22 lipca 1944 roku ogłoszono Manifest PKWN.

Krajowa Rada Narodowa została określona jako legalna władza Polski. Odrzucono konstytucję kwietniową z 1935r., wracając do marcowej z 1921r. do czasu uchwalenia nowej konstytucji,  oraz zaprojektowano przyszłe granice państwa polskiego.

Jako że Polska była krajem rolniczym, najważniejszą sprawą był los polskiego chłopa. Twórca Manifestu - Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego deklarował przejęcie ziemi niemieckiej, a także zdrajców i obszarników polskich. Chodziło o grunty powyżej 100 ha na terytoriach poniemieckich oraz 50 ha w pozostałych częściach kraju. Ziemia miała być rozdzielona za minimalną opłatą między chłopów małorolnych i robotników rolnych. OBIECALI  'KOMUNIŚCI'  I... DOTRZYMALI  SŁOWA.

Mógł polski chłop uprawiać wreszcie własną ziemię. Co prawda żył jeszcze przez 25 lat skromnie, a czasem w niedostatku, ale po 1970 roku otrzymał następną szansę na godne życie, i szansę tę w pełni wykorzystał.

Ponad 15 do 20% ziemi ornej należało do PGR-ów (państwowych gospodarstw rolnych), których ilość, jak i system organizacyjny ulegały zmianom. W 1969r. istniało ponad 6 tysięcy takich jednostek, gospodarujących na 2,7 mln ha.

Pamiętam, że PGR-y nie cieszyły się dobrą opinią. Czy słusznie? - Z jednej strony 50% państwowych funduszy dla wsi trafiało do tychże gospodarstw, a z drugiej strony spełniały one określone funkcje społeczne, które nie mogły przynosić zysków. To było utrzymanie klubów wiejskich, świetlic, przedszkoli, jak i np. utwardzanie dróg.

Nadchodziły nowe czasy. W 1990r PGR-y w Polsce przyniosły 6 bilionów (starych) złotych, rok później 6,7 bln strat. Rząd Bieleckiego solidnie musiał się napracować, by doprowadzić PGR-y do ruiny. Jesienią 1991r. PGR-y zostały zlikwidowane, a majątek przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. W jaki sposób, komu Agencja przekazała ziemię, to już nowy temat.

Około 200 tysięcy pracowników PGR zasiliło rzeszę bezrobotnych. Nikt nie zaoferował tym ludziom sprzedaży ziemi 'za minimalną opłatą'. BO  LIBERAŁY  TO  NIE  'KOMUNIŚCI'.  Zanadto zapatrzeni są we własną kieszeń.

W po-PGR-owskich wioskach zniknęły świetlice, przedszkola, PKS-y. Zostały sklepy, w których były wystarczające ilości wódki, piwa i taniego wina.


Napisał: Zygmunt Białas