Wzmagają się napięcia na Bałkanach. Serbia i Kosowo mają swoje problemy, podobnie jak Bośnia i Hercegowina. Czy dojdzie do krwawych walk?

Kosowscy Serbowie dali upust swojemu niezadowoleniu z powodu nowych przepisów dotyczących ich pojazdów, blokując dwa przejścia graniczne między Kosowem a Serbią. Powodem napięć jest nowe rozporządzenie, które wymaga od nich umieszczania tymczasowych kosowskich tablic rejestracyjnych na pojazdach zarejestrowanych w Serbii po przekroczeniu granicy z Kosowem.

Informację o tym zamieściło regionalne medium 'Balkan Insight': 'Kosowo rozmieściło w poniedziałek uzbrojone oddziały specjalne policji po tym, jak rząd w Prisztinie wydał nowe przepisy. Tak więc osoby wjeżdżające do Kosowa będą musiały wymienić serbskie tablice rejestracyjne na tymczasowe kosowskie przy wjeździe do kraju - tak jak kierowcy z kosowskimi tablicami rejestracyjnymi musieli to robić przez dwie dekady przy wjeździe do Serbii'.

Kosowskie media podały, że na przejściach granicznych w Jarinje i Bernjak wstrzymano tranzyt towarów, a autobusy mogą zabrać pasażerów tylko do blokady, około 800 metrów od granicy, więc muszą przyjezdni przekraczać granicę pieszo. Według doniesień mediów, część serbskich demonstrantów spędziła noc w namiotach.

Jednakże te napięcia o podłożu wewnętrznym są postrzegane jedynie jako katalizator trwającego konfliktu między dwoma krajami, który trwa od czasu ogłoszenia przez Kosowo niepodległości - której Serbia nadal nie uznaje - w lutym 2008 roku. Mimo że napięcia na granicy zostały w międzyczasie zakończone w wyniku porozumienia wynegocjowanego w Brukseli, istniejące problemy wciąż nie zniknęły.

Wydaje się raczej, że konflikt ten może być wykorzystany do dalszej destabilizacji Bałkanów. Pojawiają się już ostrzeżenia o 'militarnej odbudowie' Serbii, zwłaszcza że Belgrad inwestuje znacznie więcej w uzbrojenie. O ile w 2018 roku, według oficjalnych danych, kwota ta wynosiła 700 mln dolarów, o tyle w tym roku wydatki tego kraju na zbrojenia wzrosły ponad dwukrotnie, do około 1,5 mld dolarów.

Skłoniło to zagraniczne organizacje Albańczyków, Bośniaków i Czarnogórców do opowiedzenia się za zaangażowaniem USA w regionie w celu 'przeciwdziałania Serbii'. Organizacje te ostrzegły w liście otwartym do przywódców USA o 'rosnącej agresji przeciwko Kosowu, ale także w coraz większym stopniu przeciwko Bośni i Hercegowinie oraz Czarnogórze'. Towarzyszy temu doniesieniu, że Stany Zjednoczone przekazały 55 pojazdów wojskowych Kosowskim Siłom Bezpieczeństwa (KSF), które wcześniej otrzymywały hojne wsparcie z zagranicy.

Nic więc dziwnego, że powiązana z Open Society Foundations organizacja George'a Sorosa 'Balkan Insight' już ostrzega przed separatystycznymi aspiracjami serbskiej części Bośni i Hercegowiny - Republiki Serbskiej - w obliczu grożącego rozpadu Bośni i Hercegowiny po tym, jak w lipcu bośniaccy Serbowie opuścili instytucje państwowe, a przywódcy bośniackich Serbów ponownie zagrozili, że będą dążyć do secesji zdominowanej przez Serbów Republiki Serbskiej od reszty kraju.

W ostatnich dwóch tygodniach Milorad Dodik, bośniacko-serbski członek trójstronnego prezydium Bośni i lider najsilniejszej partii Republiki Serbskiej, Sojuszu Niezależnych Socjaldemokratów (SNSD), zagroził dalszym wycofywaniem się podmiotu ze wszystkich funkcji państwowych.

Według Dodika mogłoby to obejmować wycofanie żołnierzy bośniackich Serbów ze wspólnych bośniackich sił zbrojnych i przywrócenie odrębnego wojska Republiki Serbskiej, a także wycofanie się z systemu podatków pośrednich w tym kraju.

Gdyby Republika Serbska ogłosiła niepodległość lub nawet dążyła do przyłączenia się do Serbii, mogłoby to doprowadzić do nowego konfliktu na Bałkanach, w którym znów 'wszyscy będą przeciwko Serbii'. Serbia ma bowiem dobre stosunki z Rosją, co nie podoba się ani Amerykanom, ani UE.

 
https://report24.news/spannungen-steigen-bahnt-sich-ein-neuer-blutiger-balkan-konflikt-an/

 

Opracował: Zygmunt Białas