobie antypolskich i antypatriotycznych, postbolszewickich janczarw.[v] Teraz, do tej antypolskiej akcji szkalowania oraz tpienia Polakw pod starym bolszewicko-hitlerowskim hasem "odpowiedzialnoci zbiorowej" wczaj si pseudo naukowcy z Centrum Bada nad Zagad ydw w Warszawie. Ot, okazuje si, e zdaniem Aliny Skiwiskiej, pracowniczki tego Centrum: "Spoeczestwo polskie jest w pewien sposb wspodpowiedzialne za to, co si stao na tej ziemi."[ii] [sic!] Jak wida, zadaniem Skiwiskiej jest przerzucenie odpowiedzialnoci za zbrodnie niemieckich masowych mordercw i bandytw na wyduman przez cwaniakw z Holocaust Industry "odpowiedzialno spoeczestwa polskiego" [sic!]
    Czy cae spoeczestwo niemieckiego odpowiada za zbrodnie[vi] O zbiorowej odpowiedzialnoci caego spoeczestwa niemieckiego za zbrodnie popenione w czasie II wojny wiatowej przez hitlerowsk machin mierci pisa amerykaski autor Daniel Jonah Goldhagen w wydanej w 1996 roku w Stanach ksice Hitler's Willing Executioners: Ordinary Germans and the Holocaust (Chtni kaci Hitlera: Zwyczajni Niemcy a holokaust).[vii] Uzyskaa ona bardzo duy rozgos w mediach, zwaszcza w USA i w Niemczech, gdzie odbyway si te najzacieklejsze dyskusje. 10.000 obozw niemieckich 1.600 obozw pracy oraz gett przeznaczonych dla ydw. Goldhagen podkrela przy tym, e znanych jest ponad 1600 obozw pracy oraz gett przeznaczonych dla ydw. Dodatkowo byy 52 gwne obozy koncentracyjne posiadajce 1202 dwa obozy satelickie (Aussenlager). I chocia nie znana jest liczba Niemcw nadzorujcych te obozy i getta, to w samym Auschwitz z jego 50 obozami satelickimi byo w rnych okresach ponad 7000 stranikw. Powoujc si na szacunki, e na kadych 500 winiw potrzebnych byo 50 stranikw utrzymuje, e jeeli te cyfry porwna do oglnej liczby ponad 10.000 obozw niemieckich z milionami winiw to liczba Niemcw obsugujcych ten system zagady bya olbrzymia. Naoczny wiadek mordu w Jedwabnem. Prawda o Jedwabnem - prof. JAN MOOR - JANKOWSKI - http://www.savetubevideo.com/?v=NzkYTbSmokE&feature=player_embedded - Prawda o Jedwabnem. The truth about Jedwabne - professor Iwo Cyprian Pogonowski - http://www.savetubevideo.com/?v=NzkYTbSmokE&feature=player_embedded - [i] Cytat za: "70. rocznica mordu ydw w Jedwabnem: wedug Komorowskiego nard musi zrozumie, e by take sprawc".
    [ii] Zob.: "Wspczesny antypolonizm - rda oraz zdzieranie masek", http://salski.nowyekran.pl/post/5202,wspolczesny-antypolonizm-zrodla-oraz-zdzieranie-masek.
    [iii] Wniosek do prokuratora generalnego o wszczcie postpowania w sprawie antypolskiego kamstwa w "Przekroju", http://salski.nowyekran.pl/post/20804,wniosek-do-prokuratora-generalnego-o-wszczecie-postepowania-w-sprawie-antypolskiego-klamstwa-w-przekroju.
    [iv] Zob.: "Jedwabne, the Polish town in 1941 where local Poles massacred some 300 local Jews", "Op-Ed: A changed Poland is Israels good friend", Jewish Telegraphic Agency,http://www.jta.org/news/article/2011/03/11/3086372/op-ed-a-changed-poland-is-israels-good-friend.
    [v] Zob.:"Bolszewicko-hitlerowska odpowiedzialno zbiorowa spoeczestwa polskiego za holokaust", http://salski.nowyekran.pl/post/3365,bolszewicko-hitlerowska-odpowiedzialnosc-zbiorowa-spoleczenstwa-polskiego-za-holokaust.
    [vi] Zob.:Ssiedzi, czy "chtni kaci" Hitlera, http://salski.nowyekran.pl/post/20026,sasiedzi-czy-chetni-kaci-hitlera.
    [vii] Polskie tumaczenie ma tytu:Chtni kaci Hitlera: Zwyczajni Niemcy i Holocaust.

    Wniosek do prokuratora generalnego o wszczcie postpowania w sprawie antypolskiego kamstwa w "Przekroju"

    Szkalujce Polakw kamstwo owicimskie w polskojzycznej, lewackiej gazecie. Wniosek do Prokuratury Generalnej o podjcie ledztwa w sprawie garstwa w "Przekroju": "My, Polacy, zabjcy ydw. Jedwabne 70 lat pniej".

    Szkalujce Polakw kamstwo owicimskie w polskojzycznej, lewackiej gazecie.

    Wniosek do prokuratora generalnego o podjcie ledztwa.

    Stowarzyszenie Blogmedia24.pl Olsztyn, 14 lipca 2011 r.

    11-041 Olsztyn

    ul. Rzdziana 32

    Prokurator Generalny
    Andrzej Seremet

    Prokuratura Generalna
    ul. Barska 28/30
    02-315 Warszawa

    pk.skargi@ms.gov.pl

    Wniosek o wszczcie przez Prokuratur dochodzenia z urzdu

    Dziaajc w imieniu Stowarzyszenia Blogmedia24.pl z siedzib w Olsztynie, zwracam si z wnioskiem o podjcie przez Prokuratora Generalnego dochodzenia z urzdu z Art. 133. Kodeksu Karnego "Zniewaenie Narodu lub Pastwa Polskiego Kto publicznie zniewaa Nard lub Rzeczpospolit Polsk,podlega karze pozbawienia wolnoci do lat 3."

    Wnosimy o podjcie dochodzenia z urzdu w zwizku z podejrzeniem przestpstwa z art.133 KK w publikacji tygodnika "Przekrj" z dnia 11 lipca 2011 r. http://www.przekroj.pl/index.php/pol/Kiosk okadka i gwny temat wydania : "My, Polacy, zabjcy ydw. Jedwabne 70 lat pniej." Mariusz Nowik stwierdza w komentarzu "Na pocztek":

    "Zbyt atwo zapominamy, e ci, ktrzy znaleli mier w poncej stodole, w obozach koncentracyjnych, komorach gazowych i gettach, mieli polskie obywatelstwo. Mwili po polsku, chodzili do polskich szk. Byli Polakami. Dopki nie zrozumiemy, e 70 lat temu sami sobie zgotowalimy ten los, nie wycigniemy nauki z tej lekcji historii."

    Wynika z tego wprost, e nie tylko samo Jedwabne, ale take "obozy koncentracyjne, komory gazowe i getta" byy wedug redaktora Nowika dzieem Polakw.

    W naszej ocenie sama okadka tygodnika "Przekrj" z dnia 11 lipca 2011 r. jak i komentarz Mariusza Nowika wypenia znamiona przestpstwa "kamstwa owicimskiego".

    Zgadzamy si w peni z ocen Michaa Karnowskiego :http://wpolityce.pl/view/15003/Klamstwo_oswiecimskie__Wg__Przekroju___ob...

    Wolno wypowiedzi, cho niewtpliwie stanowi jeden z filarw demokratycznego pastwa prawa, nie ma charakteru absolutnego. Takie stanowisko w odniesieniu do kamstwa owicimskiego potwierdzi Trybuna Praw Czowieka w Strasburgu (a wczeniej rwnie Komisja). Wszystkie skargi zoone przez osoby goszce kamstwo owicimskie, ktre wskazyway na naruszenie ich prawa do swobody wypowiedzi gwarantowanego przez art. 10 europejskiej konwencji praw czowieka i podstawowych wolnoci, uznane zostay w Strasburgu za niedopuszczalne.

    Zbrodnia niemiecka podczas II W naley do najlepiej udokumentowanych i zbadanych obszarw historii i co najwaniejsze, nadal yj naoczni wiadkowie tamtych wydarze. Kamstwo owicimskie to jedna ze wspczesnych form antysemityzmu, goszce je osoby, posugujc si sowem, przyczyniaj si nie do przekazywania jakichkolwiek treci poznawczych czy rozwoju bada naukowych, a do wzrostu nastrojw antysemickich i nienawici do ydw.

    Byy szef polskiej dyplomacji Wadysaw Bartoszewski, a take wizie Auschwitz, obecnie na czele Rady Ochrony Pamici Walki i Mczestwa , ktry towarzyszy prezydentowi Komorowskiemu podczas oficjalnej wizyty w Austrii, powiedzia:

    "To by obz, gdzie kryminalici niemieccy mcili si na inteligencji, na sdziach, adwokatach, profesorach, ksiach, Polakach - opisywa Bartoszewski.

    W Mauthausen i jego kilkudziesiciu podobozach nazici przetrzymywali w latach 1938-45 ok. 200 tys. ludzi, z ktrych poowa poniosa mier. Jedn czwart winiw stanowili Polacy.
    Polskich ofiar, ludzi, ktrzy nie przeyli tego obozu, nie byo mniej ni 30 - 40 tysicy - sprecyzowa Bartoszewski, zaznaczajc, e w zimie 1939-40 do obozu trafiaa gwnie elita intelektualna.

    Byy wizie obozu Auschwitz przyzna, e Mauthausen nie jest tak znany jak inne obozy - na ziemiach pastwa polskiego, poniewa znajdowa si on na terenach Republiki Austrii wcielonych w 1938 roku do Trzeciej Rzeszy.

    - Do Mauthausen i do podobozw budowanych koo niego, szczeglnie Gusen, trafiao wiele tysicy Polakw ju w latach 1939-40. Bya to na og polska inteligencja chrzecijaska z Wielkopolski, Pomorza i lska - powiedzia.

    Jak zaznaczy Bartoszewski, pniej, po 1940 roku, wysyano tam ludzi z caej Polski.

    - Po Powstaniu Warszawskim byy transporty ludzi, ktrzy zostali zabrani ze Starego Miasta, Nowego Miasta, Muranowa, tam trafili i umarli w krtkim czasie ."

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/bartoszewski-to-byla-makabra-tam-dla-zab...

    Jak podaje Richard Breitman w The Architect of Genocide; Himmler and the Final Solution (Architekt ludobjstwa; Himmler a ostateczne rozwizanie), dowdca Einsatzgruppen A Stahlecker w raporcie z dziaalnoci tego oddziau mordercw napisa, e celem operacji oczyszczajcych Policji Bezpieczestwa ,zgodnie z podstawowymi rozkazami, bya w moliwie najwikszym stopniu eliminacja ydw. Jedyn rzecz, ktrej si obawia Himmler i inni przywdcy SS byy protesty oraz szok jaki mogyby przey koa niemieckie, dowiadujc si o rozmiarach zaplanowanych zbrodni oraz widzc rezultaty morderczych akcji SS.

    Dlatego postanowiono, e byoby wskazane, aby na zajmowanych terenach zbrodnie zostay dokonywane przez ludno miejscow. Ponisze wytyczne zostay przekazane 2 lipca do wszystkich Einsatzgruppen przez Heydricha, prawdopodobnie zostay jednak podyktowane przez Himmlera:

    Dla obserwatora z zewntrz powinno to wyglda tak, e sama miejscowa ludno zareagowaa w sposb naturalny przeciwko dziesitkom lat opresji dokonywanej przez ydw oraz przeciwko terrorowi stworzonemu ostatnio przez komunistw oraz e miejscowa ludno dokonaa tych pierwszych posuni na wasn rk. () Byo obowizkiem Policji Bezpieczestwa (Einsatzkommando), aby zacz te akcje samooczyszczania oraz kierowa je we waciwe kanay tak, aby zamierzony cel oczyszczenia tych terenw osign tak szybko, jak to moliwe.

    Mordy dokonywane przez Einsatzgruppen po ataku Niemiec na Polsk

    Einsatzgruppen byy take zorganizowane przez Heydricha przed atakiem Niemiec na Polsk. Do kadej armii niemieckiej przydzielono jedn Einsatzgruppen, pocztkowo byo ich 5 pniej 6, kada podzielona na 4 Einsatzkommando liczce od 100 do 150 osb w mundurach SD. Jak pisze Ian Kershaw w Hitler; 19361945 Nemesis, razem z okupacj Polski, barbarzystwo tych oddziaw osigno nowy poziom. Szacuje on, e Einsatzgruppen zamordoway okoo 60.000 osb, w realizacji celu zakadajcego anihilacj oraz likwidacj wyszych warstw polskiego spoeczestwa, kleru, inteligencji i polskich ydw."

    Polacy na caym wiecie, przy wsppracy z ambasadami RP , walcz skutecznie z kamstwem owicimskim powielanym w mediach obcojzycznych. Tym bardziej jestemy oburzeni publikacj niezgodn z prawd historyczn, antypolsk w swoim przesaniu, ktre moe by wykorzystywane przez inne media poza Polsk do zniewaania Narodu Polskiego.

    Przypominamy o wyroku Sdu :

    Sd Apelacyjny w Warszawie (syg. akt I ACz 1602/10).

    Pozew przeciwko osobie podajcej takie nieprawdziwe informacje moe by wytoczony w pastwie, w ktrym byy one rozpowszechniane i w ktrym doszo do naruszenia czyich dbr osobistych uzasadnia sdzia Roman Dziczek.

    Wyrok jest przeomowy, bo do tej pory polskie sdy uznaway, e nie bd rozpoznawa spraw dotyczcych publikacji w zagranicznych mediach czy wypowiedzi, ktre miay miejsce poza granicami naszego kraju.

    Sd apelacyjny uzna take, e nie jest wane miejsce ukazania si publikacji lub nadawania audycji radiowej czy telewizyjnej. Wystarczy udowodni, e sformuowanie byo rozpowszechniane rwnie na terenie Polski (co czsto ma miejsce np. poprzez Internet). W praktyce oznacza to, e przed polskie sdy bdzie mona pozywa nie tylko firmy, ktre tak jak Axel Springer prowadz u nas interesy, ale rwnie te, ktre w Polsce nie maj przedstawicielstw.

    Rzeczpospolita

    http://www.rp.pl/artykul/92106,564969.html

    W zwizku z powyszym wnosimy do Prokuratora Generalnego o wszczcie z urzdu ledztwa w sprawie publikacji z dnia 11 lipca 2011 r. w "Przekroju".

    Z powaaniem

    Prezes Zarzdu

    Elbieta Szmidt



    Do wiadomoci:

    Instytut Pamici Narodowej .

    Gwna Komisja

    cigania Zbrodni przeciwko

    Narodowi Polskiemu

    sekretariat.ipn@ipn.gov.pl

    Zob. take dyskusj o szkalowaniu Polakw przez "Przekrój": "Tym razem polskojzyczne lewackie media - kamstwo owicimskie. Piszemy doniesienie do prokuratury", http://blogmedia24.pl/node/50156
  • @zygmuntbialas
    Najwicej zotych niwiarzy byo wrd ydw (autor: )[ pisze to co ja pisz od bardzo wielu lat, dobre i to] - Jan Tomasz Gross wykaza si "niebywa odwag" polegajc na kolejnej konfabulacji o zbrodniach Polakw na ydach i ich mieniu w czasie niemieckiej okupacji i tuz po niej, za okupacji sowieckiej. Konfabulacji bez rde, z przekamanym anonimowym zdjciem, ale gonej bo atrakcyjnej dla wszystkich innych narodw ni Polacy. W oczywisty sposb atrakcyjnej dla Niemcw, ktrzy marz o odwrceniu narracji i wartoci dotyczcych II Wojny wiatowej. Atrakcyjnej dla Rosjan, ktrzy znw podaj sobie nad Polsk rk z Berlinem i woleliby, eby si nie mwio o Polakach jako skrzywdzonych ofiarach poprzedniego paktu Rosyjsko-Niemieckiego, ale jako szkodnikach, warchoach i kanaliach, z ktrymi mona si nie liczy. Narracja Grossa oczywicie atrakcyjna jest dla wszystkich narodw ktre kolaboroway z Hitlerem (otwa, Sowacja, Francja) lub ktre same skalay si zdrad (Anglia). Kalumnia ta wygodna jest dla Amerykanw, ktrzy partycypuj na biznesie prawniczym na roszczeniach majtkowych w stosunku do Polski, i w kocu atrakcyjna dla samych ydw, ktrzy stworzyli przedsibiorstwo holokaust i co najwaniejsze, chc przykry swoj najbardziej nikczemn i ponur histori zdrad, szalbierstw i podoci w stosunku do czonkw wasnego narodu. Najsynniejsza ydowska mylicielka XX wieku Hannah Arendt w ksice "Eichmann w Jerozolimie" (Krakw 1987). Napisaa tam m.in. (s. 151): "Dla ydw rola, jak przywdcy ydowscy odegrali w unicestwieniu wasnego narodu, stanowi niewtpliwie najczarniejszy rozdzia caej historii". Ulego Judenratw wobec nazistw oznaczaa skrajn kompromitacj ydowskich elit w pastwach okupowanych przez III Rzesz. Arend stwierdzia wprost: "O ile jednak czonkowie rzdw typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, czonkami rad ydowskich byli z reguy cieszcy si uznaniem miejscowi przywdcy ydowscy, ktrym nazici nadawali ogromn wadz do chwili, gdy ich take deportowano" (tame, s. 151). Arendt pisaa, e bez pomocy Judenratw w zarejestrowaniu ydw, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do obozw zagady zginoby duo mniej ydw. Niemcy mieliby bowiem duo wicej kopotw ze spisaniem i wyszukaniem ydw. W rnych krajach okupowanej Europy powtarza si ten sam perfidny schemat: funkcjonariusze ydowscy sporzdzali wykazy imienne wraz z informacjami o majtku ydw, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu ydw i adowaniu ich do pocigw, ktre wiozy ich do obozw zagady. Take w Polsce doszo do potwornego skompromitowania duej czci ydowskich elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i posuszne wykonywanie niemieckich rozkazw godzcych w ich wsprodakw. Przy tym, skuteczno Policji ydowskiej w wykonywaniu rozkazw okupacyjnych, wyapywaniu niepokornych ydw, udaremnianiu im ucieczek z getta, ograbianiu z kosztownoci i ywnoci, ujawnianiu skrytek oraz "zaatwianiu" braciom szybszej ekspedycji do obozw zagady, przekraczaa wielokrotnie szkodliwo wszystkich szmalcownikw i kolaborantw narodowoci polskiej na terenach okupowanych przez Niemcw. Jeeli tacy jak Jan Tomasz Gross lub (na mniejsz skal) bloger Eli Barbur s tak skrupulatni w liczeniu ydowskich krzywd, to zanim ostatecznie obarcz Polakw odpowiedzialnoci za holokaust, niech najpierw zobacz belk (jak legar) we wasnym oku. Co dziwne, sami ydzi, tak chtnie plujcy na Polakw za ich bohatersk postaw w czasie terroru niemieckiego jako dziwnie milcz na temat skali pomocy, jak udzielali ydzi Polakom w czasie cikich lat Stalinizmu - a wic raptem kilka lat pniej. Chtnie poznabym jednego sprawiedliwego yda wrd narodw wiata, ktry ratowa polskich oficerw, AK - owcw i siedemnastoletnie czniczki z ap enkawudowskich oprawcw Rakowieckiej, Jaworzna lub Zamku Lubelskiego. Koacz mi si z tego okresu takie nazwiska ydowskie jak Humer, Goldberg, Michnik, Morel i Stolzman... Ci wprawdzie Polakw nie ratowali lecz katowali, ale przynajmniej dwch z nich przyjanio si z rodzin Jana Tomasza Grossa. I tu jest ten pies pogrzebany. Wcielano ydw do NKWD. Zgaszali si do chtnie sami. Diabelski pomys Stalina. Wiadomo co NKWD robio z Polakami. Std "polski antysemityzm" ukuty na potrzeby propagandy. Takiej swobody jak w Polsce, ydzi nigdzie nie mieli. Najbardziej antysemiccy s sami ydzi, ci ktrzy pozmieniali nazwiska, przyodziewek i udaj kogo innego. I to robienie biznesu nawet na martyrologii swoich przodkw... Komorowski jako marszaek, ponad roku temu bdc w Izraelu obieca zwrot majtkw. W gettach policj granatow zastpiono policj ydowsk z uwagi na udzielan skrycie pomoc i zbyt "sabe zaangaowanie" w dzieo zagady. Obok wymienionych warto wspomnie te o innych kreaturach pomagajcych Niemcom w czasie zagady wasnego narodu i wydajcych Polakw ratujcych ydw. Kreatury te pracoway dla Niemcw, czy to bojc si o wasne ycie z ydowskiego pochodzenia czy to z chci zysku np. jak przywdcy ydowskich grup - agentw Gestapo - Lonek Skosowski w Warszawie, Maurycy Diamant z Krakowa czy niejaki Danek Redlich, kolejno agent NKWD, Gestapo i potem znowu NKWD-UB. Opisuje to Marek Jan Chodakiewicz w swoim artykule pt. Koniec ydowskich kolaborantw Gestapo."...Najbardziej kontrowersyjny chyba to przypadek Elke Sirewiza. Zaatwi on sobie faszywe papiery na nazwisko Fritz Scherwitz. Zosta czonkiem NSDAP. Suy w SS jako Obersturmfhrer. By komendantem obozu koncentracyjnego w Lenta pod Ryga na otwie. Osobicie nadzorowa mordy ydw i gwaci ydwki." http://chodakiewicz.salon24.pl/81001,lonek-skosowski-koniec-zydowskich-kolaborantow-gestapo Czemu Gross nie podejmuje tego tematu? To warto przypomnie: w Marcu [1968] szo o przeszmuglowanie nowych rezydentw radzieckiej siatki szpiegowskiej
    Adam Schaff (19132006) polski filozof i marksista.
    Dlaczego twierdz, e w Marcu [1968] szo o zbrodni na zamwienie, jak w powieciach Agathy Christie? Gdy przyczyn gwn tej niesychanej sprawy bya potrzeba stworzenia w Polsce atmosfery takiego zamtu, ktry, w ramach wymuszonej emigracji ludnoci pochodzenia ydowskiego, pozwala na szmuglowanie za granic Izrael stanowi tylko etap podry w takich wypadkach, jeli nie bya moliwa emigracja wprost do kraju docelowego na Zachodzie nowych rezydentw radzieckiej siatki szpiegowskiej, co byo konieczne dla Zwizku Radzieckiego wobec spalenia si jego starej siatki. To bya gwna przyczyna tego tornado. rdo: Ksika dla mojej ony, 2001.
    ***
    Powtarzam: Solidarno wadzy nie wygraa, lecz otrzymaa j w podarunku i to faktycznie z rk Moskwy. e ja majacz? e chc odj chwa kombatantom i nie wiem co mwi? Sysz ju te gosy. Panowie, spokj, ja wiem i to z drobnymi szczegami, wiem od bezporednich aktorw tych wydarze. (...). Inynierem tej caej zabawy by gen. Kiszczak, on wymyli Okrgy St (to by oryginalny wkad Polski do projektu Gorbaczowa), on namawia. rdo: Pora na spowied, 1993, s. 152153. Za: http://pl.wikiquote.org/wiki/Adam_Schaff [Cytuj forumowicza aligatora: yd jest ciemny, brutalny i chytry . . . mona wicej napisa . . . ."ydzi musz zapaci Polakom za morderstwa popenione na narodzie Polskim w czasie i po WW II. Za wymordowanie Polskiego podziemia, patriotw, profesorw, nauczycieli i reszty inteligencji. Za zniszczenia totalne kraju w czasie bolszewickiej okupacji Polski przez 50 lat systemu, ktrego byli gwnym instrumentem. Czas bra ydw jako grup do sadu! ".....] Gross napisz o tym: Niemcy wymordowali ydw przy milczcej aprobacie rodowisk ydowskich w USA. Oto historia A.J. Heschela wybitnego filozofa, pisarza urodzonego w Warszawie: W lecie 1939 roku na kilka tygodni przed wybuchem wojny wyjecha do Londynu, a w marcu 1940 roku do USA. Zaproszony zosta do Hebrew Union College w Cincinnati. Akcj uzyskiwania wiz dla wybitnych ydowskich naukowcw z Europy Wschodniej zorganizowa Julian Morgenstern. W ten sposb uratowa przed zagad jedenacie osb, gwnie wybitnych naukowcw i artystw. Heschel prbowa zainteresowa losem ydw we Wschodniej Europie wpywowe rodowiska ydowskie w USA, jednak, jak sam pisze, spotyka si z zimn obojtnoci i lekcewaeniem. Bardzo to przeywa, poci, modli si w synagodze i paka. W Warszawie pozostawi matk i siostry, ktre pniej zginy. Krtko o celu powieci Grossw - ydzi pod okupacj rosyjsk maj ( o czym pisaem) na sumieniu wicej Polakw, ni polscy szmalcownicy ydw. I na tym tle naley ocenia reakcj Polakw na ydowskich kolaborantw z okupantem po roku 1941 - podchodzono do nich tak, jak do volksdojczy w Polsce pod okupacj niemieck. Wydaje mi si, e publikacja powieci Grossw nie bya przypadkowa: stanowi ona element presji na rzd Platformy po niedawnych konsultacjach rzdowych w Jerozolimie, a ktrych gwnym tematem (wyciszonym w polskich mediach z obawy na reakcje) bya kwestia odszkodowa za mienie ydowskie. Niestety, Polacy nie maj swego lobby w Polsce, by zada odszkodowa dla bezprawnie wywaszczonych i ograbionych ziemian, przedsibiorcw, rzemielnikw itp przez PKWN. http://www.savetubevideo.com/?v=HAREl6cVq-4&playnext=1&list=PLA47B1427FD81A82E
    Post sriptum: Grossowie nie zdaj sobie chyba sprawy z tego, e ich pisanina prowadzi do narodzin antysemityzmu w Polsce, w kraju, w ktrym uratowano najwicej ydw w okupowanej przez Niemcy Europie. Jeeli to byo take ich celem, to naley zapyta si, co dalej? A o tym, e zote niwa na holocaucie s gwnie udziaem ydw, ktrzy holocaust znaj tylko z literatury, napisa ju Norman Finkelstein w swej naukowej ksice Przedsibiorstwo Holocaust. Nie naley zapomina o tym, e olbrzymia ilo ydw, pomordowanych w okupowanej Polsce, pochodzia spoza Polski z Francji, Niemiec, Wgier etc.; ci, nie znajc jzyka, nawet w przypadku ucieczki z transportu na miejsce zagady, mieli nik szans na ocalenie. Oczywicie ta wielka liczba pomordowanych ydw w niemieckich obozach zagady rzuca wiato na Polsk jako miejsce kani. Fakt, e w okupowanej przez Niemcy i Rosj Polsce zgino jednak wicej Polakw, ni ydw, nikogo nie interesuje. Za jednego uratowanego yda rozstrzeliwano ca rodzin. Polecam Pastwu lektur wspomnie Ostatnie dni ydw w Piczowie Stanisawa Jaklewicza. Pisze on take o rabunku mienia poydowskiego (na podobnej zasadzie ydzi rabowali po polskie mienie zadenuncjowanych Rosjanom Polakw), ale te o rozstrzelaniu rodziny, przechowujcej ydw. Ten Adamczyk, ktrzy przechowywa pod stodo w Zakamieniu 10 ydw, w tym rodzin garbarza Rojta, nie ma drzewka w Yad Vashem. Jego brat, zamordowany w Auschwitz, nie ma nawet grobu. Ot, taki polski los. Polacy nie dbali o uznanie dla swych czynw. Gwoli przypomnienia: ofiarami pierwszych egzekucji, jakie miay miejsce w Polsce ju we wrzeniu 1939 roku, byli Polacy wyznania niemojeszowego. Ostatnie z nich miay miejsce w 1956 roku, a nawet i pniej.
  • @zygmuntbialas
    Żydowscy konfidenci Hitlera. Afera Hotelu Polskiego - Mało znane są fakty o żydowskich konfidentach Gestapo. Skądinąd wiadomo, że niemieccy Żydzi często wstępowali do Wermachtu. Część by się ukryć przed prześladowaniami, inni by walczyć o wielkie Niemcy Hitlera! Liczbę żydowskich żołnierzy Hitlera szacuje się około 150 tys. Całkiem spora armia. Najdziwniejsze, że Żydzi, ukrywając swoje pochodzenie, wstępowali nawet do SS. Walczyli w Waffen - SS lub nawet brali udział w eksterminacji Żydów! Najsławniejszy, ale nie jedyny przykład takiego Żyda to - Fritz Scherwitz (alias Elke Sirewiza). Służył w SS jako Obersturmführer. Był komendantem obozu koncentracyjnego w Lenta pod Rygą na Łotwie. Osobiście nadzorował mordy Żydów, mordował Żydów i gwałcił Żydówki.1 Inny przykład. "Alex Kurzem - młodociany Żyd z Białorusi trafił do Łotewskiego Waffen-SS, gdzie został maskotką pułku. Jego zadaniem było m.in. wabienie czekoladą i cukierkami żydowskie dzieci broniące się przed wejściem do wagonów mających zawieźć je na śmierć. Alex żyje do dziś i mieszka od 1949 r. w Australii."2. Jeszcze jedna żydowska ofiara Holocaustu. Zakrawa to na paradoks, ale wielu z zasymilowanych niemieckich Żydów uwierzyło w propagandę hitlerowską i można by ich było określić jako zdeklarowanych hitlerowców (nazistów, wg. terminologii anglosaskiej). Nie przeszkadzało im to, jak Niemcy odnoszą się np. do Polaków, ale na przeszkodzie do pełnej akceptacji III Rzeszy Niemieckiej stanęła polityka zagłady Żydów przeprowadzona przez tą samą III Rzeszę. Trudno jest szczerze wspierać państwo, którego celem jest fizyczna eliminacja ciebie i twojej rodziny. Ale wielu Żydów wiele uczyniło w tej mierze, np. Żydzi aktywnie współpracowali z.Gestapo. Przykładem jest tu Stella Kuebler-Goldschlag. Kierowała grupą kilkunastu informatorów Gestapo w Berlinie. Zadaniem jej grupy było wyłapywanie ukrywających się Żydów. Jej ofiary posłano do gazu. Stella Kuebler-Goldschlag żyła sobie spokojnie w Berlinie do śmierci w 1994 roku.1 I pewnie otrzymywała sutą rentę od rządu niemieckiego, jako ofiara Holocaustu. Komu jak komu, ale pani Stelli Kuebler-Goldschlag ta renta słusznie się należała. Zapracowała na nią podczas wojny wysyłając do gazu setki ludzi - swoich ziomków - Żydów. Polscy Żydzi w czasie drugiej wojny, będąc w znacznie gorszej sytuacji niźli ich pobratymcy - Żydzi niemieccy - wykazali równie wielką skłonność do kolaboracji z oboma okupantami: Sowietami we wschodniej Polsce i III Rzeszą w tzw. Generalnej Guberni (GG). Sowieci sprytnie wykorzystali Żydów do sparaliżowania polskiego podziemia niepodległościowego we wschodniej Polsce. Było to inteligentne i bardzo skuteczne posunięcie. Żydzi stanowi gros sowieckich konfidentów. Wielu z nich było (prawie) całkowicie zasymilowanych, znało polski język, kulturę i Polacy im, niestety, ufali.. Dzięki ich aktywnej współpracy NKWD odniosło ogromny sukces: udało jej się sparaliżować albo zinfiltrować struktury podziemia niepodległościowego na wschodzie tak dokładnie, że po ataku Niemiec na ZSRR (22 czerwca 1941) podziemie to musiało być dosłownie odtwarzane ale tworzone na nowo, powstawać jak feniks z popiołów. Donos na NKWD oznaczał śmierć - wskazanego - ale też często jego rodziny, wywożonej na zatracenie na zesłaniu. Fizyczna eksterminacja olbrzymiej części polskiej kadry dowódczej i przywódczej, wywiezionej na Sybir bądź wymordowanej na miejscu, w miejscowych więzieniach i miejscach straceń, była niemożliwa do nadrobienia w tak krótkim czasie dwóch, trzech lat. Ludobójstwo Polaków na Wschodzie przez organizację ukraińskich nacjonalistów UPA (1943 - 1945) było pośrednim skutkiem działalności żydowskich konfidentów NKWD. Polska ludność kresów wobec wymordowania kadr przywódczych była często bezbronna i wystawiona na ataki ukraińskich nacjonalistów. Którzy, co warto przypomnieć, wcześniej w ścisłej współpracy z Niemcami wymordowali żydowskich mieszkańców miast i wsi Podola, Wołynia, czy Małopolski Wschodniej. Żydowscy konfidenci NKWD często uciekli na wschód przed Niemcami, ale ich rodzimy zostały wymordowane w swego rodzaju "podzięce" UPA i SS za ich owocną "współpracę" z NKWD. Tak to jedno wiążę się z następnym, a to z kolejnym. Warto wspomnieć, że po nawet w trzy lata później po "powrocie" w 1944 r. NKWD ponownie ożywiło swoich "uśpionych" agentów w AK. Tak skuteczna była infiltracja podziemia przez NKWD dokonana w latach 1939 - 1941. Niemiecki okupant nie wykazał podobnej dalekowzroczności jak Sowieci i wzgardził wyciągnięta ręką i uchem, który tylko czekał na polecenia do wykonania. Polityka eksterminacji ruszyła. Zamknięci w gettach Żydzi mogli z natury rzeczy donosić tylko na innych Żydów. Współpraca żydowskich konfidentów z niemiecką policją tak polityczna (Gestapo), jak kryminalną (Kripo) jest znana tylko pośrednio. Rozróżnienie miedzy Kripo i Gestapo nie ma tu znaczenia. Niemieckie policje w GG ścisłe współpracowały i np. agenci Kripo wykonywali często zadania dla Gestapo. Nie zachowały się dokumenty niemieckie, a świadkowie zostali wymordowani. Znamy tylko doniesienia polskiego podziemia londyńskiego (ZWZ, AK) i komunistycznego. Tym nie mniej wiemy, że Żydzi aktywnie współpracowali z policją niemiecką w wielu gettach i obozach (Warszawa, łódź, Białystok, Wilno, Kraków i wiele innych). Przykładem niech tu będzie warszawskie getto, gdzie rządziły Żydowska Policja Porządkowa, osławiona i straszliwa "Trzynastka" (formalnie podległa Kripo, w istocie Gestapo), czy Żydowskie Pogotowie Ratunkowe. Leon Skosowski w getcie warszawskim dysponował sforą ponad dwustu agentów obojga płci (konfidentów) a były przecież i inne siatki żydowskich agentów służących władzom hitlerowskim. Uwaga na marginesie: dwustu żydowskich agentów jednej tylko siatki konfidentów to więcej niż liczba żydowskich bojowników walczących z Niemcami w czasie tzw. powstania w gettcie warszawskim. W tym tekście skupię się z konieczności na jednej, jakże znamiennej, akcji żydowskich konfidentów Hitlera. Była to tzw. w afera Hotelu Polskiego. Wiosną 1943, po powstaniu w getcie, roku Gestapo doskonale się orientowało, że w "aryjskiej" Warszawie ukrywa się wielu Żydów, bogatych Żydów. Miało też wielu bezrobotnych konfidentów żydowskich, który nie mieli już nic do roboty w getcie. Władcy Gestapo w Warszawie postanowiło złapać (co najmniej) dwie sroki za ogon: wyłapać Żydów ukrywających się po "aryjskiej" stronie i jednocześnie potężnie się przy tym obłowić. Wojna trwała już czwarty rok, a po Stalingradzie czas był najwyższy pomyśleć jak ustawić siebie i swoją rodzinę po wojnie. Niestety, nie znamy autora(ów) tego piekielnego planu. Do wykonania zadania użyto żydowskich konfidentów. Na wiosnę 1943 roku pułapka była gotowa i maszynka do mielenia Żydów zaczęła swoją działalność. Jej widoczna ekspozytura mieściła się w hotelu Polskim przy ul. Długiej 29, stad nazwa afery. Tam zbierali się Żydzi przed wyjazdem - i tam był początek tunelu. Koniec mieścił się w komorach gazowych KL Auschwitz. W hotelu Polskim Żydzi czekali na zebranie odpowiedniej grupy i ruszali "po wolność". Sytuacja w lecie 1943 roku była paradoksalna: dopalało się warszawskie getto, w całej Warszawie polowano na Żydów i ukrywających ich Polaków a prawie pół miasta wiedziało, że w hotelu Polskim mieszka sobie spokojnie wielu Żydów nie niepokojonych przez nikogo. Praca była ściśle podzielona. Zespołem naganiaczy kierował Leon (Lejb) Skosowski ("Lonek"). Osoba niezwykle ponurego autoramentu. Pochodził z Łodzi, tam już prawdopodobnie został zwerbowany przez Gestapo, później przeniesiony do warszawskiego getta rozwinął tutaj skrzydła pod okiem patronów z alei Szucha. Większość grupy kilkudziesięciu agentów Gestapo biorących udział w prowokacji stanowili Żydzi, ale byli też w niej polscy katolicy. Żydzi odgrywali jednak decydująca rolę. To oni odszukiwali ukrywających się w Warszawie i okolicach zamożnych Żydów i proponowali im paszporty i wizy, czyli wyjazd do neutralnego kraju, np. Portugalii, w zamian znaczną opłatę pieniężną. Z Portugalii Żydzi bez większych problemów mogliby się przedostać czy to do Wielkiej Brytanii czy też Stanów Zjednoczonych. Opłaty były zróżnicowane, niektórzy mówią o 20 złotych dolarach od głowy. Okupacyjne złote, czy nawet marki niemieckie nie wchodziły w grę. Gestapowcy z alei Szucha rozsądnie myśleli o przyszłości po wojnie. Liczyły się tylko dolary, funty, twarda waluta. I to w złocie. Ponadczasowe diamenty i biżuteria też były nie do pogardzenia. Żydzi ufali tylko innym Żydom. Nie sposób wykluczyć, że część naganiaczy została oszukania, nie wiedząc w czym bierze udział szczerze wierzyła, że pomagają uciec z GG ukrywającym się Żydom. Faktem jest, że ukrywający się Żydzi żądali czegoś pewniejszego na dowód. Pierwsza grupa Żydów z hotelu Polskiego dodarła szczęśliwie do Portugalii. I do Warszawy zaczęły przychodzić kartki pocztowe z Portugalii. A w nich zakodowane informacje, że nadawca dotarł szczęśliwie do celu podróży. Pośród ukrywających się, zamożnych Żydów zapanował nieledwie euforia. Ratunek wydawał się na wyciągnięcie ręki. Leon Skosowski i jego ludzie nie mieli już żadnych kłopotów ze skompletowaniem kolejnych transportów Żydów. Tyle że kolejne transporty Żydów trafiły nie do słonecznej i bezpiecznej Portugalii lecz wprost do komór gazowych KL Auschwitz. Liczbę ofiar prowokacji szacuje się na 3 500 ludzi. Znamiennie, że transporty Żydów z hotelu Polskiego szły od razu do gazu. Byli to młodzi, zdrowi ludzie, mogli pracować w obozie, ale nie, inny los był im przeznaczone. Wszystkie transporty były z miejsca gazowane. SS-mani z Auschwitz poszli zapewne na rękę kolegom z Warszawy i wyświadczyli im tę koleżeńska przysługę likwidując od ręki wszystkich świadków. Czy bezinteresownie? Raczej nie. Część łupu z akcji hotel Polski mogła im przypaść za tę. uprzejmość. Akcja hotel Polski zakończyła się pełnym sukcesem, patrząc na to z punktu widzenia władz hitlerowskich w GG. Dzięki pomocy i zręcznej działalności grupy żydowskich konfidentów kierowanych przez Leona Skosowskiego i Adama Żurawina wywabiono z kryjówek i zamordowano około 3500 ukrywających się Żydów. Ich mocodawcy z alei Szucha zostali za tą akcję nagrodzeni odznaczeniami i zasłużonymi awansami. Dodatkowy bonus to zrabowane Żydom pieniądze, kosztowności, złoto. Gestapowcy z alei Szucha obłowili się niezmiernie. Chodziły słuchy o 20 dolarach w złocie od głowy. Jako opłata za "wyjazd". Może więcej. Nikt tego dokładnie nie wie. Ale Żydzi zabierali ze sobą cały majątek w postaci złotych monet, diamentów, biżuterii, i tym podobnych drobnych rozmiarami przedmiotów, które można połknąć, czy ukryć np. w pochwie czy odbycie. Żydzi byli sprytni i nie ufali Niemcom. Ale nie wiedzieli, że zostaną obrabowani przed egzekucją, a po śmierci specjaliści z Sonderkomando rozprują im żołądki, wybebeszą kiszki, sprawdzą każdy otwór w ciele, wyrwą nawet złote zęby. Licząc skromnie średnio zysk na 1000 dolarów od głowy, można oszacować cały, prywatny do kieszeni niemieckich mocodawców płynący zysk, na 3 500 000 dolarów (ówczesnych!). Aby to przeliczyć na dzisiejszą walutę potrzeba by tą liczbę przemnożyć przynajmniej przez sto, albo i więcej daje to kwotę, lekko licząc, rzędu 100 mln współczesnych dolarów. I to w większości do prywatnych kieszeni gestapowców. Kolosalny majątek, który pozwolił wielu byłym SS-manom i gestapowcom urządzić się po wojnie, otworzyć własne biznesy, itp. Afera hotelu Polskiego jest niezwykła ze względu na skalę, bezczelność, skalę okrucieństwa i. stopień podłości. Gestapowcom z alei Szucha trudno nawet się dziwić. Ich zadaniem było zgładzenie Żydów, a że przy okazji zbili olbrzymi majątek? Z ich punktu widzenia to nic złego. Mam tu na myśli tych żydowskich konfidentów pod wodzą Leona Skosowskiego. Żydowscy konfidenci wydający na śmierć swoich współbraci, często znajomych, przyjaciół i krewnych są bliscy osiągnięcia bezwzględnego, i trudnego do pobicia, szczytu na światowej skali podłości. Niewielu kanaliom w spisanych dziejach dane było osiągnąć podobny poziom podłości. Nawet trudno znaleźć słowa na określenie ich czynów. Te istniejąc, czy mi znane, wydają się za słabe. Ci Żydzi wydawali swoich krewnych, przyjaciół, znajomych na śmierć za judaszowe srebrniki! Bo oni nie dostawali dużo. Albo i nic. Żydzi - agenci Gestapo Polaków też wydawali. I to dziesiątkami, setkami. Ale tu mowa jest o innych Żydach! Żydzi, często jedyni ocaleni, wiernie służyli oprawcom swoich rodzin, którzy wymordowali ich najbliższych: dzieci, żony, mężów, czy rodziców. Trudne to do pojęcia czy zrozumienia. Obszerniej zajmę się tym później, warto jednak w tym miejscu zaznaczyć kilka ważnych punktów. Tradycyjne tłumaczenie i zarazem usprawiedliwienie tych żydowskich konfidentów brzmi tak, że ci Żydzi musieli to robić, bo inaczej Niemcy, by ich zlikwidowali. Przyjmując ten argument, czy śmierć innych może być zapłatą za moje ocalenie? Poza tym sprawa nie przedstawiała się tak prosto. Żydowscy konfidenci buszowali po całej Warszawie. Kontrola ich patronów była całkiem iluzoryczna. A raczej by była, gdyby ci Żydzi zechcieli się urwać ze smyczy. Dlaczego np. ci "przymuszeni" agenci żydowscy nie uciekli do innego miasta, czy gdziekolwiek? Nie. Takie wytłumaczenie jest z gruntu fałszywe. I ma na celu usprawiedliwienie i wybielenie żydowskich agentów Hitlera. Ci Żydzi wydawali innych Żydów na śmierć, i nie tylko Żydów, bo chcieli to robić. Nawiasem mówiąc, Żydzi - agenci Gestapo, często wymuszali haracz od ukrywających się Żydów, i ich polskich opiekunów. Tak, Żydzi byli szmalcownikami! Żydzi szantażowali i wydawali innych Żydów w czasie okupacji niemieckiej w Polsce! Oczywiście tych biedniejszych, albo tych, którzy nie złapali się na wyjazd do Portugalii via hotel Polski. Przy żydowskich szmalcownikach (agentach) polscy szmalcownicy jawią się (prawie) jak aniołowie. Na skali podłości polscy szmalcownicy, których tak się Polakom wypomina, stoją znacznie niżej, albo wyżej - zależnie jak patrzeć - od szmalcowników żydowskiego pochodzenia. Szantażowani przez nich Żydzi (i Polacy) byli dla nich ludźmi zgoła obcymi, których wcale nie musieli lubić ani o których nie mieli obowiązku się troszczyć. Nie wydawali krewnych, znajomych i przyjaciół. Na niwie podłości, zdrady, podstępu żydowscy agenci Hitlera jak Leon Skosowski czy Stella Kuebler-Goldschlag tworzą klasę samą dla siebie. Podam jeden przykład jak kończyła się przymuszona współpraca z agentem. Polski oficer, cichociemny ppor. "Pływak" (Jan Poznański) został schwytany przez Gestapo w Krakowie mniej więcej w tym samym czasie. Wydał go jego gospodarz - folksdojcz. Poddany torturom ppor. "Pływak" zgodził się na współpracę. Podpisał co trzeba, gestapowcy upozowali jego zwolnienie z więzienia, i nowy agent wyszedł na wolność wykonywać swe zadania. I zaraz opowiedział o tym, co się stało, swoim przełożonym. Na umówione spotkanie w kawiarni w Warszawie, gdzie miał złożyć gestapowcom raport, zamiast ppor. "Pływaka" kontrwywiad okręgu warszawskiego AK wysłał kilku żołnierzy z pistoletami maszynowymi. I tak Gestapo krakowskie straciło dwóch funkcjonariuszy i skreśliło z ewidencji swego niedoszłego agenta. Ppor. "Pływak" zginął później w walce z Niemcami. Załamał się pod wpływam tortur, ale nie był zdrajcą. Był dzielnym oficerem. Zachował się godnie i można nawet powiedzieć rozsądnie. Uratował się z beznadziejnej sytuacji. Podwójni, czy potrójni agenci zawsze sami wybierają tą stronę, której służą. Żydowscy agenci Hitlera robili, to co robili, bo chcieli to robić. Podobnie zresztą inni agenci w dziejach. Z niewolnika nie ma robotnika, mówi przysłowie. Z czym można się nie zgodzić patrząc na budowle wzniesione przez niewolników, które przetrwały tysiąclecia. Jedno jest pewne: z niewolnika nie ma agenta (konfidenta). Tu niezbędna jest aktywność, inteligencja, pomysł, inicjatywa. Tego się nie da wymusić li-tylko brutalną siłą. Wkraczamy tu na grząskie tereny mrocznej psychologii, godnej może pióra Dostojewskiego, a na pewno kuli, czy mocnego powroza dla owych agentów, nie zważając na całą ową psychologię. Była zbrodnia, będzie i kara. Ale o tym dalszej części tej mrocznej i, niestety opartej na faktach, opowieści.
    1 http://chodakiewicz.salon24.pl/81001,lonek-skosowski-koniec-zydowskich-kolaborantow-gestapo lub
    http://www.glaukopis.pl/pdf/9-10/Glaukopis_9-10_Strach_sie_bac.pdf
    2 http://chodakiewicz.salon24.pl/80974,zydowscy-zolnierze-hitlera oraz
    http://chodakiewicz.salon24.pl/80975,zydowscy-zolnierze-hitlera-cz-ii
    źródło http://bielinski.salon24.pl/264960,zydowscy-konfidenci-hitlera-afera-hotelu-polskiego
    Może by pan Gross o tym napisał książkę w Ameryce ? Bestseller gwarantowany, a tezy do tej pory udowadniane z uporem maniaka przez pana Grossa oprócz paszkwilu nie przyniosą poprawy wzajemnych relacji odwiecznych sąsiadów..
  • @zygmuntbialas
    Zaniedbania Trybunału w Norymberdze i polskich władz w sprawie zbrodni ludobójstwa w Katyniu . Nigdy nie zapomnę tych kilku spotkań i zaszczytu osobistych rozmów z księdzem prałatem Zdzisławem Peszkowskim, jakie dane mi było przeżyć. Moim zdaniem ks. Zdzisław Peszkowski najwięcej ze wszystkich Polaków uczynił dla odkrycia całej prawdy o zbrodni w Katyniu , dla godnego uczczenia pomordowanych oficerów, a jako kapłan zasługuje na kanonizację . Otrzymałem wtedy od tego cudem ocalałego z Katynia prałata kilka książek i jego osobistą dedykację na zeszycie 11 , który nosi tytuł: „Golgota Wschodu” . Warto teraz ujawnić pomijane przez media i zakrywane przed opinią publiczną zaniechania i zaniedbania odsłonięte w „Golgocie Wschodu” wydanej w 2003 roku ! W rozdziale „Prawda, Pamięć, Prawo, Przebaczenie” ks. Zdzisław Peszkowski napisał m.in.: ”spotykamy się, by dać świadectwo zbrodni dwóch najpaskudniejszych totalitaryzmów XX wieku, których symbolami są Auschwitz-Oświęcim i Kosogory-Katyń. I jeśli mówimy o tym pierwszym miejscu- Oświęcimiu, to automatycznie bierzemy pod uwagę wszystkie miejsca kaźni totalitaryzmu spod znaku swastyki. Podobnym symbolem zbrodni w Golgocie Wschodu jest Katyń . To co nas przerażało i odpychało, cała filozofia Herrenvolku- nadludzi- stała się w Oświęcimiu synonimem zła, zła potępionego przez cały świat i ukaranego . Drugie słowo to Katyń – symbol pogardy dla życia ludzkiego, pogardy dla jednostki. W dodatku ten symbol zła przez cały XX wiek był zakłamany, utajniony, przeinaczony, oszukiwany, wręcz gloryfikowany. Tak kombinowano i to w naszym kraju, że sprawa katyńska była, a właściwie jej nie było. [...] … kiedy mówię o Katyniu, dziękuję, że dobry Bóg dał mi tę łaskę, że mogłem tam być jako kapłan pomordowanych, mogłem dotknąć każdej czaszki, namaścić, okolić różańcem, który mi dał Ojciec Święty, pobłogosławić każdą kość . Kiedy tam przyszedłem, wiedziałem, że wszystko tam musi pozostać święte.[....] …. A ludobójstwo na oficerach polskich zaczęło się w Zakopanem ! Było to 20 lutego 1940 roku. Przyjechali tutaj bynajmniej nie na narty, ale na III Konferencję Metodyczną-NKWD i Gestapo. Podczas 6 tygodni obrad zrobili dokładny plan zbrodni katyńskiej, Sonder-Aktion AB. Dali także założenia, by nasz naród, całą Polskę wyniszczyć, aż do 1975 roku, by nas w Europie nie było.[....] Jeśli chodzi o prawo, to jeszcze raz wam powtarzam- nasz rząd jakikolwiek był, nie miał odwagi zażądać tego jednego zdania, że te 9 milionów wymordowanych i zaginionych w Golgocie Wschodu Polaków, to jest po prostu nie załatwiona sprawa.Nie wiem, jak tam teraz nasze rządy pójdą, będą pchały się do Europy, a nie załatwią swoich spraw, choćby tylko dla stwierdzenia faktów. [...]
    ….Boże Święty ile miałem z nimi kłopotu, bo z prokuratorem Śnieżko też był problem.[...] …Od Rosjan wyprosiłem akta i oni myśleli że tak musi być. I dobrze myśleli. Prokuratorzy rosyjscy, którzy ze mną ekshumację robili, wszystkie sprawozdania z ekshumacji przynieśli i złożyli przed moim ołtarzem. Na dwu stołach leżało 9 czy 10 teczek, a w nich było wszystko spisane: co znaleźli, jak robili itd. – to było ich sprawozdanie. I aż się wierzyć nie chce . Na ostatnim zebraniu, które pan premier Buzek prowadził, w pewnym momencie pani Alicja Grześkowiak zapytała- a jak to jest z tymi dokumentami ? I wtenczas dowiedzieliśmy się od pani Żochowskiej, że te dokumenty zostały odesłane, a myśmy…zapomnieli zrobić nawet kopii. Takie postępowanie powinno być karalne ! A ja jak to usłyszałem, to tylko „Zdrowaś Mario” odmówiłem i „Przebacz nam Panie” . Te dokumenty można było przywieźć, można było je mieć… [...] …Ten, który nie kocha tego , co składa się na jego dzieje, ten nie żyje życiem kraju. Tak nam to wytłumaczył Ojciec Święty w Bydgoszczy …[....] ….Katyń jest miejscem wielkiej prawdy naszego narodu. Ale ta prawda musi być nasza, musimy jej szukać, musimy zadbać o nią i utulić w najpiękniejszy sposób naszą modlitwą…” W innym rozdziale „Golgoty Wschodu” pt. „Zbrodnia nie ukarana” były minister sprawiedliwości RP Jan Piątkowski napisał m.in. : „… W 1945r. w Norymberdze rozpoczęły się procesy przeciwko zbrodniarzom hitlerowskim. Główny oskarżyciel z ramienia Związku Sowieckiego Roman Andrejejewicz Rudenko oskarżał o zbrodnię katyńską Niemców – 537 batalion saperów. Był to ten sam prokurator, który w 1940 roku wydawał wyroki śmierci na Polaków i był obecny przy ich wykonaniu. [...] ….Trybunał w Norymberdze nie osądził zbrodniarzy stalinowskich winnych popełnienia zbrodni w Katyniu. Oświadczył jedynie, że nie będzie Niemcom udowadniał tej zbrodni. Tymczasem 6 decydentów, którzy podpisali uchwałę Biura Politycznego KC WKB(b) tj. Stalin, Woroszyłow, Mołotow, Mikojan, Kalinin, Kaganowicz oraz twórca tej uchwały i jej bezpośredni wykonawca- Beria powinni być oskarżeni przed Trybunałem w Norymberdze o sprawstwo kierownicze w popełnieniu zbrodni katyńskiej, zbrodni przeciwko ludzkości, w wyniku której zostało zamordowanych strzałem w tył głowy 25.700 Polaków, kwiat i duma narodu polskiego [...] ….Zbrodnia katyńska została objęta najwyższą tajemnicą państwową w PRL . Za jej ujawnienie ludzie szli do więzienia, a nawet tracili życie. [....]…Kolejni prokuratorzy generalni wolnej i suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej od 1989 roku nie uznali za stosowne zarządzić polskiego śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej…[...] ….Na zastój ze strony polskiej w sprawie katyńskiej zwrócił mi uwagę ksiądz prałat Zdzisław Peszkowski, jedna z niedoszłych ofiar tej zbrodni….[....] …Zarządzając wszczęcie polskiego śledztwa, realizowałem również oświadczenie Sejmu Rzeczypospolitej z 16 X 1992 r. [...] ….Wszczęcie polskiego śledztwa było także wypełnieniem zapisu deklaracji polsko-rosyjskiej z dnia 25 VII 1993 r., podpisanej przez prezydentów : Lecha Wałęsę i Borysa Jelcyna. Znów była w niej mowa o ukaraniu, bo zapisano w niej : „ W atmosferze obustronnego zrozumienia i dobrej woli zostały wyjaśnione okoliczności zbrodni katyńskiej, której sprawcy zostaną ukarani”. [....]
    …. Dnia 2 IX 1993 r. prokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie wszczął śledztwo w sprawie katyńskiej. [...] ….. Po przegranych przez prawicę we wrześniu 1993 r. wyborach parlamentarnych nastąpiła zmiana rządu. Na stanowisko ministra sprawiedliwości został powołany Włodzimierz Cimoszewicz z SLD. Obowiązki ministra sprawiedliwości przekazałem nowemu ministrowi w dniu 27 X 1993r. Nowe władze postanowiły szybko i możliwie racjonalnie zakończyć wszczęcie dopiero co zaczętego śledztwa .[...] …16.02.1995 r. prokurator Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie Bogusław Michalski uchylił postanowienie prokuratora wojewódzkiego w Warszawie z dnia 2 IX 1993r. o wszczęciu śledztwa w sprawie zbrodni katyńskiej . Postanowienie to uchylił prokurator prokuratury Apelacyjnej w trybie nadzoru. W uzasadnieniu postanowienia stwierdzono, że: „ Jest prowadzone śledztwo przez Prokuraturę Rosyjską, a sposób prowadzenia tego postępowania upoważnia w pełni do oceny, że doprowadzi ono do wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności popełnienia zbrodni i ustalenia osób odpowiedzialnych za jej dokonanie”….[...]….W tym stanie rzeczy, zbrodnia katyńska, jedno z najbardziej tragicznych zdarzeń w historii narodu polskiego i towarzyszący jej wątek prawno-karny, zostały ujęte w klamry wyznaczone przez decyzje polityczne…..” Warto zapoznać się również z „Modlitwą jeńca” , znalezioną przy zwłokach kapitana marynarki wojennej Bronisława Józefa LUBIŃKOWSKIEGO wykopanych 10 V 1943 r. w Kosogorach-Katyniu ( AM – 2261 )

    „ Modlitwa jeńca”

    Tęsknoty żarem serce płonie

    I cichych westchnień dąży głos

    Do Polski – hen, ku morza stronie.

    Gdzie żona, dzieci, drżą o los

    Niepewny swój;- wśród tych zostali,

    Co pierwsi na Ojczyzny zew

    Honoru broniąc, Polskiej fali,

    Złożyli mienie, życie, krew !

    Czy dziś najdrożsi żyją jeszcze

    Czy życiem uiścili dług

    Ojczyźnie? Lęki i złowieszcze

    Mnie dręczą sny ;- a tylko Bóg

    Ukoić może serca drżenie

    I rozpacz! – dzisiaj z obcych stron

    Z niewoli więzów, – z pohańbienia

    Modlitwy ślę przed święty Tron !

    Boże! Otocz łask promieniem

    Rodziny nasze i nasz lud;

    Za krew i łzy, za miast zniszczenie

    Najeźdźcom pogrom, – ponów cud

    Z przed lat dwudziestu! – Za swe winy

    Niewoli kornie zniesiem czas,

    Lecz ratuj, Panie nam rodziny,

    Do Polski cało sprowadź nas !

    I mękę naszą skróć o Panie!

    W ofierze dajem znój i trud,

    Lecz spraw, niech Polska z gruzów wstanie

    I ujrzeć daj Wskrzeszenia Cud !

    Nieśmiertelnym bohaterom „Westerplatte” I Obrońcom Polskiego Wybrzeża i morza Poświęcam tę modlitwę

    Cytaty i fakty wybrał :

    Rajmund Pollak
  • @zygmuntbialas
    Słowa znanych ludzi - o Żydach - Całość jest na: http://whitewolf-pl.blogspot.com/2008_0 ... chive.html ale lepiej skopiować to również i tutaj - bo zniknie. Prawdziwe oblicze żydostwa. Historia Mądrością Narodów czyli co wielcy, sławni i znani tego świata mówili, pisali i postanawiali o żydach. Ku przestrodze! Dedykujemy kpiarzom, ignorantom i głupcom... zachęcamy do przeczytania, bardzo pouczająca lektura, ... czyżby przez wszystkie te wieki i wszyscy ci ludzie kłamali? a może przesadzali? ...albo, pewnie byli "antysemitami" ..Kwestia żydowska nie od dziś budzi wielkie emocje. Nie jest to jedynie spuścizna ostatnich 100 czy 200 lat, w ciągu których żydowska plaga z wegetującej na społecznym marginesie bandy cwanych złodziei i krętaczy przepoczwarzyła się w zagrażającą całemu światu i cywilizacji globalną bestię. Problem ten jest o wiele starszy. Już w zamierzchłej przeszłości przed żydami ostrzegały najświatlejsze, najznakomitsze umysły każdej epoki. Niestety, spotykając się z ogólną ignorancją tego problemu: z niedocenianiem sprytu wrednych żydowskich lichwiarzy, podżegaczy wojennych i morderców niewinnych dzieci, którzy w obliczu zagrożenia od zawsze udawali przed naiwnymi gojami niewinne baranki, biorąc ich na litość, naiwność i prostoduszność - niemożliwym było podjąć skuteczne działania dla zabezpieczenia lepszego jutra, co też czujny i bystry wróg bezlitośnie wykorzystywał dla swoich celów, a w wyniku czego mamy dziś to, co mamy. Obecne panowanie żydów nad pieniędzmi, kredytami i bankami, prasą, filmem, telewizją i życiem kulturalnym społeczeństw, przy częściowym wykorzystaniu w przeszłości różnych form terroru dla wyniszczenia inteligencji i uformowania nowej pod swoje dyktando - spowodowało ogólne odwrócenie tej sytuacji: dziś to żydzi kreują się na naród wzorcowy, a wszelka ich krytyka uchodzi za przejaw ciemnoty i wstecznictwa. Żeby jednak zbytnio nie przedłużać, przejdźmy już do sedna tematu - czytając, proszę tylko pamiętać, że ci ludzie - ludzie powszechnie szanowani, wielcy, mądrzy i poważni, wyrażali swe myśli otwarcie i bez obaw, że jakiś pseudo-inteligent Adam Michnik vel Aaron Szechter czy inne obrzezane ścierwo przylepi im dyskredytującą ponoć etykietkę ksenofoba, jak ma to miejsce dzisiaj, a jego bracia z wymiaru niesprawiedliwości nadadzą temu charakter kryminogenny. Wtedy mówienie prawdy było naturalne i nie wymagało odwagi jak dziś. A więc - zaczynamy: 1. Cyceron / właść. Marcus Tullius Cicero / (106-43 p.J.Ch. - p.n.e.), rzymski mąż stanu, wybitny mówca, pisarz i filozof: "Żydzi to siła ciemna i odpychająca. Wiadomo jacy są liczni, jak solidarni i jaką w swej spójności rozporządzają siłą. To naród łotrów i oszustów."
    2. Diodor (30 p.n.e.-20 n.e.): "Już doradcy i przyjaciele króla Antiocha (242-187 przed Chryst.) radzili królowi, by wytępił naród żydowski do szczętu, gdyż żydzi, jako jedyny naród na świecie, opierali się wszelkiemu zmieszaniu się z innymi narodami. Uważali wszelkie inne narody za wrogów swoich i przenosili nienawiść tą, jako dziedzictwo na dalsze pokolenia. Księgi ich święte, zawierają wrogie dla całej ludzkości i niesprawiedliwe przepisy."
    3. Jezus Chrystus ( 0-33 n.e.), Biblia Święta; wydawca: Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1959: "Wyście z ojca diabła i pożądliwości ojca waszego czynić chcecie; on ci był mężobójcą od początku i w prawdzie nie został, bo w nim prawdy nie masz: gdy mówi kłamstwo, z swego własnego mówi, iż jest kłamcą i ojcem kłamstwa" (patrz Moj. 3,4; 1 Jan 3,8).
    4. Tacyt (ok.55-120 n.e.): "Prawa żydowskie stoją w sprzeczności do praw wszystkich innych narodów. Pogardzanym jest u nich wszystko, co dla nas jest święte i odwrotnie: miłe jest wszystko, co w nas obrzydzenie wzbudza. Żyją ściśle zespoleni, wspierając się nawzajem, nienawidząc natomiast obcych i rozkładając ich."
    5. Kasjusz Dio (ok. 155-235 n.e.), historyk rzymski - opisywał barbarzyńskie powstanie Żydów przeciw Imperium Rzymskiemu, które uznano za punkt zwrotny w losach państwa: "Żydzi niszczyli tak Greków, jak i Rzymian. Jedli ciała swych ofiar, robili sobie pasy z ich wnętrzności i nurzali się w ich krwi. 220 000 ludzi straciło życie w Cyrenie, 240 000 na Cyprze, toteż żydzi nie mogą dziś postawić stopy na tej wyspie!"
    6. Tertulian (ok.160-220 n.e.), religioznawca: "Synagogi żydowskie są źródłem, skąd się rozchodzą prześladowania."
    7. Mahomet (571-632 n.e.), według Koranu, l. Sura, str. 178: "Nie przestawaj w odkrywaniu oszustw dzieci Izraela. Oszustami bowiem są oni z małymi wyjątkami."
    8. św. Tomasz z Akwinu (1225-1274), filozof, teolog: "Żydom nie powinno się pozwolić, aby zatrzymali to, co uzyskują z lichwy; najlepiej byłoby, aby skłonić ich do pracy tak, że mogliby zarabiać na życie zamiast nie robić nic oprócz pielęgnowania swego skąpstwa."
    9. Jan Długosz (1415-80): "Żydzi mieszkający w Krakowie, zamordowali chrześcijańskie dziecię i w jego krwi spełniali obrzydliwe praktyki. Na kapłana, wiozącego wiatyk do chorego, rzucali kamieniami." 10. Marcin Luter (1483-1546), z 32 tomu jego dzieł: "Nigdy nie było pod słońcem narodu krwi żądniejszego i mściwszego niż ci, którym się zdaje, że są narodem przez Boga wybranym, aby obowiązani byli i musieli mordować pogan. Największą rzeczą, jaką spodziewają się od swego mesjasza, jest to, że powinien swym mieczem wymordować i zatracić cały świat. Żyd, to jest serce żydowskie, jest drewniano - kamienno - diabelsko - stalowo twarde, niczym niewzruszalne... Gdy przyjdzie mesjasz, to on ma zabrać całemu światu złoto i srebro i pomiędzy siebie rozdzielić (...)Pod ich bożnice i szkoły należy podkładać ogień, a kto może, niech dorzuca do niego smoły i siarki. Kto dorzuciłby do tego piekielnego ognia, uczyniłby dobrze. A czego nie chwyci się ogień, potrzeba posypać grubo ziemią, żeby żaden człowiek nigdy nie zobaczył kamyka lub żużla z tego. Tak samo trzeba połamać i zniszczyć ich domy, a ich samych jak cyganów pozamykać pod dachem lub w chlewie, aby wiedzieli, że nie są panami świata. Potrzeba żydom odebrać urzędową opiekę i zamknąć przed nimi drogi, bo nic na wsi nie mają do szukania. Potrzeba zakazać wszelkiej lichwy i odebrać im wszelki majątek, klejnoty, złoto i srebro, bo wszystko, co posiadają, ukradli swoim rozbojem lichwiarskim, bo w inny sposób żyć nie umieją (...)
    Bogacą się naszym potem i naszą krwawicą, my stajemy się coraz biedniejsi wskutek wyzysku. Wysysają nas jak pijawki, jak zmora leżą nam na piersiach te próżniacze szelmy i leniwce. Te brzuchacze chlają i żrą i dobre czasy spędzają w naszym domu, za to wszystko bluźnią jeszcze Panu Jezusowi, Kościołom, książętom i nam wszystkim grożą i życzą śmierci i wszelkiego nieszczęścia (...) A wy, moi kochani panowie, przyjaciele pastorzy i kaznodzieje, przypominam wam wierność obowiązkom, abyście bronili parafian, jak to czynić umiecie, od zguby wiecznej - aby strzegli się żydów i unikali ich, o ile mogą.
    11. Jan Dantyszek (1485-1548), Błędy talmudowe - 1520 :
    "Naród żydów jest gruby, bez wszelkiej ludzkości,Pełen wszelkiej rozpusty, także i wściekłości.Trwa w nim upór niezmierny, naród to zdradliwy,Usty pochlebiający, czołem niewstydliwy.Wszędzie stroi zasadzki, jednak nierozumny,Omylny i zwodzący, obmierzły i dumny."
    12. Szymon Syreński - Syreniusz (1541-1611), lekarz, botanik, jeden z pierwszych polskich przyrodników, absolwent uniwersytetów w Krakowie, Inglostadt i w Padwie, profesor medycyny Akademii Krakowskiej: "Złośliwi żydowie niewinne dziatki chrześcijańskie z okrutnego postanowienia co rok zabijają i haniebnie mordują."
    13. Giordano Bruno (1548-1600), włoski astronom i matematyk: "Żydzi stanowią taki zadżumiony, trędowaty i niebezpieczny dla wszystkiego ród, że na nic innego nie zasługują, jak na wytępienie jeszcze przed urodzeniem. Żydzi są wyrzutkiem ludzkości, najbardziej zepsutym i niegodziwym narodem na świecie, o mentalności i skłonnościach najpodlejszych i najbrudniejszych."
    "To zawsze czołgające się i zamknięte w sobie plemię nieznośne dla innych narodów, zwierzęco je nienawidzi i jest słusznie przez nich nienawidzone". "Speccio della bestia triomfante"
    14. Voltaire (1694-1778), francuski publicysta, filozof, dramaturg, poeta, historyk i prozaik, zaciekły postępowiec, mason, wróg katolicyzmu, ...i żydostwa: "Dlaczego Żydzi są znienawidzeni? Jest to nieuchronny skutek ich praw: albo muszą pokonać każdego, albo być znienawidzonymi przez całą ludzkość (...)Naród żydowski ośmiela się ujawniać nieprzejednaną nienawiść do wszystkich narodów i buntuje się przeciwko wszystkim prawom; zawsze zabobonny, zawsze zawistny za wszelkie dobro należące do innych, zawsze barbarzyński - pozorny w nieszczęściu i zuchwały w powodzeniu" (...) ( "Essai sur les moeurs"). "Znajdziecie w Żydach jedynie niedouczony i barbarzyński naród, który przez długi czas łączył skąpstwo z najbardziej obrzydłymi zabobonami i nieprzezwyciężoną nienawiścią do ludów, które ich tolerują i na których Żydzi się bogacą" ("Juif" Dictionnaire Philosophique). Żydzi nie są niczym więcej, jak nieuświadomionym i barbarzyńskim ludem, który od długich czasów łączy w sobie najbrudniejszy egoizm z obrzydliwym zabobonem i nieugaszoną nienawiścią do wszystkich narodów, które ich znoszą i na których się wzbogacają (...) Wszyscy oni mają wrodzony fanatyzm, tak jak Bretończycy czy Niemcy rodzący się z jasnymi włosami. Nie byłbym ani trochę zdziwiony, gdyby ten naród stał się śmiertelnym zagrożeniem dla ludzkości. ("Letters de Memmiusa Ciceron" 1771)
    15. Denis Diderot (1713-1784), pisarz i filozof, mason i libertyn francuski, autor m.in. Wielkiej Encyklopedii Francuskiej. Żydowscy pisarze narzekali, ze jego „Encyklopedia", biblia przedrewolucyjnego oświecenia francuskiego, jest "antysemicka". Inne pisma Diderota są podobnie nieprzyjazne Żydom: "Ty, zły i brutalny narodzie, podły i wulgarny ludzie, niewolnicy godni jarzma, które dźwigacie... Idźcie, weźcie swoje księgi i odejdźcie. Talmud nauczył żydów kraść własność chrześcijan, uważać ich za dzikie bestie, popychać ich w przepaść... zabijać ich bezkarnie i co rano rzucać w nich bluźnierstwem."
    16. Maria Teresa (1717-1780), cesarzowa Austrii: "Nie znam gorszej dżumy dla państwa od narodu, który przez oszustwa, lichwę i umowy pieniężne przyprowadza lud do stanu żebraczego oraz wykonuje wszystkie czyny, którymi uczciwy człowiek się brzydzi. Wobec tego, należy ich jak najmożliwiej od nas (odtąd) wstrzymywać i liczbę ich zmniejszać. Jesteśmy zdziwieni z istnienia nienawiści i pogardy, którymi wszystkie narody żydów traktowały. Jest to nieuchronne następstwo ich, żydów, zachowania się. Huroni, Kanadyjczycy, Irokezi byli filozofami humanitaryzmu w porównaniu z Izraelitami."
    17. Johann Wolfgang von Goethe (1749-1832), mason, największy poeta niemiecki: "Naród żydowski nigdy nie był wiele wart, jak mu to zresztą po tysiąc razy zarzucali jego wodzowie, sędziowie i prorocy. Mało posiada szlachetnych przymiotów, a wszystkie wady razem wziąwszy innych narodów. Cóż można bowiem powiedzieć o takim narodzie, który w swej wielowiekowej wędrówce znaczy tylko ślady zepsucia i wyzysku innych narodów? Nikt też się dziwić nie może, że nie mamy do Żydów zaufania i że uważamy za obowiązek strzec naszej kultury od skażenia jej przez nich"
    18. STANISŁAW STASZIC (1755-1826), najwybitniejszy polski myśliciel oświecenia, wybitny działacz społeczno-polityczny, czołowy przedstawiciel obozu reform społecznych w okresie Sejmu Czteroletniego; „Przestroga dla Polski - 1770: "Żydostwo to letnia i zimowa szarańcza naszego kraju, która zaraża powietrze zgnilizną, roznosi próżniaczego ducha swych ojców, wśród pracowitego ludu utrzymać się nie może i tam tylko się gnieździ i mnoży, gdzie próżniactwo ma ochronę."
    Tenże: "O przyczynach szkodliwości żydów, 1816r.: "Żydzi byli zarazą wewnątrz, zarazą ciągle polityczne ciało słabiącą i nędzniącą. Chociażby nawet to ciało nie było podzielone (mowa o rozbiorze Polski - uw. autora), chociażby po podziale zjednoczone zostało, przecież z tą wewnętrzną skazą nigdy nie nabierze właściwych sobie sił ani czerstwości - musi być zawsze tylko słabe, wynędzniałe i nikczemne."
    19. Napoleon I (1769-1821), Cesarz Francuzów, generał; Reflexions z dn. 7.V.1806r: "Żydzi dostarczyli ludzi do mojej armii w czasie kampanii w Polsce, ale powinni zwrócić mi koszty: szybko przekonałem się, że nie nadają się do niczego oprócz sprzedawania starych łachów (...)
    Należy wszędzie ogłosić, że ogólny dobry stan jest zagrożony. Rząd nie może patrzeć obojętnie, jak jeden zasługujący na pogardę naród obejmuje w posiadanie wszystkie prowincje Francji. Żydzi maja być traktowani szczególnie. Tworzą oni państwo w państwie. Nie może naród francuski skończyć pod rządami najlichszego z narodów. Żydzi to główni rabusie doby współczesnej; to sępy ludzkości...Należy ich traktować z polityczną sprawiedliwością, nie sprawiedliwością obywatelską. Nie są to prawdziwi obywatele (...)Żydzi praktykują lichwę od czasów Mojżesza i uciskali inne ludy. Chrześcijanie tylko czasem trudnili się lichwa, popadając tym samym w niełaskę. Powinniśmy odsunąć Żydów od handlu, ponieważ nadużywają swoich praw ...Zło tkwiące w Żydach nie wynika z cech poszczególnych ludzi, ale z podstawowej wady tego narodu".
    20. Janusz Iwaszkiewicz (1796-1864), „Litwa w r. 1812, 1912: "Jeszcze przed wojną żydzi manifestacyjnie zaznaczali swoje sympatie dla rządu rosyjskiego, brali gorący udział w owacyjnych powitaniach cesarza Aleksandra, ustanawiali posty, zanosili po synagogach modły o powodzenie rosyjskiego oręża... Denuncjowali osoby biorące udział w nowej administracji, oraz wszystkich, którzy przystąpili do konferencji generalnej."
    21. Helmuth von Moltke (st., 1800-1891), Wewnętrzne stosunki w Polsce, Berlin 1832 r.: "Pomimo swego rozproszenia, żydzi są silnie związani miedzy sobą. Nieznani władcy kierują nimi konsekwentnie do swych ogólnych celów. Odrzucając wszelkie usiłowania przez rząd ich zasymilowania, żydzi zawsze i wszędzie tworzą państwo w państwie, a w Polsce stali się głęboką, jątrzącą raną na ciele tego pięknego kraju."
    22. George Sand (1804-1876) najsłynniejsza pisarka francuska: "W Żydzie - tułaczu widziałam uosobienie narodu żydowskiego, wygnanego w średniowieczu. Jednak znów są oni bogaci, co zawdzięczają swej prymitywnej chciwości i niezmordowanej aktywności. Ze swym hardym sercem w stosunku do ludzi innych wyznań i ras chcą uczynić siebie królami świata. Lud ten zawdzięcza swemu uporowi to, że Francja w ciągu 50 lat będzie zjudaizowana. Niektórzy mądrzy Żydzi, już to zapowiadają."
    23. Franciszek Liszt (1811-1886), znany kompozytor: "Nadejdzie dzień, gdy wszystkie narody, wśród których zamieszkują Żydzi, będą musiały podnieść kwestię wygnania ich! Kwestię rozstrzygającą między życiem i śmiercią, zdrowiem i chroniczną chorobą, spokojem i nieustanną gorączką społeczną."
    24. Ryszard Wagner (1813-1883), kompozytor niemiecki, z książki "Judaism in Musie": "Żyd nigdy nie miał własnej sztuki (...) Jak długo odrębna sztuka muzyczna miała prawdziwą, organiczną potrzebę życia, kiedyś, w epoce Mozarta i Beethovena, nie było kompozytorów żydowskich: było rzeczą niemożliwą dla elementu obcego temu żywemu organizmowi, aby brał udział w i tworzeniu go. Dopiero, gdy wewnętrzna śmierć ciała jest widoczna, zewnętrzne elementy mają możność zdobywania - tylko w celu zniszczenia. (...) Jednego jestem pewien: żydzi zdobyli wpływ na nasze życie umysłowe, co objawia się w załamaniu i sfałszowaniu naszych najwyższych tendencji kulturowych."
    25. Otto von Bismarck (1815-1898), w mowie z 15 maja 1847 r.:"Sądzę, że osiedleni w Poznańskiem żydzi, chociażby im dozwolono, nie pójdą wielką masą do prowincji niemieckich, gdyż nie chciałbym drażliwego użyć wyrażenia - bezmyślność charakteru polskiego pod względem dóbr doczesnych czyniła zawsze z Polski eldorado dla żydów. W rozmowie z A.Tatiszczewem, Bismarck powiedział: "Po co Pan Bóg stworzył żydów polskich, jak nie po to, abyśmy z nich mieli służbę szpiegowską?"
    26. Karol Marks (1818-1883), ideolog komunizmu, ukrywający fakt bycia żydem, żydowski twórca komunizmu a jednocześnie ekonomiczny "antysemita": "Bogiem żydów jest weksel. Twardą naturę żydowskiego charakteru nie należy tłumaczyć ich religią, ale tym, co służy za podstawę religii żydowskiej, mianowicie ich egoizmem (...) Co jest podstawą żydostwa? Korzyść własna. Co jest świeckim obyczajem żydów? - szachrajstwo. Co jest istotnym bogiem żydów? Pieniądz." "Co otoczone jest kultem u Żyda? Oszustwa (Schaher)! Kto jest jego doczesnym bogiem? Pieniądz (Geld)! Glob ziemski jest dla nich jedną wielką giełdą. Właściwym bogiem Żydów jest weksel. Jehowa jest tylko iluzorycznym wekslem" ("W kwestii żydowskiej")
    27. Teodor Dostojewski - rosyjski monarchista, r. 1880:"Izrael i jego banki sa teraz panami: Europy, nauki, cywilizacji, socjalizmu. Socjalizmu w szczególności - to im pomaga w tępieniu chrześcijaństwa i niszczeniu naszej cywilizacji".
    28. Mark Twain (1835-1910), najwybitniejszy amerykański pisarz XIX w.:"W stanach bawełnianych po wojnie Żyd wzrastał w siłę, założył sklep na plantacji, dostarczał Murzynom wszystkiego, czego chcieli na kredyt, a w końcu sezonu był posiadaczem udziału Murzynów w zbiorach tegorocznych i częściowo przyszłorocznych (...)Żyd był zawsze gotów pożyczać za plony. Gdy przyszedł dzień zbioru, stawał się właścicielem plonów, za rok - gospodarstwa (...) Protestanci prześladowali katolików - ale nie pozbawiali ich życia. Katolicy prześladowali protestantów - ale nigdy nie pozbawiali ich możliwości pracy na ziemi czy w warsztacie. Jestem przekonany, ze Ukrzyżowanie nie ma wiele wspólnego ze stosunkiem świata do Żydów; że przyczyny tego są znacznie starsze niż tamto wydarzenie. Zapewne prześladowanie Żydów nie ma nic wspólnego z uprzedzeniami religijnymi (...)Powiecie, że Żydzi są wszędzie nieliczni. Gdy przeczytałem w Encyclopedia Britannica, że populacja żydowska w USA liczy już 250 tysięcy, napisałem do wydawcy i wyjaśniłem mu, że osobiście znam dużo więcej Żydów i że na pewno nastąpił błąd, a powinno być 25 milionów. Ludzie mówili mi, że maja powód podejrzewać, iż dla przyczyn finansowych wielu Żydów nie przyznaje się, że są Żydami. To wydaje się możliwe". PS. Opinia Twaina była najlepiej strzeżoną w historii literatury amerykańskiej. Tuz po jego śmierci jego ekscentryczna córka Clara wyszła za żydowskiego pianistę, Ossipa Gabrylowicza. Wydawcy Twaina otrzymali wówczas instrukcje, aby wymazali uwagi dotyczące Żydów z jego dziel zebranych.
    29. Teodor Jeske-Choiński (1854-1920), z przedmowy do książki Żydzi i Kahały J. Brafmana z 1914 r.: "Nie dopiero w czasach ostatnich bojkotują żydzi handel polski. Bojkotowali go od setek lat, od chwili kiedy im nasza ziemia otworzyła na swoje nieszczęście szeroko swoje bramy gościnne. Osiadłszy w naszych miastach i miasteczkach, podjęli oni od razu walkę z naszym mieszczaństwem, wydzierając im z rąk handel."
    30. Wilhelm II (1859-1941), król Prus i cesarz Niemiec, 1922 rok:"Żyd nie może być prawdziwym patriotą. On jest czymś, jak złośliwy owad. Trzeba go trzymać z dala od miejsc, gdzie mógłby czynić szkody - NAWET ZA POMOCĄ POGROMÓW, JEŚLI TRZEBA! Żydzi są odpowiedzialni za bolszewizm w Rosji, a także w Niemczech. Byłem ZBYT POBŁAŻLIWY dla nich w czasie mego królowania i ŻAŁUJĘ ŻYCZLIWOŚCI, JAKĄ OKAZYWAŁEM ŻYDOWSKIM BANKIEROM!!!."
    31. Henry Ford (1863-1947), wpływowy biznesmen, twórca znanej marki samochodu: "Żydzi zawsze kontrolowali biznes...Wpływ kina amerykańskiego i kanadyjskiego jest pod wyłączną kontrolą moralną i finansową Żydów, manipulujących umysłami obywateli."
    32. Roman Dmowski (1864-1939) wybitny polski polityk, narodowiec i mąż stanu: "Antysemityzm końca dziewiętnastego stulecia był protestem przeciw potędze Żydów i ich zabójczemu wpływowi na społeczeństwa europejskie." 33. Wacław Sobieski (1872-1935), historyk, w tyg. "Rozwój" z 1933 r.: "Żydzi - wieczni tułacze - ci Luft menschen. Beduini kultury, jak się zwą sami - ludzie bez ziemi i stałego terenu, nie czują sentymentu do kraju, przez który przechodzą. Tam ich ojczyzna, gdzie dobrze. Niech się państwo rozsypie w gruzy, oni wyjdą z tego kraju, byleby tylko uciułane skarby z niego wynieść."
    34. Francisco Franco (1892-1975), hiszpański generał i Caudillo de Espana - Wódz Narodu Hiszpańskiego: "Nie poddawajmy się iluzji. Duch żydowski, odpowiedzialny za alians kapitalizmu na dużą skalę z marksizmem, był siłą przewodnią stojąca za tyloma antyhiszpańskimi porozumieniami rewolucyjnymi, nie zniknie stąd w ciągu jednego dnia."
    35. Antoni Stomma-Słonimski (1895-1976), żydowski poeta i stalinowski libertyn, 1924 r.: "Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew, fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić."
    36. Mikołaj Bakunin, rosyjski rewolucjonista o anarchistycznych poglądach: "Marks jest Żydem. Otacza go tłum małych, mniej lub bardziej inteligentnych intrygantów, zręcznych Żydów, jako ze Żydzi są wszędzie: są agentami handlowymi i bankowymi, pisarzami, politykami, korespondentami gazet o rożnych orientacjach, krótko mówiąc są pośrednikami, np. pośrednikami w transakcjach finansowych, z jedną nogą w banku, a drugą w ruchu socjalistycznym, z tyłkami usadowionymi w prasie. Trzymają łapę na wszystkich czasopismach i można sobie tylko wyobrazić, jaki będzie tego rezultat w morałach społeczeństwa (...) Ludzie światowej sławy oskarżali Żydów o stworzenie komunizmu. Zarzut ten ma mocne podstawy. Filozofia komunizmu wywodzi się od Karola Marksa, potomka rodziny rabinistycznej. Jego ideologia antychrześcijańska i socjalistyczna wyłożona jest w Talmudzie - 'Biblii' żydowskiej. W czterech grupach politycznych, które obaliły cara Rosji, było sto procent Żydów. Mowa tu o mienszewikach i o organizacji żydowskiej; pozostałe dwie grupy to socjalistyczna partia rewolucyjna i bolszewicy. Obie były kierowane przez Żydów, ale nie miały też członków nieżydowskich. Wiemy dziś, że Lenin był Żydem, podobnie jak wszyscy przywódcy pierwszego rządu: Trocki, Zinowiew, Kamieniew, Swierdłow. Najbogatszy Żyd świata, Jakub Schiff z nowojorskiego banku, dał Trockiemu i Leninowi 20 mln dolarów, aby obalili cara i ustanowili tyranię sowiecką!"
    37. M. Oudendyk, holenderski minister, w dniu 6.IX.1918 r. depeszował do rządu Anglii: "Uważam, ze natychmiastowe stłumienie bolszewizmu jest jednym z najważniejszych zadań ludzkości, nie wykluczając możliwości wojny, która wciąż szaleje, inaczej bolszewizm, nie stłumiony w zarodku, rozszerzy się w tej czy innej formie po całej Europie i świecie, ponieważ jego twórcami są Żydzi, którzy nie mają narodowości i których jedynym celem jest zniszczenie istniejącego porządku."
    38. Adrian Arcand, kanadyjski lider polityczny: "Poprzez swoje (żydowskie) agencje informacyjne zatruwają wasze umysły i sprawiają, że widzicie świat nie takim, jakim jest, ale takim, jakim oni chcą, abyście go widzieli. Przez kino są wychowankami młodzieży - w ciągu dwóch godzin filmu potrafią wymazać z dziecięcego umysłu, to czego nauczyło się przez 6 miesięcy w domu czy w szkole (...)
    W komunizmie nie chodzi o nic innego, jak o zamysł żydowski, aby położyć łapę na całym świecie. Żaden inteligentny człowiek nie znajdzie nikogo prócz Żydów, kto nazwałby ten stan rzeczy 'rajem na ziemi'. Żydzi chcą wprowadzić komunizm, bo wiedzą czym on jest i co oznacza. To dlatego, że komunizm nie jest tym, o co walczono - jest żydowskim planem wymyślonym przez Żydów, propagowanym przez Żydów, finansowanym przez Żydów, starowanym przez Żydów, przynoszącym zyski tylko Żydom. Walczyliśmy z zasłoną dymną stworzoną przez żydowskich dialektyków i publicystów, odmawiając walki z twórcą ciągnącym zyski i manipulującym sznurkami."
    39. A. Homer: "Bolszewizm to pomysł żydowski, oparty na pouczeniach Karola Marksa i innych socjalistycznych rewolucjonistów . Charakteryzuje się zniszczeniem i chaosem, narzuca swą wole i podtrzymuje swą siłę przez terror i morderstwo . Wielu chciałoby, aby opinia publiczna była nieświadoma roli ,jaka odgrywają żydzi ,komuniści, syjoniści, czy finansiści... Bolszewizm i syjonizm są tylko środkiem, bronią w walce żydowskiej potęgi światowej o przewagę w polityce, czy gospodarce."
    40. Hilary Cotter: "Komunizm i judaizm to jedno i to samo."
    41. Fantone: "Kiedy żyd panuje, jest zawsze okrutny. Jako wielkorządca - jest despotą, jako kapłan - tyranem. Kazanie żyda jest przepełnione przekleństwami. Jako wojownik, jest podły i bez litości."
    42. J . Nordman: "Żydzi należą tak do państwa, którego są obywatelami, jak tasiemiec jest obywatelem pacjenta."
    43. Savary: "Mówią: 'wpadł w ręce żydowskie'. Oznacza to zupełny koniec."
    44. Rabin S. WARSAW, Middlessex, U.K.: "Jewish Chronicle", Londyn, 23.02.1964:"Jakby nie byli wymownymi apologetami Żydzi, poganie wykazują, że Żydzi i chrześcijanie rzeczywiście wielbią tego samego Boga, taka deklaracja jest całkowicie fałszywa i bałamutna. Prawdą jest bowiem, że my uznajemy całkowitą niezgodność między tymi bóstwami i mnóstwo kazuistycznych twierdzeń nie może doprowadzić do ich utożsamienia. Chrześcijańska nauka o Trójcy jest diametralnie przeciwna pojęciu Boga Izraela, który jest niezbędnym elementem żydowskiej wiary. Z tego powodu tego rodzaju eksperymenty sztucznego bratania się są nieuczciwe i szkodliwe dla osiągnięcia wymuszonej jedności, która nie ma w rzeczywistości żadnych podstaw."

    45. dr Daniel Pasmanik, 1912: "Każdy naród ma swoje prawdy. Naród żydowski ma swoje kłamstwa. Cale nowoczesne życie narodu żydowskiego zbudowane jest na kłamstwie, które występuje raz bezczelnie, a kiedy indziej znowu - dyskretnie. A kłamstwo to dochodzi do takich rozmiarów, że Żydzi we wszystkich krajach podają się za największych patriotów tych narodów. Nikt w to nie wierzy. A czy sami w to wierzą? Przenigdy. (...)Nie zapomnę nigdy pewnego berlińskiego bankiera, już od trzech pokoleń wychrzczonego, który się zalał łzami gdym mu opowiadał o kiszyniowskim pogromie. A kiedym mu powiedział, że tu chodzi przecież o nieszczęście zupełnie obcych ludzi, zerwał się na równe nogi z okrzykiem: 'Ja jeszcze jestem Żydem'!" "Największym kłamstwem, jakie żydzi na swoje pohańbienie stworzyli, jest stwierdzenie, że mogą oni być patriotami w swoich krajach. Żyd nigdy nie przestanie być żydem i należeć do swojego narodu"
    46. Adam Asnyk:"Antysemityzm często hodują handlarze,z których każdy dla siebie pewien zysk w nim widzi; kiedy się interesem korzystnym ukaże, ujmą go w swoje ręce niezawodnie Żydzi."
    47. Adolf Nowaczyński, "Mocarstwo anonimowe", Warszawa, 1921: "Najkapitalniejszym dokumentem względnej wagi chrztu u Żydów jest fakt, iż kierownikiem syjonistycznej organizacji w Madrycie jest katolik, niejaki M. Ortega. Otóż ten pan pochodzi z rodziny marrariskiej. Po 400 latach powraca do religii swych przodków."
    48. dr J. Yorzimmer, dyrektor Polish Bank of Import w liście do N. STRAUSSA, prezesa Komitetu Obrony Praw Żydów w Polsce, 1919: "Czy Pan chciałby pominąć fakt, że Żydzi rosyjscy, niemieccy i amerykańscy prowadzą od początku wojny kampanie oszczercza przeciw Polakom, oskarżając ich o masakrowanie Żydów w czasie, w którym żadną miarą nie było pogromów urządzanych przez Polaków, natomiast były pogromy w Rosji. Czyż Pan zapomniał o orgii kłamstw i kalumnii, kiedy to Żydzi usiłowali wykazać światu, że Polska nie zasłużyła sobie na niepodległość? Czyż pan przypuszcza, że takie "przyjacielskie" przysługi oddawane Polsce przez Żydów, w czasie gdy ta pierwsza rwała więzy długotrwałej niewoli, mogły podnieść uczucie sympatii Polaków względem Żydów? A czy nie słyszał Pan nigdy o żydowskich lichwiarzach i spekulantach w Polsce, którzy sprzedawali środki spożywcze Austriakom i Niemcom, pozbawiając kraj resztek pożywienia? Naród Polski przechowa dla przyszłych pokoleń i powtarzać będzie Żydom słowa Natana Straussa, że im szybciej nadejdzie dla Polski godzina nędznego końca, tym bardziej on i jego zwolennicy radować się będą."
    49. F. Lassal: "Ruch robotniczy winien trzymać się jak najdalej od kapitalistów i Żydów. Gdzie ci ostatni bowiem występują jako kierownicy i przywódcy, tam zawsze pilnują tylko swoich interesów."
    50. lord Montefiore - XIX-wieczny żyd z brytyjskim obywatelstwem: "Musimy mieć wpływ na gazety całego świata, ażeby tumanić i oszukiwać ludzi."
    51. Sir Cecil Spring-Rice, brytyjski polityk XXw.: "Żydzi przejmują główne gazety amerykańskie, jedna po drugiej."
    52. żydówka Nesta Webster: "Anglii nie kontrolują już Brytyjczycy. Żyjemy w niewidocznej dyktaturze żydowskiej - dyktatura, która jest odczuwalna w każdej sferze życia."
    53. Onesimo Redondo (hiszpański reformator i polityk XX w. zabity z rąk komunistów - w zamachu): "Instrumentem żydowskiej dominacji w świecie są pieniądze i prasa, a komunizm jest narzędziem międzynarodowego kapitalizmu żydowskiego, wykorzystywanego do pokonania, a w następstwie rządzenia innymi narodami."
    54. Stephen H.Roberts, historyk - o nazistowskich Niemczech:"Nie ma sensu zaprzeczać, że w Niemczech istniał problem żydowski. Naród ten znajdował się w niefortunnym położeniu geograficznym, będąc pierwszym etapem nieustannego pochodu na Zachód Żydów Polskich! Gdyby nie byli wypychani, zostaliby w Berlinie i Hamburgu, mając tam spore udziały w dobrach stanowiskach .W Berlinie na przykład, gdy naziści doszli do władzy, 50,2 % prawników i 48 % lekarzy byli Żydami. Mówi się nawet, że systematycznie zagarniali dla siebie posady w szpitalach. Żydzi byli właścicielami największych i najbardziej wpływowych gazet berlińskich. Wchodzili też do systemu edukacyjnego."
    55. Pio Baroja Nessi (hiszpański powieściopisarz XX w.): "Żyd żywi głęboką nienawiść do Europy, wierząc, że Europa go obraziła. I z zapałem przyłącza się do wszystkiego, co mogłoby nasz kontynent skompromitować. Tak więc widzimy go w teatrze i powieści, w kinie erotycznym i w kubizmie, w fałszu i homoseksualizmie Freuda i jego zwolenników (...)
    Komunizm jest dziś potężną krucjatą sterowaną przez Żydów przeciwko europejskiemu światu i kulturze, dla swych własnych celów. Żyd, który rzadko kiedy jest wynalazcą, mężem idei - z entuzjazmem chwyta się komunistycznej teorii przedstawiciela tez samej rasy, Karola Marksa, i propaguje ją z wielkim artyzmem (...)
    Żyd wierzy, że jest przeznaczony do stworzenia potęgi zwierzchniej pośród innych ludów. Jest przekonany o swej wyższości, w stosunku do innych ludzi żywi głęboką pogardę i nie bawi się w skrupuły."
    56. J. Scherr: "Czym Żydzi są w literaturze? Towarzystwem ubezpieczeniowym 'Nieśmiertelność' z wzajemną poręką."
    57. William S. Mitchell (Philadelphia), z ksiazki "The Secret World Government":"Jeśli istnieje w historii jakiś niewdzięcznik, to jest nim żyd. W tym kraju, który go przyjął, on spiskuje, podkopuje, uprawia nierząd i niszczy, a ponad to (kryjąc się dotąd za plecami innych narodów) ośmiela się planować zniszczenie każdej zasady chrześcijańskiej, która go ochraniała."
    58. M. H. de Heekelingen, w książce Israel: Son Passe, Son Avenir: "Były rabbi Drach, nawrócony na katolicyzm, mówi, że Talmud zawiera wiele refleksji, zabawnych fantazji, niesmacznych nieprzyzwoitości, a nade wszystko najstraszliwszych bluźnierstw przeciwko wszystkiemu, co w religii chrześcijańskiej jest najdroższego i najświętszego. (...)
    Jeśli chodzi o tłumaczenia Talmudu przez nie-żydów, zawsze preferowaliśmy tłumaczenie Luceńskiego, którego dokładność jest uznana przez sąd w 1923 r. Główny prokurator Węgier zarządził wstrzymania wydawania Talmudu węgierskiego pod zarzutem ataku na moralność publiczną oraz pornografii. W wyroku sąd oznajmił m.in.: 'W Talmudzie przetłumaczonym przez Alfreda Luceńskiego znajdują się rzeczy straszliwe. Jego tłumaczenie jest poprawne pod względem wierności oryginałowi'."
    59. żyd Karol Münzer: "Wżarliśmy się w narody, pohańbiliśmy czasy, złamaliśmy siłę. Wszystko pod wpływem naszej przeżytej kultury skruszało, zgniło i zwietrzało."

    60. żyd Chaskel Cwi Klossel: "Jak my żydzi wiemy o tym, że nie-żyd w jakim bądź zakątku swego serca jest i musi być antysemitą, tak każdy żyd w największej głębi swej istoty jest nienawistnym wrogiem wszystkiego, co nie jest żydowskie."
    61. Rabin Reichhorn, Praga, cmentarz rabina Symeona ben-Juhudy, rok 1859:"Co stulecie my, uczeni Izraela, przyjęliśmy zbierać się w sanhedrynie, by sprawdzać, jakie zrobiliśmy postępy w opanowaniu świata obiecanego nam przez Jehowę i jakie zwycięstwo odnieśliśmy nad znienawidzonym chrześcijaństwem. (więcej i obszerniej: patrz "Poznaj Żyda", część 26)
    62. żyd Natan Birnbaum, jeden z głównych twórców syjonizmu, "Judische Zeitung", 1915: "Nie pojmujemy dlaczego Polacy mieliby mieć więcej prawa do tego, aby żądać spolszczenia naszych żydowskich mas, aniżeli my może zżydzenia mniejszości polskich w miastach, w których większością są Żydzi? My nie chcemy wyrzec się własnego istnienia. Nie! Tu jesteśmy i będziemy!"
    63. kardynał Stefan Wyszyński (1901-1981), Prymas Tysiąclecia, w „Ateneum Kapłańskim z 1938r.: "Trudno nie przyznać słuszności twierdzeniom Hitlera, że Żyd pozostał obcym ciałem w organizmie narodów europejskich. (...)
    Żyd zwalcza obcą jego psychice kulturę, wyrosłą na podłożu chrześcijaństwa. Jego przeobrażenie może dokonać się tylko na drodze religijnej - przez szczere, bezinteresowne przyjęcie chrześcijaństwa."

    64. Charles Lindbergh (ur. 1902), amerykański lotnik i pisarz: "Irytują nas wpływy żydowskie na prasę, radio i kino. Sytuacja może stać się bardzo poważna. Lewis opowiedział nam o tym, jak żydowskie firmy reklamowe groziły usunięciem wszystkich swoich reklam z systemu Mutual, jeżeli konkretny film otrzyma zgodę na wyświetlenie. Groźba ta wywarła taki skutek, że film ów został usunięty ("The Wartime Journals", 23. 08.1939 r.).
    Dążenie do wojny jest coraz większe. Ludzie są jej przeciwni, ale administracja wydaje się 'brać na kieł' i znajduje się na najlepszej drodze do wojny. WIĘKSZOŚĆ INTERESÓW ŻYDOWSKICH W KRAJU POPIERA WOJNĘ, a kontrolują one w ogromnym stopniu prasę i radio oraz większość filmów. Są jeszcze 'intelektualiści', 'Anglo-file' i brytyjscy agenci, którym popuszczono cugli, międzynarodowe interesy finansowe itp. ("The Wartime Journals" 1. 05. 1941 r.)
    65. Patriarcha CHRISTEA, biskup rumuński, XX w., "New YorkHerald Tribune", 17.VIII.1937: "ŻYDZI WYWOŁALI EPIDEMIĘ KORUPCJI I SPOŁECZNYCH NIEPOKOJÓW. ZMONOPOLIZOWALI PRASĘ, która z pomocą zagranicy krytykuje wszelkie duchowe bogactwa Rumunii. Samoobrona jest naszym narodowym i patriotycznym OBOWIĄZKIEM - a nie antysemityzmem. Brak środków na powstrzymanie tej zarazy oznacza, ze jesteśmy LENIWYMI TCHÓRZAMI, KTÓRZY POZWALAJĄ SIĘ ŻYWCEM POGRZEBAĆ!!!"
    66. Lesław Giermański - świadek współpracy Żydów z Niemcami, a także morderstw popełnianych przez Żydów na Żydach: "Pierwsze strzały w getcie warszawskim oddali Żydzi do Żydów (!!!)..... Mordechai Anilewicz, 23 letni przywodca powstania w getcie został wydany przez własnych ludzi."
    68. Ks. prof. Michał Poradowski (1913-20??), "Talmud czy Biblia", str. 64-65: "Według oficjalnej nauki Kościoła, od czasów apostolskich aż do dziś Bóg jest wyznawany przez chrześcijan jako Trójca Przenajświętsza i to właśnie odróżnia wiarę chrześcijańską od wiary żydowskiej, a także innych monoteizmów, gdyż wiara żydowska, czyli tzw. "wyznanie mojżeszowe" jest monoteizmem absolutnym, który kategorycznie odrzuca pojęcie Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Stąd też nie można mówić, że chrześcijanie i Żydzi wierzą w tego samego Boga, a kto tak twierdzi, jest - z punktu widzenia wiary katolickiej - albo ignorantem, albo heretykiem..." Oto tylko niektóre, najtrafniejsze przykłady, uwzględniające też opinie samych żydów - w celu oddania pełnego obrazu zagadnienia na przestrzeni dziejów, należałoby pisać tomy.
    69. Król Polski Kazimierz Wielki ostrzegał w 1343r ludność chrześcijańską przed Żydami mówiąc: "Żydzi są prawdziwymi nieprzyjaciółmi naszej wiary chrześcijańskiej"... "Cel żydowskiej przewrotności do tego zmierza, aby dobra i majętności chrześcijan zawsze uszczuplać i wydrzeć".
    70. Król Polski Władysław Jagiełło w Statucie Krakowskim z 1420r mówił: "Przewrotna perfidia żydowska zawsze była i jest przeciwna i wroga dla chrześcijan i nie tylko co do wiary i do ciała, ale także najsilniej zmierza do rozdrapywania posiadłości i przywłaszczania majętności". W 1423r Władysław Jagiełło zakazał: "Aby Żydzi pieniędzy chrześcijanom nie pożyczali na kartę i prowizję pod przepadkiem".
    71. Zygmunt I w 1527r. na prośbę mieszczan warszawskich wypędził Żydów z Warszawy, co zostało utrzymane w mocy aż do Rozbiorów Polski.
    72. Zygmunt II August w 1572r skazał Żydów na kare 100 000 zł za fałszowanie monety bitej, m.in. z kradzionych sreber kościelnych.
    73. Papież Pius V w 1567r. ogłosił w bulli: "Niegodziwość tego narodu uzbrojona najgorszymi wszelkiego rodzaju sposobami do tego doszła, iż zagraża wspólnemu naszemu dobru"... "Albowiem jeśli dopuścimy tak liczne rodzaje lichwy, przez którą Żydzi wszędzie niszczyli majątki biednych chrześcijan, uważamy, że dostatecznie jasną jest rzeczą, iż oni przechowują złodziei, bandytów i są ich wspólnikami. Starają się przez nich rzeczy pochwycone i skradzione, nie tylko świeckie ale i do służby bożej służące, aby nie były rozeznane na jakiś czas ukryć, albo przenieść na inne miejsce albo w ogóle przerobić. Bardzo wielu Żydów pod pozorem załatwiania różnych rzeczy, chodząc do domów uczciwych kobiet sprowadza liczne do domów nierządu"... "Wreszcie poznaliśmy dostatecznie i zbadali jak nienawistnie odnosi się ten przewrotny rodzaj do imienia Jezus, jak jest nieprzyjaznym dla wszystkich , którzy zaliczają się do tego imienia, jakimi wreszcie podstępami czyhają na ich życie".
    74. Sebastian Klonowicz (1551-1602) - sędzia w Lublinie d/s żydowskich mówił: "Żyd lichwą ciąży wielkim miastom, dziwnemi siły dobija się podług zysku. Przedaje wszystko, handluje woda, handluje powietrzem, ( jak dzisiaj CO/2!!!), handluje pokojem, frymarczy przedajnym prawem. A wszędzie, gdzie się handlem wciśnie przymili się panującym, aby zarzucić sieci zwykłego sobie obłowu"... "Otóż to Abrahama podobno jedyne potomstwo, naśladujące święte i sprawiedliwe obyczaje przodków".
    75. hetman Stefan Czarniecki w 1656r rozkazał wyciąć Żydów w Sandomierzu za to, że masowo sprzyjali i współpracowali z najeźdzcami - Szwedami, w czasie Potopu.
    76. ks Stefan Zuchowski w 1713r. w swojej pracy pt. "Proces kryminalny o niewinne dziecię okrutnie przez Żydów zamordowane" pisał: "Ledwie nie z całej Europy rugowani, do nas jako do raju przyszli"... "Ale czas by te jaszczurki i Polakom z zanadrza wyrzucić".
    77. Papież Benedykt XIV, słysząc od biskupów polskich coraz to częstsze skargi na Żydów, napisał w roku 1751: "Papież ubolewa srodze, że taki wzrost Żydów w królestwie, że szkoda chrześcijańskiej ludności, ze handle i szynki Żydzi trzymają, że do publicznych intrat i prowentów są dopuszczeni, a dzierżawy karczem, wsi, folwarków trzymając, dla chłopów tak są srogimi, że "ich do ciężkich robót zmuszają i ciężarami podwody ich w daleką podróż naładowawszy i ich samych i dobytek obciążają, a nadto i kary na nich stanowią i częstokroć plagami nad ciałem ich się pastwią. I stąd pochodzi, że owi ludzie chrześcijańscy rozumieją być panem i dziedzicem swoim Żyda, od którego skinienia, woli i rozkazu owi poddani mienia się być dependującymi". "Prócz tego, jak wspomniano, wsi, folwarki i grunta z poddanymi chrześcijańskimi arenduja, przez co wielkie bezprawia i szkody dzieją się katolikom, zwłaszcza gdy Żydzi" "w dworach niektórych panów rządy domu i dyspozycje prowadza, tudzież komisarskie urzędy sprawują" .."Nadto gdy z handlów, szynków, kupiectwa i różnych zysków nazbierają pieniędzy, tedy je chrześcijanom pożyczają z zadaniem lichwy, przez co dobro i fortunki chrześcijańskie wycieńczają i wyniszczają". "Przytoczywszy wyjątki z bulli Innocentego III i IV, Grzegorza XIII i Klemensa VIII, radzi Polakom trzymać się swych konstytucji i ponowić prawa ustanowione przez przodków, które nie dozwalają dóbr ani praw Żydom arendować, ani pieniędzy od nich na lichwę pożyczać"
    78. O.Gaudenty Pikulski w 1758r pisał: "Jeśli według zdania cudzoziemca Polska jest piekłem wieśniaków, to Żydzi ze stroju i funkcji swojej jak czarni diabli w tym piekle, na arandach i karczmach dopiekają ubogich wieśniaków".
    79. Synod Episkopatu Polski w Piotrkowie w 1542r w memoriale do Zygmunta Starego zwracał się z następującą prośbą: "Aby pomnąc na wielkie szkody i straty jakie dzieją się Kościołowi i chrześcijańskiej ludności w całym państwie polskim z powodu przyjmowania na jego terytorium tak wielkiej liczby przewrotnych i bezbożnych Żydów, wypędzonych z sąsiednich i innych krajów, zamknął całkowicie dostęp i napływ Żydów do Polski, zmniejszył i ograniczył ich liczbę w całym państwie polskim".
    80. Synod warszawski w 1561r prosil Zygmunta Augusta:"Aby Żydów nie naznaczano na urzędy publiczne, kierownicze i do poboru cła, jak to się dzieje w wielu miejscowościach Polski".
    81. Synod chelmski w 1604r : "Obrzydliwa przewrotność Żydów zarówno w diecezji chełmskiej jak i całej Rzeczpospolitej doszła już do tego zuchwalstwa i bezczelności, że Żydzi górują nad chrześcijanami nie tylko wszelkiego rodzaju handlem, ale nadto panują nad ludem chrześcijańskim, nad nim się coraz bardziej srożą i znęcają, zajmując podstępnie w posiadanie czy to dzierżawę majątki i dobra ziemskie. Wobec takiej przewrotności żydowskiej wszyscy wierni katolicy, pomni na odpowiedzialność przed Bogiem na sądzie, powinni zerwać wszelkie stosunki z Żydami, nie popierać ich wcale i ze wszystkich sił powściągać ich niegodziwość".
    82. Synod poznański w 1642r : "Nie mozna już dalej tolerować wzmagajacego się z dniem każdym zuchwalstwa Żydów, którzy nie tylko przez zajmowanie się handlem i rzemiosłem pozbawiają chrześcijan środków do życia, ale nadto okazują się najbardziej nienawistnymi wrogami religii chrześcijańskiej, gdyż z pogardy dla praw kościelnych poniżają niedziele i święta katolickie wykonując w te dni zakazane prace i handel".
    83. Synod płocki w 1643r : "Słuszną jest rzeczą i zgodną ze świętymi kanonami, ażeby chrześcijanie całkowicie zerwali z Żydami".
    84. Synod wileński w 1685r : "Żydzi z pogardy i nienawiści do religii chrześcijańskiej szerzą wszędzie zepsucie, bezbożność i zgorszenie wśród chrześcijan"....
    "Niewiasty chrześcijańskie będące karmicielkami dzieci żydowskich uwodzone są przez Żydów za umówioną cenę pieniężną do strasznych zbrodni, do pijaństwa i rozpusty, i o zgrozo... do wydawania im własnych dzieci zabijanych następnie okrutnie przez Żydów dla celów rytualnych, jak to już niejednokrotnie w poprzednich czasach zdarzało się, o czem poucza historia".
    85. Synod poznański w 1720r : "Przewrotny narod żydowski, prastara nienawiść do Zbawiciela Naszego i zawsze najwięcej wrogo usposobiony do chrześcijaństwa, im bardziej krępowany jest prawem kanonicznym i prawem cywilnym, tym więcej rości sobie urojenia, że mu wszystko wolno, opierając się na protekcjach pogardza wszystkim i nie pozostawia niczego nienaruszonym. Nie tylko niesprawiedliwa lichwa doprowadza ludność do zubożenia, lecz okrada chytrze skarb państwa na cłach wszelkiego rodzaju, miesza się do sprzedaży kosztowności, do handlu mięsem i artykułami spożywczymi, napojami alkoholowymi, do arend i dzierżawienia browarów, gorzelni, gospód i zajazdów, karczem a nawet niekiedy i do posiadłości ziemskich. Utrudniają katolikom sposób do życia i przywłaszczają sobie nad nimi władzę".... "Żydzi, ten wróg największy, cieszę się wielką protekcją możnych".
    86. Synod przemyski w 1723r : "Zydzi, ten gad jadowity, ci wygnancy palestynscy, ktorzy juz zalali cala Rus i rozrastaja sie na krzywdzie i wyzysku chrzescijan, pelni pychy, nienawisci i chytrosci, stawiaja sobie za glowny cel swej przewrotnej dzialalnosci: podstep, zbrodnie i wszelkiego rodzaju wystepki, bluznierstwa, zniewagi i wyszydzanie Tajemnic Wiary naszej swietej.
    Jakze nad wyraz bolesna jest rzecza, iz wielu sposrod polskich magnatow i szlachty popiera Zydow dajac im latwiejszy do siebie dostep, anizeli katolikom, ludzac sie nadzieja przyszlych zyskow i pozyczek pienieznych od Zydow, a nie baczac na to, ze pieniadze w tak nieuczciwy sposob nabyte predko utraca i sciagna na siebie i na swoje potomstwo kare Boza i utrate blogoslawienstwa Bozego".
    87. Synod plocki w 1733r : "Przewrotne zydostwo, ten narod nienawistny Bogu, szerzyciel i roznosiciel wszelkiego zepsucia i rozkladu moralnego, herezji, zalewa z niebywala szybkoscia cala Polske".... "Wzrastaja na silach i korzenie swoje coraz glebiej zapuszczaja z uszczerbkiem wielkim i szkoda dla chrzescijanstwa i katolikow wsrod ktorych zyja, panosza sie i rozposcieraja".
    88. Synod chelminski w 1745r : "Narod zydowski, przewrotny i nienawistny Bogu jest zepsutego umyslu i zatwardzialego serca, a calem jego dazeniem jest by majatki i wszelkie dobra chrzescijan rujnowac, niszczyc, uszczuplac i niweczyc".
    89. Synod kijowski w 1762r : "Nalezy ubolewac nad bezczelnoscia i zuchwalstwem Zydow, ktorzy korzystajac z protekcji moznych panow liczacych na zyski, szerza sie po calej Polsce, dopuszczaja sie bezkarnie roznych wystepkow, oszustwa, zdrad, krzywd i wszelkiego rodzaju nienawisci i naigrywania sie z chrzescijan, lichwy, zabobonow, czarow, swietokradztwa, bluznierstw przeciwko Panu Bogu i wierze chrzescijanskiej, naruszenia swiat katolickich i praw tak koscielnych jak i panstwowych".
    90. Synod lwowski w 1762r : "Narod zydowski pod protekcja moznych rozszerza sie i wszelkich wysilkow uzywa, zmierzajac do ruiny i zniszcenia chrzescijan". 91. A. Choloniecki, "My, Żydzi i Kongres", Krakow 1919, s.9 "Gdy tylko Warszawe zajeli Niemcy, zwalily sie do niej tabuny 'ekspertow' od spraw "Żydow wschodnich' - oczywiscie Żydow. Przewodzil im Max Cohen i Moritz Pinkeles. Kazdy z nich oglaszal, ze Żydzi wschodni przez swoja naturalna grawitacje ku kulturze niemieckiej, czego dowodem zargon Jidisz, stanowia wymarzona awangarde tej kultury i na tej opoce powinna oprzec sie niemiecka ekspansja. Od sierpnia, kiedy pruskie armaty zmienily Kalisz w kupe gruzow, niemiecki pobyt w Polsce stal sie pasmem gwaltow, rabunkow, mordow na cywilnej ludnosci: "Burzono i z ziemia zrownano fabryki. Z dymem puszczano koscioly, dwory, palace. Spalono tysiace kwitnacych siol. Kradziono. Niemieccy oficerowie, jak pospolici zlodzieje, kobietom polskim zdzierali zlote pierscionki. Szerzono mord i pozoge. Wieszano, rozstrzeliwano. Dziesiatki tysiecy Polakow szly do straszliwych obozow koncentracyjnych, gdzie wsrod nieopisanych cierpien nie zabraklo wybitnych politykow i pisarzy. Z rak niemieckich nie ucierpiala nic tylko jedna kategoria mieszkancow Polski: Żydzi. To byli "swoi", ktorzy z radoscia wybiegali naprzeciw zwyciezcy i tysiacem cennych uslug umieli czynic sie potrzebnymi. I to sa ci, co dzis czolgaja sie przed trybunal koalicyjny, aby zlozyc tam za posrednictwem swych holenderskich, dunskich czy amerykanskich wspolwyznawcow, akt oskarzenia przeciw Polsce". A.Choloniecki, "My, Zydzi i Kongres", Krakow 1919, s.18 "Gdy jencow polskich prowadzono ulicami Poznania, zydostwo rzucalo sie na nich z zapalem, policzkowalo, plwalo, darlo na nich odzienie.
    Wybitny zydowski czlonek rady miejskiej wolal: "Nie wolno nam spoczac poki nie wygnamy ostatniego Polaka z miasta". Nastapilo to w kilka tygodni po uroczystej polskiej deklaracji na ratuszu poznanskim, zapewniajacym braciom izraelskim korzystanie z pelnych praw obywatelskich. To pelzanie u stop zwycieskiego prusactwa bylo czyms tak odrazajacym, ze nawet NIemiec, pulkownik von Brandt w pamietnikach swych mowi: "Trzeba bylo byc swiadkiem tych scen, aby moc dobrze osadzic gleboka moralna nikczemnosc Zydow"
    92. Julian Unszlicht, polski patriota, pochodzenia zydowskiego, pisal "O pogromy ludu polskiego" "Bolem i wstydem przejmuje nas, Polakow pochodzenia zydowskiego, sama swiadomosc tego pochodzenia wobec nieslychanej w dziejach ludzkosci zdrady przez zydostwo tak goscinnej dla niego ojczyzny w wyjatkowo krytycznej chwili jej dziejow" "Twierdze kategorycznie, ze zydostwo, nie zadawalajac sie zwyczajnem szkalowaniem sprawy polskiej, wprost organizowalo w okresie rewolucji pogromy Polakow w Krolestwie"
    Julian Unszlicht "Utrwalic najazd moskiewski - co prawda "Zdemokratyzowany" w Polsce, oto obiektywny cel nacjonalizmu zydowskiego u nas. Przykryc to wszystko frazesem "socjalistycznym" - oto sposob otumanienia umyslow robotnikow polskich, aby przy ich pomocy dobic "trupa" znienawidzonej Polski i na nim organizacje zydowsko-"narodowa" wybudowac"
    93. Bolesław Prus "Kronika Tygodniowa" 6 listopada 1909 r.
    "Stosunek niektorych grup zydowskich do Polakow jest nie tylko niegodziwy, ale wprost nieprzyzwoity (...) Litwacy odgrywaja role rusyfikatorow u nas, nawet obrazaja nas, a zydzi poznanscy wrecz głosza, ze zawsze walczyli przeciw Polakom w interesie Niemcow."
    Bolesław Prus "Kronika Tygodniowa" 12 listopada 1909 r.
    "Ileż to razy wobec Polaków i Rosjan socjaliści zydowscy czy nacjonaliści wykrzykiwali, że "Polska jest trupem gnijącym, a Polacy "rasą znikczemniałą". Lecz jeżeli Polska jest trupem, czymże wy jesteście. Czy nie tym robactwem, które wywołuje gnicie?"
    94. prof. Pigon, twierdził, iż Żydzi popierali w 1812 roku Rosję przeciw Napoleonowi, szpiegowali na rzecz Rosji. M. Handelsman, Kutrzeba, rosyjski historyk Schilder, żydowski historyk S.Hirszhorn i J.Schall, którzy zgodnie pisali o maksymalnym poparciu Żydów dla Rosji przeciw Napoleonowi. Żydzi gremialnie poparli cara przeciw Napoleonowi, ponieważ przewodzący im skrajnie konserwatywni rabini chasydzcy bali się jak ognia nowoczesnych praw Napoleona.
    Żydowski historyk Jakub Schall pisał w Dziejach Żydów na ziemiach polskich, że w 1812 roku Chasydzi garną się do ciemnej Rosji i do cara jako do wrogów postępu i Napoleona. W wielu książkach m.in. u rosyjskiego historyka Schildera, czy w Listach litewskich J. U. Niemcewicza można przeczytać znamienne fakty o szpiegostwie Żydów na rzecz Rosji.
    Gdy zaś chodzi o kolaboracjonistów, to przypomnijmy znów, że w czasie Powstania Listopadowego Żydzi wyraźnie dominowali wśród prorosyjskich szpiegów (pisze o tym M.Mochnacki), że Żyd, właściciel winiarni Rosenthal wydał carskiej policji słynnego emisariusza Szymona Konarskiego, że Artur Goldman wydał Traugutta etc.
    95. gen. Stefan Rowecki, Dowodca AK, - "Grot", 25 wrzesnia 1941r.
    "Ujawnilo sie, ze ogol zydowski we wszystkich miejscowosciach, a juz w szczegolnosci na Wolyniu, Polesiu i Podlasiu (...) po wkroczeniu bolszewikow rzucil sie z cala furia na urzedy polskie, urzadzal masowe samosady nad funcjonariuszami Panstwa Polskiego, dzialaczmi polskimi, masowo wylapujac ich jako antysemitow i oddajac na lup przybranych w czerwone kokardy metow spolecznych."
    96. gen. Nikodem Sulik, Komendant Okregu Walki Zbrojnej AK, 25 lutego 1941r.
    "Zydzi, sa dla NKWD nieocenionym wprost biczem przeciw ludnosci polskiej."
    97. Gen. Władysław Sikorski, Wodz naczelny, 11 czerwca 1942r.
    "Dlaczego (...) dotad oficjalne kola żydowskie nie potępiły jawnej zdrady i innych zbrodni, jakich się wobec Polakow i polskich obywateli dopuszczali przez cały czas okupacji sowieckiej?"
    98. Roman Buczek wybitny polski historyk z Kanady pisał w książce "Na przełomie dziejów": "Prasa komunistyczna domagała się przede wszystkim od episkopatu zbiorowego potępienia antysemityzmu w Polsce. Żądanie to było jednak niewykonalne ze względów zasadniczych. Jak już mówiliśmy na innym miejscu, ogromna większość Żydów była gorliwymi propagatorami komunizmu w Polsce, którego społeczeństwo nie chciało.Żydzi obsadzali aparat bezpieczeństwa i milicji, dokonywali aresztowań, pastwili się nad aresztowanymi i zabijali ich. Nic więc dziwnego, że spotykali się z niechęcią społeczeństwa. W tych warunkach było bezczelnością ze strony władz komunistycznych żądanie od episkopatu uroczystego ogłoszenia, że ta niechęć społeczeństwa jest nieuzasadniona, a winni są Polacy, którzy się na Żydów oburzają. Wyglądało to na żądanie oficjalnej akceptacji przez Kościół całego systemu terroru, który komuniści w Polsce wprowadzili" (s. 209).
    99. Maria Dąbrowska w zapiskach w swym dzienniku pisała pod datą 17 czerwca 1947 r.: "UB, sądownictwo są całkowicie w ręku Żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden Żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków". 27 maja 1956 r. ta sama Dąbrowska pisała: "Ostatnimi tygodniami byłam w Nieborowie w towarzystwie samych Żydów oprócz Anny i Bogusia. Częste ich rozmowy o wzrastaniu antysemityzmu. Czemu dziś sami są częściowo winni - bo jak można było dać sobą obsadzić wszystkie 'kluczowe pozycje' życia Polski: prokuratury, wydawnictwa, ministerstwa, władze partii, redakcje, film, radio itp."
    100. Stefan Kisielewski zapiski w "Dziennikach" Pod datą 18 października 1968 r. Kisielewski pisze: "Dwadzieścia lat temu powiedziałem Ważykowi, że to, co robią Żydzi, zemści się na nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy mało kto chciał się tego podjąć z 'gojów' (...)". Niewiele później, 4 listopada 1968 r. Kisielewski zapisał: "Po wojnie grupa przybyłych z Rosji Żydów-komunistów (Żydzi zawsze kochali komunizm) otrzymała pełnię władzy w UB, sądownictwie, wojsku, dlatego, że komunistów nie-Żydów prawie tu nie było, a jeśli byli, to Rosja się ich bała. Ci Żydzi robili terror, jak im Stalin kazał (...)".
    101. Norman Davies, 9 kwietnia 1987r. "Wsrod kolaborantow, ktorzy przybyli, aby pomagac sowieckim silom bezpieczenstwa w wywozce wielkiej liczby niewinnych mezczyzn, kobiet i dzieci na odlegle zeslanie i przypuszczalnie smierc, byla nieproporcjonalnie wielka liczba Zydow. (...) Wsrod kolaborantow i donosicieli, jak i personelu sowieckiej policji bezpieczenstwa w owym czasie byl szokujaco wysoki procent Zydow."
    102. ojciec Józef M. Bocheński, profesor, filozof, logik, słynny katolicki intelektualista na emigracji akcentował na łamach paryskiej "Kultury" (nr 7-8 z 1986 r.):
    "Jak wiadomo, władza leżała w dużej mierze w ich rękach po zajęciu Polski przez wojska sowieckie - w szczególności pewni Żydzi kierowali policją bezpieczeństwa. Otóż ta władza i ta policja jest odpowiedzialna za mord bardzo wielu spośród najlepszych Polaków.
    Polacy mają, moim zdaniem, znacznie większe prawo mówić o pogromie Polaków przez Żydów niż Żydzi o pogromach polskich"
    103. gen. Zygmunt Berling fragment z ksiazki p.t. "Wolnosc na przetarg", Polski Dom Wydawniczy, W-wa 1991
    "Oto teraz renegatka Wasilewska, kryminalista, polglowek i nieokrzesany nieuk i cham tworza parawan, za ktorym elita wybranego narodu : Berman, Zambrowski, Minc i Szyr, ujmuje w swe rece ster rzadow w panstwie.
    Oni wiedzieli od dawna jak przystapic do dziela. Nie zapomnieli dewizy Lampego, ze masa to bydlo, ktore musi byc prowadzone na lancuchu. Pod oslona szczerych intencji zwiedli nasza czujnosc, wykuli ten lancuch w postaci sluzby bezpieczenstwa obsadzonej w 90% Zydami, polonofobami i polskimi wyrzutkami spolecznymi w rodzaju Radkiewicza, oraz spreparowanej prokuratory i sadow, zdegradowanych do roli narzedzi wladzy. Wszystko w imie potrzeb walki z kontrrewolucja."
    104. Tak pisal święty Maksymilian Maria Kolbe o szowinizmie zydow: "Przyszedł w ubogiej stajence, zamieszkał w ubogim domku, przez 30 lat był posłusznym w pokorze, uczył, jak żyć, miłościwie przygarniał pokutujących grzeszników, gromił obłudnych faryzeuszów, a wreszcie zawisł na drzewie Krzyża spełniając proroctwa. Człowiek odkupiony. Chrystus Pan zmartwychwstaje, zakłada swój Kościół na opoce - Piotrze i obiecuje, że bramy piekielne nie przemogą go.Część narodu żydowskiego uznała w Nim Mesjasza, inni, a zwłaszcza pyszni faryzeusze, nie chcieli Go uznać, prześladowali Jego wyznawców i potworzyli mnóstwo przepisów nakazujących żydom prześladowanie chrześcijan. Przepisy te połączone z opowiadaniami poprzednich rabinów zebrał w r. 80 po Chrystusie rabbi Johanan ben Sakai, a ostatecznie wykończył około 200 r. rabbi Jehuda Hannasi i tak powstała Miszna. Późniejsi rabini znowu wiele dodali do Miszny, tak że około r. 500 rabbi Achai ben Huna mógł już z tych dodatków sklecić osobną księgę tzw., Gemara.. Miszna i Gemara tworzą razem Talmud.W Talmudzie nazywają owi rabini chrześcijan bałwochwalcami, gorszymi od Turków, mężobójcami, rozpustnikami nieczystymi, gnojem, zwierzętami w ludzkiej postaci, gorszymi od zwierząt, synami diabła, itd. Księży nazywają "kamarim", tj., wróżbiarzami, i "gałachim", tj., z ogoloną głową, a szczególnie zaś nie cierpią dusz Bogu poświęconych w klasztorze.Kościół zowią zamiast "Bejs tefila", tj., dom modlitwy, "bejs tifla", tj., dom głupstw, paskudztwa.Obrazki, medaliki, różańce itd., zowią "ełyłym", co znaczy "bałwany".
    Niedziele i święta przezywają w Talmudzie "jom ejd" tj., dniami zatracenia. Uczą też, że żydowi wolno oszukać, okraść chrześcijanina, bo "wszystkie majętności gojów są jako pustynia, kto je pierwszy zajmie, ten jest ich panem".Tak więc księgę zawierającą 12 grubych tomów i dyszącą nienawiścią ku Chrystusowi Panu i chrześcijanom wtłacza się w głowy, że to księga święta, ważniejsza od Pisma św., tak że nawet sam Pan Bóg uczy się Talmudu i radzi się uczonych w Talmudzie rabinów.Nic więc dziwnego, że ani przeciętny żyd, ani rabin nie ma zazwyczaj pojęcia o religii Chrystusowej, karmiony jedynie nienawiścią ku swemu Odkupicielowi, zakopany w sprawach doczesnych, goniący za złotem i władzą, nie przypuszcza nawet, ile pokoju i szczęścia daje jeszcze na tej ziemi wierna, gorliwa i wspaniałomyślna miłość Ukrzyżowanego, jak ona przewyższa wszystkie "szczęścia" zmysłowe czy umysłowe, które daje nędzny świat." -sw. Maksymilian Maria Kolbe - "Rycerz Niepokalanej" 5 (1926) 2-7.
    105. Ludwik Feuerbach, "Wiara żydowska jest egoizmem w formy wyznaniowe ubranym. Ich bóg jest personifikacją rasowego samolubstwa"
    106. Werner Sombart, "Żydowi w Anglii udaje się być Anglikiem, we Francji - Francuzem. Tam, gdzie chce, jest Niemcem, Włochem - tam, gdzie jest mu lepiej. Jest pra-Madziarem na Węgrzech, irredentystą we Włoszech i antysemitą we Francji lub w Polsce" (Berlin, 1911)
    107. Bernard Lazare - francuski Żyd, "Gdyby nienawiść i wstręt okazywał tylko jeden naród, byłoby to zrozumiałe. Jednakże Żydzi na tę nienawiść narażeni byli zawsze i od wszystkich narodów, wśród których żyli. Ponieważ wrogowie Żydów należeli do najróżniejszych narodów, narody te żyły w krajach bardzo od siebie odległych, wyznawały inne religie, miały inną kulturę i inne prawa, przeto przyczyny antysemityzmu tkwią w Żydach a nie w narodach, wśród których żyją" ("L'antisemitisme" Paryż 1933)
    108. Jakow Rumowicz, „U nas prawie połowa to Żydzi byli, ale co to za partyzanci? Grabili tylko i gwałcili." popełnionymi przez „partyzantkę żydostwa sowieckiego" zbrodniami, takimi jak te w wsi Koniuchy i Naliboki (1944). O żydowskiej partyzantce sowieckiej tak wypowiada się były jej partyzant.
    109. Immanuell Kan, "Dziwne i niepodobna jest pojac w jaki sposób naród ów, prawie z samych handlarzy zlozony, grasuje miedzy innemi narodami, wyzyskujac je". "Antropologia pragmatyczna", wydana w roku 1798 w Królewcu
    110. Renan "Nienawisc i niechec do zydów byla powszechna juz w czasach starozytnych. Wszedzie, gdzie zydzi panowali, zycie pogan stawalo sie nie do wytrzymania, zadne okrucienstwo nie moglo isc w porównaniu z zydowskiem". "Zydostwo z punktu widzenia rasy i religji"
    111. Hannah Arendt Zydowka w 1964r:"". "Rola przywodcow zydowskich w zniszczeniu wlasnego narodu jest dla Zydow bez watpienia najciemniejszym rozdzialem ich historii. W Amsterdamie i Warszawie, w Berlinie i Bukareszcie, nazisci mogli polegac na zydowskich funkcjonariuszach, ktorzy sporzadzali spisy osob i ich majatku, zbierali u deportowanych pieniadze na pokrycie kosztow deportacji i eksterminacji, pilnowali pozostawionych mieszkan, tworzyli sily policyjne by lapac Zydow i ladowac ich do pociagow az do smutnego konca....... Powolani przez oskarzenie swiadkowie potwierdzili znany juz fakt, ze to zydowskie komanda zatrudnione byly bezposrednio przy eksterminacji. Te sonderkommanda pracowaly przy komorach gazowych i krematoriach, wyrywaly trupom zlote zeby i obcinaly wlosy, wykopywaly groby i pozniej te same groby rozkopywaly by zatrzec slady ludobojstwa.To zydowscy technicy zbudowali nieuzywana pozniej komore gazowa w Theresienstadt, gdzie zydowska autonomia byla tak daleko posunieta, ze nawet kat byl Zydem"
    112. Mathis Bortner stwierdza nastepujaco: "Nie tylko Zyd Pinkeles (rabin z Nowego Yorku i glowny ideolog NSDAP) alias Trebutsch-Lincoln byl agentem hitlerowskim w Anglii. Czolowy mason brytyjski i europejski - ksiaze Bernhard rowniez zostal zwerbowany przez nazistowski wywiad w 1934r. Otrzymal tez zatrudnienie w IG Farben. Ten potezny koncern chemiczny, 8 lat pozniej rozpoczal produkcje Cyklonu B do usmiercania setek tysiecy ofiar. Koncern ten wspolpracowal z hitlerowska III Rzesza wraz z koncernem paliwowym Standard Oil Co., ktorego glownym udzialowcem byl Zyd i mason Dawid Rockefeller - zalozyciel powojennej Komisji Trojstronnej, ktora wraz z Klubem Bilderberg (zalozyciel Josel Retinger - Zyd i mason z B'nai B'rith, podwojny agent sowiecko-angielski i byly adjutant gen.Sikorskiego) stanowi najwazniejsza strukture zydomasonskiego Rzadu Swiatowego".
    113. Pierre deVillemarest wysoki oficer francuskiego wywiadu: "Armia sowiecka wraz z Wehrmachtem dokonala IV Rozbioru Polski po 17 wrzesnia 1939r i zaopatrywala sie w paliwa w zaglebiach naftowych Baku nalezacych do Harrimana (Zyd amerykanski) i Walkera (tesc bylego prezydenta G.Busha, masona 33 stopnia)....... Oboz zaglady w Auschwitz (Oswiecim) zbudowali nie hitlerowcy, ale kartel powstaly z polaczenia IG Farben i Standard Oil Co., ktorego glownym wspolzalozycielem byl D. Rockefeller - Zyd amerykanski. Konstruktorzy Standard Oil Co. zaprojektowali komory gazowe dla obozu w Auschwitz. Firma uzyskiwala lukrat
  • @zygmuntbialas 02:32:39
    Ja także znalazłem ciekawe dokumenty, na temat rodziny, dziadków.
    Tu o dziadku (?) prezydenta Wrocławia(dlatego tak lubi i lezie Niemcom w odbyt), oto jego przedstawiciel rodziny, może p.Bogdan być bardzo dumny z???---Edmund Zdrojewski (ur. 24 sierpnia 1915 w Toruniu, zm. 30 października 1948) - zbrodniarz nazistowski, jeden z funkcjonariuszy pełniących służbę w niemieckich obozach koncentracyjnych i SS-Hauptscharführer. Służbę w obozach koncentracyjnych rozpoczął w Mauthausen-Gusen. Następnie w 1943 został zastępcą Lagerführera w obozie Płaszów. Wreszcie od lutego 1945 Zdrojewski sprawował funkcję komendanta Kottern-Weidach, podobozu KL Dachau. Po zakończeniu wojny zasiadł na ławie oskarżonych wraz z 20 innymi esesmanami, którzy pełnili służbę w obozach Plaszów i Auschwitz-Birkenau w procesie, który odbywał się przed polskim Sądem Okręgowym w Krakowie. Wyrok został ogłoszony 23 stycznia 1948. Zdrojewski został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano 30.10.1948 w Krakowie.
  • @zygmuntbialas 02:32:39
    Nie było komór gazowych w Auschwitz!

    Oto dowód i relacja świadka.Nie było komór gazowych !
    ========================
    Powyższa informacja jest konkluzja 30-letnich badan naukowców i historyków.
    Komory gazowe były wymysłem żydowskiej i żydo bolszewickiej propagandy, tak jak nieprawdziwa była liczba 6 mln żydowskich ofiar obozów koncentracyjnych(miało ich ponoć zginąć więcej niż było) - artykuł na stronie:
    http://www.ihr.org/leaflets/gaschambers.shtml

    Kolejna informacja negująca "komory gazowe"
    ----------------------------------------------------------
    http://www.rense.com/general53/aauz.htm

    In a dramatic and unprecedented videotaped interview, Dr. Franciszek Piper, senior curator and director of archives of the Auschwitz State Museum admitted on camera that 'Krema 1,' the alleged 'homicidal gas chamber' shown off to hundreds of thousands of tourists every year at the Auschwitz main camp, was, in fact, fabricated after the war by the Soviet Union - apparently on the direct orders of Josef Stalin.

    Tłumaczenie
    ===========
    W dramatycznym i niespotykanym wywiadzie nagranym na taśmie video,
    Dr Franciszek Piper, starszy kurator i dyrektor archiwum państwowego w Auschwitz-Oświęcim wyznał przed kamera, że krematorium 1, domniemana komora gazowa jaką pokazywano setkom tysięcy turystów odwiedzających corocznie główny obóz w Auschwitz-Oświęcim, była zgodnie z faktem wybudowana po wojnie przez Związek Radziecki - oczywiście z bezpośrednich rozkazów Józefa Stalina, by "ukryć" rozprowadzanie 1.1mln Żydów po Polsce, stąd też te zawyżone dane tych, którzy zginęli(przeważnie biedota) z rąk swych braci. Rotmistrz Pilecki, dokładnie wiedział,co tam się, działo, (ginęli przeważnie Polacy!), kto był faktycznym mordercą swych braci, i jako niewygodny świadek tamtych wydarzeń musiał zginąć, bo by zawaliły się, misterne kłamstwa w tym temacie żydobolszewi, na wyraźne polecenie Cymermana alias Cyrankiewicza, kapo tego obozu, którego w "nagrodę" za likwidację swych braci w wierze, Niemcy wysłali do sanatorium w Szwajcarii, a nie przez komin. Taką samą rolę tam pełnił niejaki znany "profesor", który dostał "chorobowe" i odwieziono go samochodem komendanta na dworzec w Oświęcimiu a potem z biletem I klasy pociągiem do Warszawy, o co wystarała się,j ego rodzona siostra żona wysokiego oficera Gestapo w Budapeszcie, też oczywiście żyda.Teraz jest sowicie odznaczany przez swych mocodawców, medalami,których już udźwignąć nie może. To samo pisał dr Ratajczak w swej pracy na ten temat,opierając się ,na dokumentach i zeznaniach świadków, także tego wymienionego, skazano go za antycośtam i zaszczuto, pozbawiając pracy na uczelni w Opolu a na koniec zamordowano. Prawda o żydach jest największym ich wrogiem, lecz już jej nie da się, dłużej ukryć w dobie Internetu, kłopot z cenzurą, umożliwieniem dojścia do innych źródeł niż żydowskie, no i uczciwi Żydzi jak prof. Finkelstejn czy Shahak i inni o tym także piszą..
  • @zygmuntbialas
    Kiedyś obiecałem wstawić tu na tym forum wyczyny Żydów, które zrodziły "antysemityzm"-a raczej antysyjonizm wśród narodów Europy i nie tylko.
    Ten antysemityzm to nic innego jak krytyka antyhumanitarnych zachowań Żydów pośród innych społeczności i powstający nieufny i wręcz wrogi stosunek do nich.
    Jest tam wiele opisów żydowskich historyków, rabinów i naukowców jak: S.Hirszhorn, H.Nussbaum, S.Rappaport, M.Saperstein, Graetz, I.A.Argus, Alfred Lilienthal, Josef Kastein, Louis Golding, Nahum Goldman i innych potwierdzających te zachowania oraz wiele slow krytyki wypowiedzianych pod adresem Żydów przez znane żyjące wówczas osobistości.Nie sposób nie wierzyć w te słowa i zdarzenia historyczne. Wszystko czyta się, zapartym tchem. Są tam również fragmenty kto stał za wieloma barbarzyńskimi paleniami ludzi na stosach w czasie Inkwizycji(podpowiem-Żydzi!,tak oskarżający KK to byli Żydzi!). Wiele materiału, którym można bez problemu zatkać buzie wrogom Kościoła Katolickiego i wszystkim miłośnikom żydostwa.
    Na przestrzeni historii ludzkości widać co oni innym uczynili i co czynią nadal.
    Oto ten materiał – który jest dostępny na Internecie – poniżej
    ANTYSEMITYZM
    W roku 1879 hamburski anarchista Wilhelm Marr założył Ligę Antysemicką, wprowadzając do słownika politycznego termin “antysemityzm” . Choć brzmi to niemal jak paradoks, to miał on żydowskiego ojca Heinricha Marra, który był znanym artystą w Hamburgu. Warto jednak zauważyć, że termin “antysemityzm” w warunkach drugiej połowy XIX wieku (zgodnie z teorią o tzw. “rasach niższych”) wymierzony był przeciw wszystkim Semitom : tj. Arabom, Żydom, Aramejczykom, Chaldejczykom, Asyryjczykom, Etiopczykom itp. Obecnie zatracił swój pierwotny sens i został przywłaszczony przez niektóre środowiska żydowskie jako określenie jakiejkolwiek krytyki czy postawy skierowanej przeciwko nim. Poniżej przedstawiono fragment hasła „Antysemityzm” Encyklopedia Białych Plam, tom I
    ANTYSEMITYZM – potocznie: antyżydowski rasizm lub szowinizm. Antysemityzm jest jednym z najbardziej nadużywanych i zakłamywanych pojęć w ostatnich czasach; nie¬precyzyjne jest samo stosowanie terminu „antysemityzmu” (wprowadzonego 1879 przez W. Marra) wyłącznie w odniesieniu do Żydów, ponieważ ogromną część Semitów stanowią narody arabskie; w codziennej praktyce bardzo często zniekształca się pojecie antysemityzmu odnoszące się do antyżydowskiego rasizmu, przenosząc je na rzeczy z nim nieporównywalne; terminu tego nadużywa się dla dyskwalifikowania każdej osoby w jakikolwiek sposób krytykującej konkretne zachowanie osób pochodzenia żydowskiego lub polemizującej z nimi, a także w odniesieniu do krytyki zachowań Żydów w historii, krytyki cech ich charakteru narodowego, antychrześcijańskich sformułowań Talmudu czy fanatyzmu wyznaniowego we współczesnym Izraelu. Miano antysemity można zyskać za przypomnienie zachowania Judenratów i policji żydowskiej w czasie II wojny światowej, sprzeciwianie się monopolizowaniu przez Żydów martyrologii okresu wojny (holocaust), eksploatowaniu jej w celach komercyjnych (shoah-business) lub za protest przeciwko usunięciu krzyża upamiętniającego śmierć katolików w obozie koncentracyjnym Auschwitz; dotyczy to również krytyki lobby żydowskiego w USA i krajach europejskich, konfliktów miedzy Żydami i nie-Żydami w sprawach gospodarczo-finansowych, starć partyjnych frakcji politycznych (np. „Puławian” i „Natolińczyków” w Polsce od 1956), krytyki utworów nieprzychylnych Polakom autorów żydowskich (np. po¬wieści L. Urisa czy film Shtetl M.Marzyńskiego); zarzut antysemityzmu bardzo często odnosi się też do osób krytykujących polityków, twórców, publicystów czy biznesmenów, a nawet aferzystów pochodzenia żydowskiego; za antysemitę może być uznany zarówno ten, kto wyśmiewa żydowską wymowę (tzw. żydłaczenie), jak i ten, kto krytykuje przywłaszczanie przez autorów żydowskich wielkich postaci z innych narodów, przypomina zbrodnie żydowskich stalinowców w Rosji, Polsce i innych krajach; w spisie rzekomych przejawów antyżydowskiego rasizmu znajduje się krytyka zarówno pospiesznego sprzedania za bezcen gmachu „Pasty” Fundacji Nissenbaumów, jak i niehumanitarnego uboju zwierząt; w wydanym przez Żydowski Instytut Historyczny wyborze źródeł z dziejów Żydów w Polsce Ideologia antysemicka (1994) za przejaw antysemityzmu uznano krytykę złego stanu sanitarnego dzielnicy żydowskiej we Lwowie na łamach „Czasu” 1871; najczęściej oskarżenia o antysemityzm nie próbuje się nawet uzasadniać, rzucając je publicznie lub w charakterze pogłoski w kręgach towarzyskich na osobę reprezentującą odmienne poglądy polityczne; tworzy się w ten sposób typ antysemity z mianowania; jednym z najskrajniejszych zarzutów antysemityzmu „wsławił się” żydowski historyk S. Hirszhorn w Dziejach Żydów w Polsce (1921); za przejaw antysemityzmu uznał on samo używanie przez instytucje oświatowe i społeczne nazw akcentujących ich chrześcijańskość czy katolickość. Zarzuty antysemityzmu, najczęściej nieuzasadnione, kierowa¬no w przeszłości przeciw wielu twórcom i politykom o bardzo różnych postawach i poglądach; znajdowali się wśród nich m.in,: Cyceron, Seneka, Strabon, Kwintylian, Horacy, Juwenalis, G. Chaucer, Erazm z Rotterdamu, W. Shakespeare, D. Defoe, D. Diderot, P.H. Kolbach, J. W, Goethe, G.W.F, Hegel, A, Schopenhauer, Napoleon Bonaparte, W.M, Thackeray, J.Cr. Herder, I. Kant, Ch. Dickens, A, Puszkin, R. Wagner, F. Liszt, N. Gogol, F. Dostojewski, A. Czechow, I. Turgieniew. L, Tołstoj, J. Proudhon, E. Degas, A. Renoir. K, Marks (jako Żyd-antysemita), E. Henan, H.G. Wells, G.B. Shaw. T. Dreiser, T.A. Edison, W. Disney, G.K. Chesterton, W. Lippman (jako Żyd-antysemita), M, Bułhakow, B. Pasternak, A. Sołżenicyn, T.S. Eliot, gen. O. Patton, Ch. de Gaulle, A. Gide, H. Arendt (jako Żydówka-antysemitka). A.J. Toynbee; spośród Polaków o antysemityzm oskarżano m.in, P.Włodkowica, J. Ostroroga, M. Reja, P. Skargę, S. Czarnieckiego, S. Konarskiego, H. Kołłątaja, S. Staszica, J.U. Niemcewicza, M, Mochnackiego, Z. Krasińskiego, A. Mickiewicza, J.L Kraszewskiego, B. Prusa, A, Świetochowskiego, W. Reymonta, S. Żeromskiego, R. Dmowskiego, J. Piłsudskiego, I. Paderawskiego. W. Sikorskiego, A. Słonimskiego (jako Żyda-antysemitę za uwagi o nadwrażliwości Żydów), J. Tuwima (jako Żyda-antysemitę za wiersze wyszydzające żydowskich bankierów), S. Roweckiego-Grota, T. Bora-Komorowskiego, W. Andersa, prymasa A. Hlonda, św. Maksymiliana Marię Kolbego, prymasa S. Wyszyńskiego, M. Dąbrowską, S. Kisielewskiego. prymasa J. Glempa. a nawet papieża Jana Pawła II.
    Początki antysemityzmu bardzo często mylnie wiąże się z powstaniem chrześcijaństwa, aby uzasadnić współczesne ataki na Kościół: w rzeczywistości historia antysemityzmu sięga kilkuset lat przed powstaniem chrześcijaństwa; już za czasów faraona Memeptaha. który rozpoczął rządy w Egipcie ok. 1225 przed Chrystusem pojawił się najstarszy znany tekst antyżydowki; była to tzw. Stela Memeptaha. upamiętniająca jego zwycięstwo nad Żydami w 5 roku panowania; faraon triumfalnie obwieszczał w niej całkowite unicestwienie Izraela, który ”nie ma już więcej nasienia”; podobne antyżydowskie enuncjacje powtarzali później w starożytności liczni wrogowie Żydów od władców asyryjskich i babilońskich po wodzów helleńskich (Antioch) i rzymskich; zawarta w Starym Testamencie Księga Estery opisuje historię zapiekłego wroga Żydów Hamana, wezyra króla Persji Kserksesa I (V w. przed Chr.): Haman. który mógłby być uznany za prekursora zbrodniczego antysemityzmu namówił króla Kserksesa do wymordowania całego narodu żydowskiego łącznie z kobietami i dziećmi: według Księgi Estery zamiar ten został zniweczony dzięki skutecznemu przeciwdziałaniu dwojga Żydów; Mardocheusza i Estery: nie tylko doprowadzili do obalenia i śmierci Hamana. ale uzyskali od Kserksesa dla Żydów prawo do wymordowania wszystkich swoich wrogów: skończyło się to wielką rzezią dokonaną przez Hebrajczyków na znienawidzonych przez siebie członkach innych nacji – wg księgi Estery miało ich zginąć 75 tys. (twierdzenie to wydaje się dość mocno przesadzone); całkowite unicestwienie przez Żydów ich wrogów w Persji jest dotąd corocznie świętowane przez nich w ramach specjalnego święta Purim.
    Silna nienawiść do Żydów cechowała starożytnych Greków; począwszy od II w. przed Chr. Grecy byli sprawcami najgłośniejszych pogromów Żydów w starożytności. m.in. w Jerozolimie w II w. przed Chr. (jego sprawcą byt jeden z wodzów Antiocha Wielkiego), w Aleksandrii 38 po Chr. i w żydowskiej dzielnicy Cezarei 66 po Chr.: u źródeł tych pogromów tkwiły głębokie konflikty narodowościowe, religijne i ekonomiczne, nierzadko nasilające się także z winy Żydów: wybitny XIX-wieczny historyk żydowski H. Graetz opisuje w Historii Żydów bardzo uciążliwą dla ludności greckiej działalność Żyda Józefa, przez 22 lata sprawującego w służbie Ptolomeuszy urząd głównego dzierżawcy podatków, czyli swego rodzaju wielkorządcy w krajach Syrii i Fenicji: „Józef stal się w istocie władcą całej Palestyny (,..) Z nadzwyczajną surowością egzekwował podatki. W Gazie i Scytopolis, których grecka ludność ośmieliła się stawić mu opór i obrzuciła go obelgami, kazał ściąć najprzedniejszych i najbogatszych obywateli i zabrać na rzecz króla ich wielkie majątki. (…) tak dalece nie szczędził przedstawiających siłę płatniczą republik, że w obecności króla uczynił ktoś złośliwą uwagę: "Józef zdarł z całej Syrii mięso i same z niej kości zostawił" (…) Dzięki niezmiernym bogactwom, które Józef zebrał na dzierżawie podatków, spadł na Judeę prawdziwy deszcz złoty. Wydobył naród z ubóstwa i nędzy i zlał nań dostatek. Dla ściągania daniny potrzebował zaufanych poborców i wybierał ich oczywiście najczęściej spośród własnego narodu. Ci urzędnicy bogacili się przyrodzoną rzeczy koleją.” Zdaniem współczesnego autora Historii Żydów P.Johnsona w nasileniu się niechęci Greków do Żydów dużą rolę odegrało ustanowienie żydowskiego królestwa Hasmonejskiego (Machabeuszy) i jego „religijny ucisk greckich – pogańskich miast”; już w 131 przed Chr. doradcy władcy seleucyjskiego Antiocha Sidelesa radzili mu aby zniszczyć Jerozolimę i całkowicie unicestwić lud żydowski; uzasadniali to tym że „jest to jedyny lud na ziemi. który odmawia wejścia w stosunki z resztą ludności”. Wśród przyczyn nasilania się nastrojów antyżydowskich w starożytności wyraźnie dominowała niechęć do opartych na religijnych uzasadnieniach dążeń Żydów do izolowania się od otaczających ich narodów; wg Księgi Estery już w V w. przed Chr., wezyr króla Kserksesa Haman wskazywał królowi Persów: „Wśród ludów wszystkich prowincji twojego królestwa żyje pewien lud w odosobnieniu od innych ludów. Prawa jego są zupełnie inne niż u wszystkich ludów”: w uzyskanym przez Hamana dekrecie Kserksesa przeciwko Żydom znalazły się stwierdzenia: „Pośród wszystkich plemion świata żyje zmieszany z nimi pewien nieprzyjazny innym lud, z powodu swych praw wrogi wszystkim innym narodom (…) przekonaliśmy się, ze jedynie ten naród pozostaje w niezgodzie z całym rodzajem ludzkim, że Żyje w odosobnieniu na skutek stosowania dziwacznych obyczajów”. Skrajny separatyzm Żydów w stosunku do innych narodów wynikał z samej idei narodu żydowskiego jako wybranego przez Boga: idea ta pomagała w integrowaniu Żydów w czasach obcych podbojów i rozproszenia po świecie, w tzw. Diasporze (golus); jeden z najwybitniejszych satyryków rzymskich Juwenalis. pisał o Żydach już w I wieku przed Chr. "Syn przesądnych czcicieli sabatu kłania się, tylko niebu i obłokom. Za przykładem dawnych ojców brzydzi się ludzi (…). Nie wskazałby on drogi zbłąkanemu wędrowcowi obcej sekty ani źródła spragnionemu cudzoziemcowi", kierowane przeciw Żydom oskarżenia o ksenofobię, pogardę dla innych narodów jako gorszych łączono ze strachem przed siłą Żydów jako zgodnie działających, przedsiębiorczych i niebezpiecznych konkurentów handlowych grecki geograf Strabon, autor pierwszej w dziejach geografii powszechnej Świata, pisał w I w. przed Chr.: „Żydzi przeniknęli do wszystkich miast na całej powierzchni ziemi, nie znaleźć miejsca, gdzie by nie zagnieździli się i nie starali zapanować. Ściśle zjednoczeni, fanatyczni (…) groźni współzawodnicy kupców całego świata, sieją po całej ziemi postrach swych zimnych, wyrachowanych namiętności i wzbudzają ogólna nienawiść”; słynny rzymski historyk Tacyt oskarża Żydów o nienawistną wrogość wobec wszystkiego, co nie jest żydowskie (adversus omnes hostile odium); retor i pedagog Kwintylian określa Żydów jako "naród wrogi i bardzo szkodliwy dla innych". Szczególnym zarzewiem konfliktów we wszystkich krajach, w których Żydzi się osiedlali, stawał się ich monoteizm i gwałtowne negowanie istnienia wszelkich pogańskich bóstw; z powodu monoteizmu Pliniusz Starszy piętnował Żydów jako gens contumelia numinun insignis – naród odznaczający się pogardą dla bogów; Józef Flawiusz stwierdzał zaś: „Są winni tego, że nie czczą tych bogów jak inne narody”. Wrogość do Żydów potęgowały stosowane przez nich bardzo rygorystyczne przepisy i tabu zwłaszcza prawa dotyczące diety i czystości, połączone z traktowaniem nie-Żydów jako rytualnie nieczystych: za najbardziej odpychającą praktykę uznano zabieg obrzezania, które cały świat grecko-rzymski traktował jako przejaw barbarzyństwa; zakaz spożywania wieprzowiny przez Żydów, uniemożliwiający im ucztowanie z poganami. przyjmowano zaś jako dowód aspołecznego charakteru Żydów: starożytnych Greków i Rzymian szokował nawet żydowski zwyczaj świętowania szabasu jako dnia całkowitej bezczynności; historyk Swetoniusz komentował „Spędzać co siódmy dzień bezczynnie, to tracić siódmą część życia”: zajadły wróg Żydów Apion wywodzi etymologię słowa szabas od egipskiego Sabbatosis tj. „ból w pachwinie” i przekonywał, że Hebrajczycy w czasie ich ucieczki z Egiptu pod wodzą Mojżesza po 6 dniach marszu zostali dotknięci tak ciężkimi wrzodami w pachwinie, że byli zmuszeni do odpoczynku dnia siódmego; szczególną niechęć budził żydowski zakaz małżeństw z nie-Żydami; traktowany jako przejaw anty humanitaryzmu, wręcz mizantropii. Wzrostowi antyżydowskich fobii w starożytności sprzyjała skrajna bezwzględność okazywana przez Żydów w czasie wojen z sąsiadami i okrucieństwo wobec podbijanych ludów (np, Kananejczyków): w Biblii odnotowano, iż po zdobyciu Jerycha Żydzi „na mocy klątwy przeznaczyli na zabicie ostrzem miecza wszystko co było w mieście, mężczyzn i kobiety, młodzieńców i starców, woły, owce i osły”; także po zdobyciu Chasoru stolicy pn. Kanaanu. „ostrzem miecza pobili wszystko co żywe (obłożywszy klątwą). Nic pozostawiono żywej duszy, a Chasor spalono”; będąc hardo wojowniczym narodem, Żydzi stawiali zaciekły opór licznym najeźdźcom, szczególnie wsławiając się kolejnymi powstaniami przeciwko Rzymowi, najpotężniejszemu państwu starożytności: okazywali w tych walkach skrajny upór i fanatyzm religijno-narodowy: ok. 115 po Chr. Żydzi dokonali „okrutnej masakry 220 000 Greków na Cyrenajce i 240 000 Greków na Cyprze i olbrzymiej liczby ludności w Egipcie” (F. Gibbon. Zmierzch Cesarstwa Rzymskiego), po rozbiciu powstania żydowskiego, wydano prawo zakazujące Żydom po wieczne czasy wstępu na Cypr, nawet gdyby wylądowali jako rozbitkowie: znienawidzeni przez Rzymian i Greków, po stłumieniu kolejnego powstania Bar Kociłby (135 po Chr,) Żydzi zostali zdziesiątkowani i rozproszeni po różnych częściach Imperium Rzymskiego. Już wcześniej rozproszenie wielkiej części Żydów (diaspora) stało się źródłem szczególnego nasilenia konfliktów na tle gospodarczo-handlowym, z przedstawicielami innych narodów, zwłaszcza Greków, którzy stanowili dużą część ówczesnych bogaczy i kupców; do szczególnie gwałtownych napięć grecko-żydowskich dochodziło w Aleksandrii gdzie mieszkała bardzo liczna społeczność żydowska; po kolejnych starciach w Aleksandrii cesarz Klaudiusz wezwał Żydów do bardziej tolerancyjnego odnoszenia się do religii innych ludów; w specjalnym edykcie dla Aleksandrii zagroził tamtejszej gminie żydowskiej, że jeśli okażą się nietolerancyjni, będzie ich traktował jak ludzi roznoszących „po całym świecie powszechną zarazę"
    Często jednostronnie eksponuje się wyolbrzymione przejawy niechęci chrześcijan do Żydów w przeszłości, przemilcza zaś fakty świadczące o długiej historii nienawiści bardzo dużej części Żydów do chrześcijan: do najczęściej powielanych fałszów należy łączenie początków antysemityzmu z powstaniem chrześcijaństwa; skrajnym tego przejawem jest oskarżanie o antysemityzm pierwszych apostołów, choć prawie wszyscy oni byli akurat Żydami; prawdą jest, że konflikty między chrześcijanami a wyznawcami judaizmu zaczęły się już u zarania chrześcijaństwa, jednak faktycznymi ich sprawcami byli fanatycy judaizmu, obawiający się siły nowej religii; izraelski profesor I. Shahak pisał w Żydowskich dziejach i religii. iż: „W rzeczywistości (…) wrogość wobec chrześcijan datuje się z czasów, kiedy ci ostatni byli jeszcze słabi i sami cierpieli prześladowania (w tym prześladowania z rąk Żydów)”; wyznawcy judaizmu prześladowali już apostołów; jeden z siedmiu pierwszych diakonów – św. Szczepan został ukamienowany z wyroku żydowskiego Sanhedrynu; wśród chrześcijan utrwaliło się nawet przekonanie o poparciu większości Żydów dla kolejnych prześladowań chrześcijan przez cesarzy rzymskich; E.H. Flannery pisał w The Anguish of the Jews, że: "Prześladowanie Chrześcijan za Nerona było bez wątpienia spowodowane przez żydowskie donosy (…). Przypuszczalnymi ich sprawcami byli Poppea, żona Nerona, żydowska pro izraelitka i jej otoczenie", apologeta chrześcijaństwa z przełomu II/III w. Tertulian wyrzucał Żydom, że podżegają do prześladowań chrześcijan (synagogas Judeorum fontes persecutionem); natomiast Orygenes w swym Contra Celsum napiętnował żydowskie obelgi przeciwko Jezusowi Chrystusowi. Pod koniec I w. powstała pełna wrogości do chrześcijan Modlitwa przeciw heretykom, stanowiąca część codziennych nabożeństw żydowskich; nasilanie się sporów chrześcijańsko-żydowskich w I-III w. miało miejsce w warunkach wyraźnego uprzywilejowania wyznawców judaizmu przez rzymskie władze: judaizm był religią uznawaną w imperium rzymskim w tym samym czasie, gdy chrześcijan poddawano krwawym prześladowaniom; znamienna pod tym względem była postawa ostatniego wielkiego prześladowcy chrześcijan – cesarza Dioklecjana: jak pisze Graetz: „Dioklecjan okazał się dla Żydów nader przychylnym, tym przychylniejszym może, im hardziej nienawidził chrześcijan”; szczególną przychylnością wobec Żydów odznaczał się również cesarz Julian Apostata znany z prób osłabienia i wykorzenienia chrześcijaństwa: Graetz pisze o Apostacie: „w faworach jakie zlewał na Żydów grała niewątpliwie pewną rolę chęć dokuczenia chrześcijanom”.
    Wbrew niektórym filosemickim uogólnieniom postępowanie Żydów nieraz nacechowane było mściwością i okrucieństwem: po początkowym okresie współdziałania z Mahometem Żydzi zaczęli go konsekwentnie zwalczać, uciekając się do prób zabójstwa od próby strącenia go z tarasu po próbę otrucia przez Żydówkę Zajnabę; władca małego żydowskiego państwa w Arabii Jussuf Dhu Novas (520-530) wsławił się „okrutną rozprawą ze swymi wasalami chrześcijańskimi”: wg Graetza Dhu Novas .”obległ zamieszkane przez chrześcijan miasto Nadżaran i dobywszy je wywarł swój gniew na mieszkańcach: stugębna fama rozgłosiła po świecie wypadki nadżarańskie, przesadzając liczbę ich ofiar i przeistaczając ukaranie buntowników w prześladowanie chrześcijan przez króla żydowskiego, w pełną łez i krwi martyrologię”; wymordowanie chrześcijańskich mieszkańców Nadżaranu przez Dhu Nowasa sprowokowało przeciwko niemu odwet chrześcijańskiego władcy Etiopii Elesbaa; Etiopowie rozbili państwo żydowsko-himjaryckie i jak pisze Graetz: „Najbardziej pastwili się nad Żydami, których tysiące poległy w ekspiacji za męczenników nadżarańskich”; te początki wielowiekowych wzajemnych uprzedzeń między Żydami a chrześcijanami zostały niemal całkowicie zapomniane. W umacnianiu wrogości do Żydów niemałą rolę odegrały zarzuty poddające w wątpliwość ich lojalność wobec państw chrześcijańskich, w których mieszkali: niejednokrotnie zarzucano im wiarołomstwo i spiskowanie z ościennymi wrogami tych państw; w Bizancjum powszechnie oskarżano Żydów o sprzyjanie najeźdźczej armii perskiej, która z ich pomocą zdobyła w 614 r. Jerozolimę (wymordowano przy tym ok. 90 tys. chrześcijan): S.Runciman pisał w Dziejach wypraw krzyżowych o okolicznościach, w jakich padła Jerozolima: „Patriarcha Jerozolimy Zachariasz gotów był zrezygnować z obrony miasta, aby uniknąć rozlewu jednakże ludność chrześcijańska nie chciała tak łatwo oddać się w ręce najeźdźców, W dniu 5 maja 614 r. przy pomocy Żydów zamieszkałych w obrębie murów obronnych. Persowie wdarli się do miasta. Poszło do wydarzeń mrożących krew w żyłach. Wśród płonących kościołów i domostw wymordowano wszystkich chrześcijan, część z nich zginęła z rąk żołdactwa perskiego, a jeszcze więcej zabili Żydzi”. Graetz przyznaje w swej Historii Żydów: „Wieść o słabości oręża chrześcijańskiego i o zwycięskim pochodzie armii perskiej natchnęła Żydów palestyńskich wielką odwaga (…) Dzielna ludność żydowska Tyberiady, Nazaretu i innych miast galilejskich stanęła niezwłocznie pod chorągwiami perskiemi. Zastęp ten dyszący zemstą, nie oszczędził z pewnością chrześcijan i ich kościoła w Tyberiadzie (…) Rzecz to całkiem możliwa, że Żydzi srożyli się bezwzględnie nad świętościami chrześcijańskimi (…) Pospołu z Persami uwijali się po Palestynie burząc kościoły i klasztory”. W 629 r. po odzyskaniu Judei przez Bizancjum doszło z kolei do zemsty chrześcijan na Żydach którzy stali się ofiarami wielkiej masakry w Jerozolimie; w latach 635-639 Bizantyjczycy utracili Palestynę, łącznie z Jerozolimą, na rzecz muzułmańskich Arabów; w czasie zdobywania Palestyny Arabowie korzystali z czynnej pomocy Żydów, służących im za przewodników (wg S. Runcimana). Powszechnie oskarżano Żydów o zdradzieckie postępowanie wobec chrześcijan w Hiszpanii: 694 wzięli oni udział w nieudanym spisku, zmierzającym do obalenia chrześcijańskiego państwa Wizygotów przez muzułmanów z Afryki; kilkanaście lat później Żydzi hiszpańscy gremialnie poparli muzułmańskich najeźdźców na Półwysep Iberyjski; Graetz pisze, że zwycięzcy Arabowie byli wszędzie popierani przez Żydów, którzy m.in. otworzyli im bramy do stolicy kraju Toledo w czasie gdy chrześcijanie błagali w kościele świętych o obronę kraju i wiary”; zwycięzcy właśnie Żydom powierzali zadanie strzeżenia zdobytych miast W XII w. z kolei oskarżano Żydów bizant. o wspieranie najeźdźczych armii Turków seldżuckich: w XV w. ostateczny podbój Konstantynopola przez Turków miał nastąpić dzięki wdarciu się ich do miasta przez dzielnicę żyd. przy aktywnym wsparciu Jej mieszkańców (S.J. Shaw, The Jews of the Ottoman Empire and the Turkish Republic. New York 1991). Znaczącym źródłem zatargów między Żydami a chrześcijanami stały się spory wynikłe na tle gospodarczo-finansowym: sprzyjało temu wyspecjalizowanie się Żydów w lichwie, czyli pożyczaniu pieniędzy na procent w sytuacji, gdy prawo kanoniczne zakazało tego chrześcijanom (od 1179 wszyscy trudniący się lichwą narażeni byli na ekskomunikę): Żydom natomiast ich prawa nie zabraniały pożyczać na procent między sobą, ale pozwalały pożyczać obcym: np. żyd. Księga Powtórzonego Prawa głosi: „Od obcego możesz się domagać, ale od brata nie będziesz żądał odsetek”; Johnson w Historii Żydów wskazuje, że nacjonalistycznie nastawieni Żydzi (np. rabin Akiwa) wyraźnie popierali zróżnicowanie między Żydami a nie-Żydami i stosowanie bez ograniczeń lichwy wobec gojów: XIV-wieczny Żyd francuski Lewi ben Gerszom głosił wprost, że słusznym było obciążanie gojów odsetkami, „ponieważ nie powinno się przyczyniać do zarobku bałwochwalcy … a wyrządzać mu tak wiele szkody, jak to możliwe bez naruszenia sprawiedliwości”; zmonopolizowanie lichwy przez Żydów było źródłem konfliktów z chrześcijanami głownie na skutek pobierania nadmiernie wysokich procentów: Graetz pisze: „Aby zgromadzić duże kapitały zmuszeni byli Żydzi pożyczać na lichwiarskie procenty, a nawet oszukiwać. Ściągali tym na siebie nienawiść ludności i nowe prześladowania”. 1290 doszło na tym tle do wypędzenia Żydów z Anglii: „Żydzi byli gąbkami króla. Wysysali pieniądze z jego poddanych, udzielając lichwiarskich pożyczek. a przed wściekłością dłużników broniło jedynie potężne ramię króla, który z kolei ciągnął, ile chciał z ich stale narastających bogactw. (…) Ale ilekroć król cofał swe osłaniające ramię, od razu straszliwe pogromy kładły kres Żydom i ich zdradliwym pergaminom. Za panowania Edwarda I ten niefortunny układ stosunków w okrutny sposób dobiegł końca. (…) Wygnanie Żydów sławiono jako poświęcenie ze strony króla” (G. Macaulay Trevelyan, Historia Anglii). Niemałą rolę w podsycaniu antyżydowskich nastrojów we wczesnym średniowieczu odegrał bardzo wydatny udział Żydów w handlu chrześcijańskimi niewolnikami: żyd historyk H. Nussbaum pisał: „Pośrednikami zaś tego oburzającego – w swoim czasie wszakże naturą warunków społecznych usprawiedliwionego handlu (niewolnikami) byli Żydzi mający rozległe stosunki”: ściągało to na nich niejednokrotnie potępienie ze strony czołowych postaci Kościoła, w tym m.in. papieża Grzegorza I Wielkiego, skądinąd znanego jako obrońca Żydów przed prześladowaniami, próbami nawracania ich siłą itp.; Grzegorz I uznał handlowanie przez Żydów niewolnikami chrześcijańskimi za jedyne przestępstwo Żydów, które powinno być zwalczane z całą siłą: sprawa ta stawała się niejednokrotnie problemem sporów w różnych państwach chrześcijańskich wczesnego średniowiecza: już 589 król Wizygotów w Hiszpanii Reccared zakazał Żydom nabywania niewolników chrześcijańskich, czym zyskał sobie gorącą pochwałę papieża Grzegorza I. Na początku VIII w. we Francji spór o chrześcijańskich niewolników stal się źródłem bardzo ostrego konfliktu miedzy Kościołem a Żydami: niewolnica żydowskiego właściciela z Lyonu zbiegła z domu swego pana i przyjęła chrzest z rąk biskupa lyońskiego Agobarda. cieszącego się wielkim autorytetem i później zaliczonego przez Kościół w poczet świętych: żydowski mistrz Eberard zagroził biskupowi, że jeśli nie odda on natychmiast zbiegłej niewolnicy, to zostanie do tego zmuszony karami; rozgorzał zacięty spór, który skończył się złożeniem biskupa Agobarda z urzędu mimo, że jego argumentacja była nie do podważenia z punktu widzenia ówczesnych praw kanonicznych: cesarz Ludwik Pobożny jednak bezwarunkowo stanął w sporze po stronie Żydów. Podobnym niepowodzeniem skończyło się wystąpienie biskupa praskiego św. Wojciecha przeciwko handlowaniu przez Żydów niewolnikami chrześcijańskimi: w tym czasie – wg H. Graetza – Żydzi handlowali przeważnie niewolnikami pochodzenia słowiańskiego, których wywozili na zachód Europy, zwłaszcza do Hiszpanii: oburzenie św. Wojciecha wywoływał fakt, że w Czechach „lud o twardym karku a folgujący namiętnościom” sprzedawał Żydom niewolników bez względu na chrzest: próba ukrócenia handlu chrześcijańskimi niewolnikami przez św. Wojciecha zakończyła się jednak fiaskiem, gdyż – jak pisano w jednej ze średniowiecznych kronik: „Przeklęte złoto handlarzy taką moc posiadło, iż świątobliwy mąż [św. Wojciech - .I.R.N.] musiał swe biskupstwo porzucić. między innymi z powodu braku pieniędzy na wykupienie niewolników-chrześcijan, ile ich był zakupił jeden kupiec żydowski” (cyt. za: I. Schiper. Dzieje handlu żydowskiego na ziemiach polskich).
    W ostatnich dziesięcioleciach skrajne rozmiary przybrała upowszechniana przez wielu żydowskich i filosemickich historyków i publicystów teoria o trwających od wielu stuleci prześladowaniach Żydów, którzy jakoby wciąż padali ofiarami rozjuszonego rasistowskiego i religijnego antysemityzmu: podstawą tej teorii stalą się upowszechniana w początkach państwa Izrael dość szczególna, cierpiętnicza wizja historii Żydów; po 1948, głównie pod wpływem premiera Ben Guriona, ukazywano całą dotychczasową historię narodu żydowskiego jako nieprzerwaną falę prześladowań ze strony pogan, chrześcijan i muzułmanów: w imię utylitarnych celów politycznych nowego państwa izraelskiego starano się dowieść, że życie Żydów w diasporze jest niemożliwe do zniesienia ze względu na ciągłe okrutne prześladowania ze strony innych narodów: twierdzenia te stanowiły trzon odrębnej żydowskiej martyrologicznej szkoły historiozoficznej, zwaną łzawą (ang. Lachrymose), która głosiła jakoby jedynym w dziejach okresem wolnym od pogardy i prześladowań były czasy posiadania własnej państwowości (w starożytności do czasów opanowania Judei przez Rzym i współcześnie po utworzeniu Izraela): teoria ta była w całkowitej sprzeczności z rzeczywistym obrazem dziejów Żydów, np. w Polsce, przez stulecia nazywanej „rajem dla Żydów”: zwolennicy łzawej historiografii żydowskiej skrajnie deformowali również dzieje Żydów w Hiszpanii, przedstawiając je wyłącznie jako czas nieprzerwanych prześladowań aż do ostatecznego wypędzenia: zacierali prawdę o „złotych wiekach” Żydów w Hiszpanii, czasach gdy świetnie prosperowali oni pod rządami niektórych chrześcijańskich królów aragońskich i kastylijskich. Nieprawdziwe jest również uogólnianie całej historii Żydów w innych chrześcijańskich krajach Europy Zach. jako ciągu prześladowań i terroru, pokazywanie Żydów jako bezbronnych ofiar, zdanych na łaskę i niełaskę otoczenia; rzetelni historycy od dawna poddawali krytyce tego typu uogólnienia; trudno byłoby bowiem uznać, że los Żydów w VII-X w. był gorszy od losu niewolników chrześcijańskich i pogańskich, którymi handlowali; zwraca się uwagę również i na to, że los Żydów w średniowieczu był bez porównania lepszy od sytuacji chłopów pańszczyźnianych; I. Shahak pisał, że „najbiedniejszy nawet żydowski rzemieślnik, ekonom czy skromny pisarczyk byli w znacznie korzystniejszej sytuacji niż chłop pańszczyźniany”: wg rabina S. Rappaporta: „Niektórzy żydowscy historycy współcześni posuwają się nawet do deklarowania, że w okresie od dziewiątego do dwunastego stulecia Żydom żyło się lepiej niż ich chrześcijańskim sąsiadom” (S. Rappaport. Jew and Gentile: The Philo-Semitic Aspect); zdaniem żyd. naukowca prof. I.A. Argusa z Yeshiva University w Nowym Jorku do końca XlI w. Żydzi cieszyli się wręcz uprzywilejowanym statusem w Europie Zachodniej. Dopiero pod koniec Xl w. pojawiły się pierwsze zagrożenia dla Żydów wraz atakami na nich ze strony pospólstwa towarzyszącego krzyżowcom w pierwszej wyprawie krzyżowej (1096); w kilku krajach doszło wówczas do masakr Żydów, zwłaszcza w Niemczech i Czechach; inspiracją do ataków na Żydów stawały się opowieści ukazujące ich jako "zdradliwych pomocników" muzułmanów; niektórym prowodyrom ataków na Żydów, chcącym ich po prostu obrabować, łatwo było przekonać pospólstwo, że nie warto iść daleko na walkę z muzułmanami, jeśli tuż obok są inni niewierni – Żydzi: faktem jest, że w antyżydowskich masakrach i plądrowaniach brały głównie udział męty społeczne i że pałace biskupie okazywały się najlepszym schronieniem dla ściganych Żydów. Jak pisał F. de Fontette w Historii antysemityzmu: "Wypada zauważyć, że prawie wszędzie hrabiowie i biskupi starali się bronić Żydów", w czasie drugiej wyprawy krzyżowej, gdy znów doszło do masakr Żydów, w ich obronie wystąpił najbardziej podziwiany i wpływowy chrześcijanin XII w. św. Bernard z Clairvaux: w licznych wystąpieniach piętnował on wszelkie próby atakowania Żydów, głosząc, że są one w jaskrawej sprzeczności z Pismem św. i obciążone grzechem śmiertelnym”: hebrajski kronikarz drugiej krucjaty Efraim z Bonn nazwał go wprost "zbawcą Żydów", nie przeszkadza to jednak niektórym wrogim chrześcijaństwu autorom żydowskim przedstawiać działania rozpasanego motłochu jako wyraz cechującej chrześcijaństwo nieubłaganej nienawiści do Żydów; przemilczane są przy tym takie fakty, jak to że sami biskupi niejednokrotnie bezwzględnie tłumili antyżydowskie wystąpienia pospólstwa w czasie wypraw krzyżowych: jak pisze Johnson w Historii Żydów. „Biskup Speyer szybko stłumił rozruchy, używając siły i wieszając przywódców (…) To samo uczynił arcybiskup Kolonii. W Moguncji jednak sam arcybiskup musiał uciekać. by ratować życie”; niekiedy dochodzi do skrajnych deformacji zwielokrotniających liczbę żydowskich ofiar napaści pospólstwa w czasie wypraw krzyżowych, np. w wydanej w 1986 r. broszurze Unii Ameryk. Kongregacji Hebrajskich znalazła się informacja, iż krzyżowcy zabili rzekomo aż 1 mln Żydów; z oburzeniem napiętnował to fałszerstwo amerykański rabin M. Saperstein. pisząc, że: „W rzeczywistości z rąk plebsu rabującego pod hasła¬mi krucjaty zginęło dokładnie 200 razy mniej Żydów – 5 tysięcy osób” (M. Saperstein: Moments of Crisis in Jewish-Christian Relations. London 1989). W czasie pierwszych wypraw krzyżowych istnia¬ły już przyczyny wpływające na nasilanie się antyżydowskich fobii: zawiść o bogactwo znajdujące się w rękach Żydów, niechęć do żydowskich lichwiarzy, wrogość wobec izolujących się obcych, religijne uprzedzenia do narodu, który odrzucił Chrystusa i doprowadził do jego ukrzyżowania; w świadomości przeciętnych chrześcijan przez całe stulecia dominowała wizja Żydów jako narodu Judasza i faryzeuszy popierających skazanie Jezusa na śmierć, przesłaniająca obraz Żydów jako narodu Jezusa i pierwszych apostołów; W 1144 r. w Norwich w An¬glii pojawiło się po raz pierwszy fałszywe oskarżenie Żydów o mord rytualny (kilkaset lat wcześniej podobne oskarżenia wysuwano wobec chrześcijan w Persji): znajdowało ono posłuch u ciemnego pospólstwa, stając się powodem do wystąpień antyżydowskich w różnych krajach Europy Zachodniej; oskarżeń o mord rytualny nie zdołały całkowicie wyeliminować nawet kolejne potępienia ich przez papieży Innocentego IV i Grzegorza X. W średniowieczu nie brakowało różnych form urzędowych upokorzeń Żydów; pierwszy zainicjował je kalif abbasydzki Harun al Raszid. nakładając w roku 807 na Żydów obowiązek noszenia żółtej odznaki na ubraniach; sobór laterański IV nakazał nosić Żydom (1215) krążek, kawałek żółtego płótna; wg autora Historii antysemityzmu F. de Fontette krążek ten nie był początkowo oznaką hańby i stosowano go z dużą „elastycznością”; skrajnym przejawem dyskryminacji było zarządzenie islamskiego szacha Persji XVI w. postanawiające, że Żydzi nie mogą chodzić bez dużego kawałka drewna na plecach, co praktycznie skazywało ich na pozostanie w domu; wyrazem izolacji Żydów od otoczenia były różnorodne getta; trwa dyskusja nad tym czy były to getta pożądane, czy wymuszone: prawdopodobnie wcześniejsze były getta wymuszone na Żydach, ale pisze Johnson: „we wczesnośredniowiecznej Europie często Żydzi wymagali segregacji i wysokich murów jako warunku osiedlenia się w mieście”. Niechęć do Żydów i obawy przed ich oddziaływaniem na chrześcijan wpływały na różne godzące w Żydów restrykcje prawodawstwa kościelne; sobór w Nicei (325) nakazywał, by „nikt z nimi nie wchodził w żadne stosunki ani dla zysku, ani z powodu jedzenia czy picia”; III synod w Toledo zakazał Żydom posiadania niewolników chrześcijańskich, piastowania urzędów (które dawałyby im możliwość karania chrześcijan) i małżeństw Żydów z nie-Żydami; IV synod w Toledo rzucił klątwę na osoby udzielające Żydom protekcji: sobór w Konstantynopolu (692) zakazał korzystania z usług Żydów-lekarzy: sobór laterański III (1179) zabronił Żydom trzymania chrześcijańskich poddanych, służby i rzemieślników; sobór laterański IV zakazał Żydom piastowania stanowisk w administracji państw, i w służbie publicznej; te i im podobne godzące w Żydów postanowienia restrykcyjne najczęściej w niewielkim stopniu były przestrzegane w praktyce, nawet przez rozlicznych papieży, którzy np. bardzo chętnie korzystali z usług Żydów-lekarzy; bez porównania skuteczniejsze były zalecenia Talmudu nakazujące Żydom maksymalne ograniczenie stosunków z chrześcijanami, o czym jednak na ogół nic nie piszą autorzy książek o antysemityzmie, tacy jak F. de Fontette. Pisząc o przejawach antyżydowskich uprzedzeń w historii chrześcijańskiej Europy, nie można równocześnie zapominać o sile panujących wśród Żydów uprzedzeń do chrześcijan; co najgorsze, wyrażały się one już w różnych fanatycznie antychrześcijańskich zapisach Talmudu, traktowanego przez Żydów jako podstawę wykładni judaizmu; izraelski naukowiec, prof. I. Shahak (Żydowskie dzieje i religia) przytoczył liczne przykłady zaleceń Talmudu. służących wpajaniu pogardy i nienawiści do nie-Żydów czyli gojów; przewidywały one m.in. że „każdy pobożny Żyd, przechodząc obok nieżydowskiego cmentarza. musi wypowiedzieć przekleństwo pod adresem spoczywających tam gojów, a przechodząc obok cmentarza żydowskiego, ma obowiązek chwalić Boga. To samo odnosi się do żywych; pobożny Żyd. widząc duże zgromadzenie Żydów, musi pochwalić Boga, mijając zaś zgromadzenie gojów, powinien wypowiedzieć pod ich adresem przekleństwo. Zabudowania nie są z tego wyłączone: Talmud nakazuje, by Żyd przechodząc obok osiedla zamieszkanego przez gojów, prosił Boga o zniszczenie go, jeśli zaś zabudowania są w ruinie, powinien dziękować Bogu za zemstę (…) Nakaz ten został »wzbogacony« przez nowy zwyczaj; mianowicie przechodząc obok kościoła czy krzyża Żyd ma zwyczaj spluwać (zwykle trzy razy), co jest »udoskonaleniem« innej obowiązkowej reguły (…) Zwyczaj ten stał się w dziejach europejskiego żydostwa przyczyną wielu incydentów. Jeden z najgłośniejszych, którego skutki są wciąż widoczne, miał miejsce w czternastowiecznej Pradze. Czeski król Karol IV (który był także cesarzem rzymskim) polecił wmurowanie wspaniałego krucyfiksu pośrodku wybudowanego za jego czasów u istniejącego do dzisiaj mostu kamiennego. Pewnego razu doniesiono mu, że prascy Żydzi mają zwyczaj spluwać ilekroć przechodzą obok krucyfiksu. Jako osławiony obrońca Żydów nie wszczął przeciwko nim prześladowań, lecz nakazał gminie żydowskiej pokryć koszty wyrycia na krzyżu złotymi literami hebrajskimi słowa Adonai (Pan): słowo to jest jednym z siedmiu najświętszych imion Boga i w jego pobliżu nie wolno okazywać najmniejszych nawet oznak braku szacunku. Spluwanie ustało.” W Talmudzie było wiele agresywnych sformułowań wobec „nieczystych” gojów, np.: „każdy goj. który studiuje Talmud i każdy Żyd, który mu w tym pomaga, powinni umrzeć”. „Żyd musi i powinien krzywo-przysięgać. kiedy goje pytają go. czy nasze księgi zawierają cokolwiek przeciwko nim”, „Żydzi to ludzkie istoty, ale narody świata nie są istotami ludzkimi, lecz zwierzęcymi”, „jeżeli goj zabije goja lub Żyda. jest za to odpowiedzialny; ale jeżeli Żyd zabije goja nie jest odpowiedzialny”, „nie będziesz krzywdził twego bliźniego (Biblia), ale nie jest powiedziane: »nie będziesz krzywdził goja«”. „na dom goja patrzy się jak na zagrodę zwierząt” (cyt. za: ks. A. Zwoliński, Starsi bracia, Kraków 1994). W Talmudzie znajdowało się także wiele drastycznych ataków na chrześcijan nazywanych tam „bałwochwalcami, mordercami, gorszymi od zwierząt”: dusze chrześcijan nazywano „złymi i nieczystymi”, a zwłoki „padliną”: nie brakowało również bardzo plugawych treści uwłaczających Jezusowi i Matce Boskiej. Swego rodzaju symbolem siły fanatycznych uprzedzeń rei. wśród Żydów są zalecenia, które znajdują się u największego średniowiecznego żydowskiego filozofa Mojżesza Majmonidesa (1135-1204); jego Miszne Tora uważana jest za najstarszy kodeks prawa talmudycznego: w księdze tej roiło się od napastliwych ataków wymierzonych przeciw chrześcijaństwu i samemu Jezusowi; Majmonides zalecał Żydom, by nie ratowali w żadnym razie życia gojów (z wyjątkiem sytuacji grożących wybuchem wrogości wobec Żydów): „jeśli chodzi o gojów, z którymi nie jesteśmy w stanie wojny…. nie wolno powodować śmierci, lecz równocześnie zabronione jest ich ratowanie wówczas, gdy w jakiś sposób zagrożone jest ich życie… Jeśli dajmy na to. ujrzymy goja wpadającego do morza, nie powinniśmy go ratować, ponieważ zostało napisane: »Nie będziesz czyhał na życie bliźniego swego« – a przecież goj nie jest naszym bliźnim” (Shahak, Żydowskie dzieje i religia.) Majmonides przyjmował jako generalną zasadę to, że każdy poganin, który nie należy do ludu Izraela powinien być wypędzony, a nawet zabity; „Każdy poganin, który nie przestrzega przykazań Noego, powinien być, jeśli znajdzie się pod naszymi rządami, zabity.” (Zwoliński, Starsi bracia): równie bezwzględne były zalecenia Majmonidesa pod adresem niewiernych Żydów: nakazywał wprost ich eksterminację: „Obowiązkiem jest tępienie ich własnymi rękami”. Raz rozpoczęte napaści na Żydów, bezkarne rabunki i mordy stały się zachętą do kolejnych antyżydowskich wystąpień pospólstwa w wielu krajach Europy Zachodniej; do szczególnie okrutnych prześladowań Żydów wielokrotnie dochodziło w Niemczech: już w czasie pierwszej wyprawy krzyżowej (1096) doszło do krwawych masakr w Spirze, Trierze, Moguncji i Wormacji (zginęło ok. 1500 Żydów): ścigani przez motłoch Żydzi kolońscy masowo w akcie desperacji popełniali samobójstwa: „Wielu zadało sobie śmierć w jeziorach i bagnach. Przykład dał im pewien starzec uczony. Samuel Ben-Jechiel. Zarżnął pośrodku wód swego dzielnego, dorodnego syna. zmówiwszy uprzednio błogosławieństwo, które ofiara podchwyciła pobożnym „amen”, poczerń całe otoczenie zaintonowało »Słuchaj lzraelu« i rzuciło się w odmęty”.(Graetz): do kolejnych masakr Żydów w Niemczech doszło w czasie drugiej wyprawy krzyżowej (1146): inicjatorem rzezi stał się francuski mnich Rudolf, który podburzał pospólstwo do masakrowania Żydów okrzykami: Hep! Hep! (skrót od Hierosolyma Est Perdita – Jerozolima jest zniszczona): okrzyki te stały się w przyszłości ulubionymi hasłami niemieckich antysemitów, zagrzewających do kolejnych pogromów; 1298 doszło do kolejnej fali prześladowań Żydów we Frankonii. Bawarii i Austrii: impulsem do masakr stało się oskarżenie, że znieważyli hostię w miasteczku Rottiingen we Frankonii: do następnej fali prześladowań doszło podczas wojen domowych za panowania Ludwika Bawarskiego; 1336-37 organizowała napaści na Żydów na wielkich połaciach Niemiec zorganizowana banda chłopstwa i pospólstwa miejskiego, która przezwała się „żydobójcamii” (Judendenschlager); „Nigdzie nie tępiono Żydów z taką systematycznością i pasją, jak w świętym państwie rzymsko-niemieckim” (Graetz); XIV-wieczny autor Closener ze Strasburga pisał: „Gotówka Żydów była ową trucizną, co ich zabijała”. Obcość i izolacja Żydów sprzyjały powstawaniu najskrajniejszych pogłosek na ich temat wśród niemieckiego pospólstwa, zwłaszcza w czasach różnych katastrof; np. w czasie wielkiej epidemii w Niemczech oskarżono Żydów o zatrucie studzien; 14 II 1349 tłum napadł na Żydów na Judengasse w Strasburgu i zapędził ich na cmentarz, gdzie spalono 2 tys. ludzi; tylko niewielka cząstka spośród nich uratowała życie, deklarując chęć przejścia na wiarę chrześcijańską; zagrabione skarby Żydów rozdzielono między niemieckich mieszczan: niedługo potem doszło do spalenia ponad 400 Żydów w Wormacji; potem przyszła kolej na masakry Żydów w Moguncji i Kolonii; były w Niemczech całe rodziny, które chlubiły się udziałem w paleniu Żydów i same „z dumą” nazywały się Judenbraterami (Judenbrater )-cd .poszukajcie w internecie już sami, może to otworzy wam oczy na zażydzoną Polskę i to co oni z Polską i Polakami zrobili i robią nadal, a durni i odmóżdżeni przez prasę i media w żydowskich przyklaskują zagładzie im samym zgotowanym.To swoiste kuriozum by ofiara się, nie broniła,walczyła o życie lecz jeszcze dziękowała złodziejowi, oprawcy i katowi, za to, że nią raczył się, zająć, wybiera go na najwyższe stołki, etc. Reasumując:Ja myślę, że pomoc dla Żydów ze strony Polaków była już definitywną i ostatnią pomocą na jaka oni mogli liczyć z naszej Polaków strony – zwłaszcza po ich "podziękowaniu" w czasach, gdy okupowali Polskę po 1945 roku do chwili obecnej, gdyż niszczą wszystko co się, da. Oni Żydzi są niereformowalni jak pokazuje to historia i ten ich zbrodniczy komunizm moskiewski czy brukselski,nie widzę różnicy,lecz ten obecny będzie w przyszłości gorszy, gdy go narody nie obalą, nawet siłą.
  • @zygmuntbialas
    Dlaczego Rokossowski został marszałkiem Polski? Bo taniej jest ubrać w polski mundur jednego Rosjanina niż całe wojsko w radzieckie mundury". Ten dowcip dobrze ilustruje stosunek społeczeństwa polskiego do faktu mianowania w listopadzie 1949 r. Konstantina Rokossowskiego marszałkiem Polski i ministrem obrony narodowej. Rokossowski był tylko jednym z tysięcy Rosjan służących w polskiej armii z woli Stalina. Już w 1944 r. sowieckich oficerów w polskich mundurach nazywano popami, czyli "pełniącymi obowiązki Polaków" vide Wolski,etc.Pomóżcie polskim towarzyszom!
    "Jesteście komunistą i radzieckim generałem. Pracujcie w Wojsku Polskim jako komunista i generał. Pomóżcie polskim towarzyszom" - powiedziano w 1943 r.matrioszcze i popowi gen. Jurijowi Bordziłowskiemu. Podobne słowa przed zakończeniem II wojny światowej usłyszało prawie dwadzieścia tysięcy oficerów Armii Czerwonej, którzy trafili do Ludowego Wojska Polskiego. Radzieccy oficerowie stanowili wówczas ponad 50 proc. kadry polskiego wojska. W praktyce zajmowali oni wszystkie istotne stanowiska dowódcze, w tym w Sztabie Głównym WP oraz w Informacji Wojskowej. Większość nie znała języka polskiego.Po zakończeniu wojny sowieccy oficerowie sukcesywnie wyjeżdżali do ZSRR. Już jednak pod koniec lat 40., w atmosferze narastającej szpiegomanii i szerzenia haseł o nasilaniu się walki klasowej, z wojska zwolniono ponad dziewięć tysięcy oficerów wywodzących się głównie z armii II RP. Na najważniejsze stanowiska wrócili oficerowie sowieccy. W 1952 r.aż 44 spośród 56 etatów generalskich w Wojsku Polskim zajmowali oficerowie Armii Czerwonej. To oni objęli też kierownicze stanowiska w MON i Sztabie Generalnym,IW,Wywiadzie i Kontrwywiadzie,WSW,WSI,etc, dowodzili wszystkimi rodzajami wojsk oraz okręgami wojskowymi. Większość komendantów szkół oficerskich także wywodziła się z szeregów Armii Czerwonej.Po śmierci Stalina w 1953 r. zmniejszyła się liczba sowieckich oficerów w Wojsku Polskim, przybyło natomiast doradców wojskowych. Nie wszyscy oficerowie Armii Czerwonej wracali do ZSRR. Około ośmiuset, w tym ośmiu generałów, otrzymało polskie obywatelstwo. Jednym z nich był parcho bolszewik,pop i matrioszka sowiecka gen. Józef Urbanowicz, który zajmował między innymi stanowisko szefa Głównego Zarządu Politycznego oraz wiceministra obrony. Tę ostatnią funkcję pełnił aż do 1984 r. Przez lata Urbanowicz uchodził za jednego z najbliższych współpracowników gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Premier Josek Cymerman kapo z Auschwitz vel Józef Cyrankiewicz w wąskim gronie mówił o Urbanowiczu, że to "ruski człowiek",czyli matrioszka jak i Wolski,matrioszka pilnowała drugiej matrioszki. Większość matrioszek czyli sowieckich oficerów Śmierszy,NKWD,GRU,etc, którzy otrzymali polskie obywatelstwo z rąk i na polecenie Stalina,Moskwy, opuściła szeregi wojska i podjęła pracę w instytucjach centralnych,gospodarce,MSZ, szczególnie w handlu zagranicznym.To tam już urzęduje ich pomiot,trzecie już pokolenie parcho bolszewickich matrioszek-popów,co widoczne i na tym forum,lecz przede wszystkim na forach Onet,WP,Interii,Gaz Wyb,etc.

    Cz.II-Wojsko Polskie było wasalem Moskwy do końca PRL
    Kontrrewolucja październikowa
    W październiku 1956 r. przeciwko obecności sowieckich oficerów w polskiej armii występowała większość członków KC PZPR. W skład nowego Biura Politycznego nie powołano Rokossowskiego, który wkrótce został urlopowany, a następnie odwołany ze stanowiska ministra obrony. Jego miejsce zajął gen. Marian Spychalski, który niedawno opuścił więzienie. Ekipa Władysława Gomułki jeszcze w październiku odwołała ze stanowisk w MON, Sztabie Generalnym i w różnych rodzajach wojsk 35 generałów wywodzących się z Armii Czerwonej. Do wojska wrócili wyrzuceni w poprzednich latach generałowie Zygmunt Duszyński, Kazimierz Graniewski i Czesław Mankiewicz. Gen. Kazimierza Witaszewskiego na stanowisku szefa Głównego Zarządu Politycznego WP zastąpił gen. Janusz Zarzycki. Kontradmirał Jan Wiśniewski, który w październiku zablokował radzieckim okrętom wejście do portu w Gdyni, awansował na stanowisko dowódcy marynarki wojennej. Dowódcą wojsk lotniczych został gen. Jan Frey-Bielecki, o którym w październiku 1956 r. krążyły legendy, że chciał bombardować sowieckie kolumny pancerne idące na Warszawę. Na dowódcę Warszawskiego Okręgu Wojskowego wybrano gen. Józefa Kuropieskę, jeszcze niedawno trzymanego w celi śmierci jako agenta imperialistycznych wywiadów.Popaździernikowe zmiany wywołały zaniepokojenie na Kremlu. Nieufności tej nie przełamało pozostawienie parcho bolszewika,matrioszki i popa gen. Bordziłowskiego na stanowisku szefa Sztabu Generalnego. Odmawiając Gomułce przekazania licencji na produkcję najnowszego wówczas sowieckiego myśliwca Mig-21 (w maju 1957 r.), Chruszczow mówił między innymi: "Piszą u was wszystko, nie szczędząc siebie i nas. (...) Jeśli nawet wszyscy chórem zapewnicie, że zachowacie tajemnicę, ja wam i tak nie uwierzę. (...) Może chcecie Ił-28? Możemy go wam sprzedać, u nas jest już przestarzały".
    Armia kontrolowana
    W latach 50. i 60. Rosjanie dążyli do usunięcia ze stanowisk tych polskich generałów, którzy w październiku 1956 r. po-parli Gomułkę i jego polityczny kurs. Gen. Tadeusz Pióro wspomina, że widział na biurku szefa Sztabu Dowództwa Układu Warszawskiego gen. Antonowa notatkę z nazwiskami kilkunastu polskich generałów przewidzianych do usunięcia z armii. Sojusznikiem Moskwy w tym przedsięwzięciu stało się kierownictwo Wojskowej Służby Wewnętrznej. Szarą eminencją był tam pop i sowiecka matrioszka pułkownik, a następnie generał Teodor Kufel, absolwent szkoły KGB. Już w 1957 r. z armii musiał odejść kontradmirał Jan Wiśniewski. W 1962 r. z Głównego Zarządu Politycznego usunięto gen. Zarzyckiego, a jego miejsce zajął parcho bolszewik, agent NKWD, Śmierszy, IW towarzysz Wolski znany nam jako sowiecka matrioszka gen. Wojciech Jaruzelski. Wiceministra obrony gen. Zygmunta Duszyńskiego oskarżono o romans z sekretarką, która rzekomo utrzymywała jednocześnie kontakty z dyplomatami państw zachodnich. Efektem prowokacji WSW przeciwko Duszyńskiemu była jego dymisja. Ofiarą prowokacji wojskowych specsłużb padł także gen. Tadeusz Pióro. Dowódcę lotnictwa gen. Freya-Bieleckiego wyrzucono z wojska za rewizjonizm. Generałowie Mankiewicz i Bednarz stracili stanowiska na fali antysemickich czystek.
    Gen. Kufel miał z sowieckiego nadania tak duże wpływy, że mógł wydać WSW polecenie "rozpracowania" sowieckich matrioszek,popów,(nie był w to przez Stalina wtajemniczony,te sprawy znał tylko Żukow)generałów Wolskiego vel Wojciecha Jaruzelskiego, Floriana Siwickiego, a nawet Józefa Urbanowicza. Wpływy Moskwy w polskim wojsku gwarantowały taki dobór kadry, że nie występowała ona przeciwko interesom Kremla. Moskwa zawsze miała w naszej armii swoich zaufanych ludzi. W 1981 r. kimś takim był także pop gen. Eugeniusz Molczyk, na wypadek wojny przewidywany na stanowisko dowódcy Frontu Polskiego. W Molczyku - zaufanym człowieku marszałka Wiktora Kulikowa, dowódcy wojsk Układu Warszawskiego - Moskwa widziała ewentualnego następcę Wolskiego vel Jaruzelskiego. Dopiero w 1986 r., kiedy w ZSRR rozpoczęła się era Gorbaczowa, Wolski vel Jaruzelski mógł się pozbyć z armii generałów Molczyka i Kufla stanowiących dla niego śmiertelne zagrożenie. Ten ostatni został odwołany z placówki dyplomatycznej w Berlinie i wyrzucony z PZPR.
    Formy zależności Wojska Polskiego od władz i interesów wielkiego brata ewoluowały wraz ze zmianami w relacjach między PRL i ZSRR. Na fali odwilży w połowie lat 50. wydawało się, że nasza armia odzyskuje suwerenność. Wkrótce okazało się, że to tylko pozór i Sowieci ponownie doprowadzili do częściowej wasalizacji Wojska Polskiego. W różnych formach trwała ona do końca PRL.Wojna podjazdowa
    "Odnośnie wysyłania z terenu Szefostwa WSW do KC PZPR anonimów na niektórych członków Biura Politycznego KC PZPR wyjaśniam, że 'specjalistą' w ich wysyłaniu i preparowaniu wspólnie z płk. W. Siennickim i generałem Kuflem był płk J. Ćwik (...). Których członków Biura Politycznego dotyczyły - co do tego nie jestem zorientowany. Natomiast (...) materiały dotyczące byłych sekretarzy KC PZPR J. Albrechta i A. Starewicza zmierzały do ustalenia ich powiązań z osobami zajmującymi kierownicze stanowiska w wojsku, a szczególnie z tymi, którzy - według określeń gen. Kufla - reprezentowali kierunek 'rewizjonistyczno-syjonistyczny' w wojsku. Byli to gen. Z. Duszyński, gen. J. Fonkowicz, gen. B. Bednarz. W powyższej sprawie były opracowywane informacje adresowane do Sekretariatu KC PZPR oraz Ministra Obrony Narodowej Marszałka Polski M. Spychalskiego".
  • @zygmuntbialas
    Wojskowi ponoć polscy.- GDZIE I POD JAKIMI NAZWISKAMI JEST ICH POMIOT W 3 JUŻ POKOLENIU?
    Ta lista pokazuje, w jakim stopniu "Ludowe Wojsko Polskie", "Wojsko Polskie", "Armia Polska" (mowa tu o utworzonych w ZSRR dywizjach, tzw. "Wojsku Polskim", i przez cały okres trwania PRL - u do 1989r. armii całkowicie kontrolowanej przez stalinowców i żydokomunę, i podległej sowietom) od chwili powstania, była i jest zażydzona - uwaga: nazwiska mogą się powtarzać, ponieważ część nazwisk jest umieszczona na głównej liście
    wszyscy bez wyjątku, wyżsi oficerowie byli od początku 1944 - do 1989 roku szkoleni w Rosji sowieckiej
    *
    gen. Mieczysław Birnbaum - szef wydziału politycznego II Oddziału Ministerstwa Spraw Wojskowych; lata międzywojenne, II Rzeczpospolita
    *
    gen. Edward Braniewski - Brandsteter -
    *
    gen. Jan Drzewiecki - Holzer - szef Zarządu Operacyjnego w latach 1954-1960
    *
    gen. Jan Frey-Bielecki -
    *
    gen. Marian Graniewski - Gutaker -
    *
    gen. Wiktor Grosz - Izaak Medres -
    *
    gen. Artur Jastrzębski - Artur Ritter - Niemiec
    *
    gen. Wacław Komar - właść. Mendel Kossoj -
    *
    gen. Grzegorz Korczyński - Stefan Kilanowicz -
    *
    gen. Leszek Krzemień - Maksymilian Wolf -
    *
    gen. Jakub Krzemieński -
    *
    gen. Matejewski - Kugelschwanz -
    *
    gen. Bernard Mond -
    *
    gen. Marian Naszkowski - Wasser -
    *
    gen. Stanisław Popławski - Siergiej Grochow - polonofob, bolszewik, komunista, agent sowiecki, zbrodniarz, morderca, generał Armii Czerwonej i stalinowskiego LWP; lutym 1920 wstąpił do Armii Czerwonej. Członek WKP(b) od 1930 - Wszechzwiązkowa Partia Komunistyczna (bolszewików) - WKP(b). We wrześniu 1944 został skierowany do Wojska Polskiego w stopniu generała majora. Od 26 września do 19 grudnia 1944 dowodził 2 Armią WP, a następnie 1 Armią WP (do 10 września 1945). Po zakończeniu działań wojennych pełnił funkcję dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego (do 22 listopada 1947), dowódcy wojsk lądowych (do 21 marca 1950), głównego inspektora wyszkolenia bojowego (do 20 listopada 1956). 2 kwietnia 1949 powierzono mu dodatkowo stanowisko II wiceministra obrony narodowej (do 24 grudnia 1949), a po reorganizacji ministerstwa – wiceministra obrony narodowej.
    W czerwcu 1956 dowodził oddziałami wojska tłumiącymi wystąpienia robotnicze w Poznaniu. Akcją tłumienia protestu kierowali ówczesny premier, kapo w Auschwitz Josek Cymerman vel Józef Cyrankiewicz, jeden z sekretarzy KC Edward Gierek i generał Siergiej Popławski – Grochow.
    W latach 1947–1956 był posłem na Sejm, a w latach 1949–1956 – członkiem Komitetu Centralnego PZPR. 20 listopada 1956 powrócił do ZSRR. W grudniu 1956 powierzono mu funkcję I zastępcy Głównego Inspektora Szkolenia Armii Radzieckiej. Od kwietnia 1958 był doradcą grupy generałów inspektorów Ministerstwa Obrony ZSRR. W 1963 został przeniesiony w stan spoczynku. Zmarł 10 sierpnia 1973 w Moskwie, gdzie został pochowany na cmentarzu Nowodziewiczym. Żonaty z Mają z Terpiłowskich, miał córkę Izabelę.
    *
    gen. Wilhelm Ruckeman -
    *
    gen. Karol Świerczewski - Walter Goltz (Tenenbaum) -
    *
    gen. Leon Turski - Tennenbaum -
    *
    gen. Mieczysław Wągrowski - Izaak Pustelmangen -
    *
    gen. Tadeusz Wilecki - Wałłach -
    *
    gen. Zarako-Zarakowski - Zarako -
    *
    gen. Janusz Zarzycki - Neugebauer -
    *
    gen. Juliusz Zulauf -
    *
    płk. Czesław Berman -
    *
    płk. Adam Brandel -
    *
    płk. Michał Bron - Bronstein -
    *
    płk. dr Charbicz - Marek Heberman -
    *
    płk. Marcin Danzig -
    *
    płk. Joachim Erlich -
    *
    płk. Józef Feldman -
    *
    płk. Otto Fiński - Finkenstein -
    *
    płk. Stanislaw Flato -
    *
    płk. Marian Frenkl -
  • @Kodiak 02:41:09
    Zwrócę tylko uwagę, że moja notka traktuje o rzekomej produkcji mydła z tłuszczu ludzkiego. Nie ma w niej nic o Ernście Zündel.
  • @Kula Lis 62 07:28:50
    Porównałem. Szkoda, że nie umiem przenosić fotek do komentarzy.
  • @Kula Lis 62 07:30:22
    Bardzo interesujące materiały dotyczące kwestii żydowskiej. Na razie przytoczę krótki fragment: "Hitler czasami mówił podczas swych „mów stołowych” w ścisłym gronie o warunkach swojej polityki wobec Żydów. Np. 27 stycznia po­wiedział: „Żydzi muszą spakować się, zniknąć z Europy. Pozwólmy im wynieść się do Rosji”.
  • @Kula Lis 62 07:40:04
    Przenoszę fragment z Twojego wpisu o współpracy żydów z Niemcami:
    "Liczbę żydowskich żołnierzy Hitlera szacuje się około 150 tys. Całkiem spora armia. Najdziwniejsze, że Żydzi, ukrywając swoje pochodzenie, wstępowali nawet do SS. Walczyli w Waffen - SS lub nawet brali udział w eksterminacji Żydów! Najsławniejszy, ale nie jedyny przykład takiego Żyda to - Fritz Scherwitz (alias Elke Sirewiza). Służył w SS jako Obersturmführer. Był komendantem obozu koncentracyjnego w Lenta pod Rygą na Łotwie. Osobiście nadzorował mordy Żydów, mordował Żydów i gwałcił Żydówki".
  • @Kula Lis 62 07:54:52
    Piszesz: "Ja także znalazłem ciekawe dokumenty, na temat rodziny, dziadków. (...) Wyrok został ogłoszony 23 stycznia 1948. Zdrojewski został skazany na karę śmierci przez powieszenie. Wyrok wykonano 30.10.1948 w Krakowie". -
    --- Interesujące materiały.
  • @zygmuntbialas 11:30:24
    http://www.fpp.co.uk/Auschwitz/docs/fake/AuschwNoSmoke.jpg http://www.fpp.co.uk/Auschwitz/docs/fake/AuschwSmoke.jpg
  • @Kula Lis 62 12:27:56
    Dziękuję za materiały dotyczące głównie kwestii żydowskiej.
    Wczytam się dokładnie, także zajrzę do linkowanych tekstów.
    Myślę, że i Czytelnicy znajdą tu interesującą lekturę.

    Pozdrawiam.
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    http://volga.niedermonjou.org:8000/EWZ.html
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    66 pytań i odpowiedzi na temat Holocaustu


    Nie muszę podkreślać, że publikacja tego artykułu w wielu krajach jest przestępstwem, choć gajowy niekoniecznie podpisuje się pod wszystkimi twierdzeniami. Mamy bowiem taką demokrację i taką wolność słowa, że pewne prawdy historyczne dotyczące narodu żydowskiego, zamiast być przedmiotem badań naukowców, są strzeżone przez policję, prokuraturę i sądy. Nie ma to miejsca odnośnie żadnego innego narodu. Sam ten fakt każe myślącemu człowiekowi podać w wątpliwość oficjalną wersję Holocaustu. – admin.

    1. Jakie istnieją dowody na to, że naziści uprawiali ludobójstwo i z rozmysłem zamordowali 6 milionów Żydów?
    Nie ma żadnych dowodów. Jedynym dowodem są świadectwa osób, które przeżyły obozy koncentracyjne. Świadectwa te są jednak sprzeczne a ponadto żaden ze świadków nie twierdzi, że widział gazowanie. Nie ma żadnych dowodów konkretnych; nie było stosów popiołu ani pieców krematoryjnych zdolnych wykonać tego typu pracę, nie było stosów ubrań, mydła z ludzkiego tłuszczu ani abażurów z ludzkiej skóry. Nie ma żadnych precyzyjnych danych ani statystyk demograficznych potwierdzających tezę o „ludobójstwie”.

    2. Czy istnieją dowody na to, że 6 milionów Żydów NIE zostało zamordowanych przez nazistów?
    Dysponujemy licznymi dowodami natury sądowej, analitycznej i porównawczej, że liczba 6 milionów wymordowanych Żydów jest absurdalna. Mamy do czynienia z cyfrą zawyżoną o ok. 1000%.

    3. Słynny „łowca nazistów” Szymon Wiesenthal napisał, że „na ziemi niemieckiej nie było obozów zagłady”?
    Tak, w miesięczniku zatytułowanym „Books and Bookmen” z kwietnia 1975 roku. Stwierdza również, w tym samym artykule, że „gazowanie” Żydów odbywało się wyłącznie w Polsce.

    4. Biorąc pod uwagę, że Dachau znajduje się w Niemczech, a Szymon Wiesenthal stwierdził, że nie było obozów zagłady na terytorium niemieckim, jak wytłumaczyć fakt, iż tysiące byłych żołnierzy Amerykańskich Sił Zbrojnych twierdzi coś przeciwnego?
    Tysiące żołnierzy amerykańskich po wyzwoleniu obozu w Dachau przez aliantów było tam przywożonych i pokazywano im rzekome „komory gazowe”. Ponadto mass-media przez długi czas rozpowszechniały fałszywą informację, jakoby w Dachau gazowano ludzi.

    5. Oświęcim znajduje się jednak w Polsce, a nie w Niemczech. Czy istnieją dowody, że w obozie tym były komory gazowe przeznaczo ne do zabijania ludzi?
    Nie. Swego czasu została wyznaczona nagroda w wysokości 50.000 dolarów, za dostarczenie tego typu dowodów. Pieniądze zostały złożone w banku, ale nikt nie zgłosił się z konkretnymi dowodami. Zajęty przez Sowietów Oświęcim został po wojnie w znacznym stopniu przebudowany, a kostnice obozowe zostały przebudowane w taki sposób, aby przypominały wielkie „komory gazowe”. Obecnie Oświęcim stanowi wielką atrakcję turystyczną.

    6. Skoro Oświęcim nie był „obozem zagłady”, jakie było jego prawdziwe przeznaczenie?
    Był to przede wszystkim wielki kompleks przemysłowy Produkowano tam kauczuk syntetyczny, a więźniowie służyli jako siła robocza. Produkcja syntetycznego kauczuku odbywała się w czasie II wojny światowej również w Stanach Zjednoczonych.

    7. Kto stworzył pierwsze obozy koncentracyjne? Gdzie i kiedy zostały po raz pierwszy zastosowane?
    Prawdopodobnie pierwsze obozy koncentracyjne pojawiły się w świecie zachodnim w Stanach Zjednoczonych podczas Wojny o Niepodległość. Anglicy internowali wówczas tysiące kolonistów północno-amerykańskich, wielu z nich zmarło w następstwie chorób i tortur. Przyszły prezydent USA Andrew Jackson i jego brat – który zmarł w takim obozie – znajdowali się między tymi nieszczęśnikami. Pod koniec XIX stulecia Anglicy stworzyli obozy koncentracyjne w Afryce Południowej.
    W czasach wojen burskich w obozach tych umieszczano afrykanerską ludność cywilną, w tym kobiety i dzieci, z podbitych terytoriów burskich. Dziesiątki tysięcy osób zginęły wówczas w obozach południowoafrykańskich, które były o wiele gorsze od obozów niemieckich w czasie II woj ny światowej.

    8. Czym różniły się niemieckie obozy koncentracyjne od amerykańskich obozów koncentracyjnych w latach II wojny światowej, w których umieszczani byli Niemcy i Japończycy zamieszkali w Stanach Zjednoczonych?
    Oprócz odmiennej nazwy jedyna znacząca różnica polegała na tym, że Niemcy internowali w obozach osoby, które stanowiły pewne zagrożenie (realne lub domniemane) dla bezpieczeństwa państwa i wojennego wysiłku Niemiec, podczas gdy Amerykanie internowali ludzi jedynie na podstawie ich przynależności rasowej.

    9. Dlaczego Niemcy umieszczali Żydów w obozach koncentracyjnych?
    Ponieważ uważali, że Żydzi stanowią bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności i bezpieczeństwa Niemiec, oraz dlatego, że Żydzi stanowili większość członków wywrotowych organizacji komunistycznych. Jednakże wszyscy, którzy zostali uznani za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa narodowo-socjalistycznego (nie tylko Żydzi) ryzykowali internowanie w obozie.

    10. Jakie drastyczne środki zastosowało międzynarodowe żydostwo przeciwko Niemcom w 1933 roku?
    Wprowadzono międzynarodowy bojkot wszystkich produktów niemieckich.

    11. Czy prawdą jest, że międzynarodowe kręgi żydowskie „wypowiedziały wojnę Niemcom”?
    Tak. Gazety z tego okresu przynosiły na pierwszych stronach ostentacyjne tytuły: „Światowe Żydostwo wypowiada wojnę Niemcom ” itp.

    12. Miało to miejsce zanim zaczęły krążyć pogłoski o „obozach śmierci”, czy też później?
    Około 9 lat wcześniej. Światowe środowiska żydowskie wypowiedziały wojnę Niemcom w 1933 roku.

    13. Jaki kraj podczas II wojny światowej zaczął stosować masowe bombardowania skupisk ludności cywilnej?
    Wielka Brytania, 11 maja 1940 roku.

    14. Ile komór gazowych, służących do eksterminacji ludzi istniało w Oświęcimiu?
    Ani jedna.

    15. Ilu Żydów znajdowało się przed wojną na terytoriach, które później były okupowane przez Niemcy?
    Poniżej 4 milionów.

    16. Jeśli Żydzi europejscy nie zostali zlikwidowani przez nazistów, to gdzie się w takim razie znajdują?
    Po wojnie Żydzi europejscy znajdowali się jeszcze w Europie – z wyjątkiem ok. 300.000, którzy zmarli podczas wojny z różnych przyczyn oraz wyemigrowali do Palestyny, Stanów Zjednoczonych AP, Kanady, Argentyny etc. Większość Żydów opuściła Europę po wojnie, a nie w czasie wojny Nie przeszkodziło to jednak włączeniu ich wszystkich do liczby rzekomych ofiar „Holocaustu”.

    17. Iluż Żydów zdołało przedostać się do odległych części Związku sowieckiego?
    Ponad 2 miliony. I Niemcy nigdy nie mieli jakiegokolwiek kontaktu z tą częścią żydowskiej ludności.

    18. Ilu Żydów zdołało wyemigrować przed wojną, uciekając w ten sposób przed nazistami?
    Ponad milion (nie licząc tych, którzy schronili się w ZSRR).

    19. Jeżeli Oświęcim nie był obozem zagłady, to dlaczego komendant obozu Rudolf Hoess twierdzi coś przeciwnego?
    W stosunku do Hoessa zastosowane zostały przez komunistów odpowiednie „metody perswazji”, aby zmusić go do „wyznań” zgodnych z życzeniami zwycięzców.

    20. Czy istnieją dowody, że Anglicy, Amerykanie i Rosjanie stosowali tortury do wymuszenia , „wyznań” od niemieckich oficerów?
    Istnieją liczne dowody, że tortury były stosowane już przed słynnym „procesem norymberskim”, a następnie podczas licznych procesów „zbrodniarzy wojennych”.

    21. W jaki sposób Żydzi posługują się dzisiaj historią holocaustu”?
    Stawia ich to, jako grupę społeczną, poza wszelką krytyką. Pamięć „Holocaustu” tworzy pewną wspólną więź, która jest wykorzystywana umiejętnie przez żydowskich przywódców. Jest o również niezwykle użyteczny instrument w walce o uzyskanie wsparcia politycznego i finansowego dla Izraela – wsparcia, które wyraża się cyfrą około 10 miliardów dolarów amerykańskich rocznie.

    22. W jaki sposób historia holocaustu” służy państwu Izrael?
    Przede wszystkim służy jako usprawiedliwienie dla miliardów dolarów uzyskiwanych tytułem „odszkodowań” od Niemiec. Jest też wykorzystywana przez syjonistyczną grupę nacisku dla utrzymania pod swoją kontrolą polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w odniesieniu do Izraela, oraz dla wymuszenia amerykańskiej pomocy dla Izraela. Suma tej pomocy wzrasta nieustannie z roku na rok.

    23. W jaki sposób kler posługuje się historią holocaustu”?
    Dla kleru „Holocaust” jest potwierdzeniem teorii wyrażonej w Starym testamencie, zgodnie, z którą Żydzi są „narodem wybranym” i cierpią prześladowania za sprzeniewierzenia misji danej od Boga.

    24. W jaki sposób historia holocaustu” jest wykorzystywana przez Związek Sowiecki?
    Pozwala odwrócić uwagę od zbrodni popełnionych przez komunistów przed, w czasie i po Drugiej Wojnie Światowej.

    25. W jaki sposób Wielka Brytania wykorzystuje historię „holocaustu”?
    W ten sam sposób, jak czyni to Związek Sowiecki.

    26. Czy istnieją dowody na to, że Hitler wprowadzał w życie plan masowej eksterminacji Żydów?
    Nie, gdyż nie istniał żaden plan eksterminacji Żydów.

    27. Jaki rodzaj gazu stosowali Niemcy w obozach koncentracyjnych?
    Cyklon B – gaz cyjanowodorowy.

    28. W jakim celu był – i jest nadal wykorzystywany ten gaz?
    Dla niszczenia wszy – nosicieli wirusa tyfusu. Jest ponadto stosowany dla dezynfekcji odzieży i pomieszczeń. Także dzisiaj Cyklon B z ła twością znajduje zastosowanie do tych celów.

    29. Dlaczego nie używano gazu bardziej nadającego się do masowej eksterminacji, niż Cyklon B?
    Bardzo dobre pytanie. W istocie, gdyby naziści naprawdę mieli zamiar masowo zabijać ludzi przy pomocy gazu, mieli do swej dyspozycji wiele rodzajów gazów bardziej odpowiednich do tego celu. Cyklon B nadaje się jedynie do dezynfekcji.

    30. Ile czasu potrzeba, aby wywietrzyć całkowicie lokal, który był dezynfekowany przy pomocy Cyklonu B?
    Około 20 godzin. Proces neutralizacji gazu jest bardzo skomplikowany i wymaga specjalnie przeszkolonego personelu, ponadto używania masek gazowych.

    31. Komendant obozu w Oświęcimiu, Hoess, powiedział, że jego ludzie otwierali komory gazowe 10 minut po śmierci Żydów i wtedy usuwali ciała. Jak można to wyjaśnić?
    To jest niemożliwe, ponieważ gdyby tak czynili, spotkałby ich ten sam los.

    32. Hoess zeznał, że jego ludzie palili papierosy, kiedy wyciągali martwych Żydów z komór gazowych w 10 minut po ich zagazowaniu. Czy Cyklon B nie jest gazem wybuchowym?
    Jest wysoce wybuchowy. Zeznanie Hoessa jest jaskrawie nieprawdziwe.

    33. Jaka była rzekoma procedura likwidacji Żydów?
    Znane są historie w rodzaju tych o spuszczaniu puszek z gazem do zapełnionego pomieszczenia przez otwór wentylacyjny lub przewody od pryszniców. Rzekomo w ten sposób zabito miliony Żydów.

    34. Jak tak masowy pogrom mógł być utrzymany w tajemnicy przed będącymi na liście do zlikwidowania Żydami?
    Tajemnica nie mogłaby być utrzymana. Faktem jest, że nie było nigdzie masowego gazowania. Wieści o eksterminacji pochodzą tylko ze źródeł żydowskich.

    35. Jeśli Żydzi przeznaczeni do eksterminacji znali czekający ich los, dlaczego szli na śmierć, zamiast bronić się i protestować?
    Nie bronili się i nie protestowali, ponieważ wiedzieli, że nikt nie miał zamiaru ich zabić. Byli oni po prostu internowani i zmuszani do pracy.

    36. Ilu Żydów zmarło w obozach koncentracyjnych?
    Około 300.000.

    37. W jaki sposób zmarli?
    Przede wszystkim wskutek epidemii tyfusu, która rozszalała się w zdewastowanej wojną Europie. Wielu zmarło wskutek braku żywności i lekarstw pod koniec wojny, kiedy prawie wszystkie transporty dro gowe i kolejowe były niszczone przez alianckie naloty.

    38. Co to jest tyfus?
    Jest to choroba zakaźna, która pojawia się regularnie wówczas, kiedy wiele osób zgrupowanych jest na zbyt wąskiej przestrzeni przez zbyt długi okres czasu, bez możliwości zachowania podstawowych zasad higieny. Choroba przenoszona jest przez wszy, które pasożytują we włosach i ubraniach. Właśnie ze względu na niebezpieczeństwo tyfusu w armiach całego świata nakazuje się żołnierzom nosić krótko ostrzyżone włosy. Ironią losu jest, że także niemiecki personel obozów koncentracyjnych był wystawiony na niebezpieczeństwo tyfusu.

    39. Co za różnica, czy w czasie II Wojny Światowej zginęło 6.000.000 czy 300.000 Żydów?
    Olbrzymia. Rzeczywista cyfra – 300.000 zmarłych – dowodzi, że wbrew twierdzeniom apologetów „Holocaustu”, nie było żadnego planu eksterminacji Żydów.

    40. Wielu Żydów, którzy przeżyli t.zw. „obozy zagłady” twierdzi, że widziało góry trupów wrzucanych do wspólnych dołów, oblewanych benzyną i podpalanych. Ile benzyny byłoby potrzebne do wykona nia tego rodzaju kremacji?
    O wiele więcej, niż posiadały wówczas Niemcy, kiedy to gwałtownie wyczerpały się wszystkie zapasy.

    41. Czy możliwe jest spalanie zwłok w dołach?
    Nie. Jest niemożliwe, aby zwłoki zostały całkowicie spalone w dole, pod gołym niebem, gdyż temperatura wytwarzana w takich warunkach jest niewystarczająca.

    42. Autorzy dzieł na temat „Holocaustu” twierdzą, że naziści byli w stanie spopielać zwłoki w ok. 10 minut. Ile czasu, według opinii specjalistów, jest konieczne dla całkowitego .spalenia ludzkich zwłok?
    Około dwóch godzin.

    43. Dlaczego obozy koncentracyjne były wyposażone w piece krematoryjne?
    Krematoria służyły do pozbywania się w sposób praktyczny i higieniczny zwłok osób zmarłych wskutek epidemii tyfusu.

    44. Zakładając, że piece krematoryjne wszystkich obozów koncentracyjnych pracowałyby przez 24 godziny na dobę przez cały okres wojny, jaka ilość zwłok, maksymalnie, mogłaby zostać spalona?
    Około 430.000.

    45. Czy jest możliwe, aby krematorium funkcjonowało przez 24 godziny na dobę?
    Nie. Połowa tego czasu (12 godzin), to już zbyt dużo. Popioły krematoryjne powinny być usuwane dokładnie i regularnie, aby zapewnić dalszą pracę krematorium.

    46. Ile popiołu zostaje po kremacji ludzkiego ciała?
    Po sproszkowaniu kości popiół może zmieścić się w pudełku od butów.

    47. Jeśli 6 milionów ludzi zostałoby spalonych, to gdzie podziałyby się popioły?
    Nie wiadomo. Sześć milionów zwłok ludzkich po kremacji dałoby całe tony popiołów. Ale nigdzie nie znaleziono najmniejszego śladu tak wielkich składowisk popiołu.

    48. Czy fotografie obozu Oświęcimskiego zrobione przez aliantów podczas wojny (tzn. w okresie, kiedy rzekome „komory gazowe” pracowały na pełnych obrotach) potwierdzają istnienie komór gazowych?
    Nie. W istocie wspomniane fotografie nie wykazują nawet śladów dymu, który miał rzekomo nieustannie pokrywać olbrzymimi chmurami niebo nad obozem. Nie widać na nich także żadnych dołów wypełnionych trupami, ani stosów zwłok.

    49. Jaki był zasadniczy cel wprowadzonych w Niemczech w 1935 roku „Ustaw norymberskich”?
    „Ustawy Norymberskie” zabraniały małżeństw mieszanych oraz stosunków seksualnych pomiędzy Niemcami a Żydami. Podobne ustawodawstwo, tyle że w odniesieniu do Palestyńczyków, obowiązuje obecnie w Izraelu.

    50. Czy ustawodawstwo podobne do „Ustaw Norymberskich” funkcjonowało kiedykolwiek w Stanach Zjednoczonych?
    Wiele lat wcześniej, zanim „ustawy Norymberskie ” zostały wprowadzone w Niemczech, w licznych stanach USA zostały przyjęte ustawy zabraniające małżeństw i stosunków seksualnych pomiędzy różnymi rasami.

    51. Jakie jest stanowisko Międzynarodowego Czerwonego Krzyża wobec holocaustu”?
    Raport z inspekcji przeprowadzonej w Oświęcimiu we wrześniu 1944 roku przez delegację Międzynarodowego Czerwonego Krzyża odnotowuje, że więźniowie mogą otrzymywać paczki z zewnątrz oraz nie potwierdza istnienia komór gazowych.

    52. Jaką rolę odgrywał Watykan w okresie, kiedy rzekomo likwidowano 6 milionów Żydów?
    Gdyby istniał rzeczywiście jakiś plan likwidacji Żydów, Watykan z pewnością wiedziałby o tym i zająłby stanowisko w tej sprawie. Jednakże Watykan nie protestował z tej prostej przyczyny, że nie było żadnego planu eksterminacji.

    53. Czy jest jakiś dowód, że Hitler wiedział o eksterminacji Żydów?
    Nie, żaden.

    54. Czy naziści współpracowali z syjonistami?
    Tak. Zarówno naziści jak i syjoniści mieli wspólny cel – usunięcie Żydów z Europy- i utrzymywali przyjacielskie stosunki przez cały okres wojny.

    55. Jaka była przyczyna śmierci Anny Frank na kilka tygodni przed końcem wojny?
    Tyfus.

    56. Czy „Dziennik Anny Frank” jest autentyczny?
    Nie. Pisarz szwedzki żydowskiego pochodzenia Dittlieb Felderer i francuski profesor Robert Faurisson zebrali dowody wskazujące niezbicie, że słynny „dziennik” jest fałszerstwem.

    57. Co można sądzić o licznych fotografiach i filmach nakręconych w obozach niemieckich, ukazujących stosy wychudzonych zwłok? Czy są to fotomontaże?
    Niewątpliwie nie jest trudno zrobić odpowiedni fotomontaż, ale znacznie prostsze i pewniejsze jest dołączenie odpowiedniego podpisu do fotografii lub tendencyjnego komentarza do filmu. Treść komentarza lub podpisu nie odpowiada temu, co w rzeczywistości przedstawiają zdjęcia i powstaje w ten sposób zręczne fałszerstwo.
    Na przykład stos wychudzonych zwłok przedstawia ludzi, którzy zostali zagazowani albo pozostawieni rozmyślnie śmierci głodowej? Czy też są to ofiary epidemii tyfusu lub osoby zmarłe wskutek braku żywności w obozie w ostatnich miesiącach wojny? Również fotografie zwłok niemieckich kobiet i dzieci – ofiar alianckich bombardowań – mogą być prezentowane jako zdjęcia Żydów, „ofiar Holocaustu”.

    58. Kto ukuł określenie „ludobójstwo”!
    Pisarz żydowski z Polski Rafał Lemkin, w książce wydanej w 1944 r.

    59. Czy filmy telewizyjne „Holocaust” i „Wichry wojny” można uznać za filmy historyczne?
    Nie. Scenariusz żadnego z tych dwóch filmów nie odpowiada rzeczywistym faktom historycznym. Bazują one wprawdzie, w mniejszym lub większym stopniu, na wydarzeniach historycznych, jednak przedstawiają je w sposób wybitnie tendencyjny. Niestety, mnóstwo widzów jest przekonanych, że filmy te zachowują wierność wobec historycznych faktów, i na ich podstawie budują swoją wiedzę o przeszłości.

    60. Ile książek, które kwestionują rożne aspekty oficjalnej wersji ” Holocaustu” ukazało się dotychczas?
    Około 60. Kolejne są już przygotowywane do publikacji.

    61. Instytut Badań Historycznych zaoferował 50.000 dolarów nagrody dla każdego, kto udowodni, że istniały komory gazowe w Oświęcimiu. Jaki był rezultat?
    Żaden. Nikt nie był w stanie dostarczyć wymaganych dowodów. Natomiast Instytut został zaskarżony na sumę 17 milionów dolarów przez tzw. „ofiarę Holocaustu”. Osobnik ten twierdził, że oferta Instytutu stanowi „obelżywą negację Holocaustu”.

    62. Czy odpowiada prawdzie twierdzenie, że każdy, kto poddaje w wątpliwość holocaust” jest antysemitą i neonazistą?
    Mamy tu do czynienia z oczywistą kalumnią. Oszczerstwa te mają na celu odwrócenie uwagi od spraw istotnych. Pomiędzy ludźmi, którzy negują prawdziwość twierdzeń o Holocauście są socjaliści, demokraci, chrześcijanie i inni. Nie ma żadnego związku pomiędzy odrzucaniem mitu Holocaustu a antysemityzmem i neonazizmem. W rzeczywistości coraz większa liczba żydowskich historyków-rewizjonistów stwierdza otwarcie, że nie ma żadnych dowodów na to, iż Holocaust miał rzeczywiście miejsce.

    63. Co spotyka historyków, którzy poddają w wątpliwość prawdziwość Holocaustu?
    Stają się oni obiektem zajadłych kompanii oszczerstw, są usuwani ze swych miejsc pracy w szkołach i uniwersytetach, tracą prawo do pensji emerytur. Bardzo często ich mieszkania są atakowane przez wandali, a oni sami są nękani pogróżkami i padają ofiarą bandyckich napaści ze strony „nieznanych sprawców”.

    64. Czy Instytut Badań Historycznych byt poddawany represjom z powodu swej walki o prawo do wolności stówa i wolności badań naukowych?
    Trzykrotnie Instytut był celem zamachów bombowych, dwa razy był atakowany przez manifestantów, którzy usiłowali wedrzeć się do środka.
    Jedna z manifestacji była zorganizowana przez Żydowską Ligę Obrony (Jewish Defence League). Demonstranci, powiewając flagą izraelską, obrzucali pracowników Instytutu obelgami i grozili im śmiercią. Groźby telefoniczne są natomiast wydarzeniem prawie codziennym. 4 lipca 1984 roku biuro i archiwa Instytutu zostały całkowicie zniszczone wskutek rozmyślnego podpalenia.

    65. Dlaczego wasze poglądy pozostają prawie nieznane dla szerszej opinii publicznej?
    Ponieważ system, z przyczyn politycznych, nie dopuszcza do żadnej głębszej dyskusji nad problemem „Holocaustu”, która podważałaby mit zagłady ludności żydowskiej.

    66. Gdzie można uzyskać więcej informacji na temat „innej wersji” historii Holocaustu oraz przyczyn wybuchu II Wojny Światowej?
    Instytut Badań Historycznych [INSTITUTE FOR HISTORICAL REVIEW - admin] oferuje szeroki wybór książek kaset video i innych materiałów dotyczących kluczowych wydarzeń z najnowszej historii.

    Za http://www.scritube.com/limba/poloneza/PYTA-l-ODPOWIEDZI-NA-TEMAT-HOL23516152416.php
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    H.Hajducki – „Religia holokaustu” – fragment:

    Sześć milionów ofiar stanowi czytelny dla judaizmu symbol religijny, bowiem tradycja kabalistyczna uważa, że pod znanym nam tekstem hebrajskim Pisma św. ukryte jest dodatkowe przesłanie zawarte w liczbach. Każdej literze, każdemu wyrażeniu, każdemu wersowi odpowiada konkretna wartość numeryczna. Według tej tradycji, która uzyskała sporą akceptację w środowiskach syjonistycznych, Żydzi uzyskają swoje państwo, odbudują biblijny Izrael, jeśli utracą sześć milionów Żydów. Literze alfabetu hebrajskiego – vav odpowiada cyfra 6; według tradycji kabalistycznej posiada ona „potężną siłę twórczą”. Holocaustyści nawiązują do tej bogatej tradycji, która idealnie pasuje do ich sposobu myślenia, przez co dogmat sześciu milionów zostaje zespolony z tradycja żydowską. Kabaliści odczytują sybolicznie pierwszą literę vav użytą w Torze jako łącznik nieba i ziemi, symbol emanacji Kreatora, co odpowiadałoby mniej wiecej literze „i”. Z tego powodu vav łączy przeszłość z przyszłością (lub przyszłość z przeszłością) i zwiastuje, według kabalistów, nadejście Mesjasza. Holocaustyści odczytują literę vav, czyli liczbę 6, jako historyczno-mistyczną figurę zwiastującą po całopalnej ofierze Holocaustu nastanie czasów wywyższenia Żydów. Vav jest symbolem w pełni wpisującym się w ideę żydowskiego wybraństwa i ekskluzywizmu – vav ukrywa w sobie potężne treści: piękno (tiferet), potęgę dyscypliny, segregacji i sprawiedliwosci (gevurah) oraz zwycięstwo (netzach). Są to wszystko symbole wyższości – prawdziwe piękno odpowiadające tylko Żydom wybranym przez samego Boga, potęga jedności i wspólnoty, oddzielenie od nieczystych gojów, pognębienie fizycznych wrogów i unicestwienie ich. Sytuację tę przewiduje profetycznie Talmud:

    Bóg powiedział: Czy mógłbym zapomnieć ofiarę całopalenia? Rabin Tanchum, syn Chaniliasa powiedział: w godzinie, kiedy Hananja, Misael i Asarja przyśpieszą czas płonących pieców, ludzie z całego świata przybędą razem uderzyć w twarz wrogów Izraela.

    Erwin Löwe w pracy poświęconej Chaimowi Weizmannowi, długoletniemu prezydentowi Światowej Organizacji Syjonistycznej i Agencji Żydowskiej, a wkrótce po wojnie pierwszemu prezydentowi Izraela, pisał, że około25 listopada 1936 roku w swojej mowie przed Królewską Komisją w Jerozolimie definiował on „sześć milionów”, jako symboliczną figurę żydowskiego przeznaczenia. Wyobrażenie było dla Żydów tak silne, że już przed II wojną światową pojawiły się informację o zabitych sześciu milionach Żydów przez antysemickie oddziały atamana Petruli. „The American Hebrew” (The Crucifixion of the Jews Must Stop, nr 582, 31 X 1919) pisał:

    Sześć milionów mężczyzn i kobiet umiera… 800 tysięcy dzieci płacze za chlebem. Ich los nie został spowodowany żadną ich winą… ale przez okropieństwa wojny i zajadłą żądzę żydowskiej krwi. Grozi im holocaust ludzkiego życia (threatened holocaust of human life).

    Wraz z dużymi stratami Żydów w czasie hitlerowskiej okupacji Europy, kabalistyczna figura odżyła na nowo, wieńcząc starania żydowskie o uzyskanie swojego państwa w Palestynie w 1948 roku27. Przewodniczący Konferencji Wyzwolonych Żydów, Zalman Grinberg, stwierdził 27 I 1946 r. w czasie konferencji w Monachium, że Żydzi „złożyli w ofierze sześć milionów ludzi”28. W ten sposób sześć milionów ofiar stało się brakującym ogniwem między narodem żydowskim a Ziemią Obiecaną, wysoką ceną wystawioną przez Jahwe, sposobem dla żydowskich dusz na oczyszczenie z wszystkich grzechów, które doprowadziło do wyodrębnienia tych szczęśliwie „wybranych”, którzy przeżyli czas „pieców utrapienia”.
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    HOLOCAUST – ŻYDZI ŻYDOM ZGOTOWALI TEN LOS

    Ksiazka Grossa– próba obciążenia przez Żydów innych za swoje winy – W nazistowskich WLADZACH NACZELNYCH BYLI ZYDZI. 150 000 żydowskich żołnierzy Hitlera. Holocaust był finansowany przez finansjerę Żydowską Syjonistyczna ( HITLER założyciel Izraela, Hannah Arendt – Eichman w Jerozolimie

    Hitler założycielem Izraela ? Hannecke Kardel
    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_40.html obszerne fragmenty po polsku. Ksiazke mozna kupic na e-Bay

    Elektroniczna angielska wersja książki – FREE !!

    http://ellhn.e-e-e.gr/books/assets/founder_of_Israel.pdf

    Najwyżsi ranga przywódcy nazistowscy byli Żydami lub pól żydami –
    • Eichman 100% żydem był – ten od ostatecznego rozwiązania .
    • Goebbels – syn rabina – ten od propagandy.
    • Hans Frank był Żydem – ten od Generalnej Guberni – a wiec Polski pod butem niemieckich nazistów
    Na terenie okupowanej Polski Niemcy pod kierunkiem Żydów niemieckich urządzili i obozy koncentracyjne głownie dla Polaków, a od 42r również dla Żydów. Żyd Hans Frank był panem i władcą GG
    Reinhard Heydrich, -żyd -szef policji i służby bezpieczeństwa
    Badając kwestię mordów na Żydach, które są faktem historycznym, zobaczymy, że wśród tych, którzy ich dokonywali trudno jest znaleźć ludzi nie mających żydowskiego pochodzenia żeby wymienić choćby trzech namiestników na Wschodzie: Heydricha, Franka i Rosenberga. (…) Czytelnik musiałby długo szukać, by znaleźć niezwykle pouczającą, a prawie całkowicie niedostępną na rynku księgarskim książkę „Zanim przyszedł Hitler” (1964), której autorem jest niemiecko-żydowski wykładowca akademicki Dietrich Bronder. Pisze on co następuje: „żydowskiego pochodzenia lub spokrewnieni z żydowskimi rodzinami byli: fuehrer i kanclerz Rzeszy Adolf Hitler; jego zastępcy: minister Rzeszy Rudolf Hess i marszałek Rzeszy Hermann Goering; Gregor Strasser, dr Josef Goebbels, Alfred Rosenberg, Hans Frank i Heinrich Himmler; ministrowie Rzeszy von Ribbentrop (który niegdyś wypił bruderszaft ze słynnym syjonistą, zmarłym w 1952 roku pierwszym prezydentem Izraela Chaimem Weizmannem) i von Keudell; gauleiterzy Globocznik (tępiciel Żydów), Jordan i Wilhelm Kube; wysocy funkcjonariusze SS Reinhard Heydrich, Erich von dem Bach-Zelewski i von Kaudell II; bankierzy i sponsorzy Hitlera przed 1933 rokiem Ritter von Stauss (wiceprzewodniczący Reichstagu) i von Stein; feldmarszałek i sekretarz stanu Milch, podsekretarz stanu Gauss; starzy towarzysze partyjni Hanffstaengel (szef biura prasowego NSDAP dla prasy zagranicznej (późniejszy doradca Roosevelta) i prof. Haushofer”. Powyższa lista nie jest pełna, ale jest prawdziwa, co sprawdzić może każdy, kto bliżej zainteresuje się, jaki jest związek między chorobliwą nienawiścią Hitlera i jego paladynów do ich krewniaków, a powstaniem państwa Izrael.
    Generał policji i służby bezpieczeństwa Reinhard Heydrich zajmujący się zwalczaniem Żydów dokonał ciekawego odkrycia. Odkrył mianowicie pewnego człowieka. Człowiek ów był katolickim Żydem urodzonym w Hajfie, znał hebrajski i jiddisz, tak jak niemiecki. Jako dziecko przybył z ojcem do Solingen. Potem zaniosło go do Linzu, gdzie na długo przed anschlussem walczył dla Hitlera. Po ucieczce z Austrii wstąpił do SS. W gimnazjum w Linzu historii uczył go prof. Leopold Poetsch, który jak pamiętamy wpajał Adolfowi Hitlerowi antyżydowskie poglądy. Adolf Eichmann – bo o nim mowa – ambitny i rokujący wielkie nadzieje unterfuehrer SS, spotkał się z Adolfem Hitlerem, który podczas leśnego spaceru ujął za ramiona i długo patrzył w oczy człowiekowi, który chodził do tej samej szkoły co on. Resztę załatwił Heydrich dostarczając nowemu współpracownikowi odpowiednią metrykę z Solingen i wprowadzając go w obowiązki. W inne sprawy wtajemniczył go żydowski oficer SS Leopold von Mildenstein, przyjaciel syjonistów, który opracował plan mający na celu „wzbudzenie u możliwie największej liczby Żydów chęci wyjazdu do Palestyny”. Gdy koledzy z SS dziwili się, co szuka w ich organizacji Żyd Eichmann odznaczający się typowym semickim nosem („przecież on ma na gębie klucz do synagogi”), słyszeli w odpowiedzi: „Nie gadać tyle! Rozkaz fuehrera

    Nasza Polska – 18 Lipiec 2006
    Temat dla Grossa: Jak żydowscy pretorianie Hitlera zainicjowali holokaust…
    Jan Tomasz Gross, polakożerca o symptomach obłędu, buduje za oceanem swoją pozycję naukowca na oszczerczych oskarżeniach Polaków o rzekome zbrodnie dokonane w Jedwabnem i w tragicznych godzinach pogromu kieleckiego, ewidentnej prowokacji enkawudowsko-ubeckiej. Po książce Sąsiedzi wydał właśnie nie mniej antypolską pozycję Strach. Antysemityzm polski po Auschwitz.
    Żydzi ginęli masowo jako skutek realizacji zbrodniczej ideologii Hitlera, która zakładała totalną zagładę niemieckich, a w następstwie podboju Europy Żydów europejskich. Siłę sprawczą holokaustu, choć brzmi to jak surrealizm do entej potęgi, stanowili… rdzenni Żydzi! Niemieccy Żydzi jako narzędzie biologicznego unicestwienia współplemieńców na skalę masową! Byli to Żydzi w cywilnych ubraniach, urzędnicy agend Hitlera na szczeblu administracyjnym oraz Żydzi w mundurach najwyższych oficerów Wehrmachtu, a nawet w mundurach formacji SS ze złowieszczym emblematem trupiej czaszki.

    Holokaust był tzw specyficznym systemem zachęt do emigracji do Izraela – zaplanowanym i wykonanym przez samych Żydów.

    Kongresy Rabiniczne USA i Kanady są przeciwko Syjonizmowi

    Ortodoksyjni Żydzi uważają, że Izrael jest tworem szatana i jest sprzeczne z podstawowymi dogmatami Judaizmu. Oskarżają Syjonizm o współprace z Niemcami Hitlerowskimi i o współudział w Holokauście.
    http://www.jewsagainstzionism.com/ http://www.jewsagainstzionism.com/rabbinicalcourts/crc/statements/011186.cfm
    Central Rabbinical Congress of the U.S.A. and Canada AGINST ZIONISM
    Celem Syjonizmu ( ruch polityczny, a nie religijny) – było powstanie Izraela – aby to osiągnąć Syjonizm sprowokował i 2 wojny Światowe – finansował obie walczące strony Niemcy i Rosje.
    Syjonizm stworzył dwa totalitaryzmy – nazizm i komunizm – i sam Syjonizm jest systemem totalitarnym
    To system przywilejów i strachu.

    Hanna Arendt żydówka z Nowego Yorku twierdzi – „Eichman w Jerozolimie”,- ze gdyby nie współpraca elit żydowskich – Judenratów – które sporządzały szczegółowe listy proskrypcyjne dla Niemców Niemcy nigdy nie byliby w stanie tak skutecznie przeprowadzić akcji zagłady Żydów
    To tyle o judenratach. Inne pole współpracy to dwie osobne instytucje Policja Żydowska i Żydowskie Gestapo – słynna trzynastka Warto wspomnieć również o brutalności policji żydowskiej w Gettach i przy wyłapywaniu Żydów ( jeśli policjant Żydowski nie wypełnił dziennej normy odstawiania żydów do transportu potrafił zaprowadzić własna matkę lub siostrę ) – żydowska autorka Hannah Arendt – „Eichman w Jerozolimie” uciekinierów z Getta szukało najbardziej skutecznie Żydowskie Gestapo ( Polskiego Gestapo nigdy nie było)
    Ginęła wtedy cala polska rodzina – matka, ojciec, dzieci, i kuzyni wraz z jednym ukrywającym się

    ŻydemŻydowscy gestapowcy i Kolaboranci Gestapo w Warszawie

    http://warszawa.getto.pl/index.php

    Wyszukaj w bazie danych po angielsku Gestapo agent (People) po polsku Kolaboranci (Ludzie) Szukaj (trzynastka) (wydarzenia)

    http://www.jewsagainstzionism.com

    Dr. Chaim Weizmann
    In the Zionist Congress which took place in London in 1937, Dr. Weizmann established the line of policy with his words:
    „The hopes of Europe’s six million Jews are centered on emigration. I was asked, ‚Can you bring six million Jews to Palestine?’I replied, ‚No’…From the depths of the tragedy I want to save two million young people…The old ones will pass. They will bear their fate or they will not. They were dust, economic and moral dust in a cruel world…Only the branch of the young shall survive…They have to accept it.”
    Holocaust Victims Accuse, pp 25. – FREE BOOK – 18 MB
    Chaim Weizmann reporting to the Zionist Congress in 1937 on his testimony before the Peel Commission in London, July 1937. Cited in Yahya, p. 55.
    Go to http://www.jewsagainstzionism.com/resources/ right click and “Save Target As” –

    WYMOWA TEGO CYTATU JEST SZOKUJĄCA

    Tak naprawdę wywraca do góry nogami cała historie nowożytną
    OZNACZA TO NI MNIEJ NIWIECEJ ZE LIDERZY SYJONISTYCZNI WIEDZIELI WCZESNIEJ W 1937 ROKU – JESZCZE PRZED WYBUCHEM DRUGIEJ WOJNY SWIATOWEJ I O HOLOKAUSCIE !!!!!!!

    !!!!!!!! Skąd Weizman wiedział o holokauście i wojnie JUŻ w 1937 !!!!!!!!!!!!!!!

    Jednym z konfidentów gestapowskich był Simon Wisenthal – słynny tropiciel nazistów – tak rwał do przodu w poszukiwaniu nazistów, ze zapomniał złapać samego siebie !!!!! IHR – Mark Weber

    Simon Wiesenthal: Fraudulent ‚Nazi Hunter’ http://www.ihr.org/leaflets/wiesenthal.shtml

    http://www.kki.krakow.pl/piojar/polemiki/novus/hitler/hitl.html

    Ideologiczne i finansowe źródła nazizmu
    Międzynarodowe kartele warunkujące rozwój III Rzeszy.

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_57.html

    Holocaust – A. Szczesniak – WIELKI ŻYDOWSKI KAPITAŁ WSPIERA HITLEROWCÓW

    http://www.revisionisthistory.org/ Hoffman Info The Campaign for Radical Truth in History

    Holocaust był pierwszym programem eugenicznym tworzenie nowej rasy – Barry Chamish
    ( 100, 000 napromieniowanych – masowy mord na żydach sefadryjskich przez syjonistów –Chazarów)
    100,000 RADIATIONS – A REVIEW August 17, 2004 –

    http://www.barrychamish.com/article_archive/2004/jul_04.html#August17

    On August 14, at 9 PM, Israeli television station, Channel Ten, broke all convention and exposed the ugliest secret of Israel’s Labor Zionist founders; the deliberate mass radiation poisoning of nearly all Sephardi youths.

    http://homepage.interaccess.com/~netpol/POLISH/public/Zwierzeta.html

    Polonianet – publicystyka „100 000 napromieniowanych”
    Film pokazuje historyka, dającego skróconą lekcję historii ruchu eugeniki – programu mającego na celu usunięcie słabych stron społeczeństwa. Historyk podaje, że operacja „grzybica strzygąca”, była programem eugenicznym, wymierzonym w usunięcie słabych szczepów ze społeczeństwa.

    Film cytuje dwóch znanych, anty-sefardyjskich, rasistowskich przywódców Izraela: Nahuma Goldmanna i Levi Eszkola. Goldmann spędził czas Holocaustu w Szwajcarii, gdzie dopilnował, by jedynie niewielu uchodźców znalazło schronienia. Następnie poleciał do Nowego Jorku, gdzie stanął na czele Światowego Kongresu Żydów, kierowanego wtedy przez Samuela Bronfmana. Według kanadyjskiego pisarza Mordekaja Richlera, Bronfman zawarł z kanadyjskim ministrem Mackenzie King’iem umowę, uniemożliwiającą przybywanie żydowskim emigrantom do Kanady.

    Rola Levi Eszkola podczas Holokaustu nie ograniczała się do zaniechania ratowania życia. Był wręcz zajęty odbieraniem życia. Oto fragment biografii Eszkola z witryny rządu Izraela: W 1937 roku, Eszkol odgrywał kluczową rolę w ustanowieniu Kompani Wodnej Mekorot, będąc tym, który przekonywał rząd niemiecki, aby zezwalał na emigracje Żydów do Palestyny, pozwalając im zabrać ze sobą część majątków, głównie w formie wyposażenia zbudowanego w Niemczech.

    Holokaust był tzw specyficznym systemem zachęt do emigracji do Izraela – zaplanowanym i wykonanym przez samych Żydów.

    WALL STREET AND THE RISE OF HITLER – Atony Sutton

    http://reformed-theology.org/html/books/wall_street/index.html

    In brief, Schacht was a member of the international financial elite that wields its power behind the scenes through the political apparatus of a nation. He is a key link between the Wall Street elite and Hitler’s inner circle. This book is divided into two major parts. Part One records the buildup of German cartels through the Dawes and Young Plans in the 1920s. These cartels were the major supporters of Hitler and Naziism and were directly responsible for bringing the Nazis to power in 1933. The roles of American I. G. Farben, General Electric, Standard Oil of New Jersey, Ford, and other U.S. firms is outlined. Part Two presents the known documentary evidence on the financing of Hitler, complete with photographic

    51 DOCUMENTS: ZIONIST COLLABORATION WITH THE NAZIS
    Lenni Brenner has authored three critically acclaimed books on Jewish history: Zionism in the Age of Dictators, The Iron Wall: Zionist Revisionism from Jabotinsky to Shamir and Jews in America Today. He currently resides in New York City.

    Product Description:
    This book brings to light, through the use of actual historic documnets, the desservice that the Zionist did to Jews before and during the Holocaust.

    http://www.jewsagainstzionism.com/antisemitism/nazisupport.cfm
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    Tutaj film o tym jak się dzieciaki w Izraelu wychowuje w ślepej nienawiści.
    Słuchajcie (czytajcie) uważnie co mówi im ich politruk, pani nauczycielka.
    Dziecko jest takie jak się je wychowa a z tego co widać na tym filmie ci , którzy kręcą tym "geszeftem" wychowują te dzieciaki na wściekłe psy.
    http://www.savetubevideo.com/?v=nu6t9YmH r_embedded
  • @Kula Lis 62 12:58:27
    "65. Dlaczego wasze poglądy pozostają prawie nieznane dla szerszej opinii publicznej?
    Ponieważ system, z przyczyn politycznych, nie dopuszcza do żadnej głębszej dyskusji nad problemem „Holocaustu”, która podważałaby mit zagłady ludności żydowskiej". -
    --- Tak, trudno się pisze o tych sprawach. Szybko przyczepią łatkę antysemity, a to jest dopiero początek, o czym Ty dobrze wiesz.
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    Jako doskonale i świetnie udokumentowane źródło informacji na temat stałego kontaktu Hitlera z przedstawicielami żydostwa i przyszłego Izraela, polecam oficjalnie wydaną pracę izraelskiego uznanego historyka, Toma Segeva, pod tytułem The Seventh Million. Cokolwiek czytamy, czytajmy selektywnie, a najwięcej wiadomości odnajdziemy między wierszami.
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    Dariusz Ratajczak: Kąsanie Treblinki + film http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/03/a.png Sprawa jest poważna i arcydelikatna. Dotyczy bowiem obozu koncentracyjnego w Treblince. Nie jest to „taki sobie obóz”, lecz miejsce, gdzie według naocznych świadków (czyli kilku ocaleńców) i oficjalnej historiografii zamordowano 800 tysięcy Żydów.

    Ta potworna i powalająca liczba sytuuje Treblinkę na niechlubnym pierwszym miejscu na liście niemieckich (hitlerowskich) obozów zagłady. Tak przynajmniej wynika z ostatnich ustaleń sponsorowanego przez żydowską Fundację Klarsfeldów Jana Klaudiusza Pressaca (badacza jak najbardziej oficjalnego) , który w Auschwitz-Birkenau doliczył się około 600 tysięcy ofiar hitlerowskiego ludobójstwa (podli rewizjoniści mówią o około 200 tysiącach).

    Według oficjalnej wersji, integralną część której stanowią również wynurzenia najbardziej prawdomównego człowieka na naszej planecie- Ilii Erenburga, w Treblince zamordowano od lipca do września 1942 roku 360 tysięcy Żydów (czyli około 4 tysięcy dziennie!).Mord odbywał się w trzech (3) betonowych komorach gazowych mierzących 5 na 5 metrów. W tym samym roku Niemcy zaordynowali wybudowanie kolejnych dziesięciu (10) komór gazowych, co umożliwiło uśmiercenie w okresie wrzesień 1942-maj 1943 dalszych 440 tysięcy więzniów, których- wzorem tragicznych poprzedników- pochowano w południowo-wschodnim zakątku obozu.

    Obszar pochówku- a jest to ważne- wynosił : 90 na 70 metrów. W roku 1943 (od lutego do września) 800 tysięcy ciał pomordowanych wydobyto z ziemi i spalono, nie troszcząc się przy okazji o to, że wysokie na dziesięć (10) metrów płomienie ognia oraz dym były widoczne z dużej odległości. Wiadomo – w wiejskim obejściu zawsze coś dymi. W Kanadzie, w okolicach Vancouver, pomieszkuje sobie Jan C. Ball- sympatyczny (o czym autor mógł się przekonać) geolog (absolwent University of British Columbia) oraz wybitny interpretator zdjęć lotniczych z okresu II wojny światowej.Wątpiący w jego zawodową rzetelność doznają rozczarowania. Tym bardziej, jeżeli zwrócą się ze stosownymi pytaniami do ” U.S. National Archives Air Photo Library” w Alexandrii (Wirginia). Na podstawie alianckich zdjećlotniczych z roku 1944 (ważniejszych niż się to wydaje znakomitemu p. Rickowi Agonowi-patrz „NCz!”, nr 22 ,2000), Ball ustalił między innymi, że Treblinkę otaczały w bezpośrednim sąsiedztwie zwykłe gospodarstwa rolne z których spokojnie można było obserwować przez ponad rok morderczy proceder (problem niewygodnych świadków i szpiegów) oraz , że nie ma wzruszeń ziemi tam, gdzie miały stać komory gazowe.

    Ponadto dociekliwy Kanadyjczyk- siłą rzeczy jego wywody przedstawiam w telegraficznym skrócie, a przede wszystkim wybiórczo- zauważył, że na obszarze 90 na 70 metrów można pochować co najwyżej 20 tysięcy ciał.Ball przy okazji czyni ciekawe porównania dotyczące mordu w Katyniu oraz zagłady Żydów w niemieckich obozach koncentracyjnych na ziemiach polskich.

    Wynika z nich ,że sowieccy oprawcy polskich oficerów byli profesjonalistami. W skrócie ujmijmy to tak: żadnych świadków (no prawie żadnych-Niemcy znalezli jednego niedobitka), izolacja więżniów od świata zewnętrznego, strzał w potylicę w leśnej głuszy.Natomiat Niemcy niemal podsuwali pod nos niewygodnym świadkom dowody (nawet w roku 1944!) zbrodni, nie likwidowali ich (czy ktoś słyszał o masowej eksterminacji poczciwych wiesniaków w okolicach Treblinki czy Brzezinki?!), a w ogóle byli nieprawopodobnymi fuszerami. Nawet nie kryli przed innymi więzniami,że nowo przybyli towarzysze ich niewoli zdążają do komór gazowych.No cóż- wierzyli w ostateczne zwycięstwo Tysiącletniej Rzeszy. http://www.dailymotion.com/video/xhchz6_treblinka-nie-byla-obozem-zaglady-tylko-stacja-tranzytowa_news Transkrypt:

    Ten człowiek mówi, że przeżył obóz śmierci w Treblince i sporządził te rysunki do swojego filmu. Na rysunkach widać, że naziści zbudowali tu wielką fabrykę śmierci.

    Treblinka położona jest 60 km na płn-wschód od Warszawy i rzekomo w 1942 roku zagazowano tu 870.000 Żydów przywiezionych pociągami z gett w Lublinie i Warszawie. I ci ludzie byli wtłoczeni do tych olbrzymich diesel komór gazowych.

    Pomimo faktu, że jest prawie niemożliwe zabić gazem diesla, rzekomo ludzie ci umierali w kilka minut. Następnie inni więźniowie byli zmuszani do grzebania ich zwłok w tych ogromnych masowych grobach. Żeby pogrzebać tak wiele ciał, wymagałoby to grobów o wielu setkach m. kw.

    Ponieważ po wojnie nigdy nie znaleziono żadnych ciał, mówi się, że naziści zmusili innych więźniów do wykopania zwłok i spalenia ich na wielkich drewnianych stosach.

    W październiku 1999 roku, mała grupa australijskich naukowców przybyła do Treblinki, gdzie miał być obóz, i rozpoczęli poszukiwania dowodów na istnienie masowych grobów. Powinny być łatwe do znalezienia, gdyż cały teren ma 300 m długości i 200 m szerokości. Nawet jeśli zwłoki leżały szóstkami jedne na drugich, 870,000 ciał zabrałoby więcej niż cały teren obozu.

    Zespół miał system radarowy penetrujący ziemię, sprzęt mogący wykryć ruchy ziemi i przedmiot taki jak nóż na głębokości 30 m. Wyniki badań widoczne były od razu, przekazywane w formie obrazów na monitor laptopa.

    Zespół spędził 3 tygodnie skanując cały teren. Skany zachowano na komputerze. Przeprowadzono również pomiary drzew by określić ich wiek, i pobrano próbki ziemi z głębokości 6 m, szukając ludzkich i drzewnych popiołów. Zbadali również próbki ziemi z otaczającego terenu.

    Po 3 tygodniach pracy zespół nie znalazł niczego, ani grobów, ani popiołu, ani resztek zabudowań, ani ogrodzenia. Powrócili do Australii. Skany z twardego dysku skopiowano na CD Rome i rozesłano do ekspertów na całym świecie z prośbą o opinie.

    Wyniki uzyskane przez australijskich naukowców wykazały ze 100% pewnością, że nigdy nie istniał obóz śmierci w Treblince.
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    Idą nowe garnitury w starych chałatach. One zrobią wszystkim Polakom dobrze!!! http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2012/01/a24.jpg Aj waj, jaka ten Donek śliczna chłopaka. Aj, waj, co za kraj. Nowy, stary rząd żydokomunofaszystowski od IIwś po raz enty usprawnia Polskę. „Nowi” ludzie, „nowe” przepisy . Eutanazja stara, ta pamiętająca III Rzeszę niemiecką, sovieta i żydokomunofaszystów.

    Dla naiwnych, nowy rząd, stary premier i dbałość o Polaków. Kochani Polacy, porzućcie raz na zawsze nadzieję z nimi związaną. Ja do dziś nie wiem, kto ze swoich został jakim ministrem. Bierze mnie ohyda, dlatego się tym nie interesuję.

    Jednak czytam internet i widzę nowe wejście tych gigantów. Nawet dowiedziałem sie, że jakiś Arkulowicz został ministrem ( jak już pisałem, to jest adekwatna nazwa mini!!!) bo ich na nic większego nie stać. http://wiadomosci.onet.pl/raporty/nowa-ustawa-refundacyjna/sukces-protestujacych-lekarzy-tusk-zapowiada-zmian,1,4989400,wiadomosc.html

    Wymordowali żydzi po IIwś Polaków którym udało się ujść z życiem od Hitlerowców niemieckich i żydów sovieckich. Przywiezieni na czołgach swoich braci sovietów do Polski. Niszczą Polskę i Polaków od II wś. Zajęli Polaków miejsca w tzw rządach.

    Wymordowali sobie przedpole ze wszystkich patriotycznych Polaków, ze wszystkich uczonych Polaków, z całej inteligencji Polskiej. Co oni potrafią to cały czas piszemy na naszym portalu. Nie wiem czy wiecie, że „nasz idol” Kuroń chodził na uczelniach po wojnie z pistoletem za paskiem i gnębił skutecznie ostatnich profesorów Polskich. Dzisiaj daje w mordę tym głupkom co pozwolili nazwać jego nazwiskiem; szkoły, place, ulice. itd

    Jak panstwo słyszycie, czytacie we wszystkich instytucjach , po wszystkich pseudowyborach następuje zmiana najwybitniejszych na kosmicznie wybitnych. To oczywiście w trosce o Polskę i Polaków. Tylko czy można wymienić wybitnego pastucha na kosmicznego, czy można wymienić wybitnego łachudrę na kosmicznego. Czy można wymienić najlepszego niedorajdę na kosmicznego niedorajdę. Czy można wymienić super złodzieja na kosmicznego złodzieja. Czy widzieliście bogaty dom w którym grasują złodzieje od II wś.

    A ja zadam panstwu pytanie retoryczne. Czy widzieliście, lub czytaliście o takim skomuluwaniu, gdziekolwiek, tylu durni w jednym miejscu. Swiadomie pomijam dzisiejszą tzw UE. Tam napewno ilościowo jest ich więcej, dużo więcej.

    Proszę panstwa, to co nam się przydażyło, to katastrofa światowa, to tsunami. trwające od IIwś. włącznie.

    Jednak pisałem o nowym , starym rządzie tych medrców. cały czas mnie cieszy, że oni są nielegalni, oni o tym wiedzą. Ponad 52% społeczenstwa nie głosowało na okupantów. Oni nie maja żadnego mandatu do sprawowania władzy w Polsce poza prawem mafijnym.

    Zobaczcie sami co pastuchy są w stanie uchwalić dobrego – NIC!!!

    Oni nawet nie potrafią zrobiś listy refundowanych leków, bo oni nie potrafią nic zrobić dobrego. Poczytajcie o Talmudzie, o budownictwie żydowskim w świecie, o budowie dobrobytu goim !!!

    Doprawdy nie jestem w stanie zrozumieć nawet tolerancji dla tej mafii. A swoją drogą pytam Arkułowicza z ciekawości. Kim byli pana dziadkowie, kim byli pana rodzice i jakiego pochodzenia.? Pytam, bo jestem ciekawy, czy pan jest ministrem z klucza, czy durniem?!!

    Nie pytam o to Kalisza, bo on sam potwierdza swoją nicość – na pochodzie Marszu Niepodległości i tutaj – SLD do Tuska: dlaczego rząd milczy ws. sytuacji na Węgrzech? -

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/sld-do-tuska-dlaczego-rzad-milczy-ws-sytuacji-na-w,1,4989295,wiadomosc.html.

    „Nasze swiatło – iluminati” Tusk zajmie się sprawą pierestrojki Arkułowicza. A dopiero wysyłał lekarzy w kamasze. Panie Tusk – pan wychowany w Polsce , pomijam w jakiej rodzinie, powinien wiedzieć lepiej od pobratymców przywiezionych na czołgach, że Polacy to nie durnie.

    Pan jako obcy powinien już dawno wynieśc się z Polski. Czy czeka pan na wyrok w imieniu Polski Podziemnej. Ja marzę o realizacji panskich słów polowania na watahy. Oby wasze słowa się spełniły.
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    Żydowscy mordercy Polaków, oto oni: żydowscy komuniści – spis zwyrodnialców, zbrodniarzy w stalinowskim aparacie represji, terroru i ludobójstwa PRL – przeciwko narodowi polskiemu.

    Zanim pójdziesz na jakiekolwiek wybory, głosowanie, poszukaj tych katów POLSKI oraz ich potomstwa u siebie w rejonie zamieszkania. http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/06/a87.jpg Aparat terroru i ludobójstwa:

    Resort Bezpieczeństwa Publicznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego

    Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego MBP

    Urząd Bezpieczeństwa UB

    Państwowa Komisja Bezpieczeństwa PKB

    Komisja Bezpieczeństwa KB

    Komitet ds Bezpieczeństwa Publicznego KBP

    Milicja Obywatelska MO

    Zwiad Wojsk Ochrony Pogranicza

    Główny Zarząd Informacji Wojska Polskiego BZIWP

    Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego KBW

    Zarząd II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego

    Ludowe Wojsko Polskie

    Sądownictwo i prokuratura Całość z tetełe tu bo za długie by wkleić. http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/06/27/zydowscy-mordercy-polakow-oto-oni/
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    Pełno perełek jest także tutaj:

    http://www.polskawalczaca.com/viewforum.php?f=36&start=150

    W całym dziale..
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    Czarnogóra uznaje judaizm za religię państwową!!!! Źródło : www.3rm.info/15492-chernogoriya-priznaet-iudaizm-gosudarstvennoj.html https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/09/a87.jpg Premier Czarnogóry w rozmowie z izraelskim głównym rabinem aszkenazyjskim Yona Metzgerem powiedział, że jego kraj uznaje judaizm za religię państwową. Podczas narady mającej miejsce w stolicy Podgoricy, przywódca Czarnogóry zauważył, że judaizm otrzyma taki sam status prawny jak katolicyzm, prawosławie i islam. „Uczynię wszystko co w mojej mocy, żeby rozwiązać ten problem, albo w ramach nowego prawa albo przez wniesienie poprawek do już istniejącego prawa.”- powiedział przywódca Czarnogóry. W Czarnogórze mieszka obecnie garstka żydów ale miejscowi urzędnicy mają nadzieję, że zmiana państwowego statusu judaizmu będzie pobudzać żydowską przedsiębiorczość i inwestycje. (a kiedy w POlin? pytam.)
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    Przyszły Izrael!!!! Future Israel

    http://www.ahavat-israel.com/eretz/future.php

    Tłumaczenie / skrót Ola Gordon

    Dlaczego my, Żydzi, celebrując Paschę w Jerozolimie, nadal mówimy „w przyszłym roku w Jerozolimie!” Czy już tu nie jesteśmy?

    Odbudowana Jerozolima, o którą się modlimy, nie jest tym nowoczesnym miastem, a odkupiony Eretz Israel nie jest państwem politycznym Żydów, jakie widzimy dzisiaj. Ze wzrostem wpływu Tory, odpowiednio powiększą się granice Izraela.

    Przyszła mapa w oparciu o Torę

    „Potomstwu twemu daję ten kraj, od Rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat” – Bereszit (Rdz) 15:18 https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/09/a84.jpg [..,]

    W przyszłym roku w Jerozolimie

    Żebyśmy wkrótce zamieszkali w Jerozolimie Mosziacha, i uprawiali naszą ziemię odkupionego Izraela. Żebyśmy celebrowali seder Paschy w duchowej wolności, kiedy wszyscy Żydzi odzyskają swoje dziedzictwo w wiecznym Eretz Israel. https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/09/b12.jpg https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/09/20/
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    Jeśli chcesz obudzić ludzkość, sam najpierw obudź się w pełni; jeśli chcesz wyeliminować cierpienie z tego świata, pozbądź się najpierw wszystkiego co mroczne i negatywne w Tobie samym. Największym darem jaki możesz ofiarować światu jest własna transformacja. - Stary Mistrz https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2013/06/nwo.jpg "Szukać u Żyda poczucia prawa i uczciwości znaczy to samo, co szukać dziewictwa u starej... nierządnicy" Talmud: Manawi al.- Maulid
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/12/swinie.jpg?w=592
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2012/12/fuck-nwo1.jpg "Hodują nas jak pieczarki. Trzymają w ciemnościach i karmią łajnem." (cyt. z książki Henryka Pająka pt: "Czas Skorpionów") "Instrumentem żydowskiej dominacji w świecie są pieniądze i prasa, a komunizm jest narzędziem międzynarodowego kapitalizmu żydowskiego, wykorzystywanego do pokonania, a w następstwie rządzenia innymi narodami" Onesimo Redondo (hiszpański reformator i polityk XX w. zabity z rąk komunistów - w zamachu) https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2012/09/nwo.jpg?w=250&h=250 Walcz z NWO “Żydzi przejmują główne gazety amerykańskie, jedna po drugiej.” Sir Cecil Arthur Spring-Rice, brytyjski dyplomata, ambasador w USA (1912-1918) https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2013/06/holoszwindel.jpg
    "Czas podjąć walkę o prawdziwą, wielką duchem Polskę. Inne państwo w tej części Europy, zważywszy na potencję sąsiadów ze Wschodu i Zachodu, istnieć nie może. Albo Polska będzie wielka, albo przestanie istnieć. Nie stać nas nawet na średniość. To będzie zadanie dla Waszego pokolenia. Jesteście je winni również cieniom tych, którzy zginęli w nierównej walce w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej." Śp. Dariusz Ratajczak, polski historyk z Opola.
    "Musicie dużo czytać. By poznać prawdę. By dostrzec korzenie zła" - abp Marcel François Lefebvre
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    Fałszywe pamiętniki z szoah zagrażają przemysłowi holokaustycznemu. Fake Shoah Memoir Threatens Holocaust Industry

    http://thisiszionism.blogspot.com/2008/04/fake-shoah-memoir-threatens-holocaust.html

    Scenarzysta-reżyser David Mamet napisał, że w Izraelu funkcjonuje powiedzenie – „nie ma lepszego biznesu od szoah.” https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/04/a42.jpg W wyniku niedawnego ujawnienia przez autorkę pamiętnika z holokaustu, że jej bestsellerowa książka jest fałszywa, historycy obawiają się, że takie przypadki będą podważać wiedzę o holokauście i pamiętniki.

    Obserwatorzy mówią, że negujący holokaust już się cieszą z tej historii.

    Celny artykuł o tym oszustwie pojawił się na witrynie internetowej negującego holokaust Davida Duke, który twierdzi, że sprawa rzuca wątpliwości na wszystkie „dziwaczne opowieści o holokauście.”

    Deborah Dwork, badacz holokaustu, która mówi, że 10 lat temu ostrzegła wydawcę książki „Misha: A Memoir of the Holocaust Years” [Misza: pamiętnik z lat holokaustu], że autentyczność książki była podejrzana, jest najbardziej zainteresowana tym, jak takie oszustwo może wpływać na młode umysły.

    Wpływ na młodych ludzi, „którzy nie znają dobrze historii i mogą jedynie mgliście pamiętać to, że wspomnienia nie były prawdziwe,” powiedziała, „otwiera drzwi na większą gotowość akceptacji argumentów tych, którzy negują holokaust.”

    Dwork jest dyrektorem Centrum Badania Holokaustu i Ludobójstwa Rodziny Strassler w Clark University w Worcester, MA

    Prawnicy urodzonej w Belgii autorki z Massachusetts, znanej jako Misza Defonseca, w zeszłym tygodniu wydali oświadczenie mówiące, że książka nie zawierała prawdy, że autorka nie jest Żydówką, a jej prawdziwe nazwisko jest Monique De Wael.
    De Wael jednak broni swojej pracy.

    „To jest moja historia. Faktycznie nie jest prawdą, ale moją rzeczywistością, moim sposobem na przetrwanie,” powiedziała w oświadczeniu przepraszając za fabrykację.

    W pamiętniku autorka napisała, że zamieszkała ze stadem wilków, kiedy naziści porwali jej rodziców, przez cztery lata szukała rodziców w całej Europie jako młoda dziewczyna, oraz zamordowała niemieckiego żołnierza.

    Twierdziła również, że jej rodzice byli w belgijskim ruchu oporu i zostali zabici przez nazistów.

    Dziennikarz z Boston Globe, David Mehegan, kwestionował prawdziwość tej książki 10 lat temu.

    Na podstawie przetłumaczonej na 18 języków „Miszę” powstał popularny film pokazywany w całej Europie, francuskiej reżyser Very Belmont, pod tytułem „Survivre Avec Le Loups” [Przeżyć z wilkami].

    Deborah Lipstadt, historyk i ekspert ws. negowania holokaustu, porównała ten przypadek z tym Binjamina Wilkomirskiego, którego popularny pamiętnik z holokaustu „Fragments” został podobnie zdyskredytowany.

    W przypadku „Miszy,” De Wael wraz z prawdziwą autorką książki, Verą Lee, kilka lat temu złożyły pozew przeciwko wydawcy, Jane Daniel, za niewystarczającą promocję książki na amerykańskim rynku.

    W 2001 r. para ta zdobyła ogromny wyrok przeciwko Daniel, kiedy sąd potroił przyznane przez jury odszkodowanie i przyznał im więcej niż $30 mln.

    Kiedy w zeszłym tygodniu rozwikływała się skomplikowana historia wokół książki, belgijski dziennik Le Soir poinformował, że rodzice De Wael nie tylko nie zostali zabici przez hitlerowców, ale faktycznie z nimi współpracowali.

    Krewni ojca De Wael, Roberta, powiedzieli Le Soir, że Robert De Wael odpowiadał za donosy do Gestapo na kilku mieszkańców miasteczka. Nie został zabity przez nazistów, powiedzieli, ale zmarł z przyczyn naturalnych po wojnie.

    Kiedy mieszkańcy dowiedzieli się o tym po wojnie, nazwisko Roberta De Wael zostało usunięte z pomnika w Brukseli upamiętniającego tych, którzy zginęli z rąk nazistów.

    źródło: http://jta.org/cgi-bin/iowa/news/article/2008030420080304holmem.html

    29.02.2008

    Autorka przyznaje się do zmyślenia pamiętnika o przeżyciu holokaustu

    Jedenaście lat po publikacji bestsellerowych wspomnień z holokaustu – wzruszającej opowieści o małej Żydówce, przemierzającej Europę i żyjącej z wilkami – autorka z Massachusetts wczoraj przyznała, że cała historia była oszustwem.

    W oświadczeniu wydanym przez jej belgijską adwokatkę, Misza Defonseca Dudley, której książka „Misza: pamiętnik z lat holokaustu,” przetłumaczona na 18 języków, i stała się podstawą dla nowego filmu francuskiego „Przeżyć z wilkami,” przyznała, że nie jest Żydówką i że wojnę spędziła bezpiecznie w Brukseli.

    W 1997 roku książka była powodem wielomilionowej bitwy sądowej Defonseca i jej współautorki, Very Lee z Newton, przeciwko wydawcy Jane Daniel z Gloucester. Książka była bestsellerem w Europie i Kanadzie, i przyciągnęła uwagę Walta Disneya oraz Oprah Winfrey, ale w Stanach Zjednoczonych sprzedano niewiele jej egzemplarzy, głównie dlatego, że jej promocja zakończyła się kiedy autorki pozwały wydawcę do sądu.

    Należąca do Daniel drukarnia Mt. Ivy Press, była firmą jednej kobiety, gdy poznała Defonseca w połowie lat 1990 i usłyszała jej opowieść, oraz zasugerowała, żeby napisała książkę. W 2001 r. Sąd Middlesex wydał wyrok o złamanie kontraktu na sumę $7.5 mln przeciwko Daniel, kiedy Defonseca i Lee stwierdziły, że nie udało jej się opublikować książki, jak obiecała, oraz ukryła zyski. Sędzia trzykrotnie podwyższył zaproponowane przez jury odszkodowanie do $22.5 mln, a w 2005 roku sąd apelacyjny utrzymał wyrok w mocy.

    Wczorajsze przyznanie się nastąpiło po tygodniu intensywnej promocji w mediach francuskich i belgijskich, spowodowane ujawnieniem dokumentów odkrytych przez naukowca zajmującej się genealogią, Sharon Sergeant z Waltham, które wykazały, że Monique De Wael (prawdziwe panieńskie nazwisko Defonseca) została ochrzczona w kościele katolickim w Brukseli we wrześniu 1937 r., oraz że uczęszczała do szkoły podstawowej w Brukseli w latach 1943-44. Naukowiec odkryła również, że rodzice Defonseca, Robert i Josephine De Wael, byli członkami belgijskiego oporu, aresztowani i rozstrzelani przez hitlerowców.

    W swoim oświadczeniu Defonseca powiedziała: „Tak, nazywam się Monique De Wael, ale chciałam o tym zapomnieć od kiedy miałam 4 lata. Moi rodzice zostali aresztowani i zabrał mnie dziadek, Ernest De Wael, i wujek, Maurice De Wael. Nazywano mnie „córką zdrajcy,” ponieważ mojego ojca podejrzewano o sypanie podczas tortur w więzieniu Saint-Gilles. Odkąd pamiętam, czułam się Żydówką…. Bywa, że trudno mi jest odróżnić rzeczywistość od mojego świata wewnętrznego. Historia w książce jest moja. To nie jest prawdziwa rzeczywistość -… to była moja rzeczywistość, mój sposób na przetrwanie. W pierwszej chwili nie chciałam jej opublikować, ale przekonała mnie Jane Daniel. Proszę o przebaczenie wszystkich, którzy poczuli się zdradzeni.”

    W książce, 6-letnia Misza zostaje uratowana w szkole w 1941 roku, gdy jej rodzice zostają aresztowani i deportowani. Ją zabiera rodzina De Wael i otrzymuje nowe imię, Monique. Nieszczęśliwa u tej rodziny, ucieka w nadziei na znalezienie rodziców. Przez 4 lata błąka się samotnie po Niemczech, Polsce, Ukrainie, Rumunii, Jugosławii, statkiem przez M. Adriatyckie do Włoch, a następnie przez Włochy i Alpy do Francji i z powrotem do Belgii. Po drodze, chroni ją stado wilków, zabija niemieckiego żołnierza, widzi jadący na wschód pociąg towarowy pełen Żydów, wchodzi do warszawskiego getta, i ucieka. W 2001 roku historia ta opublikowana w The Boston Globe wywołała pytania o prawdziwość tej książki, ale Defonseca twierdziła, że to wszystko było prawdą.

    „Jestem zdumiona,” powiedziała wczoraj Daniel. „To jest jak dar z nieba. Czuję jakby z moich ramion zdjęto ciężar świata.” Powiedziała, że ​​ma nadzieję na odwołanie się od wyroku Middlesex, gdyż umowa mówiła, że historia jest prawdziwa, a zatem wydawca został oszukany zanim opublikował książkę.

    Wczoraj mąż Defonseca, Maurice powiedział, że jego żona nie podejdzie do telefonu, polecił skierować wszystkie pytania do prawnika w Brukseli. Adwokat Very Lee nie odpowiedział na prośbę o komentarz.

    Rzeczniczka Very Belmont, francuskiej reżyser „Przeżyć z wilkami” napisała w e-mail: „Vera nie ma żadnego komentarza. Jej film to fikcja na podstawie książki. Nieważne, czy jest to prawda czy nie – ona uważa, że​​ jest – ona po prostu myśli, że to piękna historia.”

    Boston.com


    Czytaj także: Mit holokaustyczny i jego zadanie:

    http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=1&t=3
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/03/12/z-wizyta-w-auschwitz-david-cole/
  • @zygmuntbialas 12:48:26
    David Cole i JDL. https://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2011/03/a47.jpg David Cole na Konferencji IHR w 1992. Został zaatakowany przez bandziorów z JDL na spotkaniu na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles w styczniu 1992 r. 22 stycznia 1992 r. działacz rewizjonistyczny David Cole został zaatakowany przez bandziorów z JDL na spotkaniu mającym miejsce na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Przed rozpoczęciem spotkania przywódca JDL Irv Rubin próbował zepchnąć młodego Cole’a ze schodów. Opryszki z JDL również napastowały i rozkazywały organizatorowi spotkania, Robertowi Morrissey’owi. Po rozpoczęciu spotkania opryszki z JDL próbowały zakrzyczeć przemawiających, a następnie rzucały w Cole’a jedzeniem. Ostatecznie rzezimieszek z JDL zaatakował Cole’a – który jest żydem – uderzając go w twarz i powodując krwawienie z nosa.

    Zdarzenie zostało nagrane na taśmie przez operatorów programu „48 Hours” telewizji CBS oraz przez ekipy wiadomości dwóch lokalnych stacji telewizyjnych w Los Angeles. Żadna z miejscowych stacji nie wspomniała SŁOWEM o incydencie w swoich wieczornych programach informacyjnych. Podobnie oficjele CBS zdecydowali o nie nadawaniu ANI SEKUNDY z tej napaści, również w segmencie poświęconym rewizjonizmowi holokaustu, który był częścią godzinnego programu „48 Hours” nadanego 26