Nie chcą o tym pamiętać ci, którzy rządzą Polską, prowadząc wasalską i wazeliniarską politykę wobec USA.

Gorąco w Europie Środkowej i Wschodniej. Następuje zgrupowanie wojsk ukraińskich przy granicach Donieckiej i Ługańskiej Republiki, jak również - informują polskojęzyczne media - przesunięcia oddziałów rosyjskich.

Stany Zjednoczone zamierzały wysłać dwa okręty wojenne na Morze Czarne. Pentagon twierdził, że to wysłanie ma rutynowy charakter. Rosjanie tymczasem walczą zdecydowanie o swe prawa, wysyłając kilkanaście okrętów na obszar zagrożenia. USA anulowały więc swą decyzję o wpłynięciu ich statków na Morze Czarne.

Równie gorąco jest na polu dyplomacji. 15 kwietnia Stany Zjednoczone nałożyły na Rosję nowe ograniczenia i zapowiedziały wydalenie dziesięciu pracowników rosyjskich misji dyplomatycznych. Rosja ogłosiła działania odwetowe: kilkunastu amerykańskich dyplomatów zostaje wydalonych z kraju, reszta nie będzie mogła już swobodnie się po kraju przemieszczać. Ponadto Moskwa nałożyła osobiste sankcje na urzędników administracji - zarówno byłych, jak i obecnych.

Polski rząd ochoczo zażądał wydalenia trzech dyplomatów rosyjskich. Rosyjski rząd odprawia więc do Polski pięciu pracowników dyplomatycznych z naszego kraju. Rzeczniczka MSZ Rosji Zacharowa w ostrych słowach skomentowała uznanie rosyjskich dyplomatów za personae non gratae. Stwierdziła, że 'to nie jest solidarność ani nawet naśladownictwo. To jest wasalstwo XXI wieku'.

Za to wasalstwo płacimy wysoką cenę i nie są to ostateczne koszty. USA tracą status jedynego supermocarstwa i na finiszu chcą wywołać zawieruchę w Europie Środkowej, która może pochłonąć miliony ofiar i ogromne straty gospodarcze. Jeśli ktoś zainkasuje zyski, to Amerykanie. To już było przećwiczone w pierwszej i drugiej wojnie światowej.

Zygmunt Białas